Ilona Nie ryzykowałabym obdarowywania kosmetykami kogoś, kogo nie znam. Gdy wybieram produkty, zwracam uwagę na to, czy nie wywołują uczuleń, bo wielu członków mojej rodziny ma alergię. Pod względem ekonomicznym z pewnością opłaca się kupować zestawy – wychodzi taniej niż kupowanie kosmetyków oddzielnie. Dlatego bywa, że kupuję je dla siebie, bez okazji.
Diana Gotowe zestawy kosmetyków w ładnym opakowaniu kuszą i cieszą oko, dlatego, kiedy w sklepie panuje świąteczna atmosfera, często szukam takich właśnie prezentów. Kupuję głównie kosmetyki do kąpieli i produkty do pielęgnacji ciała o aromatycznych nutach. Pomadka czy ulubiony tusz do rzęs w zestawie również są miłym upominkiem, ale trzeba bardzo dobrze znać upodobania obdarowywanej osoby. Unikam wręczania perfum, dezodorantów czy kosmetyków do pielęgnacji twarzy.
Teresa Przyznaję szczerze, że często wybieram zestawy prezentowe z powodu swojego lenistwa. Tak, tak – choć jestem kobietą, a one uwielbiają zakupy i szaleństwa w drogeriach, mnie ta czynność bardzo nudzi. Często więc najpierw w zaciszu domu zapoznaję się z ofertą moich ulubionych firm, a potem, bogata w wiedzę, ruszam po konkretne zestawy. Moja rodzina uwielbia takie prezenty, tym bardziej jeśli są pięknie zapakowane. Uważam, że najłatwiej jest dobrać kosmetyki do kąpieli, pod prysznic, balsamy do ciała, kremy do rąk. Takie zestawy często wręczam najbliższym oraz znajomym. Tym ostatnim nigdy nie odważyłam się sprezentować perfum czy kremów do twarzy. Sama także uwielbiam zestawy prezentowe. Zawsze przed świętami wspominam mężowi, czego mi brakuje.
Najchętniej sama pakuję prezenty. Wybieram kilka kosmetyków, wzbogacam je aromatyczną świecą, malutkimi mydełkami i wtedy zaczyna się pokaz mojej kreatywności. Jednak niektóre gotowe opakowania są tak piękne, tak wspaniale wykonane, że wolę zrezygnować ze swoich artystycznych działań i zdaję się na gust producenta.
Magda Bardzo chętnie kupuję kosmetyki na prezenty z różnych okazji, ale jedynie osobom, które dobrze znam, gdy wiem, jakie mają preferencje i potrzeby oraz co sprawia im największą przyjemność. Wybieram produkty do pielęgnacji ciała (balsamy, olejki, kremy, mleczka) oraz kosmetyki kolorowe. Bardzo często decyduję się na lakier do paznokci. Jest to produkt, który cieszy każdą kobietę. Lubię także kupować pachnące i pięknie wyglądające mydełka. Zdarza się również, że decyduję się na specjalistyczne kremy do twarzy (zwykle dla mamy). Unikam kupowania perfum i wód toaletowych, ponieważ nie chcę ryzykować obdarowania kogoś nietrafionym prezentem.
Prezenty kosmetyczne chętnie kupuję w drogeriach. Śledzę promocje i oglądam gazetki z ofertami. Przed Gwiazdką jest w nich mnóstwo ciekawie skomponowanych zestawów. Myślę, że to bardzo atrakcyjne propozycje ze względów praktycznych i ekonomicznych.
Chociaż uważam to za bardzo dobre rozwiązanie, to raczej nie korzystam z możliwości pakowania kosmetyków w sklepie. Uwielbiam sama pakować prezenty. Szukam inspiracji w internecie i sama tworzę coś podobnego.
Sylwia Obdarowuję bliskich kosmetykami. Sama też lubię je otrzymywać. Jestem jednak zdania, że kosmetyki są raczej upominkiem dla krewnych i znajomych, których dobrze znamy. Preferencje dotyczące marek, zapachów, kwestia uczulenia na jakieś składniki – to ważne sprawy.
Gotowe zestawy kosmetyków są świetnym pomysłem, nie jestem jednak za tym, żeby kupować, co wpadnie w ręce, tylko za tym, żeby dostosować zestaw do konkretnej osoby. Za najbardziej atrakcyjne uważam zestawy z serii SPA – łączą przyjemne z pożytecznym. Niezłym pomysłem są też dodatki okazjonalne do produktów, których nie spotkamy w regularnej sprzedaży – wtedy zestaw jest naprawdę wyjątkowy.
Roksana Chętnie wręczam prezenty kosmetyczne moim bliskim na różne okazje. Sama też jestem bardzo zadowolona, gdy dostaję w prezencie kosmetyki. Moim zdaniem najbardziej atrakcyjne zestawy to te zawierające wodę toaletową, żel pod prysznic i krem w tych samych nutach zapachowych lub takie z tuszem, kredką do oczu i płynem do demakijażu. Sięgając po nie, warto jednak wiedzieć, jaka jest ulubiona marka osoby, którą chcemy obdarować. Myślę, że w formie prezentu nie sprawdzą się kremy przeciwzmarszczkowe czy kosmetyki na problemy skórne, takie jak trądzik, ponieważ osoba obdarowana mogłaby poczuć się urażona.
Możliwość zapakowania prezentu w sklepie to ogromny atut w dzisiejszych czasach, gdy jesteśmy zabiegani i ciągle brakuje nam czasu. Wygodnie jest, gdy wychodzimy ze sklepu z prezentem, który od razu można wręczyć.
Anna Kosmetyki to mój pierwszy wybór, jeśli chodzi o prezenty. Lubię obdarowywać nimi innych. Gotowe zestawy prezentowe najczęściej są dobrze dobrane. Nie lubię tylko tych zawierających tusz, kredkę i pomadkę, gdyż tu gusta i potrzeby są różne. Najczęściej wybieram żel + balsam, żel do golenia + maszynka, szampon + odżywka. Czasem jednak płynące przed świętami z głośników sklepowych „Last Christmas” i piękne opakowania zachęcają mnie do spontanicznego kupowania innych rzeczy. A gdy dodatkiem jest kosmetyczka lub ozdobne drewniane pudełko, kupię na pewno!
Marta Moim zdaniem kosmetyki są dość ryzykownym prezentem. Kiedyś podarowałam teściowej krem. Jak się później dowiedziałam, prawie się na mnie obraziła za aluzję do swojego wieku. Kosmetyki do makijażu też odpadają, bo trudno dopasować odpowiednią kolorystykę. Nieco łatwiej bywa z facetami – są mniej wrażliwi na swoim punkcie. Jeśli już kupuję kosmetyki w prezencie, to mamie, siostrze lub przyjaciółce. Wybieram produkt z górnej półki, coś o czym marzą, ale zawsze mają bardziej przyziemne wydatki.
Iwona Bardzo lubię gotowe zestawy kosmetyczne. Te najbezpieczniejsze, a zarazem praktyczne zawierają krem do rąk i żel pod prysznic. Jeśli zestaw jest ładnie opakowany i nie wymaga dalszego opakowywania, to go kupuję. Sam wygląd przyciąga wtedy wzrok, a to oczywiście też ma znaczenie.
Beata Prezenty z drogerii to trafione upominki. Najczęściej wybieram sole do kąpieli lub zestawy – żel pod prysznic + balsam. Świetnie sprawdzają się również mgiełki do ciała, peelingi, a także mydełka. Bliskim mi kobietom nie obawiam się dobrać czegoś do makijażu, bo znam ich gust – pomadka w eleganckim opakowaniu, róż do policzków czy też tusz do rzęs – z tych prezentów się cieszą. Kupowanie podkładów, perfum i szamponów jest ryzykowne.
Sama pakuję prezenty, bo bardzo to lubię, a obdarowywani przeze mnie cenią sobie moje oryginalne pomysły. Staram się, by prezent wyglądał ślicznie i zawsze do kosmetyków dokładam coś słodkiego.
Refy, marka beauty współzałożona przez brytyjską influencerkę Jess Hunt, debiutuje w polskiej Sephorze. Jej historia to jeden z ciekawszych przykładów tego, jak marka zbudowana wokół osobistej marki twórczyni internetowej, wiralowych produktów i społeczności może w ciągu kilku lat przejść drogę od internetowego debiutu do globalnego retailu. Co stoi za jej sukcesem?
Refy nie jest w Polsce zupełną nowością. Produkty marki od dawna można było znaleźć w mediach społecznościowych, a jej charakterystyczne opakowania i efekt „sculpted” brows regularnie pojawiały się w tutorialach makijażowych. Produkty można było zamówić z oficjalnej strony brandu oraz sklepów sprowadzających kosmetyki z USA. Teraz jednak marka robi krok, który dla internetowych brandów wciąż ma znaczenie symboliczne: wchodzi do fizycznej sieci Sephora na polskim rynku.
Europejski debiut Refy w Sephorze obejmuje 13 rynków. Sprzedaż online ruszyła 17 sierpnia, a od 31 sierpnia produkty mają pojawić się w 57 sklepach stacjonarnych w Europie, w tym w Polsce. To największa ekspansja detaliczna w historii marki.
I właśnie dlatego Refy jest ciekawym przykładem tego, jak zmieniła się droga produktu beauty od wirala do półki.
Wszystko zaczęło się od... brwi
Historia Refy zaczyna się nie od laboratorium ani wielkiego koncernu kosmetycznego, lecz od rutyny makijażowej Jess Hunt.
Hunt była już popularną twórczynią internetową, kiedy podczas jednej z sesji zdjęciowych poznała Jennę Meek, specjalistkę od rozwoju produktów. Meek zauważyła, że przygotowanie charakterystycznych brwi Hunt wymagało kilku produktów, szczoteczek i wielu etapów. Hunt sama wspominała później, że używała dwóch żeli i trzech szczoteczek, aby uzyskać efekt, który chciała nosić na co dzień.
Zamiast uznać to za część beauty routine, którą trzeba po prostu zaakceptować, obie zobaczyły w tym problem do rozwiązania.
Tak powstał Brow Sculpt – produkt, który miał zastąpić wieloetapową stylizację brwi jednym rozwiązaniem. Refy wystartowało w listopadzie 2020 roku, w środku pandemii, czyli w momencie, gdy klasyczne zasady wprowadzania produktów na rynek były mocno zaburzone. Paradoksalnie okazało się to dla marki korzystne. Konsumenci spędzali więcej czasu w telefonach, a media społecznościowe stały się głównym miejscem odkrywania nowych produktów.
Pierwszy zapas, który według założycielek miał wystarczyć na około dziewięć miesięcy, sprzedał się w sześć tygodni. Potem pojawiła się lista oczekujących licząca ponad 100 tys. osób.
To był moment, w którym Refy przestało być eksperymentem.
Produkt był ważniejszy niż sam influencer
W przypadku marek tworzonych przez influencerów łatwo założyć, że ich sukces jest prostą funkcją liczby obserwujących. Refy pokazuje, że to tylko część układanki.
Jess Hunt miała już ogromną społeczność, ale jej pierwszym produktem nie był kosmetyk stworzony po to, żeby dobrze wyglądał na Instagramie. Brow Sculpt odpowiadał na konkretną potrzebę, a jego działanie było natychmiast widoczne.
To niezwykle ważne w przypadku produktów, które mają szansę na sukces w krótkich formatach wideo. Efekt można pokazać w kilka sekund: brwi przed aplikacją, aplikator, kilka ruchów szczoteczką i gotowy rezultat.
Właśnie taki mechanizm jest dziś jednym z fundamentów beauty commerce w mediach społecznościowych. Produkt nie musi być długo tłumaczony. Musi być demonstracyjny.
W przypadku Refy dochodzi do tego jeszcze jeden element: uproszczenie.
Założycielki od początku budowały markę wokół idei robienia makijażu łatwiej i szybciej. Sama Hunt mówiła, że nie jest makijażystką, tylko osobą, która chce stworzyć efektowny makijaż w mniej niż 20 minut. Pytanie "co jeszcze możemy uprościć w codziennej rutynie?” stało się jednym z fundamentów rozwoju marki.
TikTok zrobił swoje. Ale nie był jedynym bohaterem
Refy jest dziś często opisywane jako marka, która "wyrosła na TikToku”. To prawda, ale niepełna.
Początkowo Hunt była zdecydowanie bardziej związana z Instagramem. Sama przyznawała, że dorastała wraz z tą platformą i początkowo uważała TikToka za chwilową modę. Dopiero pandemia i zmiana charakteru aplikacji sprawiły, że zaczęła traktować ją jako poważne narzędzie dla marki.
Efekt był spektakularny. Według danych Launchmetrics przywoływanych przez Forbes Refy wygenerowało w ciągu sześciu miesięcy 48,1 mln dolarów Media Impact Value, a 30 proc. tej wartości pochodziło z TikToka. Co szczególnie istotne, aż 88 proc. TikTokowego MIV marki generowali influencerzy.
Najbardziej interesujące są sytuacje, w których Refy nie musi nawet inicjować wirala.
W kwietniu 2024 roku nieznana wcześniej użytkowniczka TikToka opublikowała około 10-sekundowe nagranie, na którym nakładała tusz Lash Sculpt. Miała około 200 obserwujących. Nie pokazała opakowania, nie wymieniła nazwy produktu i nie prowadziła kampanii reklamowej. Film zebrał 76 mln wyświetleń i ponad 5 mln polubień.
Jeszcze mocniejszy przykład Hunt przytaczała w rozmowie z „Marie Claire”: nagranie klientki pokazującej Lash Sculpt z Sephory miało przekroczyć 100 mln wyświetleń, a produkt wyprzedał się w Sephora US.
To już nie influencer marketing w klasycznym rozumieniu. To community marketing, w którym marka stworzyła produkt na tyle rozpoznawalny i łatwy do pokazania, że użytkownicy zaczęli wykonywać pracę marketingową za nią.
Sephora pojawiła się szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał
Jednym z najbardziej znaczących momentów w historii Refy był kontakt z Sephorą.
Około sześć tygodni po premierze Brow Sculpt jeden z filmów marki zaczął gwałtownie rosnąć na TikToku. Niedługo później do Hunt zgłosiła się Sephora US z propozycją współpracy. Dla założycielki był to wymarzony partner detaliczny.
Marka trafiła na półki Sephory już w 2021 roku.
To ciekawy moment, bo pokazuje zmianę logiki, według której marka beauty buduje swoją dystrybucję. Jeszcze niedawno typowa droga wyglądała mniej więcej tak:
produkt → kampania → influencerzy → zainteresowanie konsumentów → retail.
Refy przeszło ją niemal w odwrotną stronę:
twórca → społeczność → produkt → viral → retailer.
Sephora nie musiała więc tworzyć popytu na Refy. Popyt był już widoczny.
Jak z jednego produktu powstał cały „Refy look”?
Problemem wielu wiralowych produktów jest to, że pozostają pojedynczym hitem. Refy próbowało zrobić coś trudniejszego: stworzyć cały system makijażowy.
Po produktach do brwi pojawiły się m.in. produkty do ust, cery, rzęs, bronzery, róże, rozświetlacze i baza Glow and Sculpt. Marka weszła również w pielęgnację skóry. Sephora opisuje dziś portfolio Refy jako obejmujące makijaż, narzędzia, produkty do pielęgnacji oraz kolejne elementy codziennej rutyny.
W 2025 roku Refy rozszerzyło działalność o skincare, wprowadzając m.in. Face Cleanse i Face Sculpt. Również w tym przypadku marka pozostaje wierna idei upraszczania rutyny i szybkiego efektu.
To ważny etap rozwoju. Refy nie chce być już marką od brwi Jess Hunt. Chce być marką od całego sposobu wykonywania makijażu.
Estetyka, którą łatwo rozpoznać
Nie bez znaczenia jest również sam wygląd Refy
Minimalistyczne opakowania, neutralna kolorystyka, charakterystyczne aplikatory i mocno "clean”, ale nie laboratoryjne podejście sprawiają, że produkty są łatwe do rozpoznania w feedzie. Marka wypracowała własny język wizualny, który działa zarówno w sklepie, jak i na ekranie telefonu.
To istotne, bo dzisiejsze opakowanie kosmetyku musi często funkcjonować jednocześnie jako opakowanie, rekwizyt do tutorialu i obiekt pożądania.
Refy bardzo dobrze rozumie tę zależność. Co więcej, aplikatory są częścią produktu, a nie wyłącznie dodatkiem. W Brow Sculpt trzy różne funkcje zostały umieszczone w jednym rozwiązaniu. To właśnie tego rodzaju połączenie funkcjonalności i designu pozwalało marce wyróżnić się na tle tradycyjnych produktów do brwi.
Najciekawsze jest to, że Refy zaczęło słuchać własnej społeczności
W miarę rozwoju marka zaczęła zmieniać relację z odbiorcami. Społeczność nie jest już tylko grupą osób, które kupują produkty. Stała się również źródłem danych dla działu produktowego.
Hunt opowiadała, że Refy regularnie pyta swoją bazę klientów, czego chcą dalej – od nowych produktów po konkretne kolory. Jej zdaniem społeczność wpływa dziś na rozwój produktów i odcieni.
To model szczególnie interesujący dla współczesnego beauty. Marka nie musi wyłącznie przewidywać trendów. Może je testować bezpośrednio na swojej społeczności.
I co ważne, Refy nauczyło się również reagować na krytykę. Pierwsza negatywna recenzja na TikToku miała wywołać u Hunt panikę. Później okazała się jednak lekcją: marka zaczęła precyzyjniej komunikować, dla kogo konkretny produkt jest przeznaczony i jakiego efektu należy się po nim spodziewać.
Refy nie jest tylko kolejnym "influencer brand"
Skala biznesu zaczęła szybko wykraczać poza działalność typową dla influencer brandu. Już w 2022 roku Forbes informował, że Refy sprzedało ponad 2,5 mln produktów, miało 8 mln odwiedzin strony i było wyceniane na 50 mln funtów.
Dziś marka działa w znacznie szerszym ekosystemie sprzedaży. Poza własnym e-commerce obecna jest m.in. w Sephorze, a także w innych kanałach detalicznych. Jej rozwój obejmuje również USA, Kanadę i Bliski Wschód, a teraz także Europę.
Najpierw TikTok, potem półka
Paradoks Refy polega na tym, że marka została zbudowana w świecie, w którym fizyczny sklep nie był potrzebny do rozpoczęcia sprzedaży. A jednak dziś właśnie wejście do sklepów jest jednym z najważniejszych etapów jej dalszego rozwoju.
Viral można kupić. Można zaplanować kampanię, zatrudnić twórców i wygenerować miliony wyświetleń. Znacznie trudniej stworzyć produkt, który użytkownicy sami chcą pokazywać, markę, którą chcą obserwować, oraz estetykę, którą rozpoznają bez logo.
Refy udało się połączyć te elementy.
I właśnie dlatego wejście marki do polskiej Sephory jest interesujące nie tylko dla fanek Brow Sculpt. To kolejny dowód na to, że granica między influencerem, założycielem marki, medium i kanałem sprzedaży praktycznie się zatarła. Dziś jedna osoba może być twarzą produktu, jego pierwszym testerem, twórcą contentu, dyrektorem kreatywnym i punktem wyjścia do budowania całej społeczności.
Źródło: Forbes, Vogue, Marieclaire
Konsument szybko się zmienia. Cztery trendy – ścieżka zakupowa napędzana technologią, gospodarka doświadczeń oraz zaradny konsument – na nowo zdefiniują ten sektor. Czy marki dotrzymają kroku tym zmianom? Kto wyznaczy nowe drogi dla rynku beauty na Forum Branży Kosmetycznej 2026?
Rynek beauty wchodzi w niezwykle wymagający i jednocześnie jeden z najbardziej fascynujących etapów transformacji od lat. Po okresie dynamicznych wzrostów branża kosmetyczna mierzy się z nową rzeczywistością, w której konsument staje się bardziej nieprzewidywalny, oczekując od firm i produktów większej personalizacji, wartości oraz emocji.
Wzrost na rynku beauty nie będzie już wynikał przede wszystkim z poszerzania asortymentu i kolejnych promocji. Jego źródłem stanie się umiejętność połączenia czterech elementów: nowych technologii zakupowych, precyzyjnie rozumianych potrzeb, także zdrowotnych, angażujących doświadczeń oraz wartości odczuwanej przez coraz bardziej świadomego konsumenta.
Sektor beauty szuka dziś nowych dróg wzrostu, właśnie dlatego organizujemy Forum Branży Kosmetycznej 2026 – w dniu 15 października 2026 r. w Warszawie. To właśnie tam wpólnie odpowiedzmy na wyzwania rynkowe i odnajdźmy nowe drogi wzrostu dla Twojego biznesu. Jest to wydarzenie stworzone dla liderów rynku kosmetycznego, retailerów, producentów, dystrybutorów, ekspertów technologicznych, którzy chcą zrozumieć, jak będzie wyglądał nowy model rynku beauty w Polsce i Europie.
Jak zachowania ludzi zmienią rynek kosmetyczny? Forum Branży Kosmetycznej 2026
Wystąpienie otwierające tegoroczne Forum poprowadzi Aleksandra Kulińska, Senior Strategic Insights Manager w instytucie badawczym infuture.institute. Jako doświadczona badaczka trendów oraz twórczyni strategii długoterminowych dla globalnych marek i organizacji, nakreśli ona przed nami obraz nadchodzących przemian rynkowych i społecznych. Jej prezentacja, nawiązująca do idei mapowania nieznanego („mapping the unknown”), skupi się opisowo na analizie nowych zachowań ludzi (oraz aktorów nieludzkich) i ich wpływu na naszą biznesową przyszłość.
Jej prezentacja, nawiązująca do idei mapowania nieznanego („mapping the unknown”), skupi się opisowo na analizie nowych zachowań ludzi (oraz aktorów nieludzkich) i ich wpływu na naszą biznesową przyszłość. W przygotowaniu prognoz prelegentka czerpie m.in. ze swojego doświadczenia w projektach z obszaru antropologii i wykorzystywania niestandardowych metod badawczych. Zapraszamy na około 30-minutową prelekcję wprowadzającą, którą zwieńczy interaktywna sesja pytań i odpowiedzi (Q&A). Panel ten, zaplanowany na 15 października 2026 r. w Warszawie, będzie idealnym punktem wyjścia do tegorocznych rozważań nad transformacją całego sektora.
Najważniejsze tez wystąpienia
- Przejście z SEO na GEO
- Adopcja technologii przez Gen Z
- Optymalizacja wydatków:. Konsumenci powszechnie porównują oferty, szukają zamienników (downgrading) i kupują produkty z myślą o ich wartości rezydualnej
- Pragmatyzm rynkowy: Rosnące znaczenie produktów o wysokiej trwałości, rozwiązań wielofunkcyjnych oraz porad budżetowych z mediów społecznościowych.
- Holistyczna rewolucja zdrowotna - szerokie pojęcie wellbeing: Priorytetem stają się zdrowie jelit, redukcja stresu, zdrowie metaboliczne oraz funkcje poznawcze.
Nowa, napędzana technologią ścieżka zakupowa
Co jeszcze czeka na Ciebie w programie Forum? Tegoroczna agenda to merytoryczny fundament pod decyzje biznesowe wykraczające aż do 2030 roku. Odrzucamy lifestylowe banały na rzecz twardych danych i rzetelnych prognoz rynkowych. Wśród kluczowych punktów programu edycji 2026 znajdą się m.in.:
- Diagnoza 2030 – prelekcje analizujące kondycję sektora w czasach niepewności oraz globalne trendy redefiniujące branżę i retail.
- Debata: Inspiring Growth – ekspercka dyskusja o tym, dlaczego polski rynek beauty wyhamował i gdzie należy szukać nowych motorów wzrostu.
- Zmieniające się potrzeby i hybrydyzacja kategorii – panel „Przyszłość kosmetyków jest mocno pokręcona”, podczas którego dowiemy się, jak trend „mniej produktów, więcej funkcji” i przejmowanie makijażu przez skincare wpłyną na pozycjonowanie marek i półki drogeryjne.
- Nowoczesny handel i technologie: Od kampanii do koszyka – jak TikTok Shop, social commerce, retail media oraz sztuczna inteligencja (w tym agentic commerce) stają się nowym kanałem dystrybucji w walce o uwagę i portfel klienta)
- Demografia, longevity i wellbeing – odpowiedź branży na starzenie się społeczeństwa (przejście od anti-aging do healthy-aging) oraz Fireside Chat „Uważność. Od rutyny do rytuału”, poświęcony dbaniu o dobrostan i budowaniu marek opartych na autentyczności.
- Zrównoważony rozwój w praktyce – czy konsument naprawdę chce sustainable beauty? Rola opakowań ekologicznych, systemów refill i gospodarki obiegu zamkniętego.
Forum Branży Kosmetycznej to najważniejsza platforma relacyjna, łącząca strategiczną wiedzę z inspirującą praktyką liderów, kupców i dystrybutorów.
Zarezerwuj swoje miejsce na Forum! Dołącz do najważniejszego spotkania sektora kosmetycznego i drogeryjnego. Zapraszamy do udziału w Forum Branży Kosmetycznej w dniu 15 października 2026 r. w Warszawie – wspólnie odpowiedzmy na wyzwania rynkowe i odnajdźmy nowe drogi wzrostu dla Twojego biznesu.
Zgłoś się już dziś! Link do rezerwacji: TUTAJ!


