StoryEditor
Eksport
24.03.2023 00:00

Cosmoprof w opinii firm: Było warto! Widzimy się za rok!

Zakończone 20 marca targi Cosmoprof w Bolonii to jedno z największych wydarzeń w branży kosmetycznej na świecie. Nic więc dziwnego, że polskie firmy wciąż wspominają swoją na nich obecność. Uczestnictwo w wydarzeniu to dla nich możliwość zaprezentowania swojej, często innowacyjnej oferty odbiorcom z całego świata i nadzieja na wejście na nowe rynki.

54 edycja targów Cosmoprof Worldwide Bologna zgromadziła pod jednym dachem ponad 2900 firm z 64 krajów. Wśród nich 144 to były polskie firmy, które prezentowały swoja ofertę gościom pochodzącym ze 116 krajów i regionów.

Spektakularnie, czy raczej słabo? 

Tym razem polska branża kosmetyczna była rozproszona  nie powstało polskie stoisko narodowe. Co więcej umiejscowione były w różnych pawilonach – międzynarodowych 16 i 22, green & organic (21) czy w strefie Cosmopack. Blanka Chmurzyńska Browndyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego w swojej korespondencji z Bolonii oceniła, że mimo to "Polska w tym roku była widoczna". 

Inaczej obecność polskich firm podsumowała Małgorzata Włodarczyk, marketer kosmetyczny. Według niej branża kosmetyczna z Polski "znacznie lepiej wypadała, kiedy przez klika lat była połączona w jednej przestrzeni i wtedy efekt skali był naprawdę imponujący". Jej wnikliwe oko dostrzegło też, że tegoroczna edycja to już kolejna z mniejszą liczbą ludzi i mniejszymi stoiskami.

– Pamiętam czasy, kiedy po targach chodziły tłumy, alejki wyglądały jak płynące ludźmi rzeczki, a miejsca wystawowego nie było łatwo kupić – czytamy we wpisie Małgorzaty Włodarczyk na Linkedin.

Mentor i coach brand managerów kosmetycznych zauważyła też, że firmy, które zaczynały spektakularnie, w tym roku wyglądały słabo. Natomiast te, które są znaczącymi graczami, w jej oczach bardzo obniżyły standard. Nie dało się też nie odnotować, że wielu dużych graczy eksportowych nie było wcale. 

Jak jednak wyglądały targi z perspektywy polskich wystawców? I czy wydane pieniądze i tygodnie przygotowań do tego wydarzenia mają szansę przełożyć się na nowe kontakty? Spójrzmy co mówią firmy, które wzięły udział w tegorocznej edycji Cosmoprof.

Wielkie nadzieje wystawców

Na czynne uczestnictwo w targach po raz pierwszy zdecydowała się firma Sorvella Pefume, prezentując branży międzynarodowej swój asortyment i najnowszą linię perfum Sorvella Signature.

– Zainteresowanie naszą ofertą przerosło najśmielsze oczekiwania. Wśród gości pojawili się przedstawiciele branży kosmetycznej z całego świata, w tym dystrybutorzy, przedstawiciele sklepów kosmetycznych oraz producenci chcący nawiązać współpracę w zakresie Private Label – mówi Aliaksandra Aleinik, sales representative, Sorvella Perfume.

Zdradza, że podczas trzydniowych targów przedstawiciele firmy przeprowadzili niezliczoną liczbę rozmów biznesowych, nawiązując nowe międzynarodowe relacje. W ich efekcie kilka dni po zakończeniu targów Sorvella Perfume otrzymała liczne zapytania ofertowe, a także pierwsze zamówienia.

– Udział w targach Cosmoprof był dla naszej firmy doskonałą okazją do zwiększenia naszej widoczności na rynku międzynarodowym i kolejnym krokiem w rozwoju biznesu – podsumowuje Aliaksandra Aleinik.

Z obecności na targach zadowolona jest tez Mydlarnia Cztery Szpaki.

– Zawsze wierzyliśmy w instytucję targów i nigdy nie podpisywaliśmy się pod post-pandemicznymi opiniami, że wydarzenia live już nie wrócą na taką skalę. Że to kasa, że podróż, że niewygodnie, że po co, że przecież izolacja pokazała, że można online. No nie można. Serio. Nic nie zastąpi kontaktu twarzą w twarz, rozmowy, energii i zbitej piątki. A tych piątek w Bolonii zbiliśmy tysiące z całym światem. Czego jak czego, ale kolejek to się nie spodziewaliśmy. A były – chwali się firma na swoim facebookowym proflu.

– Przedstawianie Szpaków od zera osobom, które nigdy nie miały styczności z marką (czyli większości) to także ogromna wartość dla nas samych. Swego rodzaju przypomnienie, że naprawdę robimy fajne rzeczy – czytamy we wpisie.

Przedstawiciele firmy przyznają, że zawsze mieli świadomość, że ich marka „to taki kwiatek do kożucha. Zazwyczaj pod prąd, często wbrew logice, zawsze zgodnie z sercem i intuicją”

– Na szczęście chyba lubicie kwiatki. W Bolonii też polubili. Na horyzoncie naprawdę fajne współprace, a my czujemy, że jesteśmy gotowi. Świat na Four Starlings również. Do zoba na szlaku! – podsumowali swój entuzjastyczny wpis.

Obecność swojej firmy podsumowała też Natalia Czyrny, head of marketing, Barwa Cosmetics.

– To były bardzo intensywne trzy dni, pełne wyjątkowych spotkań, solidnej dawki inspiracji, wymiany doświadczeń i rozmów. Tak wiele razy usłyszałam: „wspaniale patrzeć, jak Barwa się zmieniła i jak się rozwijacie”. Nie tylko od klientów, ale także od innych polskich firm kosmetycznych. To największa motywacja do dalszej pracy. Tak, rozwijamy się, rozpychamy się łokciami i zapewniam, że nie zamierzamy odpuszczać – zapewniła.

Dodała również opinię o innych firmach z Polski:

– Cudownie było obserwować, jak imponująco zaprezentowała się polska branża – zdecydowanie było nas widać! Jesteśmy siłą i nie tylko jako poszczególne firmy, które zaznaczają swoją obecność na świecie, ale przede wszystkim jako zgrana społeczność, która wzajemnie się wspiera, pomaga i kibicuje. Cosmoprof Worldwide Bologna – widzimy się za rok! – podsumowała przedstawicielka firmy Barwa.

– Piękne stoiska, interesujące kosmetyki i inspirujące rozmowy – tak zapamiętamy Cosmoprof 2023. Targi w Bolonii to zawsze wielkie święto branży kosmetycznej. Cieszy nas, że przedstawiciele Polski zaprezentowali się na tak wysokim poziomie. Dziękujemy za wszystkie spotkania! – podsumowała firma Elfa Group.

– 54 edycja targów Cosmoprof Worldwide Bologna dobiegła końca. Były to dla nas trzy dni intensywnych spotkań, wymiany doświadczeń oraz niesamowita dawka inspiracji. Zainteresowanie ofertą licencjonowanych kosmetyków do kąpieli dla dzieci przerosło nasze oczekiwania. Dziękujemy wszystkim za odwiedzenie naszego stoiska. Do zobaczenia za rok! – to wpis na profilu Linkedin Europe Distribution Group.

Miraculum odezwało się do redakcji portalu wiadomoscikosmetyczne.pl już po pierwszym dniu największych targów kosmetycznych na świecie.

– Nasza oferta spotkała się z bardzo dużym zainteresowaniem uczestników targów. Zainteresowanie dotyczy praktycznie wszystkich kategorii produktów kosmetycznych – makijażu marki Joko, pielęgnacji twarzy Miraculum i właśnie wprowadzanych na rynek nowych damskich perfumy Chopin – zdradził nam Marek Komola, członek zarządu Miraculum.

– Regularnie nawiązujemy współpracę z największymi sieciami handlowymi w Europie, wprowadzając do ich oferty nasze produkty. Mocno zaznaczamy też naszą obecność na rynkach zagranicznych poprzez kolaboracje z międzynarodowymi influencerkami czy instruktorkami. Działamy już w kilkunastu krajach. Nieustannie poszukujemy jednak nowych możliwości rozwoju. Liczymy na to, że nasza obecność na targach Cosmoprof zaowocuje kolejnymi wyjątkowymi współpracami – podsumował Przemysław Rączka, CEO firmy Nesperta, która prezentowała dwie swoje marki Semilac oraz hi hybrid.

Z ofertą lakierów, jak co roku wystawiała się też marka Mollon PRO. Aktualnym oraz potencjalnym partnerom biznesowym prezentowała swoje najnowsze rozwiązania z zakresu profesjonalnej pielęgnacji paznokci dłoni oraz stóp. Na stoisku prowadzone były pokazy stylizacji paznokci, co wzbudziło ogromne zainteresowanie wśród uczestników targów.

– Jesteśmy przekonani, że nasza obecność na tegorocznych targach Cosmoprof przyczyniła się do wzmocnienia pozycji marki Mollon PRO oraz do nawiązania nowych wartościowych kontaktów biznesowych –skomentowała Katarzyna Sypniewska, dyrektor rozwoju marki, zapytana o udział w tegorocznej edycji targów Cosmoprof Bologna 2023.

– Doświadczenie, które wynosimy z targów Cosmoprof Worldwide Bologna w postaci wielu godzin rozmów, negocjacji oraz obserwacji, z pewnością przyczyni się do kolejnych ekscytujących projektów i jeszcze większej ekspansji zagranicznej – można przeczytać na profilu Linkedin Delia Cosmetics

Przedstawiciele firmy obecni w Bolonii zdradzają, że był to dla nich niezwykle pracowity i aktywny czas, który już na miejscu zaowocował pierwszymi kontraktami. Podczas wydarzenia prezentowali nowe linie produktowe, bestsellery oraz propozycje planowanych wdrożeń.

– Oprócz stałych klientów, stanowisko Delii chętnie odwiedzali zupełnie nowi kontrahenci, którzy wykazywali zainteresowanie ofertą, zarówno w obszarze produktów markowych, jak i private lavbel.  Jest to dla nas sygnał, że jako firma obraliśmy bardzo dobry kierunek, także na arenie międzynarodowej – czytamy we wpisie w mediach społecznościowych.

W tym roku Delia Cosmetics zmieniła wizerunek stoiska. Nowy układ i wystrój spotkały się z pozytywnymi reakcjami gości. Dlatego tym chętniej bolońska reprezentacja firmy weźmie udział w kolejnych targowych wydarzenia zaplanowanych na ten rok: Cosmoprof Asia HK oraz Beauty Middle East w Dubaju.

Pracownicy Delii przypominają, że udział w targach to nie tylko praca przy własnym stanowisku i rozmowy handlowe.

– Swoją obecność wykorzystujemy również do czerpania inspiracji oraz do efektywnej analizy rynku kosmetycznego pod względem aktualnych trendów – tych dotyczących składu produktów, a także designu – zapewniają. 

Także dla firmy Loton Cosmetisc targi w Bolonii były pracowitym i ekscytującym doświadczeniem. 

– Nie mogło nas tam zabraknąć. Odbyliśmy mnóstwo ciekawych spotkań zarówno z naszymi starymi dobrymi przyjaciółmi, jak i z nowymi potencjalnymi klientami. Zainteresowanie marką Loton Cosmetics było ogromne, a sama impreza przerosła nasze oczekiwania – czytamy na linkedinowy profilu firmy. 

– Cosmoprof Worldwide Bologna  już nami – nowe kontakty i ciekawe perspektywy rozwoju – uzupełnił firmowy wpis Mariusz Głaszcz, prezes Loton Cosmetics.

Jako zdecydowanie owocną, ocenia tegoroczną edycję Cosmoprof Bologna także firma New Anna Cosmetics.

– Targi w Bolonii to niezwykła okazja do spotkania z kontrahentami z całego świata, którzy są naszymi stałymi klientami od lat, ale również na nawiązanie nowych znajomości biznesowych. W tym roku z sukcesem przedłużyliśmy kontrakty handlowe z naszymi stałymi odbiorcami, poszerzając ich portfolio o nowości, ale również pozyskaliśmy nowych partnerów, zainteresowanych dystrybucją naszych produktów na rynkach zagranicznych. Kilku z nich złożyło pierwsze zamówienia już podczas trwania targów – zdradziła Małgorzata Lewandowska, sales manager New Anna Cosmetics, w rozmowie z portalem  wiadomoscikosmetczne.pl  

Dodała, że Cosmoprof to także świetna okazja na miłe i owocne spotkania z kupcami sieci drogeryjnych.

– Jest to idealne miejsce, żeby zaprezentować szeroką ofertę produktową na żywo, podyskutować na temat rynku, trendów, możliwości nawiązania współpracy lub jej rozwoju na rynku polskim, na co bardzo stawiamy w tym roku – zapewniła.

Wśród gości odwiedzjących stoiska były m.in. przedstawicielki Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego: Blanka Chmurzyńska-Brown, dyrektor generalna i Justyna Żerańska, manager ds. projektów legislacyjnych.

– Same firmy mówią, że różne imprezy targowe, w tym Cosmoprof to wydarzenia, które ciężko przeliczyć na zwrot z podjętej inwestycji. Czasami są to korzyści bardziej, a czasami mniej wymierne, ale trzeba tu być. Te targi to wartość sama w sobie i uczestnicy cieszą się nimi, póki są – bo coraz głośniej słychać w wielu rozmowach, że być może e-commerce i market place’y już niedługo wyprą tradycyjną dystrybucję – podkreśliła Blanka Chmurzyńska-Brown.

Czytaj też: KosmetyczniPL: Na Cosmoprof polskie firmy nie konkurują ze sobą, są społecznością

Na Cosmoprof Worldwide Bologna były jednak także przedstawicielki jednej z platform marketplace. 

Dagmara Gołek Marlena Pietrzak, obie na stanowisku senior category owner (Beauty) w Allegro przybliżały obecnym na targach firmom z polski świat marketplace, doradzały jak zacząć sprzedawać kosmetyki na Allegro i jak promować swój brand na platformie.

Czytaj też: Dagmara Gołek, Allegro: Uroda to jedna z najbardziej rozwojowych kategorii na platformie

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
18.08.2026 11:29
Azja coraz ważniejszym kierunkiem eksportu polskich kosmetyków. Trzy rynki, trzy różne strategie
Canva

Azja odpowiada za około 38 proc. światowych przychodów ze sprzedaży kosmetyków, a państwa ASEAN (narody Azji Południowo-Wschodniej) dają dostęp do ponad 660 mln potencjalnych konsumentów. Dla polskich producentów region jest więc nie tylko źródłem trendów, ale także jednym z najbardziej perspektywicznych kierunków ekspansji. Tajwan, Chiny i Wietnam różnią się jednak skalą, regulacjami oraz zachowaniami konsumentów. W efekcie strategia, która sprawdzi się na jednym rynku, nie musi przynieść rezultatów na kolejnym.

Azja od lat pozostaje jednym z najważniejszych centrów światowego rynku beauty. To właśnie w tym regionie rozwijają się trendy związane z wieloetapową pielęgnacją, zaawansowanymi składnikami aktywnymi, medycyną estetyczną, personalizacją produktów czy wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Według danych Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu region azjatycki odpowiada za około 38 proc. globalnych przychodów ze sprzedaży kosmetyków. Sam obszar ASEAN obejmuje natomiast rynek liczący około 660 mln potencjalnych klientów. 

Jak wskazuje Instytut Boyma, dla polskiego przemysłu kosmetycznego oznacza to zarówno możliwość zwiększenia eksportu, jak i konieczność dostosowania produktów do bardzo zróżnicowanych oczekiwań. Polska jest obecnie piątym największym producentem kosmetyków w Unii Europejskiej, a według PAIH w kraju działa ponad 1300 producentów kosmetyków, z czego 94 proc. stanowią mikroprzedsiębiorstwa. Polska zajmuje również 9. miejsce na świecie pod względem eksportu kosmetyków, odpowiadając za około 4 proc. światowego eksportu.

Tajwan: technologia, składniki i personalizacja

Tajwan jest jednym z rynków, na których szczególnie mocno widoczne jest połączenie branży beauty z technologią. Według PAIH populacja kraju wynosi około 23,3 mln osób, a rynek jest perspektywiczny m.in. dla zagranicznych producentów oferujących innowacyjne, bezpieczne i wysokiej jakości kosmetyki. Agencja zwraca uwagę również na rosnące zainteresowanie produktami naturalnymi i nowymi markami zagranicznymi. 

image

PAIH: rekordowe nakłady na inwestycje i tysiące nowych miejsc pracy

Tajwański konsument jest jednocześnie coraz bardziej świadomy składu produktów. Dane Euromonitora wskazują, że konkurencja w kategorii skin care jest wysoka, a konsumenci posiadają coraz większą wiedzę na temat składników i sposobów ich łączenia. Rośnie także znaczenie produktów wspierających zdrowie i kondycję skóry, w tym dermokosmetyków. 

Istotnym kierunkiem rozwoju jest beauty-tech. Tajwańskie firmy rozwijają rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję i rozszerzoną rzeczywistość do analizy skóry, wirtualnego testowania produktów oraz personalizacji rekomendacji. Technologie te są już wykorzystywane przez międzynarodowe koncerny kosmetyczne.

Rynek nie jest jednak pozbawiony wyzwań. W 2024 r. segment beauty and personal care odnotował ograniczony wzrost wolumenowy, a średnie wydatki per capita na produkty beauty spadły. Jednocześnie utrzymywał się popyt na produkty premium oraz kosmetyki łączące pielęgnację z szerzej rozumianym wellbeingiem. 

Tajwan może być więc dla polskich przedsiębiorstw interesującym rynkiem testowym: stosunkowo niewielkim pod względem liczby mieszkańców, ale zaawansowanym technologicznie i otwartym na zagraniczne produkty. Dla producentów oznacza to potencjalną przestrzeń dla kosmetyków premium, dermokosmetyków, produktów opartych na nowoczesnych składnikach oraz rozwiązań umożliwiających personalizację pielęgnacji.

Chiny: skala rynku i wysokie bariery wejścia

Chiny oferują zupełnie inną skalę działalności. To jeden z największych rynków kosmetycznych na świecie, na którym decyzje zakupowe konsumentów są silnie powiązane z mediami społecznościowymi, e-commerce oraz rekomendacjami influencerów. Dane dotyczące rynku pokazują jednocześnie znaczenie zarówno sprzedaży tradycyjnej, jak i kanałów cyfrowych. 

image

Maja Justyna, PAIH: Dominacja K-beauty: pielęgnacja, makijaż i co dalej? [ROCZNIK WK]

W dużych chińskich miastach kosmetyki są coraz częściej traktowane jako element szerszego stylu życia. Dotyczy to zarówno codziennej pielęgnacji, jak i zabiegów medycyny estetycznej. Rośnie znaczenie długoterminowego podejścia do wyglądu, obejmującego pielęgnację skóry, zabiegi poprawiające jej jakość oraz działania profilaktyczne.

Dla polskich marek atutem pozostaje europejskie pochodzenie. „Made in Europe”, a także „Made in Poland”, może stanowić element budowania zaufania, szczególnie w przypadku produktów premium, dermokosmetycznych i opartych na zaawansowanych technologiach. Sama jakość produktu nie wystarcza jednak do osiągnięcia sukcesu.

Chiński rynek wymaga przede wszystkim lokalnej strategii marketingowej i dystrybucyjnej. Duże znaczenie mają rodzime platformy cyfrowe, influencerzy, transmisje sprzedażowe na żywo oraz współpraca z lokalnymi partnerami. Istotne jest także opakowanie. W segmencie premium duże znaczenie może mieć materiał, jakość wykonania oraz sposób prezentacji produktu. Motywy związane z naturalnością, w tym wykorzystanie drewna czy bambusa, mogą wspierać pozycjonowanie ekologiczne, natomiast szkło jest często kojarzone z wyższą jakością i segmentem premium.

image

K-beauty opuszcza niszę. Masowa ekspansja zmieni reguły gry na polskim rynku kosmetycznym

Coraz ważniejszym trendem jest również longevity, czyli podejście zakładające możliwie długie zachowanie zdrowia, sprawności i atrakcyjnego wyglądu. Kosmetyki są w tym modelu jednym z elementów szerszego ekosystemu obejmującego dietę, aktywność fizyczną, sen, nawodnienie oraz wellbeing.

Chiny pozostają jednak najbardziej wymagającym z analizowanych rynków. Skala konkurencji, odmienne regulacje, konieczność budowania rozpoznawalności oraz koszty marketingu powodują, że wejście na ten rynek wymaga znacznie większych nakładów niż ekspansja na mniejsze rynki azjatyckie.

Wietnam: wzrost gospodarczy zwiększa potencjał beauty

Wietnam wyróżnia się przede wszystkim dynamiką gospodarczą. Według danych Narodowego Urzędu Statystycznego Wietnamu PKB tego kraju wzrosło w 2025 r. o 8,02 proc., a sam przemysł przetwórczy zwiększył wartość dodaną o 9,97 proc..W IV kwartale gospodarka rosła o 8,46 proc. rok do roku, co było najwyższym wynikiem dla tego kwartału w całym okresie 2011–2025. 

Rozwój gospodarczy sprzyja zwiększaniu wydatków konsumpcyjnych, również na produkty beauty. Wietnam posiada młodą populację, która aktywnie śledzi trendy z Korei Południowej i Japonii oraz korzysta z mediów społecznościowych. Dla zagranicznych producentów oznacza to rosnącą przestrzeń dla marek oferujących wyższą jakość i bardziej wyspecjalizowane produkty.

Wśród najważniejszych kategorii znajdują się kosmetyki do pielęgnacji skóry, produkty przeciwtrądzikowe, preparaty wspierające odbudowę bariery hydrolipidowej oraz kosmetyki redukujące przebarwienia. Szczególnie istotna pozostaje ochrona przeciwsłoneczna. Produkty z wysokimi filtrami UV są postrzegane nie tylko jako ochrona przed promieniowaniem, ale również jako element profilaktyki przeciwstarzeniowej i przeciwdziałania przebarwieniom.

image

Maja Justyna, PAIH: Wchodząc na rynki azjatyckie, trzeba być cierpliwym [FBK2025]

Na znaczeniu zyskuje także skin minimalism. Konsumenci coraz częściej poszukują wielofunkcyjnych kosmetyków, które pozwalają ograniczyć liczbę produktów używanych podczas codziennej pielęgnacji. Jednocześnie widoczny jest popyt na produkty naturalne, wegańskie i wykorzystujące składniki kojarzone z lokalnym środowiskiem.

Ważną rolę odgrywa również segment premium. Wraz ze wzrostem zamożności rośnie grupa konsumentów gotowych zapłacić więcej za produkty o potwierdzonej skuteczności, bezpieczeństwie i atrakcyjnym składzie.

Mężczyźni tworzą nową kategorię popytu

Jednym z istotnych kierunków zmian w azjatyckim beauty jest rozwój kosmetyków dla mężczyzn. W wielu krajach regionu pielęgnacja skóry nie jest postrzegana jako aktywność przypisana wyłącznie kobietom. Kosmetyki są elementem higieny, wyglądu i profesjonalnego wizerunku.

Mężczyźni coraz częściej korzystają z produktów przeciwstarzeniowych, kosmetyków poprawiających jakość skóry oraz zabiegów kosmetologicznych i medycyny estetycznej. Oznacza to możliwość rozwoju oferty kierowanej do męskiego konsumenta, zwłaszcza w kategoriach produktów prostych w stosowaniu, wielofunkcyjnych i odpowiadających na konkretne problemy skóry.

Nie istnieje jednak jeden uniwersalny model produktu dla całej Azji. Na Tajwanie większe znaczenie może mieć połączenie pielęgnacji z technologią i personalizacją. W Chinach przewagę mogą uzyskać zaawansowane produkty przeciwstarzeniowe, wspierane silnym marketingiem cyfrowym. W Wietnamie większy potencjał mogą mieć natomiast lekkie, wielofunkcyjne formuły, ochrona przeciwsłoneczna oraz produkty odpowiadające na przebarwienia i problemy skóry.

Polskie kosmetyki mają już doświadczenie w regionie

Ekspansja polskich producentów na rynki azjatyckie nie jest nowym zjawiskiem. PAIH od kilku lat organizuje misje handlowe, udział w targach i spotkania z potencjalnymi kontrahentami. W 2022 r. agencja zorganizowała misję do Singapuru, Wietnamu i Filipin, w której uczestniczyło 10 polskich firm. Podczas Cosmoprof Asia w Singapurze polska strefa obejmowała stoisko PAIH i 20 indywidualnych wystawców, a łącznie prezentowano produkty 30 polskich marek. Targi zajmowały wówczas 50 tys. m² powierzchni i obejmowały 18 pawilonów narodowych i regionalnych.

image

Rynek kosmetyków rośnie: 629 mld euro, beauty-tech, zakupy z AI i skok na Tik-Tok. Nowe prognozy [RAPORT]

PAIH wskazuje jednocześnie, że polskie kosmetyki są już znane m.in. w Malezji, Singapurze, Wietnamie i na Filipinach. W 2026 r. agencja kontynuuje również działania promujące polskie firmy kosmetyczne w Azji Centralnej – podczas Central Asia Beauty Expo w Ałmaty swoją ofertę zaprezentowało 13 polskich przedsiębiorstw. 

Ekspansja wymaga lokalizacji, nie tylko eksportu

Potencjał Azji jest duży, ale sam eksport produktu nie gwarantuje sukcesu. Kluczowe znaczenie ma lokalizacja oferty: dostosowanie formuły, komunikacji, opakowania, kanałów sprzedaży i argumentów marketingowych do konkretnego rynku.

Tajwan może być interesujący dla producentów stawiających na innowacyjność, bezpieczeństwo i technologie personalizujące pielęgnację. Chiny oferują największą skalę, ale wymagają największych inwestycji w marketing, dystrybucję i budowę marki. Wietnam z kolei łączy szybki wzrost gospodarczy z rosnącym popytem na pielęgnację, produkty premium i kosmetyki odpowiadające na konkretne potrzeby skóry.

Dla polskich firm przewagą pozostają europejskie standardy produkcji, bezpieczeństwo, konkurencyjność cenowa oraz szeroka oferta. Polska branża kosmetyczna ma już silną pozycję eksportową – według PAIH kosmetyki z Polski trafiają do około 170 krajów. 

Azja może więc stać się kolejnym etapem rozwoju polskiego eksportu kosmetycznego. Warunkiem jest jednak odejście od podejścia traktującego region jako jeden rynek. Tajwan, Chiny i Wietnam wymagają odmiennych modeli wejścia, a przewagę uzyskają te przedsiębiorstwa, które połączą jakość „Made in Poland” z lokalną wiedzą, odpowiednią dystrybucją i precyzyjnym dopasowaniem oferty do konsumenta.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
17.08.2026 14:47
USA utrzymuje cła na przesyłki do 800 dolarów. Koniec de minimis uderza w e-commerce beauty
Prezydent Donald Trump chce wyrównać bilans handlowy USA z UEefaktor/AI

Amerykański Court of International Trade podtrzymał decyzję administracji Donalda Trumpa o zawieszeniu zasady de minimis, która pozwalała na bezcłowy import przesyłek o wartości do 800 dolarów. Orzeczenie oznacza, że firmy sprzedające kosmetyki bezpośrednio amerykańskim konsumentom nadal muszą uwzględniać dodatkowe koszty importowe. Do końca 2025 r. zawieszenie przyniosło już ponad 1 mld dolarów wpływów z ceł.

Amerykański Court of International Trade odrzucił pozew kwestionujący decyzję prezydenta Donalda Trumpa o zawieszeniu zwolnienia celnego de minimis. Trzyosobowy skład sądu uznał, że prezydent miał podstawę prawną do zniesienia preferencji na mocy International Emergency Economic Powers Act (IEEPA). Oznacza to, że administracja może nadal pobierać cła od przesyłek o wartości 800 dolarów lub niższej.

Decyzja ma znaczenie przede wszystkim dla transgranicznego handlu internetowego. Zasada de minimis przez lata umożliwiała wprowadzanie na rynek USA kwalifikujących się towarów o niskiej wartości bez konieczności uiszczania ceł. Mechanizm był szczególnie istotny dla modeli sprzedaży, w których pojedyncze zamówienia były wysyłane bezpośrednio z zagranicy do konsumentów w Stanach Zjednoczonych.

Ponad 1 mld dolarów wpływów

Zniesienie zwolnienia zaczęło przynosić wymierne efekty fiskalne. Do końca 2025 r. zawieszenie de minimis wygenerowało ponad 1 mld dolarów wpływów z ceł. Dla administracji Trumpa jest to jeden z argumentów przemawiających za utrzymaniem nowych zasad.

Prezydent od początku przedstawiał de minimis jako lukę w amerykańskim systemie handlowym. Wskazywał, że mechanizm pozwalał zagranicznym przedsiębiorstwom na omijanie części obciążeń importowych, a także mógł być wykorzystywany do przemytu nielegalnych produktów.

image

Miliardy dolarów do odzyskania: L‘Oréal, Bausch + Lomb i Sol de Janeiro walczą z USA o zwrot ceł

Trump z zadowoleniem przyjął najnowsze orzeczenie sądu, określając je jako zwycięstwo w sprawie jednej z najbardziej problematycznych – w jego ocenie – luk w amerykańskiej polityce celnej.

Sąd rozróżnił dwie decyzje administracji

Sprawa ma również wymiar prawny. Pozew przeciwko administracji złożyła w maju 2025 r. firma Detroit Axle, dystrybutor części samochodowych z Michigan. Przedsiębiorstwo argumentowało, że prezydent nie miał wystarczających kompetencji, aby wykorzystać IEEPA do usunięcia zwolnienia de minimis.

Problem wynikał z wcześniejszego zastosowania tej samej ustawy przez Trumpa do wprowadzenia szerokich taryf określanych jako „Liberation Day tariffs”. W lutym Sąd Najwyższy USA uznał, że IEEPA nie daje prezydentowi wystarczającej podstawy do nakładania tak szeroko zakrojonych ceł bez zgody Kongresu.

Court of International Trade uznał jednak, że sytuacja w przypadku de minimis jest odmienna. Zdaniem sędziów zawieszenie zwolnienia nie stanowi ani wykonywania przez prezydenta władzy nad budżetem, ani wykonywania kompetencji ustawodawczych zastrzeżonych dla Kongresu.

W praktyce oznacza to, że najnowsze orzeczenie nie przywraca automatycznie wcześniejszych zasad. Zawieszenie de minimis pozostaje w mocy, a przedsiębiorcy muszą uwzględniać jego konsekwencje w kosztach importu.

Beauty traci preferencyjny model sprzedaży

Dla sektora kosmetycznego znaczenie zmian jest szczególne. Transgraniczny e-commerce umożliwiał markom z różnych części świata sprzedaż produktów amerykańskim konsumentom bez konieczności budowania od początku rozbudowanej infrastruktury dystrybucyjnej w USA.

image

Cła Trumpa jednak niezgodne z prawem? Jak postanowienie Sądu Najwyższego wpłynie na branżę kosmetyczną?

Model oparty na de minimis był atrakcyjny zwłaszcza przy zamówieniach o niewielkiej wartości. Firma mogła wysłać pojedynczą paczkę bezpośrednio do konsumenta, zamiast importować większą partię produktów do USA, ponosić koszty odprawy celnej i utrzymywania zapasów w amerykańskim magazynie.

Zmiana zwiększa tzw. landed cost, czyli całkowity koszt produktu ponoszony do momentu jego dostarczenia na rynek docelowy. W przypadku kosmetyków o stosunkowo niskiej cenie jednostkowej dodatkowa opłata celna może mieć istotny wpływ na marżę.

Konsekwencje mogą obejmować podwyżki cen detalicznych, ograniczenie promocji, zmianę wielkości minimalnego zamówienia albo przeniesienie części kosztów na konsumenta.

Shein i Temu jako przykład skali

Zniesienie de minimis szczególnie mocno dotyka modele biznesowe rozwijane przez platformy e-commerce, takie jak Shein i Temu. Firmy te wykorzystywały wysyłkę pojedynczych, relatywnie tanich paczek bezpośrednio do amerykańskich konsumentów.

W niektórych modelach przedsiębiorstwa korzystały także z magazynów zlokalizowanych w Kanadzie i Meksyku. Towary trafiały następnie do USA w postaci pojedynczych przesyłek, co pozwalało korzystać z preferencyjnego traktowania importu niezależnie od kraju produkcji towaru.

Dla rynku beauty mechanizm ten był istotny zarówno dla dużych platform, jak i mniejszych marek prowadzących sprzedaż D2C (direct-to-consumer). Zniesienie zwolnienia zmniejsza przewagę kosztową tego modelu.

Kongres planuje definitywny koniec zwolnienia

Orzeczenie sądu nie jest jedynym czynnikiem determinującym przyszłość de minimis. Kongres USA oddzielnie przegłosował rozwiązania zakładające trwałe wyeliminowanie zwolnienia od 2027 r.

Oznacza to, że nawet gdyby obecne rozwiązania administracji zostały w przyszłości zakwestionowane, amerykański rynek zmierza w kierunku trwałego odejścia od bezcłowego traktowania niskowartościowych przesyłek.

image

Cła Trumpa: francuski sektor kosmetyczny szykuje się na utratę 10 tys. miejsc pracy

Dla zagranicznych marek kosmetycznych oznacza to konieczność ponownej kalkulacji modelu wejścia na rynek USA. Dotyczy to przede wszystkim firm, które dotychczas opierały sprzedaż na wysyłce pojedynczych zamówień z Europy lub Azji bezpośrednio do konsumentów.

Magazyn w USA zamiast wysyłki pojedynczych paczek?

W nowych warunkach część przedsiębiorstw może rozważać zmianę modelu logistycznego. Jedną z możliwości jest import większych partii produktów do USA, ich odprawa celna i dalsza dystrybucja z lokalnego magazynu.

Takie rozwiązanie może zwiększać koszty związane z magazynowaniem, zapasami i logistyką, ale jednocześnie pozwala ograniczyć zależność od przesyłek transgranicznych. Dla marek o odpowiednio dużej sprzedaży może się okazać bardziej efektywne kosztowo niż wysyłanie każdego zamówienia z zagranicy.

Firmy będą musiały również analizować ceny, marże, kanały fulfilmentu oraz lokalizację zapasów. W przypadku produktów beauty znaczenie może mieć także struktura asortymentu – szczególnie udział produktów o niskiej wartości jednostkowej.

Zniesienie de minimis zmienia więc nie tylko sposób naliczania ceł. Może wpłynąć na całą architekturę transgranicznego e-commerce: od ustalania cen i strategii promocyjnych, przez wybór operatora logistycznego, po decyzje o budowie lokalnej sieci dystrybucji w USA.

image

Francuski przemysł kosmetyczny ostrzega: nowe cła USA mogą kosztować 300 mln euro rocznie i 5 tys. miejsc pracy

Dla sektora kosmetycznego najważniejsza jest przy tym perspektywa czasowa. Obecne zawieszenie już obowiązuje, przyniosło ponad 1 mld dolarów wpływów z ceł, a od 2027 r. planowane jest ustawowe, trwałe zakończenie obowiązywania zwolnienia. Dla marek międzynarodowych oznacza to, że model sprzedaży oparty na tanich, bezpośrednich przesyłkach do amerykańskiego konsumenta może w najbliższych latach stać się zdecydowanie mniej opłacalny.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
20. sierpień 2026 21:32