StoryEditor
Prawo
29.09.2019 00:00

Podwyżki płac – co oznaczają dla firm z sektora kosmetycznego? 

Minimalne wynagrodzenie wzrośnie w 2020 r. o 350 zł i będzie wynosić 2600 zł. Skorzystają najmniej zarabiający, ale podwyżki będą dużym wyzwaniem dla wielu firm, również w sektorze kosmetycznym i w handlu drogeryjnym. I nie będą jedynym obciążeniem, które w przyszłym roku wpłynie na działalność przedsiębiorstw w branży kosmetycznej.

Minimalne wynagrodzenie za pracę w 2020 r. wyniesie 2600 zł. Oznacza to wzrost o 350 zł, czyli o 15,6 proc. w stosunku do 2019 r. – obecnie najniższa płaca to 2250 zł.

Minimalna stawka godzinowa w 2020 r. będzie wynosiła 17 zł (więcej o 1 zł niż wcześniej planowano). W 2019 r. jest to 14,70 zł.

Zdaniem rządu, poziom minimalnego wynagrodzenia za pracę w wysokości 2600 zł będzie miał pozytywny wpływ na sytuację gospodarstw domowych, ponieważ wzrosną dochody pracowników. 

„Rozwiązanie to wychodzi naprzeciw oczekiwaniom ok. 1,5 mln pracowników otrzymujących płacę minimalną. Obecna sytuacja ekonomiczna Polski pozwala na zrównoważone podnoszenie płacy minimalnej, współmierne do dynamiki wzrostu gospodarczego i wzrostu produktywności pracy oraz spadku bezrobocia” – podano w komunikacie, po tym, jak Rada Ministrów przyjęła 10 września rozporządzenie w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej w 2020 r.

Regulowane przez prawo minimalne wynagrodzenie powinno odpowiadać istniejącym realiom i możliwościom pracodawców.

Presja na wyższe wynagrodzenia będzie rosła

Mniej optymistycznie odnoszą się do podwyżki płacy pracodawcy. – Nadmierny wzrost płacy minimalnej może wpłynąć na zwiększenie presji płacowej, która już teraz jest dużym wyzwaniem dla pracodawców – mówi Teresa Jonas, prezes zarządu sieci Drogerie Polskie i firmy dystrybucyjnej Błysk z Jastrzębia-Zdroju. – Płaca minimalna powinna być kompromisem, powinna zabezpieczać godny poziom wynagrodzenia za pracę oraz motywować do jej podjęcia. Istotne jest, aby regulowane przez prawo minimalne wynagrodzenie odpowiadało istniejącym realiom i możliwościom pracodawców – dodaje.

Właściciele firm, w których płaca na poziomie minimalnym jest rzadkością lub nie występuje obawiają się, że podwyżka stawki zadziała jak efekt domina – każdy będzie chciał zarabiać więcej.

– Wzrost wynagrodzenia minimalnego może wpłynąć generalnie na wzrost oczekiwań pracowników co do wysokości ich wynagrodzeń. W naszym przedsiębiorstwie praktycznie nie zatrudniamy pracowników, których wynagrodzenie jest w wysokości zbliżonej do wynagrodzenia minimalnego. Nasz zakład jest usytuowany pod Warszawą, w województwie mazowieckim wynagrodzenia są wyższe niż w innych regionach kraju. Obawiamy się jednak, że ta zmiana będzie impulsem dla pracowników do wystąpienia z roszczeniami – mówi Katarzyna Furmanek, prezes zarządu firmy kosmetycznej Floslek z Piaseczna pod Warszawą.

Zapowiedzi kolejnych podwyżek płacy minimalnej powodują, że presja pracowników na wyższe płace będzie rosła.

Tomasz Regucki, prezes zarządu firmy Eurus spod Białegostoku (importer i dystrybutor kosmetyków), również przyznaje, że najbliższa podwyżka płac nie wpłynie na kondycję jego przedsiębiorstwa, ale przypomina, że nie jest ona ostatnią zapowiedzianą przez rząd. – Nasi pracownicy zarabiają wyraźnie więcej niż wynagrodzenie minimalne, więc obecna podwyżka nie jest zagrożeniem dla kondycji spółki. Natomiast generalnie presja na wynagrodzenia, moim zdaniem, będzie bardzo rosła z wielu powodów mikro- i makroekonomicznych, a nawet politycznych, bo deklaracje podwyżki płacy minimalnej do 4 tys. zł do 2023 r. dają ludziom napęd do tego rodzaju oczekiwań. Jest wysoki poziom inflacji, co już każdy przyznaje. A co najważniejsze – mamy rynek pracownika. Widać to po tym, jakie płace oferują pracodawcy typu Biedronka czy Lidl, ale też nawet małe, rodzinne firmy, które niezależnie od podwyżek fundowanych przez rząd, podnoszą wynagrodzenia, bo chcą mieć stałych pracowników, a właściwie – w ogóle mieć pracowników. Nie spodziewam się więc wpływu najbliższej podwyżki na nasze przedsiębiorstwo, ale spodziewam się dalszej, silnej presji na płace – podsumowuje Tomasz Regucki.

Nie możemy wyrównać sobie wzrostu kosztów działalności podnoszeniem cen w sklepach.  

Również Michał Mróz, prezes zarządu firmy Inter-Vion spodziewa się, że wzrost pensji minimalnej będzie miał dalsze konsekwencje. – Bezpośredni wpływ tej podwyżki na działalność naszej firmy będzie ograniczony ponieważ nie stosujemy wynagrodzeń na poziomie stawki minimalnej. Natomiast spodziewam się wzrostu cen usług zewnętrznych, ponieważ dla wielu naszych partnerów biznesowych wzrost płacy minimalnej będzie silnie odczuwalny. Mam na myśli branże, w których niskie koszty pracy stanowią podstawowy element konkurencyjności – mówi. 

Podnoszenie cen, to pętla na szyję. Czy firmy handlowe będą ograniczać zatrudnienie?

Dagmara Chudzińska-Matysiak, area director staffing w agencji pracys Randstad Polska, przypomina że podwyżka płacy minimalnej o 200 zł brutto oznacza w praktyce wzrost kosztów zatrudnienia jednego pracownika o około 3 tys. zł brutto w skali roku – w przypadku firm zatrudniających w oparciu o płacę minimalną. To szczególne wyzwanie dla wielu firm działających na niskich marżach, w tym przedsiębiorstw zajmujących się handlem detalicznym i hurtowym.

– Dla małych przedsiębiorstw handlowych, czy w ogóle małych przedsiębiorców z różnych branż, podwyżka płacy minimalnej oznacza wzrost kosztów działalności, których często mogą nie być w stanie udźwignąć – podkreśla ekspertka. Dodaje przy tym, że już obecnie wysokie koszty pracy zatrudnienia sprawiają, że niektórzy mali przedsiębiorcy częściowo wynagradzają swoich pracowników w sposób nierejestrowany. Dawniej w celu obniżenia kosztów pracy próbowali zawierać z pracownikami umowy zlecenia zamiast umów o pracę, jednak wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej przed kilkoma laty mocno ukróciło ten proceder.

– Polskie firmy handlowe pracują na niskich marżach, w obecnym otoczeniu rynkowym nie mają możliwości ich podniesienia. Szacowany wzrost kosztów płac na poziomie kilkunastu procent, wzrost kosztów energii może pociągnąć za sobą wiele problemów w funkcjonowaniu szczególnie małych i średnich przedsiębiorstw, które będą zmuszone do ograniczenia zatrudnienia – mówi wprost Teresa Jonas, która może ocenić sytuację z perspektywy osoby zarządzającej firmą dystrybucyjną i dostawcy kosmetyków dla setek drobnych sklepów detalicznych.

– Decydenci od 1989 r. nie robili nic tylko pozwalali rekinom z obcym kapitałem bez ograniczeń dewastować polski przemysł i polski handel – irytuje się Jerzy Kwiatkowski, który od 30 lat prowadzi własną drogerię w Polkowicach, działa też w zarządzie Stowarzyszenia Sklepów Kosmeteria. – Teraz mamy efekty tej ignorancji. Sklepy, rodzinne biznesy upadają. Firmy i detaliści ubożeją, mają mniej zleceń, klientów i konsumentów, i jeszcze rząd podwyższa wynagrodzenia. Owszem, jestem za podwyżkami nawet o 100 i 200 proc., ludzie powinni dobrze zarabiać, ale najpierw nich rząd zmniejszy koszty przedsiębiorcom w podatkach, składkach ZUS, z przyjemnością wszyscy przyklasną. Jeśli małe i średnie przedsiębiorstwa mają podnieść wynagrodzenie, to z automatu spadnie ich rentowność, to będzie bardzo duże obciążenie, przede wszystkim dla handlu, który ma ostatecznego odbiorcę. Nie możemy wyrównać sobie tego podniesieniem cen, bo przy nierównej konkurencji i premiowaniu przez producentów oraz rządzących obcego kapitału, czyli potężnych sieci drogeryjnych i w ogóle handlowych, podnoszenie przez nas cen to jak zaciskanie sobie pętli na szyi – stwierdza Jerzy Kwiatkowski.

Jest szereg rozwiązań motywacyjnych, które każda firma może wprowadzić indywidualnie uwzględniając swoją specyfikę działania i  możliwości, by szczególnie premiować pracowników.

Jak firmy będą sobie radzić z rosnącymi kosztami pracy?

– Myślę, że rozwiązaniem  jest podnoszenie wydajności pracy – mówi Tomasz Regucki. – Należy płacić ludziom więcej niż pensja minimalna, więcej wymagać i wprowadzić więcej czynników motywacyjnych pozafinansowych. Wśród najbardziej znanych i pożądanych przez pracowników wymieniłbym pakiety medyczne, korzystne ubezpieczenia grupowe z niską składką dla pracownika, karty zniżkowe do obiektów sportowych – szczególnie lubiane przez młode osoby. Jest też szereg rozwiązań motywacyjnych, które każda firma może wprowadzić indywidualnie uwzględniając swoją specyfikę działania i  możliwości, by szczególnie premiować osoby, które są wybitnie zaangażowane lub wnoszą innowacyjne rozwiązania do spółki. My je stosujemy, wiążemy się z ludźmi na długo i pracownicy wiedzą, że są doceniani. Do tego dochodzą również rozwiązania technologiczne, jak choćby systemy ułatwiające komplementację towaru, czyli automatyzacja pracy w działach, w których jest to możliwe – wymienia Tomasz Regucki.      

Zniesienie limitu składek na ZUS będzie kolejną dużą barierą, która ograniczy możliwość rozwoju polskiej gospodarki.

ZUS, Pracownicze Plany Kapitałowe, koszty recyklingu opakowań – co jeszcze czeka firmy?

Rosnące koszty zatrudnienia to nie jedyne wyzwania, przed jakimi staną w przyszłym roku firmy, również z sektora kosmetycznego. – Kolejne zmiany czekają nas w związku z rosnącymi opłatami z tytułu opakowań wprowadzanych do środowiska. Szczególnie drastycznie wzrosną opłaty związane z tworzywami sztucznymi. Na przestrzeni ostatniego roku te koszty wzrosły nam już ponad 5-krotnie. Następne podwyżki są już zapowiedziane – mówi Katarzyna Furmanek. Chodzi o europejską strategię na rzecz tworzyw sztucznych, tzw. strategię plastikową. Zgodnie z jej zapisami, do 2023 r. wszystkie opakowania wprowadzane do obrotu mają nadawać się do recyklingu, a producent odpowiada za produkt i opakowanie, w którym wprowadził produkt na rynek przez cały cykl ich życia, aż do momentu zagospodarowania odpadu powstałego z tego produktu lub opakowania.

–  Obawiamy się również zmian związanych z zapisanym w projekcie budżetu państwa na rok 2020 zniesieniem limitu składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe. Zniesienie limitu składek na ZUS będzie kolejną dużą barierą, która ograniczy możliwość rozwoju polskiej gospodarki. Pierwszym odczuwalnym skutkiem będzie obniżenie wynagrodzenia netto pracowników, według przewidywań Konfederacji Lewiatan  nawet o 11 proc., a wzrost kosztów zatrudnienia dla pracodawcy może sięgnąć 16 proc. Dodatkowo będziemy w przyszłym roku przygotowywać się do wzrostu kosztów funkcjonowania związanych z wprowadzeniem Pracowniczych Planów Kapitałowych – wymienia Katarzyna Furmanek. – Powyższe zmiany na pewno odbiją się na kondycji przedsiębiorstw i mogą wymusić wzrost cen – podsumowuje.  

Michał Mróz do najważniejszych czynników, które wpłyną w przyszłym roku na kondycję przedsiębiorstw  zalicza wzrost kosztów związanych z importem, co jest wynikiem osłabienia złotego, koszty wprowadzenia PPK oraz wzrost cen paliw. – Niewątpliwie również rosnąca inflacja przyczyni się do wzrostu kosztów w różnych obszarach działalności – mówi. – Jest coraz więcej sygnałów wskazujących na zbliżające się spowolnienie na świecie. Polska gospodarka jest powiązana z gospodarką światową, tak więc na pewno musimy się spodziewać spowolnienia gospodarczego również w naszym kraju – podsumowuje.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
25.09.2026 14:49
Koniec z „eko” bez dowodów. Nowe zasady zielonych claimów coraz bliżej branży kosmetycznej
Anna Shvets

Dyrektywa Empowering Consumers for the Green Transition (UE) 2024/825 zaostrza zasady komunikowania środowiskowych cech produktów. Dla branży kosmetycznej oznacza to konieczność weryfikacji claimów na opakowaniach, stronach internetowych, w e-commerce i reklamach. W Polsce przepisy mają zacząć obowiązywać 27 września 2027 r. – o rok później niż przewiduje unijny termin.

„Ekologiczny”, „zielony”, „przyjazny dla środowiska”, „neutralny klimatycznie” czy „zero waste” – tego rodzaju określenia coraz częściej pojawiają się w komunikacji marek kosmetycznych. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/825, przyjęta 28 lutego 2024 r., zmienia jednak zasady wykorzystywania takich przekazów. Jej przepisy zmieniają dyrektywy 2005/29/WE dotyczące nieuczciwych praktyk rynkowych oraz 2011/83/UE dotyczącą praw konsumentów. Państwa członkowskie powinny były dokonać transpozycji do 27 marca 2026 r., a unijne przepisy mają być stosowane od 27 września 2026 r.

Polska implementacja jest już na końcowym etapie parlamentarnym. Sejm uchwalił 4 września 2026 r. ustawę zmieniającą ustawę o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym oraz ustawę o prawach konsumenta. 24 września Senat przyjął ją bez poprawek. W toku prac parlamentarnych zmieniono termin wejścia ustawy w życie z 27 września 2026 r. na 27 września 2027 r. (⁠Sejm)

Skala greenwashingu

Za zaostrzeniem przepisów stoją konkretne dane. Według Komisji Europejskiej analiza przeprowadzona w 2020 r. wykazała, że 53,3 proc. badanych deklaracji środowiskowych przekazywało informacje niejasne, wprowadzające w błąd lub bezpodstawne, a 40 proc. nie było popartych dowodami. W innym badaniu, obejmującym 344 deklaracje dotyczące zrównoważonego rozwoju, organy ochrony konsumentów uznały w 57,5 proc. przypadków, że przedsiębiorcy nie przedstawili wystarczających informacji pozwalających ocenić prawdziwość deklaracji.

Problem jest szczególnie istotny dla kategorii kosmetycznej i produktów higieny osobistej. W unijnym przeglądzie z 2020 r. kosmetyki i produkty personal care stanowiły 17 proc. analizowanych przypadków dotyczących potencjalnie wprowadzających w błąd deklaracji dotyczących zrównoważonego rozwoju.

image

L’Oréal Polska z zarzutem greenwashingu. UOKiK kwestionuje eko-oznaczenia kosmetyków Garnier

Nowe przepisy wprowadzają do katalogu tzw. czarnych praktyk kolejne zachowania, które będą zakazane niezależnie od kontekstu. Jednym z nich jest stosowanie ogólnych twierdzeń środowiskowych bez możliwości wykazania odpowiedniej, uznanej efektywności środowiskowej. Dotyczy to m.in. określeń takich jak „eko”, „zielony”, „ekologiczny” czy „przyjazny dla środowiska”. Co istotne, deklaracja środowiskowa może być przekazem nie tylko tekstowym. Unijna definicja obejmuje także ilustracje, grafiki, symbole, oznakowania, nazwy marek, przedsiębiorstw i produktów, jeżeli sugerują korzystny wpływ na środowisko.

W praktyce nie oznacza to automatycznego zakazu każdego użycia słowa „eko”. Problemem będzie ogólne twierdzenie, którego przedsiębiorca nie jest w stanie poprzeć odpowiednimi dowodami. Dyrektywa przewiduje bowiem możliwość przedstawienia konkretnego uzasadnienia na tym samym nośniku. Przykładowo ogólne określenie dotyczące „przyjaznego dla klimatu opakowania” różni się od precyzyjnej informacji o tym, że 100 proc. energii wykorzystanej do produkcji opakowania pochodzi ze źródeł odnawialnych.

Opakowanie, reklama i e-commerce pod lupą

Szczególne znaczenie dla kosmetyków będzie miała regulacja dotycząca oznakowań związanych ze zrównoważonym rozwojem. Przedsiębiorcy nie będą mogli posługiwać się dowolnymi, własnymi „zielonymi” symbolami sugerującymi certyfikowaną ekologiczność produktu. Dyrektywa przewiduje, że takie oznaczenia powinny być oparte na systemie certyfikacji albo ustanowione przez organ publiczny.

Ograniczenia obejmą także deklaracje dotyczące neutralności klimatycznej. Dyrektywa wprost zakazuje twierdzeń, że produkt ma neutralny, ograniczony lub pozytywny wpływ na klimat, jeżeli takie przekazy opierają się na kompensowaniu emisji gazów cieplarnianych poza łańcuchem wartości produktu. Dotyczy to m.in. komunikatów typu „climate neutral”, „carbon neutral”, „climate compensated” czy „reduced climate impact”.

Osobną kategorię stanowią deklaracje dotyczące przyszłych celów środowiskowych. Komunikat w rodzaju „do 2030 r. osiągniemy neutralność klimatyczną” będzie musiał opierać się na jasnych, obiektywnych, publicznie dostępnych i możliwych do zweryfikowania zobowiązaniach, zawartych w szczegółowym i realistycznym planie. Plan powinien obejmować m.in. mierzalne i określone w czasie cele oraz środki potrzebne do ich realizacji, a jego wykonanie ma być regularnie weryfikowane przez niezależnego eksperta.

image

Sejm odracza walkę z greenwashingiem. Dla branży kosmetycznej stawką są miliony opakowań

Dla producentów kosmetyków oznacza to konieczność spojrzenia na komunikację szerzej niż tylko przez pryzmat pojedynczego hasła na opakowaniu. Audytu będą wymagały również strony internetowe, karty produktów w e-commerce, materiały reklamowe, kampanie w mediach społecznościowych, komunikacja korporacyjna oraz symbole i oznaczenia wykorzystywane przy produktach.

– Nowe przepisy dotyczące komunikacji to dla branży kosmetycznej znacznie więcej niż kwestia zmiany kilku haseł na opakowaniu. Firmy będą musiały z jeszcze większą ostrożnością oceniać treści, które wykorzystują w komunikacji marketingowej, a same komunikaty projektować precyzyjnie, tak aby konsumenci mieli jasność, czego one dotyczą – tłumaczy Magdalena Turowska, regulatory affairs managerka w Polskim Związku Przemysłu Kosmetycznego.

Jak dodaje, deklaracja środowiskowa powinna mieć konkretne i adekwatne uzasadnienie, które przedsiębiorca będzie w stanie wykazać i obronić. W praktyce oznacza to konieczność współpracy działów marketingu, regulatory, prawnych, ESG i osób odpowiedzialnych za opakowania oraz e-commerce.

Istotne będą również nowe zasady dotyczące praktyk wprowadzających w błąd. Dyrektywa obejmuje nie tylko bezpośrednio fałszywe deklaracje, lecz także komunikaty dotyczące cech środowiskowych, społecznych i aspektów gospodarki o obiegu zamkniętym, takich jak trwałość, naprawialność czy możliwość recyklingu. Regulacja obejmuje również eksponowanie korzyści, które nie wynikają z rzeczywistych cech produktu, a także przedstawianie jako przewagi środowiskowej cechy, która jest w rzeczywistości obowiązkowym wymogiem prawnym.

image

Green is the new black. Greenwashing w branży kosmetycznej [Rocznik WK 2025/26]

Z punktu widzenia firm kosmetycznych kluczowe będzie więc nie tylko to, co marka komunikuje, ale również czego dotyczy claim, na jakich danych się opiera i czy zakres deklaracji odpowiada rzeczywistej właściwości produktu. Przedsiębiorcy powinni już teraz przejrzeć stosowane oznaczenia, claims i materiały marketingowe oraz sprawdzić, czy dla każdego komunikatu istnieje odpowiednia dokumentacja potwierdzająca jego prawdziwość. Unijna dyrektywa ustanawia ramy ochrony przed greenwashingiem, a szczegółowe zasady uzasadniania deklaracji środowiskowych mają być dodatkowo rozwijane w kolejnych regulacjach.

Dla branży kosmetycznej oznacza to zmianę podejścia do komunikacji środowiskowej: od atrakcyjnego, ogólnego hasła w kierunku precyzyjnego claimu, którego zakres można jednoznacznie określić, a podstawę – udokumentować. Przy 27 września 2027 r. jako dacie przewidzianego w polskiej ustawie wejścia przepisów w życie firmy zyskują dodatkowy rok, ale kierunek zmian jest już określony.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
22.09.2026 13:11
Ponad 904 mln zł kar dla największych hurtowni farmaceutycznych. UOKiK: przez ponad dekadę ograniczały konkurencję
Kaboompics

UOKiK uznał, że największe hurtownie farmaceutyczne w Polsce przez ponad 10 lat wymieniały się informacjami o cenach i warunkach handlowych oferowanych aptekom. Łączna wartość kar nałożonych na Neucę, Farmacol-Logistykę, Farmacol i Świat Zdrowia wyniosła 904,97 mln zł. Sprawa pokazuje również znaczenie danych handlowych pozyskiwanych za pośrednictwem cyfrowych programów partnerskich.

Grupy Neuca, Farmacol oraz Polska Grupa Farmaceutyczna należą do największych hurtowych sprzedawców produktów farmaceutycznych w Polsce. Według ustaleń UOKiK ich łączny udział w rynku sprzedaży hurtowej leków w latach 2015–2022 przekraczał 70 proc. Skala działalności tych podmiotów ma bezpośrednie znaczenie dla funkcjonowania rynku aptecznego, ponieważ hurtownie są jednym z kluczowych ogniw łańcucha dostaw produktów leczniczych.

Według UOKiK przedsiębiorcy przez ponad dekadę wymieniali między sobą informacje mające wartość gospodarczą, w tym dotyczące cen leków, wielkości sprzedaży oraz warunków handlowych oferowanych poszczególnym aptekom. Mechanizm wykorzystywał narzędzia informatyczne funkcjonujące w ramach programów partnerskich dla aptek. Hurtownie, oferując aptekom m.in. rabaty, szkolenia czy wsparcie marketingowe, uzyskiwały dostęp do danych dotyczących ich zakupów. Następnie informacje te były udostępniane innym uczestnikom porozumienia i wykorzystywane przy podejmowaniu decyzji handlowych.

Dane z tysięcy aptek elementem mechanizmu

Istotne było to, że nie chodziło o publicznie dostępne cenniki konkurentów. UOKiK wskazuje, że przedsiębiorcy uzyskiwali informacje o cenach, po których konkretne produkty były sprzedawane konkretnym aptekom, a także o innych warunkach transakcji. Dzięki temu uczestnicy porozumienia mogli obserwować zachowania konkurentów na znacznie bardziej szczegółowym poziomie, niż byłoby to możliwe na podstawie informacji dostępnych publicznie.

Z ustaleń Urzędu wynika, że z mechanizmu od października 2015 r. korzystały Neuca i Polska Grupa Farmaceutyczna, natomiast od stycznia 2017 r. dołączyły do niego również spółki z grupy Farmacol. Dane pochodzące z aptek pozwalały przedsiębiorcom ustalać, jakie produkty kupował dany odbiorca, od którego dostawcy, po jakiej cenie i na jakich warunkach.

image

Czy Żabka może zostać apteką? Blisko 13 tys. punktów zmienia układ sił na rynku zdrowia i kosmetyków

W ocenie UOKiK taka wymiana ograniczała przestrzeń do niezależnego konkurowania o apteki. Hurtownia mogła bowiem dostosować własną ofertę do warunków, jakie znała z oferty konkurenta. W materiałach postępowania znalazła się również korespondencja pracowników jednej z hurtowni, w której pojawiło się określenie „nie wywołać wojny cenowej”. Według Urzędu wymiana informacji pozwalała uczestnikom porozumienia unikać intensywnej rywalizacji cenowej.

UOKiK wskazuje, że konsekwencją mechanizmu było ograniczenie konkurencji pomiędzy największymi hurtowniami oraz utrwalanie istniejącego układu sił. W komunikacie Urząd zwraca uwagę, że skutki były odczuwalne również przez apteki, które mogły otrzymywać mniej konkurencyjne warunki zaopatrzenia. Ostatecznym odbiorcą leków jest natomiast pacjent.

Ponad 904 mln zł kar

Decyzja Prezesa UOKiK z 21 września 2026 r. zakwalifikowała opisane działania jako praktykę ograniczającą konkurencję polegającą na wymianie informacji handlowych mających wartość gospodarczą. Urząd zastosował przepisy polskiej ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów oraz art. 101 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Decyzja została pozytywnie zaopiniowana przez Komisję Europejską, która potwierdziła kwalifikację praktyki i argumentację UOKiK w świetle zgromadzonego materiału dowodowego.

Łączna wysokość kar wyniosła 904 969 744,47 zł. Na Neucę nałożono 499 037 763,85 zł, na Farmacol-Logistykę 400 532 440 zł, na Farmacol 3 488 520 zł, a na Świat Zdrowia 1 911 020,62 zł. Maksymalna kara, jaka może zostać nałożona za udział w porozumieniu ograniczającym konkurencję, wynosi 10 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy.

image

Po 14 latach zakaz znika. Apteki będą mogły walczyć o klientów reklamą

Sankcji finansowej uniknęła Polska Grupa Farmaceutyczna. Spółka skorzystała z programu łagodzenia kar, przekazała UOKiK informacje i dowody oraz współpracowała z Urzędem w toku postępowania. Według UOKiK to właśnie jej wniosek pomógł w wykryciu i udokumentowaniu mechanizmu.

Decyzja nie jest prawomocna

Postępowanie ma również wymiar istotny dla innych sektorów wykorzystujących dane sprzedażowe. Programy partnerskie i lojalnościowe pozwalają przedsiębiorstwom uzyskiwać szczegółową wiedzę o zachowaniach klientów, a dane te mogą mieć wysoką wartość gospodarczą. Granica między wykorzystaniem informacji do poprawy oferty a działaniem ograniczającym konkurencję jest szczególnie istotna na rynkach, na których kilka podmiotów kontroluje znaczącą część sprzedaży.

Znaczenie sprawy wykracza więc poza sam rynek farmaceutyczny. Dotyczy również sposobu wykorzystywania danych handlowych w sektorach o wysokiej koncentracji, w tym w handlu detalicznym i hurtowym produktami zdrowotnymi, kosmetycznymi czy FMCG. W przypadku kosmetyków szczególne znaczenie mogą mieć dane o cenach, rabatach, sprzedaży i warunkach handlowych przekazywane w ramach programów dla detalistów i partnerów biznesowych.

image

DM umacnia się w segmencie aptecznym. Aplikacja dm-med rozszerza ekosystem drogerii

Decyzja UOKiK nie jest prawomocna. Przedsiębiorcom przysługuje odwołanie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Neuca poinformowała, że nie zgadza się z zarzutami i zamierza skorzystać z prawa do odwołania. Grupa podkreśliła, że ostateczna wysokość ewentualnej kary oraz termin jej zapłaty zostaną ustalone po zakończeniu postępowania odwoławczego i wydaniu prawomocnego wyroku.

Dane dotyczące zwłaszcza aktualnej pozycji Neuki pokazują skalę podmiotów objętych sprawą. Grupa jest liderem krajowego rynku hurtowej sprzedaży leków, a średnioroczny udział spółek z grupy Neuca w krajowym rynku hurtu aptecznego wyniósł w 2024 r. 29,5 proc. W przypadku rynku o takiej koncentracji sposób gromadzenia, udostępniania i wykorzystywania danych handlowych może mieć istotne znaczenie dla warunków konkurencji w całym łańcuchu dostaw.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
29. wrzesień 2026 09:13