Przygotowania do uruchomienia projektu trwały przez cały ubiegły rok. W tym czasie prowadzono rozmowy z potencjalnymi partnerami oraz producentami. – Opracowany przez nas model nie jest typową franczyzą – mówi Dariusz Kawecki, prezes Delko. – To działanie partnerskie, którego celem poza pozyskiwaniem nowych powierzchni handlowych jest też, a może przede wszystkim, integracja mająca na celu osiąganie wspólnych korzyści – dodaje. W tej chwili Delko współpracuje z 29 partnerami, a w kolejnych 18 placówkach trwają prace związane z wizualizacją odpowiadającą standardom sieci.
Rynek róży do policzków notuje dynamiczny wzrost zainteresowania, ale dane sugerują, że kategoria wchodzi w fazę dojrzałości. Według analizy opublikowanej na Substack przez profile Barefaced oraz I Can’t Shut Up About…, liczba wyszukiwań frazy „blush” wzrosła o 14 proc. rok do roku, osiągając poziom 11 mln miesięcznych zapytań. Dla porównania, w 2021 r. było to ok. 4 mln. Jednocześnie tempo wzrostu, które utrzymywało się od 2021 do połowy 2024 r., zaczęło wyhamowywać, a w ostatnich miesiącach widoczna jest większa zmienność — sygnał typowy dla rynku wchodzącego w etap nasycenia.
W ramach badania przeanalizowano 1 405 kodów kolorystycznych HEX dostępnych w ofercie sieci Ulta Beauty. Dane pochodziły od 77 marek sprzedających róże do policzków. Kody HEX, określające precyzyjny udział czerwieni, zieleni i niebieskiego w danym kolorze, pozwoliły przypisać każdemu produktowi konkretną „porę roku” w analizie kolorystycznej. Już na poziomie surowych danych widoczne było silne skupienie marek wokół wąskiego spektrum barw — głównie brzoskwiniowych różów, korali i ciepłych tonów.
Największa nadreprezentacja dotyczy palety wiosennej. Odcień Light Spring odpowiada za 570 wariantów, czyli 40 proc. całej oferty. Po dodaniu Bright/Clear Spring (179 odcieni) oraz True/Warm Spring (133 odcienie), segment wiosenny obejmuje niemal 63 proc. wszystkich analizowanych róży. To oznacza wyraźne przesunięcie rynku w stronę jasnych, ciepłych i stosunkowo czystych tonów. Mimo że kategoria jest nieco bardziej zbalansowana niż np. bronzery — gdzie chłodne i oliwkowe typy urody od lat zgłaszają problem nadmiernie pomarańczowych tonów — dominacja ciepłej palety jest jednoznaczna.
Analiza uwzględniała nie tylko ton (ciepły vs chłodny), lecz także chromę (nasycenie) i wartość koloru (jasność–ciemność). Ekspertka Rachel Bilu z Colour Lab Stylist zwróciła uwagę, że odbiór „naturalności” różu zależy również od kontrastu urody. Osoby o niskim kontraście między kolorem skóry, włosów i oczu lepiej prezentują się w miękkich, przygaszonych odcieniach, natomiast wysokokontrastowe typy urody mogą udźwignąć bardziej intensywne pigmenty bez efektu przeciążenia makijażu.
Dodatkowym czynnikiem jest poziom pigmentacji formuły. Produkty o wysokiej zawartości pigmentu lepiej sprawdzają się przy głębszych fototypach skóry, ale jednocześnie zawężają kompatybilność z różnymi „porami roku”. Z kolei lżejsze, transparentne formuły (np. tinty) są bardziej uniwersalne sezonowo, lecz mogą być słabo widoczne na ciemniejszych karnacjach. W przeciwieństwie do podkładu — gdzie dopasowanie ma charakter zero-jedynkowy — róż operuje równocześnie kilkoma zmiennymi: tonem, głębią, nasyceniem i siłą pigmentu.
Choć liczba SKU w kategorii wzrosła z setek do tysięcy w ciągu kilku lat, analiza wskazuje, że ekspansja nie przekłada się na realną dywersyfikację. Problemem nie jest wyłącznie liczba odcieni, lecz ich rozkład względem dwóch osi: głębokości skóry (od jasnej do głębokiej) oraz sezonowej charakterystyki koloru (od chłodnych i zgaszonych po ciepłe i świetliste). Bez równomiernej reprezentacji w obu wymiarach dalsze rozszerzanie portfolio może oznaczać jedynie pozorne zwiększanie inkluzywności, a nie faktyczne zagospodarowanie niezaspokojonych nisz rynkowych.
Fenomen blindboxów – czyli produktów sprzedawanych w zamkniętym, nieprzezroczystym opakowaniu, bez ujawnienia konkretnej zawartości – stał się jednym z najbardziej dynamicznych trendów ostatnich lat w sektorze dóbr konsumenckich. Model ten, obecny wcześniej w kolekcjonerskich kartach czy zabawkach, został przeskalowany przez marki globalne i platformy e-commerce. Szczególną popularność zdobył dzięki azjatyckim brandom, takim jak Pop Mart, które przekształciły sprzedaż figurek w doświadczenie oparte na emocji, niedoborze i społecznej ekspozycji w mediach społecznościowych.
Blindbox opiera się na kontrolowanej niepewności. Konsumentka kupuje produkt, którego wariant pozostaje nieznany do momentu otwarcia opakowania. W praktyce oznacza to wprowadzenie do procesu zakupowego elementu losowości, zbliżonego strukturalnie do mechanizmów znanych z gier losowych. W wersji cyfrowej analogiczny model funkcjonował wcześniej jako tzw. loot boxy w branży gamingowej, m.in. w grach takich jak FIFA Ultimate Team, gdzie gracze kupowali paczki kart bez wiedzy o ich zawartości.
Psychologicznie blindbox aktywuje kilka silnych mechanizmów behawioralnych. Pierwszym jest efekt zmiennego wzmocnienia (variable ratio reinforcement), opisany w badaniach nad warunkowaniem instrumentalnym. Nagroda – czyli trafienie rzadkiego wariantu – pojawia się nieregularnie, co wzmacnia powtarzalność zachowania zakupowego. To ten sam schemat, który odpowiada za wysoką angażowalność automatów hazardowych. Konsumentka nie kupuje wyłącznie produktu – kupuje szansę.
Drugim mechanizmem jest efekt niedoboru (scarcity effect). Seria limitowana, ukryte „rare” lub „secret edition” oraz komunikacja o ograniczonej dostępności wzmacniają percepcję wartości. Dodatkowo działa tu FOMO (fear of missing out) – lęk przed utratą okazji lub wykluczeniem z trendu społecznego. W środowiskach kolekcjonerskich presja ta bywa dodatkowo wzmacniana przez społeczności online, unboxingi i rynek wtórny.
Kolejnym czynnikiem jest tzw. efekt dopaminowy związany z antycypacją nagrody. Badania neurobiologiczne wskazują, że oczekiwanie na potencjalną gratyfikację może aktywować układ nagrody silniej niż sama nagroda. Moment otwierania opakowania – często dokumentowany i publikowany – staje się mikro-wydarzeniem emocjonalnym. Marka sprzedaje zatem nie tylko obiekt, lecz także performatywne doświadczenie.
Blindboxy wykorzystują również mechanizmy kolekcjonerskie oparte na zasadzie kompletności (completion bias). Seria obejmująca 6–12 wariantów generuje naturalną tendencję do „domknięcia zestawu”. Brak jednego elementu w kolekcji tworzy poznawcze napięcie, które motywuje do kolejnych zakupów. Model ten zwiększa średnią wartość koszyka i częstotliwość transakcji bez konieczności rozszerzania portfolio produktowego.
Jednocześnie zjawisko to budzi rosnącą krytykę w środowiskach marketerskich i regulacyjnych. Główny zarzut dotyczy etycznej granicy między gamifikacją a quasi-hazardem. W przypadku produktów kierowanych do nieletnich pojawia się pytanie o świadomą zgodę i zdolność oceny ryzyka. Dyskusje wokół regulacji loot boxów w Unii Europejskiej czy debaty parlamentarne w krajach takich jak Belgia wskazują, że model sprzedaży oparty na niejawnej losowości bywa traktowany jako forma monetyzacji wykorzystująca podatność poznawczą młodszych odbiorczyń i odbiorców.
Krytyka dotyczy także przejrzystości cenowej i wartości użytkowej. Konsumentka nie ma możliwości porównania wariantów przed zakupem, co zaburza klasyczny model racjonalnej decyzji zakupowej. W praktyce wartość percepcyjna opiera się na prawdopodobieństwie trafienia „najlepszego” wariantu, a nie na obiektywnej funkcjonalności produktu. Dla części ekspertek marketingu oznacza to przesunięcie ciężaru z budowania długofalowej lojalności na krótkoterminową ekscytację.
Ostatecznie fenomen blindboxów jest ilustracją szerszego trendu: komodyfikacji doświadczenia i emocji w gospodarce uwagi. Model ten jest skuteczny, ponieważ integruje mechanizmy behawioralne, społeczne i cyfrowe w jednym punkcie styku z marką. Jednocześnie jego ekspansja prowokuje pytania o odpowiedzialność biznesową, transparentność oraz granice etycznej perswazji. To napięcie między efektywnością a odpowiedzialnością będzie prawdopodobnie definiować dalszy rozwój tego segmentu rynku.

