Lidia Kopania: Mam w sobie niezmierzone pokłady energii

Serca Polaków podbiła balladą „I don’t Wanna Leave”. W 2009 roku reprezentowała nasz kraj podczas Konkursu Piosenki Eurowizji w Moskwie. Lidia Kopania powraca z nową płytą, którą zamierza zaskoczyć swoich fanów.

 

 

Swoim mottem życiowym uczyniłaś słowa Marka Twaina: „Daj każdemu dniu szansę stania się najpiękniejszym w całym twoim życiu”. W jaki sposób to realizujesz?

Już od samego momentu przebudzenia staram się uruchomić pozytywne myślenie. Obowiązkowo wypijam poranną kawę, a następnie ćwiczę, żeby dostarczyć mojemu organizmowi trochę hormonów szczęścia i tym samym pobudzić go do działania.

Chwytasz dzień?

Generalnie tak, ale nie za wszelką cenę. Nie rzucam się na wszystko, co się przede mną pojawia. Dokonuję wyborów. Na szczęście urodziłam się z „silnym instynktem przetrwania” i wyzwania, które niesie życie nie są dla mnie problemem. Dla mnie szklanka z wodą zawsze jest do połowy pełna. Taką postawę odziedziczyłam po moich rodzicach, którzy nawet w bardzo trudnych momentach, nigdy się nie poddawali.

Lidia, brałaś udział w konkursie Miss Nastolatek Polski i zdobyłaś tytuł Miss Dziennikarzy, dwa lata temu Chorwaci okrzyknęli Cię Miss Eurowizji. Czy w momencie, gdy większość mówi, że jesteś najpiękniejszą kobietą, zaczynasz w to wierzyć czy jeszcze bardziej skupiasz się na tym, co mogłabyś poprawić w sobie?

Nawet nie zadaję sobie takich pytań. Oczywiście miła jest świadomość, że podobasz się grupie ludzi, ale w sumie jest to chyba bardziej stresujące niż satysfakcjonujące. Publiczność po takim „werdykcie” stawia ci wyżej poprzeczkę i nie możesz pozwolić sobie na żadne uchybienia. Niektórzy artyści nie potrafią poradzić sobie z tą presją. Ja staram się być daleko poza tym. Żyję i funkcjonuję tak jak dawniej.

Jednym słowem akceptujesz siebie.

Póki co akceptuję siebie i nie przewiduję większych zmian w swoim wyglądzie. Kiedyś było nieco inaczej. Pamiętam, że gdy byłam nastolatką nie podobały mi się moje kręcone włosy. Były dosyć niesforne i nieprzewidywalne, szczególnie gdy wzrastała wilgotność powietrza.

A jak dbasz o swoje piękno?

Szczerze mówiąc niewiele robię...

No tak, jesteś jeszcze bardzo młoda.

(Śmiech) Moja babcia dożyła prawie 100 lat, więc jeśli zadziałają geny to mam jeszcze trzy czwarte życia przed sobą. Wracając do Twojego pytania, to prowadzę w miarę higieniczny tryb życia. Ćwiczę i mam w sobie niezmierzone pokłady energii życiowej. Staram się działać od środka: nie gustuję w używkach, wyjątkiem jest kawa. Staram się również by w mojej diecie było dużo warzyw i owoców, ale od węglowodanów też nie stronię. W końcu są paliwem dla mózgu. Nie wyobrażam sobie siebie katującej się bardzo restrykcyjną dietą, która eliminowałaby ziemniaki czy pieczywo – to nie dla mnie. Nigdy nie liczyłam kalorii. Zawsze starałam się wsłuchiwać w swój organizm i jeść to, na co miałam ochotę. Oczywiście w miarę możliwości rozsądnie.

A jeśli zdarza Ci się działać na swój organizm od zewnątrz, to co to są za zabiegi?

Kiedyś byłam wielką fanką robienia kremów. Teraz jestem bardzo zapracowana, bo nagrywam płytę i urządzam mieszkanie, więc nie mam na to czasu. Na razie używam kremów nawilżających, głównie aptecznych. Nie do końca ufam znanym markom, które bardzo się cenią. Kiedyś trochę eksperymentowałam i kupowałam zarówno bardzo drogie kosmetyki, jak i te tańsze. Nigdy nie widziałam między nimi różnicy, więc po co przepłacać? Kojąco działają na mnie wizyty w SPA. Kiedy podróżuję, staram się znaleźć hotel z ośrodkiem SPA. Poddaję się wtedy różnym masażom i zabiegom nawilżającym twarz i ciało. Jest to fantastyczna forma relaksu. Lubię maski z alg. Cudownie chłodzą, a skóra po nich jest napięta i rozświetlona.

Jak relaksujesz się w domu?

To niesamowite, ale ja relaksuję się w trakcie śpiewania. Praca w studio, czy koncerty z jednej strony są bardzo wyczerpujące, lecz z drugiej dają poczucie spełnienia. Po powrocie do domu nie muszę już aż tak bardzo regenerować organizmu. Od czasu do czasu nałożę na twarz odżywczą maseczkę i na razie mi to wystarcza.

Preferujesz też, jak widzę, naturalny makijaż.

Tak. Osobiście lubię delikatny, naturalny makijaż. Źle się czuję w mocnych, krzykliwych kolorach. Najchętniej bym się w ogóle nie malowała, jednak zawód jaki uprawiam tego wymaga. To wyraz szacunku wobec publiczności. Nawet jak wychodzę po bułki, staram się wyglądać schludnie.

A zakładasz wtedy...

Na co dzień preferuję sportową elegancję, dlatego zakładam wszystko to, co wygląda w miarę estetycznie, a przy okazji jest wygodne. W ważnych momentach muzycznych staram się zakładać bardziej odświętne kreacje – to część tego zawodu. Lubię ubrania zaprojektowane przez Macieja Zienia, duetu Paprocki i Brzozowski, Gosię Baczyńską. Zawsze jednak pamiętam, że najważniejsze jest ludzkie wnętrze. Mam wrażenie, że piękne ubrania lepiej się prezentują na osobach, które są piękne w środku. Każdy, choćby najcudowniejszy ubiór bez osoby z pozytywną energią jest martwy.

Lubisz się otaczać pięknymi przedmiotami?

Zdecydowanie tak. Jestem estetką i gromadzę przedmioty, które mają swoją historię i duszę. Skończyłam historię sztuki i jest to moja wielka pasja. Piękne przedmioty odgrywają dużą rolę w przestrzeni dookoła mnie. Obecnie jestem na etapie urządzania nowego mieszkania, więc poluję na różne „perełki”, np. mebelki, które mają 100 lat.

Masz jakiś ulubiony przedmiot?

Jest kilka takich przedmiotów. Z mężem uwielbiamy np. kabaret z XIX wieku, który upolowaliśmy na Kole. Jest naprawdę piękny i mamy do niego sentyment, ponieważ był to nasz pierwszy wspólny zakup.

Wspomniałaś, że pracujesz nad płytą. Kiedy możemy się jej spodziewać i jaka ona będzie?

Mam nadzieję, że fani usłyszą mój pierwszy singiel już w marcu. Premiera całego krążka przewidziana jest na końcówkę tego roku. Będzie on inny od tych, które zrobiłam do tej pory. Nie należy jednak spodziewać się zwrotu o 180 stopni, ale raczej poszerzenia przestrzeni muzycznej, w której się jakiś czas temu znalazłam. Utwory, zarówno ballady, jak i piosenki bardzo dynamiczne, wykonuję po polsku, bo publiczność lubi wiedzieć o czym śpiewa artysta. Będą różne źródła inspiracji: muzyka filmowa, klasyczna. Usłyszymy fortepian, smyczki, kontrabas. Chciałabym też, aby na płycie znalazły się dźwięki, które kojarzą się z gatunkiem muzycznym zwanym fado.

Ostatnio panuje moda, żeby łączyć klasykę z muzyką, którą oferują rozgłośnie radiowe.

Tę modę obserwuję od ponad 10 lat. Może to nie jest moda, lecz stały nurt? Staram się nie myśleć o muzyce w kategoriach trendów. Z różnymi osobami współtworzę muzykę, która tak a nie inaczej gra w mojej duszy.

Piszesz teksty, nie boisz się uzewnętrznienia?

Pisanie dla ludzi jest pewnego rodzaju ekshibicjonizmem. Trudno od tego uciec. Nie należy jednak zapominać, że w tych wystąpieniach obecna jest pewna kreacja artystyczna, elementy gry z odbiorcą.

Czekamy na płytę. Natomiast w mediach mogliśmy zobaczyć już nowy wizerunek Lidii Kopani. Ciemne włosy, wyrazisty makijaż. Czy na stałe pożegnaliśmy blond anioła?

Nie. To był raczej rodzaj prowokacji (śmiech), takiej delikatnej, poprzez stylizację stworzoną przez Dorotę Zielińską. Nie jestem osobą, która lubi czuć się przebrana. Wolę bazować na tym, co mam i w co wyposażyła mnie natura, np. blond włosy. Dorota świetnie to wyczuwa. Uwielbiam z nią pracować. Przygotowujemy już stylizację do zdjęć na płytę. Jaka będzie? O tym na razie cicho sza. Zdradzę tylko, że będzie bardzo ciekawa.

Czego mogę Ci życzyć?

Żebym jak najszybciej uporała się z urządzeniem mieszkania, bo przez nie jestem myślami przy ziemi, a chciałabym muzycznie pofruwać.

W takim razie tego Ci życzę i dziękuję za wywiad.

Dziękuję.

Rozmawiała:
Agnieszka Saracyn-Rozbicka

Nie mogę się obejść bez:

Tusz do rzęs: Lash Queen Heleny Rubinstein – pięknie podkreśla rzęsy, rozdziela je i wydłuża Fluid: Sensual Clone Heleny Rubinstein – nadaje skórze zdrowy I naturalny wygląd, nie obciąża, nie robi efektu maski Pomadka: chętnie sięgam po błyszczyki marki YSL, długo utrzymują się na ustach, nie rozmazują, a co najważniejsze nie wysuszają ich  Baza pod makijaż: nie używam… nakładam po prostu krem nawilżający firmy Avene Kremy: na dzień: Avene Hydrance Optimale Legere, serum Flavo -C Auriga, na noc: TriAcnel Avene – razem tworzą świetną kompozycję – pielęgnują i chronią skórę przed działaniem wolnych rodników, rozświetlają  Mleczko do ciała: La Roche Posay, Lipikar Balsam AP – rewelacyjny! Świetnie odżywia skórę i nie jest tłusty Perfumy: L’or, Chloe, Happy Clinique, Eternity


 




Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

zobacz e-wydanie
Bezpłatne archiwum!
Tysiące artykułów


Badanie konsumenckie obejmujące produkty najważniejszych kategorii kosmetyczno-drogeryjnych i spożywczych. Polska edycja cieszącego się wyjątkową renomą konkursu prowadzonego od 12 lat na rynku niemieckim pod nazwą „Produkt des Jahres”.
zobacz więcej

Prestiżowe wyróżnienie nadawane najlepszym nowościom na rynku kosmetycznym. Ranking prowadzony przez Wiadomości Kosmetyczne i instytut badawczy GfK Polonia.
zobacz więcej


Konkurs wyłaniający najlepsze drogerie
w Polsce. O zwycięstwie decyduje badanie "Tajemniczy klient".
zobacz więcej

Nakład i dystrybucja kontrolowane.