W niezależnej drogerii obsługa jest o niebo lepsza, a luksusowy kosmetyk potrzebuje bardziej eleganckiej oprawy niż trącące, jakby nie było, supermarketowym sznytem sieciowe perfumerie – uznałam, podejmując decyzję o zakupie pierwszej w życiu szminki Chanel.
Niezależną drogerię-perfumerię, taką „z prawdziwego zdarzenia”, z selektywnymi markami, mam niedaleko domu. Gdy weszłam, było pusto, a ekspedientka, wytworna pani w średnim wieku, wystudiowanym gestem poprawiała makijaż przed jednym z pięknych luster.








