StoryEditor
Prawo
07.11.2018 00:00

Co musisz wiedzieć o nowym prawie kosmetycznym?

1 stycznia 2019 roku wchodzi w życie ustawa o produktach kosmetycznych. Prace nad nią trwały kilka lat i były przedmiotem szeroko zakrojonych konsultacji oraz wyczerpującej debaty pomiędzy ustawodawcą i innymi uczestnikami rynku. W obecnej formie stanowi ona dobry i akceptowalny kompromis. Dr Ewa Starzyk,  dyrektor ds. naukowych i legislacyjnych Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego wyjaśnia, jakie ustawa przynosi zmiany i jak powinni do niej przygotować się przedsiębiorcy.

Poszczególne artykuły ustawy w większości przypadków nie są dla uczestników rynku kosmetycznego niczym nowym, ponieważ odwołują się do przepisów rozporządzenia 1223/2009/WE, które funkcjonuje już od blisko 10 lat. Jednak w ustawie pojawiają się również zapisy, których do tej pory w prawie branżowym nie było. Zostały one wprowadzone przede wszystkim po to, aby umożliwić sprawny nadzór nad rynkiem kosmetyków w Polsce oraz jasno sprecyzować obowiązki różnych jego uczestników.

Oto zestawienie nowych zapisów oraz wymagań dla przedsiębiorców sektora kosmetycznego, zawartych w zapisach ustawy, które nie wynikają z rozporządzenia 1223/2009/WE.

DOKUMENTACJA W JĘZYKU ANGIELSKIM

Nowością dla przedsiębiorców jest możliwość udostępniania do kontroli dokumentacji produktu kosmetycznego w języku angielskim. W języku polskim będzie musiała być udostępniana jedynie część B Raportu Bezpieczeństwa Produktu Kosmetycznego. Pozostałe elementy – w tym część A raportu oraz dowody potwierdzające deklarowane właściwości – będzie można udostępniać w języku angielskim lub polskim.

Jest to wymierna korzyść dla przedsiębiorców. Przede wszystkim ułatwi wymianę międzynarodową produktów i usług oraz pozwoli na lepsze wykorzystanie potencjału rynku wspólnotowego UE. Ponadto łatwiejsze będzie korzystanie z międzynarodowych baz danych, jako źródła informacji wymaganej do dokumentacji produktu (bazy informacji chemicznej i toksykologicznej w większości są anglojęzyczne). Zapewne łatwiej będzie również zlecać badania produktów lub ocenę bezpieczeństwa w innych krajach, ponieważ w dokumentacji można będzie załączyć anglojęzyczną wersję raportu z badań.

Mniej skomplikowany będzie import spoza UE oraz korzystanie z usług podwykonawców – dostawców, producentów itd. Jednocześnie można się spodziewać, że inspekcja sanitarna większą uwagę niż dotychczas będzie zwracać na to, czy część B raportu jest przygotowana w języku polskim, ponieważ jest to obecnie wprost wskazane w ustawie.

REJESTRACJA ZAKŁADÓW

Zupełnie nowym obowiązkiem każdego wytwórcy (podmiotu, który posiada zakład produkcji kosmetyków) jest wpis zakładu do rejestru zwanego „wykazem zakładów”. Rozwiązanie to umożliwi monitorowanie przestrzegania zasad dobrej praktyki produkcji (GMP) przez nadzór. Powodem wprowadzenia tej regulacji jest także kontrola nad tzw. produkcją na zlecenie. Ponieważ osoba odpowiedzialna nie zawsze jest wytwórcą, a rozporządzenie nie nakłada obowiązku informowania o miejscu wytwarzania, to powyższa kwestia została doregulowana.

W praktyce każdy wytwórca będzie zobowiązany do złożenia wniosku o wpis zakładu do właściwego państwowego inspektoratu sanitarnego. Nowe przedsiębiorstwa będą miały 30 dni od dnia rozpoczęcia działalności na realizację tego obowiązku. Natomiast dla już funkcjonujących przedsiębiorstw ustanowiono 9-miesięczny okres przejściowy.

INFORMOWANIE O DZIAŁANIACH NIEPOŻĄDANYCH

Rozporządzenie kosmetyczne 1223/2009 w artykule 23 nakłada na przedsiębiorców obowiązki związane z informowaniem o ciężkich działaniach niepożądanych. Wyznaczone organy mają przekazywać pozostałym krajom informacje o takich przypadkach. W tym celu powołano System Informowania o Ciężkich Działaniach Niepożądanych Spowodowanych Stosowaniem Produktów Kosmetycznych. Wspomniany wyżej system ma zastąpić dawny krajowy system informowania o kosmetykach (KSIoK).

Ośrodek ten będzie zbierał i analizował wszystkie otrzymane zgłoszenia, a także klasyfikował przypadki ciężkiego działania niepożądanego. Zgłoszenia, które zostaną przekazane do osoby odpowiedzialnej lub dystrybutora  będą jak dotychczas oceniać sami przedsiębiorcy.

TARYFIKATOR KAR

Jednym z najważniejszych elementów nowej ustawy jest taryfikator kar. Został on dostosowany do wagi poszczególnych obowiązków wynikających z rozporządzenia i z ustawy. Wysokość kar znacznie wzrosła, ponieważ instytucje nadzoru uważały dotychczasowe sankcje za nieskuteczne, niefunkcjonujące w praktyce oraz nieproporcjonalne do wykroczeń. Kary podlegające dotychczas reżimowi prawa karnego lub prawa o wykroczeniach zastąpiono w nowej ustawie wysokimi karami pieniężnymi, które będą nakładane jako decyzje administracyjne.

Powyższe kwoty to kary maksymalne, jakie za daną niezgodność może nałożyć organ nadzoru. Przed ustaleniem wysokości kary, organ administracji publicznej powinien wziąć pod uwagę:

  • wagę i okoliczności naruszenia prawa, w szczególności potrzebę ochrony życia lub zdrowia, ochrony mienia w znacznych rozmiarach lub ochrony ważnego interesu publicznego lub wyjątkowo ważnego interesu strony oraz czas trwania tego naruszenia;
  • częstotliwość niedopełniania w przeszłości obowiązku albo naruszania zakazu tego samego rodzaju co niedopełnienie obowiązku albo naruszenie zakazu, w następstwie którego ma być nałożona kara;
  • uprzednie ukaranie za to samo zachowanie: za przestępstwo, przestępstwo skarbowe, wykroczenie lub wykroczenie skarbowe;
  • stopień przyczynienia się strony, na którą jest nakładana administracyjna kara pieniężna, do powstania naruszenia prawa;
  • działania podjęte przez stronę dobrowolnie w celu uniknięcia skutków naruszenia prawa;
  • wysokość korzyści, którą strona osiągnęła, lub straty, której uniknęła;
  • w przypadku osoby fizycznej – warunki osobiste strony, na którą administracyjna kara pieniężna jest nakładana.

Powyższe czynniki mają zagwarantować, że kary będą proporcjonalne do naruszeń. Za mało znaczące niezgodności przedsiębiorcy nie powinni być obciążani maksymalnymi karami.

JAK PRZYGOTOWAĆ SIĘ DO WEJŚCIA USTAWY W ŻYCIE?

Sama ustawa przynosi bardzo niewiele nowych obowiązków, ale wprowadza wysokie kary za nieprzestrzeganie przepisów rozporządzenia 1223/2009/WE. Dlatego warto „świeżym okiem” dokonać analizy zgodności firmy i posiadanego portfolio produktów z przepisami rozporządzenia. Określa ono jasno obowiązki poszczególnych uczestników łańcucha dostaw: producenta, importera i dystrybutora. Gros obowiązków prawnych spoczywa na osobie odpowiedzialnej, czyli podmiocie, który wprowadza produkt do obrotu na rynku UE. Te obowiązki to:

  • zapewnienie bezpieczeństwa produktu, w tym ocena bezpieczeństwa produktu przed wprowadzeniem do obrotu,
  • zapewnienie wytwarzania zgodnie z zasadami GMP,
  • stworzenie dokumentacji produktu, w szczególności Raportu Bezpieczeństwa Produktu Kosmetycznego,
  • zgłaszanie produktów (w tym zawierających nanomateriały) w systemie CPNP,
  • zapewnienie składu zgodnie z istniejącymi regulacjami szczegółowymi (listy substancji regulowanych w załącznikach do rozporządzenia), w tym zapewnienie, że ilości śladowe substancji niedozwolonych nie wpływają na bezpieczeństwo,
  • respektowanie zakazu testów na zwierzętach,
  • zapewnienie prawidłowego oznakowania produktu,
  • zapewnienie zgodności deklarowanych właściwości z wymaganiami szczegółowymi (art. 20, rozporządzenie 655/2013 i wytyczne do niego),
  • zapewnienie publicznego dostępu do informacji (kompozycja zapachowa, substancje klasyfikowane jako niebezpieczne, statystyki działań niepożądanych),
  • zarządzanie zgłoszeniami działań niepożądanych (ciężkich i pozostałych),
  • współpraca z organami nadzoru, środki naprawcze w przypadkach niezgodności,
  • identyfikacja produktów w łańcuchu dostaw (identyfikacja odbiorców).

Warto pamiętać, że firma, która sprowadza gotowe produkty spoza UE, nie jest w myśl rozporządzenia dystrybutorem, ale importerem, czyli osobą odpowiedzialną, a jej zakres obowiązków jest bardzo szeroki.

Natomiast typowi dystrybutorzy mają znacznie mniej obowiązków i należą do nich:

  • weryfikacja obecności elementów oznakowania, języka i czy nie upłynął termin trwałości produktu,
  • notyfikacja produktów przy tłumaczeniu etykiety bez porozumienia z osobą odpowiedzialną,
  • zapewnienie odpowiednich warunków transportu i przechowywania produktów,
  • przekazywanie informacji o przypadkach niepożądanego działania,
  • identyfikacja produktów w łańcuchu dostaw (od kogo kupujemy i komu sprzedajemy dany produkt),
  • środki naprawcze w przypadku występowania niezgodności oraz współpraca z instytucjami nadzoru.

Dystrybutor nie ma obowiązku posiadania i udostępniania dokumentacji produktu ani zapewnienia wytwarzania zgodnie z zasadami GMP.

W związku z zapisami samej ustawy warto dokonać analizy istniejących w firmie zasobów i procedur związanych ze zgłoszeniami działań niepożądanych i językiem dokumentacji. Ustawa nawiązuje do szeregu obowiązków wynikających z rozporządzenia RODO, które weszło w życie 25 maja br.

Należy też pamiętać o wpisaniu zakładu do wykazu w przewidzianym terminie. Formularz zgłoszenia będzie dostępny w jednym z rozporządzeń wykonawczych do ustawy. Warto również upewnić się, że część B Raportu Bezpieczeństwa dla posiadanych produktów dostępna jest w języku polskim. 

dr Ewa Starzyk, dyrektor dyrektor ds. naukowych i legislacyjnych, Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego www.kosmetyczni.pl 

Możesz codziennie dostawać porcję interesujących wiadomości z kosmetycznego świata. Skorzystaj z bezpłatnego newslettera  https://www.wiadomoscikosmetyczne.pl/newsletter 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
22.09.2026 13:11
Ponad 904 mln zł kar dla największych hurtowni farmaceutycznych. UOKiK: przez ponad dekadę ograniczały konkurencję
Kaboompics

UOKiK uznał, że największe hurtownie farmaceutyczne w Polsce przez ponad 10 lat wymieniały się informacjami o cenach i warunkach handlowych oferowanych aptekom. Łączna wartość kar nałożonych na Neucę, Farmacol-Logistykę, Farmacol i Świat Zdrowia wyniosła 904,97 mln zł. Sprawa pokazuje również znaczenie danych handlowych pozyskiwanych za pośrednictwem cyfrowych programów partnerskich.

Grupy Neuca, Farmacol oraz Polska Grupa Farmaceutyczna należą do największych hurtowych sprzedawców produktów farmaceutycznych w Polsce. Według ustaleń UOKiK ich łączny udział w rynku sprzedaży hurtowej leków w latach 2015–2022 przekraczał 70 proc. Skala działalności tych podmiotów ma bezpośrednie znaczenie dla funkcjonowania rynku aptecznego, ponieważ hurtownie są jednym z kluczowych ogniw łańcucha dostaw produktów leczniczych.

Według UOKiK przedsiębiorcy przez ponad dekadę wymieniali między sobą informacje mające wartość gospodarczą, w tym dotyczące cen leków, wielkości sprzedaży oraz warunków handlowych oferowanych poszczególnym aptekom. Mechanizm wykorzystywał narzędzia informatyczne funkcjonujące w ramach programów partnerskich dla aptek. Hurtownie, oferując aptekom m.in. rabaty, szkolenia czy wsparcie marketingowe, uzyskiwały dostęp do danych dotyczących ich zakupów. Następnie informacje te były udostępniane innym uczestnikom porozumienia i wykorzystywane przy podejmowaniu decyzji handlowych.

Dane z tysięcy aptek elementem mechanizmu

Istotne było to, że nie chodziło o publicznie dostępne cenniki konkurentów. UOKiK wskazuje, że przedsiębiorcy uzyskiwali informacje o cenach, po których konkretne produkty były sprzedawane konkretnym aptekom, a także o innych warunkach transakcji. Dzięki temu uczestnicy porozumienia mogli obserwować zachowania konkurentów na znacznie bardziej szczegółowym poziomie, niż byłoby to możliwe na podstawie informacji dostępnych publicznie.

Z ustaleń Urzędu wynika, że z mechanizmu od października 2015 r. korzystały Neuca i Polska Grupa Farmaceutyczna, natomiast od stycznia 2017 r. dołączyły do niego również spółki z grupy Farmacol. Dane pochodzące z aptek pozwalały przedsiębiorcom ustalać, jakie produkty kupował dany odbiorca, od którego dostawcy, po jakiej cenie i na jakich warunkach.

image

Czy Żabka może zostać apteką? Blisko 13 tys. punktów zmienia układ sił na rynku zdrowia i kosmetyków

W ocenie UOKiK taka wymiana ograniczała przestrzeń do niezależnego konkurowania o apteki. Hurtownia mogła bowiem dostosować własną ofertę do warunków, jakie znała z oferty konkurenta. W materiałach postępowania znalazła się również korespondencja pracowników jednej z hurtowni, w której pojawiło się określenie „nie wywołać wojny cenowej”. Według Urzędu wymiana informacji pozwalała uczestnikom porozumienia unikać intensywnej rywalizacji cenowej.

UOKiK wskazuje, że konsekwencją mechanizmu było ograniczenie konkurencji pomiędzy największymi hurtowniami oraz utrwalanie istniejącego układu sił. W komunikacie Urząd zwraca uwagę, że skutki były odczuwalne również przez apteki, które mogły otrzymywać mniej konkurencyjne warunki zaopatrzenia. Ostatecznym odbiorcą leków jest natomiast pacjent.

Ponad 904 mln zł kar

Decyzja Prezesa UOKiK z 21 września 2026 r. zakwalifikowała opisane działania jako praktykę ograniczającą konkurencję polegającą na wymianie informacji handlowych mających wartość gospodarczą. Urząd zastosował przepisy polskiej ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów oraz art. 101 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Decyzja została pozytywnie zaopiniowana przez Komisję Europejską, która potwierdziła kwalifikację praktyki i argumentację UOKiK w świetle zgromadzonego materiału dowodowego.

Łączna wysokość kar wyniosła 904 969 744,47 zł. Na Neucę nałożono 499 037 763,85 zł, na Farmacol-Logistykę 400 532 440 zł, na Farmacol 3 488 520 zł, a na Świat Zdrowia 1 911 020,62 zł. Maksymalna kara, jaka może zostać nałożona za udział w porozumieniu ograniczającym konkurencję, wynosi 10 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy.

image

Po 14 latach zakaz znika. Apteki będą mogły walczyć o klientów reklamą

Sankcji finansowej uniknęła Polska Grupa Farmaceutyczna. Spółka skorzystała z programu łagodzenia kar, przekazała UOKiK informacje i dowody oraz współpracowała z Urzędem w toku postępowania. Według UOKiK to właśnie jej wniosek pomógł w wykryciu i udokumentowaniu mechanizmu.

Decyzja nie jest prawomocna

Postępowanie ma również wymiar istotny dla innych sektorów wykorzystujących dane sprzedażowe. Programy partnerskie i lojalnościowe pozwalają przedsiębiorstwom uzyskiwać szczegółową wiedzę o zachowaniach klientów, a dane te mogą mieć wysoką wartość gospodarczą. Granica między wykorzystaniem informacji do poprawy oferty a działaniem ograniczającym konkurencję jest szczególnie istotna na rynkach, na których kilka podmiotów kontroluje znaczącą część sprzedaży.

Znaczenie sprawy wykracza więc poza sam rynek farmaceutyczny. Dotyczy również sposobu wykorzystywania danych handlowych w sektorach o wysokiej koncentracji, w tym w handlu detalicznym i hurtowym produktami zdrowotnymi, kosmetycznymi czy FMCG. W przypadku kosmetyków szczególne znaczenie mogą mieć dane o cenach, rabatach, sprzedaży i warunkach handlowych przekazywane w ramach programów dla detalistów i partnerów biznesowych.

image

DM umacnia się w segmencie aptecznym. Aplikacja dm-med rozszerza ekosystem drogerii

Decyzja UOKiK nie jest prawomocna. Przedsiębiorcom przysługuje odwołanie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Neuca poinformowała, że nie zgadza się z zarzutami i zamierza skorzystać z prawa do odwołania. Grupa podkreśliła, że ostateczna wysokość ewentualnej kary oraz termin jej zapłaty zostaną ustalone po zakończeniu postępowania odwoławczego i wydaniu prawomocnego wyroku.

Dane dotyczące zwłaszcza aktualnej pozycji Neuki pokazują skalę podmiotów objętych sprawą. Grupa jest liderem krajowego rynku hurtowej sprzedaży leków, a średnioroczny udział spółek z grupy Neuca w krajowym rynku hurtu aptecznego wyniósł w 2024 r. 29,5 proc. W przypadku rynku o takiej koncentracji sposób gromadzenia, udostępniania i wykorzystywania danych handlowych może mieć istotne znaczenie dla warunków konkurencji w całym łańcuchu dostaw.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
18.09.2026 14:39
Aldi vs. Clé de Peau Beauté: poszło o dupe kultowego produktu
Po lewej produkt Lacura, po prawej produkt Clé de Peau Beauté.City News Service Shanghai

Shiseido China pozwało Aldi China w związku z kosmetykiem własnej marki Lacura. Japoński koncern zarzuca niemieckiemu dyskonterowi nieuczciwą konkurencję, wskazując na podobieństwo opakowania i designu produktu do bazy pod makijaż marki premium Clé de Peau Beauté. Rozprawa przed sądem w Szanghaju ma odbyć się 5 listopada 2026 r.

Sprawa została wniesiona przez Shiseido (China) Investment Co. Ltd. do Sądu Ludowego Nowego Obszaru Pudong w Szanghaju. Pozwanym jest Aldi (China) Investment Co. Ltd., a także producent kontraktowy kosmetyku – Cors Cosmetics (Shanghai) Co. Ltd. – oraz operator sklepu Aldi, w którym produkt jest sprzedawany, czyli Aldi Commercial (Shanghai) Co. Ltd.

Przedmiotem sporu jest rozświetlająca baza pod makijaż Lacura Soft-Light Radiant Isolation Cream. Według informacji przytaczanych przez chińskie media, Shiseido wskazuje na podobieństwo z produktem swojej luksusowej marki Clé de Peau Beauté. W materiałach porównawczych publikowanych w mediach społecznościowych zwracano uwagę m.in. na czarną tubę ze złotym zamknięciem oraz sposób wykorzystania złotej i białej typografii. Nie chodzi przy tym o identyczność znaków towarowych. Lacura jest odrębną marką własną Aldi, dlatego Shiseido zdecydowało się na dochodzenie roszczeń w związku z nieuczciwą konkurencją, a nie bezpośrednim naruszeniem znaku towarowego.

24,9 juana kontra 540 juanów

Jednym z kluczowych elementów postępowania będzie ustalenie, czy podobieństwo produktów może prowadzić do pomyłki konsumentów. Różnica cen między kosmetykami jest przy tym bardzo duża. Produkt Lacura kosztuje 24,9 juana, czyli około 3,71 dol., podczas gdy oficjalna cena bazy Clé de Peau Beauté wynosi 540 juanów. Oznacza to, że kosmetyk Aldi kosztuje około 21,7 razy mniej niż produkt marki premium.

Jak wskazują cytowani przez chińskie media prawnicy, Aldi może argumentować, że tak znacząca różnica cenowa pozwala przeciętnym konsumentom bez trudu odróżnić oba produkty. Z drugiej strony Shiseido może próbować wykazać, że określone elementy opakowania i identyfikacji wizualnej wykorzystują rozpoznawalność oraz wartość handlową marki Clé de Peau Beauté.

image

Fałszywe kosmetyki K-beauty wygenerowały straty ponad 15 mln dolarów w dziewięć miesięcy

Spór wpisuje się w szerszą dyskusję dotyczącą produktów marek własnych dyskontów i granicy między inspirowaniem się rozwiązaniami obecnymi na rynku a kopiowaniem elementów mogących mieć znaczenie dla rozpoznawalności produktu. W przypadku kosmetyków kwestia ta ma szczególne znaczenie, ponieważ opakowanie, kolorystyka, kształt flakonu czy tuby oraz typografia są istotnymi elementami identyfikacji produktu na półce.

Lacura jako filar strategii Aldi

Lacura jest główną marką Aldi w kategorii beauty i personal care. Niemiecki dyskonter wykorzystuje marki własne jako jeden z podstawowych elementów modelu biznesowego. Według publicznie dostępnych informacji produkty private label stanowią ponad 90 proc. asortymentu sklepów Aldi. Sieć posiada ponad 10 tys. sklepów na świecie i działa w ponad 10 krajach.

Aldi rozpoczęło działalność w Chinach w 2017 r. poprzez handel transgraniczny, a w 2019 r. otworzyło pierwsze sklepy stacjonarne w Szanghaju. Na chińskim rynku strategia marek własnych pozwala dyskontowi konkurować ceną, a jednocześnie rozwijać produkty w wielu kategoriach konsumenckich.

Porównania produktów Aldi z ofertą znanych marek pojawiały się w Chinach również poza segmentem kosmetycznym. Konsumenci zestawiali m.in. herbatę oolong Xunlu z butelkowaną herbatą Suntory, pluszowe zabawki kosztujące około 10–20 juanów z produktami Jellycat, a część odzieży sportowej z popularną linią Ebb marki Lululemon. W kategorii beauty niektóre produkty do kąpieli i pielęgnacji ciała Lacura porównywano natomiast wizualnie z kosmetykami australijskiej marki Aesop.

Kolejne spory o marki własne

Postępowanie w Chinach nie jest pierwszym przypadkiem, w którym produkty marek własnych Aldi stały się przedmiotem sporu dotyczącego własności intelektualnej. W 2019 r. brytyjski sąd uznał, że paleta do konturowania Lacura naruszała prawa autorskie ze względu na podobieństwo do produktu marki Charlotte Tilbury.

image

Guardian: Tanie perfumy podbijają brytyjski rynek – co druga osoba kupiła zapachowy „dupe”

W Australii pod koniec 2024 r. sąd federalny uznał z kolei, że opakowanie konkretnego produktu dla dzieci z linii MAMIA Baby Bellies Puffs naruszało prawa autorskie do opakowania Baby Bellies Puffs. W maju 2025 r. firma Mondelez International pozwała Aldi w USA, zarzucając sieci, że opakowania kilku produktów typu ciastka i krakersy naśladują wygląd m.in. Oreo, Chips Ahoy!, Ritz, Nutter Butter i Nilla Wafers. Postępowanie pozostaje w toku.

Sprawa Shiseido przeciwko Aldi będzie więc kolejnym testem granic, w jakich globalny dyskonter może rozwijać atrakcyjne cenowo marki własne, wykorzystując rozwiązania wizualne znane konsumentom z produktów markowych. O tym, czy w przypadku Lacura doszło do nieuczciwej konkurencji, zdecyduje sąd w Szanghaju.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
23. wrzesień 2026 18:31