Brazylia, która nie odczuła skutków kryzysu gospodarczego, ma dziś realne szanse na tytuł światowego wicelidera w sprzedaży kosmetyków. Systematyczne powiększanie się tego rynku o ponad 10 proc. przykuwa uwagę coraz liczniejszych inwestorów zza granicy.
Brazylia otacza nas wszędzie. Koszulki, klapki czy torby z żółto-zieloną flagą tego południowoamerykańskiego kraju stanowią dziś nieodzowny asortyment sklepów odzieżowych. Elementy brazylijskiej kultury przenikają do naszej codzienności: pasjonujemy się twórczością Paulo Coelho, podziwiamy piłkarskie gwiazdy z kraju Pelego, nie stronimy od samby i coraz modniejszej nad Wisłą capoeiry. O Brazylii mówi się dziś nie tylko w związku z karnawałowymi szaleństwami. Jej popularność roztacza się także na branżę kosmetyczną. W Europie drastycznie rośnie zapotrzebowanie na produkty made in Brasil.
Brazylia jest trendy
Mimo ogromnego rozwarstwienia społecznego i dużego obszaru ubóstwa, brazylijskie społeczeństwo to klient wart biznesowych zabiegów. Rynek liczący ponad 190 mln konsumentów przyciąga dziś nie tylko europejskich inwestorów z sektora rafineryjnego, budowlanego czy turystycznego, lecz także branżę odzieżową i kosmetyczną. Nie dziwią więc ostatnie deklaracje władz Chińskiej Republiki Ludowej, zapowiadających w Brazylii „masowe inwestycje swoich średnich i dużych przedsiębiorstw o wysokim stopniu innowacyjności”. Nasilenie ich działalności nad Amazonką potwierdza prof. Liliana Miranda, ekspert w dziedzinie ekonomii państw Ameryki Południowej. Jej zdaniem, rosnący standard życia Brazylijczyków oraz duże zasoby surowcowe kraju są dla chińskich inwestorów niczym magnes. Ekspansję popiera rząd w Pekinie oraz Bank of China, który w 2010 r. otworzył swoje podwoje w kraju kawy.
Ekonomiści i eksperci ds. handlu zgodnie podkreślają, że dobra koniunktura gospodarcza będzie mieć wpływ na rozwój brazylijskiego rynku kosmetyków. Ich zdaniem, korzystne wskaźniki ekonomiczne utrzymają się przez najbliższe lata i będą stymulowane przez duże wydarzenia sportowe, takie jak piłkarski mundial w 2014 r. oraz olimpiada, którą Brazylia zorganizuje dwa lata później. – W związku z tymi wydarzeniami można spodziewać się znaczących inwestycji w infrastrukturę, co następnie stymulować będzie wzrost gospodarczy i budować bazę dla jeszcze mocniejszego wzrostu w dłuższej perspektywie – twierdzą eksperci.
Miejscowi ekonomiści i przedsiębiorcy zwracają uwagę na dobre warunki inwestowania w Brazylii. Artur Grynbaum, prezes spółki O Boticario, czołowego producenta kosmetyków, przewiduje nasilenie się w najbliższych latach konkurencji ze strony międzynarodowych graczy. Opinię tą potwierdza ekonomista Antonio Alves. – Na gospodarczym boomie skorzystają też kosmetyczne firmy, w tym inwestorzy zagraniczni – dodaje brazylijski ekspert.
Popyt na przekór kryzysowi
W kraju, w którym prezydencka władza skupiona jest w rękach Dilmy Rousseff, piękna płeć ma wiele do powiedzenia. To panie w dużej mierze podejmują strategiczne decyzje zakupowe w gospodarstwach domowych, a istotną część udziału ich koszyków stanowią kosmetyki. Zarówno ekonomiści, jak i sami klienci przyznają, że Brazylijczycy nigdy dotychczas nie wydawali tak dużo na kosmetyki jak dzisiaj. Elizandra Sotomaior, nauczycielka wychowania fizycznego ze stanu Parana szacuje, że jej wydatki na produkty do pielęgnacji ciała, perfumy oraz środki do makijażu stanowią już około 20 proc. miesięcznych zarobków. Równie dużo wydaje na kosmetyki Rosa Alves, pracowniczka brazylijskiej administracji państwowej, która kupuje przede wszystkim kremy odmładzające oraz eyelinery.
Alexandre Lourenco, dyrektor administracyjny portugalskiej firmy BodyConcept z sektora estetyki, przyznaje, że branża kosmetyczna w Brazylii ma przed sobą ogromne perspektywy i już dziś warto w nią inwestować. – Potencjał tego rynku dostrzegliśmy już kilka lat temu i teraz chcemy go wykorzystać. W ciągu najbliższych pięciu lat zamierzamy zainwestować w rozwój sieci salonów piękności w Brazylii co najmniej 1,25 mln euro – zdradza Alexandre Lourenco.
Niewątpliwą zachętą do inwestowania w Brazylii jest korzystna dynamika tamtejszej gospodarki, która skutecznie oparła się kryzysowi. Tylko w ubiegłym roku zanotowała ona wzrost o prawie 8 proc. Imponujące wyniki utrzymuje od kilku lat także branża kosmetyczna. Co roku o ponad 10 proc. zwiększa się systematycznie produkcja i sprzedaż środków do pielęgnacji ciała oraz perfum.
Apetyt na tytuł wicelidera
Brazylia, z roczną produkcją na poziomie 1,7 mln ton, zajmuje dziś pozycję trzeciego największego rynku kosmetyków na świecie. Według szacunków Brazylijskiego Stowarzyszenia Przemysłu Higieny Osobistej, Perfum i Kosmetyków (Abihpec) w 2009 r. branża ta odnotowała rekordowy obrót na poziomie prawie 25 mld brazylijskich reali, czyli prawie 15 mld dolarów. W stosunku do wcześniejszego roku odnotowano kilkunastoprocentowy wzrost, który utrzymał się także w 2010 r. Według wstępnych szacunków, opartych na wynikach największych brazylijskich producentów kosmetyków, ubiegłoroczny wzrost sprzedaży nie był niższy niż 12 proc. Władze Abihpec przewidują, że w takim tempie już w najbliższych latach uda się prześcignąć Japonię i zagrozić pozycji przewodzącym światowej branży kosmetyków Amerykanom. Ekonomiści zgodnie zauważają, że Brazylia posiada potencjał do walki o prymat. Wzrost zarobków kilkuset tysięcy osób, które w ostatnich latach zasiliły klasę średnią jest czynnikiem pobudzającym konsumpcję wewnętrzną. Jej wskaźnik zwiększa się systematycznie o 10 proc. Według Joao Silvy, prezydenta Abihpec, utrzymania podobnego wzrostu należy się spodziewać do 2015 r. – Aby na tym skorzystać, branża będzie musiała się jednak nauczyć odczytywać i rozumieć zachowania nowej klasy średniej, a także ostatecznie trafić w jej oczekiwania – dodaje Joao Silva.
Z kolei Cristina Rios z dziennika „Gazeta do Povo” zauważa, iż proces poszerzania oferty w segmencie perfum oraz środków do pielęgnacji ciała i do makijażu, nie będzie mógł się odbywać kosztem podstawowych artykułów kosmetycznych, takich jak pasta do zębów czy mydło. – Obie te kategorie w dalszym ciągu notują bowiem wysoką i stale rosnącą sprzedaż, co dowodzi dużego zapotrzebowania głównie wśród najniższych klas socjalnych – wyjaśnia Cristina Rios.
Z szacunków Abihpec, wynika, że w 2009 r. to właśnie podstawowe artykuły higieny osobistej miały większościowy udział w całym brazylijskim rynku kosmetyków. Sięgnął on poziomu 58 proc. Tymczasem w całej tej kategorii najwyższą sprzedaż odnotowały mydła. Popyt na nie zwiększył się aż o 27 proc.
W doborowym towarzystwie
Głównymi regionami popytu i zarazem produkcji kosmetyków w Brazylii są stany Sao Paulo oraz Rio de Janeiro. Trzecim kluczowym ośrodkiem jest Parana, zamieszkała przez kilkusettysięczną wspólnotę potomków polskich osadników. To z tego stanu pochodzą czołowe brazylijskie marki kosmetyków: Racco, O Boticario oraz wytwarzający środki do pielęgnacji włosów Tricofort. Tylko w 2009 r. jego obroty zwiększyły się aż o 23 proc. – Liczymy na więcej, a jednocześnie inwestujemy. W ubiegłym roku przeznaczyliśmy 8,33 mln dolarów na zakup nowych urządzeń oraz marketing produktowy – ujawnia Paulo Almeida, dyrektor wykonawczy spółki Tricofort.
Władze firmy Tricofort planują dynamiczną ekspansję w najbliższych latach. – Chcemy wykorzystać nasilającą się u Brazylijczyków dbałość o wygląd. Mimo tego, nie zamierzamy się ograniczać jedynie do rynku wewnętrznego. Szukamy nowych kierunków zbytu za granicą. Obecnie wysyłamy nasze towary m.in. do Bułgarii, Portugalii, Angoli oraz Etiopii. Eksport stanowi już 30 proc. udziału w całości naszej sprzedaży – dodaje Paulo Almeida.
Ostatnie lata za korzystne uznać może także O Boticario. Ten brazylijski producent kosmetyków, który posiada już w swojej ojczyźnie prawie 3 tys. drogerii, zwiększył sprzedaż o 20 proc. do poziomu 1,25 mld reali brazylijskich. Inny miejscowy gracz – spółka Natura podniosła też swoje obroty o prawie 19 proc., osiągając 4,2 mld reali.
W Brazylii chętnie inwestują też światowi potentaci. Od dwóch lat amerykańska firma Avon sprzedaje tam więcej niż na rodzimym rynku. W 2009 r. przełamana została 123-letnia pozycja USA jako lidera w globalnej sprzedaży artykułów pod tą marką. Poza Avon, w Brazylii obecni są też inni zagraniczni potentaci, m.in.: L’Oréal, Procter & Gamble, Unilever oraz Nivea.
Na brazylijskim rynku inwestują także polskie firmy, choć skala ich przedsięwzięć jest póki co niewielka. Wyróżniającym się graczem jest podwrocławska spółka FM Group, która dwa lata temu zakończyła proces otwarcia swojej brazylijskiej filii. Składają się na nią biura w Sao Paulo oraz magazyny w Rio de Janeiro. W 2009 r. polska spółka rozpoczęła też na brazylijskim rynku dystrybucję perfum oraz środków do pielęgnacji ciała.
Silne marki na eksport
Brazylijskie firmy kosmetyczne wykorzystują rosnące na świecie zainteresowanie ich krajem, docierając do najbardziej odległych zakątków świata. Kraj kawy posiada już kilkanaście mocnych marek sprzedawanych w Europie, Azji oraz w Ameryce Północnej. Najbardziej znane to: Bonyplus, Racco, O Boticario, Agua de Cheiro, L’Acqua di Fiori, Chamma da Amazonia, SNC, Natura, Niasi, NuNAAT oraz Surya Henna. Zasięg sprzedaży niektórych brandów jest ogromny – np. kosmetyki marki Amazonia Natural poza rodzimym rynkiem, oferowane są także w drogeriach Portugalii i Hiszpanii, a także w supermarketach dalekiego Kuwejtu.
Zdaniem Cristiano Ricardo, eksperta portalu informacyjnego „Estetica Brazil”, popyt na brazylijskie kosmetyki nasilił się nie tylko w Europie, ale również na Bliskim Wschodzie. – Podczas ubiegłorocznego salonu Beauty World Middle East w Dubaju, w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, niezwykłym powodzeniem cieszyły się kosmetyki made in Brasil. Co roku też rośnie liczba naszych wystawców na targach w krajach arabskich. I vice versa. Od 2007 r. w największych brazylijskich targach kosmetyków do pielęgnacji włosów Hair Brasil uczestniczą regularnie firmy z Jordanii – dodaje Cristiano Ricardo.
Coraz częściej Brazylijczycy prezentują się także podczas imprez wystawienniczych w Polsce, np. na stołecznych Targach Kosmetycznych oraz na InterCharm. Z kolei wśród brazylijskich marek kosmetycznych na naszym rynku dostępna jest m.in. Organique.
Innowacje na bazie natury
Według specjalistów, sukces kosmetyku na brazylijskim rynku zależy od wielu czynników, wśród których najważniejszym nie jest jedynie cena. Cristiano Ricardo z „Estetica Brazil” uważa, że rynek oczekuje także wysokiego stopnia innowacyjności produktu oraz jego wysokiej jakości. – Poza tym, do osiągnięcia sukcesu niezbędne będzie posiadanie sprawdzonego, dobrego dostawcy – dodaje Cristiano Ricardo.
Od pięciu lat niezwykle innowacyjny projekt rozwija miejscowa firma Kapeh, wytwarzająca środki do pielęgnacji ciała na bazie narodowego skarbu Brazylijczyków – kawy. Asortyment trafia do klientów nie tylko poprzez drogerie, lecz oferowany jest także w kawiarniach. Inicjatywa spotkała się z dobrym przyjęciem zarówno na wewnętrznym rynku, jak i w Portugalii oraz Holandii. Przedsięwzięcie zostało dostrzeżone też przez światowy biznes. W minionym roku założycielka Kapeh – Vanessa Araujo, znalazła się wśród 10 finalistek konkursu Women in Business Award organizowanego przez Konferencję Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (Unctad). Prezes Kapeh przyznaje, że niemały wpływ na otrzymane wyróżnienie miała nowatorska propozycja wyrobu kosmetyków na bazie substancji naturalnych.
– Postanowiliśmy rozpocząć produkcję w oparciu o kawę, która korzystnie wpływa na skórę, a poza tym praktycznie nigdy nie służyła do masowego wyrobu środków do pielęgnacji ciała. W ten sposób wprowadziliśmy na rynek niezwykle innowacyjną, a zarazem bardzo brazylijską gamę kosmetyków – wspomina Vanessa Araujo.
Duch Brazylii obecny jest też w gamie kosmetyków organicznych marki L’Occitane.
– Linia Brasil posiada w sobie to coś tajemniczego, co przyciąga uwagę do tego południowoamerykańskiego kraju. Nawiązuje ona do pierwotnych wspólnot z Amazonii i sprzedawana jest już na całym świecie – opisują wprowadzoną w 2008 r. linię przedstawiciele francuskiego producenta.
Moda na Brazylię, bogactwo surowcowe tego kraju i niezwykła dynamika gospodarki stymulować będą miejscowy rynek kosmetyków oraz przyciągać zagraniczny kapitał. Ci, którzy już zainwestowali nad Amazonką liczą na szybki zwrot poniesionych wydatków, zaś planujący ekspansję w kraju kawy utwierdzają się w przekonaniu o dobrze projektowanych inwestycjach, co potwierdzają ekonomiści. Nie mają oni wątpliwości, że tłuste lata dla branży kosmetycznej w Brazylii szybko się nie skończą.

Marcin Zatyka








