StoryEditor
Włosy
26.08.2019 00:00

Glinka – co wiesz o jej wpływie na włosy?

Naturalne, mineralne glinki mają zbawienny wpływ na skórę głowy, a przez to na kondycję włosów. Oczyszczają, odkażają i łagodzą stany zapalne. Pobudzają włosy do wzrostu, a dodatkowo dodają im lekkości.

Przyzwyczailiśmy się do tego, że glinki stosujemy w zabiegach pielęgnacyjnych twarzy. Maseczki z glinek działają oczyszczająco, łagodzą zmiany zapalne i podrażnienia, regulują wydzielanie sebum, dodają skórze blasku usuwając zrogowaciały naskórek. Ostatnio glinki zagościły jednak w grupie kosmetyków do włosów, a właściwie do skóry głowy. Poprawiając jej stan, wpływają na wygląd i kondycję włosów.

Czym jest glinka?

Glinka jest sproszkowanym, sterylnym minerałem o właściwościach bakteriobójczych, mineralizujących oraz zabliźniających. Jest stosowana jaku surowiec leczniczy oraz kosmetyczny.  Glinka zawiera w swoim składzie ditlenek krzemu, fosforany, tlenki żelaza, tritlenek diglinu, związki wapnia i manganu oraz jony glinu, krzemu, magnezu, manganu, potasu, sodu, tytanu, wapnia i żelaza. W zależności od koloru glinki zawartość tych składników może być różna, co przekłada się na ich właściwości i działanie. Glinki różnią się także swoją strukturą. Najbardziej znane rodzaje glinek to glinka biała (najdelikatniejsza), zielona, czerwona, żółta i błękitna, marokańska (ghassoul), a także różowa, czarna i fioletowa.

Jak działa?

Glinka nakładana na skórę głowy wydobywa z niej zanieczyszczenia oraz transportuje swoje dobroczynne składniki do wnętrza włosa. Stymuluje wzrost mocnych, zdrowych włosów. Ma właściwości detoksykujące, odkażające, oczyszcza skórę głowy i włosy, reguluje pracę gruczołów łojowych i hamuje nadmierne wydzielanie sebum, a także goi i łagodzi podrażnienia oraz odżywia i lekko odbija włosy od nasady. Nie tylko więc pielęgnuje włosy, ale działa też jak kosmetyk do ich stylizacji. W tej roli szczególnie sprawdza się na włosach grubych i ciężkich. Glinka pobudza także podskórne krążenie krwi przez co pobudza włosy do wzrostu.

Jak używać glinki?

Sposobów na stosowanie glinki jest wiele. Mieszając ją z wodą (przegotowaną lub mineralną), czy roślinnym hydrolatem uzyskujemy maseczkę. Dodanie do niej kilku kropli olejku spowoduje, że włosy po zmyciu maseczki nie będą szorstkie i sztywne, olejek doda im blasku. Tak przygotowaną miksturę można ją nakładać na skórę głowy oraz na całą długość włosów. Glinkę należy mieszać wyłącznie z letnia, przegotowaną wodą lub z wodą mineralną. Nie można tego robić w metalowych pojemnikach, ani metalową łyżeczką, ponieważ w kontakcie z metalami glinka traci swoje właściwości absorbcyjne.

Glinką zmieszaną z wodą lub hydrolatem można myć włosy, tak jak szamponem (nie będzie się pienić). Można także dodać glinkę do tradycyjnego szamponu lub odżywki i umyć włosy. Takie zabiegi doskonale oczyszczają skórę głowy oraz włosy (np. z resztek olejów i silikonów), zapobiegają wypadaniu włosów, regulują wydzielanie sebum.

Glinka działa też jak suchy szampon. Wystarczy nałożyć ją w suchej postaci na kilka minut na skórę głowy i wyczesać.

Naturalny peeling skóry głowy – to kolejny sposób wykorzystania glinki. Można ją wymieszać z szamponem, delikatną odżywką i cukrem. Takim peelingiem masujemy delikatnie skórę głowy (nie trzemy po włosach) usuwając z niej zrogowaciały naskórek, zanieczyszczenia i nagromadzone sebum.

Korzyści ze stosowania glinki:

- dobra kondycja skóry głowy

- wolniejsze przetłuszczanie się skóry

- dłuższa świeżość fryzury

- redukcja podrażnień i łupieżu

- szybszy wzrost zdrowych włosów

Pamiętaj! Glinkę należy dobrać do stanu skóry głowy i potrzeb. Glinki mogą podrażniać wrażliwą skórę.

Rodzaje glinek, ich właściwości i wpływ na skórę głowy oraz włosy

BIAŁA GLINKA

Inna nazwa glinki białej to kaolin, glinka porcelanowa lub glinka chińska. To najdelikatniejsza ze wszystkich glinek, dlatego zaleca się ją osobom, które mają wrażliwą skórę głowy. Biała glinka działa bardzo łagodnie, kojąc i zabliźniając wszelkie podrażnienia skóry. Idealnie nadaje się do delikatnego peelingu, sprawdza się także w roli suchego szamponu.

ZIELONA GLINKA

Oczyszcza skórę i delikatnie ją ściąga, w związku z tym będzie doskonała do normalizowania poziomu sebum, wyrównania pH skóry, łagodzenia podrażnień i stanów zapalnych na skórze głowy. Świetnie sprawdza się w pielęgnacji skóry dojrzałej i dlatego jest polecana do włosów, które straciły sprężystość i których cebulki nie trzymają się już dostatecznie mocno w mieszkach.

CZERWONA GLINKA

Działa nieco łagodniej od zielonej, ale ma podobne właściwości – normalizuje poziom sebum i reguluje pracę gruczołów łojowych, a dodatkowo uszczelnia naczynia krwionośne, dzięki czemu poprawia krążenie podskórne i wzmacnia cebulki włosów. Polecana jest dla osób o wrażliwej skórze głowy.

BŁĘKITNA GLINKA

Błękitna odmiana glinki pochodzi z Krymu. Zawiera bardzo dużą ilość kobaltu i ma silne działanie. Bardzo szybko absorbuje sebum i ściąga skórę. Doskonale i bardzo precyzyjnie oczyszcza pory skóry oraz pochłania wszelkie zanieczyszczenia. Poprawia krążenie podskórne i regeneruje oraz silnie odżywia włosy. Nie powinna być stosowana przez osoby z wrażliwą skórą, gdyż jej działanie jest zbyt intensywne.

CZARNA GLINKA

To glinka kosmetyczna pozyskiwana z Morza Martwego. Działa antyseptycznie i oczyszczająco na skórę głowy, zawiera szereg cennych minerałów, którymi „karmi” włosy. Stopniowo poprawia wygląd i wzmacnia włosy. Chroni również włosy przed szkodliwym wpływem warunków atmosferycznych.

ŻÓŁTA GLINKA

Bardzo dobrze oczyszcza skórę z nadmiaru sebum i zanieczyszczeń, pozostawiając miękkie i lekkie włosy. Spowalnia procesy starzenia. Mimo właściwości silnie oczyszczających i odkażających glinka potrafi działać bardzo subtelnie, łagodząc wszelkie podrażnienia na skórze.

GLINKA GHASSOUL (GLINKA MAROKAŃSKA)

Ze względu na swoje delikatnie pianotwórcze właściwości, glinka nadaje się do mycia głowy. Doskonale odtłuszcza i odświeża zarówno włosy, jak i skórę głowy. Włosy nabierają blasku, miękkości i sprężystości. Jest przeznaczona do każdego rodzaju włosów. Glinka marokańska w postaci maseczki usunie też nagromadzenia keratyny, które mogą się nadbudować na włosach na skutek nadużywania produktów kosmetycznych zawierających ten składnik – dzięki temu  zapobiega nadmiernej łamliwości włosów i odblokowuje zapchane białkiem keratynowym mieszki, dzięki czemu ułatwia włosom zdrowy wzrost.

RÓŻOWA GLINKA

Jest nietypowa, nie występuje samodzielnie w przyrodzie, lecz powstaje z połączenia glinki białej i czerwonej, w z czym ma właściwości ich obu. Świetnie sprawdza się przy wrażliwej skórze i tzw. „uwrażliwionych” włosach, które są delikatne, cienkie, przerzedzone i nadmiernie się przetłuszczają. Koi podrażnienia skóry głowy. Łagodzi również oparzenia słoneczne, które mogą przytrafić się przy bardzo rzadkich i jasnych włosach oraz działa zabliźniająco.

Źródło: nanoil.pl

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
20.03.2026 11:32
Anna Lahey, Typebea: Brand kosmetyczny musi jasno określić, czym jest i co oferuje
Anna Lahey

O tym, jak Typebea konsekwentnie buduje swoją pozycję w segmencie haircare premium oraz o współpracy na wyłączność z siecią Douglas rozmawiałam z Anną Lahey, współtwórczynią marki – prawie dokładnie rok po premierze pierwszej linii produktów. Teraz na półkach Douglas pojawia się nowa, druga linia kosmetyków pielęgnacyjnych tego młodego, obiecującego brandu.

Ubiegłoroczna premiera Typebea w sieci Douglas była znaczącym krokiem w europejskiej ekspansji marki. Przez ostatnie miesiące Polska stała się dla brandu najlepiej sprzedającym się rynkiem w Europie, co – jak podkreśla Anna Lahey – wynika m.in. z wysokiej świadomości konsumentek i ich dużej wiedzy na temat pielęgnacji włosów.

W wywiadzie współtwórczyni marki (której biznesową wspólniczką jest piosenkarka Rita Ora) opowiada o strategii współpracy z Douglas, dalszych planach rozwoju portfolio oraz o tym, dlaczego przyszłość kategorii haircare należy do marek, skupionych na rozwiązywaniu ukierunkowanych, konkretnych problemów konsumentów.

Anno, minął już rok od momentu, kiedy wasza marka pojawiła się w Polsce. Jak podsumowałabyś ten czas? Czy było to spełnieniem twoich i Rity oczekiwań? 

To był niesamowity rok! W marcu 2025 zadebiutowaliśmy na wyłączność w sieci Douglas jako ich pierwsza ekskluzywna marka haircare – i właśnie mija dokładnie dwanaście miesięcy od tej pory. Kiedy otrzymujesz taką szansę od największego w Europie omnichannelowego sprzedawcy kosmetyków premium, trudno ją odrzucić. Dziś jesteśmy obecni w 22 krajach Europy i w ponad 1500 sklepach.

Douglas okazał się dla nas świetnym partnerem, szczególnie jeśli chodzi o edukację konsumentów. W Polsce jest to wyjątkowo ważne, bo tutejsi klienci są bardzo dobrze wyedukowani w zakresie pielęgnacji włosów i składników kosmetycznych. Są wymagający – ale w bardzo pozytywnym sensie. Chcą dokładnie wiedzieć, czego używają i jak działa dany produkt. Jednocześnie ufają markom obecnym w ofercie Douglas, dlatego ta współpraca jest dla nas kluczowa w budowaniu pozycji marki. 

Teraz koncentrujemy się przede wszystkim na dalszym wzmacnianiu jej rozpoznawalności u boku tak ikonicznego partnera.

Czyli Typebea jest w dalszym ciągu dostępna na wyłączność w tej jednej sieci?

Tak – jesteśmy w sprzedaży stacjonarnej i online Douglas.

Co sądzisz o polskich konsumentkach?

Są fantastyczne!

Pamiętam, jak podczas ubiegłorocznego eventu Rita opowiadała, że była pod wielkim wrażeniem liczby pięknych, zadbanych kobiet, które spotkałyście w Warszawie…

To akurat bardzo oczywiste. Polacy oraz Polki są niezwykle zadbani i przywiązują dużą wagę do swojego wyglądu. Wystarczy spojrzeć na ludzi na ulicy – wszyscy są bardzo zadbani. 

Ale jest też coś więcej, co chciałabym podkreślić. Jedna z rzeczy, która najbardziej mnie w Polsce zaskoczyła, to profesjonalizm ludzi. Chciałabym zatrudniać więcej Polaków w naszej firmie. Są bardzo efektywni, pełni energii, życzliwi i zwracają ogromną uwagę na detale. Uwielbiam to.

A jeśli chodzi o konsumentów haircare, są naprawdę wyjątkowi! Zresztą, Polska jest obecnie naszym najlepiej sprzedającym się rynkiem w Europie.

Naprawdę? Aż tak?

Tak. Myślę, że wynika to właśnie z podejścia klientów do zakupów. Polscy konsumenci chcą dokładnie zrozumieć produkt – co robi, jak działa, jakie przynosi korzyści oraz jak skutecznie włączyć go do swojej rutyny pielęgnacyjnej.

Teraz rozszerzacie portfolio Typebea – stąd zresztą twoja wizyta w Warszawie. Możesz opowiedzieć więcej o nowej linii i o tym, skąd wziął się pomysł na jej stworzenie? Na jakie problemy konsumentek mają odpowiadać?

Pierwszym krokiem, rok temu, było wprowadzenie przez nas na rynek czterech produktów z linii G (Growth), której zadaniem było wspieranie wzrostu włosów. W tamtym czasie, gdy startowała marka Typebea, równolegle pracowaliśmy też nad linią naprawczą R (Repair), która właśnie teraz ma premierę. Zależało nam jednak, aby na początku jasno komunikować jeden główny obszar – wzrost włosów. Ta linia koncentruje się na zdrowiu skóry głowy, problemie wypadania włosów i ich przerzedzania, a także na wyzwaniach związanych z okresem poporodowym, perimenopauzą i menopauzą. Po roku działalności przyjrzeliśmy się głównym problemom konsumentek. Okazuje się, że 40-50 proc. kobiet doświadcza wypadania lub przerzedzania włosów. 

Z kolei aż 60 proc. zmaga się z problemem włosów zniszczonych – rozdwajającymi się końcówkami, włosami rozjaśnianymi chemicznie czy nadmiernie stylizowanymi wysoką temperaturą – stąd idea stworzenia linii R.

image

Rita Ora i Anna Lahey gościły w Warszawie, promując autorską linię kosmetyków do włosów

Wydaje się, że to bardzo uniwersalne, powszechne problemy…

Dokładnie. Do tego dochodzi jeszcze problem puszenia się włosów – dotyczy on nawet 70 proc. kobiet. Dlatego chcemy być marką, która odpowiada na konkretne potrzeby. Analizujemy najczęstsze problemy naszych klientów i tworzymy rozwiązania właśnie pod nie. W ten sposób powstała zielona linia Repair – i dlatego zdecydowałyśmy się na rozszerzenie oferty o nową kategorię.

Ile nowych produktów pojawi się na półkach w ramach linii R?

Cztery. Pierwszym z nich jest maska stosowana przed myciem włosów.

Aplikuje się ją na suche włosy?

Tak. Maskę nakłada się na włosy około 20 minut przed wejściem pod prysznic – na całej długości. Po 20 minutach można umyć włosy jak zwykle. Włosy są bardzo delikatne, gdy są mokre i wtedy łatwo się łamią. Dlatego chcemy je przygotować na proces mycia i zapewnić im optymalną ochronę.

Co ważne, jest to produkt do stosowania raz, maksymalnie dwa razy w miesiącu – jest to specjalistyczna maska kuracyjna. W linii R mamy też szampon i odżywkę.

Pomysł na maskę przed myciem pojawił się, ponieważ zauważyłam, jak bardzo konsumenci lubią rytuały pielęgnacyjne. Lubią nałożyć maskę na włosy i zostawić ją na dłużej – na przykład kiedy kończą kolację albo odpowiadają na maile przed wzięciem prysznica. Nasz nowy flagowy produkt działa w trzy minuty, ale wiemy, że wielu użytkowników lubi też dłuższe zabiegi. Dlatego wprowadziliśmy nowy produkt, który można pozostawić na włosach przez 20 minut przed myciem.

Czy planujecie dalsze rozszerzanie oferty w ramach brandu, na przykład o akcesoria czy kolejne kategorie kosmetyków?

Na razie trudno powiedzieć. Oczywiście pracujemy nad kolejnymi produktami zarówno w linii Growth (czyli tej pierwszej, żółtej), jak i w ramach nowej linii Repair. Ale chcemy zachować koncentrację, nie rozdrabniać się. Typebea to bardzo młoda marka – nie ma jeszcze nawet dwóch lat. Najważniejsze jest teraz, aby klienci dobrze zrozumieli, kim jesteśmy jako marka i jakie są nasze priorytety. Dlatego obecnie skupiamy się na dwóch filarach: wzroście włosów i regeneracji zniszczonych włosów.

Ile czasu zajmuje wdrożenie produktu – od pomysłu i zdefiniowania potrzeby do pojawienia się fizycznego kosmetyku na sklepowej półce?

To zależy od produktu, ale zwykle jest to od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu miesięcy. Linia Repair była opracowywana przez około dwa lata przed premierą. Linia Growth powstawała około 18 miesięcy.

Nowa linia R wykorzystuje unikalną technologię RDS Bond Technology. W formule wykorzystujemy trzy mieszanki keratyny pochodzącej z hydrolizowanej wełny owiec nowozelandzkich, która w 91 proc. jest zgodna z ludzkim włosem, i dzięki temu naśladuje jego strukturę.

Technologia wiąże się z mostkami dwusiarczkowymi we włosie, naprawiając je i zapewniając konkretne efekty: zmniejszenie łamliwości o 80 proc., ograniczenie blaknięcia koloru o 67 proc., zwiększenie wytrzymałości włosa o 52 proc. oraz poprawę połysku o 40 proc. Największym wyzwaniem było stworzenie produktu typu bond, który nie będzie tak ciężki jak wiele innych dostępnych na rynku formuł, opartych głównie na białkach.

Flagowym produktem linii R jest maska bez spłukiwania. Po umyciu włosów szamponem należy je osuszyć ręcznikiem, pominąć odżywkę i nałożyć maskę od nasady aż po końce. Produkt pozostaje na włosach i działa jak zabieg salonowy. Aktywuje się w trzy minuty, a potem można stylizować włosy – jak zwykle.

Podziwiam twoje włosy przez całą naszą rozmowę i muszę o to zapytać: czy testujesz wszystkie kosmetyki Typebea właśnie na nich? 

Oczywiście, zawsze!

A czy Rita (Ora, współwłaścicielka marki - red.) też nadal ich używa?

Tak. Rita niedawno bardzo skróciła włosy i ma teraz mocno rozjaśniony blond, więc obecnie jest wręcz uzależniona od linii Repair. Bardzo angażuje się w swoje stylizacje – zarówno w karierze aktorskiej, jak i muzycznej – więc jej włosy przechodzą sporo eksperymentów.  

Hmmm, czyli wasze nowe produkty, kolejne linie nie powstają przypadkiem…

Dokładnie. Ja sama nie byłabym w stanie robić z włosami tego, co ona, ale naprawdę podziwiam jej zaangażowanie w kreowanie wizerunku [śmiech]

Myślicie już o kolejnych rynkach zbytu dla swojej marki? Na przykład o Ameryce Południowej, gdzie kategoria haircare bardzo szybko rośnie i tamtejszy rynek wręcz chłonie nowości?

Myślimy o wszystkich rynkach, bo jesteśmy marką globalną. Aktualnie jesteśmy obecni w Australii, Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii, w Europie – wyłącznie z Douglas. W przyszłym tygodniu startujemy w Kanadzie. Najważniejsze jest jednak zachowanie koncentracji.

Indie to także ogromny rynek kosmetyczny, z dużym potencjałem…

Zgadza się. Podobnie jak Chiny czy Bliski Wschód. Otrzymujemy dużo zapytań z Brazylii, z krajów Zatoki Perskiej czy z Chin. Ale jesteśmy młodą marką i musimy bardzo rozsądnie zarządzać zasobami. Wejście na nowy rynek to ogromne przedsięwzięcie – wymaga czasu, ludzi i dużych inwestycji. Chcemy przede wszystkim dobrze rozwijać się tam, gdzie już jesteśmy.

Anno, co sądzisz o globalnym rynku haircare? Wydaje się, że wciąż ma duży potencjał rozwoju. Czy widać gdzieś granice, horyzont tego wzrostu?

Myślę, że ten rynek będzie nadal rosnąć. Istnieje ogromna różnorodność typów włosów, a konsumenci szukają coraz bardziej wyspecjalizowanych produktów. Jednocześnie obserwujemy ciekawy trend: klienci są lojalni wobec produktów, ale niekoniecznie wobec marek. Dostrzegamy to w przypadku pielęgnacji skóry czy makijażu – i podobny kierunek pojawia się w haircare. Dlatego dla nowych brandów szczególnie kluczowe jest jasne określenie: czym jest ich oferta, i w czym się specjalizują.

Do tego mamy obecny silny trend skinifikacji… 

Tak – czyli traktowanie włosów podobnie jak skóry, pielęgnowanie ich. Ja wolę mówić raczej o „wellness dla włosów”. Ludzie chcą mieć naturalnie zdrowe, rosnące włosy. Jednocześnie też wciąż lubią eksperymentować – z kolorem, przedłużaniem czy stylizacją. Dlatego marka musi bardzo jasno określić, kim jest i co oferuje. Nie da się być wszystkim dla wszystkich.

Serdecznie podziękowania dla Douglas Polska za umożliwienie przeprowadzenia tej rozmowy, która miała miejsce 16 marca w perfumerii Douglas w Westfield-Arkadia w Warszawie

image

Douglas pod presją cen, ale z jasną strategią ekskluzywności. Nowe marki jako motor odbudowy marż

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Mężczyzna
23.02.2026 10:07
Kosmetyki i pielęgnacja męska – ten trend rośnie globalnie. Ale dlaczego?
adobestock

Segment kosmetyków i pielęgnacji męskiej rozwija się dynamicznie, stając się jednym z kluczowych kierunków wzrostu w branży beauty – wskazują zgodnie eksperci i retailerzy. Coraz większa liczba mężczyzn włącza regularną pielęgnację do swojej codziennej rutyny – nie tylko w zakresie higieny, ale także pielęgnacji ciała, włosów i zarostu (grooming’u). To zmienia tradycyjne archetypy rynku kosmetycznego i stwarza nowe możliwości dla producentów, dystrybutorów i detalistów.

Dlaczego rynek pielęgnacji męskiej rośnie?

Rosnące zainteresowanie kosmetykami męskimi można wyjaśnić kilkoma kluczowymi czynnikami. Pierwszy z nich to zmiana społecznych postaw – pielęgnacja twarzy i ciała przez mężczyzn przestaje być tabu, a staje się wyrazem troski o zdrowie i wygląd. Nie bez znaczenia jest też rozwój kultury self-care i wellness – coraz więcej mężczyzn utożsamia grooming z dbaniem o siebie, zarówno w aspekcie estetycznym, jak i zdrowotnym.

W zmianie postaw dużą rolę grają media społecznościowe i edukacja produktowa – influencerzy i treści edukacyjne powszechnie obalają stereotyp „męskiej pielęgnacji jako luksusu”, co przekłada się na powszechność i popularność trendu, wzrost świadomości i zakupów. Ponadto producenci oferują cały czas coraz bardziej zaawansowane formuły i produkty, dopasowane do specyfiki męskiej skóry czy włosów. 

image

RALLS. – polska marka męskiej pielęgnacji premium, która podbija Europę

Jakie są perspektywy wzrostu dla tej kategorii?

Według najnowszych analiz rynkowych, globalny rynek produktów do pielęgnacji męskiej (men’s grooming) ma przed sobą długoterminowy wzrost. Prognozuje się, że globalny rynek kosmetyków do pielęgnacj zarostu osiągnie wartość powyżej 106 mld dolarów do 2035 r., przy średniorocznym wskaźniku wzrostu CAGR ~5,6 proc. w latach 2025–2035.

Segmenty mniej popularne do tej pory, takie jak pielęgnacja ciała dla mężczyzn, rosną jeszcze szybciej -- tu prognozy CAGR sięgają nawet 6-7 proc. w najbliższych latach. Niektóre źródła (np. futuremarketinsights.com) wskazują nawet wyższe CAGR (ok. 7-8 proc. lub więcej) dla niektórych produktów, rynków premium lub personalizowanych rozwiązań groomingowych.

Takie tempo wzrostu wskazuje na rosnące zapotrzebowanie na innowacyjne kosmetyki męskie, zaawansowaną pielęgnację twarzy i produkty do pielęgnacji zarostu.

Pielęgnacja męska – dookoła świata

Zjawisko wzrostu popytu na kosmetyki męskie jest globalne, ale pewne regiony szczególnie mocno napędzają tę dynamikę:

  • Ameryka Północna – duża świadomość konsumencka i wysokie wydatki na grooming premium.
  • Europa Zachodnia – silna kultura self-care i rosnące zainteresowanie zaawansowanymi produktami skincare.
  • Azja i region APAC – szczególnie Korea Południowa i Japonia, gdzie pielęgnacja męska jest już głęboko zakorzeniona, a młode pokolenia dalej zwiększają ten popyt.
  • Rynki wschodzące – Indie, Chiny i kraje Bliskiego Wschodu jako obszary o najszybszym CAGR dzięki urbanizacji i wzrostowi klasy średniej.

image

Maja Justyna, PAIH: Dominacja K-beauty: pielęgnacja, makijaż i co dalej? [ROCZNIK WK]

Najpopularniejsze kategorie produktów dla mężczyzn

Dynamika popytu różni się w zależności od segmentu:

  • Pielęgnacja twarzy (facial skincare) – to najszybciej rosnąca kategoria, obejmuje oczyszczanie, nawilżanie twarzy oraz preparaty przeciwstarzeniowe.
  • Haircare i pielęgnacja zarostu – kosmetyki do włosów, trymery, olejki do brody oraz balsamy groomingowe.
  • Produkty do pielęgnacji ciała – żele pod prysznic, balsamy i peelingi dostosowane do specyfiki męskiej skóry.
  • Zapachy i grooming luksusowy – perfumy i kosmetyki premium.

Co rozwój tego trendu oznacza dla branży?

Dla producentów, dystrybutorów i detalistów beauty obecna faza rozwoju rynku kosmetyków męskich oznacza:

  • wzmacnianie oferty produktowej dedykowanej mężczyznom, z segmentacją linii 
  • inwestycje w marketing edukacyjny i komunikację lifestyle, uwzględniającą zmieniające się postawy i aspiracje męskich konsumentów.
  • rozwój kanałów e-commerce i omnichannel – mężczyźni chętnie korzystają z zakupów online oraz personalizowanych rekomendacji.

Segment pielęgnacji męskiej to dziś nie tylko kosmetyki codzienne, ale rosnący obszar innowacji i premiumizacji, który może stać się trwałym filarem wzrostu w branży beauty na najbliższe lata.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
08. kwiecień 2026 09:09