StoryEditor
Producenci
14.06.2019 00:00

CEAC 2019: Bezpieczeństwo konsumenta i przejrzystość składników to podstawa

Eksperci branżowi, firmy i decydenci zgromadzeni podczas dorocznej konferencji CEAC 2019 skupili się na przyszłości sektora kosmetycznego. Podczas dyskusji i sesji panelowych poruszono kluczowe tematy, takie jak rozporządzenia w sprawie kosmetyków, podejście do oceny bezpieczeństwa oparte na ryzyku oraz zrównoważony rozwój w biznesie. 

Konferencja "CEAC 2019 Nowe horyzonty kosmetyki i higieny intymnej" odbyła się w Brukseli 12 i 13 czerwca, a jej organizatorem było stowarzyszenie branżowe Cosmetics Europe. 

Cosmetics Europe to europejskie stowarzyszenie, którego członkami są producenci kosmetyków i środków higieny osobistej, a także stowarzyszenia reprezentujące branżę kosmetyczną na poziomie krajowym w całej Europie.

Od ponad 50 lat Cosmetics Europe jest liczącym się głosem branży kosmetycznej w Europie. Przemysł beauty jest ściśle regulowany na szczeblu europejskim i od dziesięcioleci ta organizacja branżowa współpracuje z decydentami, aby regulacje europejskie były jak najbardziej skuteczne. Co roku jest też gospodarzem konferencji CEAC w Brukseli, gdzie ma siedzibę.

Opracowany przez nas program konferencji obejmował bardzo szeroką gamę tematów istotnych dla naszej branży, ale również kluczowe zagadnienia o szerszym znaczeniu, które zostały zaprezentowane przez wybitnych mówców. To program zróżnicowany i wysokiej jakości, interesujący dla całej naszej rekordowej liczby uczestników – podsumował tegoroczne wydarzenie John Chave, dyrektor generalny Cosmetics Europe. – CEAC 2018 zdobył nagrodę Best Association Conference Award w konkursie European Association Awards i mamy nadzieję, że CEAC 2019 będzie przynajmniej równie udany – dodał.

Cosmetics Europe skorzystał również z okazji, by opublikować dokument "Partnerstwo na rzecz zmian", które przedstawia wizję polityki i tematy strategiczne dla branży kosmetycznej, przeznaczone dla nowych członków Parlamentu Europejskiego. Branża kosmetyków i higieny osobistej podkreśla w nim swoje zaangażowanie na rzecz jednolitego rynku UE.

Organizacja opublikowała również najnowsze statystyki dotyczące wyników rynku branży kosmetycznej i higieny osobistej, co ponownie potwierdziło znaczący wkład społeczny i gospodarczy tego sektora w gospodarkę europejską. 

W 2018 roku europejski rynek kosmetyków wyceniono na 78,6 mld euro, co czyni Europę największym rynkiem produktów kosmetycznych na świecie. Branża obsługuje ponad 2 miliony miejsc pracy w europejskim łańcuchu wartości, w tym 28 800 naukowców zatrudnionych w tym innowacyjnym i wysoce innowacyjnym sektorze.

Przemysł kosmetyczny i higieny osobistej, przyciągając inwestycje spoza UE, rozwijając wartości niematerialne i prawne, takie jak marki, oraz inwestując w badania i rozwój pomaga zwiększyć konkurencyjność europejskiej gospodarki i przyczynia się do jej przyszłego dobrobytu.

Branża kosmetyczna jest kluczowa dla gospodarki

W zakończonej 13 czerwca w Brukseli konferencji CAEC 2019  odbyły się sesje plenarne i równoległe sesje przełomowe. Osoby związane z sektorem kosmetycznym miały możliwość nawiązania biznesowych kontaktów. 

Uwagi otwierające konferencję wygłosił Loïc Armand, prezes Cosmetics Europe. Pierwszego dnia głos zabrał  także, w imieniu swoim i Timo Pesonena, dyrektora generalnego Dyrekcji Generalnej ds. Rynku Wewnętrznego, Przemysłu, Przedsiębiorczości i MŚP (DG GROW), Salvatore D'Acunto, szef działu technologii medycznych i kosmetyków, DG GROW w Komisji Europejskiej.

Sektor kosmetyczny jest kluczowym sektorem dla europejskiej gospodarki. Europa ma solidne regulacyjne podstawy a kosmetyki są coraz bezpieczniejsze. Staramy mieć w tym udział, uaktualniając je wraz z postępem naukowym i rozwojem innowacji technologicznych. Naszym celem jest znaleźć tę magiczną równowagę między wysokim poziomem ochrony bezpieczeństwa konsumentów i konkurencyjnością na rynku kosmetycznym – podkreślił Salvatore D'Acunto.

Jego zdaniem, jeśli chodzi o kosmetyki, wszelkie środki podejmowane na poziomie regulacyjnym, niezależnie od tego czy jest to zakaz, ograniczenie czy zezwolenie na dany składnik, opierają się wyłącznie na analizie naukowej, która uwzględnia wysoki poziom ochrony konsumentów. Jest to oczywiście decyzja polityczna, ponieważ jest podejmowana przez instytucję, ale nie odbiega od wniosków Komitetu Naukowego SCSC (SCSC jest komitetem niezależnych ekspertów odpowiedzialnych za ocenę bezpieczeństwa składników kosmetycznych dla Komisji Europejskiej).

Praca działu Salvatore D'Acunto koncentruje się na przekładaniu analiz naukowych na zasady, artykuły, załączniki do przepisów z odpowiednią terminologią opanowaną przez prawników, aby uniknąć dwuznaczności i zachować całkowitą harmonię między nauką a aspektami prawnymi. – W każdym razie bezpieczeństwo konsumentów jest niezbędne i kluczowe – podkreślał.

Kolejnym tematem, który jest ważny w agendzie jego działu, poza bezpieczeństwem konsumenta, jest testowanie kosmetyków na zwierzętach.  – Wiemy już, że zakaz testowania kosmetyków na zwierzętach w Unii Europejskiej działa i nie dochodzą do nas sygnały o jego łamaniu  – powiedział Salvatore D'Acunto. – Chcemy eksportować nie tylko produkty z Europy, ale i europejskie wartości, w tym zakaz testowania na zwierzętach – zapowiedział.

Jesteśmy efektywni – stwierdził i zaapelował do przedstawicieli przemysłu kosmetycznego: – Bądźcie proaktywni pracując z nami, transparentni, precyzyjni, wypełniajcie dobrze wnioski, bo część z nich z powodów formalnych musi być odrzucona lub przesunięta na inny termin co wydłuża proces decyzyjny. 

Urzędnik europejski mówił też o konieczności zachowania czujności w zakresie mikroplastików, o kwestii uregulowania EDC (substancji zaburzających gospodarkę hormonalną), o konieczności stworzenia jednego wspólnego spisu składników do stosowania w produktach kosmetycznych, aby zapewnić jednolite etykietowanie i ułatwić identyfikację składników kosmetycznych. 

Wspomniał też o planowanym zajęciu się alergenami w perfumach, o bezpiecznych konserwantach, systemowym zakazie stosowania substancji CMR, czyli rakotwórczych, mutagennych lub toksycznych dla reprodukcji (CMR substances – carcinogenic, mutagenic, or toxic for reproduction).

Komisji Europejskiej udało się już stworzyć katalog nanomateriałów, który gromadzi informacje otrzymane od operatorów na temat nanomateriałów obecnych w produktach kosmetycznych. Obejmuje on nanomateriały stosowane jako barwniki, konserwanty i filtry UV. Katalog wskazuje kategorie produktów kosmetycznych i przewidywalne warunki ekspozycji.

Monique Goyens, dyrektor generalna BEUC (The European Consumer Organisation) podkreśliła w swojej prezentacji, że przemysł kosmetyczny musi postawić się w sytuacji konsumenta, tym bardziej że w ciągu 10 lat czekają nas wyzwania globalnego rynku e-commerce.– Potrzebujemy ambitnych regulacji, takich jakie są np. w rolnictwie – przekonywała Monique Goyens. Wspomniała jak ważne jest zaufanie do marek i transparentna informacja na temat składników oraz zauważyła, że nie ma miejsca na kompromis w zakresie bezpieczeństwa konsumenta.

Nowe horyzonty na rynku kosmetycznym

W sesjach równoległych omawiano propozycję ograniczenia mikroplastików, komunikację w biznesie i najlepsze strategie komunikacyjne, przejrzystość procedur i oceny, oraz to, czy Chiny i Indie są gotowe dostosować się do międzynarodowych najlepszych praktyk.

W kolejnej sesji plenarnej drugiego dnia zatytułowanej "Lew w klatce" – mówiono o wspieraniu podejścia opartego na ryzyku, a głos zabrał m.in. Robert Madelin, przewodniczący Fipra International, Horst Wenck, wiceprezes korporacyjny Front End Innovation w Beiersdorf czy Matti Vainio, szef jednostki wdrażania zarządzania ryzykiem w Europejskiej Agencji Chemikaliów.

Na koniec pierwszą analizę nowego krajobrazu Parlamentu Europejskiego – co oznacza dla biznesu zaprezentowali m.in. James Stevens, partner w Rud Pedersen oraz Peter-Boris Schmitt, szef biura UE i starszy menedżer ds. środowiska politycznego i produktów firmy Henkel. 

Nowe horyzonty na rynku kosmetycznym, które otwierają się z punktu widzenia konsumentów, opakowania w raporcie bezpieczeństwa produktu kosmetycznego i to, jak wygląda rynek kosmetyków w Ameryce Północnej omówiono na koniec pierwszego dnia w sesjach równoległych.

Drugiego dnia sesje analizowały lokalne wyzwania regulacyjne na globalnym rynku e-commerce, modulację mikrobiomu skóry – aspekty regulacyjne i bezpieczeństwa w ramach rozporządzenia kosmetycznego UE oraz najnowsze zmiany w świecie SCCS. Zastanawiano się także czy istnieje jedno globalne rozwiązanie dla unikalnego identyfikatora produktu.

Pasjonujące, lekko prowokacyjne i poruszające przedstawienie kwestii zrównoważonego rozwoju w biznesie zaprezentował na koniec CAEC 2019 Ed Gillespie, ekspert z Greenpeace UK.

    

  

Joanna Rokicka
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
02.04.2026 13:28
Hannah Roberts, e.l.f. Beauty: Kiedy społeczność mówi nam, czego oczekuje – słuchamy, a potem idziemy o krok dalej
Hannah Roberts, Vice President Marketing International w e.l.f. Beautye.l.f. Beauty

Marka e.l.f. Beauty, znana z demokratyzowania dostępu do wysokiej jakości produktów kosmetycznych, coraz śmielej patrzy na polski rynek. Po sukcesach globalnych i innowacyjnych wdrożeniach na platformach takich jak Twitch, firma analizuje potencjał naszego kraju w kluczowych obszarach: od connected commerce przez współpracę z lokalnymi twórcami. O tym, jak amerykańska marka planuje wykorzystać dynamikę lokalnego rynku, zachowując jednocześnie wierność swoim kluczowym wartościom rozmawiamy z Hannah Roberts, Vice President Marketing International w e.l.f. Beauty.

Jakie znaczenie dla globalnej strategii marki e.l.f. Cosmetics ma wejście w segment zapachów we współpracy z H&M i czy planujecie wprowadzenie tej kategorii również na rynek polski w 2026 roku?

W e.l.f. tworzymy razem z naszą społecznością. Kiedy mówi nam, w jakim kierunku chce, abyśmy się rozwijali, słuchamy, a potem idziemy o krok dalej. Wejście w kategorię zapachów jest naturalnym rozwinięciem tego podejścia opartego na współtworzeniu, a współpraca z H&M pozwala nam zaistnieć w kulturze w świeży i nieoczywisty sposób. 

Jeśli nasza społeczność w Polsce będzie tego oczekiwać, sprawdzimy, jak możemy odpowiedzieć na te potrzeby – w sposób, który odzwierciedla nasze wartości: pozytywność, inkluzywność i dostępność.

Jaki model dystrybucji zapachów będzie preferowany w przyszłości: wyłączność u jednego partnera, szeroka dystrybucja w drogeriach czy przede wszystkim sprzedaż online? 

e.l.f. to marka zbudowana na idei demokratyzowania dostępu do tego, co najlepsze w beauty – dla każdego oka, ust i twarzy. Oznacza to, że wszędzie tam, gdzie pojawia się e.l.f., doświadczenie musi być inkluzywne z założenia, niezależnie od tego, czy mówimy o sklepach stacjonarnych, online czy połączonych doświadczeniach zakupowych.

Zamiast wybierać jeden model, skupiamy się na tym, by być tam, gdzie jest nasza społeczność, zapewniając, że dostęp do jakości premium w wyjątkowo przystępnej cenie nigdy nie stanowi bariery.

Jakie kategorie produktowe będą w 2026 r. priorytetowe dla Polski: makijaż, pielęgnacja, a może nowo rozwijany segment zapachów?

Produkty e.l.f. określane jako „holy grails” wyznaczają kierunek, ponieważ oferują ponadprzeciętną jakość w cenach, które nazywamy mic-drop, i naturalnie budują viralowy efekt. Jednocześnie każdy rynek jest inny. Uważnie śledzimy lokalne trendy i zachowania społeczności w Polsce i na tej podstawie dostosowujemy nasze działania - bo nawet dla globalnej marki to, co naprawdę działa, zawsze jest lokalne.

Czy rozważacie wdrożenie w Polsce innowacyjnych rozwiązań sprzedażowych, takich jak zakupy bezpośrednie na platformach streamingowych (na wzór wdrożenia na Twitch)?

Sposób, w jaki robimy zakupy, staje się coraz bardziej połączony i immersyjny. Od livestreamingu po gaming, widzimy, jak zacierają się granice między rozrywką, społecznością a zakupami. Aktywnie eksplorujemy i testujemy te przestrzenie w czasie rzeczywistym, ponieważ to właśnie w nich kształtuje się dziś kultura - a my chcemy być obecni tam, gdzie nasza społeczność spędza czas i się angażuje.

Jakie cele sprzedażowe lub dynamikę wzrostu zakładacie dla Polski w 2026 r., biorąc pod uwagę ostatnie globalne wzrosty przychodów i EBITDA raportowane przez e.l.f. Beauty?

W e.l.f. podchodzimy do tego w bardzo zdyscyplinowany sposób, analizując wzrost kategorii, dynamikę rynku oraz nasze możliwości osiągania sukcesu lokalnie. Polska jest dla nas ekscytującym rynkiem i widzimy w nim duży potencjał, szczególnie w miarę dalszego budowania świadomości marki i dystrybucji.

image

Czy to będzie kosmetyczny hit 2026? E.l.f. Cosmetics wkracza na rynek perfumeryjny we współpracy z H&M

Jaką rolę w strategii na polskim rynku ma odgrywać e-commerce – czy planujecie wzmocnienie kanału DTC czy raczej współpracę z lokalnymi marketplace’ami i sieciami drogeryjnymi?

Nie traktujemy e-commerce jako osobnego kanału. e.l.f. działa w ramach connected commerce, w pełni połączonego ekosystemu cyfrowego, w którym content, społeczność i konwersja wzajemnie się napędzają. Tak działamy globalnie i Polska nie jest tu wyjątkiem.

Które grupy konsumentek i konsumentów w Polsce uznajecie za kluczowe w 2026 r. i czy planujecie dostosowanie komunikacji do lokalnej specyfiki rynku?

Choć jesteśmy dumni z tego, że według Piper Sandler zajmujemy 1. miejsce wśród Gen Z i Millenialsów w USA, nasze podejście jest znacznie szersze. Jesteśmy dla każdego oka, ust i twarzy. Ta inkluzywność jest fundamentem naszej marki i pozwala nam docierać do szerokiego grona odbiorców, jednocześnie pozostając głęboko zakorzenionymi w kulturze.

Czy w 2026 r. planowane są w Polsce większe kampanie wizerunkowe lub współprace z lokalnymi twórczyniami i twórcami internetowymi?

Współpraca jest wpisana w nasze DNA. Nie tylko nawiązujemy partnerstwa – współtworzymy z twórcami, społecznościami i markami, które nas inspirują i popychają kulturę do przodu. W Polsce będziemy dalej budować grono twórców i partnerów, dzięki którym marka pozostaje bliska lokalnej społeczności i mocno osadzona w kulturze.

Jaką strategię cenową zamierzacie przyjąć w Polsce, szczególnie w kontekście potencjalnego wejścia do segmentu zapachów?

e.l.f. konsekwentnie dostarcza to, co najlepsze w beauty, w najlepszej możliwej cenie – bez kompromisów w zakresie jakości premium. To podejście pozostaje niezmienne, niezależnie od kategorii.

Prowadzimy szczegółowe analizy cenowe na każdym rynku, aby, również wchodząc w nowe segmenty, takie jak zapachy, pozostać wiernymi naszej obietnicy: jakości premium w przystępnych cenach.

Jakie inwestycje – marketingowe, logistyczne lub produktowe – są planowane w Polsce w 2026 r., aby wzmocnić pozycję marki?

Będziemy robić to, co robimy najlepiej – zaskakiwać i zachwycać naszą społeczność. Oznacza to hot premiery produktowe, momenty, które budują buzz, kampanie osadzone w kulturze oraz znaczące innowacje. Polska to rynek, który nas ekscytuje, dlatego możecie spodziewać się działań odważnych, przełamujących schematy i w 100 procentach w stylu e.l.f. Watch this space.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
02.04.2026 11:52
Marka własna vs. brand-gigant. Jak Balea wyprzedziła Nivea w sercach konsumentów?
Jak to się stało, że kosmetykom marki własnej Balea (drogerie DM) udało się wyprzedzić kultowe niebieskie opakowania Nivea?ai

Przez dekady w sektorze FMCG obowiązywała niepisana zasada: marka własna (private label) jest tania, a brand producencki – jakościowy. Wybór produktu z logo sieci drogerii był podyktowany oszczędnością, ale nigdy prestiżem czy wyższą satysfakcją. Jednak dane z 2025 i początku 2026 roku nie pozostawiają złudzeń: ta era dobiegła końca. Analiza BrandIndex od YouGov pokazuje, że marka Balea, należąca do drogerii DM, stała się dla konsumentów w Niemczech bardziej relewantna niż ikoniczna Nivea.

Dane, które budzą niepokój w centrali Beiersdorf

Zestawienie wyników obu marek w badaniu YouGov BrandIndex ujawnia fascynującą zmianę w postrzeganiu wartości przez klienta. Choć Nivea (jej właściciel to koncern Beiersdorf) pozostaje globalnym symbolem pielęgnacji, jej przewaga topnieje w niemal każdym kluczowym segmencie, a w niektórych – została już bezpowrotnie utracona.

Jeszcze w 2021 roku Nivea prowadziła w rankingu satysfakcji klienta (Net-Score 63 pkt.), wyprzedzając Baleę o 1,6 pkt. Najnowsze dane pokazują całkowite odwrócenie ról:

  • Balea: 65,3 pkt.
  • Nivea: 61,8 pkt.

Stosunek ceny do jakości (price-performance)

Tutaj przepaść powiększa się najbardziej. W 2021 roku obie marki dzieliły zaledwie 3 punkty. Dziś percepcja Nivea w tym obszarze spadła do poziomu 31,1. Natomiast Balea poszybowała w górę, osiągając 42,7 pkt. Konsumenci nie tylko uważają Baleę za tańszą, ale coraz częściej postrzegają cenę Nivea jako nieuzasadnioną w stosunku do oferowanych korzyści.

Mimo niemal stuprocentowej rozpoznawalności marki Nivea (92,1 proc.), to Balea (76,9 proc. rozpoznawalności) wygrywa w bezpośredniej deklaracji zakupowej. Wśród osób znających obie marki, 23,3 proc. wybiera Baleę, podczas gdy na Nivea decyduje się 21 proc.

Dlaczego Balea wygrywa? Strategia „prawdziwej marki”

Sukcesu Balei nie można zredukować wyłącznie do inflacji i szukania oszczędności. Jak zauważa ekspertka rynku FMCG, Silke Reuter, DM dokonało czegoś, co nie udało się wielu innym sieciom: zbudowało z marki własnej markę lifestylową.

Balea nie jest już postrzegana jako marka własna w tradycyjnym sensie. Produkty są atrakcyjne, mają świetny design i opakowania, które konsumenci z dumą prezentują na Instagramie czy TikToku – podkreśla ekspertka.

Kluczowe filary sukcesu marki Balea:

  • Design, który nie krzyczy „tanio”: w przeciwieństwie do marek typu entry price (jak Edeka - Gut & Günstig), Balea stawia na estetykę opracowywaną przez topowe agencje. Granica wizualna między produktem premium a marką własną uległa zatarciu.
  • Innowacja zamiast kopiowania: Balea nie jest naśladowcą brandów. Sieć DM konsekwentnie rozwija własne receptury i unikalne kategorie produktowe, od odżywek po specjalistyczne kremy z filtrem, budując autorytet ekspercki.
  • Szybkość reakcji (speed-to-market): marka własna potrafi wdrożyć trend (np. konkretny składnik aktywny jak niacynamid czy ceramidy) znacznie szybciej, niż korporacje z dłuższymi ścieżkami decyzyjnymi.
  • Agresywna strategia półkowa: DM nie waha się usuwać produktów znanych marek z półek, by zrobić miejsce dla Balei. Konsument, nie mając alternatywy w swojej ulubionej drogerii, sięga po markę własną, przekonuje się do jej jakości i... zostaje przy niej na stałe.
    image

    Sławomir Kołodziej, Kaufland: Nie chcemy konkurować o konsumenta z drogeriami

Paradoks jakości: percepcja vs. rzeczywistość

Warto zwrócić uwagę na istotny niuans: Nivea nadal prowadzi w kategorii „postrzegana jakość” (55 pkt wobec 42,5 pkt Balei). Dlaczego więc przegrywa w satysfakcji i sprzedaży?

Odpowiedzią jest psychologia zakupów codziennych. Silke Reuter zauważa, że przeciętny konsument poświęca na wybór kremu rano około 3,5 sekundy. Różnice w składzie czy działaniu między marką za 3 euro a tą za 8 euro są w codziennym użytkowaniu dla laika niemal niewyczuwalne. Jeśli jakość Balei jest „wystarczająco dobra”, to cena i wizerunek stają się decydujące.

Co więcej, marki takie jak Balea, Isana (Rossmann) czy Cien (Lidl) często opuszczają te same linie produkcyjne (np. zakłady Dalli-Werke). Fakt, że Balea radzi sobie znacznie lepiej niż Isana, dowodzi, że to nie zawartość tubki, ale zarządzanie marką i ekosystemem sklepu stanowią o zwycięstwie.

Czy „niebieska puszka” jest już martwa? Wyzwania dla Nivea

Dla Beiersdorf wnioski są brutalne: sama rozpoznawalność marki już nie pomaga. Eksperci sugerują, że Nivea musi przestać polegać na nostalgii. Legendarna niebieska puszka kremu, choć ikoniczna, może być postrzegana przez młodsze pokolenia jako relikt przeszłości.

Nivea musi stworzyć innowację, która sprawi, że konsument zrozumie, dlaczego marka przemysłowa jest nadal lepszym wyborem. Ścieżka środka już nie działa – potrzebna jest albo wyraźna przewaga cenowa (mało prawdopodobne), albo miażdżąca przewaga technologiczna. Obecnie, niebieska puszka jest być może nieco... martwa – diagnozuje Silke Reuter, ekspertka od zarządzania marką.

Sytuację pogarszają nowi gracze i „edukatorzy z mediów społecznościowych” (np. influencerzy), którzy poddają składy obu marek surowej ocenie. W świecie clean beauty Nivea musi udowodnić swoją wartość merytoryczną, by uzasadnić wyższą marżę.

image

Barbara Schmehl i Grzegorz Gerus, DM: Atrakcyjne ceny to coś więcej, niż szybkie promocje

Czego uczy nas starcie Balea vs. Nivea?

  1. Zagrożenie ze strony retailera: sieci handlowe dysponują danymi o sprzedaży w czasie rzeczywistym i kontrolują „ostatni metr” przed klientem (półkę); marka własna zyskuje dzięki temu przewagę operacyjną, której nie da się nadrobić samym budżetem reklamowym
  2. Koniec taniego wizerunku produktu: inwestycja w opakowanie i design marki własnej to najlepiej wydane pieniądze w procesie budowania marży
  3. Kognitywne ułatwienie: jeśli marka własna jest dostępna w każdym segmencie (od mydła po serum), buduje lojalność horyzontalną; dzięki temu klient ufa bardziej całościowo marce Balea
  4. Ewolucja marki przemysłowej: giganci tacy jak Nivea muszą przestać konkurować obecnością, a zacząć konkurować rozwiązaniem wyzwań, których marka własna nie potrafi zaadresować (np. zaawansowane badania kliniczne, trendy longevity czy AI-skincare).

Jak przewidują eksperci, rok 2026 w branży beauty upłynie pod znakiem dalszej profesjonalizacji marek własnych. Przypadek Balea pokazuje, że przy odpowiedniej strategii uczeń jest w stanie nie tylko dorównać mistrzowi, ale zacząć dyktować warunki na boisku, które dotąd należało do globalnych korporacji. To starcie gigantów pokazuje, jak bardzo zmieniają się reguły gry w FMCG.

(Źródło: Analiza na podstawie artykułu „Handelsmarke vs. Marke: Wo Balea Nivea überholt hat”, portal absatzwirtschaft.de)

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
03. kwiecień 2026 01:09