StoryEditor
Eksport
30.03.2016 00:00

Cosmoprof Bolonia 2016 pod polskim patronatem

Otwarcie Cosmoprof Bolonia – najważniejszych targów kosmetycznych na świecie – odbyło się w tym roku w biało-czerwonych barwach. Polska była oficjalnym krajem partnerskim wydarzenia, a wspierana w ten sposób branża kosmetyczna wypadła w Bolonii znakomicie. Na targach zaprezentowało się ponad 100 polskich producentów.

– Jeszcze nigdy Polska nie była tak bardzo widoczna podczas targów Cosmoprof w Bolonii, jak w tym roku. Nie tylko na terenie samych targów, w pawilonie narodowym, ale w całym mieście. Wspaniale wyglądały billboardy reklamujące Polskę jako kraj partnerski targów. Polskie marki promowane były w strefie VIP, do której mają wstęp wybrani goście biznesowi. Uczestnicy targów otrzymywali też katalogi poświęcone wyłącznie polskim firmom kosmetycznym. Rozdawały je włoskie hostessy we wszystkich pawilonach. To najlepsza promocja w Bolonii polskiej branży kosmetycznej i Polski jako kraju od czterech lat – mówi Marcin Małysz, dyrektor operacyjny Espiro Group, który poleciał do Bolonii, by poszukiwać ciekawych marek dla polskich dystrybutorów wchodzących w skład grupy. Największa w tym zasługa Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego (PZPK) – organizacji zrzeszającej ponad 120 firm kosmetycznych, której udało się wynegocjować z nowym rządem środki na promocję. Polska została krajem partnerskim największych targów kosmetycznych na świecie Cosmoprof 2016, choć jeszcze w grudniu ubiegłego roku nie było pieniędzy na jakiekolwiek działania reklamowe.

Polska branża przykładem dla innych

Zadanie było karkołomne. W 2015 roku zakończył się trwający trzy lata Branżowy Program Promocji Eksportu (kosmetyki były jedną z 15 branż, które Ministerstwo Gospodarki wybrało do reprezentowania polskiej gospodarki za granicą w latach 2012-2015). Jego pierwsza edycja zakończyła się ogromnym sukcesem. 25 mln zł przyznane na promocję branży kosmetycznej (i dotacje dla producentów) przełożyło się na wzrost eksportu, 5 proc. rok do roku przez cały okres trwania projektu. Producenci przyznawali, że zgodnie z rządowymi założeniami z kosmetyków udało się stworzyć polską markę eksportową. W marcu 2015 roku większość firm na Cosmoprof wystawiła się wspólnie w polskim pawilonie narodowym, a branża kosmetyczna była podawana przez organizatorów programu jako wzór dla innych. – Dzięki spójności i skonsolidowaniu branży oraz niezwykle sprawnej i efektywnej działalności realizatora programu udało się uzyskać wymierny efekt skali w zakresie promocji polskich marek oraz renomy i potencjału polskiego przemysłu kosmetycznego – mówiła wówczas Agnieszka Buła-Kopańska, dyrektor Departamentu Instrumentów Wsparcia w Ministerstwie Gospodarki. Dzięki staraniom związku branża kosmetyczna została wpisana na listę Krajowych Inteligentnych Specjalizacji, a w konsekwencji ponownie zakwalifikowana jako jeden z 10 championów polskiej gospodarki w drugiej edycji Branżowego Programu Promocji Eksportu na lata 2016-2020. Było jednak wiadomo, że targi Cosmoprof Bolonia 2016 wpadają w lukę między pierwszą a drugą edycją programu, bo środki na kolejny etap nie będą jeszcze uruchomione. Producenci zadecydowali jednak, że na Cosmoprof 2016 wystawią się znów wspólnie w wyróżniającej nasz kraj zabudowie narodowej i sami pokryją tego koszty. Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego rozpoczął natomiast starania o przyznanie dodatkowych środków z tzw. kotwicy medialnej na promocję Polski w Bolonii. – Cosmoprof to najważniejsze biznesowe targi kosmetyczne na świecie, musieliśmy zachować ciągłość projektu, żeby nie zaprzepaścić tego, co udało nam się przez trzy lata osiągnąć, nie zburzyć doskonałego wizerunku polskich firm na świecie – mówi Blanka Chmurzyńska-Brown, dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego.

Pat decyzyjny

W sierpniu 2015 r. związek w imieniu swoich firm członkowskich wystąpił do Ministerstwa Gospodarki z wnioskiem, by idąc na fali sukcesu Polska była krajem partnerskim targów Cosmoprof Bolonia 2016 (Poland Cosmoprof Partner Country) oraz z prośbą o dofinansowanie tego projektu. Ministerstwo otrzymało również plan działań promocyjno-medialnych, które rekomendowali producenci bogatsi o trzyletnie doświadczenia uczestnictwa w imprezach targowych za granicą. W październiku, po wyborach parlamentarnych, zmienił się polski rząd, nastąpiło całkowite przetasowanie sceny politycznej. W ministerstwach nastąpił pat decyzyjny, nikt nie chciał wziąć odpowiedzialności za uruchomienie obiecanych środków dla branży kosmetycznej. Dopiero 16 grudnia Joannie Popławskiej, prezes Polskiego Związku Kosmetycznego, na spotkaniu z premierem Mateuszem Morawieckim udało się zaapelować o jak najszybsze pojęcie stosownych decyzji. Środki zostały uruchomione, a związek rozpoczął współpracę z Ministerstwem Rozwoju i ambasadą w Rzymie, by zrealizować pomysł patronatu Polski nad Cosmoprof Bolonia 2016.

Żeby polski patronat doszedł do skutku

W imieniu polskich przedsiębiorców i za rządowe pieniądze, zgodnie z planem marketingowym przedstawionym przez związek, Wydział Promocji Handlu i Inwestycji w Rzymie, wykupił partnerski pakiet dla Polski i wszystkie wiążące się z tym działania promocyjne podczas targów (banery przed głównym wejściem na targi, baner nad polskim pawilonem, stoisko informacyjne, reklamy w katalogu targowym, inserty do toreb dla kupców i inne) oraz kampanie w mediach i powierzchnię reklamową na nośnikach zewnętrznych w 60 najważniejszych punktach Bolonii. Zgodnie z wymogami organizatorów Cosmoprof, trzeba było zakontraktować i opłacić te działania do końca 2015 roku. Natomiast dopiero w lutym 2016 roku (targi odbyły się w marcu) rozstrzygnięty został przetarg na operatora, który miał odpowiadać za stronę techniczną przedsięwzięcia i przygotować pełną kreację polskiej kampanii w Bolonii, zadbać o strony internetowe, mailingi, katalogi, torby reklamowe, zatrudnić hostessy, zorganizować stoisko informacyjne i obrandowany autobus dowożący klientów na targi. Przetarg na realizację projektu Partner Country Bolonia 2016 wygrała firma Polcharm, specjalizująca się w organizacji międzynarodowych imprez targowych. – Udało nam się zrealizować program, choć czasu mieliśmy bardzo mało. Gdyby nie fakt, że zajmujemy się organizacją polskich stoisk na tych targach już od 10. lat i mamy doświadczenie i kontakty, które okazały się tym razem nie do przecenienia, każdy inny wykonawca miałby nie lada problem, aby wykonać ten program w ciągu zaledwie 21 dni – mówi Anna Godek, właścicielka firmy Polcharm. – Niewątpliwie udało nam się zaproponować spójną wizualizację, która przypadła do gustu nie tylko Polakom. Włoscy organizatorzy orzekli, że sama koncepcja jak i nasza dziewczyna symbolizująca Polskę była zdecydowanie atrakcyjniejsza i lepiej zrealizowana niż ich grafiki – dodaje Anna Godek. Jak oceniają pracę firmy Polcharm zleceniodawcy? – Firma Polcharm bardzo dobrze wywiązała się ze swojego zadania. Polska branża miała znakomitą oprawę. Zastrzeżenia dotyczą jedynie relacji na linii wykonawca projektu a zleceniodawcy. Polcharm musi popracować nad tym, żeby łączyć producentów kosmetyków a nie dzielić na tych, którzy przez lata się z nim wystawiali i na tych, którzy tego nie robili. Nie może kierować się swoim partykularnym interesem, umieszczać na stoiskach wystawców reklamy gazety, którą wydaje, bo jest to prywatna działalność firmy Polcharm, niezwiązana z rządowym projektem. Polcharm odpowiadał za realizację działań zleconych przez branżę kosmetyczną w ramach Cosmoprof Partner Country i z tego zostanie rozliczony – dodaje Blanka Chmurzyńska-Brown.

Blaski i cienie

Anna Godek, właścicielka Polcharmu, zapewnia, że stanie do konkursu na operatora drugiej edycji rządowego Programu Promocji Eksportu. Prawdopodobnie do rywalizacji przystąpi także firma SPC House of Media, która prowadziła program w jego pierwszej edycji i ma duży wkład w przygotowanie założeń na lata 2016-2020. Tegoroczne Cosmoprof nie było jednak dla SPC szczęśliwe, a jeszcze mniej dla firm, które powierzyły firmie zabudowę swoich stoisk (producenci kupowali na wolnym rynku powierzchnię targową i zabudowę od dowolnego agenta). Zatrudniony przez SPC podwykonawca nie poradził sobie z zadaniem i część firm dzień przed targami nie miała swoich ekspozycji, inne odbiegały od wyobrażeń i standardu, jakiego oczekiwano po Polskim Pawilonie Narodowym. – To prawda, podwykonawca nie wywiązał się należycie z zadania, były opóźnienia, brakowało elementów wyposażenia, ale ostatecznie nie było firmy, która nie mogłaby się wystawić na targach. Nie uchylamy się od odpowiedzialności, jesteśmy w toku rozpatrywania reklamacji i wynikających z nich rozliczeń. Zrobiliśmy jednak wszystko, żeby uratować sytuację, na miejscu zatrudnialiśmy dodatkowe ekipy. Żadna z firm, które miały z nami podpisaną umowę na zabudowę stoiska z udziału w targach nie zrezygnowała – podkreśla Roland Sprung, prezes SPC House of Media. – Wspaniale zachowali się producenci, którzy ratowali swoich bądź co bądź konkurentów i uruchamiali własne kontakty, udostępniali członków swoich ekip budowlanych, żeby wszystkie stoiska powstały – podkreśla Blanka Chmurzyńska-Brown.

Co dalej?

Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego ma już gotowe założenia do promocji branży kosmetycznej na lata 2016-2020. Producenci wybrali priorytetowe rynki i wydarzenia, w których muszą wziąć udział. Do kategorii „must” zaliczyli Zjednoczone Emiraty Arabskie (targi Beauty World Middle East w Dubaju), Chiny (Cosmoprof Asia w Hong Kongu) i Włochy (Cosmoprof Bolonia). Z niektórych działań w Bolonii, takich jak np. wynajem i obrandowanie autobusu chcą zrezygnować, a środki przeznaczyć na wykupienie maksymalnej ilości reklam polskiego pawilonu. – Nie przynoszą oczekiwanego efektu spotkania polskich wystawców z zagranicznymi kupcami w formie popołudniowego koktajlu, środki również chcemy przesunąć na reklamę. Identyfikacja stoisk wszystkich polskich wystawców w pawilonie narodowym musi być jednakowa i spójna z rządowym projektem. Trzeba również podnieść jakość i poziom realizacji wszelkich projektów graficznych identyfikujących polską branżę – wylicza Blanka Chmurzyńska-Brown. Do kategorii drugiej – imprez, na których warto być, ale nie sprawdza się pawilon narodowy zaliczone zostały targi w Korei, Indonezji i Arabii Saudyjskiej. A na trzeciej, które związek sugeruje wykreślić z listy, bo nie przynoszą spodziewanych efektów, znalazły się targi w Japonii, USA i Rosji.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
30.01.2026 11:17
Karolina Starmach, Dela Cosmetics: Unijne regulacje są impulsem do innowacji kosmetycznych, a nie barierą rozwoju
Karolina Starmach, export manager w Dela Cosmeticsmat.pras.

Nie da się dziś konkurować globalnie, oszczędzając na R&D. Firmy kosmetyczne muszą zaakceptować fakt, że inwestycje w reformulacje są stałym elementem biznesu, a nie jednorazowym kosztem. Z mojego doświadczenia wynika jednoznacznie, że unijne regulacje są impulsem do innowacji, w długiej perspektywie wzmacniając konkurencyjność europejskich – w tym też polskich – producentów – uważa Karolina Starmach, export manager w firmie Dela Cosmetics.

Przez pięć lat pracowała pani jako technolog, poznając branżę kosmetyczną od najdrobniejszych – i to dosłownie – podstaw. W jaki sposób dogłębna znajomość receptur i procesu produkcji wpływa dziś na rozmowy z zagranicznymi partnerami i budowanie zaufania do marki kosmetycznej? W czym takie doświadczenie pomaga?

Dogłębna znajomość receptur i procesów produkcyjnych realnie skraca dystans w rozmowach z zagranicznymi partnerami. Przez pięć lat pracy jako technolog nauczyłam się myśleć o produkcie nie tylko marketingowo, ale przede wszystkim procesowo i jakościowo. Dziś, jako export manager, mogę prowadzić rozmowy również na poziomie merytorycznym, co znacząco zwiększa wiarygodność firmy. W praktyce oznacza to, że partnerzy szybciej podejmują decyzje, bo widzą, że po drugiej stronie jest osoba, która rozumie ryzyka technologiczne, ograniczenia surowcowe i regulacyjne. To buduje zaufanie do producenta, a nie tylko do samego produktu. 

Unia Europejska regularnie wprowadza ograniczenia, dotyczące stosowania określonych składników. Jak te regulacje wpływają na konkurencyjność europejskich, w tym polskich, producentów kosmetyków na rynkach międzynarodowych? Czy producenci traktują te regulacje jako bariery w rozwoju czy jako impuls do ciągłych innowacji?

Z mojego doświadczenia wynika jednoznacznie, że unijne regulacje są impulsem do innowacji, a nie barierą rozwoju. Oczywiście wymagają one dużych nakładów pracy, ale w długiej perspektywie wzmacniają konkurencyjność europejskich producentów. Firmy działające w UE uczą się projektować produkty bardziej świadomie, bezpiecznie i przyszłościowo. Dzięki temu na rynkach międzynarodowych europejskie – w tym polskie – kosmetyki są postrzegane jako bardziej zaawansowane technologicznie i godne zaufania. To bardzo silny argument eksportowy. 

Zakazy i ograniczenia dotyczące składników często oznaczają konieczność reformulacji obecnych na rynku produktów. Jak firmy kosmetyczne mogą pogodzić rosnące koszty R&D z oczekiwaniami rynków zagranicznych, dotyczącymi ceny i jakości?

Nie da się dziś konkurować globalnie, oszczędzając na R&D. Firmy kosmetyczne muszą zaakceptować fakt, że inwestycje w reformulacje są stałym elementem biznesu, a nie jednorazowym kosztem. Kluczowe jest jednak rozsądne zarządzanie tym procesem: projektowanie formulacji w taki sposób, aby były możliwie „odporne” na przyszłe zmiany regulacyjne oraz skalowalne na różne rynki. W ten sposób koszty R&D stają się inwestycją, która zwraca się w postaci dłuższego cyklu życia produktu i większej elastyczności eksportowej.  

image

Dorota i Wojciech Soszyńscy, Oceanic: Branża kosmetyczna nie wybacza zastoju [ROCZNIK WK 2025/26]

Czy doświadczenie technologiczne pomaga pani lepiej odpowiadać na pytania i obawy dystrybutorów dotyczące bezpieczeństwa, skuteczności i zgodności produktów z lokalnymi przepisami? Czy wiedza techniczna i technologiczna pomaga w sprzedaży B2B?

Tak – i to w sposób fundamentalny. W sprzedaży B2B, szczególnie w eksporcie, decyzje nie są podejmowane wyłącznie na podstawie ceny czy estetyki produktu. Dystrybutorzy oczekują konkretnych, rzetelnych odpowiedzi dotyczących bezpieczeństwa, stabilności, skuteczności i zgodności z lokalnym prawem. Moje doświadczenie technologiczne pozwala prowadzić rozmowy na poziomie faktów, a nie ogólników. To znacząco przyspiesza proces sprzedaży i zwiększa zaufanie do producenta jako długoterminowego partnera. 

Dlaczego pani zdaniem eksport, czyli ekspansja zagraniczna, nie jest już opcją dla działalności, ale często staje się koniecznością dla producentów kosmetyków? Jak szukacie takich nowych rynków zbytu?

Rynek lokalny, nawet jeśli dynamiczny, nie jest dziś wystarczający, aby zapewnić stabilny rozwój producenta kosmetyków. Eksport przestał być dodatkiem do działalności – stał się jej naturalnym kierunkiem. Dla firm takich jak Dela Cosmetics, które oferują wysoką jakość i elastyczność produkcyjną, ekspansja zagraniczna jest logicznym krokiem. Nowych rynków nie szukamy przypadkowo – analizujemy ich potencjał regulacyjny, potrzeby konsumenckie i dojrzałość rynku private label. 

image

P-beauty Made in Poland może osiągnąć sukces [ROCZNIK WK 2025/26]

Czym firma powinna się kierować przy wyborze nowych rynków eksportowych: wielkością rynku, trendami konsumenckimi i modami, barierami regulacyjnymi czy dopasowaniem do DNA marki? 

Przy wyborze nowych rynków eksportowych najważniejsze jest dopasowanie do kompetencji producenta i DNA marki, a nie sama wielkość rynku czy chwilowe trendy konsumenckie. Duży, modny rynek może wyglądać atrakcyjnie w analizach, ale jeśli nie jest gotowy na oferowaną jakość, poziom cenowy lub model współpracy, bardzo szybko staje się kosztownym błędem strategicznym. 

Z perspektywy producenta kosmetyków kluczowe jest realistyczne spojrzenie na własne możliwości: zaplecze technologiczne, elastyczność produkcji, gotowość do adaptacji receptur oraz zdolność spełnienia lokalnych wymogów regulacyjnych. Rynek, który wymaga całkowitej zmiany portfolio lub modelu biznesowego, rzadko jest dobrym punktem startowym dla eksportu. W Dela Cosmetics nowe rynki analizujemy wielowymiarowo. Oczywiście bierzemy pod uwagę wielkość rynku i potencjał sprzedażowy, ale traktujemy je jako warunek konieczny, a nie decydujący. Znacznie ważniejsze są dojrzałość rynku private label, świadomość konsumentów, stabilność regulacyjna oraz dostęp do rzetelnych partnerów dystrybucyjnych. 

Co pomaga najlepiej w eksploracji nowych rynków? Targi, stowarzyszenia, eventy branżowe?

W eksploracji nowych rynków kluczową rolę odgrywają targi i bezpośrednie spotkania branżowe. To właśnie tam można szybko zweryfikować realne zainteresowanie produktem, poziom wiedzy potencjalnych partnerów oraz ich podejście do jakości i zgodności regulacyjnej. Żadne raporty czy analizy nie zastąpią rozmów twarzą w twarz, podczas których bardzo szybko widać, czy dana współpraca ma potencjał długoterminowy. Istotnym wsparciem są również stowarzyszenia branżowe i lokalne instytucje wspierające eksport, jednak traktujemy je jako narzędzie uzupełniające. Decydujące znaczenie ma zawsze praktyczna weryfikacja rynku – rozmowy, testowe projekty i stopniowe budowanie obecności, zamiast gwałtownej ekspansji bez zaplecza operacyjnego. 

Jak bardzo trzeba dziś dostosowywać produkt (pod kątem składu, komunikacji z rynkiem i konsumentem, opakowania) do lokalnych rynków? Czy i gdzie jest granica między adaptacją a utratą spójności, DNA marki?

Produkt musi być dostosowany do lokalnych rynków, szczególnie pod kątem składu i komunikacji, ale nie może tracić swojej tożsamości. Granica adaptacji przebiega tam, gdzie zmiany zaczynają rozmywać to, co stanowi o unikalności marki. 

Najlepsze efekty osiągają firmy, które potrafią zachować spójny rdzeń produktu, jednocześnie elastycznie reagując na lokalne potrzeby. To wymaga bardzo dobrej współpracy działów technologii, sprzedaży i marketingu. 

image

Diagnoza innowacyjności branży kosmetycznej. Co wynika z badania PZPK?

Jakie największe różnice regulacyjne zauważa Pani pomiędzy rynkiem UE a rynkami pozaeuropejskimi (np. Ameryki, Azja) i jak wpływają one na strategię eksportową firmy?

Największą różnicą jest brak jednolitości regulacyjnej poza UE. Podczas gdy Unia Europejska oferuje spójne ramy prawne, rynki takie jak USA czy Azja wymagają indywidualnego podejścia do każdego kraju, a czasem nawet regionu. To bezpośrednio wpływa na strategię eksportową – zmusza producentów do większej elastyczności technologicznej i bardzo dobrego przygotowania dokumentacyjnego. Firmy, które nie mają zaplecza technologicznego, często nie są w stanie skalować eksportu poza Europę. 

Jak Pani ocenia potencjał polskich marek kosmetycznych, jaką mają opinię na świecie? Co z perspektywy eksportu może okazać się największym wyzwaniem (a może i szansą?) w najbliższych latach? Czym polscy producenci mogą konkurować na świecie?

Polskie marki kosmetyczne mają bardzo duży, wciąż niewykorzystany potencjał eksportowy. Są coraz lepiej postrzegane jako producenci oferujący dobrą jakość, nowoczesne składy i rozsądny poziom cen. Największym wyzwaniem będzie dalsze różnicowanie się na tle globalnej konkurencji. Jednocześnie jest to ogromna szansa – polscy producenci mogą konkurować elastycznością, zapleczem technologicznym, szybkością reagowania na trendy i bardzo dobrą znajomością regulacji.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
27.01.2026 13:33
Indonezja rozszerza obowiązkową certyfikację halal na kosmetyki, towary konsumenckie i opakowania
Muzułmanki przeglądają ofertę kosmetyczną halal.ahmad.faizal

Indonezja potwierdziła, że od października 2026 roku obowiązkowa certyfikacja halal obejmie znacznie szerszą grupę produktów niż dotychczas. Nowe przepisy będą dotyczyć nie tylko żywności i napojów, lecz także kosmetyków, produktów higieny osobistej, wyrobów chemicznych, biologicznych oraz towarów powstałych z użyciem inżynierii genetycznej. Zmiany wpisują się w długofalową strategię regulacyjną państwa, które jest największym krajem muzułmańskim na świecie pod względem liczby ludności.

Decyzja rządu oznacza formalne rozszerzenie zakresu systemu halal na segmenty, które dotychczas w wielu przypadkach funkcjonowały poza ścisłym reżimem certyfikacyjnym. Nowe regulacje obejmą również opakowania, co ma znaczenie dla producentów kosmetyków i dóbr konsumenckich, ponieważ wymogi będą dotyczyć całego łańcucha wartości, a nie wyłącznie samej formuły produktu. W praktyce oznacza to konieczność weryfikacji surowców, procesów produkcyjnych oraz komponentów pomocniczych.

Za wdrażanie przepisów odpowiadać będzie kilka instytucji. Koordynację działań interesariuszy przejmie Ministerstwo ds. Religijnych, natomiast egzekwowaniem przepisów zajmie się Halal Product Assurance Agency (BPJPH). Kluczową rolę w interpretacji zgodności produktów z zasadami religijnymi odegra Indonesian Ulema Council (MUI), który będzie wydawał oficjalne orzeczenia (fatwy) dotyczące poszczególnych kategorii wyrobów.

image

Indonezja tworzy listę produktów objętych obowiązkową certyfikacją halal: eksporterze, przeczytaj!

Równolegle władze zapowiadają intensyfikację działań edukacyjnych, których celem jest podniesienie poziomu tzw. halal literacy wśród producentów i konsumentów. BPJPH rozszerzyło także program bezpłatnej certyfikacji halal, w ramach którego wydawanych jest ponad 1 mln certyfikatów rocznie. Znaczna część tego wolumenu dedykowana jest mikro-, małym i średnim przedsiębiorstwom (MSME), które mogą skorzystać z uproszczonej ścieżki tzw. self-declare certification.

Rozszerzenie obowiązkowej certyfikacji halal ma wzmocnić pozycję Indonezji jako globalnego hubu przemysłu halal oraz zwiększyć zaufanie konsumentów do produktów obecnych na rynku. Dla marek kosmetycznych i producentów dóbr konsumenckich oznacza to wyraźne podniesienie progu regulacyjnego wejścia na rynek Indonezja, liczący ponad 270 mln mieszkańców. Jednocześnie rządowe wsparcie dla sektora MSME ma ograniczyć koszty dostosowania się do nowych wymogów i zmniejszyć ryzyko wykluczenia mniejszych podmiotów z rynku.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
30. styczeń 2026 16:11