StoryEditor
Eksport
02.05.2019 00:00

Z Polski? To znaczy, że dobrej jakości!

Kontrahenci ze świata chwalą jakość polskich produktów, a przy tym ich konkurencyjną cenę. Dało się to słyszeć na tegorocznych targach Cosmoprof w Bolonii, nazywanych kolebką kosmetycznych trendów i papierkiem lakmusowym nastrojów w branży beauty.  

Przedstawiciele polskich firm kosmetycznych wyjątkowo licznie przyjechali w tym roku na Cosmoprof Worldwide Bologna. Statystyki potwierdzają, że to kluczowe targi dla światowego przemysłu. – Cosmoprof Worldwide Bologna 2019 osiągnął ważny cel – ponad 265 tys. kosmetycznych profesjonalistów i wzrost liczby odwiedzających z zagranicy o 10 proc. – podsumował tegoroczne targi Gianpiero Calzolari, prezes BolognaFiere. Rekordowy był też udział wystawców – ponad 3 tys. firm z ponad 70 krajów. Mieli w tym swój udział polscy producenci. Około 220 firm z Polski zaprezentowało w Bolonii swoje marki i produkty na pięknych stoiskach. To najliczniejsza reprezentacja polskich producentów ze wszystkich dotychczasowych edycji.

Polskie zagłębie kosmetyczne

Zdaniem Małgorzaty Kawalec, export key account managera Resibo, polskie marki kosmetyczne zyskują coraz bardziej na znaczeniu i rosną na arenie międzynarodowej. – Kilkanaście lat temu na Cosmoprofie polskich wystawców można było policzyć na palcach jednej ręki, dziś już jesteśmy traktowani jak bardzo prężny, świetnie rozwijający się rynek. Od samych odwiedzających wielokrotnie słyszeliśmy, że skoro z Polski, to znaczy, że dobrej jakości. I tylko takich komentarzy życzymy sobie oraz wszystkim innym polskim brandom – nie kryje entuzjazmu Małgorzata Kawalec.

Ewa Wójcikowska, prezes Laboratorium Naturella, mówi, że Polska od wielu lat jest uznawana za zagłębie kosmetyczne, a polskie kosmetyki są bardzo cenione.– Na szczególną uwagę zasługuje zwłaszcza wiedza i doświadczenie polskich technologów i kosmetologów, którzy tworzą bardzo skuteczne i efektywne receptury w bardzo wyważony sposób, nie przeładowując ich niepotrzebnymi składnikami. Ponadto kosmetyki działają tak, jak deklarują opisy na opakowaniach, co poparte jest badaniami. Polscy producenci kierują swoje produkty do bardzo różnych odbiorców, starając się zachować dobrą relację jakości do ceny – tłumaczy Ewa Wójcikowska.

Zdaniem Renaty Gabarkiewicz, prezesa firmy Silcare, polscy producenci kosmetyków tworzą silną grupę na arenie międzynarodowej. – Jakościowo i wizualnie nasze kosmetyki nie ustępują tym produkowanym przez światowe koncerny – podkreśla. – Półka w drogeriach pokazuje, że pozycjonowanie naszych rodzimych kosmetyków jest bardzo dobre i z zadowoleniem odnotowujemy obecność i wciąż rosnący udział polskich marek na światowych rynkach.

Również Magdalena Szłyk, PR & development manager Pierre René, zaznacza, że polskie marki cieszą się coraz większym powodzeniem. – Polski rynek kosmetyczny rozwija się w bardzo dynamicznym tempie, a dbałość o jakość produktów jest doceniana na całym świecie – mówi.

„Made in Poland” staje się marką, która kojarzy się ze świetnymi kosmetykami w korzystnej cenie, uważa Tomasz Topolski, dyrektor handlowy i członek zarządu w firmie Elfa Pharm Polska. Jego zdaniem z roku na rok polskie kosmetyki zyskują na wartości na rynkach całego świata. – Coraz więcej profesjonalistów, ale również zwykłych konsumentów zaczyna dostrzegać, że „Made in Poland” oznacza w zdecydowanej większości dobre jakościowo produkty, w atrakcyjniejszej niż wyroby z Europy Zachodniej cenie. Podczas tegorocznych targów w Bolonii usłyszeliśmy dużo dobrych opinii na temat polskich kosmetyków, producentów i całego polskiego sektora kosmetycznego – zaznacza Tomasz Topolski.

– Klienci chwalą bardzo dobry stosunek jakości do ceny polskich kosmetyków, a rosnące wykresy wartości eksportowych zdają się to doskonale potwierdzać – mówi Agnieszka Lewocka, dyrektor generalny firmy JFenzi Perfume.

Według Ewy Czerniak, export managera w firmie Cosmo Group, polska oferta jest bardzo dobrze promowana w Bolonii i widzi to po zainteresowaniu produktami marki, którą reprezentuje. – Polscy producenci znani są z dobrej jakości, nowatorskich rozwiązań i innowacyjnych działań w branży kosmetycznej – podsumowuje.

Szukanie nowych rynków zbytu

Na fali popularności polskich kosmetyków rodzimi producenci zapowiadają dalszy rozwój eksportu i wchodzenie na kolejne rynki. – Rosnąca z roku na rok sprzedaż eksportowa pokazuje, że na polskie kosmetyki jest duży popyt. Nasi dystrybutorzy za granicą podkreślają nadzwyczaj korzystny stosunek ceny do jakości, szerokie portfolio produktów oraz nowoczesny design opakowań. Z kolei firmy zamawiające marki własne doceniają jakość produktów, elastyczność i terminowość dostaw – podkreśla Katarzyna Kostrzyńska, marketing manager w firmie Chantal.

Flagowa marka Chantal – Prosalon Professional – jest obecna już w 40 krajach świata, w tym w tak egzotycznych miejscach jak Reunion czy Mauritius. Celem firmy jest dalsza ekspansja zagraniczna. – Zamierzamy się dalej rozwijać i poszerzać eksport o nowe kraje. Na rynkach wschodnich mamy już ugruntowaną sprzedaż, ale chcemy też wejść na rynki zachodniej Europy, np. Hiszpanii – mówi Katarzyna Kostrzyńska.

Zdaniem Krystyny Bednarek, właścicielki i prezesa zarządu spółki Herla, jej marka pozycjonowana w kategorii premium świetnie by się odnalazła na rynkach arabskich. – Poszukujemy też innych możliwości. Interesuje nas rynek niemiecki, kraje wschodnie, zamierzamy wysłać swoich przedstawicieli do Kazachstanu i Rosji – zapowiada Krystyna Bednarek. – Na targach w Bolonii wystawiamy się po to, aby promować markę i zdobywać nowych klientów. W tej chwili marka Herla jest obecna w Szwecji, Szwajcarii, w Stanach Zjednoczonych – w Nowym Jorku, w Azji, kończymy rejestrację produktów w Chinach – mówi Krystyna Bednarek.

Dla marki Resibo, która po raz czwarty wystawiała się w Bolonii, te targi były wyjątkowe. Wraz z menedżerami z Polski na stoisku byli obecni także włoscy dystrybutorzy marki, z którymi firma podpisała umowę na wyłączność. – Zaczynamy działać na terenie Włoch. W ubiegłym roku udało nam się otworzyć pięć rynków, więc był to mocny start w eksport, a w tym roku liczę przynajmniej na dziesięć – mówi Małgorzata Kawalec.

Polscy producenci wykorzystali pobyt w Bolonii do zaprezentowania nowości, nad którymi długo pracowali. Dariusz Stasiukiewicz, dyrektor sprzedaży w firmie Delia, przyjechał z dużą grupą nowych produktów. – Mamy nową szafę makijażową, której premiera odbyła się właśnie na targach Cosmoprof. Możemy pochwalić się 275 nowościami, przywieźliśmy je do Bolonii. Tylko wśród kosmetyków kolorowych są aż 62 nowe produkty – opowiada Dariusz Stasiukiewicz.

– Bolońskie targi to doskonała okazja do premiery kosmetyków – uważa Renata Gabarkiewicz. Firma Silcare, którą zarządza, zaprezentowała we Włoszech szereg innowacyjnych produktów. Z kategorii manicure’u hybrydowego żel do paznokci 10in1 w opakowaniu air less, odżywki do paznokci utwardzane UV-LED lub LED, a także kosmetyki pielęgnacyjne, takie jak szampon antypollution w piance, trychologiczną linię produktów przeciwdziałających wypadaniu włosów i krem ochronny, który minimalizuje niekorzystne oddziaływanie światła niebieskiego (HEV). – Jest to dowód na to, jak błyskawicznie polskie firmy odpowiadają na potrzeby rynku i światowe trendy – podkreśla Renata Gabarkiewicz.

Efekty będą za kilka miesięcy

Targi Cosmoprof nazywane są kolebką kosmetycznych trendów i papierkiem lakmusowym nastrojów w branży beauty. Każdy, kto wchodzi w biznes kosmetyczny, wie, że musi na nich być. Jeśli nie jako wystawca, to przynajmniej jako obserwator. Dotyczy to zarówno producentów kosmetyków, jak i dystrybutorów, a także detalistów – do Bolonii regularnie jeżdżą menedżerowie sieci drogeryjnych i to nie tylko tych największych i najsilniejszych, ale także tych działających lokalnie. Jak oceniają tegoroczną edycję Cosmoprof polscy przedsiębiorcy?

Małgorzata Kawalec z Resibo uważa, że zarówno dla rozwoju włoskiego rynku, jak i z perspektywy polskiej ekspansji eksportowej były to kolejne udane targi i przyniosły ciekawe kontakty. – W czasie targów mieliśmy sporo umówionych spotkań z klientami z poprzednich edycji, podczas których rozwijaliśmy nasze relacje biznesowe i omawialiśmy szczegóły dalszej współpracy. Najbliższe tygodnie będą dla nas bardzo pracowite, bo będziemy finalizować te ustalenia. Ale był to też czas, który wykorzystaliśmy do zbudowania nowych relacji – opowiada.

– Od lat targi Cosmoprof procentują nowymi kontraktami i to właśnie one w głównej mierze odpowiadają za dwucyfrowy przyrost eksportu naszej firmy. W tym roku były one rekordowe pod względem ilości odwiedzających oraz przeprowadzonych rozmów biznesowych. Mamy nadzieję, że zaowocują nowymi rynkami zbytu, szczególnie poza Europą – mówi Katarzyna Kostrzyńska z firmy Chantal.

Firma Pierre René od wielu lat uczestniczy w targach w Bolonii, prezentując swoją ofertę kosmetyczną zarówno w segmencie Pierre René Professional, jak i Miyo – marki przeznaczonej dla nastolatek. – W tym roku nasze stoisko przyciągnęło setki odwiedzających. Targi były świetną okazją do odświeżenia kontaktów z obecnymi partnerami biznesowymi, jak i pozyskania nowych, obiecujących kontaktów – mówi Magdalena Szłyk. Od strony marketingowej markę wspomagały dwie influencerki: Beautyvtricks, która jest ambasadorką marki Miyo, oraz Andziathere, współpracująca z marką Pierre René Professional.

Przez stoisko firmy Naturella przewinęło się wielu liczących się biznesowych klientów z całego świata. – Teraz trwają rozmowy, wysyłki wzorów handlowych, negocjacje – za wcześnie jeszcze na definitywną ocenę, bo ona pojawi się dopiero po podpisaniu kontraktów. Jednak zainteresowanie kosmetykami naturalnymi, zwłaszcza certyfikowanymi, jakie my wytwarzamy pod marką Only Bio, było ogromne. Widać siłę ekotrendu na całym świecie – mówi Ewa Wójcikowska.

Podobnie wysoko ocenia bolońskie targi Iwona Czopek, head of marketing & communication firmy Body Boom. W jej opinii o tym, jaki mamy potencjał, można się było z łatwością przekonać w Bolonii – z każdą edycją Cosmoprofu reprezentacja polskiej branży jest coraz liczniejsza. – Wśród klientów B2B – kupców i dystrybutorów polskie marki cieszą się bardzo dobrą opinią. Doceniani jesteśmy za jakość, innowacyjność, ale także za profesjonalizm i dużą elastyczność działania, co w przypadku kontaktów biznesowych ma ogromne znaczenie. Polskie marki potrafią kreatywnie wpisać się w pojawiające się trendy, realizując przy tym własną misję – zaznacza Iwona Czopek.

Cieszy ją również fakt, że pomimo iż polskie firmy stanowią dla siebie konkurencję na rynku krajowym, potrafią jako branża wspólnie pracować nad postrzeganiem polskich kosmetyków za granicą, prezentując się pod szyldem „polskich produktów”. W Bolonii marka Body Boom wystawia się nieprzerwanie od 4 lat i chociaż w tym roku dało się zauważyć na Cosmoprofie mniejszą frekwencję niż w poprzednich latach, to jednak według Iwony Czopek targi były bardzo udane. – Traktujemy je priorytetowo, zarówno jako miejsce do nawiązywania nowych kontaktów handlowych, jak i budowania relacji z aktualnymi kontrahentami, w szczególności z takimi, z którymi na co dzień rozmawiamy jedynie wirtualnie. Obecność na targach była okazją do spotkań m.in. z naszym dystrybutorem ze Stanów Zjednoczonych. Cieszy nas również duże zainteresowanie ze strony kupców z Azji, ponieważ jest to kierunek eksportowy, który chcemy obecnie mocno rozwinąć. W zeszłym roku udało nam się nawiązać współpracę z dystrybutorem na rynku koreańskim – nasze kosmetyki już wkrótce będą obecne w systemie sprzedaży TV Home Shopping. Liczymy jednak, że przeprowadzone w Bolonii rozmowy otworzą nam nowe drogi dystrybucji zarówno w Korei, jak i na sąsiednich rynkach – zdradza Iwona Czopek.

Ewa Czerniak z Cosmo Group podkreśla, że Cosmoprof to świetna okazja, aby zapoznać się z najnowszymi propozycjami w branży beauty. – Jednak najważniejsza jest możliwość spotkania się z przedstawicielami firm kosmetycznych z całego świata, docieranie do nowych rynków oraz rozwój obecnych relacji. Na Cosmoprofie przede wszystkim szukamy potencjalnych partnerów biznesowych. Z perspektywy kilku lat naszej obecności na tych targach, śmiało możemy powiedzieć, że zawsze poznajemy tam wartościowych kontrahentów – mówi.

Nuta niepokoju

Od początku roku pojawiają się informacje, że polski biznes musi być czujny i przygotować się może nie tyle na kryzys, co na osłabienie dotychczasowej prosperity. Składa się na to wiele czynników, jak wzrost kosztów produkcji, kosztów pracy, coraz silniejsza konkurencja wewnętrzna i wzbranianie się zagranicznych rynków przed napływem importowanych marek. Dlatego nie wszystkie głosy podsumowujące tegoroczne targi w Bolonii są optymistyczne.

– Zagraniczni kontrahenci doceniają nowoczesny design polskich kosmetyków oraz ich wysoką jakość. Część klientów nadal oczekuje bardzo niskich cen eksportowych. Pod tym względem, z uwagi na konieczność spełnienia coraz wyższych standardów narzuconych przez unijne przepisy prawne, nasz kraj zaczyna tracić swoją dawną przewagę konkurencyjną – mówi Sylwester Piech z działu marketingu marki Venita. Jednak targi uważa za bardzo udane. – Zaprezentowaliśmy wiele nowości takich jak farba do włosów Venitaplex oraz nowa seria produktów naturalnych Venitabio. Nasze stoisko przyciągało klientów, a nowe produkty spotkały się z dobrym przyjęciem – zaznacza.

Zdaniem Agnieszki Rajewskiej, dyrektora marketingu Laboratorium Kosmetycznego Joanna, tegoroczne targi w Bolonii potwierdzają silną pozycję polskich marek na międzynarodowym rynku kosmetycznym. – Prezentacja polskich firm była na najwyższym poziomie. Polskie aleje tętniły życiem, nowoczesnością i jakością, a zaprezentowane kosmetyki krok w krok podążają za światowymi trendami. Jednak zauważamy, że formuła targów powoli traci na wartości. Dzieje się tak ze względu na zwiększającą się rolę nowoczesnych kanałów dystrybucji, kosztem tradycyjnej dystrybucji hurtowej. Tę tendencję widać na całym świecie, w końcu kapitał nie zna granic, a sieci handlowe powstają w najdalszych zakątkach świata. Potwierdza to również zwiększający się odsetek zapytań o produkcję private label – tłumaczy Agnieszka Rajewska.

W jej opinii liczbę klientów odwiedzających stoisko można porównać z poprzednimi latami. Jednak to, czy udało się zrealizować cele biznesowe, okaże się dopiero za kilka tygodni lub miesięcy. – Fakt, iż klient przyszedł na stoisko, wyraził zainteresowanie i zostawił wizytówkę, nie oznacza jeszcze sukcesu biznesowego. Natomiast na pewno cieszy pozytywne zainteresowanie i odbiór naszych produktów – dodaje Agnieszka Rajewska.

Bernard Latanowicz, producent ręcznie robionych mydeł Laq, nie kryje nadziei związanych z efektami targów Cosmoprof. – Jak każdy producent kosmetyków, który tu przyjeżdża, szukam dystrybucji na całym świecie. Ścieżka powinna być taka, że najpierw szukamy rynku zbytu w Europie, a potem, gdy już mamy na nim ugruntowaną pozycję, próbujemy dotrzeć do reszty świata. Kto chce się rozwijać, powinien tutaj być – uważa Bernard Latanowicz. Trudno mu na razie powiedzieć, ile z odbytych rozmów zakończy się kontraktami. – W tym roku było mniej osób, ale może przełoży się to na większą liczbę zamówień. Wolę odbyć pięćdziesiąt rozmów biznesowych i dziesięć zrealizować, niż sto, z których wyjdą trzy. Na razie trudno mówić o efektach targów, dopiero w ciągu kilku najbliższych miesięcy będzie to wiadome – tłumaczy.

Jednak nie podziela entuzjazmu dotyczącego skali Cosmoprofu. – Nikt pani prawdy nie powie, ale w pierwszy dzień wszyscy się nudzili – w tym roku na targach było mniej odwiedzających i mniej gapiów. – mówi Bernard Latanowicz. Oprócz odwiedzających brakuje mu też wspólnego działania polskich firm kosmetycznych. – Niestety nie widać tej współpracy między nami. Bardzo rzadko, a właściwie nigdy nie słyszę propozycji od innych firm kosmetycznych „zróbmy coś razem”. Nie ma też odpowiedniego rządowego wsparcia biznesu kosmetycznego – uważa Bernard Latanowicz. Ze swoim sceptycyzmem jest jednak w mniejszości.

Niezaprzeczalna dominacja włoskich targów

– Tegoroczna edycja targów w Bolonii obfitowała w bardzo dużą liczbę ciekawych i merytorycznych spotkań. Udało nam się zarówno podtrzymać, jak i rozwinąć już istniejące relacje handlowe z dotychczasowymi odbiorcami oraz otworzyć zupełnie nowe kierunki sprzedaży – mówi Tomasz Topolski z firmy Elfa Pharm. – Był to niewątpliwie czas intensywnej pracy. Prawdziwy wynik targów będzie można ocenić dopiero za kilka miesięcy, natomiast na pewno pod względem zainteresowania odbiorców z całego świata była to najlepsza edycja targów w Bolonii, w której braliśmy do tej pory udział – stwierdza.

– Przez cztery dni trwania targów prezentowaliśmy naszą markę na dwóch stoiskach o łącznej powierzchni 130 mkw. Team biznesowy odbył prawie 270 spotkań, a każdego roku liczba klientów na stoisku sprzedażowym rośnie. Niemal 3 tys. zrealizowanych transakcji udowadnia, że Włoszki lubią nasze produkty, a zainteresowanie firmą jest coraz większe – podsumowuje optymistycznie Renata Gabarkiewicz.

Adrian Winiarz, dyrektor eksportu w firmie Bielenda Kosmetyki Naturalne, uważa, że dominacja targów Cosmoprof Bolonia w Europie jest niezaprzeczalna, a organizacja, liczba gości i zainteresowanie kontrahentów współpracą sprawiają, że mogą one pretendować do pozycji globalnego lidera. – Wszystko to powoduje, że przyszłoroczną obecność w Bolonii mamy już wpisaną w kalendarz. Polski pawilon był bez wątpienia gwiazdą tej edycji – cieszymy się, że również nasze stoisko – specjalnie zaaranżowane m.in. pod promocję naszej flagowej serii Bielenda Camellia Oil – miało swój udział w tworzeniu doskonałego wizerunku narodowej reprezentacji kosmetycznej. Z targów przywieźliśmy wiele wartościowych kontaktów i wierzymy, że przyczynią się one do jeszcze szybszego rozwoju sprzedaży międzynarodowej – podkreśla Adrian Winiarz.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
13.10.2026 12:47
K-beauty rośnie w siłę. Eksport kosmetyków z Korei sięgnął 7 mld dolarów
Eksport kosmetyków z Korei Południowej wzrósł o 27,3% do 7 mld dolarów materiały prasowe Skin Snap

Eksport kosmetyków z Korei Południowej wzrósł o 27,3% w pierwszej połowie 2026 roku, osiągając wartość 7 mld dolarów. Największym rynkiem zbytu zostały Stany Zjednoczone, gdzie sprzedaż zwiększyła się o 41,5% rok do roku. Koreańskie marki rozwijają również dystrybucję za granicą, m.in. dzięki współpracy Olive Young z Sephorą.

W tym artykule przeczytasz: 

  • Eksport kosmetyków z Korei Południowej rośnie. USA wyprzedzają Chiny
  • USA zwiększają import koreańskich kosmetyków
  • Pielęgnacja skóry dominuje w eksporcie koreańskich kosmetyków
  • Rząd Korei Południowej wspiera branżę kosmetyczną
  • Korea Południowa umacnia pozycję w światowym eksporcie kosmetyków
  • Od czego rozpoczął się trend K-beauty?
  • Olive Young rozwija działalność w USA
  • Czy boom na K-beauty utrzyma się w kolejnych latach?

Eksport kosmetyków z Korei Południowej rośnie. USA wyprzedzają Chiny

Eksport kosmetyków z Korei Południowej osiągnął 7 miliardów dolarów w pierwszej połowie 2026 roku, co oznacza wzrost o 27,3% rok do roku, według Ministerstwa Bezpieczeństwa Żywności i Leków. Stany Zjednoczone wyprzedziły Chiny i stały się największym rynkiem eksportowym dla południowokoreańskich kosmetyków.

Stany Zjednoczone odpowiadały za 1,45 mld USD, czyli 20,7% całkowitego południowokoreańskiego eksportu kosmetyków, odnotowując wzrost o 41,5% rok do roku. Tymczasem eksport koreańskich kosmetyków do Chin spadł o 6,6% do 1,01 mld USD w porównaniu z pierwszym półroczem 2025 roku. Chiny nadal odpowiadają za 14,4% eksportu koreańskich kosmetyków i zajmują drugie miejsce. Japonia zajęła trzecie miejsce z 580 mln USD, a wartość eksportu koreańskich kosmetyków na ten rynek wzrosła o 5,9%.

Szybki wzrost eksportu kosmetyków koreańskich utrzymał się również w drugim kwartale 2026 r. Wartość eksportu wzrosła z 3,1 mld USD w pierwszym kwartale do 3,9 mld USD w drugim kwartale. Południowokoreański rynek kosmetyków osiągnął w 2025 roku rekordowy roczny eksport na poziomie 11,4 miliarda dolarów. Wynik z pierwszej połowy 2026 r. odpowiada już 61,4% wartości eksportu z całego 2025 r. Eksport koreańskich kosmetyków wzrósł z 1,07 miliarda dolarów w 2012 roku, do 11,4 mld dolarów w 2025 roku.

image

e.l.f. wchodzi w zapachy i pielęgnację ciała. Czy ma szansę przebić liderów?

USA zwiększają import koreańskich kosmetyków

Eksport koreańskich kosmetyków do Stanów Zjednoczonych wzrósł mimo wprowadzenia w poprzednim roku 15-procentowych ceł na import z Korei Południowej, obejmujących część kosmetyków. Według "Seoul Economic Daily” analitycy twierdzą, że konsumenci robili zapasy przed spodziewanymi podwyżkami cen wynikającymi z wprowadzenia ceł wzajemnych.

- Wraz z dywersyfikacją eksportu wokół marek niezależnych, zależność od jednego kraju lub dużej firmy spadła.  Globalna pozycja koreańskich kosmetyków rośnie strukturalnie – twierdzi ministerstwo, według Seoul Economic Daily.

Produkty do pielęgnacji skóry były liderem eksportu kosmetyków z Korei Południowej, osiągając wartość 5,48 miliarda dolarów i stanowiąc 78% całkowitego eksportu, według Ministerstwa Bezpieczeństwa Żywności i Leków. Oznacza to wzrost o 25% w porównaniu z rokiem poprzednim.

image

Sprawdź jak zasada 6-2-7 porządkuje wybór w świecie K-beauty

Pielęgnacja skóry dominuje w eksporcie koreańskich kosmetyków

Według Ministerstwa Bezpieczeństwa Żywności i Leków, w USA odnotowano wzrost sprzedaży kosmetyków podstawowych o 360 mln USD (+48,6%) w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, a także wzrost sprzedaży produktów do mycia ciała o 20 mln USD (+36,4%), podczas gdy sprzedaż kosmetyków kolorowych spadła o 1 mln USD (-0,7%).

Inaczej wyglądała sytuacja na rynku chińskim. „Kosmetyki podstawowe” spadły o 60 milionów dolarów (-7,2%) w ujęciu rok do roku, kosmetyki kolorowe o 4 miliardy dolarów (-0,3%), a produkty do mycia ciała o 18 milionów dolarów (-25,0%).

Rząd Korei Południowej wspiera branżę kosmetyczną

 W zeszłym miesiącu kraj uchwalił przepisy mające na celu przekształcenie przemysłu kosmetycznego w główny motor wzrostu gospodarczego kraju. To pierwszy w historii Korei Południowej akt prawny poświęcony bezpośrednio wspieraniu rozwoju tego sektora.

Ustawa o promocji przemysłu kosmetycznego stworzy podstawę prawną wspierającą cały sektor kosmetyczny i przyzna Ministerstwu Zdrowia i Opieki Społecznej formalne uprawnienia do wspierania marek kosmetycznych, producentów i podmiotów zajmujących się badaniami i rozwojem, a także rozwoju surowców, składników, opakowań i dystrybucji.

image

Hebe i Paese z kampanią na Różowy Październik. Powstała specjalna kolekcja Pink October

W czerwcu magazyn Personal Care Insights poinformował o deklaracji ministra finansów Korei Południowej, który zapowiedział aktywne wsparcie rządu dla przemysłu kosmetycznego jako jednego z motorów wzrostu eksportu. Decyzja ta zapadła po tym, jak kraj przekroczył w pierwszym kwartale poziom eksportu na poziomie 3,1 miliarda dolarów,  wobec rosnącego globalnego popytu na koreańskie kosmetyki.

Korea Południowa umacnia pozycję w światowym eksporcie kosmetyków

W 2025 r. Korea Południowa zajęła drugie miejsce wśród światowych eksporterów kosmetyków, wyprzedzając Stany Zjednoczone, których eksport wyniósł 10,8 mld dolarów. Wyżej w zestawieniu znajduje się Francja, której eksport kosmetyków wynosi około 24 mld dolarów. Francja prowadzi z wyraźną przewagą, mając ponad dwukrotnie większy eksport niż Korea Południowa, m.in. dzięki silnej pozycji na rynku kosmetyków luksusowych.

 Ulta umieściła koreańskie marki kosmetyczne Medicube, Anua i Peach & Lily w centrum swojej kategorii premium. Tymczasem na Amazonie Medicube stanowiło 14,1% sprzedaży kosmetyków w pierwszym kwartale 2026 roku, a krem przeciwsłoneczny Beauty of Joseon stał się jednym z najchętniej kupowanych produktów.

image

Era pustych zasięgów mija. Plebiscyt "Rzetelny Influencer 2025" pokaże, komu ufają eksperci i konsumenci beauty. Ostatni dzień głosowania

Od czego rozpoczął się trend K-beauty?

Trend K-beauty zyskał międzynarodową popularność wraz z rozwojem tzw. koreańskiej fali, czyli rosnącym zainteresowaniem koreańską muzyką, filmem i kulturą. Kosmetyki stały się jednym z elementów tego zjawiska. Popularność zyskały m.in. wieloetapowa pielęgnacja skóry, maski w płachcie oraz produkty mające zapewniać efekt gładkiej, rozświetlonej cery, określany jako "glass skin”. Media społecznościowe pomogły rozpowszechnić te trendy poza Azją, a handel internetowy ułatwił dostęp do koreańskich marek na kolejnych rynkach.

K-beauty coraz mocniej zaznacza swoją obecność również w globalnym handlu kosmetykami. Według danych NielsenIQ wartość sprzedaży koreańskich kosmetyków wzrosła o 53% rok do roku i o 131% w ciągu dwóch lat. Dla detalistów rosnące zainteresowanie tą kategorią oznacza możliwość poszerzania asortymentu o koreańskie marki i rozwijania ich sprzedaży zarówno w internecie, jak i w sklepach stacjonarnych.

image

Beauty wchodzi w erę rezultatów. Sześć trendów, które zmienią rynek kosmetyczny do 2030 roku [RAPORT Huge Thing i DOUGLAS Polska]

Olive Young rozwija działalność w USA

Koreańskie kosmetyki zyskują również nowe kanały sprzedaży w Stanach Zjednoczonych. Olive Young zadebiutowało w tym kraju ze swoim pierwszym sklepem stacjonarnym w maju 2026 roku. Sklep w Pasadenie przyciągnął setki osób, które ustawiły się przed nim dzień przed oficjalnym otwarciem.

Według sprzedawcy, sklep odwiedza średnio ponad 1500 osób dziennie. Placówka o powierzchni 803 metrów kwadratowych oferuje 400 marek i około 5000 produktów. Asia Business Daily podaje, że ponad 90% marek pochodzi z Korei Południowej.

W zeszłym miesiącu CJ, spółka matka Olive Young, wyznaczyła cel osiągnięcia 12 bilionów (8,7 miliarda USD) przychodów sprzedaży w Ameryce Północnej do 2028 roku. Grupa planuje połączyć swoje biznesy związane z żywnością, treściami i kosmetykami w ramach szerszej strategii rozwoju w segmencie K-lifestyle, a Olive Young odegra kluczową rolę w ekspansji kosmetycznej. 

Rozwój sprzedaży koreańskich kosmetyków w USA wspiera również współpraca handlowa. Sephora i Olive Young nawiązały współpracę mającą na celu udostępnienie koreańskich kosmetyków klientom Sephora na całym świecie w ponad 500 sklepach.

image

Pro aging – świadoma pielęgnacja skóry zamiast walki z wiekiem

Czy boom na K-beauty utrzyma się w kolejnych latach?

Współpraca Sephory i Olive Young pokazuje, że koreańskie marki zyskują dostęp do kolejnych kanałów dystrybucji poza rynkiem azjatyckim. Włączenie ich do oferty międzynarodowej sieci perfumeryjnej może zwiększyć ich widoczność wśród klientów oraz ułatwić im dotarcie do nowych grup odbiorców. Partnerstwo wpisuje się w szerszy trend rozszerzania obecności K-beauty w handlu stacjonarnym i internetowym.

Jednocześnie rosnąca popularność koreańskich kosmetyków rodzi pytania o dalszy kierunek rozwoju rynku. Można zakładać, że w kolejnych latach konkurencja między markami K-beauty będzie się zaostrzać, a sama popularność koreańskiego pochodzenia produktów może przestać wystarczać do utrzymania wysokiej dynamiki sprzedaży. Istotne będzie to, czy producenci zdołają utrzymać zainteresowanie konsumentów, rozwijać dystrybucję poza Azją i konkurować z globalnymi koncernami kosmetycznymi. 

Możliwy jest również scenariusz, w którym po okresie szybkiego wzrostu rynek zacznie się konsolidować, a największe korzyści z ekspansji odniosą marki dysponujące rozpoznawalnością i dostępem do międzynarodowych sieci sprzedaży. Na razie trudno przesądzić, czy K-beauty utrzyma dotychczasowe tempo wzrostu, czy część obecnego zainteresowania okaże się przejściowym trendem.

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
23.09.2026 12:26
Indie wprowadzają nowe oznaczenia kosmetyków: eksporterze, przeczytaj
Wiadomości Kosmetyczne

Indie wprowadzają obowiązek oznaczania kosmetyków i produktów higieny osobistej symbolem wskazującym, czy zawierają składniki pochodzenia zwierzęcego. Nowe przepisy obejmują m.in. mydła, szampony i pasty do zębów. Dla producentów i importerów oznaczają konieczność weryfikacji receptur oraz pochodzenia surowców wykorzystywanych w produktach.

Jak donoszą New Delhi Television i Firstpost, Indyjskie Ministerstwo Spraw Konsumenckich wprowadziło nowe wymagania dotyczące oznakowania opakowań kosmetyków i produktów higieny osobistej. Zmiana została dokonana poprzez nowelizację Legal Metrology (Packaged Commodities) Rules, 2011, czyli przepisów regulujących m.in. informacje umieszczane na opakowaniach produktów wprowadzanych do obrotu. Nowe zasady weszły w życie w poniedziałek. Ich istotnym elementem jest obowiązek wskazania, czy produkt ma pochodzenie wegetariańskie, czy zawiera składniki pochodzenia zwierzęcego.

Zgodnie z nowymi wymogami produkty sklasyfikowane jako wegetariańskie mają być oznaczane zieloną kropką, natomiast produkty zawierające składniki pochodzenia zwierzęcego – czerwoną lub brązową kropką. Symbol ma być umieszczony w górnej części głównego panelu ekspozycyjnego opakowania, czyli w miejscu, które konsument widzi podczas wyboru produktu na półce. System nawiązuje do oznaczeń funkcjonujących już od lat na indyjskim rynku żywności, gdzie kolorowe symbole informują o rodzaju wykorzystanych składników.

Pochodzenie surowców pod kontrolą

Nowe przepisy mają zwiększyć przejrzystość informacji o pochodzeniu składników stosowanych w produktach do pielęgnacji i higieny. Jest to istotne nie tylko dla konsumentów kierujących się dietą, lecz także dla osób, których wybory zakupowe wynikają z przekonań etycznych lub praktyk religijnych. W przypadku kosmetyków kwestia ta jest bardziej złożona niż w przypadku produktów spożywczych, ponieważ składniki pochodzenia zwierzęcego mogą być wykorzystywane w wielu różnych funkcjach technologicznych.

Wśród potencjalnie problematycznych surowców znajdują się m.in. gliceryna, łój, kolagen, keratyna i skwalan. Samo wskazanie nazwy składnika nie zawsze pozwala jednak ustalić jego pochodzenie. Część z tych substancji może być bowiem pozyskiwana zarówno ze źródeł zwierzęcych, jak i roślinnych lub wytwarzana syntetycznie. W praktyce oznacza to, że dla prawidłowego zaklasyfikowania produktu konieczna będzie analiza nie tylko receptury, lecz także źródła poszczególnych surowców.

image

Indie kuszą branżę beauty. Polskie marki mają tam większy potencjał, niż mogłoby się wydawać

Dotyczy to również komponentów wykorzystywanych w stosunkowo niewielkich ilościach. Firmy będą musiały zweryfikować pochodzenie olejów, dodatków, substancji pomocniczych oraz innych komponentów receptur. Z perspektywy producenta oznacza to konieczność zebrania i uporządkowania informacji pochodzących z całego łańcucha dostaw, a nie wyłącznie danych dotyczących głównych składników aktywnych.

Kosmetyczny łańcuch dostaw

Nowe wymagania mogą mieć konsekwencje zarówno dla dużych koncernów FMCG i firm kosmetycznych, jak i dla mniejszych producentów oraz marek DTC. W przypadku przedsiębiorstw korzystających z wielu dostawców szczególnego znaczenia nabierze możliwość udokumentowania pochodzenia surowców wykorzystanych w konkretnych recepturach. Dotyczy to także produktów importowanych, w przypadku których producent lub importer będzie musiał zapewnić zgodność oznakowania z indyjskimi regulacjami.

Zmiana może więc przełożyć się nie tylko na sam wygląd opakowań, ale również na procesy związane z zarządzaniem recepturami, dokumentacją produktową i dostawcami. Firmy będą musiały ustalić, które produkty wymagają zielonego oznaczenia, a które symbolu wskazującego na obecność składników pochodzenia zwierzęcego. W przypadku produktów o identycznej formule sprzedawanych na różnych rynkach konieczne może być także przygotowanie odmiennych wersji opakowań.

Dla branży kosmetycznej istotne jest również to, że indyjski regulator nie ograniczył nowych zasad do jednej kategorii produktów. Obowiązek obejmuje produkty określane jako kosmetyki i artykuły toaletowe, w tym mydła, szampony i pasty do zębów, a więc kategorie należące do podstawowego segmentu FMCG. Skala potencjalnych zmian zależeć będzie od liczby produktów objętych regulacją oraz od tego, w ilu recepturach wykorzystywane są surowce pochodzenia zwierzęcego.

image

Indyjski tygrys beauty e-commerce wrzuca wyższy bieg: Nykaa z najszybszym wzrostem od 3 lat

Nieprzestrzeganie wymogów dotyczących oznakowania opakowań może skutkować działaniami organów egzekwujących przepisy Legal Metrology, w tym sankcjami przewidzianymi w indyjskich regulacjach. Dla producentów oznacza to, że weryfikacja pochodzenia składników staje się elementem nie tylko polityki informacyjnej wobec konsumentów, ale również zgodności regulacyjnej.

Indyjska zmiana wpisuje się jednocześnie w szerszy trend zwiększania transparentności dotyczącej składu i pochodzenia produktów kosmetycznych. W praktyce oznacza ona przesunięcie części odpowiedzialności za identyfikację źródeł surowców na producentów i importerów. Dla rynku beauty może to oznaczać większe znaczenie danych dotyczących łańcucha dostaw, certyfikacji surowców i możliwości prześledzenia ich pochodzenia – także w przypadku składników, które z perspektywy konsumenta pozostają niewielkim elementem gotowego produktu.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
15. październik 2026 08:29