StoryEditor
Prawo
30.10.2025 10:28

Deklaracje „paraben free”, „SLES, SLS free”, „TPO free” – kontrole inspekcji. I co dalej?

Kontrolerów mogą interesować oświadczenia typu „free from”, takie jak „TPO free”, „paraben free” czy „SLS/SLES free” / Shutterstock

W związku z wejściem w życie zakazu stosowania Trimethylbenzoyl Diphenylphosphine Oxide (TPO) w produktach kosmetycznych, należy spodziewać się wzmożonych kontroli ze strony organów inspekcji. Oprócz składu produktów, szczególnej weryfikacji mogą podlegać również elementy komunikacji marketingowej umieszczone na opakowaniach, w tym deklaracje (tzw. claimy) oraz oznaczenia mogące sugerować zgodność produktu z obowiązującymi przepisami.

Od 1 września obowiązuje zakaz stosowania Trimethylbenzoyl Diphenylphosphine Oxide (TPO) (Numer CAS: 75980-60-8, Numer EC: 278-355-8) – składnika powszechnie wykorzystywanego w produktach do paznokci jako fotoinicjator umożliwiający szybkie utwardzanie lakierów pod wpływem światła.

Wprowadzone zmiany legislacyjne wywołały szeroką dyskusję w branży kosmetycznej związaną z interpretacją nowych przepisów. W odpowiedzi na pojawiające się pytania Komisja Europejska opublikowała na swojej stronie internetowej przewodnik w formie Q&A (Pytań i Odpowiedzi), skierowany zarówno do konsumentów, jak i profesjonalistów, mający na celu rozwianie wątpliwości dotyczących stosowania TPO w produktach kosmetycznych.

„Free from” a prawo kosmetyczne – dlaczego te deklaracje są niedozwolone?

Wprowadzone zmiany w przepisach mają istotny wpływ nie tylko na działy regulacji, ale również na obszar marketingu firm kosmetycznych. Zgodnie z Rozporządzeniem (UE) nr 655/2013, które określa wspólne kryteria uzasadniania oświadczeń (tzw. claimów) stosowanych w odniesieniu do produktów kosmetycznych, wszelkie deklaracje marketingowe muszą spełniać wymagania zawarte w tym dokumencie.

Rozporządzenie ustanawia zasady, które mają zapewnić rzetelność i przejrzystość komunikacji skierowanej do konsumenta. Szczególnie warto zwrócić uwagę dwa, poniższe zapisy:

  • Kryterium nr 1, punkt 3: niedozwolone są oświadczenia wskazujące na określoną zaletę produktu, jeżeli zaleta ta polega wyłącznie na spełnieniu minimalnych wymogów prawnych.
  • Kryterium nr 5, punkt 1: oświadczenia dotyczące produktów kosmetycznych muszą być obiektywne i nie mogą przedstawiać w negatywnym świetle konkurencji ani składników dozwolonych do stosowania.

Zgodnie z powyższym, deklaracje odnoszące się jedynie do zgodności z przepisami prawa są niedozwolone. Po 1 września takim przykładem stał się claim „TPO free”, który dotyczy składnika objętego zakazem stosowania.

Dodatkowo, w świetle kryterium nr 5, deklaracje typu „paraben free”, „SLES/SLS free” lub podobne również uznaje się za niezgodne z Rozporządzeniem (UE) nr 655/2013, ponieważ mogą one sugerować, że wymienione składniki – mimo iż są legalne i bezpieczne w określonych stężeniach – są szkodliwe.

 

Wzmożone kontrole inspekcji sanitarnej w branży kosmetycznej – na co zwrócić uwagę?

W najbliższym czasie warto zwrócić szczególną uwagę na opakowania produktów kosmetycznych oraz komunikację marketingową, aby upewnić się, że wszystkie elementy pozostają w pełni zgodne z obowiązującymi przepisami prawa. Wraz z wejściem w życie zakazu stosowania Trimethylbenzoyl Diphenylphosphine Oxide (TPO), można spodziewać się wzmożonych kontroli organów nadzoru w punktach sprzedaży oraz u producentów.

Kontrole te mogą obejmować nie tylko skład i dokumentację produktu, ale również sposób prezentacji kosmetyków na rynku – w tym oznakowanie opakowań, deklaracje marketingowe oraz przekaz kierowany do konsumentów.

Inspektorów mogą interesować oświadczenia typu „free from”, takie jak „TPO free”, „paraben free” czy „SLS/SLES free”. W praktyce oznacza to, że działy marketingu i jakości powinny niezwłocznie dokonać przeglądu wszystkich materiałów promocyjnych, etykiet oraz opisów produktów. Warto także zweryfikować komunikację w kanałach online – na stronach internetowych, w mediach społecznościowych czy sklepach internetowych – aby uniknąć potencjalnych nieprawidłowości i konsekwencji administracyjnych.

Dostosowanie przekazu marketingowego do aktualnych wymagań prawnych nie tylko minimalizuje ryzyko kar finansowych, ale również buduje zaufanie konsumentów, którzy coraz częściej oczekują transparentności i rzetelności informacji przekazywanych przez marki kosmetyczne.

Nieprawidłowe oświadczenia na opakowaniach kosmetyków – dopuszczalne działania naprawcze

Jeżeli sytuacja już zaistniała i dział marketingu umieścił na opakowaniach deklaracje typu „free from”, istnieją rozwiązania pozwalające zminimalizować skutki błędu oraz strat finansowych. Jednym z praktycznych i często stosowanych rozwiązań jest zastosowanie tzw. stickerów – naklejek, które zasłaniają nieprawidłową komunikację marketingową.

Naklejka może zostać zaprojektowana w taki sposób, aby nie tylko maskowała niezgodny z przepisami element, ale również zawierała nowy, poprawny komunikat zgodny z wymogami Rozporządzenia (UE) nr 655/2013 oraz przepisami rozporządzenia kosmetycznego (WE) nr 1223/2009. Takie rozwiązanie pozwala ograniczyć koszty związane z koniecznością utylizacji gotowych opakowań i produkcją nowych, a jednocześnie zapewnia zgodność produktu z obowiązującym prawem. Warto jednak pamiętać, że sticker powinien być trwały, estetyczny oraz naniesiony w sposób niebudzący wątpliwości co do jego autentyczności i czytelności.

Równocześnie sytuacja ta powinna stanowić sygnał ostrzegawczy dla przedsiębiorstwa. Wprowadzenie niezgodnych oświadczeń często wynika z braku znajomości aktualnych przepisów przez personel odpowiedzialny za komunikację marketingową. W takim przypadku warto rozważyć organizację szkoleń wewnętrznych z zakresu prawidłowego formułowania deklaracji kosmetycznych oraz interpretacji przepisów prawa kosmetycznego.

Takie działania nie tylko zmniejszają ryzyko podobnych błędów w przyszłości, ale również podnoszą świadomość zespołu w zakresie odpowiedzialnej i zgodnej z prawem komunikacji.

Aleksandra Kondrusik 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
07.09.2026 11:27
Wycofują perfumy Tesori d‘Oriente. Zawierają niezadeklarowany składnik
Produkt zawiera niezadeklarowany na etykiecie alkohol benzylowy (fot. tesoridoriente.pl)tesoridoriente.pl

Produkt kosmetyczny Tesori d‘Oriente został wycofany z rynku w związku z niezgodnością z unijnymi przepisami. Perfumy zawierają alkohol benzylowy, którego nie wskazano na etykiecie. Substancja może powodować reakcje alergiczne lub uczulenie skóry.

Jakiego produktu dotyczy alert?

Alert dotyczy perfum Tesori d‘Oriente, Fior di Loto – Lotus Flower, Profumo Aromatico o pojemności 100 ml. Produkt marki z Włoch i został oznaczony numerem partii 21393A07C. W zgłoszeniu jako sprzedawca internetowy wskazany został Beauty Corner.

image

UE zaostrza przepisy dotyczące etykiet kosmetyków. Branża ma czas tylko do końca lipca

image
Wycofują perfumy Tesori d‘Oriente (fot. tesoridoriente.pl)
tesoridoriente.pl

Dlaczego perfumy zostały wycofane?

Powodem wycofania jest ryzyko chemiczne. Produkt zawiera alkohol benzylowy, którego nie wskazano na etykiecie. Oznacza to, że konsumenci nie są informowani o obecności tego składnika. Jak wynika z alertu, składnik może prowadzić do wystąpienia reakcji alergicznych lub uczulenia skóry.

Produkt nie spełnia tym samym wymagań określonych w unijnym rozporządzeniu dotyczącym produktów kosmetycznych. W związku z tym nakazano wycofanie perfum z rynku. Decyzja w tej sprawie obowiązuje od 26 czerwca 2026 r.

Kto zgłosił perfumy?

Zgłoszenie zostało przekazane przez Grecję za pośrednictwem unijnego systemu Safety Gate. Alert dotyczący produktu ma numer SR/02417/26 i został opublikowany 3 września 2026 r.

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
04.09.2026 10:49
Sejm odracza walkę z greenwashingiem. Dla branży kosmetycznej stawką są miliony opakowań
Shutterstock

Sejmowe komisje przyjęły projekt przepisów wdrażających unijną dyrektywę EmpCo, która ma zaostrzyć zasady stosowania deklaracji środowiskowych. Po burzliwej dyskusji posłowie poparli jednak poprawkę przesuwającą stosowanie nowych regulacji o rok – z 27 września 2026 r. na 27 września 2027 r. Dla branży kosmetycznej, intensywnie wykorzystującej komunikację opartą na „naturalności”, zrównoważonym rozwoju i neutralności klimatycznej, oznacza to więcej czasu na dostosowanie opakowań i marketingu, ale nie zwalnia z obowiązujących już dziś zasad zakazujących wprowadzania konsumentów w błąd.

Projekt ustawy wdrażającej dyrektywę 2024/825, określaną jako EmpCo, ma przede wszystkim ograniczyć zjawisko greenwashingu. Chodzi o sytuacje, w których produkt lub marka są przedstawiane jako bardziej przyjazne środowisku, niż wynika to z dostępnych i możliwych do zweryfikowania dowodów.

Nowe przepisy mają istotne znaczenie dla producentów kosmetyków, ponieważ deklaracje środowiskowe od lat stanowią jeden z ważnych elementów komunikacji marketingowej sektora beauty. Na etykietach i opakowaniach pojawiają się określenia takie jak „eko”, „ekologiczny”, „zrównoważony”, „przyjazny dla planety” czy „neutralny klimatycznie”. Po wdrożeniu nowych zasad stosowanie ogólnych twierdzeń tego rodzaju będzie znacznie bardziej ograniczone.

Certyfikat zamiast ogólnego hasła

Zgodnie z założeniami regulacji deklaracje środowiskowe będą musiały być odpowiednio uzasadnione. Przedsiębiorcy nie będą mogli posługiwać się ogólnymi hasłami sugerującymi pozytywny wpływ produktu na środowisko, jeśli nie będą w stanie poprzeć ich wiarygodnymi dowodami lub uznanym systemem certyfikacji.

Podczas prac połączonych komisji Gospodarki i Rozwoju oraz Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa pojawiły się jednak pytania o praktyczne stosowanie nowych przepisów. Biuro Legislacyjne Sejmu zwracało uwagę na brak szczegółowych kryteriów pozwalających określić, jakie systemy certyfikacji powinny być uznawane przez przedsiębiorców.

Daniel Mańkowski, wiceprezes UOKiK, wskazywał, że sama dyrektywa nie zawiera zamkniętego katalogu takich systemów, a Komisja Europejska przyjęła otwarty charakter definicji.

Dla branży kosmetycznej problem ma wymiar szczególnie praktyczny. Rynek wykorzystuje bowiem wiele różnych oznaczeń i certyfikatów odnoszących się do składników, pochodzenia surowców, opakowań, śladu węglowego czy wpływu produkcji na środowisko. Firmy będą musiały więc nie tylko zweryfikować same deklaracje marketingowe, ale również przeanalizować, czy stojące za nimi dowody i certyfikaty spełniają wymagania nowych regulacji.

Kosmetyki i opakowania pod presją zmian

Choć podczas sejmowej debaty najwięcej emocji wywołała kwestia żywności i unijnego „zielonego listka”, problem opakowań jest równie istotny dla sektora kosmetycznego. To właśnie packaging jest jednym z kluczowych obszarów, w których marki beauty budują obecnie swoją narrację środowiskową.

Komunikaty dotyczące plastiku z recyklingu, możliwości ponownego napełniania opakowania, ograniczenia zużycia materiałów czy zmniejszenia śladu środowiskowego stają się standardowym elementem strategii marketingowych. Jednocześnie przedsiębiorcy muszą przygotowywać się również do innych regulacji unijnych, w tym PPWR, czyli rozporządzenia dotyczącego opakowań i odpadów opakowaniowych.

image

Green is the new black. Greenwashing w branży kosmetycznej [Rocznik WK 2025/26]

W efekcie producenci kosmetyków stoją przed koniecznością równoległego dostosowania receptur komunikacyjnych, etykiet, opakowań oraz wewnętrznych procedur compliance. Problem dotyczy nie tylko nowych produktów. Szczególne kontrowersje wzbudziła kwestia towarów, które zostały już wyprodukowane i znajdują się w magazynach, dystrybucji lub na półkach sklepowych.

Biznes apelował o okres przejściowy

Przedstawiciele przedsiębiorców argumentowali podczas prac komisji, że brak odpowiedniego okresu przejściowego może prowadzić do konieczności wycofywania i niszczenia produktów, których jedynym problemem byłoby oznakowanie niezgodne z nowymi wymaganiami.

Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności, przekonywał, że regulacje nie powinny prowadzić do marnowania pełnowartościowych produktów. Pracodawcy RP postulowali wprowadzenie dwuletniego okresu przejściowego, natomiast przedstawicielka resortu rolnictwa wskazywała, że właściwym rozwiązaniem mógłby być okres roczny.

Ostatecznie połączone komisje przyjęły projekt stosunkiem głosów 22 za, 11 przeciw i przy 2 głosach wstrzymujących się. Jednocześnie zaakceptowano poprawkę przewidującą przesunięcie stosowania przepisów wdrażających EmpCo z 27 września 2026 r. na 27 września 2027 r.

Dla producentów kosmetyków dodatkowe 12 miesięcy może mieć znaczenie biznesowe. Zmiana etykiety czy opakowania nie jest bowiem jedynie korektą projektu graficznego. Oznacza często konieczność przeprowadzenia audytu komunikacji, zmianę materiałów, zamówienie nowych komponentów, wykorzystanie istniejących zapasów oraz aktualizację opisów produktów w e-commerce i materiałach marketingowych.

Czy roczne odroczenie jest zgodne z prawem UE?

Przesunięcie terminu budzi jednak poważne wątpliwości prawne. Dyrektywa EmpCo przewidywała, że państwa członkowskie powinny przyjąć przepisy niezbędne do jej wykonania do 27 marca 2026 r., natomiast ich stosowanie miało rozpocząć się 27 września 2026 r. Polska nie dotrzymała pierwszego z tych terminów – rządowy projekt ustawy wpłynął do Sejmu dopiero 10 lipca 2026 r.

image

Czy w twojej "zielonej" firmie klienci myją ręce plastikiem?

Wobec Polski zostało już wszczęte postępowanie naruszeniowe związane z brakiem terminowej transpozycji. Eksperci wskazują, że państwo może mieć przestrzeń do wprowadzania precyzyjnych przepisów przejściowych dotyczących konkretnych zapasów lub produktów już wprowadzonych do obrotu, jednak generalne przesunięcie stosowania całej ustawy o rok może być trudniejsze do pogodzenia z harmonogramem określonym w unijnej dyrektywie.

Sam UOKiK podkreślał w odpowiedzi przekazanej posłom, do której dotarła Rzeczpospolita, że już obecnie każde twierdzenie środowiskowe powinno być prawdziwe, weryfikowalne i nie może wprowadzać konsumenta w błąd. Projektowane regulacje mają przede wszystkim doprecyzować istniejące zasady i rozszerzyć katalog praktyk zakazanych.

Branża beauty zyskuje czas, ale nie „wakacje” od compliance

Dla sektora kosmetycznego najważniejszy wniosek jest więc taki, że ewentualne przesunięcie stosowania przepisów do września 2027 r. nie powinno oznaczać wstrzymania przygotowań. Producenci i marki nadal muszą analizować, czy komunikaty dotyczące ekologiczności, neutralności klimatycznej, zrównoważonego rozwoju czy wpływu opakowań na środowisko są możliwe do udowodnienia.

Dodatkowy rok może natomiast zostać wykorzystany na audyt opakowań i deklaracji marketingowych, uporządkowanie dokumentacji oraz stopniowe wycofywanie komunikatów, które w przyszłości mogą zostać uznane za zbyt ogólne. Przy milionach jednostek kosmetyków wprowadzanych każdego roku na rynek koszt nieprzygotowania się do zmian może być znacznie większy niż koszt wcześniejszego dostosowania strategii komunikacyjnej.

Ostateczny kształt ustawy nie został jeszcze przesądzony. Jedno jest jednak pewne: walka z greenwashingiem będzie coraz silniej wpływać na sposób, w jaki branża kosmetyczna projektuje nie tylko swoje kampanie reklamowe, ale również same opakowania i informacje przekazywane konsumentom.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
12. wrzesień 2026 07:07