Drogeria należąca do Marka Fijałkowskiego została w ubiegłym roku rozbudowana i przeszła gruntowny remont. Ma teraz 220 mkw. Przedsiębiorca od czterech lat  jest związany z franczyzową siecią Drogerie Jasmin

Drogeria należąca do Marka Fijałkowskiego została w ubiegłym roku rozbudowana i przeszła gruntowny remont. Ma teraz 220 mkw. Przedsiębiorca od czterech lat jest związany z franczyzową siecią Drogerie Jasmin (fot. zdjęcia właściciela sklepu)

Strona 2 z 4

Z tego co wiem przez tych 30 lat prowadzenia biznesu zawsze działał Pan w sieci drogeryjnej. Obecnie jest to Jasmin, a wcześniej?

Na samym początku była to Drogeria Natura. Tworzyliśmy tę sieć jako pierwsi. Później Polbita – ówczesny właściciel – zaczęła się pozbywać franczyzy. Ale dobrze wspominam tamten okres. Handel był inny i zyski też były inne. Przede wszystkim była to jednak dla mnie nauka jazdy lepszego handlu. Polbita miała już swoje wizje, mniej więcej wiedzieli, jak powinna wyglądać nowoczesna sieć. Mieliśmy również nowoczesne, jak na tamte czasy, narzędzia, systemy. Potem była Kosmeteria, ale to nie była dobra decyzja, trudno w tym przypadku mówić o sieci. W tamtym momencie nie widziałem może innej alternatywy, a zawsze uważałem, że handel sieciowy jest dobrym rozwiązaniem. Indywidualnie nie da się już dziś prowadzić sklepu. Chyba że stoi się samemu za ladą, to może na jedną osobę się zarobi. A później, dzięki pani Małgosi (Małgorzata Stelmaszczyk odpowiadała wówczas za rozwój sieci franczyzowej Jasmin – red.), trafiliśmy do sieci Jasmin.

Dlaczego uważa Pan, że lepiej jest działać w sieci?

Podstawowa rzecz to ceny. Kupując dla grupy kilkudziesięciu sklepów można wynegocjować inne warunki niż dla jednego. Klienci przyzwyczajają się do szyldu, chodzi więc o marketing – zaczynają poważniej patrzeć na takie sklepy, wiedzą, czego można się spodziewać po danej sieci. Poza tym mam taką ideę, że działając w sieci wzajemnie się wspieramy jako właściciele polskich sklepów.

Czy PGD, czyli organizator sieci Drogerie Jasmin, jest dla Pana głównym dostawcą?

Tak, kupujemy od PGD od lat, choć mam często zarzuty od personelu, że można kupić towar taniej (śmiech). Niby tak, ale czy tam, gdzie kupimy taniej dostajemy retro, jakieś pieniądze z tego tytułu? Nie. Podniesiemy marżę? Nie. To w sumie oddamy to taniej klientom i sami nie mamy z tego nic. Nie o to chodzi.

Jak pracuje się Panu z siecią Jasmin?

Dobrze. Uważam jednak, że sieć trzeba wypromować. Spowodować, żeby była bardziej znana, rozpoznawana. Mało się dzieje jeśli chodzi o marketing. W branży RTV, w której działam, przerabiałem również dwie franczyzy. W jednej z nich było bardzo duże wsparcie, ale dodatkowo oddawaliśmy własne pieniądze, które wypracowaliśmy z tytułu bonusów, po to tylko, żeby jeszcze bardziej wypromować sieć. Były reklamy radiowe, a nawet telewizyjne. To da się zrobić, wystarczy, że wszyscy się zrzucą. Podobno w sieci Jasmin działa około 300 sklepów. Niech każdy da od siebie stówę i już ile mamy pieniędzy. Co to jest sto złotych miesięcznie? Nawet się tego nie odczuje. Moim zdaniem powinien powstać taki fundusz marketingowy, żeby można było zrobić coś sensownego. Dziś wystarczy otworzyć jakąkolwiek stronę w internecie i od razu wyświetla się czerwony Rossmann. Nie mogłoby tak być z Jasminem? Zawsze uważałem, że nie ma co wyważać otwartych drzwi, tylko trzeba patrzeć na innych, którym to wychodzi dobrze.

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 6

  • 5
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 1
    NIEPRZYDATNY

0Komentarze

dodaj komentarz

Portal wiadomoscikosmetyczne.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony