Zauważyłaś, że ostatnio zbyt szybko skończył ci się podkład, korektor czy lakier do włosów? Być może twój partner podbiera ci kosmetyki.
Kiedy na początku lat 20. ubiegłego stulecia na ekranach kin pojawiał się Rudolf Valentino, kobiety mdlały z zachwytu. Spojrzenie podkreślone czarną kredką do oczu, dorysowany wąsik i usta uwydatnione błyszczykiem sprawiały, że aktor przemieniał się w prawdziwego amanta. Rzadko która z fanek zdawała sobie sprawę, że swój nieskazitelny wygląd Valentino zawdzięczał pracy wizażystów, zaś jego siła oddziaływania na kobiety była tak silna, że zaproponowano mu udział w reklamie pudru.
To mężczyzna wymyślił make-up
Malujący się Valentino nie był wyjątkiem. Gdy sięgniemy do źródeł okazuje się, że dla panów nie powinno być nic bardziej naturalnego niż make-up. Już w czasach prehistorycznych, idąc na polowanie czy ważną uroczystość mężczyźni malowali swoje ciała, co pozwala sądzić, że czynili to jeszcze przed kobietami. W erze baroku nastąpiła kulminacja charakteryzacji. Panowie pudrowali twarz, dorysowywali pieprzyki, szminkowali usta, malowali oczy. Dopiero pod koniec XIX wieku królowa Wiktoria zapoczątkowała w Anglii ruch purytański, zakazując kobietom i mężczyznom upiększania się makijażem i frywolnym strojem. Modę tę szybko zasymilowały pozostałe narodowości kontynentu europejskiego.
Wiek XX i powstanie kina pozwoliło spojrzeć przychylniejszym okiem na pomalowanych aktorów. W latach 60-70. nastoletni chłopcy nie ruszali się z domu bez utrwalenia fryzury cukrem, brylantyną, a w późniejszym okresie już lakierem do włosów. W końcu, jak śpiewa jeden z bohaterów musicalu Hairspray, w którym akcja rozgrywa się w latach 60.: „Najlepszy na dziewczynę sposób? Urok? Uśmiech? Nie, to lakier do włosów”.
Od końca ubiegłego stulecia gwiazdy estrady, kina i teatru nie wychodzą na scenę czy galę bez uprzedniego zmatowienia twarzy pudrem lub podkreślenia oczu delikatną kreską. Codzienny widok pomalowanych celebrytów sprawił, że i zwykły Kowalski zaczął zaglądać do kosmetyczki swojej partnerki, żeby zatuszować niedoskonałości skóry albo oznaki zarwanej nocy.
– Wydaje mi się, że współcześni mężczyźni są coraz bardziej świadomi tego, że muszą dobrze wyglądać w każdej sytuacji – mówi Wendy Lewis, kosmetyczka i autorka książki The Beauty Battle. – Dlatego są coraz bardziej otwarci na kompleksowe dbanie o siebie. Make-up jest ostatnim elementem układanki, pt. piękny mężczyzna. I cieszy mnie fakt, że rozświetlenie pudrem zmęczonej twarzy nie stanowi już dla nich tak ekstremalnego wyzwania, jak dla pokolenia ich ojców czy dziadków.
Moda na make-up męski idzie do nas z Zachodu. We Włoszech mężczyźni często stosują podkład liftingujący na dzień. Z przeprowadzonego w zeszłym roku przez agencję badań One Poll sondażu wynika, że statystyczny Brytyjczyk w wieku od 18 do 35 lat wydaje tygodniowo aż 12 funtów (ok. 60 zł) na zabiegi upiększające. Nic by w tym nie było dziwnego, gdyby nie fakt, że ich partnerki wydają na te same zabiegi tylko funta więcej! Ponadto współcześni panowie spędzają coraz więcej czasu w łazience – przed wyjściem z domu szykują się przed lustrem ok. pół godziny.
– Przez wiele lat mieszkałam na Zachodzie. Dla tamtejszych mężczyzn makijaż jest czymś zupełnie naturalnym – mówi Barbara Perkowska, wizażystka z salonu CeCe’ Beauty Clinic. – U nas moda na make-up męski z roku na rok coraz mocniej się rozwija. Polacy przywiązują wielką wagę do dbania o urodę. Każdego dnia chcą wyglądać świeżo i młodo. I dlatego coraz częściej korzystają z dobrodziejstw makijażu.
Umalowany, niemetroseksualny
Obecnie trudno już spotkać pana młodego, który nie ukrywałby zmęczenia, przebarwień i drobnych niedoskonałości skóry pod warstwą pudru. Ślubny fotograf osobiście nakłaniał mojego przyszłego męża, żeby pozwolił się pomalować, tłumacząc, że zdjęcia będą o niebo lepsze, kiedy oboje będziemy mieć matową skórę. I choć „jeszcze nie mąż” kręcił nosem, mówiąc jakie to niemęskie, to jednak dał się przekonać (w końcu ultimatum albo make-up i ładne zdjęcia ślubne albo ślubu nie będzie – podziałało) i teraz sam przyznaje, że było warto.
Inną okazją, kiedy panowie sięgają po kosmetyki kolorowe są bale przebierańców, sylwester, imprezy, etc. Wizażyści podkreślają, że makijaż dla panów świetnie sprawdza się właśnie podczas wieczornych wyjść, gdy zależy im na tym, żeby dobrze wyglądać. Sztuczne oświetlenie sprawi, że make-up sam w sobie będzie niewidoczny, za to wrażenie ogólne – świetne.
W trakcie pisania tego artykułu spytałam 10 mężczyzn z mojej rodziny i spośród znajomych (wszyscy zdeklarowane samce alfa), czy zdarzyło im się sięgnąć po kosmetyki do makijażu? I cóż się okazało? Sześciu z nich regularnie stosuje korektor. Dodatkowo jeden używa tuszu do rzęs żony (gdy ta nie patrzy) do przyciemnienia wąsów, a jeden różu do policzków (w tym wypadku na prośbę partnerki, która skarży się, że jest za blady).
– Niejednokrotnie zdarzało mi się po imprezie sięgać do kosmetyczki mojej dziewczyny po korektor, żeby zatuszować worki pod oczami – mówi 26-letni Romek. – Oczywiście starałem się aplikować go tak, żeby nikt nie zauważył, ale żeby uzyskać oczekiwany efekt. Nie uważam siebie za faceta metroseksualnego. Po prostu chcę dobrze wyglądać i czuć się pewnie w pracy.
To z czym panowie mają problem, to strach przed byciem posądzonym o niemęskość. W tym przypadku przychodzą z pomocą celebryci. Udowadniają, że obecnie makijaż nie jest wykładnikiem metro czy homoseksualności. Bożyszcze kobiet, tacy jak Robbie Williams, Ewan McGregor, Ben Affleck czy Michael Schumacher otwarcie mówią, że używają kosmetyków. Williamsowi zdarza się sięgać nawet po maskarę. W Polsce jednym z głównych propagatorów mody na męski makijaż jest Michał Szpak. Praktycznie w każdym wywiadzie podkreśla, że chciałby pokazać naszemu społeczeństwu, że mężczyzna z make-upem nie jest gorszy od innych i w równym stopniu zasługuje na szacunek, co reszta.
Clue męskiego makijażu
Panowie doczekali się już swoich linii kosmetyków do make-upu. Bogaty asortyment produktów oferują takie marki, jak Clinique, Clarins, Jean Paul Gaultier etc. Dzięki temu obok tradycyjnej pianki do golenia, antyperspirantu i wody toaletowej na męskiej półce można znaleźć podkład, puder brązujący, kredkę do oczu, bezbarwną pomadkę, eyeliner, czy żel matujący. W ślad za markami selektywnymi, idą masowe. Kosmetyki do makijażu dla mężczyzn wprowadzają na rynek również polscy producenci, a niektórzy – jak np. Pierre René – już dawno produkowali je na potrzeby marki własnej.
Cóż, panom, którzy już pokonali barierę „to niemęskie”, wypada tylko obejrzeć jeden z filmików instruktażowych dostępnych choćby w serwisie YouTube i przystąpić do wykonywania samodzielnej charakteryzacji na „młodego Adonisa”. Tak samo jak makijaż kobiecy, makijaż męski ma za zadanie zatuszować niedoskonałości twarzy oraz podkreślić jej walory.
– Zazwyczaj makijaż dla panów opieram na naturalnych barwach – tłumaczy Barbara Perkowska. – Stosuję minimalną ilość kosmetyków tak, aby efekt był jak najbardziej naturalny.
W celu ujednolicenia koloru skóry na twarzy, panowie powinni nałożyć na nią cienką warstwę podkładu lub pudru sypkiego. Następnie delikatnie wklepać korektor, zaś usta posmarować balsamem bądź pomadką ochronną. Całość najlepiej utrwalić rozpyloną wodą mineralną, która zapewni naturalny wygląd. Na końcu należy użyć trochę żelu, pianki lub lakieru do włosów, żeby okiełznać fryzurę.
Tak ucharakteryzowany mężczyzna może ruszać na podbój świata. W końcu jak mówią Amerykanie: dobrze wyglądać = czuć się dobrze = pewność = sukces.
Jeśli przewidywania badaczy się sprawdzą, w kolejnych latach nastąpi prawdziwy boom na rynku kosmetyków do makijażu dla mężczyzn. Drogie panie, przygotujcie się na wielkie poranne starcie przy lustrze!
Agnieszka Saracyn-Rozbicka

Męskie kosmetyki to nadal segment niszowy
Słowo makijaż, podkład, fluid, korektor mają wydźwięk typowo kobiecy, a więc „niemęski”. Zupełnie niepotrzebnie. Makijaż mężczyzny najczęściej ogranicza się do korekty niedoskonałości cery oraz uporządkowania brwi i zarostu. Gładka skóra jest przez nas podświadomie odbierana jako zdrowa, a więc atrakcyjna, a każdy bez względu na płeć chce wyglądać dobrze.
Krem korygujący Soraya Men Adventure, który wprowadziliśmy na rynek nie jest typowym podkładem, to raczej krem pielęgnacyjny o dodatkowym działaniu tonującym. Zawarte w kremie pigmenty ujednolicają koloryt cery, nadając jej delikatnie opalony odcień. Krem kryje w bardzo niewielkim stopniu, dzięki czemu jest praktycznie niewidoczny. Nie mniej jednak eliminuje drobne niedoskonałości: zaczerwienia, zmiany trądzikowe, drobne siniaki i cienie pod oczami i zmniejsza widoczność porów. Dodatkowo nawilża, łagodzi podrażnienia.
Grupą docelową serii Soraya Men Adventure są mężczyźni w każdym wieku, którzy dbają o zdrowie i dobrą kondycję swojej skóry. Kosmetyki męskie to nadal segment niszowy. Pomimo ciągłego wzrostu sprzedaży tej kategorii trudno z niej uczynić core business. Stworzenie kampanii reklamowej wymaga dużych nakładów budżetowych.

BeataMaciejczyk-Fołtyn,
PR manager, Soraya

Mężczyźni nadal pożyczają kosmetyki od kobiet
Pierwsze kosmetyki do makijażu dla mężczyzn produkowaliśmy dla marki własnej ogólnoświatowej firmy już 3 lata temu. W ofercie był tusz do rzęs Mascara Men, korektor oraz pomadka ochronna do ust. Zamówienie takich produktów przez koncern wynikało z trendu pojawiającego się w Stanach oraz w Europie Zachodniej, my byliśmy wykonawcą zlecenia pod private label. Myślę, że niewielki procent mężczyzn sięgnie po kosmetyki do makijażu twarzy. Nasi panowie, jeśli ulegną presji trendów z Zachodu, prędzej „pożyczą” produkt z kosmetyczki damskiej. Tylko nieliczni w naszym społeczeństwie odważą się mieć swoje mascary. Natomiast wtedy, kiedy naprawdę potrzebna jest mała pomoc w formie kamuflażu bądź wyrównania kolorytu skóry (sesje zdjęciowe, śluby), to najczęściej makijaż ten wykonywany jest przez wizażystę, który korzysta ze swoich narzędzi pracy. I rzadko kiedy ma produkty dla mężczyzn. Od lat wykonuje się make-up produktami dla kobiet. W najbliższym czasie nie zamierzamy więc poszerzać oferty o produkty do makijażu dla mężczyzn i wprowadzać ich na polski rynek. Postawiliśmy na męskie dłonie – według badań to jedna z części ciała, na którą kobiety zwracają szczególną uwagę, gdy nawiązują nowe znajomości. Polecamy preparat z peelingiem Manicure in 30 sec. Sea salt peeling oraz odżywkę do paznokci Matt Finish, która zniweluje nierówności i przebarwienia.

Agnieszka de Lubicz-Szeliska,
product & marketing director, Pierre René

Wprowadziliśmy fluid dla mężczyzn, pracujemy nad kolejnymi kosmetykami
Zainteresowanie kosmetykami skierowanymi do mężczyzn stale rośnie, co zapewne spowodowane jest zmianą świadomości klientów oraz ich nawyków pielęgnacyjnych. W naszym asortymencie również znajdują się produkty, które klasyfikujemy w kategorii unisex. Przeróżne odżywki do paznokci, bazy wygładzające czy matujące, płyn micelarny, a ostatnio puder ryżowy zapewniający długotrwałe zmatowienie twarzy, to produkty, po które chętnie sięgają zarówno panie, jak i panowie.
Często spotykaliśmy się z pytaniami od mężczyzn o kosmetyki przeznaczone specjalnie dla nich, np. o to, który z podkładów pomoże im w zatuszowaniu niedoskonałości cery, zmęczenia, popękanych naczynek. Obawiali się, że produkty skierowane do kobiet mogą być zbyt widoczne po aplikacji. W odpowiedzi na te potrzeby we wrześniu ubiegłego roku opracowaliśmy fluid dla mężczyzn. Z myślą o mężczyznach pracujemy teraz nad serią odżywczych balsamów do ust – bezbarwnych i w opakowaniach odpowiadających męskim gustom.
Myślę, że po takie kosmetyki chętnie sięgają młodzi mężczyźni, określający się mianem metroseksualnych, ale też zmęczony biznesmen, i nastolatek z problemami skórnymi, i Kowalski z cerą naczynkową... Często kupują je panie w prezencie dla swoich partnerów. Zatem produkty takie można komunikować w mediach masowych, jak i specjalistycznych.

Karolina Krzyżanowska,
marketing & PR Manager, Euphora







