
Kremoteka.pl mieści się przy jednej z głównych ulic warszawskiego Ursynowa. Jest bardzo kameralna i klimatyczna, zajmuje jedynie 35 mkw. Jej właścicielka z powodzeniem łączy prowadzenie eleganckiej stacjonarnej perfumerii i sklepu internetowego. Te dwa biznesy uzupełniają się i zapewniają finansowe bezpieczeństwo.
Pani Dorota Terlikowska swoją przygodę z biznesem kosmetycznym rozpoczęła w 2005 roku. Jednak zamiłowanie do kremów, balsamów i perfum towarzyszyło właścicielce kremoteki.pl od czasów licealnych. – Zwykle kosmetykami obdarowywałam najbliższych. Potrafiłam zbierać studenckie kieszonkowe, żeby kupić mamie bardzo skuteczny, ale drogi krem. Już wtedy doceniałam wartość dobrych kosmetyków – mówi.
Wiara w jakość, zwłaszcza rodzimych kosmetyków, pozostała w pani Dorocie do dzisiaj. To dlatego przerwała dotychczasową drogę zawodową (była polonistką) i postanowiła założyć własny, kosmetyczny biznes. Przy okazji miała nadzieję, że działalność prywatna pozwoli jej zyskać więcej czasu dla rodziny. Jak to zwykle bywa, rzeczywistość szybko zweryfikowała te wyobrażenia. Mimo wszystko od 6 lat pani Dorota z powodzeniem prowadzi perfumerię kremoteka.pl
Kiedy zamiłowanie do kosmetyków zamienia się w biznes
Impulsem do założenia sklepu była miłość do kosmetyków i … to wszystko. Pani Dorota nie robiła żadnego badania rynku, nie obserwowała potencjalnej konkurencji. Poszła na tzw. żywioł. – Być może, gdybym wiedziała, jak sytuacja wygląda na rynku, nie odważyłabym się na ten krok. Podeszłam do tego zupełnie amatorsko – przyznaje. Koncepcja sprzedaży kosmetyków, które z czystym sumieniem sama może polecić, opłaciła się.
W kremotece ważne miejsce zajmują polskie marki pielęgnacyjne, bo do tych właścicielka sklepu ma przekonanie. Kibicuje firmom z tradycją, dlatego w perfumerii wyraźnie widać białą kosmetykę m.in. marek Ava, Eris, Dermika, Dax, Farmona, Floslek. A że właścicielka nie stawia produktom dostępnym w jej sklepie granic cenowych, górnych ani dolnych, to na półkach można znaleźć również niedrogie mydło Polleny Ostrzeszów – Biały Jeleń za 6 zł, obok innych, naturalnych ale droższych mydeł. W kremotece jest także miejsce dla selektywnych marek, typu Payot. Pani Dorota spędziła rok we Francji i miała okazję poznać jakość tamtejszych produktów.
Większość kosmetyków, które obecnie goszczą w perfumerii, jest z właścicielką od samego początku. – Wszystkie produkty zostały wprowadzone świadomie i za wszystkie mogę ręczyć. Decydując się na wyłożenie kosmetyku na półkę, myślę o tym, czy sama chciałabym go używać. Czy chciałabym, żeby używała go moja rodzina. Czy warto go komuś polecić. Staram się unikać produktów koncernowych oraz wspartych dużą reklamą. Moim zdaniem ich cena często jest niewspółmierna do jakości produktu. Należę do zwolenniczek etyki w biznesie. Chciałabym, żeby liczyły się nie tylko wyniki z Excela – mówi.
Jest tu wszystko...
W perfumerii, oprócz kosmetyków do twarzy i ciała, znajdziemy również kosmetyki do pielęgnacji i stylizacji włosów. Stawiając jednak na ich jakość i naturalność oraz odróżnienie od drogerii sieciowych, właścicielka wprowadziła niewiele produktów. Dominują John Frieda i Rene Furterer. Zdaniem pani Doroty i jej pracownic, ta oferta w zupełności wystarcza. Klientki większą wagę przywiązują do produktów do pielęgnacji włosów, ale rezygnują powoli z produktów do stylizacji – pianek, lakierów i żeli do włosów.
Podobne minimum asortymentowe dotyczy zapachów. Kupione od polskich dystrybutorów, z legalnych źródeł, siłą rzeczy nie mogą konkurować cenowo z nabytymi na aukcji internetowej czy „od pana z torby”. Jednak, dzięki ich ograniczonej liczbie, panie wszystkie znają i potrafią dobrać do wymagań i osobowości klientów. Dodatkowo za ich oryginalność, a co za tym idzie – jakość i trwałość, mogą ręczyć.
Kilka półek z męskimi kosmetykami zaspokaja potrzeby panów odwiedzających perfumerię. A tych, którzy nie wstydzą się już przyznać, że dbają o siebie, jest coraz więcej.
Mamy z dziećmi mogą wybierać wśród tańszych kosmetyków dziecięcych Flosleku i droższych, naturalnych – Lavery.
Kategorią, która cieszy się w kremotece.pl największym powodzeniem, są kosmetyki do makijażu. Szafy z portfolio Baltic Company zajmują całą ścianę niewielkiej perfumerii. Marki, takie jak Artdeco, Revlon czy Pupa, świetnie się sprawdziły. Najnowsze kolekcje tego dystrybutora zajmują honorowe miejsce na ladzie, tuż przy kasie. Szybko znikają. Jak twierdzi właścicielka sklepu, kobiety wolą wydać więcej, ale kupić kosmetyk dobrej jakości. Poza tym Baltic Company wspiera panią Dorotę różnymi promocjami. Najlepiej sprawdziły się minimascary i minibłyszczyki Artdeco. 50 proc. pań, które otrzymały takie gratisowe próbki, wróciło po produkt w regularnej objętości. Właśnie dołączyła do kosmetyki kolorowej kremoteki.pl najmłodsza marka Baltic Company – Misslyn. Będzie alternatywą dla tych klientek, które dysponują mniejszym budżetem.
W nawiązaniu do kosmetyków kolorowych w kremotece.pl można zaopatrzyć się również w temperówki, aplikatory do cieni, gąbeczki czy pęsety. Takich drobiazgów jest więcej.
O klienta trzeba dbać
Pani Dorota i jej pracownice starają się sprowadzić na życzenie klienta każdy produkt, jeśli tylko mają taką możliwość. Twierdzą, że życzliwość nic nie kosztuje, za to uprzejmość się opłaca. Zadowolony klient zazwyczaj wraca, a słowa „u was jest tak miło” wynagradzają wszelkie trudy. Między innymi dlatego perfumeria po 6 latach działalności może się już poszczycić gronem klientek.
– Znajdujemy się przy jednej z głównych ulic Ursynowa, więc ze znalezieniem nas panie od początku nie miały problemu. Były takie, które przechodząc koło perfumerii tygodniami, czasem miesiącami, wahały się czy wejść. Wiele z tych, które zdecydowały się na ten krok, zostało z nami do dzisiaj. Poza tym w tej dzielnicy panuje swego rodzaju lokalny patriotyzm. Ludzie lubią kupować w pobliżu miejsca swojego zamieszkania – mówi pani Dorota. Każdy, kto odwiedzi kremotekę, może liczyć na indywidualną rozmowę i poradę. To poprawia kontakt z klientem i pozwala poznać go lepiej. Pozostaje miłe wrażenie. Zaprzyjaźnione klientki, te które panie znają z imienia i zawodu, chwalą się zdobytymi dyplomami, przynoszą książki własnego autorstwa z dedykacjami lub prezenty z okazji świąt.
W rewanżu, wszystkie panie mogą liczyć na liczne gratisy i promocje. Nikt nie wychodzi z kremoteki bez próbek i gadżetów dopasowanych do indywidualnych potrzeb. Klientki mają do dyspozycji również atrakcyjne karty rabatowe. Karty nie mają terminu ważności i nie są imienne, więc cała rodzina może wspólnie zbierać pieczątki. Ich gromadzenie nie trwa długo, ponieważ wartość przeciętnego koszyka w kremotece zazwyczaj przewyższa 50 zł.
Baltic Company organizuje szkolenia makijażowe dla klientek. Każdy wchodząc do perfumerii może także liczyć na profesjonalną pomoc obsługi. Jedna z pracownic jest kosmetyczką i wizażystką, druga – stylistką fryzur i dietetykiem. Ich wiedza i umiejętności są bardzo przydatne, ponieważ coraz mniej producentów organizuje szkolenia dla sklepów. A szkoda, bo jak mówią panie pracujące w kremotece.pl szkolenia pomagały poznać produkt, co jest niezwykle istotne dla sprzedawcy.
Nazwa ma znaczenie
Chociaż sklep jest niewielki, to jego potencjał – bardzo duży. Nazwa kremoteka.pl nie tylko dobrze się kojarzy, ale sugeruje też istnienie sklepu internetowego. I słusznie. Kiedy pani Terlikowska postanowiła zainwestować w kosmetyczny biznes, od razu wiedziała, że równolegle rozpocznie sprzedaż internetową. Obecnie w sklepie internetowym jest ponad 2,5 tys. pozycji asortymentowych, a w perfumerii stacjonarnej… znacznie więcej, jak mówi pani Dorota, ale w tym momencie nie potrafi podać dokładnej liczby. – Ze względu na rozszerzającą się ofertę, jesteśmy na etapie przeglądu dostępnych marek i zmianie programu magazynowego, w którym to wszystko musi się znaleźć. Właśnie kupiliśmy nową kasę fiskalną, ponieważ poprzednia już zapełniła swoją pamięć – tłumaczy. Świadczy to o pomyślnym rozwoju biznesu. 25 proc. całego dochodu, to w tym momencie obrót ze sklepu internetowego. Proporcja ta rośnie z roku na rok, ponieważ Polacy coraz chętniej robią zakupy on-line.
Dodatkowo klienci kremoteki mogą liczyć na rady i konsultacje zarówno mailowe, jak i telefoniczne. Wystarczy wyszukać produkt, dobrać kolor podkładu, rozpoznać rodzaj cery czy włosów i już kupujący jest zadowolony. A zadowolony klient poleca takie miejsce dalej. I w ten sposób biznes się kręci, nie wymagając popularnego obecnie zrzeszania się w sieci. – Nie będziemy się zrzeszać, bo w „sieci” już jesteśmy – żartuje Dorota Terlikowska.
Dobra aranżacja na wagę złota
Właścicielka jest zadowolona ze swojego biznesu. Nie przeszkadza jej, że kremoteka jest tak kameralna. Uważa to za atut. Bierze jednak pod uwagę, że rosnąca popularność sklepu internetowego może wymusić na niej wynajęcie jeszcze jakiegoś miejsca, gdzie można by składować kosmetyki czy przygotowywać przesyłki. Nie myśli o kolejnym sklepie, ponieważ ten jej wystarcza. Włożyła w niego dużo serca i opłaciło się. Jednym z pomysłów właścicielki jest zbudowanie marki franchisingowej. O wygląd perfumerii zadbał znajomy architekt. Wnętrze jest zaprojektowane jako otwarta, interaktywna przestrzeń, w której każdy może poczuć się swobodnie i wszystkiego dotknąć. Czysta biel, wnęki w ścianach w kolorze wina, odpowiednio oświetlone i półki z mlecznego szkła oddzielone czekoladowymi elementami sprawiają, że miejsce jest estetyczne i eleganckie. Jak mówi pani Dorota, taki wygląd sklepu wynika z potrzeby otaczania się pięknymi rzeczami, a nie luksusowego charakteru kremoteki.
Jednak wielu paniom wydaje się, że to miejsce bardzo ekskluzywne, a kosmetyki – drogie. – I niech tak myślą – śmieje się właścicielka – zaprzyjaźnione klientki wiedzą, że dbamy o estetykę wnętrza, pozytywny klimat oraz indywidualne podejście do każdego. Nasza dewiza, to: Pracujemy, aby być najlepszymi, nie musimy być najwięksi.
Anna Klichowska








