StoryEditor
Prawo
28.04.2026 11:18

Kwas glioksalowy w produktach do włosów – kierunek działań regulacyjnych w UE

Produkty do prostowania włosów mogące zawierać kwas glioksalowy – nawet jeśli nie jest on wskazany w składzie – są nadal dostępne na rynku / adobestock

W styczniu 2025 roku francuska Agencja ds. Bezpieczeństwa Żywności, Środowiska i Pracy (ANSES) opublikowała opinię, w której uznano za wysoce prawdopodobny związek między obecnością kwasu glioksalowego (INCI: Glyoxylic Acid) – składnika stosowanego w niektórych produktach do prostowania włosów – a występowaniem przypadków ostrej niewydolności nerek.

Kwas glioksalowy – bezpieczna alternatywa czy nowe zagrożenie?

Kwas glioksalowy (Numer CAS: 298-1-4, Numer EC: 206-058-5) jest stosowany w produktach do prostowania włosów oraz szeroko wykorzystywany w kosmetykach do stylizacji. Występuje w postaci przezroczystej cieczy o barwie od bezbarwnej do jasnożółtej, o charakterystycznym, nieprzyjemnym zapachu. Znany jest również pod nazwą kwas oksooctowy.

Substancja ta wykazuje działanie zmiękczające i antystatyczneogranicza elektryzowanie się włosów, pomaga regulować pH produktów kosmetycznych oraz umożliwia prostowanie lub kręcenie włosów poprzez zmianę struktury chemicznej.

Kwas glioksalowy został wprowadzony jako alternatywa dla formaldehydu, który jest uznawany za substancję szkodliwą dla zdrowia człowieka. Początkowo uznawano go za bezpieczniejszy i bardziej efektywny zamiennik, jednak obecnie pojawia się coraz więcej doniesień wskazujących na jego potencjalny negatywny wpływ na zdrowie, w tym ryzyko ostrej niewydolności nerek.

Kwas glioksalowy, a ryzyko ostrej niewydolności nerek

Pierwsze zgłoszenie dotyczące kwasu glioksalowego francuska organizacja ANSES otrzymała w styczniu 2024 roku od nefrologa. Dotyczyło ono przypadku ostrej niewydolności nerek, prawdopodobnie związanego ze stosowaniem produktu do prostowania włosów. Sprawa dotyczyła kobiety, u której w ciągu trzech lat wystąpiły trzy epizody ostrej niewydolności nerek – za każdym razem kilka godzin po zabiegu prostowania włosów.

Pierwsze objawy obejmowały:

·       pieczenie skóry głowy podczas aplikacji,

·       owrzodzenia skóry głowy,

·       ból w okolicy lędźwiowej pojawiający się w ciągu godziny,

·       nudności oraz silne zmęczenie tego samego dnia.

Lekarze ustalili związek przyczynowy między niewydolnością nerek, a kwasem glioksalowym zawartym w jednym z produktów. Wnioski zostały oparte zarówno na badaniach na zwierzętach, które wykazały jego działanie nefrotoksyczne, jak i na analizie podobnych przypadków u ludzi (m.in. w Izraelu). Kwas glioksalowy został wprowadzony jako alternatywa dla formaldehydu, który w 2019 roku został zakazany na terenie Unii Europejskiej ze względu na jego właściwości rakotwórcze.

Parę miesięcy później, w sierpniu 2024 roku zgłoszono kolejne przypadki u kobiet, u których po zabiegu wystąpiły:

·       bóle głowy,

·       bóle pleców,

·       nudności,

·       zmęczenie,

·       nadmierne pragnienie.

Badania laboratoryjne wykazały podwyższony poziom kreatyniny – wskaźnika uszkodzenia nerek. Stan pacjentek ulegał poprawie po intensywnym nawodnieniu, a w niektórych przypadkach konieczna była hospitalizacja. Dostępne dane wskazują, że kwas glioksalowy może przenikać przez skórę głowy, a następnie w organizmie przekształcać się w szczawian wapnia. U części pacjentek stwierdzono obecność kryształów szczawianu wapnia w nerkach, które mogą prowadzić do ich uszkodzenia. Podobne przypadki odnotowane zostały m.in. w Izraelu, Szwajcarii, Tunezji oraz Algierii.

Stanowisko ANSES w sprawie kwasu glioksalowego w produktach do włosów

W styczniu 2025 roku francuska Agencja ds. Bezpieczeństwa Żywności, Środowiska i Pracy (ANSES) uznała za wysoce prawdopodobny związek między obecnością kwasu glioksalowego – składnika stosowanego w niektórych produktach do prostowania włosów, a występowaniem przypadków ostrej niewydolności nerek.

Do czasu przeprowadzenia oceny ryzyka na poziomie europejskim substancja ta nie jest objęta żadnymi szczególnymi regulacjami ani ograniczeniami stosowania. Konsumentom zaleca się unikanie produktów zawierających kwas glioksalowy w celu ograniczenia ryzyka dla zdrowia. Po licznych zgłoszeniach przypadków ostrej niewydolności nerek po zabiegach prostowania włosów – zarówno we Francji, jak i w innych krajach – badania naukowe wskazały, że kwas glioksalowy może być odpowiedzialny za obserwowane działania niepożądane.

image

SCCS: jest opinia w sprawie stosowania analogów prostaglandyn w produktach do rzęs i brwi

W swojej opinii z 2025 roku ANSES potwierdziła wysokie prawdopodobieństwo związku między tą substancją a występowaniem działań niepożądanych oraz zaleciła przeprowadzenie szczegółowej oceny ryzyka na poziomie Unii Europejskiej.

Produkty do prostowania włosów mogące zawierać kwas glioksalowy – nawet jeśli nie jest on wskazany w składzie – są nadal dostępne na rynku. Często, choć nie zawsze, występują one pod nazwami takimi jak „prostowanie brazylijskie” czy „prostowanie indyjskie”.

Obecnie kwas glioksalowy nie znajduje się na liście substancji zakazanych ani ograniczonych w ramach rozporządzenia kosmetycznego (WE) nr 1223/2009, a jego stosowanie nie podlega szczegółowym regulacjom.

ANSES rekomenduje przeprowadzenie oceny bezpieczeństwa na poziomie europejskim, która może skutkować wprowadzeniem ograniczeń lub całkowitym zakazem stosowania tej substancji w produktach kosmetycznych.

Kwas glioksalowy pod oceną Komisji Europejskiej

W marcu 2025 roku ANSES przedstawiła wyniki swoich analiz Komisji Europejskiej, która ogłosiła nabór danych naukowych dotyczących kwasu glioksalowego. Od października 2024 roku we Francji zgłoszono już 15 kolejnych przypadków ostrej niewydolności nerek, potencjalnie związanych ze stosowaniem produktów do prostowania włosów.

Istotnym problemem jest fakt, że w części analizowanych produktów obecność kwasu glioksalowego nie była deklarowana na etykiecie. Przeprowadzone badania potwierdziły jednak jego obecność w niektórych z nich, co wskazuje na możliwe nieprawidłowości w oznakowaniu oraz dodatkowe ryzyko dla konsumentów.

W przypadku zaostrzenie regulacji w Unii Europejskiej po zakończeniu oceny ryzyka, prawdopodobnie mogą zostać wprowadzone ograniczenia stężeń lub nawet całkowity zakaz stosowania kwasu glioksalowego w produktach kosmetycznych.

Aleksandra Kondrusik

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
07.09.2026 11:27
Wycofują perfumy Tesori d‘Oriente. Zawierają niezadeklarowany składnik
Produkt zawiera niezadeklarowany na etykiecie alkohol benzylowy (fot. tesoridoriente.pl)tesoridoriente.pl

Produkt kosmetyczny Tesori d‘Oriente został wycofany z rynku w związku z niezgodnością z unijnymi przepisami. Perfumy zawierają alkohol benzylowy, którego nie wskazano na etykiecie. Substancja może powodować reakcje alergiczne lub uczulenie skóry.

Jakiego produktu dotyczy alert?

Alert dotyczy perfum Tesori d‘Oriente, Fior di Loto – Lotus Flower, Profumo Aromatico o pojemności 100 ml. Produkt marki z Włoch i został oznaczony numerem partii 21393A07C. W zgłoszeniu jako sprzedawca internetowy wskazany został Beauty Corner.

image

UE zaostrza przepisy dotyczące etykiet kosmetyków. Branża ma czas tylko do końca lipca

image
Wycofują perfumy Tesori d‘Oriente (fot. tesoridoriente.pl)
tesoridoriente.pl

Dlaczego perfumy zostały wycofane?

Powodem wycofania jest ryzyko chemiczne. Produkt zawiera alkohol benzylowy, którego nie wskazano na etykiecie. Oznacza to, że konsumenci nie są informowani o obecności tego składnika. Jak wynika z alertu, składnik może prowadzić do wystąpienia reakcji alergicznych lub uczulenia skóry.

Produkt nie spełnia tym samym wymagań określonych w unijnym rozporządzeniu dotyczącym produktów kosmetycznych. W związku z tym nakazano wycofanie perfum z rynku. Decyzja w tej sprawie obowiązuje od 26 czerwca 2026 r.

Kto zgłosił perfumy?

Zgłoszenie zostało przekazane przez Grecję za pośrednictwem unijnego systemu Safety Gate. Alert dotyczący produktu ma numer SR/02417/26 i został opublikowany 3 września 2026 r.

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
04.09.2026 10:49
Sejm odracza walkę z greenwashingiem. Dla branży kosmetycznej stawką są miliony opakowań
Shutterstock

Sejmowe komisje przyjęły projekt przepisów wdrażających unijną dyrektywę EmpCo, która ma zaostrzyć zasady stosowania deklaracji środowiskowych. Po burzliwej dyskusji posłowie poparli jednak poprawkę przesuwającą stosowanie nowych regulacji o rok – z 27 września 2026 r. na 27 września 2027 r. Dla branży kosmetycznej, intensywnie wykorzystującej komunikację opartą na „naturalności”, zrównoważonym rozwoju i neutralności klimatycznej, oznacza to więcej czasu na dostosowanie opakowań i marketingu, ale nie zwalnia z obowiązujących już dziś zasad zakazujących wprowadzania konsumentów w błąd.

Projekt ustawy wdrażającej dyrektywę 2024/825, określaną jako EmpCo, ma przede wszystkim ograniczyć zjawisko greenwashingu. Chodzi o sytuacje, w których produkt lub marka są przedstawiane jako bardziej przyjazne środowisku, niż wynika to z dostępnych i możliwych do zweryfikowania dowodów.

Nowe przepisy mają istotne znaczenie dla producentów kosmetyków, ponieważ deklaracje środowiskowe od lat stanowią jeden z ważnych elementów komunikacji marketingowej sektora beauty. Na etykietach i opakowaniach pojawiają się określenia takie jak „eko”, „ekologiczny”, „zrównoważony”, „przyjazny dla planety” czy „neutralny klimatycznie”. Po wdrożeniu nowych zasad stosowanie ogólnych twierdzeń tego rodzaju będzie znacznie bardziej ograniczone.

Certyfikat zamiast ogólnego hasła

Zgodnie z założeniami regulacji deklaracje środowiskowe będą musiały być odpowiednio uzasadnione. Przedsiębiorcy nie będą mogli posługiwać się ogólnymi hasłami sugerującymi pozytywny wpływ produktu na środowisko, jeśli nie będą w stanie poprzeć ich wiarygodnymi dowodami lub uznanym systemem certyfikacji.

Podczas prac połączonych komisji Gospodarki i Rozwoju oraz Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa pojawiły się jednak pytania o praktyczne stosowanie nowych przepisów. Biuro Legislacyjne Sejmu zwracało uwagę na brak szczegółowych kryteriów pozwalających określić, jakie systemy certyfikacji powinny być uznawane przez przedsiębiorców.

Daniel Mańkowski, wiceprezes UOKiK, wskazywał, że sama dyrektywa nie zawiera zamkniętego katalogu takich systemów, a Komisja Europejska przyjęła otwarty charakter definicji.

Dla branży kosmetycznej problem ma wymiar szczególnie praktyczny. Rynek wykorzystuje bowiem wiele różnych oznaczeń i certyfikatów odnoszących się do składników, pochodzenia surowców, opakowań, śladu węglowego czy wpływu produkcji na środowisko. Firmy będą musiały więc nie tylko zweryfikować same deklaracje marketingowe, ale również przeanalizować, czy stojące za nimi dowody i certyfikaty spełniają wymagania nowych regulacji.

Kosmetyki i opakowania pod presją zmian

Choć podczas sejmowej debaty najwięcej emocji wywołała kwestia żywności i unijnego „zielonego listka”, problem opakowań jest równie istotny dla sektora kosmetycznego. To właśnie packaging jest jednym z kluczowych obszarów, w których marki beauty budują obecnie swoją narrację środowiskową.

Komunikaty dotyczące plastiku z recyklingu, możliwości ponownego napełniania opakowania, ograniczenia zużycia materiałów czy zmniejszenia śladu środowiskowego stają się standardowym elementem strategii marketingowych. Jednocześnie przedsiębiorcy muszą przygotowywać się również do innych regulacji unijnych, w tym PPWR, czyli rozporządzenia dotyczącego opakowań i odpadów opakowaniowych.

image

Green is the new black. Greenwashing w branży kosmetycznej [Rocznik WK 2025/26]

W efekcie producenci kosmetyków stoją przed koniecznością równoległego dostosowania receptur komunikacyjnych, etykiet, opakowań oraz wewnętrznych procedur compliance. Problem dotyczy nie tylko nowych produktów. Szczególne kontrowersje wzbudziła kwestia towarów, które zostały już wyprodukowane i znajdują się w magazynach, dystrybucji lub na półkach sklepowych.

Biznes apelował o okres przejściowy

Przedstawiciele przedsiębiorców argumentowali podczas prac komisji, że brak odpowiedniego okresu przejściowego może prowadzić do konieczności wycofywania i niszczenia produktów, których jedynym problemem byłoby oznakowanie niezgodne z nowymi wymaganiami.

Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności, przekonywał, że regulacje nie powinny prowadzić do marnowania pełnowartościowych produktów. Pracodawcy RP postulowali wprowadzenie dwuletniego okresu przejściowego, natomiast przedstawicielka resortu rolnictwa wskazywała, że właściwym rozwiązaniem mógłby być okres roczny.

Ostatecznie połączone komisje przyjęły projekt stosunkiem głosów 22 za, 11 przeciw i przy 2 głosach wstrzymujących się. Jednocześnie zaakceptowano poprawkę przewidującą przesunięcie stosowania przepisów wdrażających EmpCo z 27 września 2026 r. na 27 września 2027 r.

Dla producentów kosmetyków dodatkowe 12 miesięcy może mieć znaczenie biznesowe. Zmiana etykiety czy opakowania nie jest bowiem jedynie korektą projektu graficznego. Oznacza często konieczność przeprowadzenia audytu komunikacji, zmianę materiałów, zamówienie nowych komponentów, wykorzystanie istniejących zapasów oraz aktualizację opisów produktów w e-commerce i materiałach marketingowych.

Czy roczne odroczenie jest zgodne z prawem UE?

Przesunięcie terminu budzi jednak poważne wątpliwości prawne. Dyrektywa EmpCo przewidywała, że państwa członkowskie powinny przyjąć przepisy niezbędne do jej wykonania do 27 marca 2026 r., natomiast ich stosowanie miało rozpocząć się 27 września 2026 r. Polska nie dotrzymała pierwszego z tych terminów – rządowy projekt ustawy wpłynął do Sejmu dopiero 10 lipca 2026 r.

image

Czy w twojej "zielonej" firmie klienci myją ręce plastikiem?

Wobec Polski zostało już wszczęte postępowanie naruszeniowe związane z brakiem terminowej transpozycji. Eksperci wskazują, że państwo może mieć przestrzeń do wprowadzania precyzyjnych przepisów przejściowych dotyczących konkretnych zapasów lub produktów już wprowadzonych do obrotu, jednak generalne przesunięcie stosowania całej ustawy o rok może być trudniejsze do pogodzenia z harmonogramem określonym w unijnej dyrektywie.

Sam UOKiK podkreślał w odpowiedzi przekazanej posłom, do której dotarła Rzeczpospolita, że już obecnie każde twierdzenie środowiskowe powinno być prawdziwe, weryfikowalne i nie może wprowadzać konsumenta w błąd. Projektowane regulacje mają przede wszystkim doprecyzować istniejące zasady i rozszerzyć katalog praktyk zakazanych.

Branża beauty zyskuje czas, ale nie „wakacje” od compliance

Dla sektora kosmetycznego najważniejszy wniosek jest więc taki, że ewentualne przesunięcie stosowania przepisów do września 2027 r. nie powinno oznaczać wstrzymania przygotowań. Producenci i marki nadal muszą analizować, czy komunikaty dotyczące ekologiczności, neutralności klimatycznej, zrównoważonego rozwoju czy wpływu opakowań na środowisko są możliwe do udowodnienia.

Dodatkowy rok może natomiast zostać wykorzystany na audyt opakowań i deklaracji marketingowych, uporządkowanie dokumentacji oraz stopniowe wycofywanie komunikatów, które w przyszłości mogą zostać uznane za zbyt ogólne. Przy milionach jednostek kosmetyków wprowadzanych każdego roku na rynek koszt nieprzygotowania się do zmian może być znacznie większy niż koszt wcześniejszego dostosowania strategii komunikacyjnej.

Ostateczny kształt ustawy nie został jeszcze przesądzony. Jedno jest jednak pewne: walka z greenwashingiem będzie coraz silniej wpływać na sposób, w jaki branża kosmetyczna projektuje nie tylko swoje kampanie reklamowe, ale również same opakowania i informacje przekazywane konsumentom.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
11. wrzesień 2026 07:11