StoryEditor
Prawo
28.03.2015 00:00

Z EKO w nazwie. Jak chronić znaki towarowe dla kosmetyków naturalnych?

Coraz więcej firm używa określeń, takich jak „bio”, „eko”, „organic”. Im więcej takich produktów, tym siła nazw zawierających słowa-klucze będzie mniejsza, a nie można zapewnić sobie na nie wyłączności.

Przez kilkadziesiąt lat rozwoju technologii i sposobów pozyskiwania składników kosmetycznych producenci odchodzili od naturalnych produktów na rzecz ich o wiele tańszych odpowiedników chemicznych. Z uwagi jednak na silny rozwój choroby XXI wieku – alergii, a także powszechne zmęczenie wysokoprzemysłową cywilizacją i dążenie do powrotu do korzeni, wyrażone również poprzez stosowanie naturalnych kosmetyków, konsumenci poszukują produktów tworzonych z troską o środowisko naturalne, z zastosowaniem zasad „fair trade” i bez przysparzania cierpień zwierzętom w laboratoriach.
Odwołując się do tych potrzeb, producenci coraz częściej oznaczają swoje wyroby słowami „organiczny”, „eko”, czy „bio”. Te określenia nie mogą być jednak samoistnym oznaczeniem jako przedmiot zgłoszenia w celu uzyskania prawa ochronnego na znak towarowy. Dopiero dodatkowe elementy słowne czy graficzne nadają takiemu oznaczeniu charakter odróżniający. Dlatego też takie nazwy, jak „krem eko” czy „tusz do rzęs z komponentem bio” nie uzyskają ochrony jako znaki towarowe. Ale te same określenia z dodaną fantazyjną grafiką oraz dodatkowym elementem słownym, jak np. nazwa firmy, zwiększają szanse na uzyskanie rejestracji.

Cechy odróżniające
Aby oznaczenie mogło uzyskać prawo ochronne na danym terytorium, musi posiadać cechy, dzięki którym będzie odróżniało się od towarów innych przedsiębiorców. Etykiety czy też inne oznaczenia kosmetyków naturalnych traktowane są przez Urząd Patentowy, podczas rozpatrywania zgłoszenia, na tych samych warunkach co każdy inny znak, a zatem to nie elementy powszechne, jak „bio”, „eko” czy „wyciąg z rumianku” będą nadawały oznaczeniu charakter wyróżniający, a dodatkowe elementy graficzne lub słowne.
Budowanie oznaczenia jest złożonym procesem, który powinien uwzględniać nie tylko charakter produktu (w tym przypadku wchodzące w jego skład substancje naturalnego pochodzenia), ale też otoczenie konkurencyjne i długofalową strategię rozwoju firmy. Nie jest możliwe podanie gotowej recepty na skonstruowanie oznaczenia dla produktów kosmetycznych z naturalnymi składnikami, które spełniałoby wymagania Urzędu Patentowego i jednocześnie gwarantowało sukces na rynku. Z pewnością jednak można powiedzieć, że dla znaków towarowych jednymi z najbardziej pożądanych cech są niepowtarzalność i oryginalność. Warto zatem starannie zaplanować, jak powinien wyglądać znak towarowy produktu, tak by zarówno podkreślić zawartość naturalnych substancji, jak i odpowiednio odróżnić oznaczenie od produktów konkurencji. Nadanie znakowi towarowemu charakteru wyraźnie wyróżniającego go spośród innych produktów z danego segmentu pozwala także skuteczniej bronić się przed ewentualnymi naruszeniami.

Używanie znaków towarowych wspólnych – certyfikacja
Na świecie jest wiele organizacji zajmujących się kontrolą jakości naturalnych kosmetyków wprowadzanych na rynek. W Europie takimi organizacjami są między innymi: niemiecki BDiH Bundesverband der Industrie – und Handelsunternehmen czy też brytyjska organizacja Soil Association. Organizacje te zarejestrowały swoje znaki jako tzw. wspólne znaki towarowe. Zgodnie bowiem z przepisami, zarówno polskimi jak i wspólnotowymi, organizacja, która w swoim statucie ma wpisane konkretne działania, np. na rzecz ochrony środowiska poprzez propagowanie używania kosmetyków naturalnych, może zarejestrować na swoją rzecz „wspólny znak towarowy” lub „wspólny znak towarowy gwarancyjny”, który może następnie udostępnić do używania innym, zrzeszonym w tej organizacji podmiotom, ale tyko pod warunkiem wypełniania założeń z regulaminu, który jest podpisywany przez członków tej organizacji, czyli np., że dane kosmetyki naturalne muszą składać się z nie mniej niż 90 proc. składników naturalnych.

Nazwy wyłączone spod ochrony
Żaden przedsiębiorca w celu zachęcenia konsumentów do zakupu swojego produktu nie oznacza wytwarzanych przez siebie kosmetyków jako np. „krem z Acetamidopropylem Trimonium Chloride” czy też jako „rewolucyjny kosmetyk z Acid Yello 73 Dosium Salt”. Firmy kosmetyczne stosują nazwy, takie jak „odmładzający krem z kolagenem” czy też „nawilżający balsam z masłem shea”. Skoro zatem oznaczenie zawierające w sobie nazwę substancji pochodzenia naturalnego wywołuje tak pożądany efekt w postaci zainteresowania klientów, to od razu pojawia się pomysł jego rejestracji jako znaku towarowego. Tego typu nazwy nie można jednak zastrzec. Dlaczego? Ze względu na przepisy ustawy z dn. 30 czerwca 2000 r. Prawo Własności Przemysłowej w przypadku rejestracji znaku na terytorium Polski oraz Rozporządzenia Rady (WE) 207/2009 z dn. 26 lutego 2009 r. o wspólnotowym znaku towarowym (dla oznaczeń rejestrowanych w trybie CTM – Community Trademark).
Zgodnie bowiem z regulacjami, tożsamymi w obu aktach prawnych, nie udziela się praw ochronnych na oznaczenia, które m.in. nie mają dostatecznych znamion odróżniających, czyli składają się wyłącznie z elementów mogących służyć w obrocie do wskazania rodzaju towaru (np. balsam), jego pochodzenia, jakości, ilości, wartości, przeznaczenia (np. do ciała), sposobu wytwarzania, składu (np. z kwasem hialuronowym), funkcji lub przydatności (tzw. oznaczenia opisowe).
Dlatego nie uzyskają prawa ochronnego jako znaki towarowe takie oznaczenia, jak „supernawilżający krem do twarzy z kolagenem”, ani „drobnoziarnisty peeling do ciała z drobinkami złota”, ani też „odżywczy balsam do stóp z masłem shea”. Udzielenie prawa ochronnego na rzecz jednego podmiotu na nazwę powszechnie używaną dla rodzaju, składu czy też przeznaczenia danego kosmetyku prowadziłoby do nieuzasadnionej monopolizacji.

Takim właśnie jest znak należący do organizacji niemieckiej, zarejestrowany jako znak wspólnotowy (CTM-001540509). Może być używany jedynie przez producentów, których kosmetyki są naturalne. Produkt taki musi spełniać wszystkie kryteria.

Z kolei znakiem, który certyfikuje jedynie kosmetyki organiczne, jest znak Soil Association. Oznaczone nim mogą być tylko i wyłącznie produkty, które zawierają minimum 95 proc. surowców organicznych.

Najpopularniejszym obecnie znakiem, którym oznaczane są kosmetyki naturalne, jest ten należący do francuskiej organizacji EcoCert (CTM- 005528807). Aby móc umieścić go na swoim produkcie nie wystarczy spełnienie samych kryteriów określonych przez daną organizację. Do użycia takiego znaku wymagana jest pisemna zgoda, wydana w postaci certyfikatu dla danego podmiotu.

Warto wiedzieć!

  • Oznaczenia zawierające nazwy rodzajowe, takie jak np. „krem z masłem shea”, „serum z kwasem hialuronowym”, nie mają wystarczającej zdolności odróżniającej, czyli nie mogą zostać zarejestrowane jako znaki towarowe.
  • Elementy słowne, takie jak „eko”, „bio”, „organic”, nie mogą zostać zmonopolizowane przez jeden podmiot, wszyscy producenci mają prawo ich używać. Oznacza to, że nie jest możliwa rejestracja znaku towarowego „ekokrem” (czyli połączenie dwóch słów będących w powszechnym użyciu).
  • By nadać nazwie zdolność odróżniającą, należy ją zindywidualizować tak, żeby jednoznacznie kojarzyła się klientom z danym producentem.


Marta Krzyśków-Szymkowicz,
rzecznik patentowy,
Kancelaria JWP Rzecznicy Patentowi

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
12.10.2026 12:15
PPWR od 12 sierpnia 2026 r. – jakie obowiązki już znajdują zastosowanie? [OKIEM PRAWNIKA]
PPWR obowiązuje już od sierpnia 2026.Agata Grysiak

Od 12 sierpnia 2026 r. przedsiębiorcy mają obowiązek stosowania się do zasadniczej części nowych wymogów wynikających z rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2025/40 w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych (dalej jako: PPWR). Co prawda PPWR weszło w życie 11 lutego 2025 r., to jednak dopiero od 12 sierpnia 2026 r. co do zasady jest ono stosowane bezpośrednio we wszystkich państwach członkowskich.

Nie oznacza to jednak, że od tej daty zaczęły obowiązywać wszystkie przewidziane w nim wymagania. Ustawodawca unijny rozłożył obowiązek ich stosowania w czasie, dlatego każdorazowo konieczne jest ustalenie, czy konkretny przepis już znajduje zastosowanie. Poniżej przedstawiono wybrane wymogi określone przepisami PPWR obowiązujące od dnia 12 sierpnia 2026 r.

Wymagania dotyczące substancji w opakowaniach

Pierwszą grupę obowiązków stanowią wymogi dotyczące substancji obecnych w opakowaniach (art. 5 PPWR). Rozporządzenie utrzymuje dotychczasowy limit 100 mg/kg dla łącznego stężenia ołowiu, kadmu, rtęci i chromu sześciowartościowego w opakowaniach i ich częściach składowych (art. 5 ust. 4 PPWR). Natomiast nowym obowiązkiem, stosowanym od 12 sierpnia 2026 r., jest zakaz wprowadzania do obrotu opakowań przeznaczonych do kontaktu z żywnością, jeżeli zawierają one substancje per- i polifluoroalkilowe (PFAS) w stężeniu przekraczającym progi określone w art. 5 ust. 5 PPWR.

Jak już wskazano, nie wszystkie wymagania z art. 5–12 PPWR zaczęły obowiązywać równocześnie. Inne wymogi tj. m.in. szczegółowe kryteria projektowania opakowań pod kątem recyklingu, minimalna zawartość materiału z recyklingu czy część nowych wymogów oznakowania obowiązywać będą dopiero w terminach późniejszych. 

Obowiązki wytwórcy

Najistotniejsza zmiana organizacyjna dotyczy obowiązków wytwórców określonych w art. 15 PPWR. Mianowicie, od dnia 12 sierpnia 2026 r. wytwórca może wprowadzać do obrotu wyłącznie opakowania zgodne z tymi wymaganiami PPWR, które w danym momencie znajdują zastosowanie. Przed wprowadzeniem opakowania do obrotu powinien przeprowadzić (lub zlecić jej przeprowadzenie) ocenę zgodności opakowań z wymogami ustanowionymi w art. 5-12 PPWR oraz sporządzić dokumentację techniczną określoną w załączniku VII do PPWR. W przypadku gdy procedura oceny zgodności wykaże, że opakowanie jest zgodne z wymogami, wytwórca sporządza deklarację zgodności UE. Wytwórca ma również obowiązek wprowadzenia procedur mających na celu zapewnienie zgodności produkcji seryjnej opakowania z przepisami PPWR.

image

„Unia zabiła mój biznes”: PPWR może zahamować zagraniczną ekspansję polskich e-sklepów

Obowiązki te nie sprowadzają się do jednorazowego sporządzenia dokumentów. Wytwórca powinien reagować na zmiany konstrukcji opakowania, materiałów, procesu produkcyjnego oraz wymagań prawnych mogących wpływać na zgodność. PPWR wprowadza ponadto obowiązki identyfikacyjne. Opakowanie powinno być możliwe do zidentyfikowania za pomocą typu, partii, numeru seryjnego albo innego oznaczenia. Wytwórca powinien również podać swoją nazwę, zarejestrowaną nazwę handlową albo znak towarowy oraz dane kontaktowe.

Szczególnie istotne jest to, że jeżeli wytwórca ma podstawy uważać, że wprowadzone przez niego opakowanie nie jest zgodne z PPWR, powinien podjąć działania naprawcze, a jeżeli okaże się to konieczne – doprowadzić do jego wycofania z obrotu albo odzyskania. Wytwórca, na uzasadnione żądanie właściwego organu, powinien również przekazać informacje i dokumentację potrzebne do wykazania zgodności opakowań z PPWR.

Importerzy, dystrybutorzy i dostawcy

Omawiane rozporządzenie obejmuje cały łańcuch dostaw. Art. 16 PPWR zobowiązuje dostawców opakowań i materiałów opakowaniowych do przekazywania wytwórcy informacji i dokumentacji potrzebnych do wykazania zgodności opakowań i materiałów opakowaniowych z PPWR.

W praktyce oznacza to konieczność uporządkowania relacji z dostawcami oraz określenia zakresu dokumentów, które powinny być udostępniane na potrzeby oceny zgodności.

Szczególne obowiązki dotyczą również importerów. Zgodnie z art. 18 PPWR importer nie może wprowadzić do obrotu opakowania niezgodnego z mającymi zastosowanie wymaganiami. Przed wprowadzeniem powinien zweryfikować m.in., czy wytwórca przeprowadził ocenę zgodności, przygotował dokumentację techniczną i deklarację zgodności UE oraz wykonał wymagane obowiązki identyfikacyjne.

image

Prawo się rzekło, PPWR u płota. Nowe obowiązki, koszty starych stocków i problem fragmentacji

Obowiązki dystrybutorów określone zostały natomiast w art. 19 PPWR. Mają oni przede wszystkim obowiązek działać z należytą starannością. Jeżeli dystrybutor wie lub ma podstawy uważać, że opakowanie jest niezgodne z przepisami PPWR, nie powinien go dalej udostępniać do czasu doprowadzenia do zgodności. Nie oznacza to, że przejmuje on obowiązki wytwórcy, natomiast nie może pozostać bierny wobec znanej mu niezgodności.

Należy również zwrócić uwagę na treść art. 21 PPWR, zgodnie z którym jeżeli importer albo dystrybutor wprowadza opakowanie pod własną nazwą lub znakiem towarowym albo modyfikuje je w sposób mogący wpłynąć na zgodność, to może zostać uznany za wytwórcę. W takim przypadku zakres jego obowiązków ulega zasadniczemu rozszerzeniu.

Opakowania wielokrotnego użytku i oświadczenia środowiskowe

Od 12 sierpnia 2026 r. znaczenie mają także przepisy dotyczące opakowań wielokrotnego użytku. Jeżeli opakowanie jest przedstawiane jako wielokrotnego użytku, powinno spełniać kryteria przewidziane w art. 11 PPWR. Nie jest więc wystarczające samo marketingowe posługiwanie się takim określeniem. Obowiązuje również art. 14 PPWR dotyczący oświadczeń środowiskowych odnoszących się do właściwości opakowania. Przedsiębiorca powinien być w stanie wykazać, że formułowane przez niego twierdzenia odpowiadają rzeczywistym właściwościom opakowania i warunkom określonym w PPWR.

Co dalej?

12 sierpnia 2026 r. nie był datą rozpoczęcia stosowania wszystkich obowiązków PPWR, ale był momentem, od którego przedsiębiorcy powinni mieć uporządkowany podstawowy system zgodności opakowań z przepisami PPWR. W praktyce oznacza to konieczność ustalenia swojej roli w łańcuchu dostaw, zweryfikowania wymagań mających już zastosowanie, zapewnienia dokumentacji technicznej i deklaracji zgodności, uporządkowania informacji pozyskiwanych od dostawców oraz wdrożenia procedur reagowania na stwierdzone niezgodności.

Część obowiązków już obecnie wiąże przedsiębiorców i powinna być uwzględniana zarówno w dokumentacji, jak i w bieżących decyzjach dotyczących wprowadzania opakowań do obrotu.

image
Autor: Apl. Radc. Kamil Tychmanowicz
Kancelaria Prawna Kruś
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
25.09.2026 14:49
Koniec z „eko” bez dowodów. Nowe zasady zielonych claimów coraz bliżej branży kosmetycznej
Anna Shvets

Dyrektywa Empowering Consumers for the Green Transition (UE) 2024/825 zaostrza zasady komunikowania środowiskowych cech produktów. Dla branży kosmetycznej oznacza to konieczność weryfikacji claimów na opakowaniach, stronach internetowych, w e-commerce i reklamach. W Polsce przepisy mają zacząć obowiązywać 27 września 2027 r. – o rok później niż przewiduje unijny termin.

„Ekologiczny”, „zielony”, „przyjazny dla środowiska”, „neutralny klimatycznie” czy „zero waste” – tego rodzaju określenia coraz częściej pojawiają się w komunikacji marek kosmetycznych. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/825, przyjęta 28 lutego 2024 r., zmienia jednak zasady wykorzystywania takich przekazów. Jej przepisy zmieniają dyrektywy 2005/29/WE dotyczące nieuczciwych praktyk rynkowych oraz 2011/83/UE dotyczącą praw konsumentów. Państwa członkowskie powinny były dokonać transpozycji do 27 marca 2026 r., a unijne przepisy mają być stosowane od 27 września 2026 r.

Polska implementacja jest już na końcowym etapie parlamentarnym. Sejm uchwalił 4 września 2026 r. ustawę zmieniającą ustawę o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym oraz ustawę o prawach konsumenta. 24 września Senat przyjął ją bez poprawek. W toku prac parlamentarnych zmieniono termin wejścia ustawy w życie z 27 września 2026 r. na 27 września 2027 r. (⁠Sejm)

Skala greenwashingu

Za zaostrzeniem przepisów stoją konkretne dane. Według Komisji Europejskiej analiza przeprowadzona w 2020 r. wykazała, że 53,3 proc. badanych deklaracji środowiskowych przekazywało informacje niejasne, wprowadzające w błąd lub bezpodstawne, a 40 proc. nie było popartych dowodami. W innym badaniu, obejmującym 344 deklaracje dotyczące zrównoważonego rozwoju, organy ochrony konsumentów uznały w 57,5 proc. przypadków, że przedsiębiorcy nie przedstawili wystarczających informacji pozwalających ocenić prawdziwość deklaracji.

Problem jest szczególnie istotny dla kategorii kosmetycznej i produktów higieny osobistej. W unijnym przeglądzie z 2020 r. kosmetyki i produkty personal care stanowiły 17 proc. analizowanych przypadków dotyczących potencjalnie wprowadzających w błąd deklaracji dotyczących zrównoważonego rozwoju.

image

L’Oréal Polska z zarzutem greenwashingu. UOKiK kwestionuje eko-oznaczenia kosmetyków Garnier

Nowe przepisy wprowadzają do katalogu tzw. czarnych praktyk kolejne zachowania, które będą zakazane niezależnie od kontekstu. Jednym z nich jest stosowanie ogólnych twierdzeń środowiskowych bez możliwości wykazania odpowiedniej, uznanej efektywności środowiskowej. Dotyczy to m.in. określeń takich jak „eko”, „zielony”, „ekologiczny” czy „przyjazny dla środowiska”. Co istotne, deklaracja środowiskowa może być przekazem nie tylko tekstowym. Unijna definicja obejmuje także ilustracje, grafiki, symbole, oznakowania, nazwy marek, przedsiębiorstw i produktów, jeżeli sugerują korzystny wpływ na środowisko.

W praktyce nie oznacza to automatycznego zakazu każdego użycia słowa „eko”. Problemem będzie ogólne twierdzenie, którego przedsiębiorca nie jest w stanie poprzeć odpowiednimi dowodami. Dyrektywa przewiduje bowiem możliwość przedstawienia konkretnego uzasadnienia na tym samym nośniku. Przykładowo ogólne określenie dotyczące „przyjaznego dla klimatu opakowania” różni się od precyzyjnej informacji o tym, że 100 proc. energii wykorzystanej do produkcji opakowania pochodzi ze źródeł odnawialnych.

Opakowanie, reklama i e-commerce pod lupą

Szczególne znaczenie dla kosmetyków będzie miała regulacja dotycząca oznakowań związanych ze zrównoważonym rozwojem. Przedsiębiorcy nie będą mogli posługiwać się dowolnymi, własnymi „zielonymi” symbolami sugerującymi certyfikowaną ekologiczność produktu. Dyrektywa przewiduje, że takie oznaczenia powinny być oparte na systemie certyfikacji albo ustanowione przez organ publiczny.

Ograniczenia obejmą także deklaracje dotyczące neutralności klimatycznej. Dyrektywa wprost zakazuje twierdzeń, że produkt ma neutralny, ograniczony lub pozytywny wpływ na klimat, jeżeli takie przekazy opierają się na kompensowaniu emisji gazów cieplarnianych poza łańcuchem wartości produktu. Dotyczy to m.in. komunikatów typu „climate neutral”, „carbon neutral”, „climate compensated” czy „reduced climate impact”.

Osobną kategorię stanowią deklaracje dotyczące przyszłych celów środowiskowych. Komunikat w rodzaju „do 2030 r. osiągniemy neutralność klimatyczną” będzie musiał opierać się na jasnych, obiektywnych, publicznie dostępnych i możliwych do zweryfikowania zobowiązaniach, zawartych w szczegółowym i realistycznym planie. Plan powinien obejmować m.in. mierzalne i określone w czasie cele oraz środki potrzebne do ich realizacji, a jego wykonanie ma być regularnie weryfikowane przez niezależnego eksperta.

image

Sejm odracza walkę z greenwashingiem. Dla branży kosmetycznej stawką są miliony opakowań

Dla producentów kosmetyków oznacza to konieczność spojrzenia na komunikację szerzej niż tylko przez pryzmat pojedynczego hasła na opakowaniu. Audytu będą wymagały również strony internetowe, karty produktów w e-commerce, materiały reklamowe, kampanie w mediach społecznościowych, komunikacja korporacyjna oraz symbole i oznaczenia wykorzystywane przy produktach.

– Nowe przepisy dotyczące komunikacji to dla branży kosmetycznej znacznie więcej niż kwestia zmiany kilku haseł na opakowaniu. Firmy będą musiały z jeszcze większą ostrożnością oceniać treści, które wykorzystują w komunikacji marketingowej, a same komunikaty projektować precyzyjnie, tak aby konsumenci mieli jasność, czego one dotyczą – tłumaczy Magdalena Turowska, regulatory affairs managerka w Polskim Związku Przemysłu Kosmetycznego.

Jak dodaje, deklaracja środowiskowa powinna mieć konkretne i adekwatne uzasadnienie, które przedsiębiorca będzie w stanie wykazać i obronić. W praktyce oznacza to konieczność współpracy działów marketingu, regulatory, prawnych, ESG i osób odpowiedzialnych za opakowania oraz e-commerce.

Istotne będą również nowe zasady dotyczące praktyk wprowadzających w błąd. Dyrektywa obejmuje nie tylko bezpośrednio fałszywe deklaracje, lecz także komunikaty dotyczące cech środowiskowych, społecznych i aspektów gospodarki o obiegu zamkniętym, takich jak trwałość, naprawialność czy możliwość recyklingu. Regulacja obejmuje również eksponowanie korzyści, które nie wynikają z rzeczywistych cech produktu, a także przedstawianie jako przewagi środowiskowej cechy, która jest w rzeczywistości obowiązkowym wymogiem prawnym.

image

Green is the new black. Greenwashing w branży kosmetycznej [Rocznik WK 2025/26]

Z punktu widzenia firm kosmetycznych kluczowe będzie więc nie tylko to, co marka komunikuje, ale również czego dotyczy claim, na jakich danych się opiera i czy zakres deklaracji odpowiada rzeczywistej właściwości produktu. Przedsiębiorcy powinni już teraz przejrzeć stosowane oznaczenia, claims i materiały marketingowe oraz sprawdzić, czy dla każdego komunikatu istnieje odpowiednia dokumentacja potwierdzająca jego prawdziwość. Unijna dyrektywa ustanawia ramy ochrony przed greenwashingiem, a szczegółowe zasady uzasadniania deklaracji środowiskowych mają być dodatkowo rozwijane w kolejnych regulacjach.

Dla branży kosmetycznej oznacza to zmianę podejścia do komunikacji środowiskowej: od atrakcyjnego, ogólnego hasła w kierunku precyzyjnego claimu, którego zakres można jednoznacznie określić, a podstawę – udokumentować. Przy 27 września 2027 r. jako dacie przewidzianego w polskiej ustawie wejścia przepisów w życie firmy zyskują dodatkowy rok, ale kierunek zmian jest już określony.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
12. październik 2026 18:08