StoryEditor
Eksport
25.04.2015 00:00

Cosmoprof Bolonia największe na świecie targi beauty

48 edycja Cosmoprof Worldwide 2015 w Bolonii to już historia. W ciągu czerech dni, od 19 do 23 marca, przez targi przewinęło się ponad 240 tys. osób, z czego 80 tys. spoza Włoch. Nasi producenci zaprezentowali się w znakomitym stylu. Polski Pawilon Narodowy, największy w historii naszej branży, był też jednym z największych na targach.

Magia Cosmoprofu pozwala zwiedzającym na kilka dni zanurkować do tego międzynarodowego obserwatorium kolorowego świata, pełnego nowości kosmetycznych. Zamknięci zostajemy w swoistej wieży Babel, otoczeni ludźmi mówiącymi wszelkimi językami, często też dziwnie ubranymi, pomalowanymi lub jedynie pomalowanymi (zamiast ubrania). Do przejścia 90 tys. mkw., dlatego wśród zwiedzających króluje obuwie sportowe, w szpilkach męczą się tylko eleganckie hostessy. – W porównaniu do innych imprez targowych, Bolonia jest najbardziej kolorowa i… szalona. Na tych targach na stoiskach najwięcej się dzieje – body painting, makijaż czy, jak u nas, wybuchy pachnącej, kolorowej piany i dymy – mówi Zofia Żadan, marketing and design specialist z firmy Serpol-Cosmetics.

Manifestacja siły rynku kosmetycznego
Jednak Cosmoprof to przede wszystkim biznes. Samych wystawców w tym roku było blisko 2,5 tys., w tym 70 proc. spoza Italii. Targi komentowało ponad tysiąc akredytowanych dziennikarzy, 540 blogerów, ponad 100 tys. obserwatorów w mediach społecznościowych z ponad 2 milionami wejść. Te cyfry pozwalają uświadomić sobie rozmiar bolońskich targów, które, jak to określił Duccio Campagnoli, prezydent BolognaFiere i So.Ge.Cos, gospodarzy imprezy, „są globalnym świętem świata beauty, dającym świadectwo siły i energii tej kategorii”.
– Od 9 lat, bez przerwy, prezentujemy swoje nowości kosmetyczne. Każdego roku mamy imponujące, nowoczesne stoisko, w tym roku ponad 60-metrowe – wypowiedź Kariny Kozerskiej, dyrektora marketingu Eveline Cosmetics, potwierdzały tłumy ludzi nieustannie przewijających się przez stoisko firmy, która klientkom rozdawała prezenty, a z partnerami biznesowymi prowadziła rozmowy przy stanowiskach, gdzie czekały katalogi z nowościami.
Cosmoprof i Cosmopack to jedne z 75 targów, które w ciągu roku odbywają się w Bolonii, są jednocześnie najważniejszą manifestacją siły rynku kosmetycznego. Zawarto podczas nich kontrakty, które będą realizowane w ciągu całego roku. – To były wyjątkowe targi, dostaliśmy szereg zapytań o współpracę, co charakterystyczne, bardzo zindywidualizowanych. Dla każdego klienta trzeba przygotować szytą na miarę ofertę – mówi Łukasz Barbacki, dyrektor eksportu Ce-Ce of Sweden (Beliso). Takie same odczucia ma Wojciech de Lubicz Szeliski, prezes firmy Pierre René. Firma nie nadąża wręcz z produkcją szaf makijażowych pod zamówienia, które zebrała podczas tegorocznych targów.

Raj dla kupujących
Zainteresowani przybyli do Bolonii z całego świata. Tym, którzy docierali helikopterami, przygotowano pas do lądowania na dachu pawilonów 16-18. Dla przyjeżdżających samochodami zarezerwowano 14,5 tys. miejsc parkingowych na terenach przylegających do targów, na które wchodziło się pięcioma wejściami. W dniu otwarcia targów przed głównym wejściem rozkładany jest kilkusetmetrowy czerwony dywan, po jego bokach i na górze rozwieszane są gigantyczne bilboardy. Świat beauty na kilka dni stoi otworem przed zwiedzającymi.
W tym roku marka Dr Irena Eris była jedną z niewielu (i jedyną polską), które miały swoją reklamę przed wejściem na targi i w holu głównym. – Zabraliśmy odwiedzających w wirtualną podróż po holistycznym świecie marki, prezentując pracę i osiągnięcia Centrum Naukowo-Badawczego Dr Irena Eris, przełomowe wdrożenia produktowe oraz najważniejsze wydarzenia z życia marki – mówi Olimpia Romanik, senior marketing manager – international markets w Laboratorium Kosmetycznym Dr Irena Eris.
Pierwsze dni są zwykle ściśle biznesowe, a ostatni dzień to raj dla kupujących młodych i starszych Włoszek, bo w doskonałej cenie mogą nabyć kosmetyki, a jednocześnie uczestniczyć w dziesiątkach pokazów najznakomitszych fryzjerów czy wizażystek, anonsowanych poprzez głośniki i przy towarzyszącej im ogłuszającej muzyce. Coraz częściej wracają do polskich firm z opakowaniami z poprzednich lat i ponownie kupują te same produkty. Jedna z nich, Francesca, studiująca w Bolonii, w tym roku przyprowadziła ze sobą trzy koleżanki, aby i one mogły kupić polskie produkty (ku ich ogromnej radości, od firmy Bell dostały gratis kosmetyki do makijażu w pięknych torbach).

Polski sukces
W tym roku na targach Cosmoprof (20‑23 marca) i Cosmopack, tradycyjnie zaczynającym się dzień wcześniej (19-22 marca) wystawiało się ponad 100 firm z Polski. Zarówno w ramach pawilonu narodowego, jak i w innych częściach targów. Polska, będąca 6 producentem kosmetyków w Europie z eksportem do ponad 130 krajów na całym świecie, wyraźnie pokazuje swoją siłę na włoskich targach. – Targi Cosmoprof w Bolonii to najważniejsze wydarzenie w branży kosmetycznej, wpisane w kalendarz już od 48 lat. Dla nas to okazja na pozyskanie nowych klientów i rynków zbytu, ale i spore wyzwanie, ponieważ przebicie się z ofertą w tak licznym gronie wystawców nie jest łatwe. W tym roku zaprezentowaliśmy się na targach po raz trzeci i jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, co udało nam się zrealizować – mówi Olimpia Romanik.
Polskie firmy zaprezentowały się znakomicie. Każdy stand zaprojektowany został z pomysłem i przyciągał wzrok zwiedzających. – Duże wrażenie na odwiedzających zrobił cały, największy jak dotychczas, Polski Pawilon Narodowy. Dodatkową atrakcją na naszym stoisku były pokazy prowadzone przez nasz zespół trenerski Akademii Urody. Odwiedziło nas kilkaset klientek – mówi Katarzyna Olędzka, kierownik marketingu Verona Products Professional.
Cosmoprof Worldwide Bologna stały się targami, na które przyjeżdża cały biznesowy świat. Specjalnie przygotowane programy typu International Buyer Program, także i dla Cosmopacku (części targów przeznaczonej dla producentów opakowań i surowców oraz technologii) powodują, że stają się one obowiązkowym miejscem spotkań. Mimo problemów z dojazdem (strajki na lotniskach), dotarło tu ponad 500 czołowych kupców z 51 państw, którzy uczestniczyli w ponad dwóch tysiącach wcześniej zaplanowanych spotkań z wystawcami Cosmoprofu i Cosmopacku.

Festiwal trendów
Targi Cosmoprof Worldwide Bologna dzielą się na sześć różnych segmentów: perfumy, spa i uroda, produkty naturalne, włosy, paznokcie oraz opakowania. Na uczestników czekały warsztaty, konferencje, imprezy i seminaria tematyczne dla branży beauty. Tradycją targów stała się już sekcja Trendy – miejsce dla inspiracji, edukacji i wizji przyszłości, gdzie wszyscy uczestnicy, tak odwiedzający jak i wystawcy, wymieniali się spostrzeżeniami na temat tendencji, stanowiących przyszłość branży kosmetycznej. Świat Spa w tym roku miał swoje Esthetiforum i Spa Symposium, perfumeryjny – Perfumery Forum. Od lat oblegane są niezwykle efektowne pokazy przygotowywane przez mistrzów nożyczek i grzebienia w ramach On Hair czy Hair Forum, podczas którego eksperci dzielą się swoimi doświadczeniami.
W ramach Cosmopacku wystawiało się 420 firm z 33 państw, w tym z Polski. Tegoroczną atrakcją była Cosmopack Factory, która na oczach zwiedzających produkowała mascarę (w ubiegłym roku był to puder, dwa lata temu szminka). Rozdawano ją potem wszystkim chętnym. – Wszystkie pozostałe targi kosmetyczne, np. inne edycje Cosmoprof, mają charakter bardziej regionalny. W Bolonii spotyka się cały świat – zauważa Magdalena Nawrocka, kierownik działu techniczno-handlowego Politech.

W pawilonach narodowych
W materiałach prasowych, przygotowanych przez organizatorów Cosmoprof, podkreślono rosnącą rangę pawilonów narodowych. W tym roku w ten sposób wystawiało się 27 państw, m.in. Francja, Hiszpania, USA, Grecja, Belgia, Australia i oczywiście bardzo widoczna i dobrze oceniana Polska. Po raz pierwszy w tej formule pokazała się Holandia, Tajlandia i Zjednoczone Emiraty Arabskie.
– Wielu kontrahentów przychodzi z bardzo pozytywnymi komentarzami na temat sposobu promocji polskiego przemysłu kosmetycznego. Zwiększa się przez to liczba potencjalnych partnerów zainteresowanych naszymi produktami i współpracą. Generalnie polskie kosmetyki cieszą się coraz lepszą opinią. Klienci zauważają ich jakość, nowoczesność, świetne składy oraz wyjątkowo estetyczne opakowania – zgodnie stwierdzili podczas targów przedstawiciele działu eksportu w firmie Oceanic.
– Odwiedzający są pozytywnie zaskoczeni, że polski sektor kosmetyczny ma tak liczną reprezentację na targach, a jakość i widoczność polskiego pawilonu z roku na rok jest coraz lepsza, rośnie też rozpoznawalność Polski jako kraju silnego w branży kosmetycznej, a to cieszy. Nasza firma od wielu lat jest czynnym orędownikiem promocji Polskiej Branży Kosmetycznej. Staramy się podkreślać polskie pochodzenie na każdym międzynarodowym forum branżowym oraz z dumą prezentujemy Polskę jako kraj pochodzenia na opakowaniach większości naszych kosmetyków – dodaje Olimpia Romanik.

Trendy – piękno w zgodzie z naturą
W tym roku hasłem przewodnim targów było „150 sposobów na odżywienie piękna”, bo tyle było państw wystawiających się, a każde z nich miało swoje recepty na pokazanie dorobku kosmetyki, tradycji i przyzwyczajeń, które zasługują na poznanie i szacunek. Piękno w zgodzie z naturą to kolejna tendencja, z podkreśleniem roli surowców naturalnych, opakowań biodegradowalnych czy szacunku dla natury i ochrony naszej planety. Piękno dobre, etyczne, respektujące otoczenie, o jak najniższej emisji CO2. Coraz więcej miejsca dla kosmetyków naturalnych, wykorzystujących tradycje w połączeniu z najnowocześniejszymi osiągnięciami laboratoryjnymi. Przyszłość otwarta przed produktami wegańskimi, nie zawierającymi składników pochodzenia zwierzęcego.
– Trendem, któremu z pewnością planujemy poświęcić sporo uwagi, jest nurt kosmetyków wegańskich oraz z certyfikatami eko. Mieliśmy wiele zapytań o produkcję tego typu kosmetyków, zarówno od naszych stałych kontrahentów, jak i nowych, zaś sam organizator targów przeznaczył na „zielone kosmetyki” aż dwie hale. Jest to więc dla nas bardzo ważny sygnał, że warto podążać w tym kierunku – zauważyła Zofia Żadan.

Centrum kosmetyczne targowego świata
Przedstawiciele polskich firm, podobnie jak Adrian Winiarz, export manager z Bielendy, zauważyli mniejszy ruch na tegorocznych targach. Nie dojechało sporo kupców, w tym z Afryki ze względu na strajki na lotniskach. Jak to trafnie ujęła Emilia Bechta z Heinz Glas, coroczne problemy z dotarciem na targi (strajki Lufthansy) stają się tradycją, tylko że mocno denerwującą. Nie zmienia to jednak rangi tego wydarzenia. – Najbardziej prestiżowe targi kosmetyczne na świecie to Cosmoprof w Bolonii oraz w Hongkongu, Beautyworld Middle East w Dubaju czy Intercharm w Moskwie. Targi w Bolonii są najstarszymi spośród wszystkich wymienionych. Od 48 lat do Włoch przyjeżdża największa liczba wystawców prezentować swoje nowości. W tym roku aż 80 tys. gości było z zagranicy, co daje wzrost o 30 proc. do roku ubiegłego. 70 proc. z 2,5 tys. wystawców było spoza Włoch. To bardzo satysfakcjonujące liczby. Można pokusić się o nazwanie Bolonii centrum kosmetycznym targowego świata – podsumowuje Karina Kozerska.
Ewa Trzcińska

48 edycja Cosmoprof Worldwide 2015 w Bolonii w liczbach

90 tys. mkw. przeznaczonych na ekspozycję

150 państw z całego świata jako wystawcy

Ponad 2,5 tys. wystawców

Ponad 100 firm z Polski

2 tys. zorganizowanych spotkań biznesowych

Ponad 250 tys. zwiedzających z całego świata

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
18.08.2026 11:29
Azja coraz ważniejszym kierunkiem eksportu polskich kosmetyków. Trzy rynki, trzy różne strategie
Canva

Azja odpowiada za około 38 proc. światowych przychodów ze sprzedaży kosmetyków, a państwa ASEAN (narody Azji Południowo-Wschodniej) dają dostęp do ponad 660 mln potencjalnych konsumentów. Dla polskich producentów region jest więc nie tylko źródłem trendów, ale także jednym z najbardziej perspektywicznych kierunków ekspansji. Tajwan, Chiny i Wietnam różnią się jednak skalą, regulacjami oraz zachowaniami konsumentów. W efekcie strategia, która sprawdzi się na jednym rynku, nie musi przynieść rezultatów na kolejnym.

Azja od lat pozostaje jednym z najważniejszych centrów światowego rynku beauty. To właśnie w tym regionie rozwijają się trendy związane z wieloetapową pielęgnacją, zaawansowanymi składnikami aktywnymi, medycyną estetyczną, personalizacją produktów czy wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Według danych Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu region azjatycki odpowiada za około 38 proc. globalnych przychodów ze sprzedaży kosmetyków. Sam obszar ASEAN obejmuje natomiast rynek liczący około 660 mln potencjalnych klientów. 

Jak wskazuje Instytut Boyma, dla polskiego przemysłu kosmetycznego oznacza to zarówno możliwość zwiększenia eksportu, jak i konieczność dostosowania produktów do bardzo zróżnicowanych oczekiwań. Polska jest obecnie piątym największym producentem kosmetyków w Unii Europejskiej, a według PAIH w kraju działa ponad 1300 producentów kosmetyków, z czego 94 proc. stanowią mikroprzedsiębiorstwa. Polska zajmuje również 9. miejsce na świecie pod względem eksportu kosmetyków, odpowiadając za około 4 proc. światowego eksportu.

Tajwan: technologia, składniki i personalizacja

Tajwan jest jednym z rynków, na których szczególnie mocno widoczne jest połączenie branży beauty z technologią. Według PAIH populacja kraju wynosi około 23,3 mln osób, a rynek jest perspektywiczny m.in. dla zagranicznych producentów oferujących innowacyjne, bezpieczne i wysokiej jakości kosmetyki. Agencja zwraca uwagę również na rosnące zainteresowanie produktami naturalnymi i nowymi markami zagranicznymi. 

image

PAIH: rekordowe nakłady na inwestycje i tysiące nowych miejsc pracy

Tajwański konsument jest jednocześnie coraz bardziej świadomy składu produktów. Dane Euromonitora wskazują, że konkurencja w kategorii skin care jest wysoka, a konsumenci posiadają coraz większą wiedzę na temat składników i sposobów ich łączenia. Rośnie także znaczenie produktów wspierających zdrowie i kondycję skóry, w tym dermokosmetyków. 

Istotnym kierunkiem rozwoju jest beauty-tech. Tajwańskie firmy rozwijają rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję i rozszerzoną rzeczywistość do analizy skóry, wirtualnego testowania produktów oraz personalizacji rekomendacji. Technologie te są już wykorzystywane przez międzynarodowe koncerny kosmetyczne.

Rynek nie jest jednak pozbawiony wyzwań. W 2024 r. segment beauty and personal care odnotował ograniczony wzrost wolumenowy, a średnie wydatki per capita na produkty beauty spadły. Jednocześnie utrzymywał się popyt na produkty premium oraz kosmetyki łączące pielęgnację z szerzej rozumianym wellbeingiem. 

Tajwan może być więc dla polskich przedsiębiorstw interesującym rynkiem testowym: stosunkowo niewielkim pod względem liczby mieszkańców, ale zaawansowanym technologicznie i otwartym na zagraniczne produkty. Dla producentów oznacza to potencjalną przestrzeń dla kosmetyków premium, dermokosmetyków, produktów opartych na nowoczesnych składnikach oraz rozwiązań umożliwiających personalizację pielęgnacji.

Chiny: skala rynku i wysokie bariery wejścia

Chiny oferują zupełnie inną skalę działalności. To jeden z największych rynków kosmetycznych na świecie, na którym decyzje zakupowe konsumentów są silnie powiązane z mediami społecznościowymi, e-commerce oraz rekomendacjami influencerów. Dane dotyczące rynku pokazują jednocześnie znaczenie zarówno sprzedaży tradycyjnej, jak i kanałów cyfrowych. 

image

Maja Justyna, PAIH: Dominacja K-beauty: pielęgnacja, makijaż i co dalej? [ROCZNIK WK]

W dużych chińskich miastach kosmetyki są coraz częściej traktowane jako element szerszego stylu życia. Dotyczy to zarówno codziennej pielęgnacji, jak i zabiegów medycyny estetycznej. Rośnie znaczenie długoterminowego podejścia do wyglądu, obejmującego pielęgnację skóry, zabiegi poprawiające jej jakość oraz działania profilaktyczne.

Dla polskich marek atutem pozostaje europejskie pochodzenie. „Made in Europe”, a także „Made in Poland”, może stanowić element budowania zaufania, szczególnie w przypadku produktów premium, dermokosmetycznych i opartych na zaawansowanych technologiach. Sama jakość produktu nie wystarcza jednak do osiągnięcia sukcesu.

Chiński rynek wymaga przede wszystkim lokalnej strategii marketingowej i dystrybucyjnej. Duże znaczenie mają rodzime platformy cyfrowe, influencerzy, transmisje sprzedażowe na żywo oraz współpraca z lokalnymi partnerami. Istotne jest także opakowanie. W segmencie premium duże znaczenie może mieć materiał, jakość wykonania oraz sposób prezentacji produktu. Motywy związane z naturalnością, w tym wykorzystanie drewna czy bambusa, mogą wspierać pozycjonowanie ekologiczne, natomiast szkło jest często kojarzone z wyższą jakością i segmentem premium.

image

K-beauty opuszcza niszę. Masowa ekspansja zmieni reguły gry na polskim rynku kosmetycznym

Coraz ważniejszym trendem jest również longevity, czyli podejście zakładające możliwie długie zachowanie zdrowia, sprawności i atrakcyjnego wyglądu. Kosmetyki są w tym modelu jednym z elementów szerszego ekosystemu obejmującego dietę, aktywność fizyczną, sen, nawodnienie oraz wellbeing.

Chiny pozostają jednak najbardziej wymagającym z analizowanych rynków. Skala konkurencji, odmienne regulacje, konieczność budowania rozpoznawalności oraz koszty marketingu powodują, że wejście na ten rynek wymaga znacznie większych nakładów niż ekspansja na mniejsze rynki azjatyckie.

Wietnam: wzrost gospodarczy zwiększa potencjał beauty

Wietnam wyróżnia się przede wszystkim dynamiką gospodarczą. Według danych Narodowego Urzędu Statystycznego Wietnamu PKB tego kraju wzrosło w 2025 r. o 8,02 proc., a sam przemysł przetwórczy zwiększył wartość dodaną o 9,97 proc..W IV kwartale gospodarka rosła o 8,46 proc. rok do roku, co było najwyższym wynikiem dla tego kwartału w całym okresie 2011–2025. 

Rozwój gospodarczy sprzyja zwiększaniu wydatków konsumpcyjnych, również na produkty beauty. Wietnam posiada młodą populację, która aktywnie śledzi trendy z Korei Południowej i Japonii oraz korzysta z mediów społecznościowych. Dla zagranicznych producentów oznacza to rosnącą przestrzeń dla marek oferujących wyższą jakość i bardziej wyspecjalizowane produkty.

Wśród najważniejszych kategorii znajdują się kosmetyki do pielęgnacji skóry, produkty przeciwtrądzikowe, preparaty wspierające odbudowę bariery hydrolipidowej oraz kosmetyki redukujące przebarwienia. Szczególnie istotna pozostaje ochrona przeciwsłoneczna. Produkty z wysokimi filtrami UV są postrzegane nie tylko jako ochrona przed promieniowaniem, ale również jako element profilaktyki przeciwstarzeniowej i przeciwdziałania przebarwieniom.

image

Maja Justyna, PAIH: Wchodząc na rynki azjatyckie, trzeba być cierpliwym [FBK2025]

Na znaczeniu zyskuje także skin minimalism. Konsumenci coraz częściej poszukują wielofunkcyjnych kosmetyków, które pozwalają ograniczyć liczbę produktów używanych podczas codziennej pielęgnacji. Jednocześnie widoczny jest popyt na produkty naturalne, wegańskie i wykorzystujące składniki kojarzone z lokalnym środowiskiem.

Ważną rolę odgrywa również segment premium. Wraz ze wzrostem zamożności rośnie grupa konsumentów gotowych zapłacić więcej za produkty o potwierdzonej skuteczności, bezpieczeństwie i atrakcyjnym składzie.

Mężczyźni tworzą nową kategorię popytu

Jednym z istotnych kierunków zmian w azjatyckim beauty jest rozwój kosmetyków dla mężczyzn. W wielu krajach regionu pielęgnacja skóry nie jest postrzegana jako aktywność przypisana wyłącznie kobietom. Kosmetyki są elementem higieny, wyglądu i profesjonalnego wizerunku.

Mężczyźni coraz częściej korzystają z produktów przeciwstarzeniowych, kosmetyków poprawiających jakość skóry oraz zabiegów kosmetologicznych i medycyny estetycznej. Oznacza to możliwość rozwoju oferty kierowanej do męskiego konsumenta, zwłaszcza w kategoriach produktów prostych w stosowaniu, wielofunkcyjnych i odpowiadających na konkretne problemy skóry.

Nie istnieje jednak jeden uniwersalny model produktu dla całej Azji. Na Tajwanie większe znaczenie może mieć połączenie pielęgnacji z technologią i personalizacją. W Chinach przewagę mogą uzyskać zaawansowane produkty przeciwstarzeniowe, wspierane silnym marketingiem cyfrowym. W Wietnamie większy potencjał mogą mieć natomiast lekkie, wielofunkcyjne formuły, ochrona przeciwsłoneczna oraz produkty odpowiadające na przebarwienia i problemy skóry.

Polskie kosmetyki mają już doświadczenie w regionie

Ekspansja polskich producentów na rynki azjatyckie nie jest nowym zjawiskiem. PAIH od kilku lat organizuje misje handlowe, udział w targach i spotkania z potencjalnymi kontrahentami. W 2022 r. agencja zorganizowała misję do Singapuru, Wietnamu i Filipin, w której uczestniczyło 10 polskich firm. Podczas Cosmoprof Asia w Singapurze polska strefa obejmowała stoisko PAIH i 20 indywidualnych wystawców, a łącznie prezentowano produkty 30 polskich marek. Targi zajmowały wówczas 50 tys. m² powierzchni i obejmowały 18 pawilonów narodowych i regionalnych.

image

Rynek kosmetyków rośnie: 629 mld euro, beauty-tech, zakupy z AI i skok na Tik-Tok. Nowe prognozy [RAPORT]

PAIH wskazuje jednocześnie, że polskie kosmetyki są już znane m.in. w Malezji, Singapurze, Wietnamie i na Filipinach. W 2026 r. agencja kontynuuje również działania promujące polskie firmy kosmetyczne w Azji Centralnej – podczas Central Asia Beauty Expo w Ałmaty swoją ofertę zaprezentowało 13 polskich przedsiębiorstw. 

Ekspansja wymaga lokalizacji, nie tylko eksportu

Potencjał Azji jest duży, ale sam eksport produktu nie gwarantuje sukcesu. Kluczowe znaczenie ma lokalizacja oferty: dostosowanie formuły, komunikacji, opakowania, kanałów sprzedaży i argumentów marketingowych do konkretnego rynku.

Tajwan może być interesujący dla producentów stawiających na innowacyjność, bezpieczeństwo i technologie personalizujące pielęgnację. Chiny oferują największą skalę, ale wymagają największych inwestycji w marketing, dystrybucję i budowę marki. Wietnam z kolei łączy szybki wzrost gospodarczy z rosnącym popytem na pielęgnację, produkty premium i kosmetyki odpowiadające na konkretne potrzeby skóry.

Dla polskich firm przewagą pozostają europejskie standardy produkcji, bezpieczeństwo, konkurencyjność cenowa oraz szeroka oferta. Polska branża kosmetyczna ma już silną pozycję eksportową – według PAIH kosmetyki z Polski trafiają do około 170 krajów. 

Azja może więc stać się kolejnym etapem rozwoju polskiego eksportu kosmetycznego. Warunkiem jest jednak odejście od podejścia traktującego region jako jeden rynek. Tajwan, Chiny i Wietnam wymagają odmiennych modeli wejścia, a przewagę uzyskają te przedsiębiorstwa, które połączą jakość „Made in Poland” z lokalną wiedzą, odpowiednią dystrybucją i precyzyjnym dopasowaniem oferty do konsumenta.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
17.08.2026 14:47
USA utrzymuje cła na przesyłki do 800 dolarów. Koniec de minimis uderza w e-commerce beauty
Prezydent Donald Trump chce wyrównać bilans handlowy USA z UEefaktor/AI

Amerykański Court of International Trade podtrzymał decyzję administracji Donalda Trumpa o zawieszeniu zasady de minimis, która pozwalała na bezcłowy import przesyłek o wartości do 800 dolarów. Orzeczenie oznacza, że firmy sprzedające kosmetyki bezpośrednio amerykańskim konsumentom nadal muszą uwzględniać dodatkowe koszty importowe. Do końca 2025 r. zawieszenie przyniosło już ponad 1 mld dolarów wpływów z ceł.

Amerykański Court of International Trade odrzucił pozew kwestionujący decyzję prezydenta Donalda Trumpa o zawieszeniu zwolnienia celnego de minimis. Trzyosobowy skład sądu uznał, że prezydent miał podstawę prawną do zniesienia preferencji na mocy International Emergency Economic Powers Act (IEEPA). Oznacza to, że administracja może nadal pobierać cła od przesyłek o wartości 800 dolarów lub niższej.

Decyzja ma znaczenie przede wszystkim dla transgranicznego handlu internetowego. Zasada de minimis przez lata umożliwiała wprowadzanie na rynek USA kwalifikujących się towarów o niskiej wartości bez konieczności uiszczania ceł. Mechanizm był szczególnie istotny dla modeli sprzedaży, w których pojedyncze zamówienia były wysyłane bezpośrednio z zagranicy do konsumentów w Stanach Zjednoczonych.

Ponad 1 mld dolarów wpływów

Zniesienie zwolnienia zaczęło przynosić wymierne efekty fiskalne. Do końca 2025 r. zawieszenie de minimis wygenerowało ponad 1 mld dolarów wpływów z ceł. Dla administracji Trumpa jest to jeden z argumentów przemawiających za utrzymaniem nowych zasad.

Prezydent od początku przedstawiał de minimis jako lukę w amerykańskim systemie handlowym. Wskazywał, że mechanizm pozwalał zagranicznym przedsiębiorstwom na omijanie części obciążeń importowych, a także mógł być wykorzystywany do przemytu nielegalnych produktów.

image

Miliardy dolarów do odzyskania: L‘Oréal, Bausch + Lomb i Sol de Janeiro walczą z USA o zwrot ceł

Trump z zadowoleniem przyjął najnowsze orzeczenie sądu, określając je jako zwycięstwo w sprawie jednej z najbardziej problematycznych – w jego ocenie – luk w amerykańskiej polityce celnej.

Sąd rozróżnił dwie decyzje administracji

Sprawa ma również wymiar prawny. Pozew przeciwko administracji złożyła w maju 2025 r. firma Detroit Axle, dystrybutor części samochodowych z Michigan. Przedsiębiorstwo argumentowało, że prezydent nie miał wystarczających kompetencji, aby wykorzystać IEEPA do usunięcia zwolnienia de minimis.

Problem wynikał z wcześniejszego zastosowania tej samej ustawy przez Trumpa do wprowadzenia szerokich taryf określanych jako „Liberation Day tariffs”. W lutym Sąd Najwyższy USA uznał, że IEEPA nie daje prezydentowi wystarczającej podstawy do nakładania tak szeroko zakrojonych ceł bez zgody Kongresu.

Court of International Trade uznał jednak, że sytuacja w przypadku de minimis jest odmienna. Zdaniem sędziów zawieszenie zwolnienia nie stanowi ani wykonywania przez prezydenta władzy nad budżetem, ani wykonywania kompetencji ustawodawczych zastrzeżonych dla Kongresu.

W praktyce oznacza to, że najnowsze orzeczenie nie przywraca automatycznie wcześniejszych zasad. Zawieszenie de minimis pozostaje w mocy, a przedsiębiorcy muszą uwzględniać jego konsekwencje w kosztach importu.

Beauty traci preferencyjny model sprzedaży

Dla sektora kosmetycznego znaczenie zmian jest szczególne. Transgraniczny e-commerce umożliwiał markom z różnych części świata sprzedaż produktów amerykańskim konsumentom bez konieczności budowania od początku rozbudowanej infrastruktury dystrybucyjnej w USA.

image

Cła Trumpa jednak niezgodne z prawem? Jak postanowienie Sądu Najwyższego wpłynie na branżę kosmetyczną?

Model oparty na de minimis był atrakcyjny zwłaszcza przy zamówieniach o niewielkiej wartości. Firma mogła wysłać pojedynczą paczkę bezpośrednio do konsumenta, zamiast importować większą partię produktów do USA, ponosić koszty odprawy celnej i utrzymywania zapasów w amerykańskim magazynie.

Zmiana zwiększa tzw. landed cost, czyli całkowity koszt produktu ponoszony do momentu jego dostarczenia na rynek docelowy. W przypadku kosmetyków o stosunkowo niskiej cenie jednostkowej dodatkowa opłata celna może mieć istotny wpływ na marżę.

Konsekwencje mogą obejmować podwyżki cen detalicznych, ograniczenie promocji, zmianę wielkości minimalnego zamówienia albo przeniesienie części kosztów na konsumenta.

Shein i Temu jako przykład skali

Zniesienie de minimis szczególnie mocno dotyka modele biznesowe rozwijane przez platformy e-commerce, takie jak Shein i Temu. Firmy te wykorzystywały wysyłkę pojedynczych, relatywnie tanich paczek bezpośrednio do amerykańskich konsumentów.

W niektórych modelach przedsiębiorstwa korzystały także z magazynów zlokalizowanych w Kanadzie i Meksyku. Towary trafiały następnie do USA w postaci pojedynczych przesyłek, co pozwalało korzystać z preferencyjnego traktowania importu niezależnie od kraju produkcji towaru.

Dla rynku beauty mechanizm ten był istotny zarówno dla dużych platform, jak i mniejszych marek prowadzących sprzedaż D2C (direct-to-consumer). Zniesienie zwolnienia zmniejsza przewagę kosztową tego modelu.

Kongres planuje definitywny koniec zwolnienia

Orzeczenie sądu nie jest jedynym czynnikiem determinującym przyszłość de minimis. Kongres USA oddzielnie przegłosował rozwiązania zakładające trwałe wyeliminowanie zwolnienia od 2027 r.

Oznacza to, że nawet gdyby obecne rozwiązania administracji zostały w przyszłości zakwestionowane, amerykański rynek zmierza w kierunku trwałego odejścia od bezcłowego traktowania niskowartościowych przesyłek.

image

Cła Trumpa: francuski sektor kosmetyczny szykuje się na utratę 10 tys. miejsc pracy

Dla zagranicznych marek kosmetycznych oznacza to konieczność ponownej kalkulacji modelu wejścia na rynek USA. Dotyczy to przede wszystkim firm, które dotychczas opierały sprzedaż na wysyłce pojedynczych zamówień z Europy lub Azji bezpośrednio do konsumentów.

Magazyn w USA zamiast wysyłki pojedynczych paczek?

W nowych warunkach część przedsiębiorstw może rozważać zmianę modelu logistycznego. Jedną z możliwości jest import większych partii produktów do USA, ich odprawa celna i dalsza dystrybucja z lokalnego magazynu.

Takie rozwiązanie może zwiększać koszty związane z magazynowaniem, zapasami i logistyką, ale jednocześnie pozwala ograniczyć zależność od przesyłek transgranicznych. Dla marek o odpowiednio dużej sprzedaży może się okazać bardziej efektywne kosztowo niż wysyłanie każdego zamówienia z zagranicy.

Firmy będą musiały również analizować ceny, marże, kanały fulfilmentu oraz lokalizację zapasów. W przypadku produktów beauty znaczenie może mieć także struktura asortymentu – szczególnie udział produktów o niskiej wartości jednostkowej.

Zniesienie de minimis zmienia więc nie tylko sposób naliczania ceł. Może wpłynąć na całą architekturę transgranicznego e-commerce: od ustalania cen i strategii promocyjnych, przez wybór operatora logistycznego, po decyzje o budowie lokalnej sieci dystrybucji w USA.

image

Francuski przemysł kosmetyczny ostrzega: nowe cła USA mogą kosztować 300 mln euro rocznie i 5 tys. miejsc pracy

Dla sektora kosmetycznego najważniejsza jest przy tym perspektywa czasowa. Obecne zawieszenie już obowiązuje, przyniosło ponad 1 mld dolarów wpływów z ceł, a od 2027 r. planowane jest ustawowe, trwałe zakończenie obowiązywania zwolnienia. Dla marek międzynarodowych oznacza to, że model sprzedaży oparty na tanich, bezpośrednich przesyłkach do amerykańskiego konsumenta może w najbliższych latach stać się zdecydowanie mniej opłacalny.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
03. wrzesień 2026 21:36