Właściciel sklepu czy menedżer zarządzający siecią wie dokładnie, jaki asortyment dobrze rotuje. Tu sprawa jest prosta, widać to po wynikach sprzedaży. Z nowościami jest inaczej, bo nie mamy historii sprzedaży i to, czy będzie dobrze, czy nie, pokaże czas.

Właściciel sklepu czy menedżer zarządzający siecią wie dokładnie, jaki asortyment dobrze rotuje. Tu sprawa jest prosta, widać to po wynikach sprzedaży. Z nowościami jest inaczej, bo nie mamy historii sprzedaży i to, czy będzie dobrze, czy nie, pokaże czas. (fot. adobe stock)

Strona 4 z 7

JAK ROZKŁADA SIĘ RYZYKO?

Nowości korporacyjne muszą być na półce i nie ma dyskusji (dyskusja z wielką korporacją prowadzona przez mały sklep ma szanse na powodzenie porównywalne z pomysłem na zatrzymanie Pendolino za pomocą kolana). Ale korporacja wprowadza produkty przemyślane, po analizie rynku, wsparte potężną kampanią marketingową, materiałami POS, szkoleniami. Ryzyko niewielkie, siła nacisku wielka, więc nie ma co się zastanawiać. Co więcej portfolio takich firm jest potężne, więc zawsze uda się zminimalizować stratę, nawet gdyby nowość nie przyjęła się na rynku.

Nowości małych marek. Tu ryzyko jest znaczne. Budżet niewielki. Wsparcie symboliczne. Jeśli coś pójdzie źle, kłopot murowany. Z drugiej strony sklepy niechętne nowościom same od siebie też niewiele dadzą. Będą raczej z ponurym uśmiechem przyglądać się spektakularnej katastrofie, komentując pod nosem „A nie mówiłem”. Tymczasem piłka jest w grze po obu stronach. Producent ma dać wsparcie, a sklep ma sprzedawać. To słowo jest kluczem do wszystkiego: SPRZEDAWAĆ. Często słyszę, że towar się nie sprzedaje. Towar ma być sprzedawany przez ludzi zatrudnionych w sklepie. Jak sam się będzie sprzedawał, to chyba pora pożegnać sprzedawców, konsultantów czy doradców (de facto to samo stanowisko). Marzy mi się, że z roku na rok będę spotykał coraz więcej drogerii, które będą chwalić się tym, że potrafią sprzedać bardzo trudne i wymagające produkty. Że usłyszę: „To ekstremalnie trudny produkt i prawie nikt go w Polsce nie sprzedaje. A my sprzedajemy go bez problemu, bo potrafimy”.

Aby wprowadzić optymistyczny akcent – są na polskim rynku sieci sklepów (i sklepy pojedyncze), które są znakomitym przykładem, jak można z głową, odważnie i sensownie wprowadzać nowości. Ich właściciele mają szeroką znajomość rynku kosmetycznego, poruszają się sprawnie po świecie i wyszukują atrakcyjne nowości. Nie zamykają drzwi przed tymi, którzy chcą im zaproponować coś nowego. Są chętni na inwestycje w szkolenia (nawet takie, które są innowacyjne), chcą pokazywać nowości i uczą swój personel, jak te nowości sprzedawać. Nie grają tylko promocjami cenowymi. I co ciekawe są to sieci usytuowane na tzw. prowincji. Jestem pod wielkim wrażeniem tego, co można zrobić w sklepie drogeryjnym oddalonym o wiele kilometrów od wielkiego miasta. Właśnie w takich sklepach spotykam najwięcej przełomowych nowości i do nich jadę, kiedy chcę pokazać, że pojawiło się coś ciekawego na polskim rynku. Tam spotykam personel, który chce się czegoś dowiedzieć. W poziomie obsługi wygrywają na razie małe, polskie drogerie. Praca z takimi sklepami jest dla mnie zawsze źródłem satysfakcji i szkoląc personel, mam poczucie, że ma ona głęboki sens. Pozwala przetrwać na rynku sklepom, które w innych częściach Europy oddały pole międzynarodowemu biznesowi. Ja uparcie wierzę, że w Polsce będzie inaczej.

W małym, tradycyjnym sklepie całe koszty i ryzyko związane z wprowadzeniem nowości ponosi jego właściciel. Sieć o dużej sile przeniesie koszty i ryzyko na dystrybutora nowości, właściciela marki. 

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 32

  • 29
    BARDZO PRZYDATNY
  • 3
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

8Komentarze

dodaj komentarz

Portal wiadomoscikosmetyczne.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~~ANNA OCHNIK 8 ponad rok temu

    JAK ZWYKLE STRZAŁ W DZIESIĄTKĘ :) PANIE ŁUKASZU ZROBIŁAM SOBIE NAWET ŚCIĄGAWKĘ Z TEGO ARTYKUŁU.

    Edytowany: ponad rok temu

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Ariel 7 ponad rok temu

    Fajnie opisany temat. Czekam na wiecej.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Adrian Winiarz 6 ponad rok temuocena: 100% 

    Świetny artykuł, jak zwykle. Brawo i czekam na więcej.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Kristin 5 ponad rok temuocena: 100% 

    Przeczytałam i oceniam bardzo dobrze ten artykuł. Temat dla nas, ludzi z branży kosmetycznej bardzo ważny. Ale jak autor słusznie pisze nowości wcale nie są tak bardzo istotne w ofercie sklepu. Czekam na kolejne teksty o sprzedaży kosmetyków.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Gdynia Towers 4 ponad rok temuocena: 100% 

    Jak zwykle przyjemna lektura. Panie Łukaszu może powstanie z tego cykl artykułów ?. Byłoby dobrze. Ja już czekam na kolejny. Wszyscy w biurze czytali

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Iza56 3 ponad rok temuocena: 100% 

    Zawsze myślałam , że nowość jest sama w sobie poszukiwaną. Ale teraz, po przeczytaniu artykułu widzę , że w obecnym świecie sprzedaży nic nie jest oczywiste. Bardzo profesjonalny tekst. W czasach krótkich notatek fajnie jest poczytać coś pokazującego cały temat przekrojowo.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Szary 2 ponad rok temuocena: 100% 

    Ciekawie podany temat. Warto poczytać.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Ola 1 ponad rok temuocena: 100% 

    super artykuł. myślę że wielu kupców ale i dostawców powinno go przeczytać i nie skreślać nowości na starcie. szkoda że nie ma wersji w języku angielskim bo firmy zagraniczne, próbujące dostarczyć na nasz rynek nowości też powinny go przeczytać. zwykle niestety jest tak, że nie chcą pomóc importerowi - zero wsparcia, nie ma mowy o ew zwrocie - dają dobrą cenę i martw się sam człowieku...

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
do góry strony