Niedawno gruchnęła wieść o możliwości wprowadzenia w Unii Europejskiej obligatoryjnego zakazu stosowania toreb foliowych. W tym tonie wypowiadał się m.in. Janez Potocnik, unijny komisarz ds. środowiska. – To tylko medialne zamieszanie – twierdzą przedstawiciele branży opakowaniowej. Postanowiliśmy sprawdzić jak jest naprawdę.
Słowa komisarza Potocnika uwiarygodniała adnotacja, że od początku br. we Włoszech obowiązuje całkowity zakaz stosowania jednorazowych torebek na zakupy wykonanych z polietylenu. Tamtejsze sklepy, po wyczerpaniu się zapasu foliówek, mogą oferować klientom wyłącznie torby papierowe, z tworzyw biodegradowalnych lub z tkanin. To prawda, ale wygląda na to, że włoski rząd naruszył unijne prawo.
– Pod koniec 2008 roku Parlament Europejski przyjął nową ramową dyrektywę odpadową, wyznaczającą hierarchię postępowania z odpadami, według której preferowany jest recykling, a składowanie to ostateczność. Natomiast wprowadzone we Włoszech zapisy prawne stanowią krok w przeciwną stronę – uważa Kazimierz Borkowski, dyrektor fundacji Plastics-Europe Polska, będącej częścią ogólnoeuropejskiego Stowarzyszenia Producentów Tworzyw Sztucznych PlasticsEurope.
Równać do Szwajcarii
Zdaniem naszego rozmówcy, zakaz używania tradycyjnych toreb foliowych spowoduje spadek poziomu recyklingu i odzysku, a co za tym idzie – wzrost emisji gazów cieplarnianych. Na Starym Kontynencie ekoliderem jest Szwajcaria, gdzie poziom zagospodarowania odpadów z tworzyw sztucznych wynosi aż 99,7 proc. (dane za 2009 rok). Znakomitymi wynikami, na poziomie ponad 90 proc., mogą pochwalić się jeszcze: Niemcy, Dania, Szwecja, Austria i Belgia. Polska jest na ich tle kopciuszkiem – w 2009 roku odzysk takich odpadów wynosił u nas zaledwie 27,8 proc.
Nic się samo nie rozkłada
Jak twierdzą nasi rozmówcy, casus włoski na razie Polsce nie grozi, m.in. z powodów legislacyjnych. Tak drastycznych zmian w prawie nie da się wprowadzić z dnia na dzień. – Branża odpadowa w Polsce nie jest przygotowana do zagospodarowania biodegradowalnych toreb na masową skalę – uważa Anna Kozera-Szałkowska z PlasticsEurope Polska.
Według niej, duże poparcie dla toreb biodegradowalnych bierze się z niedoinformowania społeczeństwa. – Nie jest tak, że my po prostu wyrzucimy taką reklamówkę, a ona sama się rozłoży. Owszem, jest biodegradowalna, ale wyłącznie w odpowiednich warunkach kompostowania przemysłowego. Jednak o tym z reguły już się nie mówi – kwituje Kozera-Szałkowska.
Co więcej, Polska nie jest wciąż gotowa do zbiórki takich materiałów. Biodegradowalne torebki wymuszają bowiem konieczność selektywnego zbierania do specjalnych pojemników, dzięki czemu nie będą się one mieszać ze zwykłymi foliówkami. A to znacząco podniosłoby koszty całego procesu.
Jednorazowe foliówki też są potrzebne
Niewykluczone, że tak zaniedbany u nas system zbiórki odpadów w niedalekiej przyszłości poprawi się. Polska i Węgry to dwa ostatnie kraje w Europie, w których gmina nie ma własności odpadów. – Powinno się to zmienić jeszcze w tym roku i będzie stanowić impuls do bardziej racjonalnej gospodarki odpadami. Gmina będzie musiała odebrać od każdego mieszkańca odpady i je zagospodarować – informuje Kazimierz Borkowski. Wejście w życie takiego przepisu będzie się wiązać z koniecznością dużych inwestycji w instalacje do przetwarzania odpadów. Dlatego już teraz mniejsze gminy łączą się w związki gminne dla wspólnego finansowania tych przedsięwzięć.
– W dyskursie publicznym widać przewagę emocji nad wiedzą. A badania i analizy wskazują, że całkowita zamiana jednorazowych foliówek na torebki biodegradowalne nie przyniesie korzyści środowisku. Jednorazowe torebki są potrzebne, a w pewnych sytuacjach wręcz niezastąpione – kończy Borkowski.
Sebastian Szczepaniak








