
W pierwszej chwili wykrzyknąłem: „Oszaleliście?! Tak się nie robi perfum!”. Ale już za chwilę wiedziałem, że podejmę się tego wyzwania, bo jeszcze nikt w luksusowej perfumerii nie stworzył zapachu opartego na zaledwie 7 komponentach. Emilio Valeros, dyrektor techniczny marki Loewe, w rozmowie z Katarzyną Bochner o trendach w perfumiarstwie i o tym, jak stworzyć zapach z zaledwie kilku komponentów, który uzależnia od pierwszej chwili.
Katarzyna Bochner: Ma Pan blisko 20-letnie doświadczenie zawodowe. Na swoim koncie na pewno wiele wspaniałych kompozycji zapachowych. Czy propozycja stworzenia męskiego zapachu dla marki Loewe złożonego zaledwie z 7 składników zaskoczyła Pana?
Emilio Valeros: Pierwsza moja odpowiedź brzmiała: „Chyba oszaleliście?! Tak się nie robi perfum! Nie podejmuję się tego”. Ale już za chwilę wiedziałem, że podejmę się tego wyzwania, bo jeszcze nikt w luksusowej perfumerii nie stworzył zapachu opartego na zaledwie 7 komponentach. Żeby wytłumaczyć na czym polega trudność, dodam, że flakonik perfum zawiera przynajmniej 150 komponentów,
a zwykle 180 do 200. W świecie rozróżniamy 3,5-4 tys. zapachów właściwych dla różnych surowców, z których produkuje się perfumy. W tej wielkiej gamie zapachów skupić się wyłącznie na wyodrębnieniu 7, które stworzą nowy produkt, to nie jest proste. Im mniej komponentów w zapachu, tym trudniej osiągnąć balans, równowagę i harmonię. Bardzo łatwo o to, żeby zapach przechylił się w jakąś stronę, miał przeważającą nutę jednego z komponentów.
Co było dalej?
Podjąłem kontakt z naszymi ośrodkami badawczo-rozwojowymi, korzystamy z usług laboratoriów amerykańskich, szwajcarskich i francuskich. W pierwszym momencie wszyscy zareagowali tak jak ja: „Chyba oszalałeś, tego się nie robi!”. Po kilku dniach odbierałem już jednak telefony: „A wiesz, może to jest jakiś pomysł? Może byśmy się zastanowili? Jeszcze nikt tego nie próbował, postarajmy się...”. Odwiedziłem wszystkie te ośrodki i laboratoria, i poprosiłem o wyodrębnienie 20 zapachów podstawowych, które oni uważają za zgodne z duchem epoki, nowoczesne. Po trzech tygodniach miałem na stole 60 buteleczek, bo każdy ośrodek przygotował po 20, z których miałem wyodrębnić zaledwie 7... Zacząłem je po kolei odrzucać. Gdy zostało 15, uznałem, że już niżej zejść się nie da. Ale zacząłem się chyba przywiązywać do pracy eliminatora zapachów i doszedłem do tych 7 komponentów.
I tak w zapachu wyczuwamy nutę kwiatową, pieprz, kadzidło, cedr, czerwone jabłko, piżmo i wetiwer. Dlaczego właśnie te składniki?
Każdy z nich reprezentuje jedną z wartości, które zapach uosabia. Wartości opisujących mistrzostwo i elegancję mężczyzny, zachowującego wierność swoim korzeniom, choć nieustannie na nowo określającego swoje życie, bezkompromisowego i cierpliwego, klasycznego i zbuntowanego, ostrożnego i śmiałego. Pasję reprezentuje kwiatowa nuta róży, konwalii i kwiatu gorzkiej pomarańczy z Maroka. Odwagę oraz siłę uosabia liść pieprzu. Nuta wartości boskich i ludzkich kryje się w zapachu czystego kadzidła. Duchowość a jednocześnie samotność ujęte zostały w nucie marokańskiego cedru z Atlasu. Grę pomiędzy życiem a śmiercią ilustruje esencja czerwonego jabłka. Szlachetną dumę – piżmo. I wreszcie wetiwer jest odzwierciedleniem sztuki i tradycji.
Czy jest Pan zadowolony ze swojego dzieła?
Tak. W zapachu osiągnęliśmy pełną wzajemną harmonię składników. Nie ma żadnego, który by miał decydującą przewagę nad resztą. I o to chodziło – aby uzyskać nowy walor, nową wartość, zupełnie nowy, intrygujący zapach, w którym nie jest łatwo rozróżnić tak małą liczbę składników.
6-7 godzin – przez tyle pozostaje zapach na skórze. To jest dobry wynik. Cenną cechą jest również to, że utrzymuje on ten sam walor zapachowy przez cały czas, nie zmienia się. A poza tym, można powiedzieć, że ten zapach uzależnia. Z naszych badań wynika, że mężczyźni nie tylko stają się dzięki niemu zauważalni, ale ci, którzy raz po niego sięgnęli, pragną go używać nadal.
Czy zgadza się Pan ze stwierdzeniem, że zapachy dla mężczyzn są ciekawsze od tych stworzonych dla kobiet, pełniejsze w swoim wyrazie?
Są przede wszystkim inne. I powinny być. Są też trudniejsze w komponowaniu. Dlatego, że paleta składników, z których tworzymy zapachy damskie jest ogromna. Przeważają oczywiście nuty kwiatowe, ale mamy niezliczone możliwości łączenia ich ze sobą i z innymi składnikami. Natomiast w zapachach męskich znacznie trudniej umieścić kwiatowe nuty. Te kompozycje idą w kierunku drewna, żywic, charakterystycznych roślin, ale paleta składników jest znacznie bardziej ograniczona.
Czy do Pana należy decyzja o ostatecznym kształcie i wizerunku zapachu?
Tak i nie. Mimo ogromnego wymiaru kreatywności, jaki ma ta praca, zaczyna się ona jednak od zamówienia z firmy. Najpierw zapoznaję się z ogólną koncepcją zapachu, na którą mam wpływ, mogę ją oczywiście korygować, ale muszę też dopasować się do oczekiwań. Inspiruje mnie wszystko, co zostało ujęte w tej koncepcji. Na przykład w słoiczku koloru czerwonego na pewno nie umieszczę cytrynowej nuty, bo to wszystko musi być całością, liczy się każdy szczegół. Produkt, który znajdujemy w takim opakowaniu ma swoją ideę. Ja ten flakonik muszę wypełnić kreatywnością, twórczością własną.
Oczywiście wpływ na moją pracę twórczą mają również tendencje rynkowe, moda – to co odpowiada współczesnemu klientowi. Dlatego decyzja, żeby pójść w poprzek mody jest decyzją bardzo odważną, często wyrażeniem sprzeciwu wobec tego, co jest ogólnie przyjęte za atrakcyjne. Jednak właśnie w taki sposób powstają najciekawsze nowe produkty. Ja jestem wierny idei tworzenia absolutnie od podstaw. Nie zatrzymuję się nad tym, co zrobiłem do tej pory, nie wącham dawnych swoich zapachów, tylko startuję od zera. Staram się, żeby to zawsze był krok naprzód.
Dziękuję za rozmowę.

Emilio Valeros jest od 19 lat twórcą zapachów Loewe i dyrektorem technicznym hiszpańskiej marki. Pracując na co dzień z ponad 4 tys. różnych komponentów zapachowych opracowuje wszystkie kosmetyczne i perfumeryjne produkty dla Loewe. Stały, wytrwały, o otwartym umyśle, choć niezwykle uporządkowany, lubi spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi. Chętnie przebywa na świeżym powietrzu, w kontakcie z naturą, spędza wolny czas na uprawianiu sportu lub podróżowaniu. Jak sam mówi, przyroda pozwala zachować „czysty” nos, zaś podróże są okazją do odkrywania nowych zapachów… Do Polski przyjechał na zaproszenie perfumerii Sephora, z okazji wprowadzenia na rynek nowego zapachu 7 Loewe.








