Ada Fijał: wolę sztukę retro uwodzenia

Mówią o niej Madam Retro, bo strojem i makijażem przywodzi wspomnienie międzywojennych Femmes Fatales. Ada Fijał, którą widzowie mogli oglądać m.in. w serialach „Barwy Szczęścia” i „Samo Życie” ukończyła właśnie pracę nad swoją debiutancką płytą, pt. „Ninoczka”.

 

Mieczysław Fogg śpiewał „Nic tak nie przypomina dawnych odległych chwil jak muzyczka z niemego kina rzewna jak stary film”. A co Ciebie najbardziej wzrusza?
Piękne melodie sprzed lat, jak na przykład ta „Małe kino”. Jest w niej tęsknota za czymś, co bezpowrotnie minęło. Śpiewałam ją kiedyś z bardzo bliską mi osobą.

Słowo retro określa coś „z przeszłości”. Czy według Ciebie jest to synonim czegoś staromodnego czy raczej ponadczasowego, klasycznego?
Myślę, że zdecydowanie określa to klasykę danego czasu. Oczywiście bywa tak, że w danym okresie historii jesteśmy zafascynowani czymś, co z perspektywy czasu wydaje się niekoniecznie trafione. A retro to po prostu czas miniony, który, tak jak życie, ma w sobie i dobre, i złe wspomnienia. Osobiście staram się nie oceniać źle przeszłości.

Masz pseudonim Madam Retro. Czy to jest Twój sposób na życie, czy tylko na realizację artystyczną?
Madam Retro to raczej pomysł na realizację artystyczną, choć jak wiadomo czerpiemy z tego co jest w nas. Od zawsze fascynowały mnie tamte lata ze względu na wspomnienia babci i jej opowieści o młodości i lepszym, piękniejszym świecie. Kiedy zaczęłam się interesować tamtym okresem, uświadomiłam sobie jak wyjątkowy to był czas, pełen świetnej muzyki, pięknych filmów i niezapomnianej charakterystycznej mody i stylu.

Co Cię najbardziej urzekło w tym stylu?
Eleganccy mężczyźni, uwodzicielskie Femme Fatale, nastrój, urok i czar prawdziwej kobiecości, spojrzenia spod długich rzęs pełne niedopowiedzeń.

Muzyka, teatr, czy film? W której z tych sztuk odnajdujesz najwięcej klimatu z dawnych lat?
W muzyce i w filmie. Uważam, że muzyka i teksty, które powstały w latach 20. i 30., mają w sobie bogactwo, z którego powinniśmy czerpać.

Czy lepiej czujesz się na scenie, czy przed kamerą?
To dwie zupełnie nieporównywalne sytuacje różniące się poziomem stresu, ale i satysfakcji.
Grając przed kamerą nie mam poczucia bycia oglądaną, widz jest anonimowy, więc nie odczuwam tego tak bezpośrednio. Natomiast scena i teatr to prawdziwe emocje, stres i brak możliwości zagarnia „dubla”.

Czy współcześni aktorzy mogą w wiarygodny sposób odgrywać role bohaterów żyjących w pierwszej połowie XX wieku? Miałaś okazję się o tym przekonać pracując na planie „Czasu Honoru”.
Myślę, że nie ma to aż tak wielkiego znaczenia w jaki okres historyczny się przeniesiemy, bo i tak zawsze były i będą najważniejsze emocje. Oczywiście próba naśladowania pewnych zachowań i przedwojennych manier może być trudna, ale jest to też ciekawe i fascynujące.

Obecnie ludzie spłycają znaczenie słowa retro. Jak myślisz, co nasze pokolenie zostawi po sobie dla swoich dzieci? Postmodernistyczną papkę, czy może to, co dziś mówimy i robimy będzie uważane za uroczo staroświeckie?
To dość ciekawe pytanie, bo ciężko bez nabrania odpowiedniego dystansu spojrzeć na nasze czasy. Żyjemy w erze rozwoju elektroniki, postępu związanego z techniką, Internetu, który jeszcze niedawno mógł się wydawać czymś rodem z science fiction, więc za kilkadziesiąt lat nasze komputery na pewno będą bardzo retro (śmiech).

Nagrywasz płytę. Co na niej znajdziemy?
Premiera planowana jest na czerwiec, a płyta nosi tytuł „Ninoczka”. Będą to wyjątkowe i zupełnie nieznane polskie piosenki z lat 20.
i 30. w zaskakujących, bardzo współczesnych aranżacjach, od brzmień rockowych poprzez hip-hopowe do arabskich, takie retro-electro (śmiech). To kilkanaście odsłon opowieści kobiety-szpiega, który wykrada tajemne sekrety mężczyzn: uwodzi ich, rozpala żądze, a na koniec porzuca. Współtwórcą i pomysłodawcą projektu jest Łukasz Czuj (autor wielu projektów muzycznych, m.in. „Królowa Nocy” z Januszem Radkiem, „Bal u Wolanda” z Maciejem Maleńczukiem, „Leningrad” z Mariuszem Kilianem i Tomaszem Marsem – przyp. red.), a za produkcję płyty odpowiada współtwórca Cafe Fogg – Seb Skalski.

A jak przebiegała współpraca z Victorem Daviesem?
Bardzo polubiliśmy się w Victorem (londyński producent, w Polsce znany m.in. ze współpracy z Andrzejem Smolikiem – przyp. red.) i na pewno w przyszłości coś jeszcze nagramy razem.

Czy planujesz jeszcze coś nagrać z Louie Austenem? Przypomnę czytelnikom, że to austriacka retro gwiazda muzyki klubowej. Zaśpiewaliście w duecie utwór „Take Your Time”, za który w 2009 roku dostaliście nominację do Festiwalu Top Trendy…
Z Louiem jestem w stałym towarzyskim kontakcie, więc jeżeli tylko nadarzy się okazja i powstanie jakaś ciekawa piosenka, na pewno ją nagramy. Ale to już temat na kolejne projekty, a ja jestem obecnie myślami przy „Ninoczce”.

Jaka jest Twoja definicja piękna i w jakiej mierze jest ona efektem fascynacji dawnymi latami?
Piękno to pojęcie bardzo względne i niemierzalne. Piękne były np. dziewczęca Audrey Hepburn, ale też chłodna i niedostępna Marlena Dietrich. Myślę, że piękno jest pewnego rodzaju zgodą na samych siebie i akceptacją swoich wad i zalet. Nie ma na szczęście jednego i nieodwoływalnego kanonu piękna.

Czy współczesne kobiety posiadają seksapil, czy tylko potrafią epatować seksem?
Myślę, że bywa różnie i trudno jest ujednolicać nas kobiety jakimiś ogólnymi stwierdzeniami. Oczywiście epatowanie seksem ma miejsce na co dzień choćby w reklamach wielu produktów, a co za tym idzie – straciło na swojej sile. Mnie osobiście bardziej podoba się retro sztuka uwodzenia (śmiech).

Jak dbasz o swój wygląd?
Jestem ambasadorką Retro Day Spa, więc bywam tam, żeby poczuć się lepiej i zrelaksować. Wybieram głównie masaże i zabiegi z użyciem olejków aromaterapeutycznych. Dość zdrowo się też odżywiam, choć muszę przyznać, że niestety bardzo lubię słodycze.

Uprawiasz jakiś sport?
Staram się, choć nie jestem szczególnie sportowym typem. Lubię jeździć na rowerze ze znajomymi, ale głównie wtedy, gdy na szlaku pojawiają się jakieś kawiarnie (śmiech), bo bliżej mi do krakowskiego spleenu (śmiech).

Jak się relaksujesz?
Oprócz bywania we wspomnianych kawiarniach bardzo lubię czytać, zwłaszcza podręczniki z pogranicza psychologii. Człowiek i jego zachowania to coś, co mnie bardzo interesuje.

À propos wycieczkowych szlaków. Kiedyś Warszawa nosiła miano Paryża Wschodu, czy według Ciebie są jeszcze w stolicy miejsca z klimatem, które można uznać za ponadczasowe?
Oczywiście, że jest wiele takich miejsc, jak choćby piękna sala balowa w Hotelu Polonia Palace lub mój ulubiony hotel Bristol ze swoją kawiarnią. Lubię też nowo powstające miejsca stylizowane na retro, takie jak mała kawiarenka Retro Spekcja.

Jakie masz plany na przyszłość?
Jak to mówił Woody Allen: – „Jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, opowiedz mu o swoich planach”. Nie planuję więc (śmiech).

Serdecznie dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała:
Agnieszka Saracyn-Rozbicka

NIE MOGĘ OBEJŚĆ SIĘ BEZ:

Tusz do rzęs: Lancôme Hypnose
Fluid: Diorskin Sculpt
Pomadka: Art Deco czerwona
Baza pod makijaż: nie używam, wiem, pewnie powinnam (śmiech) Kremy: bardzo różne, ostatnio Dax Cashmere HydraLift
Mleczko do ciała: SVR Xerial 10 – genialnie nawilża
Perfumy: Versace Vanitas i Idole Armani

 




Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

zobacz e-wydanie
Bezpłatne archiwum!
Tysiące artykułów


Badanie konsumenckie obejmujące produkty najważniejszych kategorii kosmetyczno-drogeryjnych i spożywczych. Polska edycja cieszącego się wyjątkową renomą konkursu prowadzonego od 12 lat na rynku niemieckim pod nazwą „Produkt des Jahres”.
zobacz więcej

Prestiżowe wyróżnienie nadawane najlepszym nowościom na rynku kosmetycznym. Ranking prowadzony przez Wiadomości Kosmetyczne i instytut badawczy GfK Polonia.
zobacz więcej


Konkurs wyłaniający najlepsze drogerie
w Polsce. O zwycięstwie decyduje badanie "Tajemniczy klient".
zobacz więcej

Nakład i dystrybucja kontrolowane.