StoryEditor
Prawo
10.01.2018 00:00

Parlament zakończył prace nad ustawą o zakazie handlu w niedziele

Sejm przyjął w nocy ze środy na czwartek wszystkie poprawki Senatu do ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele. Ustawa trafi teraz na biurko prezydenta. Andrzej Duda będzie miał 21 dni na decyzję, czy podpisze ustawę. Wszystko wskazuje na to, że złożenie podpisu przez prezydenta będzie jedynie formalnością.

W środę w Sejmie przedstawione zostało sprawozdanie Komisji Polityki Społecznej i Rodziny o uchwale Senatu w sprawie ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele. Przypomnijmy, że dzień wcześniej sejmowa komisja pozytywnie zaopiniowała wszystkie senackie poprawki (było ich 10). Głosowanie na sali plenarnej Sejmu odbyło się tuż przed północą, w nocy ze środy na czwartek.

- Ustawa jest oczekiwana i popierana przez wiele środowisk, ale najbardziej ważna jest dla rodzin osób, najczęściej kobiet, które niedziele spędzają w pracy - mówiła prezentując stanowisko klubu Prawo i Sprawiedliwość posłanka Urszula Rusecka. - Podstawowym celem ustawy jest przywrócenie niedzieli rodzinom, [przywrócenie] możliwości godnego, wspólnego świętowania, zgodnie z naszą chrześcijańską, polską tradycją - wskazała, dodając, że ustawa wprowadza regulacje "na wzór wielu krajów Europy Zachodniej, przy poszanowaniu praw i interesów pracowników, przedsiębiorców i konsumentów".

Negatywnie na temat ustawy oraz części senackich poprawek wypowiedziała się Izabela Mrzygłocka z Platformy Obywatelskiej. Zwróciła ona uwagę na fakt, iż w Senacie katalog wyłączeń spod zakazu niedzielnego handlu został poszerzony. - Czy wkrótce możemy spodziewać się, że w [ustawie] znajdziemy więcej wyłączeń, aniżeli faktycznych zaostrzeń? - pytała z mównicy sejmowej Mrzygłocka.

Jak podkreśliła posłanka PO, jej klub parlamentarny stoi na stanowisku, iż handlu w niedziele nie należy ograniczać. Przypomniała o innym projekcie ustawy, przygotowanym przez PO, którego istotą nie jest zakazanie otwierania sklepów w ostatni dzień tygodnia, lecz "zagwarantowanie pracownikom dwóch wolnych niedziel od pracy w miesiącu". Mrzygłocka wyraziła ubolewanie z powodu tego, iż ten projekt ustawy "ciągle zalega w sejmowej zamrażarce".

- Przyjęcie tych naszych propozycji spowoduje, że osiągniemy ten sam cel, unikając wielu pułapek zawartych w kontrowersyjnym zakazie, jednocześnie zapewniając swobodę handlu w niedziele - powiedziała Izabela Mrzygłocka.

Paulina Hennig-Kloska z Nowoczesnej oceniła, iż w trakcie prac legislacyjnych nad ustawą "niedopracowany projekt" autorstwa Solidarności, który zdaniem posłanki od początku był bublem prawnym, stał się "bublem prawnym roku". - Jeszcze gorsze od tego, jak ten projekt został napisany, ile luk i niedociągnięć zawiera, jest fakt wzbudzający chyba dziś najwięcej kontrowersji, a mianowicie wyłączenie kompletne z zakazu handlu w niedziele stacji paliw - oznajmiła Hennig-Kloska.

Jak zauważyła posłanka, temat ten został poruszony w Senacie, komisje w izbie wyższej początkowo planowały ograniczyć możliwość otwierania w niedziele sklepów na stacjach paliw jedynie do placówek z salą sprzedaży o powierzchni maksymalnie 80 mkw., jednak ostatecznie, podczas głosowania na sali plenarnej Senatu, stosowne poprawki nie zostały poparte. Hennig-Kloska zastanawiała się nad działaniami PKN Orlen, na którego stacjach handel w niedziele będzie możliwy i który wkrótce planuje poszerzyć swoją działalność statutową o handel hurtowy wieloma kategoriami produktów, nie tylko spożywczych. - Czy to jest przypadek? - pytała posłanka Nowoczesnej.

- Jeżeli prawodawca stwarza możliwość, aby stacja paliw zamieniła się w hipermarket, a wręcz (...) by zrobić tam permanentny handel w niedziele, [by] można przyciągnąć klientów i zarobić ogromne pieniądze, to nic dziwnego, że biznes z tego korzysta - powiedziała posłanka, dodając, że czeka nas "zamienienie się w pierwszej kolejności stacji paliw w centra handlowe, a potem centrów handlowych w stacje paliw". - Do tego doprowadziliście tą absurdalną ustawa, która jest nazywana dzisiaj bublem prawnym roku - powiedziała Hennig-Kloska.

Jerzy Meysztowicz (Nowoczesna) ocenił, iż w Senacie "lobby sieci Orlen zadziałało". - To wskazuje na to, że komuś bardzo zależało, żeby taką ustawę zrobić i wstyd, że państwo żeście się pod tym podpisali - stwierdził poseł. Inny przedstawiciel Nowoczesnej, Mirosław Suchoń, ustawę ograniczającą niedzielny handel określił mianem "komplikatora". - To jest [ustawa], która komplikuje życie Polakom, ale tak już jest, że częścią DNA PiS-u jest taki właśnie komplikator - oznajmił.

Małgorzata Chmiel (PO) zaapelowała o to, by politycy nie decydowali o tym "w jaki sposób Polacy mają spędzać niedziele". Z kolei Paulina Hennig-Kloska (Nowoczesna) pytała, kiedy ruszą prace nad projektem ustawy złożonym w Sejmie przez jej klub. Chodzi o projekt podobny do złożonego przez PO i sprowadzający się do zmian w kodeksie pracy.

Na koniec rozpatrywania przez Sejm sprawozdania komisji głos zabrał wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Stanisław Szwed. Jak ocenił, w toku prac legislacyjnych w parlamencie uwagi rządu do obywatelskiego projektu ustawy, wyrażone w stanowisku z marca 2017 r., zostały "w większości" uwzględnione. Podkreślił także, że gdyby zdecydowano się na porzucenie obywatelskiego projektu ustawy i zamiast tego wprowadzono zmiany w kodeksie pracy, to zmiany te nie dotyczyłyby osób zatrudnionych na umowach cywilno-prawnych.

Przypomnijmy, że zgodnie z uchwaloną przez Sejm ustawą, zakaz handlu w Polsce wprowadzany będzie stopniowo, począwszy od marca br. Co do zasady w tym roku (za wyjątkiem stycznia i lutego) sklepy otwarte będą tylko w pierwszą i ostatnią niedzielę miesiąca, chyba, że w którąś z nich wypadnie święto. Handel dozwolony będzie również w jedną niedzielę przed Wielkanocą i dwie niedziele poprzedzające Boże Narodzenie.

W 2019 r. sklepy będą otwarte jedynie w ostatnią niedzielę każdego miesiąca i niedziele przedświąteczne. Począwszy od 2020 r. handel będzie możliwy już tylko w siedem niedziel w roku: trzy przedświąteczne oraz w ostatnie niedziele przypadające w styczniu, kwietniu, czerwcu i sierpniu.

To w praktyce oznacza, że w 2018 r. czeka nas 29 niedziel handlowych i 23 niedziele z zakazem handlu. Rok później sklepy otwarte będą już tylko w 15 niedziel, a zamknięte w 37. Natomiast począwszy od 2020 r. handel dozwolony będzie w Polsce jedynie w siedem niedziel, a zabroniony w 45.

W niedziele pozostaną otwarte m.in. sklepy "w których handel jest prowadzony przez przedsiębiorcę będącego osobą fizyczną wyłącznie osobiście, we własnym imieniu i na własny rachunek", sklepy na stacjach paliw, placówki handlowe na dworcach (tylko "w zakresie związanym z bezpośrednią obsługą podróżnych"), apteki i hurtownie farmaceutyczne, piekarnie, cukiernie, lodziarnie, placówki pocztowe, sklepy w strefach wolnocłowych, czy zakłady pogrzebowe. Na dotychczasowych zasadach funkcjonować będzie mógł również handel internetowy.

Wśród 10 poprawek Senatu - przyjętych w środę przez Sejm - najważniejsze sprowadzają się do uszczelnienia przepisów dot. prowadzenia sklepów w niedziele przez ich właścicieli (będzie to możliwe jedynie w sytuacjach, kiedy sprzedaż prowadzona jest przez takich przedsiębiorców "we własnym imieniu i na własny rachunek", co oznacza, że sprzedaż w modelu ajencyjnym nie będzie dozwolona), doprecyzowania tego, czym w rozumieniu ustawy będą kwiaciarnie, cukiernie, piekarnie i lodziarnie (nie wystarczy, że sklep sam sobie nada taką nazwę; kluczowa będzie kwestia tzw. "przeważającej działalności" firmy), oraz ostatecznego wyłączenia spod ustawy podmiotów gastronomicznych (tu także posłużono się sformułowaniem "przeważającej działalności").

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
12.02.2026 12:36
UE rozszerza odpowiedzialność za produkty wadliwe. Dyrektywa obejmie platformy internetowe i dostawców usług cyfrowych
Jak od teraz będzie mógł dochodzić swoich praw konsument?daphne.t

Unia Europejska przyjęła kilka lat temu przepisy dotyczące odpowiedzialności za produkty wadliwe, które znacząco zmieniają dotychczasowy system ochrony konsumentów. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/2853 została przyjęta 23 października 2024 r., weszła w życie 8 grudnia 2024 r., a państwa członkowskie mają czas na jej wdrożenie do 9 grudnia 2026 r. Regulacja zastępuje wcześniejszą dyrektywę 85/374/EWG i wprowadza szerokie rozszerzenie kręgu podmiotów odpowiedzialnych za szkody wyrządzone przez wadliwe produkty.

Nowe przepisy zakazują państwom członkowskim wprowadzania własnych regulacji odbiegających od poziomu ochrony określonego w dyrektywie, chyba że sama dyrektywa przewiduje wyjątki. Oznacza to ujednolicenie zasad odpowiedzialności w całej Unii Europejskiej oraz ograniczenie możliwości stosowania przepisów bardziej restrykcyjnych lub łagodniejszych na poziomie krajowym. W praktyce może to prowadzić do ujednolicenia standardów dochodzenia roszczeń przez osoby poszkodowane.

Jedną z najważniejszych zmian jest rozszerzenie definicji „podmiotów gospodarczych” odpowiedzialnych za szkody. Zgodnie z art. 8 ust. 1 odpowiedzialność obejmie nie tylko producentów, lecz także dostawców powiązanych usług cyfrowych, upoważnionych przedstawicieli, importerów, dostawców usług realizacji zamówień oraz dystrybutorów. Definicja producenta została rozbudowana i obejmuje nie tylko podmioty wytwarzające produkt, ale również firmy zlecające jego produkcję lub wprowadzające go na rynek pod własną marką.

image

Co się stało w kwestii ingerencji Ministerstwa Zdrowia w branżę beauty? Wyjaśniamy: bardzo niewiele.

Dyrektywa wprowadza także pojęcie „powiązanej usługi”, czyli usługi cyfrowej zintegrowanej z produktem w taki sposób, że bez niej produkt nie mógłby realizować przynajmniej jednej funkcji. Odpowiedzialność mogą więc ponosić również dostawcy oprogramowania, aktualizacji czy rozwiązań cyfrowych współpracujących z produktem. To istotna zmiana w kontekście rosnącej liczby urządzeń opartych na oprogramowaniu oraz usługach online.

Szczegółowo doprecyzowano definicje uczestników łańcucha dostaw. Importerem jest podmiot wprowadzający do obrotu w Unii produkt pochodzący z państwa trzeciego, natomiast dostawcą usług realizacji zamówień – firma świadcząca co najmniej dwie usługi logistyczne, takie jak magazynowanie, pakowanie, adresowanie czy wysyłka, bez bycia właścicielem towaru. Dystrybutorem pozostaje każdy podmiot udostępniający produkt na rynku, który nie jest producentem ani importerem.

Istotne zmiany dotyczą również zakresu odpowiedzialności producentów. Zgodnie z dyrektywą producent odpowiada nie tylko za szkody spowodowane przez sam produkt, lecz także za wadliwe części składowe, jeśli zostały zintegrowane pod jego kontrolą. Jednocześnie producent wadliwej części ponosi odpowiedzialność równolegle, co oznacza możliwość dochodzenia roszczeń od kilku podmiotów jednocześnie.

image

UE aktualizuje prawo dt. detergentów: zakaz testów na zwierzętach... z wyjątkami

Regulacja przewiduje również rozszerzenie odpowiedzialności na podmioty działające poza Unią Europejską. Jeżeli producent ma siedzibę w państwie trzecim, odpowiedzialność może zostać przeniesiona na upoważnionego przedstawiciela, importera lub – w przypadku ich braku – dostawcę usług realizacji zamówień. Rozwiązanie to ma ułatwić dochodzenie roszczeń w sytuacji, gdy bezpośredni producent pozostaje poza jurysdykcją UE.

Nowe przepisy obejmą także platformy internetowe umożliwiające zawieranie umów na odległość. Jeśli poszkodowany nie będzie w stanie zidentyfikować odpowiedzialnego podmiotu gospodarczego z siedzibą w Unii, odpowiedzialność może spaść na dystrybutora lub operatora platformy internetowej, o ile nie wskaże on właściwego podmiotu w ciągu jednego miesiąca od otrzymania wniosku. To rozwiązanie nawiązuje do definicji platformy internetowej zawartej w rozporządzeniu (UE) 2022/2065.

Dyrektywa przewiduje również, że producentem może zostać uznany podmiot dokonujący znaczącej modyfikacji produktu po jego wprowadzeniu do obrotu, jeżeli zmiana wpływa na sposób działania lub poziom ryzyka. W sytuacji, gdy poszkodowany nie uzyska odszkodowania z powodu niewypłacalności lub braku odpowiedzialnego podmiotu, państwa członkowskie będą mogły wprowadzić krajowe mechanizmy kompensacyjne finansowane ze środków publicznych lub prywatnych.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
12.02.2026 07:29
Justyna Żerańska, PZPK: Przed nami 12 pracowitych miesięcy, w tym m.in. wyzwania regulacyjne
Dr inż. Justyna Żerańska, dyrektor generalna, Polski Związek Przemysłu KosmetycznegoMarcin Kontraktewicz

W 2026 roku mój zespół – wspólnie z rosnącym systematycznie gronem firm członkowskich Polskiego Związek Przemysłu Kosmetycznego – planuje koncentrować swoje wysiłki wokół trzech kluczowych obszarów, odzwierciedlających zarówno największe wyzwania regulacyjne, jak długofalowe potrzeby branży – zapowiada Justyna Żerańska, dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego.

Na poziomie europejskim naszym absolutnym priorytetem będzie agenda uproszczeniowa. Deregulacja i racjonalizacja obowiązujących przepisów są dziś jeszcze pilniejsze niż kilka lat temu. Europa, a więc również i Polska, funkcjonuje w zmiennym i wymagającym otoczeniu geopolitycznym. Obserwujemy jednocześnie rosnącą konkurencję ze strony takich dynamicznych rynków jak Chiny, Korea Południowa czy inne państwa, w których koszty pracy są istotnie niższe niż na Starym Kontynencie. Bez bardziej proporcjonalnych i przewidywalnych regulacji nasz przemysł kosmetyczny nie dogoni obecnego lidera, a wręcz straci pozycję względem tych, którzy dotychczas utrzymywali się w stawce za nami. Zatem praca związana z Omnibusem VI i Omnibusem Środowiskowym będzie naszym oczkiem w głowie przez najbliższe miesiące.

Z powyższego wynika między innymi drugi ważny filar naszych działań, czyli sprawne rozpoczęcie etapu wdrażania regulacji wynikających z zielonego ładu. Mam na myśli np. PPWR. Aktualnie Komisja Europejska pracuje nad przewodnikiem (Commission Notice) zawierającym wytyczne interpretacyjne do PPWR. Choć nie będą one prawnie wiążące, w praktyce mogą kształtować sposób stosowania rozporządzenia przez organy krajowe, wpływać na interpretacje przy kontrolach i egzekwowaniu przepisów i stać się punktem odniesienia dla sądów i administracji. Będziemy zatem pilnować tego i innych ważnych dla sektora tematów.

image

Przyjęcie PPWR – co oznacza dla branży kosmetycznej

Za trzeci ważny cel stawiamy sobie dalsze pogłębianie współpracy z instytucjami nadzoru nad rynkiem kosmetycznym w Polsce. Zależy nam na budowaniu partnerskich relacji, które z jednej strony będą wspierać przedsiębiorców, a z drugiej – realnie pomagać urzędnikom w interpretacji przepisów i ich egzekwowaniu. Dialog i wymiana wiedzy są kluczem do tworzenia stabilnego i bezpiecznego otoczenia regulacyjnego, dlatego jeszcze w lutym zapraszamy wszystkich zainteresowanych do udziału w Okrągłym Stole Przemysłu i Nadzoru.

Jeśli dodać do tego długą listę wewnętrznych zadań, na której znajduje się m.in. przygotowanie naszej organizacji i całej branży do okrągłego jubileuszu związku w 2027 roku, widać wyraźnie, że zapowiada się kolejne pracowite 12 miesięcy – podsumowuje Justyna Żerańska.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
16. luty 2026 04:42