StoryEditor
Biznes
15.04.2025 14:38

Europejskie giełdy rosną mimo zawirowań handlowych – spadek LVMH ciąży francuskiemu rynkowi

We wtorek europejskie giełdy odnotowały wzrosty, gdy inwestorzy próbowali odnaleźć się w dynamicznie zmieniającej się sytuacji związanej z amerykańskimi taryfami celnymi. Indeks paneuropejski STOXX 600 wzrósł niemal o 1 proc. na godzinę 08:02 GMT, sygnalizując umiarkowany optymizm na większości rynków regionu. Wyróżniała się jednak Francja – indeks CAC 40 spadł o 0,1 proc., na co znaczący wpływ miał gwałtowny spadek notowań LVMH.

Akcje LVMH, największej na świecie grupy dóbr luksusowych, zanurkowały aż o 7,7 proc., co może być największym jednodniowym spadkiem firmy od marca 2020 roku. Spółka poinformowała o rozczarowujących przychodach za pierwszy kwartał, szczególnie na rynku amerykańskim, gdzie konsumenci ograniczyli wydatki na kosmetyki i napoje. Słabe wyniki sprzedaży w Chinach również przyczyniły się do pogorszenia nastrojów wokół firmy i całego sektora luksusowego.

Na spadki LVMH zareagowali także inni przedstawiciele branży. Akcje Richemont, właściciela marki Cartier, straciły 1,4 proc., a Kering – właściciel Gucciego – spadł o 2,6 proc. Moncler zniżkował o 2 proc., a giganci rynku kosmetycznego, tacy jak francuski L’Oréal i hiszpański Puig, stracili odpowiednio 2,5 proc. i 2,7 proc. Dane te wskazują na szerszy wpływ napięć handlowych na branżę dóbr luksusowych i kosmetyków w Europie.

Pomimo problemów sektora luksusowego, inne europejskie rynki zdołały zanotować wzrosty. Indeksy giełdowe w Niemczech, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii wzrosły od 0,6 proc. do 0,7 proc. Wciąż jednak na rynkach utrzymuje się niepewność po tygodniach niejasnych sygnałów dotyczących polityki celnej USA. Benchmarkowy indeks STOXX 600 wciąż jest niższy o 11,2 proc. względem swojego historycznego maksimum. Choć administracja Trumpa wycofała się ostatnio z części ceł na 90 dni, Unia Europejska wciąż podlega 10 proc. taryfie oraz wyższym stawkom na stal, aluminium i samochody.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
14.01.2026 15:39
Bierzesz młodych na staż? Rzeczniczka MŚP krytycznie o projekcie ustawy o stażach
Biuro Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców

Rzeczniczka Małych i Średnich Przedsiębiorców przekazała do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej stanowisko dotyczące rządowego projektu ustawy o stażach (UD 307). Najwięcej uwag dotyczy zasad ustalania wynagrodzenia stażystów, które – zdaniem rzeczniczki – mogą być zbyt sztywne i nieadekwatne do możliwości finansowych najmniejszych firm, szczególnie mikroprzedsiębiorstw działających w słabszych ekonomicznie regionach kraju.

Kluczowym zastrzeżeniem jest propozycja, aby wynagrodzenie stażysty nie było niższe niż 35 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Według rzeczniczki MŚP, Agnieszki Majewskiej, wskaźnik przeciętnego wynagrodzenia opiera się na zróżnicowanych danych i nie stanowi optymalnej wartości referencyjnej dla najmniejszych podmiotów gospodarczych. W ocenie urzędu taki próg może stanowić nadmierne obciążenie finansowe, niewspółmierne do skali działalności mikrofirm.

W odpowiedzi zaproponowano alternatywne rozwiązanie: ustalenie minimalnego świadczenia pieniężnego na poziomie 28 proc. minimalnego wynagrodzenia. Taki mechanizm miałby lepiej odzwierciedlać realne możliwości finansowe przedsiębiorców oraz zapewnić większą przewidywalność kosztów po stronie firm przy jednoczesnym zachowaniu ochrony interesów stażystów.

Rzeczniczka MŚP zwróciła także uwagę na dużą różnorodność staży – zarówno pod względem intensywności pracy, jak i nakładów organizacyjnych, szkoleniowych czy edukacyjnych ponoszonych przez pracodawców. W tym kontekście postulowana jest większa elastyczność przepisów, umożliwiająca ustalanie wynagrodzenia na niższym poziomie w uzasadnionych przypadkach. Krytycznie oceniono również pomysł wprowadzenia maksymalnej stawki wynagrodzenia stażowego, wskazując na ryzyko nadregulacji i potencjalnie negatywny wpływ na branże o relatywnie wysokich płacach.

Dodatkowe uwagi dotyczą potrzeby doprecyzowania zakazu wymagania wcześniejszego doświadczenia od stażystów oraz zasad organizowania staży w jednoosobowych działalnościach gospodarczych. Jak podkreśliła Agnieszka Majewska, bez jednoznacznych regulacji w tych obszarach projekt ustawy może prowadzić do niejasności interpretacyjnych i utrudnień w praktycznym stosowaniu nowych przepisów przez najmniejszych przedsiębiorców.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
14.01.2026 13:39
Umowa UE–Mercosur: szansa i zagrożenie dla polskiej branży kosmetycznej
Europejscy rolnicy gromadzą się, by zaprotestować przeciwko umowie UE-Mercosur przed rozmowami handlowymi na szczycie G20 w Brazylii, w Brukseli w Belgii, 13 listopada 2024 r.Alexandros Michailidis

Umowa handlowa między Unią Europejską a Mercosur, obejmującym Argentynę, Brazylię, Paragwaj i Urugwaj, od lat budzi kontrowersje w wielu sektorach gospodarki. Choć nie dotyczy bezpośrednio kosmetyków, jej wejście w życie może pośrednio wpłynąć także na polską branżę kosmetyczną – zarówno w wymiarze eksportowym, kosztowym, jak i konkurencyjnym. Skutki te nie będą jednoznaczne i w dużej mierze zależą od struktury rynku oraz strategii firm.

Czym jest Mercosur?

Mercosur (hiszp. Mercado Común del Sur, portug. Mercado Comum do Sul) to południowoamerykański blok handlowy, którego celem jest integracja gospodarcza państw członkowskich poprzez ułatwianie handlu, znoszenie barier celnych i koordynację polityk ekonomicznych. Choć nie jest odpowiednikiem jednolitego rynku UE, jego potencjał gospodarczy sprawia, że decyzje dotyczące Mercosur – w tym umowy z Unią Europejską – mają pośredni wpływ także na europejskie sektory przemysłowe, w tym branżę kosmetyczną. Do Mercosur należą Argentyna, Brazylia, Paragwaj i Urugwaj jako pełnoprawni członkowie, przy czym Wenezuela pozostaje formalnie członkiem, ale jest zawieszona, a kilka innych państw Ameryki Południowej ma status krajów stowarzyszonych.

Plusy dodatnie, plusy ujemne

Po stronie potencjalnych korzyści znajduje się przede wszystkim łatwiejszy dostęp do rynków Ameryki Południowej. Zniesienie lub istotne obniżenie ceł na towary przemysłowe może poprawić opłacalność eksportu polskich kosmetyków do krajów Mercosur, w tym na rynek brazylijski, który należy do największych rynków beauty na świecie. Dla części polskich producentów, zwłaszcza średnich firm szukających dywersyfikacji poza UE, może to być impuls do rozpoczęcia lub zwiększenia sprzedaży poza Europą.

Pozytywnym aspektem może być także dostęp do surowców. Kraje Mercosur są istotnymi dostawcami naturalnych olejów, maseł, ekstraktów roślinnych i alkoholu etylowego wykorzystywanego w perfumerii. Ułatwienia handlowe mogą obniżyć koszty importu tych komponentów do UE, co w teorii sprzyjałoby poprawie marż lub stabilizacji kosztów produkcji w polskich zakładach kosmetycznych, szczególnie w segmencie naturalnym i perfumeryjnym.

Jednocześnie umowa niesie ze sobą wyraźne ryzyka konkurencyjne. Tańszy import surowców i półproduktów może być korzystny dla dużych graczy, ale dla mniejszych producentów oznacza presję na ceny gotowych kosmetyków. Jeśli firmy z Ameryki Południowej zdecydują się na eksport produktów do UE, nawet przy zachowaniu pełnych wymogów regulacyjnych, może to zwiększyć konkurencję w segmentach masowych i private label.

image

IndexBox: Europejski rynek środków piorących czeka umiarkowany wzrost wartości przy stabilnym wolumenie

Negatywnym czynnikiem z punktu widzenia polskiej branży jest również asymetria kosztowa. Producenci z krajów Mercosur działają w warunkach niższych kosztów pracy, energii i części surowców rolnych. W dłuższej perspektywie może to utrudniać konkurowanie ceną, zwłaszcza firmom, które nie budują przewagi poprzez markę, innowacje lub specjalizację produktową, a opierają się głównie na kosztach.

Ważnym ograniczeniem dla eksportu pozostają różnice regulacyjne. Choć umowa nie obniża standardów bezpieczeństwa w UE, to dla polskich firm oznacza konieczność dostosowania dokumentacji, etykiet, rejestracji i logistyki do lokalnych przepisów krajów Mercosur. Dla wielu mniejszych producentów bariera administracyjna i kosztowa może okazać się zbyt wysoka, aby realnie skorzystać z nowych możliwości eksportowych.

Z perspektywy rynku krajowego pojawia się także obawa o pośredni wpływ umowy na presję cenową w handlu detalicznym. Jeżeli sieci handlowe i dystrybutorzy zyskają alternatywne źródła tańszych produktów lub komponentów spoza UE, może to osłabić pozycję negocjacyjną lokalnych dostawców i producentów, zwłaszcza w kanale masowym i dyskontowym.

Umowa UE–Mercosur nie będzie zatem dla polskiej branży kosmetycznej ani jednoznaczną szansą, ani jednoznacznym zagrożeniem. Może otworzyć nowe kierunki eksportu i obniżyć koszty surowców, ale jednocześnie zwiększyć konkurencję cenową i presję na marże. Najwięcej zyskają firmy przygotowane strategicznie: posiadające rozpoznawalne marki, kompetencje regulacyjne i jasno określoną pozycję rynkową, a najmocniej odczują skutki te podmioty, które konkurują głównie ceną na rynku UE.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
14. styczeń 2026 21:15