StoryEditor
Biznes
20.12.2024 12:37

Dawid Pasternak, Akademia Sukcesu Beautylandia: Jak stworzyć produkt cyfrowy w branży beauty i zacząć na nim zarabiać?

Branża beauty nieustannie ewoluuje, a rozwój technologii otwiera przed nią zupełnie nowe możliwości zarabiania. Jednym z najbardziej dochodowych i przyszłościowych rozwiązań jest sprzedaż produktów cyfrowych. Są one skalowalne, nie wymagają fizycznego magazynowania i mogą generować zysk niemal w nieskończoność. Jak zatem wejść w świat cyfrowych rozwiązań w branży beauty i zacząć na nim zarabiać? Oto krok po kroku plan działania, który przedstawia marketingowiec Dawid Pasternak.

Z najnowszych danych uwzględnionych w raporcie DataReportal wynika, że aż 67,8 proc. Polaków dokonuje zakupów przez Internet przynajmniej raz w roku. Co więcej, 58 proc. osób w wieku od 16 do 64 lat regularnie robi zakupy online, co stawia Polskę w czołówce klientów e-commerce (Raport „Digital 2024 Poland” przygotowany przez firmę DataReportal).

Wzrost aktywności polskich konsumentów w sieci otwiera ogromne możliwości dla marek, które chcą dotrzeć do tego dynamicznie rosnącego segmentu rynku. Jest to również niewątpliwa okazja dla branży beauty, w której rynek produktów cyfrowych jest wciąż nienasycony.

Krok 1: Zidentyfikowanie potrzeby rynkowej

Branża beauty daje szeroki wachlarz możliwości – od pielęgnacji skóry, makijażu, aż po fryzjerstwo, czy zdrowie i wellness, dlatego chcąc znaleźć niszę dla swojego cyfrowego produktu, warto odpowiedzieć na kilka pytań:

Kim są moi odbiorcy?

Określenie grupy docelowej to pierwszy etap budowania strategii marketingowej. Może to być np. grupa kobiet w określonym wieku, osoby szukające naturalnych kosmetyków, czy profesjonaliści w branży beauty, którzy potrzebują narzędzi do nauki i rozwoju.

Jakie są potrzeby moich potencjalnych klientów?

Po określeniu grupy docelowej należy skupić się na potrzebach i problemach, z którymi mierzy się potencjalna grupa odbiorców.

Jak wypadam na tle mojej konkurencji?

W Polsce rynek beauty jest stosunkowo obszerny, ale wciąż nie ma na nim wielu przydatnych produktów cyfrowych. Sprawdź konkurencyjne marki i przeanalizuj ich oferty, a następnie znajdź przestrzeń dla swoich materiałów do sprzedaży.

Krok 2: Wybór odpowiedniego produktu 

Istnieje wiele form produktów cyfrowych, które możesz rozważyć. Pamiętaj, że powinny one odpowiadać na potrzeby wybranej grupy docelowej oraz wykorzystać Twoje mocne strony, umiejętności i zasoby.

E-booki i poradniki

Wśród najpopularniejszych produktów cyfrowych liderem są e-booki. W przypadku branży beauty popularna obecnie tematyka to poradniki o pielęgnacji skóry, instrukcje dotyczące wykonywania makijażu, przepisy na domowe kosmetyki, czy przewodniki po najlepszych produktach. Taki produkt jest stosunkowo łatwy do stworzenia, a przy odpowiednim marketingu może generować zadowalający dochód.

Kursy online i szkolenia

Edukacja to jeden z najpotężniejszych narzędzi w branży beauty. To również doskonały sposób do budowania wizerunku marki i wzmacniania Twojej pozycji na rynku, jako cenionego eksperta. Jednym z największych plusów takich produktów, jest fakt, że użytkownicy mogą je zakupić i korzystać w dogodnym dla siebie czasie. Ponadto raz stworzony kurs może być sprzedawany wielokrotnie.

Subskrypcje i członkostwa

Model subskrypcyjny zyskuje na popularności w wielu branżach. Możesz oferować dostęp do ekskluzywnych treści np. wideo — tutoriali, inspiracji, czy treści edukacyjnych na temat wykonywania manicure hybrydowego, które będą regularnie aktualizowane.

Aplikacje mobilne 

Jeśli masz zasoby lub współpracujesz z programistami, możesz stworzyć aplikację mobilną, która nie tylko ułatwi życie swoim użytkownikom, ale i będzie towarzyszyć im na co dzień. Dodatkowo, jeśli osiągnie ona popularność, wpłynie na generowanie pasywnego dochodu dla Ciebie.

Szablony i grafiki do druku

Są to produkty, które w szybki i prosty sposób można pobrać i wykorzystać. Mogą obejmować np. kalendarz pielęgnacji, planner makijażowy i wiele innych.

Krok 3: Tworzenie wartościowego produktu

Istotne, abyś zadbał/a o to, aby Twoje materiały były unikatowe i co najważniejsze najwyższej jakości. Produkt cyfrowy powinien być profesjonalnie wykonany, z dbałością o jego estetykę i design. Pamiętaj, że większość użytkowników przed zakupem zrobi porządny research!

P.S. Jeśli zdecydujesz się na formę wideo, to koniecznie zadbaj również o jakość dźwięku i obrazu. Przejrzystość produktu i dbałość o szczegóły mają ogromne znaczenie dla klientów.

Krok 4: Wyceń swój produkt

Jak wskazują badania obecnie 21 proc. Polaków wydaje na produkty cyfrowe od 40 do 84 zł miesięcznie. Taki sam odsetek stanowi grupa osób wydających między 85 a 219 zł (Badanie: Global State of the Consumer Tracker, przygotowane przez firmę doradczą Deloitte. 2023 r.). To pierwsza istotna informacja, która być może stanie się pomocna w wycenie Twoich produktów na samym początku. Miej na uwadze też liczbę godzin pracy nad przygotowaniem materiału, a przy tym ocena jego eksperckości i unikalność względem rynku. Tu ponownie ważne jest również przyjrzenie się konkurencji i analiza cen, jakie ona proponuje.

Krok 5: Platforma do sprzedaży produktów

Wybór odpowiedniej platformy do sprzedaży jest bardzo ważny, bo to właśnie dzięki niej Twoje produkty cyfrowe mogą trafić do szerokiego grona odbiorców. Istnieje wiele opcji takich jak własna strona internetowa, social media, platformy edukacyjne, czy marketplace’y. Na start wybierz platformę, po której potrafisz się płynnie poruszać. Z czasem warto próbować nowych kanałów.

Krok 6: Promocja i budowanie społeczności

Nawet najlepszy produkt nie sprzeda się, jeśli nie dotrze do odpowiedniej grupy odbiorców. Działaj wielotorowo! Dla branży beauty social media, to jedne z najpotężniejszych narzędzi do promocji - Instagram, TikTok, YouTube, a także Facebook, WhatsApp i Pinterest to miejsca, gdzie można dotrzeć do potencjalnych klientów, dlatego regularnie dziel się z obserwatorami wartościowymi treściami, a także nawiązuj współprace z influencami, którzy promują podobne wartości do Twojej marki.

Jeśli potrzebujesz wsparcia, nie bój się skorzystać z pomocy ekspertów w zakresie marketingu, czy tworzenia treści.

Tworzenie produktów cyfrowych w branży beauty z pewnością wymaga dużo cierpliwości, determinacji i konsekwencji w działaniu, ale efekty mogą być bardzo satysfakcjonujące. Kluczowe jest działanie z pasją i autentyczność, bo to właśnie Twoje zaangażowanie przyciągnie klientów. Powodzenia!

Dawid Pasternak

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
17.08.2026 15:54
Verona Products Professional z wnioskiem o upadłość. Spółka miała 27,2 mln zł zobowiązań
Agata Grysiak

Verona Products Professional, właściciel m.in. marki Ingrid, znajduje się w kolejnym etapie kryzysu finansowego. Po rozpoczętej we wrześniu 2023 r. restrukturyzacji spółka 7 maja 2026 r. złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości. Sąd Rejonowy w Płocku ustanowił następnie tymczasowego nadzorcę sądowego. Według ostatnich dostępnych danych finansowych zobowiązania firmy wynosiły 27,2 mln zł, przy przychodach na poziomie 52,6 mln zł.

Verona Products Professional sp. z o.o. działa na polskim rynku od 2003 r. Spółka, zarejestrowana pod numerem KRS 0000167637 i NIP 8371658005, zajmuje się produkcją wyrobów kosmetycznych i toaletowych. Jej portfolio obejmuje m.in. marki Ingrid Cosmetics, Vollare, Revia oraz Vittorio Bellucci. Siedziba przedsiębiorstwa znajduje się w Andrzejowie Duranowskim w województwie mazowieckim. 

Problemy finansowe Verona Products Professional nie są nowe. Już 1 września 2023 r. w sprawie spółki pojawiło się obwieszczenie dotyczące ustalenia dnia układowego. W tym samym miesiącu VPP znalazła się na 5. miejscu zestawienia najbardziej zadłużonych firm, wobec których rozpoczęto postępowania restrukturyzacyjne. Wartość jej zobowiązań wynosiła wówczas 27,2 mln zł.  Według danych MGBI we wrześniu 2023 r. postępowania restrukturyzacyjne rozpoczęły się w 347 firmach, a 228 przedsiębiorstw rozpoczęło starania o ich wszczęcie. VPP należała więc do największych pod względem zadłużenia podmiotów obejmowanych wówczas procesem restrukturyzacyjnym. MGBI zastrzega przy tym, że prezentowane wartości zobowiązań bazują na najnowszych dostępnych wówczas sprawozdaniach i mogą różnić się od ich późniejszej rzeczywistej wartości. 

image

Revers i Verona Products Professional w czołówce zakwestionowanych do 2024 r. przez Safety Gate polskich produktów kosmetycznych [ANALIZA]

Kolejny etap rozpoczął się 4 grudnia 2023 r., kiedy dłużnik złożył wniosek restrukturyzacyjny. Sprawa została wpisana do repertorium Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy pod sygnaturą WA1M/GRz/257/2023. W 2024 r. wierzyciele przyjęli układ, a do sądu skierowano wniosek o jego zatwierdzenie. 

Restrukturyzacja nie doprowadziła jednak do trwałego rozwiązania problemów. W 2026 r. w rejestrach pojawiły się kolejne czynności dotyczące postępowania. 7 maja 2026 r. Verona Products Professional złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości, który został zarejestrowany przez Sąd Rejonowy w Płocku w sprawie o sygnaturze PL1P/GU/260/2026. 

Sąd zabezpieczył majątek spółki

Istotnym wydarzeniem było postanowienie z 15 czerwca 2026 r. Sąd Rejonowy w Płocku, V Wydział Gospodarczy ds. Upadłościowych i Restrukturyzacyjnych, ustanowił wówczas tymczasowego nadzorcę sądowego. Funkcję tę powierzono Monice Wróblewskiej.

Oznaczało to jednocześnie ograniczenie swobody zarządu. Spółka zachowała możliwość wykonywania czynności zwykłego zarządu, natomiast działania wykraczające poza ten zakres wymagały zgody tymczasowego nadzorcy sądowego. 17 czerwca 2026 r. sąd opublikował sprostowanie wcześniejszego postanowienia, korygując nazwę dłużnika. Na tym etapie kluczowe jest rozróżnienie między złożeniem wniosku o ogłoszenie upadłości a samym ogłoszeniem upadłości. Dostępne informacje wskazują, że VPP znajduje się w postępowaniu dotyczącym wniosku o upadłość; nie należy więc utożsamiać decyzji o złożeniu wniosku z prawomocnym ogłoszeniem upadłości spółki. W rejestrze KRPU widnieje obecnie 10 obwieszczeń dotyczących VPP, w tym dotyczących postępowań restrukturyzacyjnych i upadłościowych. 

27,2 mln zł zobowiązań przy 52,6 mln zł przychodów

Skala problemów finansowych spółki najlepiej widoczna jest w danych ze sprawozdań finansowych. W 2022 r. Verona Products Professional osiągnęła 52,6 mln zł przychodów netto ze sprzedaży, wobec 40,4 mln zł w 2021 r. i 42,4 mln zł w 2020 r. Oznaczało to wzrost sprzedaży o około 30 proc. w ujęciu rok do roku. 

image

Verona Products Professional ponownie otwiera sklep online

Jednocześnie wynik finansowy pozostawał niewielki w relacji do skali działalności. W 2022 r. spółka wypracowała 242,4 tys. zł zysku netto, przy 242,4 tys. zł zysku brutto. Marża netto wyniosła zaledwie około 0,46 proc. 

Znacznie bardziej niepokojące były dane bilansowe. Zobowiązania i rezerwy na zobowiązania wyniosły w 2022 r. 27,2 mln zł, podczas gdy aktywa miały wartość 33,8 mln zł, a kapitał własny 6,6 mln zł. Oznaczało to zadłużenie odpowiadające około 80 proc. aktywów. W 2021 r. zobowiązania wynosiły 25,2 mln zł, a w 2020 r. 21,6 mln zł. W ciągu dwóch lat wzrosły więc o około 5,5 mln zł, czyli o ponad 25 proc. 

Szczególnie istotna była struktura zobowiązań. W 2022 r. zobowiązania krótkoterminowe sięgały 20,7 mln zł, a długoterminowe około 5,3 mln zł. Wskaźnik bieżącej płynności wynosił 1,23, podczas gdy wskaźnik zadłużenia netto do EBITDA osiągnął 4,52. Dane te pokazują, że mimo generowania ponad 50 mln zł sprzedaży spółka działała przy stosunkowo niewielkiej poduszce kapitałowej. 

Kryzys widać było także w relacjach z pracownikami

Sygnały dotyczące problemów VPP pojawiały się również poza dokumentami finansowymi. Na profilu firmy w serwisie GoWork znajduje się 858 opinii, a średnia ocena wynosi 3,8/5 na podstawie 581 ocen. Należy jednak zaznaczyć, że GoWork informuje, iż nie weryfikuje każdej opinii przed publikacją, dlatego wpisów użytkowników nie można traktować jako niezależnego źródła potwierdzającego sytuację finansową przedsiębiorstwa. 

W lipcu 2026 r. pojawiły się tam wpisy dotyczące opóźnień w wypłatach. Jeden z użytkowników twierdził, że 11 lipca pracownicy nadal nie otrzymali wynagrodzenia za marzec. Inny wpis z 24 lipca odnosił się bezpośrednio do oczekiwania na informacje dotyczące postępowania upadłościowego. Są to jednak relacje zamieszczane przez użytkowników serwisu i powinny być traktowane jako sygnały, a nie zweryfikowane dane dotyczące całej organizacji. 

Ingrid i zmiana strategii sprzedaży

Problemy właściciela marki Ingrid zbiegły się w czasie ze zmianami w jej obecności w handlu detalicznym. W sierpniu 2024 r. pojawiły się informacje o pustych szafach Ingrid w części sklepów Rossmann. Personel niektórych placówek informował o możliwym zakończeniu współpracy, natomiast rzecznik Rossmanna zaprzeczał, jakoby sieć wycofywała markę ze sprzedaży.  W tym samym okresie VPP znajdowała się już w restrukturyzacji. Jak informował wówczas branżowy portal, układ z wierzycielami został przyjęty, a do sądu trafił wniosek o jego zatwierdzenie. 

image

Ingrid u nas już nie będzie – mówi personel Rossmanna. Sieć zaprzecza. Co się dzieje z marką należącą do VPP?

W grudniu 2025 r. spółka próbowała natomiast wzmacniać sprzedaż bezpośrednią. 4 grudnia 2025 r. uruchomiła ponownie sklep internetowy, tym razem skoncentrowany przede wszystkim na marce Ingrid. Wcześniej VPP prowadziła multibrandowy sklep GoodSoul.eu, obejmujący wszystkie najważniejsze marki z portfolio. Pod koniec 2023 r. serwis zaczął przekierowywać użytkowników do monobrandowego sklepu Ingrid, co wskazywało na zmianę strategii e-commerce. Biedronki serię zapachów, która spotkała się z krytyką części konsumentek dotyczącą podobieństwa do wcześniejszych produktów. Firma zaprzeczała zarzutom dotyczącym sposobu komunikowania zmian w portfolio. 

image

Ingrid wprowadza do Biedronki serię zapachów: konsumentki zarzucają marce gaslighting

Kolejny etap dla producenta kosmetyków

Historia Verona Products Professional pokazuje, że pomiędzy pierwszymi działaniami restrukturyzacyjnymi a wnioskiem o upadłość minęły niespełna 3 lata. We wrześniu 2023 r. spółka miała około 27,2 mln zł zobowiązań i znalazła się w pierwszej piątce najbardziej zadłużonych przedsiębiorstw rozpoczynających wówczas restrukturyzację. W maju 2026 r. sama złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości, a w czerwcu sąd ustanowił tymczasowego nadzorcę mającego zabezpieczyć jej majątek. 

Dla rynku kosmetycznego oznacza to nie tylko problem pojedynczego producenta, lecz także niepewność dotyczącą dalszego funkcjonowania marek znajdujących się w jego portfolio. Ostateczne znaczenie dla wierzycieli, pracowników, kontrahentów i dystrybutorów będzie miało rozstrzygnięcie sądu w sprawie wniosku złożonego 7 maja 2026 r. oraz dalszy sposób prowadzenia postępowania. W dniu publikacji, tj. 17 sierpnia 2026 r., dostępne rejestry potwierdzają przede wszystkim trwające postępowanie w sprawie wniosku o upadłość i ustanowienie tymczasowego nadzorcy, a nie prawomocne zakończenie działalności spółki w wyniku ogłoszenia upadłości. 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
17.08.2026 14:47
USA utrzymuje cła na przesyłki do 800 dolarów. Koniec de minimis uderza w e-commerce beauty
Prezydent Donald Trump chce wyrównać bilans handlowy USA z UEefaktor/AI

Amerykański Court of International Trade podtrzymał decyzję administracji Donalda Trumpa o zawieszeniu zasady de minimis, która pozwalała na bezcłowy import przesyłek o wartości do 800 dolarów. Orzeczenie oznacza, że firmy sprzedające kosmetyki bezpośrednio amerykańskim konsumentom nadal muszą uwzględniać dodatkowe koszty importowe. Do końca 2025 r. zawieszenie przyniosło już ponad 1 mld dolarów wpływów z ceł.

Amerykański Court of International Trade odrzucił pozew kwestionujący decyzję prezydenta Donalda Trumpa o zawieszeniu zwolnienia celnego de minimis. Trzyosobowy skład sądu uznał, że prezydent miał podstawę prawną do zniesienia preferencji na mocy International Emergency Economic Powers Act (IEEPA). Oznacza to, że administracja może nadal pobierać cła od przesyłek o wartości 800 dolarów lub niższej.

Decyzja ma znaczenie przede wszystkim dla transgranicznego handlu internetowego. Zasada de minimis przez lata umożliwiała wprowadzanie na rynek USA kwalifikujących się towarów o niskiej wartości bez konieczności uiszczania ceł. Mechanizm był szczególnie istotny dla modeli sprzedaży, w których pojedyncze zamówienia były wysyłane bezpośrednio z zagranicy do konsumentów w Stanach Zjednoczonych.

Ponad 1 mld dolarów wpływów

Zniesienie zwolnienia zaczęło przynosić wymierne efekty fiskalne. Do końca 2025 r. zawieszenie de minimis wygenerowało ponad 1 mld dolarów wpływów z ceł. Dla administracji Trumpa jest to jeden z argumentów przemawiających za utrzymaniem nowych zasad.

Prezydent od początku przedstawiał de minimis jako lukę w amerykańskim systemie handlowym. Wskazywał, że mechanizm pozwalał zagranicznym przedsiębiorstwom na omijanie części obciążeń importowych, a także mógł być wykorzystywany do przemytu nielegalnych produktów.

image

Miliardy dolarów do odzyskania: L‘Oréal, Bausch + Lomb i Sol de Janeiro walczą z USA o zwrot ceł

Trump z zadowoleniem przyjął najnowsze orzeczenie sądu, określając je jako zwycięstwo w sprawie jednej z najbardziej problematycznych – w jego ocenie – luk w amerykańskiej polityce celnej.

Sąd rozróżnił dwie decyzje administracji

Sprawa ma również wymiar prawny. Pozew przeciwko administracji złożyła w maju 2025 r. firma Detroit Axle, dystrybutor części samochodowych z Michigan. Przedsiębiorstwo argumentowało, że prezydent nie miał wystarczających kompetencji, aby wykorzystać IEEPA do usunięcia zwolnienia de minimis.

Problem wynikał z wcześniejszego zastosowania tej samej ustawy przez Trumpa do wprowadzenia szerokich taryf określanych jako „Liberation Day tariffs”. W lutym Sąd Najwyższy USA uznał, że IEEPA nie daje prezydentowi wystarczającej podstawy do nakładania tak szeroko zakrojonych ceł bez zgody Kongresu.

Court of International Trade uznał jednak, że sytuacja w przypadku de minimis jest odmienna. Zdaniem sędziów zawieszenie zwolnienia nie stanowi ani wykonywania przez prezydenta władzy nad budżetem, ani wykonywania kompetencji ustawodawczych zastrzeżonych dla Kongresu.

W praktyce oznacza to, że najnowsze orzeczenie nie przywraca automatycznie wcześniejszych zasad. Zawieszenie de minimis pozostaje w mocy, a przedsiębiorcy muszą uwzględniać jego konsekwencje w kosztach importu.

Beauty traci preferencyjny model sprzedaży

Dla sektora kosmetycznego znaczenie zmian jest szczególne. Transgraniczny e-commerce umożliwiał markom z różnych części świata sprzedaż produktów amerykańskim konsumentom bez konieczności budowania od początku rozbudowanej infrastruktury dystrybucyjnej w USA.

image

Cła Trumpa jednak niezgodne z prawem? Jak postanowienie Sądu Najwyższego wpłynie na branżę kosmetyczną?

Model oparty na de minimis był atrakcyjny zwłaszcza przy zamówieniach o niewielkiej wartości. Firma mogła wysłać pojedynczą paczkę bezpośrednio do konsumenta, zamiast importować większą partię produktów do USA, ponosić koszty odprawy celnej i utrzymywania zapasów w amerykańskim magazynie.

Zmiana zwiększa tzw. landed cost, czyli całkowity koszt produktu ponoszony do momentu jego dostarczenia na rynek docelowy. W przypadku kosmetyków o stosunkowo niskiej cenie jednostkowej dodatkowa opłata celna może mieć istotny wpływ na marżę.

Konsekwencje mogą obejmować podwyżki cen detalicznych, ograniczenie promocji, zmianę wielkości minimalnego zamówienia albo przeniesienie części kosztów na konsumenta.

Shein i Temu jako przykład skali

Zniesienie de minimis szczególnie mocno dotyka modele biznesowe rozwijane przez platformy e-commerce, takie jak Shein i Temu. Firmy te wykorzystywały wysyłkę pojedynczych, relatywnie tanich paczek bezpośrednio do amerykańskich konsumentów.

W niektórych modelach przedsiębiorstwa korzystały także z magazynów zlokalizowanych w Kanadzie i Meksyku. Towary trafiały następnie do USA w postaci pojedynczych przesyłek, co pozwalało korzystać z preferencyjnego traktowania importu niezależnie od kraju produkcji towaru.

Dla rynku beauty mechanizm ten był istotny zarówno dla dużych platform, jak i mniejszych marek prowadzących sprzedaż D2C (direct-to-consumer). Zniesienie zwolnienia zmniejsza przewagę kosztową tego modelu.

Kongres planuje definitywny koniec zwolnienia

Orzeczenie sądu nie jest jedynym czynnikiem determinującym przyszłość de minimis. Kongres USA oddzielnie przegłosował rozwiązania zakładające trwałe wyeliminowanie zwolnienia od 2027 r.

Oznacza to, że nawet gdyby obecne rozwiązania administracji zostały w przyszłości zakwestionowane, amerykański rynek zmierza w kierunku trwałego odejścia od bezcłowego traktowania niskowartościowych przesyłek.

image

Cła Trumpa: francuski sektor kosmetyczny szykuje się na utratę 10 tys. miejsc pracy

Dla zagranicznych marek kosmetycznych oznacza to konieczność ponownej kalkulacji modelu wejścia na rynek USA. Dotyczy to przede wszystkim firm, które dotychczas opierały sprzedaż na wysyłce pojedynczych zamówień z Europy lub Azji bezpośrednio do konsumentów.

Magazyn w USA zamiast wysyłki pojedynczych paczek?

W nowych warunkach część przedsiębiorstw może rozważać zmianę modelu logistycznego. Jedną z możliwości jest import większych partii produktów do USA, ich odprawa celna i dalsza dystrybucja z lokalnego magazynu.

Takie rozwiązanie może zwiększać koszty związane z magazynowaniem, zapasami i logistyką, ale jednocześnie pozwala ograniczyć zależność od przesyłek transgranicznych. Dla marek o odpowiednio dużej sprzedaży może się okazać bardziej efektywne kosztowo niż wysyłanie każdego zamówienia z zagranicy.

Firmy będą musiały również analizować ceny, marże, kanały fulfilmentu oraz lokalizację zapasów. W przypadku produktów beauty znaczenie może mieć także struktura asortymentu – szczególnie udział produktów o niskiej wartości jednostkowej.

Zniesienie de minimis zmienia więc nie tylko sposób naliczania ceł. Może wpłynąć na całą architekturę transgranicznego e-commerce: od ustalania cen i strategii promocyjnych, przez wybór operatora logistycznego, po decyzje o budowie lokalnej sieci dystrybucji w USA.

image

Francuski przemysł kosmetyczny ostrzega: nowe cła USA mogą kosztować 300 mln euro rocznie i 5 tys. miejsc pracy

Dla sektora kosmetycznego najważniejsza jest przy tym perspektywa czasowa. Obecne zawieszenie już obowiązuje, przyniosło ponad 1 mld dolarów wpływów z ceł, a od 2027 r. planowane jest ustawowe, trwałe zakończenie obowiązywania zwolnienia. Dla marek międzynarodowych oznacza to, że model sprzedaży oparty na tanich, bezpośrednich przesyłkach do amerykańskiego konsumenta może w najbliższych latach stać się zdecydowanie mniej opłacalny.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
17. sierpień 2026 21:41