Unijne rozporządzenie w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych (PPWR – Packaging and Packaging Waste Regulation) ma ujednolicić zasady funkcjonowania rynku opakowań, ograniczyć ilość odpadów i zwiększyć poziom ich ponownego wykorzystania oraz recyklingu. Dla sektora e-commerce oznacza jednak także konieczność dostosowania procesów logistycznych i administracyjnych do nowych wymogów.
Rozporządzenie zaczęło być stosowane 12 sierpnia 2026 r. Jego przepisy obowiązują bezpośrednio w państwach członkowskich, niezależnie od tempa przyjmowania krajowych regulacji wykonawczych. W Polsce nadal trwają prace nad przepisami związanymi z nowym systemem, m.in. w ramach projektu ustawy UC100. Brak krajowych regulacji nie oznacza jednak odroczenia obowiązków wynikających z PPWR.
27 rynków, wiele systemów EPR
Jednym z najpoważniejszych wyzwań dla sprzedawców internetowych jest sprzedaż transgraniczna. E-sklep wysyłający produkt do konsumenta w innym państwie może zostać uznany za podmiot wprowadzający opakowanie na tamtejszy rynek. W praktyce oznacza to konieczność uwzględnienia lokalnych wymogów dotyczących Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta (EPR).
Problem polega na tym, że systemy te pozostają w dużej mierze krajowe. Przedsiębiorca prowadzący sprzedaż do wielu państw musi więc analizować przepisy obowiązujące na poszczególnych rynkach, rejestrować się w odpowiednich systemach i przekazywać informacje dotyczące ilości oraz rodzaju wprowadzanych opakowań. Jednym z najbardziej znanych przykładów jest niemiecki system LUCID.
Dla dużego przedsiębiorstwa koszty obsługi takich obowiązków mogą stanowić stosunkowo niewielką część kosztów działalności. Dla mikrofirmy wysyłającej kilkanaście czy kilkadziesiąt paczek miesięcznie za granicę mogą jednak zmienić opłacalność całego modelu biznesowego.
W dyskusji przedsiębiorców pojawia się argument, że w skrajnym przypadku sprzedawca chcący obsługiwać wszystkie 27 państw UE musi zmierzyć się z 27 odrębnymi systemami i potencjalnie wieloma obowiązkami rejestracyjnymi. Szczególne kontrowersje budzi także wymóg korzystania z lokalnych przedstawicieli, jeżeli przedsiębiorca nie ma siedziby w danym państwie.
Dokumentacja każdego elementu przesyłki
PPWR zwiększa znaczenie dokumentacji potwierdzającej zgodność opakowań. Dotyczy to nie tylko kartonu, w którym znajduje się produkt, ale również pozostałych materiałów wykorzystywanych podczas przygotowania przesyłki – m.in. foliopaków, taśm czy materiałów zabezpieczających.
– Dla sektora e-commerce kluczowa jest jedna praktyczna zasada: przy kupowaniu materiałów pakowych od dostawcy trzeba żądać dokumentacji zgodności z PPWR i ją archiwizować. Sklep nie musi jej samodzielnie sporządzać, ale musi mieć do niej dostęp i pokazać ją na żądanie organu kontrolnego – wskazuje Michał Wójcik, Enterprise & Partnership Director w Alsendo.
Istotne jest rozdzielenie odpowiedzialności pomiędzy poszczególne ogniwa łańcucha dostaw. Producent lub importer odpowiada za zgodność opakowania i odpowiednią dokumentację techniczną. Sprzedawca internetowy, który wykorzystuje opakowanie do wysyłki zamówienia, odpowiada natomiast za sposób jego zastosowania.
Oznacza to, że samo kupienie opakowania zgodnego z wymaganiami nie zamyka tematu. Problemem może być również sposób zapakowania produktu.
50 proc. pustej przestrzeni od 2030 r.
Jednym z najbardziej konkretnych wymogów dotyczących e-commerce jest ograniczenie pustej przestrzeni w opakowaniach transportowych. Od 1 stycznia 2030 r. jej udział nie będzie mógł przekraczać 50 proc.
To istotna zmiana dla magazynów wykorzystujących obecnie kilka uniwersalnych rozmiarów kartonów. Przedsiębiorcy będą musieli dokładniej dopasowywać wielkość opakowania do gabarytów produktu, co może oznaczać zwiększenie liczby wykorzystywanych formatów kartonów i zmianę procesów kompletacji.
Co istotne, jako pusta przestrzeń będą traktowane także materiały służące do zabezpieczenia przesyłki. Folia bąbelkowa, chipsy styropianowe czy poduszki powietrzne nie zostaną więc automatycznie uznane za element wypełniający paczkę w sposób pozwalający ominąć limit.
– Odpowiedzialność jest rozłożona w łańcuchu dostaw. Producent lub importer odpowiada za zgodność samego opakowania i jego dokumentację techniczną. Sklep, który pakuje towar, odpowiada za ostateczny kształt paczki – w tym za dobór rozmiaru i minimalizację pustej przestrzeni – wyjaśnia Michał Wójcik.
Dla operatorów e-commerce oznacza to potencjalną konieczność inwestycji w większą liczbę formatów opakowań, automatyzację procesu pakowania albo systemy pozwalające dobierać pudełko do konkretnego zamówienia. Wzrosnąć może również powierzchnia potrzebna do magazynowania materiałów pakowych.
Koszt zgodności może ograniczyć eksport
Koszty nowych obowiązków nie ograniczają się więc do samych opłat rejestracyjnych. W kalkulacji trzeba uwzględnić również czas pracowników, obsługę dokumentacji, raportowanie, systemy informatyczne, doradztwo oraz potencjalne koszty przedstawicieli w poszczególnych państwach.
– Choć systemowe zmiany ujednolicają rynek i dążą do redukcji odpadów, wiążą się z kosztami dostosowania operacyjnego. Wydatki te ostatecznie podzielą między siebie przedsiębiorcy oraz klienci, w postaci wyższych cen końcowych – mówi Adam Zając, Cross-border Director w Alsendo.
Problem szczególnie mocno sygnalizują mikroprzedsiębiorcy. W ostatnich tygodniach w mediach społecznościowych pojawiały się informacje od niezależnych twórców, artystów i małych sklepów deklarujących ograniczenie albo całkowite wstrzymanie wysyłki do wybranych państw UE.
W dyskusjach przedsiębiorców powtarza się argument, że koszt zapewnienia zgodności może być nieproporcjonalny do wartości transakcji. Sprzedaż pojedynczej koszulki, plakatu, płyty czy niewielkiego produktu za granicę może wymagać wykonania czynności administracyjnych, których koszt pozostaje niezależny od wartości zamówienia.
Problem dotarł również do sektora muzycznego. Niezależni artyści i sprzedawcy płyt wskazywali, że dodatkowe obowiązki mogą skłaniać ich do ograniczenia sprzedaży zagranicznej. W jednej z dyskusji producent sprzętu muzycznego zwracał uwagę, że przedsiębiorstwo może spełniać wymogi dotyczące bezpieczeństwa i korzystać z recyklingowanego kartonu, a mimo to zostać obciążone dodatkowymi kosztami związanymi z obsługą systemów EPR.
Komisja proponuje ograniczenie obciążeń
Instytucje unijne dostrzegają problem administracyjnej fragmentacji. W ramach proponowanych zmian Komisja Europejska rozważa zniesienie obowiązku posiadania autoryzowanego przedstawiciela w każdym państwie członkowskim. Kwestia ta ma być przedmiotem dalszych prac Rady UE i Parlamentu Europejskiego.
Jednocześnie system EPR przewiduje mechanizm „pay-on-behalf”, dzięki któremu małe firmy mogą delegować część obowiązków na platformy internetowe. Nie oznacza to jednak całkowitego zniesienia kosztów – przedsiębiorca może zostać obciążony opłatą za skorzystanie z takiej usługi. Dla niezależnych platform, które obsługują dużą liczbę małych sprzedawców, również może to oznaczać istotne koszty.
W sierpniu 2026 r. wokół PPWR zaczęła organizować się także inicjatywa European Micro Enterprises Movement (EUMEM), powołana przez słowacką projektantkę Jeanette Koňarčíkovą. Jej celem jest zwiększenie presji na unijne instytucje i państwa członkowskie, aby uwzględniły specyfikę mikrofirm prowadzących sprzedaż transgraniczną.
Jednym z postulatów jest wprowadzenie zwolnienia dla mikroprzedsiębiorstw uzależnionego od rocznego obrotu oraz ilości wprowadzanych opakowań. Przedstawiciele inicjatywy argumentują, że samo zniesienie obowiązku korzystania z autoryzowanego przedstawiciela nie rozwiąże problemu, jeżeli przedsiębiorcy nadal będą musieli mierzyć się z 27 krajowymi systemami rejestracji i opłat.
Kolejne decyzje dotyczące systemu EPR będą miały znaczenie dla przyszłości handlu transgranicznego. Konsultacje społeczne dotyczące aktu wykonawczego mają zakończyć się 10 września, po czym państwa członkowskie mają wznowić prace w ramach procedury komitologii.
Dla polskiego e-commerce najbliższe miesiące będą więc okresem dostosowania nie tylko procesów pakowania, lecz także modeli sprzedaży zagranicznej. PPWR nie wprowadza generalnego zakazu eksportu ani nie oznacza automatycznego wycofywania małych sklepów z rynku unijnego. Jednak połączenie obowiązków opakowaniowych, krajowych systemów EPR i kosztów administracyjnych może sprawić, że dla najmniejszych przedsiębiorców sprzedaż transgraniczna stanie się mniej opłacalna. W efekcie unijne przepisy, które mają harmonizować rynek i ograniczać ilość odpadów, mogą w krótkim okresie zwiększyć koszty wejścia na zagraniczne rynki – szczególnie dla firm, które dotychczas rozwijały eksport w oparciu o niewielką skalę i prostą logistykę.
