StoryEditor
Producenci
24.06.2020 00:00

Henryk Orfinger, Dr Irena Eris: Dziś liczy się płynność finansowa, a nie sprzedaż

– Nie wiem, jaki będę miał obrót w tym roku. To jest drugorzędne. Dzisiaj interesuje mnie przede wszystkim płynność finansowa. W „normalnych czasach” gdybyśmy zobaczyli spadek obrotów rzędu 30 proc. to byśmy się ogromnie zmartwili, natomiast w obecnej sytuacji mówimy: „przeżyjemy to, damy radę”. W takich czasach żyjemy, musimy się z tym pogodzić, cieszyć się, że tylko tyle i działać – mówi Henryk Orfinger, współzałożyciel, wiceprezes Grupy Dr Irena Eris, w ramach której działają fabryka kosmetyków, Kosmetyczne Instytuty i trzy hotele SPA.

Jak bardzo branża kosmetyczna ucierpiała na koronawirusie?

Trzeba spojrzeć na gospodarkę i na tym tle mówić o branży kosmetycznej. Gdybym miał stworzyć skalę, gdzie zero oznacza brak kłopotów, a 100 – gdzie są one bardzo duże, to branżę umieściłbym na poziomie 35. Jest w górnej połowie tych mniej trafionych koronawirusem. Te, które naprawdę ucierpiały to np. branże turystyczna, eventowa, przemysł samochodowy.  

Mam porównanie z hotelami, gdzie przychody przez ponad dwa miesiące były zerowe, a do tego musieliśmy zwracać zaliczki związane z rezerwacjami, więc byliśmy na minusie. Na tym tle branża kosmetyczna radzi sobie całkiem dobrze.  Jeśli miałyby być jakieś upadłości to będzie to bardzo mała skala. Są w naszej branży firmy, które sobie poradziły lepiej, są takie, które gorzej. Zdecydowana większość ma większe lub mniejsze kłopoty. Branża jest jednak silna. Musimy to po prostu przetrwać.

Najgorszy moment dotychczas?

Myślę, że kwiecień. Całościowo dla branży były to straty rzędu połowy utraconych obrotów. Najbardziej ucierpiał segment premium, ponieważ zostały całkowicie zamknięte stacjonarne punkty sprzedaży specjalizujące się w asortymencie z tego poziomu cenowego – Sephora, Douglas, sklepy na lotniskach, które są głównymi punktami handlowymi. Została niewielka liczba niezależnych perfumerii, które w kontekście całego obrotu niewiele jednak mogły zrobić i został online, który bardzo urósł w tym okresie, ale nie był w stanie zasypać dziury, jaka powstała po zamknięciu sklepów stacjonarnych.

Dużo stracił też mass market – szacuję, że był to spadek sprzedaży rzędu 50-60 proc. obrotów. Epidemia najłagodniej obeszła się z sektorem aptecznym, dla nas bardzo ważnym. Tu sytuacja była trochę lepsza, ale daleko jej do ideału. Spadki sprzedaży w tym kanale w kwietniu szacuję na 20-30 proc.   

Maj przyniósł trochę zmian, chociażby przez to, że po przerwie zostały otwarte punkty handlowe. Konsumenci jednak nie wrócili na zakupy tak licznie, jak zwykli to czynić wcześniej. Warto podkreślić, że polska branża kosmetyczna jest bardzo zróżnicowana, funkcjonują w niej mikrofirmy, firmy małe, średnie, duże i bardzo duże. Najlepiej moim zdaniem poradziły sobie mniejsze firmy, które są elastyczne, łatwiej dokonują zmian  i szybciej się dostosowują. To właśnie one jako pierwsze zaczęły produkować asortyment, którego rynek poszukiwał.

W „normalnych czasach” gdybyśmy zobaczyli spadek obrotów rzędu 30 proc. to byśmy się ogromnie zmartwili, natomiast w obecnej sytuacji mówimy: „przeżyjemy to, damy radę”. W takich czasach żyjemy, musimy się z tym pogodzić, cieszyć się, że tylko tyle i działać.

A jeśli chodzi o Pana firmę?

Tak jak i cały rynek odczuwamy skutki pandemii. Kwiecień był bardzo złym miesiącem. O sytuacji w firmie mówi się w odniesieniu do ubiegłego roku, albo do planów. Jeśli mówimy o ubiegłym roku to notujemy spadek sprzedaży w kwietniu rzędu 30 proc. Jeżeli mówimy o planie – jest to spadek rzędu 50 proc. Założyliśmy sobie na ten rok bardzo ambitne plany i nie uda nam się ich zrealizować. Patrząc jednak na ostatnie miesiące powiedziałbym, że ogólnie nie jest dramatycznie. Kwiecień był fatalny, ale całościowo pierwszy kwartał, przynajmniej do połowy marca, nie był taki zły, więc spadek jest widoczny, ale nie jest to katastrofa. W „normalnych czasach” gdybyśmy zobaczyli spadek obrotów rzędu 30 proc. to byśmy się ogromnie zmartwili, natomiast w obecnej sytuacji mówimy: „przeżyjemy to, damy radę”. W takich czasach żyjemy, musimy się z tym pogodzić, cieszyć się, że tylko tyle i działać.

Czy spodziewał się Pan, że zaledwie dwa miesiące zawieszenia w biznesie mogą spowodować aż takie konsekwencje?

Przede wszystkim nikt z nas nie spodziewał się tego, co się stało. 12 marca byłem w naszym hotelu w Polanicy,  wtedy pojawiły  się informacje o pierwszych przypadkach zachorowań w Polsce, a chyba 14 marca został ogłoszony pierwszy etap zamrażania gospodarki. Nakazano zamknięcie restauracji, a w hotelu byli goście. Nie wiedziałem, czy możemy im podać śniadanie. Wiedzieliśmy, że coś złego się dzieje, ale nikt nie podejrzewał, że to będzie aż taka skala.

Czy gdyby Pan wiedział dużo wcześniej, że znajdziemy się w takiej sytuacji zrobiłby Pan coś inaczej, byłby Pan w stanie przygotować się lepiej na to, co nastąpiło?

Gdybym wiedział 2-3 miesiące wcześniej co nas czeka, to w firmie kosmetycznej przygotowałbym się lepiej do produkcji środków antybakteryjnych czy dezynfekujących. Niewielu producentów w Polsce zajmowało się tym asortymentem. Jak wiele innych firm, rozpoczęliśmy produkcję produktów biobójczych, ale późno. Jesteśmy już dużą firmą, struktury są rozbudowane, wszystko dzieje się wolnej, to naturalne. Dlatego, jak wspomniałem, małe firmy poradziły sobie z tym nagłym kryzysem lepiej.

Teraz jest wręcz kłopot z nadmiarem produktów antybakteryjnych.

Ależ oczywiście. Taka jest polska specyfika. Jakby Pani spojrzała na rynek niemiecki, jestem przekonany, że tam nie ma nadmiaru. Jest mało firm rzutkich, małych, które podjęły produkcję asortymentu tego typu. U nas ci, którzy byli pierwsi, myśleli, że będą sprzedawali miliony sztuk. Bardzo szybko się okazało, że to nieprawda. Pierwsze zamówienia opiewające na niebotyczne ilości szybko zaczęły spadać, bo dostawców zrobiło się bardzo dużo. Rynek dość szybko się nasycił. Dzisiaj te produkty są dalej sprzedawane, ale to już jest spokojny, normalny ruch.

Wiele mówi się o dywersyfikacji biznesu, ale w przypadku tego kryzysu nie była to chyba jednak recepta na wszystko?  Handel, usługi – gabinety, hotele – w przypadku Państwa firmy wirus wpłynął na wszystkie odnogi biznesu.

To prawda, chociaż należy sprostować, że w naszym przypadku nie można mówić o dywersyfikacji biznesu. To co robimy, to jest szerokie, holistyczne podejście do pielęgnacji, relaksu, odpoczynku, dbania o siebie. To jest jeden świat, w którym są kosmetyki, Kosmetyczne Instytuty, hotele spa – to budowanie pewnej synergii. Oczywiście można mówić, że są to inne branże – hotelarstwo a sprzedaż kosmetyków, ale one w naszym przypadku bardzo się uzupełniają i działają pod jedną marką. Dzisiaj widać, że silna spółka, jaką jest Laboratorium Kosmetyczne, które odpowiada za produkcję kosmetyków radzi sobie lepiej. Spółka hotelowa  jest słabsza i finansowo radzi sobie gorzej. Taka jest natura biznesu. Hotele są zawsze trudniejsze, bo są niskomarżowe, podobnie jak cała turystyka, w związku z tym zawsze jest z nią większy kłopot, kiedy następuje finansowa zapaść.

Patrząc na naszą gospodarkę, myślę, że nie da się wybrać branży i dywersyfikować portfela tak, żeby być bezpiecznym w każdej sytuacji. Nigdy nie wiemy na sto procent, a szczególnie teraz, po tych wydarzeniach, co będzie bezpieczne w długiej perspektywie, a co nie.

Nie można mieć przychodu bez sprzedaży, ale można mieć mniejszą sprzedaż, która jest bezpieczna, zapewnia dopływ gotówki. Ja chcę mieć bezpieczną płynność nawet przy słabej sprzedaży.

Niedawno prezes największej niemieckiej sieci drogeryjnej – dm drogerie markt – powiedział, że jego firma na skutek kryzysu całkowicie zmieniła model zarządzania i przeszła z rachunku zysków i strat na klasyczną analizę ekonomiczną. Dokładnie brzmiało to tak: „W takich przypadkach decyduje się, co można odłożyć na później, a na co środki muszą być bezwarunkowo zapewnione. Z firmą jest tak, jak z ciałem człowieka – kiedy dochodzi do szoku, zimne stają się w pierwszej kolejności ręce i nogi, z których odpływa krew, ponieważ organizm koncentruje się na najważniejszych narządach”. Czy Pan myśli podobnie?

Aż tak filozoficznie nie podchodziłem do tego, jak nasze życie biznesowe ma wyglądać, ale oczywiście, zmieniło się wiele rzeczy. Myślimy o tym, co będzie  w perspektywie miesięcy czy lat. Pytano mnie niedawno w jednym z wywiadów, jaki będę miał w tym roku obrót. Odpowiedziałem: „Nie wiem, jaki będę miał obrót w tym roku i to jest drugorzędne. W tym roku interesuje mnie płynność, a nie sprzedaż”. Ktoś może powiedzieć – jak to, płynność bez sprzedaży? To są oczywiście naczynia połączone. Tylko ja chcę mieć bezpieczną płynność nawet przy słabej sprzedaży.

Nie można mieć przychodu bez sprzedaży, ale można mieć mniejszą sprzedaż, która jest bezpieczna, zapewnia dopływ gotówki. Można dbać o to, aby w magazynach nie było nadwyżek, a nawet były mniejsze stany, można robić masę różnych rzeczy, które zapewnią płynność, czyli pozwolą na spokojne  przeżycie tego najtrudniejszego okresu. To szereg działań niezbędnych do prowadzenia firmy w trudnych warunkach. I jak myślę o tych zimnych nogach czy rękach – to zgoda, ale nie można zapominać, że jak nie będę dbał o to, żeby ciało było sprawne, to te nogi nigdy nie przestaną być zimne. Trzeba szeroko spojrzeć na tę sytuację i jeżeli czujemy, że nasze bezpieczeństwo dzisiaj jest chociaż w niewielkim stopniu zapewnione, to myślmy jednak o przyszłości. Bo dzień dzisiejszy minie i co wtedy?  

Sprzedaż zagraniczna była przez ostatnie lata motorem napędowym rozwoju polskich firm, ponieważ rynek krajowy mamy mocno nasycony. Czy w związku z pandemią to się zmieni? Czy jednak lokalny rynek stanie się obecnie priorytetowy?

Ucierpieliśmy na wszystkich polach i we wszystkich miejscach. Będziemy odbudowywać rynek krajowy i eksport. Obydwa obszary są istotne. Zmienią się na pewno warunki pracy – eksport opierał się na tym, że braliśmy udział w targach, polska branża kosmetyczna jeżeli chodzi o wystawiennictwo za granicą była jedną z wiodących na świecie. W Bolonii wystawiało się ponad 100 polskich firm – to był ewenement. A dzisiaj nie ma targów, nie ma spotkań, nie ma wyjazdów za granicę. Zostały nam wideokonferencje, telefony, zaczynamy żyć inaczej. Kiedyś jeździłem do Katowic na konferencję ILC i występowałem w panelach, czułem ludzi, czułem kontakt z panelistami, dzisiaj mamy panel na sali wideokonferencji i to jest martwe pole, pięć osób na ekranie, które nie mają ze sobą kontaktu i nie czują się zupełnie.

Czy i kiedy wrócimy  do takiego życia, jakie prowadziliśmy? Czy jak ktoś zdecyduje się nawet za pół roku zrobić konferencję według starych zasad, to ludzie przyjdą na nią, czy będą się bali? Wszystko stanęło na głowie. Kiedy nasi ludzie z eksportu ruszą za granicę? Wiele miesięcy czekania jeszcze przed nami.

Mieliśmy olbrzymie kłopoty z wysyłką eksportową. Zamknięte granice, mniej połączeń, problemy z przesyłkami morskimi. Już na szczęście to pomału wraca do normy. Wciąż jednak ciągle jest bardzo dużo pytań, a mało odpowiedzi.

Pandemia pokazała, jak wielkim problemem dla wielu branż, również dla kosmetycznej, okazało się uzależnienie od Chin, zerwane łańcuchy dostaw zahamowały wiele biznesów. Czy Pana zdaniem można w szybkim czasie to przeorganizować, zmienić? Czy polski rynek lub inne europejskie są w stanie zaspokoić popyt na opakowania i surowce?

My byliśmy w niewielkim stopniu uzależnieni od Chin. Faktycznie trudno dziś uniknąć dostaw z różnych części świata, ale to były tak niewielkie i nieistotne ilości, że bardzo łatwo w przypadku opakowań zastąpiliśmy je innymi elementami. Niższa cena – to była główna korzyść, którą dawały Chiny, ale ja nigdy nie byłem fanem totalnych oszczędności na wszystkim. Czasami też Chiny dawały rzeczywiście  element opakowania, który był wyjątkowo oryginalny i to był drugi wyznacznik, który powodował, że dostawy z tego obszaru były mile widziane. My jednak zawsze bardziej myśleliśmy o jakości i o łatwości operacyjnej. Chiny są trudne operacyjnie, trzeba dużo wcześniej złożyć zamówienie, bardzo długo trwa dostawa, czasami okazuje się wadliwa, mieliśmy ostatnio w Polsce przykład maseczek. W kosmetykach jest to samo – przychodzi coś i okazuje się, że nie to, czego oczekiwaliśmy. Składać reklamacje jest  bardzo trudno  i nagle na parę miesięcy zostaje się bez czegoś, co jest niezbędne do ciągłości produkcji. Opakowania z Chin można zastąpić. Mamy w kraju sporo producentów różnych i naprawdę dobrych jakościowo opakowań, choć są one faktycznie droższe.

Niedawno Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego opublikował raport o stanie polskiej branży kosmetycznej w czasie COVID-19. Wynika z niego, że firmy rezygnują z inwestycji, żeby nie zwalniać pracowników – coś za coś. Czy Pan również musiał z czegoś rezygnować, aby utrzymać zatrudnienie?

Zawsze chciałem mieć sprawny, zdrowy biznesowo zespół, w tym sensie, że 97 proc. naszych pracowników jest zatrudnionych na etatach. Mówię o całej organizacji, w której zatrudniam około tysiąca osób. Tylko kilkadziesiąt z nich, z racji pełnionych funkcji i zawodu, który wykonują, nie jest na etacie. Moim celem od początku jest utrzymanie pełnego zatrudnienia, takiego, jakie było w momencie wybuchu pandemii. I to się udaje. Nie mam dzisiaj sytuacji, w której musiałbym myśleć o zwolnieniach. Największe finansowe problemy występują w hotelach, ale radzimy sobie.

Jeśli chodzi  o inwestycje to dotyczy tylko jednej rzeczy – myśleliśmy już o kolejnym hotelu, a w tej chwili musimy ją odłożyć na później. Natomiast cała reszta funkcjonuje bez zmian. W zeszłym roku zakończyliśmy duże inwestycje – wybudowaliśmy nową halę produkcyjną, przebudowaliśmy dział mas i obecnie jesteśmy przygotowani na to, żeby funkcjonować sprawnie i dobrze. W związku z tym nie odczujemy tego, że brak inwestycji może spowodować jakieś spowolnienie naszych działań czy inne problemy.

Czy myślicie o zmianie, w jakimś zakresie, produkcji kosmetycznej?

A to już są tajemnice firmy (śmiech). Myślimy od zawsze o różnych kategoriach. Pandemia nie spowodowała rewolucji, która wymagałaby od nas zmiany portfela produktów i kierunków rozwoju.

Czy zmienia się harmonogram pracy nad wdrożeniami nowych produktów? 

Mieliśmy prawie dwa miesiące przerwy w normalnym funkcjonowaniu. Nie da się przejść na pracę online w laboratoriach naukowych, więc występują pewnie przesunięcia. Są również zmiany wynikające z preferencji konsumentów. Nie mówię o rewolucji, ale patrzymy na to, co się dzieje na rynku i na ile nasze plany są właściwe dla tego momentu i zachowań konsumenckich, jakie dzisiaj mają miejsce. Zawsze jest tak, że pracuje się nad produktami, tworzy się plany, a później się je koryguje w trakcie, w zależności od tego, co się dzieje w otoczeniu. Kiedy dzieje się więcej, trzeba je po prostu bardziej korygować.

Drobny handel powoli kurczy się i zaczyna odgrywać coraz mniejszą rolę. Dominujący jest duży handel sieciowy i ludzie, którzy funkcjonują w tych organizacjach próbują narzucić sposób myślenia konsumentom, taki, który uważają za właściwy z punktu widzenia biznesu.

Jeszcze przed pandemią w swoich badaniach firma Nielsen podkreślała, że detaliści, sieci handlowe będą miały ogromny wpływ na kształtowanie gustów konsumentów, popytu na określone produkty. Czy myśli Pan, że to się obecnie nasili?

To zjawisko dotyczy tylko mass-marketu. Działania detalistów zmierzają do tego, żeby zawładnąć duszami  konsumentów. Nie podoba mi się to, ale ja jestem człowiekiem starej generacji. Prowadzę, a właściwie prowadziłem firmę – bo teraz syn już przejął tę funkcję – przez 37 lat. Zaczynałem wtedy, kiedy rynek w dzisiejszym rozumieniu nie istniał. Sam produkowałem, sam rozwoziłem towar, sam szukałem klientów, sam sprzedawałem. Dzisiaj następuje dominacja handlu. Z tym, że drobny handel powoli kurczy się i zaczyna odgrywać coraz mniejszą rolę. Dominujący jest duży handel sieciowy i ludzie, którzy funkcjonują w tych organizacjach próbują narzucić sposób myślenia konsumentom, taki, który uważają za właściwy z punktu widzenia biznesu. Udaje im się to.  Musimy jednak pamiętać, że pandemia również poobijała tych wielkich detalistów, więc nie wiem jeszcze, jak będą się zachowywać obecnie, ale rzeczywiście mają ogromny wpływ na rynek.

Jakie obecnie płyną sygnały z handlu, czy sytuacja wraca do normy, czy poziom zamówień rośnie, czy jednak detaliści są ostrożni? Podobno zamówienia nawet z tych największych sieci są niewielkie, bo boją się, żeby nie przetowarować sklepów i magazynów.

Z jednej strony detaliści boją się, żeby nie przetowarować sklepów, a my, producenci, chcemy mieć pewność, że nam się zapłaci za produkty. Ta ostrożność występuje po obu stronach.  Co z tego, że sprzedam partię produktów, ale mogę bardzo długo czekać na pieniądze i pogorszyć swoją sytuację. Jak już mówiłem, dziś najważniejsza jest płynność finansowa. Obie strony muszą uważać, co robią, żeby nie popełnić jakiegoś błędu.

W przywoływanym już raporcie Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego pojawia się kilka głównych czynników, które będą największą barierą w powrocie do normalnej działalności. Są to  spadek popytu konsumenckiego, niedobory surowców, brak opakowań, zakłócenia w łańcuchu logistycznym, problemy z płynnością finansową. Który z nich uważa Pan za kluczowy?

Zdecydowanie zachowania konsumentów, które mogą wpłynąć na spadek popytu. Ludzie będą mieli  inne potrzeby, ale też zamożność się zmieni, zbiednieją. Ceny idą w górę, bezrobocie rośnie. Konsumenci rzadziej chodzą po sklepach, nie robią impulsowych zakupów, a do takich często należą zakupy kosmetyków.

Jeżeli chodzi o niedobory surowców czy opakowań to zaczynaliśmy prowadzić naszą firmę w czasach, kiedy nie było żadnych surowców, a dawaliśmy sobie radę. Tego typu bariery tak naprawdę nie istnieją. Istnieje tylko i wyłącznie bariera konsumpcyjna.

A efekt szminki?

Był 10 lat temu i polegał na czymś innym – nie mogę sobie kupić nowego mieszkania czy samochodu, to kupię jakieś fajne perfumy. Dzisiaj kryzys uderzy w zwykłych ludzi, którzy będą musieli oszczędzać na wszystkim, również na kosmetykach.

Nigdy nikt z nas nie przeżył takiej sytuacji z jaką mamy ostatnio do czynienia. Za naszego życia nigdy nie wydarzyło się coś tak wyjątkowego, zapaści o takiej skali na świecie. Według mnie efekt szminki dzisiaj nie zadziała.

Jak długoterminowo pandemia wpłynie sprzedaż?

Mogę mówić o obszarach, na których działamy. Rynek premium, który opiera się na Douglasie i Sephorze, nadal ma kłopoty, bo ruch w galeriach handlowych jest mały, testerów nie można używać, funkcjonują zasady bezpieczeństwa, konieczność zachowania  odległości, noszenie maseczek, dezynfekcja, to wszystko wprowadza  zamieszanie, które nie sprzyja swobodnej sprzedaży. Ten fragment rynku na pewno będzie powracał do normalności bardzo powoli. Podobnie jak segment apteczny, gdzie również obowiązują ograniczenia. Skończyły się czasy, kiedy swobodnie chodziliśmy po aptece i zastanawialiśmy się jakie dermokosmetyki kupić.  Dzisiaj podajemy numer recepty, bierzemy leki i nic więcej nie kupujemy, bo się nie rozglądamy, nie  wyciągamy po nic ręki. Moim zdaniem to nie zmieni się szybko, niektóre nawyki pozostaną. Przez długi czas obowiązywało zalecenie Naczelnej Rady Aptekarskiej, aby przedstawiciele handlowi nie pojawiali się w aptekach. Teraz mogą, ale nadal na specjalnych zasadach.  Najbardziej optymistyczną prognozę widzę dla segmentu masowego, ale panujący niepokój nie wpływa na chęć przeglądania i kupowania produktów.

Kiedy świat wróci do normalności nie wiadomo. Niektórzy uważają, że dopiero wtedy, gdy będzie szczepionka. Dzisiaj nie ma więc nikogo, kto jest w stanie uczciwie powiedzieć, jak rynek kosmetyczny będzie się zmieniał w perspektywie tygodni czy miesięcy. Będzie się zmieniał w sposób nieprzewidywalny.

Branża na szczęście jest dosyć silna, jest innowacyjna i bardzo aktywna. Cofnęliśmy się w niektórych obszarach, w niektórych przyspieszyliśmy, jesteśmy poobijani, ale sobie poradzimy. Kluczowe jest pytanie, co będzie jesienią. Zadają je sobie wszyscy, we wszystkich branżach. Jeśli nie będzie nawrotu koronawirusa, to powoli wyjdziemy z kłopotów, które mamy dzisiaj. To jednak potrwa.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Opakowania
01.07.2026 00:12
Alergeny zapachowe – nowe wymogi etykietowania wejdą w życie z końcem lipca
Konsumenci coraz wnikliwiej badają etykiety produktów. Teraz lista alergenów, które muszą być wyszczególnianie w składzie na opakowaniu kosmetyku, zwiększyła się do 80shutterstock

31 lipca 2026 roku – to ostateczny termin, do którego można wprowadzać do obrotu (czyli po raz pierwszy udostępniać w unijnym łańcuchu dostaw przez producenta lub importera) kosmetyki oznakowane na starych zasadach. Po tej dacie każdy nowo wprowadzany na rynek produkt (lub nowa partia) musi już bezwzględnie spełniać nowe wymogi etykietowania (rozszerzona lista z 26 do ponad 80 alergenów).

Od 31 lipca 2026 roku zacznie obowiązywać nowe Rozporządzenie Komisji (UE) nr 2023/1545, które zmienia Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1223/2009 w zakresie oznakowania alergenów zapachowych w produktach kosmetycznych.

Zmiana ta jest jedną z największych aktualizacji wymogów etykietowania zapachów w ostatnich latach i ma istotny wpływ na całą branżę kosmetyczną na terenie Unii Europejskiej.

Wprowadzane aktualizacje w rozporządzeniu kosmetycznym znacząco podnoszą poziom wymagań do spełnienia przez producentów, a tym samym wzmacnia transparentność składów produktów obecnych na półkach sklepowych wobec konsumentów. Zmianie ulega załącznik III do rozporządzenia kosmetycznego, a także rozszerzona została lista alergenów zapachowych poprzez dodanie 56 pozycji substancji objętych obowiązkiem wyszczególnienia na oznakowaniu produktu.

image

UE zaostrza przepisy dotyczące etykiet kosmetyków. Branża ma czas tylko do końca lipca

Najważniejsze zmiany w oznakowaniu alergenów zapachowych

Najbardziej znaczącą zmianą wprowadzoną przez Rozporządzenie Komisji (UE) 2023/1545 jest rozszerzenie wykazu substancji alergenów zapachowych, których obecność – po przekroczeniu określonych progów – musi zostać wskazana w wykazie składników na opakowaniu produktu kosmetycznego.

Wysokość progów oznakowania pozostają bez zmian w stosunku do wcześniej obowiązujących przepisów i wciąż są uzależnione od kategorii produktu:

·       0,001% – dla produktów niespłukiwanych (leave-on),

·       0,01%– dla produktów spłukiwanych (rinse-off).

Nowe regulacje obejmują także konieczność oznakowania dodatkowych substancji wymienionych w załączniku III do Rozporządzenia (WE) nr 1223/2009, jeśli ich zawartość w gotowym produkcie przekroczą wskazane progi.

Mimo użycia określenia „alergeny zapachowe” może sugerować, że regulacje dotyczą wyłącznie kompozycji zapachowych to obowiązek oznakowania obejmuje alergeny niezależnie od tego, skąd pochodzą. Alergen może znaleźć się w produkcie jako:

·       składnik kompozycji zapachowej lub aromatycznej,

·       składnik substancji złożonej np. olejku eterycznego lub ekstraktu roślinnego,

·       zanieczyszczenie,

·       substancja celowo dodana do receptury,

·       suma kombinacji kilku źródeł jednocześnie.

Najbardziej problematycznymi sytuacjami mogą być w momencie, gdy ten sam alergen pochodzi z kilku różnych surowców kosmetycznych. W takim przypadku należy zsumować wkład każdego ze źródeł i ocenić, czy łączne stężenie w produkcie końcowym przekracza próg wymagający deklaracji.

image

Sukces branży kosmetycznej. Osiągnięto wstępne porozumienie dotyczące pakietu legislacyjnego Omnibus VI

Szczególną uwagę należy zwrócić na surowce naturalne, takie jak olejki eteryczne czy ekstrakty roślinne, ponieważ ich skład chemiczny może podlegać wahaniom sezonowym, geograficznym lub związanym z metodą ekstrakcji. Oznacza to, że poziom alergenów może różnić się między partiami tego samego surowca.

Ostatecznie to osoba odpowiedzialna (ponosi odpowiedzialność za prawidłową ocenę i kalkulację poziomów alergenów w gotowym produkcie oraz za zapewnienie zgodności oznakowania z obowiązującymi przepisami.

Nazwy pojedyncze i grupowe – nowe zasady nazewnictwa alergenów zapachowych

Kolejną nowością wprowadzoną przez Rozporządzenie Komisji (UE) 2023/1545 jest dwutorowe podejście co do nazewnictwa alergenów. W przypadku nazw pojedynczych zasada jest stosunkowo prosta — jedna substancja odpowiada jednej nazwie INCI. Oznacza to, że jeśli stężenie danej substancji w gotowym produkcie przekracza próg oznakowania, tj. 0,001% dla produktów niespłukiwanych (leave-on) lub 0,01% dla produktów spłukiwanych (rinse-off), substancja ta musi zostać wymieniona w wykazie składników pod swoją własną nazwą INCI.

Natomiast jeśli obecnych jest kilka substancji wykazujących podobny potencjał uczulający to stosuje się nazwy grupowe. W tym przypadku obowiązek oznakowania powstaje nie na podstawie stężenia pojedynczego składnika, lecz łącznego stężenia wszystkich substancji należących do danej grupy. Jeśli suma ich zawartości przekroczy próg oznakowania, na etykiecie należy zastosować jedną nazwę grupową, zgodną z wykazem określonym w Załączniku III. Podanie obok niej również nazw poszczególnych substancji jest dopuszczalne, nie stanowi obowiązku.

image

Alergeny zapachowe – sprostowanie przepisów i znaczenie dla branży kosmetycznej

Grupowanie nazw alergenów stanowi odpowiedź na problem coraz dłuższych wykazów składników. Wprowadzenie nazw grupowych pozwala zachować transparentność wobec konsumenta, a jednocześnie ogranicza wydłużanie listy INCI, co ma szczególne znaczenie w przypadku produktów o ograniczonej powierzchni opakowania.

Od 31 lipca 2026 roku obowiązują nowe wymogi oznakowania alergenów

Nowe regulacje dotyczące oznakowania alergenów zapachowych obowiązują już od 16 sierpnia 2023 roku, jednak to 31 lipca 2026 roku oraz 31 lipca 2028 stanowią najważniejsze daty dla branży kosmetycznej.

31 lipca 2026 roku mija czas wprowadzania do obrotu produktów, które nie spełniają nowych wymagań, a po 31 lipca 2028 roku, nie będzie możliwe ich dalsze udostępnianie na rynku.

Zgodnie z rozporządzeniem kosmetycznym (WE) nr 1223/2009 za udostępnienie na rynku produktu kosmetycznego oznacza każde odpłatne lub nieodpłatne dostarczenie produktu kosmetycznego na rynek wspólnoty do celów dystrybucji, konsumpcji lub stosowania, w ramach działalności handlowej, a za wprowadzenie do obrotu uważa się udostępnienie produktu kosmetycznego na rynku Wspólnoty po raz pierwszy.

Warto pamiętać, że wprowadzane regulacje nie oznaczają konieczności zmiany samych receptur produktów. Wyszczególnienie w wykazie składników alergenów wynikają wyłącznie z nowego, bardziej transparentnego sposobu informowania konsumenta. Zmiana ma charakter wyłącznie informacyjny i dotyczy rozszerzenia zakresu deklaracji składników, a nie modyfikacji jakościowej lub ilościowej receptury.

Wpływ nowych regulacji na rynek kosmetyczny

Dla producentów branży kosmetycznej nowe zmiany legislacyjne dotyczące oznakowania alergenów zapachowych głównie oznaczają konieczność dostosowania etykiet produktów. W okresie przejściowym, trwającym do 31 lipca 2028 roku, na rynku mogą równolegle funkcjonować produkty o identycznym składzie, lecz z różniącym się wykazem składników INCI.

Taka sytuacja może rodzić pytania zarówno po stronie dystrybutorów i sprzedawców, jak i samych konsumentów, którzy mogą błędnie interpretować rozszerzony wykaz składników jako zmianę formulacji produktu. W praktyce oznacza to konieczność prowadzenia transparentnej komunikacji, wyjaśniającej, że nowe oznakowanie wynika wyłącznie ze zmian regulacyjnych i ma na celu zwiększenie transparentności przekazywanej informacji użytkownikowi.

Dla przedsiębiorców będzie to również wyzwanie logistyczne i regulacyjne — obejmujące zarządzanie zapasami, zapewnienie spójności dokumentacji oraz współpracę w całym łańcuchu dostaw. Warto pamiętać, że sama obecność alergenów zapachowych w składzie nie oznacza braku bezpieczeństwa przy zastosowaniu produktu, ale stanowi istotną informację dla osób z potwierdzoną nadwrażliwością lub alergią kontaktową.

Aleksandra Kondrusik

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
29.06.2026 22:25
Nowelizacja rozporządzenia kosmetycznego nr 1223/2009 – najważniejsze zmiany po Omnibusie VIII
Nowelizacja rozporządzenia kosmetycznego nr 1223/2009 – najważniejsze zmiany po Omnibusie VIII

Na stronie Komisji Europejskiej opublikowano już nową, skonsolidowaną wersję rozporządzenia kosmetycznego (WE) nr 1223/2009, obowiązującą od 1 maja 2026 roku. Akt prawny uwzględnia najnowsze zmiany regulacyjne, w tym te wynikające z pakietu Omnibus VIII, który istotnie wpłynął na wymagania dotyczące wybranych substancji stosowanych w produktach kosmetycznych.

 

Od 1 maja 2026 roku branża kosmetyczna funkcjonuje już w oparciu o przepisy wynikające z Rozporządzenia Komisji (UE) 2026/78, określanego jako tzw. Omnibus VIII. Akt ten wprowadził kolejną aktualizację rozporządzenia kosmetycznego Rozporządzenie (WE) nr 1223/2009 w zakresie stosowania substancji sklasyfikowanych jako CMR, czyli rakotwórczych, mutagennych lub działających szkodliwie na rozrodczość.

Nowelizacja ustawy stanowi konsekwencję wdrożenia zmian wynikających z 22. ATP do rozporządzenia CLP i obejmuje zakaz stosowania wybranych substancji CMR w produktach kosmetycznych, a także nowe ograniczenia dla składników, które mogą być nadal stosowane wyłącznie spełnieniu określonych wymagań

 

W praktyce Omnibus VIII wprowadził istotne zmiany dotyczące stosowania poniższych składników kosmetycznych:

·       Hexyl Salicylate (Numer CAS: 6259-76-3, Numer EC: 228-408-6)

·       Silver (Numer CAS: 7440-22-4, Numer EC: 231-131-3)

·       o-Phenylphenol oraz Sodium o-Phenylphenate (Numer CAS: 90-43-7, Numer EC: 201-993-5)

Zmiany te mają bezpośrednie znaczenie dla producentów, importerów oraz osób odpowiedzialnych, ponieważ wymagają przeprowadzenia analizy receptur, dokumentacji produktowej oraz zgodności produktów z aktualnymi wymaganiami prawnymi. W wielu przypadkach konieczna okazała się także aktualizacja raportów ocen bezpieczeństwa, dokumentacji PIF czy oznakowania produktów.

image

Sukces branży kosmetycznej. Osiągnięto wstępne porozumienie dotyczące pakietu legislacyjnego Omnibus VI

Warto pamiętać, że od 1 maja 2026 roku kosmetyki niespełniające nowych wymagań rozporządzenia nr 1223/2209 nie mogą już pozostawać na rynku Unii Europejskiej — niezależnie od daty ich wcześniejszego wprowadzenia do obrotu. Oznacza to brak okresu przejściowego dla produktów już dostępnych w sprzedaży, co dla wielu firm wiązało się z koniecznością szybkiego wdrożenia działań dostosowawczych.

Główny inspektorat Sanitarny publikuje stanowisko w sprawie zmian regulacyjnych dla srebra

Od 1 maja 2026 roku, w związku z wejściem w życie przepisów wynikających z Omnibusa VIII, obowiązują nowe ograniczenia dotyczące stosowania srebra w produktach kosmetycznych. Zmiany objęły kilka kluczowych załączników do Rozporządzenie (WE) nr 1223/2009 i doprecyzowały dopuszczalne formy fizyczne srebra, a także zakres jego zastosowania w kosmetykach.

Zmiany obejmują poniższy zakres:

·       W Załączniku II (p.1727), do tej pory obejmującej srebro w postaci nano (1 nm < średnica cząstek ≤ 100 nm), rozszerzony został zakaz również na srebro w postaci litej o średnicy cząstek ≥ 1 mm.

·       W Załączniku III dodano nową pozycję (p.379), która obejmuje srebro w postaci proszku (100 nm < średnica cząstek < 1 mm i zostało dopuszczone wyłącznie do stosowania w pastach do zębów oraz płynach do płukania jamy ustnej, przy maksymalnym stężeniu 0,05% w preparacie gotowym do użycia.

·       W załączniku IV zmodyfikowana została pozycja (p. 142) ograniczając stosowanie srebra jako barwnika (CI 77820) wyłącznie do produktów do warg i cieni do oczu, w maksymalnym stężeniu 0,2%.

image

Uproszczenie AI Act – co zmienia Digital Omnibus i co to oznacza dla beauty

Sytuacja regulacyjna srebra pozostaje wciąż może ulec zmianie. 24 kwietnia 2026 roku Naukowy Komitet ds. Bezpieczeństwa Konsumentów (SCCS) opublikował ostateczną opinię nr SCCS/1687/25 dotyczącą bezpieczeństwa stosowania srebra w produktach kosmetycznych. Na jej podstawie procedowany jest aktualnie projekt kolejnej nowelizacji przepisów, który może rozszerzyć zakres dozwolonego zastosowania tego składnika. Zgodnie z opinią Komitetu, pozycja 379 Załącznika III miałaby zostać rozszerzona także o produkty niespłukiwane (leave-on) oraz spłukiwane (rinse-off), z maksymalnym dopuszczalnym stężeniem srebra w postaci proszku wynoszącym odpowiednio 0,3% oraz 0,2% w produkcie gotowym do użycia. Opinie Komitetu SCCS opracowywane są przez niezależnych ekspertów na podstawie szczegółowej analizy danych toksykologicznych i stanowią jedno z ważniejszych źródeł naukowych wykorzystywanych w procesie legislacyjnym Unii Europejskiej.

W związku z dynamicznymi zmianami dotyczących srebra, Główny Inspektorat Sanitarny opublikował stanowisko, gdzie wskazał, że w świetle dostępnych danych naukowych nie widzi obecnie podstaw zdrowotnych do wycofywania z rynku produktów kosmetycznych zawierających srebro, o ile spełniają one wymagania wynikające z aktualnej opinii naukowej. GIS podkreśla jednak, że stanowisko to nie wyklucza prowadzenia przez organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej indywidualnych postępowań kontrolnych, mających na celu weryfikację zgodności takich produktów z obowiązującymi przepisami — w szczególności w zakresie prawidłowości oznakowania oraz deklaracji kierowanych do konsumentów.

Aktualizacja Załącznika II – kolejne substancje pod restrykcjami

Poza zmianami dotyczącymi stosowania Hexyl Salicylate, Silver, o-Phenylphenol oraz Sodium o-Phenylphenate, Omnibus VIII wprowadza również dodatkowe modyfikacje w wykazie substancji zakazanych zawartym w Załączniku II do Rozporządzenia kosmetycznego (WE) nr 1223/2009. Zmiany te mają przede wszystkim charakter porządkujący oraz harmonizujący z najnowszymi klasyfikacjami substancji w ramach przepisów CLP.

image

Omnibus VIII: opublikowano nowe rozporządzenie w sprawie CMR. Co się zmienia od 1 maja 2026?

Jedną ze zmian jest aktualizacja dotycząca kwasu nadborowego oraz jego soli, które zostały sklasyfikowane jako substancje CMR kategorii 1B, czyli substancje o potwierdzonym działaniu szkodliwym na rozrodczość. Dotychczas te związki były wyszczególnione oddzielnie w pozycjach 1397, 1398 i 1399 Załącznika II. Ze względu jednak na ich zbliżony mechanizm działania, podobny profil toksykologiczny, a także porównywalne ryzyko dla zdrowia człowieka, uznano za zasadne potraktowanie ich jako jednej grupy substancji. W praktyce oznacza to konsolidację wspomnianych pozycji, co ma na celu uproszczenie przepisów, zwiększenie ich przejrzystości oraz poprawę pewności prawa dla podmiotów działających na rynku kosmetycznym.

Kolejną zmianą jest uwzględnienie 2-Hydroxybenzoic acid hexyl ester (2-hydroksybenzoesanu heksylu), który został sklasyfikowany jako substancja CMR kategorii 2 — działająca szkodliwie na rozrodczość — na mocy Rozporządzenia delegowanego (UE) 2024/2564. Włączenie tej substancji do nowelizacji przepisów stanowi bezpośrednią konsekwencję aktualizacji klasyfikacji CLP i wpisuje się w obserwowany od dłuższego czasu, szerszy trend zaostrzania wymagań wobec składników o potencjalnie niekorzystnym profilu toksykologicznym.

Regulatory foresight – dlaczego przewidywanie zmian staje się kluczowe

Kierunek zmian legislacyjnych w branży kosmetycznej pozostaje bez zmian — wymagania dotyczące bezpieczeństwa składników są konsekwentnie zaostrzane w oparciu o aktualne dane toksykologiczne oraz klasyfikacje substancji CMR, które wynikają z przepisów CLP. Wyraźnie też widać, że proces regulacyjny staje się bardziej dynamiczny, a tym samym okres pomiędzy publikacją opinii naukowych, zmianą klasyfikacji substancji a wdrożeniem nowych ograniczeń jest co raz krótszy.

Dla branży kosmetycznej oznacza to konieczność jeszcze uważniejszego monitorowania zmian legislacyjnych oraz bardziej strategicznego podejścia do rozwoju produktów. Samo spełnienie aktualnych wymagań prawnych może okazać się niewystarczające. Przy rozpoczęciu rozwoju nowego produktu pożądane jest starać się przewidywać możliwe zaostrzenia regulacji i być o krok przed wydarzeniami. Coraz większego znaczenia nabiera więc tzw. regulatory foresight — czyli zdolność przewidywania, które składniki mogą w najbliższych latach znaleźć się pod presją legislacyjną. Jednocześnie umacniać się będzie znaczenie jakości dokumentacji toksykologicznej oraz ścisłej współpracy między działami R&D, regulatory, a Safety Assessorami już na wczesnym etapie projektowania receptur.

W obliczu coraz bardziej dynamicznych zmian legislacyjnych należy również sprawnie na nie odpowiadać, stale nadzorując swoje portfolio produktów. Dla producentów kosmetyków oznacza to konieczność budowania bardziej odpornych, przyszłościowych receptur, aby optymalizować korzyści płynące z danego projektu.

Aleksandra Kondrusik

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
01. lipiec 2026 04:15