StoryEditor
Eksport
30.03.2016 00:00

Cosmoprof Bolonia 2016 pod polskim patronatem

Otwarcie Cosmoprof Bolonia – najważniejszych targów kosmetycznych na świecie – odbyło się w tym roku w biało-czerwonych barwach. Polska była oficjalnym krajem partnerskim wydarzenia, a wspierana w ten sposób branża kosmetyczna wypadła w Bolonii znakomicie. Na targach zaprezentowało się ponad 100 polskich producentów.

– Jeszcze nigdy Polska nie była tak bardzo widoczna podczas targów Cosmoprof w Bolonii, jak w tym roku. Nie tylko na terenie samych targów, w pawilonie narodowym, ale w całym mieście. Wspaniale wyglądały billboardy reklamujące Polskę jako kraj partnerski targów. Polskie marki promowane były w strefie VIP, do której mają wstęp wybrani goście biznesowi. Uczestnicy targów otrzymywali też katalogi poświęcone wyłącznie polskim firmom kosmetycznym. Rozdawały je włoskie hostessy we wszystkich pawilonach. To najlepsza promocja w Bolonii polskiej branży kosmetycznej i Polski jako kraju od czterech lat – mówi Marcin Małysz, dyrektor operacyjny Espiro Group, który poleciał do Bolonii, by poszukiwać ciekawych marek dla polskich dystrybutorów wchodzących w skład grupy. Największa w tym zasługa Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego (PZPK) – organizacji zrzeszającej ponad 120 firm kosmetycznych, której udało się wynegocjować z nowym rządem środki na promocję. Polska została krajem partnerskim największych targów kosmetycznych na świecie Cosmoprof 2016, choć jeszcze w grudniu ubiegłego roku nie było pieniędzy na jakiekolwiek działania reklamowe.

Polska branża przykładem dla innych

Zadanie było karkołomne. W 2015 roku zakończył się trwający trzy lata Branżowy Program Promocji Eksportu (kosmetyki były jedną z 15 branż, które Ministerstwo Gospodarki wybrało do reprezentowania polskiej gospodarki za granicą w latach 2012-2015). Jego pierwsza edycja zakończyła się ogromnym sukcesem. 25 mln zł przyznane na promocję branży kosmetycznej (i dotacje dla producentów) przełożyło się na wzrost eksportu, 5 proc. rok do roku przez cały okres trwania projektu. Producenci przyznawali, że zgodnie z rządowymi założeniami z kosmetyków udało się stworzyć polską markę eksportową. W marcu 2015 roku większość firm na Cosmoprof wystawiła się wspólnie w polskim pawilonie narodowym, a branża kosmetyczna była podawana przez organizatorów programu jako wzór dla innych. – Dzięki spójności i skonsolidowaniu branży oraz niezwykle sprawnej i efektywnej działalności realizatora programu udało się uzyskać wymierny efekt skali w zakresie promocji polskich marek oraz renomy i potencjału polskiego przemysłu kosmetycznego – mówiła wówczas Agnieszka Buła-Kopańska, dyrektor Departamentu Instrumentów Wsparcia w Ministerstwie Gospodarki. Dzięki staraniom związku branża kosmetyczna została wpisana na listę Krajowych Inteligentnych Specjalizacji, a w konsekwencji ponownie zakwalifikowana jako jeden z 10 championów polskiej gospodarki w drugiej edycji Branżowego Programu Promocji Eksportu na lata 2016-2020. Było jednak wiadomo, że targi Cosmoprof Bolonia 2016 wpadają w lukę między pierwszą a drugą edycją programu, bo środki na kolejny etap nie będą jeszcze uruchomione. Producenci zadecydowali jednak, że na Cosmoprof 2016 wystawią się znów wspólnie w wyróżniającej nasz kraj zabudowie narodowej i sami pokryją tego koszty. Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego rozpoczął natomiast starania o przyznanie dodatkowych środków z tzw. kotwicy medialnej na promocję Polski w Bolonii. – Cosmoprof to najważniejsze biznesowe targi kosmetyczne na świecie, musieliśmy zachować ciągłość projektu, żeby nie zaprzepaścić tego, co udało nam się przez trzy lata osiągnąć, nie zburzyć doskonałego wizerunku polskich firm na świecie – mówi Blanka Chmurzyńska-Brown, dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego.

Pat decyzyjny

W sierpniu 2015 r. związek w imieniu swoich firm członkowskich wystąpił do Ministerstwa Gospodarki z wnioskiem, by idąc na fali sukcesu Polska była krajem partnerskim targów Cosmoprof Bolonia 2016 (Poland Cosmoprof Partner Country) oraz z prośbą o dofinansowanie tego projektu. Ministerstwo otrzymało również plan działań promocyjno-medialnych, które rekomendowali producenci bogatsi o trzyletnie doświadczenia uczestnictwa w imprezach targowych za granicą. W październiku, po wyborach parlamentarnych, zmienił się polski rząd, nastąpiło całkowite przetasowanie sceny politycznej. W ministerstwach nastąpił pat decyzyjny, nikt nie chciał wziąć odpowiedzialności za uruchomienie obiecanych środków dla branży kosmetycznej. Dopiero 16 grudnia Joannie Popławskiej, prezes Polskiego Związku Kosmetycznego, na spotkaniu z premierem Mateuszem Morawieckim udało się zaapelować o jak najszybsze pojęcie stosownych decyzji. Środki zostały uruchomione, a związek rozpoczął współpracę z Ministerstwem Rozwoju i ambasadą w Rzymie, by zrealizować pomysł patronatu Polski nad Cosmoprof Bolonia 2016.

Żeby polski patronat doszedł do skutku

W imieniu polskich przedsiębiorców i za rządowe pieniądze, zgodnie z planem marketingowym przedstawionym przez związek, Wydział Promocji Handlu i Inwestycji w Rzymie, wykupił partnerski pakiet dla Polski i wszystkie wiążące się z tym działania promocyjne podczas targów (banery przed głównym wejściem na targi, baner nad polskim pawilonem, stoisko informacyjne, reklamy w katalogu targowym, inserty do toreb dla kupców i inne) oraz kampanie w mediach i powierzchnię reklamową na nośnikach zewnętrznych w 60 najważniejszych punktach Bolonii. Zgodnie z wymogami organizatorów Cosmoprof, trzeba było zakontraktować i opłacić te działania do końca 2015 roku. Natomiast dopiero w lutym 2016 roku (targi odbyły się w marcu) rozstrzygnięty został przetarg na operatora, który miał odpowiadać za stronę techniczną przedsięwzięcia i przygotować pełną kreację polskiej kampanii w Bolonii, zadbać o strony internetowe, mailingi, katalogi, torby reklamowe, zatrudnić hostessy, zorganizować stoisko informacyjne i obrandowany autobus dowożący klientów na targi. Przetarg na realizację projektu Partner Country Bolonia 2016 wygrała firma Polcharm, specjalizująca się w organizacji międzynarodowych imprez targowych. – Udało nam się zrealizować program, choć czasu mieliśmy bardzo mało. Gdyby nie fakt, że zajmujemy się organizacją polskich stoisk na tych targach już od 10. lat i mamy doświadczenie i kontakty, które okazały się tym razem nie do przecenienia, każdy inny wykonawca miałby nie lada problem, aby wykonać ten program w ciągu zaledwie 21 dni – mówi Anna Godek, właścicielka firmy Polcharm. – Niewątpliwie udało nam się zaproponować spójną wizualizację, która przypadła do gustu nie tylko Polakom. Włoscy organizatorzy orzekli, że sama koncepcja jak i nasza dziewczyna symbolizująca Polskę była zdecydowanie atrakcyjniejsza i lepiej zrealizowana niż ich grafiki – dodaje Anna Godek. Jak oceniają pracę firmy Polcharm zleceniodawcy? – Firma Polcharm bardzo dobrze wywiązała się ze swojego zadania. Polska branża miała znakomitą oprawę. Zastrzeżenia dotyczą jedynie relacji na linii wykonawca projektu a zleceniodawcy. Polcharm musi popracować nad tym, żeby łączyć producentów kosmetyków a nie dzielić na tych, którzy przez lata się z nim wystawiali i na tych, którzy tego nie robili. Nie może kierować się swoim partykularnym interesem, umieszczać na stoiskach wystawców reklamy gazety, którą wydaje, bo jest to prywatna działalność firmy Polcharm, niezwiązana z rządowym projektem. Polcharm odpowiadał za realizację działań zleconych przez branżę kosmetyczną w ramach Cosmoprof Partner Country i z tego zostanie rozliczony – dodaje Blanka Chmurzyńska-Brown.

Blaski i cienie

Anna Godek, właścicielka Polcharmu, zapewnia, że stanie do konkursu na operatora drugiej edycji rządowego Programu Promocji Eksportu. Prawdopodobnie do rywalizacji przystąpi także firma SPC House of Media, która prowadziła program w jego pierwszej edycji i ma duży wkład w przygotowanie założeń na lata 2016-2020. Tegoroczne Cosmoprof nie było jednak dla SPC szczęśliwe, a jeszcze mniej dla firm, które powierzyły firmie zabudowę swoich stoisk (producenci kupowali na wolnym rynku powierzchnię targową i zabudowę od dowolnego agenta). Zatrudniony przez SPC podwykonawca nie poradził sobie z zadaniem i część firm dzień przed targami nie miała swoich ekspozycji, inne odbiegały od wyobrażeń i standardu, jakiego oczekiwano po Polskim Pawilonie Narodowym. – To prawda, podwykonawca nie wywiązał się należycie z zadania, były opóźnienia, brakowało elementów wyposażenia, ale ostatecznie nie było firmy, która nie mogłaby się wystawić na targach. Nie uchylamy się od odpowiedzialności, jesteśmy w toku rozpatrywania reklamacji i wynikających z nich rozliczeń. Zrobiliśmy jednak wszystko, żeby uratować sytuację, na miejscu zatrudnialiśmy dodatkowe ekipy. Żadna z firm, które miały z nami podpisaną umowę na zabudowę stoiska z udziału w targach nie zrezygnowała – podkreśla Roland Sprung, prezes SPC House of Media. – Wspaniale zachowali się producenci, którzy ratowali swoich bądź co bądź konkurentów i uruchamiali własne kontakty, udostępniali członków swoich ekip budowlanych, żeby wszystkie stoiska powstały – podkreśla Blanka Chmurzyńska-Brown.

Co dalej?

Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego ma już gotowe założenia do promocji branży kosmetycznej na lata 2016-2020. Producenci wybrali priorytetowe rynki i wydarzenia, w których muszą wziąć udział. Do kategorii „must” zaliczyli Zjednoczone Emiraty Arabskie (targi Beauty World Middle East w Dubaju), Chiny (Cosmoprof Asia w Hong Kongu) i Włochy (Cosmoprof Bolonia). Z niektórych działań w Bolonii, takich jak np. wynajem i obrandowanie autobusu chcą zrezygnować, a środki przeznaczyć na wykupienie maksymalnej ilości reklam polskiego pawilonu. – Nie przynoszą oczekiwanego efektu spotkania polskich wystawców z zagranicznymi kupcami w formie popołudniowego koktajlu, środki również chcemy przesunąć na reklamę. Identyfikacja stoisk wszystkich polskich wystawców w pawilonie narodowym musi być jednakowa i spójna z rządowym projektem. Trzeba również podnieść jakość i poziom realizacji wszelkich projektów graficznych identyfikujących polską branżę – wylicza Blanka Chmurzyńska-Brown. Do kategorii drugiej – imprez, na których warto być, ale nie sprawdza się pawilon narodowy zaliczone zostały targi w Korei, Indonezji i Arabii Saudyjskiej. A na trzeciej, które związek sugeruje wykreślić z listy, bo nie przynoszą spodziewanych efektów, znalazły się targi w Japonii, USA i Rosji.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
21.07.2026 13:01
Pełne półki mimo wojny. Jak kryzys na Bliskim Wschodzie wpływa na rynek beauty?
Ulta Beauty w Dubai Mallwiadomoscikosmetyczne.pl

Jeszcze zanim światowe media zaczęły informować o zakłóceniach w transporcie przez Cieśninę Ormuz i rosnących kosztach surowców po eskalacji konfliktu między USA a Iranem, Dubaj żył swoim rytmem. W centrach handlowych trudno było dostrzec jakiekolwiek oznaki kryzysu. W Sephorze tłumy klientów testowały nowe zapachy, koreańskie kosmetyki zajmowały coraz więcej miejsca na półkach, a luksusowe marki prezentowały kolejne premiery. To właśnie ten kontrast najlepiej pokazuje specyfikę rynku beauty na Bliskim Wschodzie. Regionu, który jednocześnie pozostaje niezwykle odporny jako rynek konsumencki i wyjątkowo wrażliwy jako globalny węzeł logistyczny.

W tym artykule przeczytasz:

  • Wojna na Bliskim Wschodzie nie zatrzymała sprzedaży, ale uderzyła w zaplecze rynku
  • Nawet krem do twarzy zależy od ropy
  • Kiko, Shiseido i e.l.f. już liczą straty
  • Hermes zaliczył wielki spadek
  • Bliski Wschód wciąż pozostaje rynkiem, którego nikt nie chce stracić
  • Dubaj nadal jest witryną światowego beauty
  • Największy test dopiero przed branżą

Podczas pobytu w Dubaju odwiedziłam kilka największych drogerii i perfumerii. Pierwsze wrażenie? Gdyby nie doniesienia serwisów informacyjnych, trudno byłoby uwierzyć, że region znajduje się w centrum jednego z najpoważniejszych kryzysów geopolitycznych ostatnich lat.

Nie brakowało premier produktowych, półki były pełne, a konsumenci – zarówno mieszkańcy Emiratów, jak i turyści (choć w nieco mniej licznej grupie), nadal kupowali kosmetyki premium i luksusowe zapachy. To jednak tylko jedna strona medalu.

Wojna na Bliskim Wschodzie nie zatrzymała sprzedaży, ale uderzyła w zaplecze rynku

Konflikt między USA a Iranem nie zachwiał popytem na kosmetyki w Zatoce Perskiej, ale bardzo mocno wpłynął na funkcjonowanie całego łańcucha dostaw.

Jak opisuje Reuters, blokada Cieśniny Ormuz spowodowała gwałtowny wzrost kosztów transportu, wydłużenie czasu dostaw oraz problemy z dostępnością kontenerów. Dla branży kosmetycznej oznacza to wyższe ceny praktycznie każdego elementu produktu, od surowców po opakowania.

To szczególnie istotne, ponieważ przez Cieśninę Ormuz przebiega jeden z najważniejszych światowych szlaków transportowych.

 

image
Sephora w Dubai Mall
wiadomoscikosmetyczne.pl

 

Nawet krem do twarzy zależy od ropy

Na pierwszy rzut oka kosmetyki i geopolityka wydają się odległymi światami. W rzeczywistości są ze sobą silnie powiązane.

Wzrost cen ropy przekłada się bezpośrednio na ceny tworzyw sztucznych wykorzystywanych do produkcji opakowań kosmetycznych, takich jak PET, polipropylen czy polietylen. Drożeją również oleje roślinne stosowane w recepturach oraz aluminium wykorzystywane do produkcji opakowań.

Nawet jeśli konsument w Dubaju nadal widzi pełne półki, producent w Europie czy Azji płaci dziś znacznie więcej za wyprodukowanie tego samego kremu lub szamponu.

image

Zmiana zachowań konsumentów uderza w rynek beauty. Douglas obniża swe prognozy

Kiko, Shiseido i e.l.f. już liczą straty

Rosnące koszty nie są już jedynie teoretycznym zagrożeniem.

Portal Reuters podaje, że Kiko Milano szacuje dodatkowe wydatki logistyczne na około 1,5 mln euro w skali roku. Firma wskazuje przede wszystkim na opóźnienia dostaw oraz wzrost cen komponentów i opakowań.

Z kolei Shiseido uwzględniło już wpływ wojny na poziomie około 32 mln dolarów, natomiast e.l.f. Beauty spodziewa się kosztów rzędu 15–20 mln dolarów związanych z droższym transportem i paliwem.

 

image
Ulta Beauty w Dubai Mall
wiadomoscikosmetyczne.pl
image
Ulta Beauty
wiadomoscikosmetyczne.pl

 

Hermes zaliczył wielki spadek 

Parę miesięcy temu pisaliśmy na naszym portalu o pokaźnych spadkach wyników grupy LVMH, w tym marki Hermès . 

Spadek liczby turystów negatywnie wpłynął na sprzedaż w sklepach koncesyjnych na lotniskach oraz w regionie Bliskiego Wschodu. Jak tłumaczył wtedy dyrektor finansowy Eric du Halgouet – W styczniu i lutym odnotowaliśmy bardzo dobre, dwucyfrowe wzrosty, natomiast marzec przyniósł gwałtowne zatrzymanie sprzedaży – 

Dodał, że sprzedaż w luksusowych centrach handlowych w Dubaju i innych kluczowych lokalizacjach w regionie Zatoki spadła w marcu aż o 40 proc. (było to chwilę po eskalacji konfliktu). 

W całym kwartale sprzedaż na Bliskim Wschodzie spadła o 6 proc. (w ujęciu porównywalnym), do 160 mln euro, wobec 185 mln euro rok wcześniej. Choć region ten odpowiada jedynie za 4,4 proc. przychodów grupy, był najszybciej rosnącym rynkiem Hermès w 2025 roku.

 

image
Drogerie w Dubai Mall
wiadomoscikosmetyczne.pl
image
Tom Ford Beauty w Dubai Mall
wiadomoscikosmetyczne.pl

 

Bliski Wschód wciąż pozostaje rynkiem, którego nikt nie chce stracić

Paradoks polega na tym, że mimo napiętej sytuacji geopolitycznej region pozostaje jednym z najbardziej atrakcyjnych rynków beauty na świecie.

To właśnie tutaj sprzedaż luksusowych perfum należy do najwyższych globalnie, konsumenci są otwarci na innowacje, a segment premium rozwija się szybciej niż w wielu krajach Europy.

Producenci robią wszystko, aby utrzymać dostawy do regionu. Niektórzy przewożą towary drogą lotniczą, inni kierują je do portu w Dżuddzie w Arabii Saudyjskiej, skąd produkty transportowane są ciężarówkami zamiast przez porty Zatoki Perskiej.

To kosztowniejsze rozwiązania, ale dla wielu marek utrzymanie obecności na tym rynku jest ważniejsze niż krótkoterminowa rentowność.

image

Luksus pod presją. Hermès odczuwa skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie

Dubaj nadal jest witryną światowego beauty

Spacerując po dubajskich centrach handlowych trudno odnieść wrażenie, że branża znajduje się pod presją.

Na półkach widać praktycznie wszystkie najważniejsze światowe marki, od Diora i Chanel, przez Huda Beauty, aż po coraz liczniejsze marki koreańskie i niszowe brandy arabskie. Premier nie brakuje, ekspozycje są rozbudowane, a sklepy pozostają pełne klientów.

Dubaj nadal pełni rolę globalnego showroomu dla branży kosmetycznej. Marki nie mogą pozwolić sobie na ograniczenie swojej obecności właśnie tutaj.

Największy test dopiero przed branżą

Największym wyzwaniem nie jest dziś sam popyt, lecz odporność całego ekosystemu dostaw.

Jak podkreślają analitycy cytowani przez Reuters, jeśli zakłócenia transportowe utrzymają się dłużej, wyższe koszty będą stopniowo przenoszone na kolejne ogniwa łańcucha wartości m.in. producentów opakowań, fabryki kontraktowe, właścicieli marek i detalistów.

Na razie konsumenci w Dubaju niemal tego nie odczuwają. Jednak pełne półki w centrach handlowych nie oznaczają, że rynek funkcjonuje jak dawniej. Za kulisami branża beauty przechodzi dziś jeden z najpoważniejszych testów odporności od czasu pandemii. Konflikt pokazał, jak bardzo globalny przemysł kosmetyczny uzależniony jest od stabilnych szlaków handlowych i jak szybko wydarzenia geopolityczne mogą przełożyć się na koszt produkcji pozornie prostych produktów – od plastikowego słoiczka po gotowy krem. To lekcja, z której wnioski będą wyciągać nie tylko producenci, ale również retailerzy i inwestorzy planujący rozwój na jednym z najbardziej perspektywicznych rynków beauty świata.

 

Źródło: Reuters

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
24.04.2026 10:34
Kosmetyki mogą zdrożeć. Winne rosnące koszty surowców z Chin
Rosnące koszty zmieniają strukturę rynku beautyShutterstock

Wzrost cen surowców powiązanych z ropą naftową zaczyna przekładać się na wyższe ceny eksportowe z Chin, co może przyspieszyć globalną inflację — również w branży kosmetycznej. Dane rynkowe wskazują, że producenci stopniowo przenoszą rosnące koszty na odbiorców.

W tym artykule przeczytasz:

  • Koniec okresu "tanich” dostaw z Chin
  • Surowce petrochemiczne pod presją
  • Czy marki przeniosą koszty na konsumentów?
  • Inflacja może przyspieszyć
  • Konsumenci jeszcze tego nie odczuli
  • Co to oznacza dla branży beauty?

Koniec okresu "tanich” dostaw z Chin

Po kilku latach spadków ceny eksportowe z Chin zaczynają rosnąć. W marcu odnotowano wyraźne podwyżki w wielu kategoriach dóbr konsumpcyjnych, co przerywa trend, który dotychczas pomagał ograniczać inflację na rynkach globalnych.

Zmiana ta jest związana m.in. z rosnącymi kosztami surowców petrochemicznych, będących podstawą produkcji wielu komponentów wykorzystywanych również w branży kosmetycznej m.in. w opakowaniach i składnikach formuł.

Surowce petrochemiczne pod presją

Najsilniej rosną koszty materiałów takich jak plastik, włókna syntetyczne czy chemikalia pochodzące z ropy. W praktyce oznacza to wzrost cen produktów wykorzystujących te komponenty.

W kontekście rynku beauty szczególne znaczenie mają opakowania z tworzyw sztucznych oraz składniki bazujące na pochodnych ropy, które stanowią istotny element kosztowy produkcji kosmetyków.

image

Potęga C-beauty: od fabryki świata do globalnych brandów [ANALIZA]

Czy marki przeniosą koszty na konsumentów?

Wzrost kosztów nie ogranicza się do jednego segmentu. Producenci mierzą się jednocześnie z drożejącymi surowcami, metalami i komponentami elektronicznymi, co dodatkowo zwiększa presję cenową w całym łańcuchu dostaw.

Dla marek kosmetycznych oznacza to rosnące koszty produkcji, logistyki i pakowania — a w konsekwencji potencjalną konieczność rewizji cen końcowych.

Inflacja może przyspieszyć

Dotychczas spadające ceny eksportowe z Chin działały jako bufor ograniczający inflację w gospodarkach rozwiniętych. Obecnie efekt ten zaczyna słabnąć.

Analitycy wskazują, że w 2026 roku inflacja w głównych gospodarkach może ponownie przekroczyć poziom 3 proc., co oznacza odwrócenie wcześniejszego trendu stabilizacji cen.

image

Chiny i Japonia jako nowy motor wzrostu w globalnej perfumerii niszowej [ROCZNIK WK 2025/26]

Konsumenci jeszcze tego nie odczuli

Na razie wzrost cen eksportowych nie w pełni przełożył się na ceny dla konsumentów. Wiele produktów dostępnych obecnie na rynku zostało zamówionych wcześniej, przy niższych kosztach produkcji.

Jednak w kolejnych miesiącach, wraz z realizacją nowych zamówień, presja cenowa może stać się bardziej widoczna.

Co to oznacza dla branży beauty?

Choć część analityków wskazuje, że Chiny mogą częściowo amortyzować globalny wzrost cen, wiele zależy od dalszego rozwoju sytuacji geopolitycznej i kosztów energii.

Dla producentów i detalistów to sygnał, że okres względnej stabilności kosztowej może się kończyć. W najbliższych miesiącach kluczowe będzie to, w jakim stopniu rosnące wydatki uda się zrównoważyć i czy ostatecznie trafią one do konsumenta.

 

Źródło: Fashion Network

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
30. lipiec 2026 19:40