StoryEditor
Prawo
31.03.2020 00:00

Zamknięcie sklepów w galeriach handlowych z punktu widzenia prawa: Kto za to zapłaci?

Ogłoszenie na obszarze Polski, najpierw stanu zagrożenia epidemicznego, a następnie stanu epidemii rozporządzeniem Ministra Zdrowia z 20.03.2020,wprowadziło szereg ograniczeń, w tym m.in. spowodowało zamknięcie wielu sklepów w galeriach wielkopowierzchniowych, punktów gastronomicznych czy rozrywkowych. Nie podważając zasadności podjęcia tak daleko idących środków w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa, warto rozważyć legalność podjętych przez władze publiczne działań.

Ograniczenie wolności działalności gospodarczej

Ograniczenie wolności działalności gospodarczej, zgodnie z przepisem art. 22 Konstytucji RP  jest dopuszczalne tylko w drodze ustawy i tylko ze względu na ważny interes publiczny. Ponadto, zgodnie z przepisem art. 31.ust. 3 Konstytucji wprowadzenie ograniczenia możliwe jest tylko wtedy, gdy jest ono konieczne np. dla ochrony zdrowia, lecz nie może ono naruszać istoty prawa.

O ile zapobieganie skutkom pandemii wirusa może być uznane za przesłankę ważnego interesu publicznego, a konieczność ochrony zdrowia nie budzi wątpliwości, o tyle dyskusyjne jest, czy przyjęta forma rozporządzenia nie narusza powołanych powyżej przepisów Konstytucji.

Pomimo literalnego brzmienia przepisu art. 22 Konstytucji RP, zarówno doktryna, jak i orzecznictwo w większości dopuszczają możliwość regulowania przedmiotowej materii również aktami niższego rzędu – rozporządzeniami, zgodnie z przepisem art. 92 Konstytucji RP. Dopuszczalność ta jednak warunkowana jest określeniem w ustawie wszystkich podstawowych elementów ograniczenia danego prawa „tak aby już na podstawie lektury przepisów ustawy można było wyznaczyć kompletny zakres (kontur) tego ograniczenia” (zob. m.in. Garlicki Leszek, Zubik Marek, Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz. Tom I, wyd. II, także: wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 10.04.2001, U 7/00), a zakres materii pozostawionych do unormowania w rozporządzeniu musi być węższy niż zakres dozwolony ustawą. Ponadto w doktrynie wskazuje się, że minimalne konstytucyjne wymogi odnośnie do szczegółowości wytycznych ustawowych nie mają charakteru stałego, a więc powinny być intepretowane w zależności od przypadku.

Jednocześnie judykatura, chroniąc wolności konstytucyjne, dopracowała się zasady, że interpretacja tak skonstruowanych przepisów powinna być zawężająca, in favorem libertatis, czyli na rzecz wolności gospodarczej (por. uchwałę Sądu Najwyższego z 10.01.1990 r., III CZP 97/89).

Zakaz handlu w galeriach wielkopowierzchniowych

Rozporządzenie zostało wydane na podstawie art. 46 ust. 2 i 4 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi).

Przepis art. 46 ust. 4 Ustawy zawiera upoważnienie dla Ministra Zdrowia  do czasowego ograniczenia lub zakazu obrotu i używania określonych przedmiotów lub produktów spożywczych lub czasowego ograniczenia funkcjonowania określonych instytucji lub zakładów pracy. Ustawa, jak należy wywodzić z brzmienia jej przepisów, rozróżnia „zakaz” i „ograniczenie”. Słownik języka polskiego definiuje te pojęcia w ten sposób, że „ograniczenie” uznaje za «normę, przepis, zarządzenie krępujące czyjąś swobodę działania», natomiast „zakaz” jako „zarządzenie lub polecenie zabraniające czegoś”. 

Dodatkowo należy zwrócić uwagę, że ustawodawca posługuje się we wskazanych przepisach pojęciami „instytucji” i „zakładu pracy” , natomiast nie używa pojęcia „przedsiębiorcy” lub „osoby prowadzącej działalność gospodarczą”, co samo w sobie budzi wątpliwość co do możliwości wprowadzania na tej podstawie – w drodze rozporządzenia – ograniczeń prowadzenia działalności przez przedsiębiorcę. Nawet bowiem pobieżna refleksja zmusza do wniosku, że pojęcia „zakładu pracy” czy tym bardziej „instytucji” mają zakres znaczeniowy niepokrywający się z pojęciem „przedsiębiorcy”, a zatem, gdyby ustawodawca chciał uregulować ograniczenia dotyczące prowadzenia działalności przez przedsiębiorców – użyłby innego sformułowania.

Interpretując przepisy Ustawy z korzyścią dla zasady wolności gospodarczej należy uznać, że ustawodawca przewidział możliwość wprowadzenia zakazu obrotu niektórymi przedmiotami, natomiast sam fakt prowadzenia działalności gospodarczej, o ile w ogóle może zostać reglamentowany rozporządzeniem wydanym na podstawie Ustawy, to nie może prowadzić do całkowitego zakazu prowadzenia takiej działalności, nawet na ograniczonym obszarze czy we wskazanym miejscu lub skierowanego do ograniczonego kręgu podmiotów.  

Tymczasem Rozporządzenie w par 6 ust. 3 pkt 1 w zw. w par 7 ust. 1 pkt 1 ustanawia „czasowe ograniczenie handlu detalicznego najemcom powierzchni handlowej”, polegające „na całkowitym zakazie prowadzenia działalności”.

Moim zdaniem, rozporządzenie, w zakresie, w jakim zakazuje wprost prowadzenia działalności gospodarczej, wykracza poza ustawowe upoważnienie, a tym samym jest niezgodne z przepisami Konstytucji RP. Delegacja ustawowa jest bowiem na tyle nieprecyzyjna, że nie wiadomo, czy w ogóle odnosi się do przedsiębiorców, a jeśli tak, to nie upoważnia ona do „całkowitego zakazu prowadzenia działalności”.

Interpretacja powyższych przepisów prowadzi do wniosku, że choć rozporządzeniem można by zatem np. zakazać sprzedaży(obrotu) butów generalnie wszystkim podmiotom na rynku (pomijając tutaj zasadność takiego zakazu), ale nie można jednemu sprzedawcy butów czy grupie sprzedawców butów zakazać „prowadzenia działalności” w postaci sprzedaży butów.

Dlaczego nie ustawa?

Powyższa analiza nie wyklucza, moim zdaniem, wprowadzenia ograniczenia prowadzenia działalności gospodarczej, również prowadzącej do konkretnie wskazanych zakazów przedmiotowych lub podmiotowych. Ograniczenie to jednak musiałoby wynikać z ustawy. W sytuacji trudności organizacyjnych, z jakimi borykał się Sejm RP, w praktyce ustawowy zakaz był trudny do wprowadzenia.

Przepisy polskiego prawa zawierają jednak regulacje, które umożliwiają wprowadzenie zakazu prowadzenia określonej działalności gospodarczej również bez uchwalenia ustawy.

Zgodnie z art. 228 ust. 1  Konstytucji RP w sytuacjach szczególnych zagrożeń, jeżeli zwykłe środki konstytucyjne są niewystarczające, może zostać wprowadzony odpowiedni stan nadzwyczajny: stan wojenny, stan wyjątkowy lub stan klęski żywiołowej. W przypadku wprowadzenia stanu wyjątkowego, dla którego przesłanką jest w szczególności szczególne zagrożenie bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego, możliwe jest, zgodnie z art. 21 pkt 2 ustawy z dnia 21 czerwca 2002 r. o stanie wyjątkowym, wprowadzenie ograniczenia wolności i praw człowieka i obywatela w zakresie wolności działalności gospodarczej, poprzez nakazanie okresowego zaniechania prowadzenia działalności gospodarczej określonego rodzaju.

Argumentem wzmacniającym powyższą interpretację jest brzmienie wskazanego w zdaniu poprzednim przepisu, który odmiennie niż komentowany przepis art. 46 Ustawy wprost stanowi o ograniczeniu praw poprzez „zaniechanie prowadzenia działalności”, a więc wyraźnie określa możliwość wprowadzenia w drodze innej niż ustawowej zakazu prowadzenia działalności. Przyjmując założenie racjonalności ustawodawcy i jednocześnie interpretację na korzyść wolności prowadzenia działalności gospodarczej – ustawodawca przewiduje, w konkretnych, precyzyjnie określonych sytuacjach, możliwość zakazu prowadzenia działalności przez przedsiębiorcę w drodze regulacji innej niż ustawowa. Nie jest takim przypadkiem sytuacja ogłoszenia stanu epidemii.

Roszczenia wobec Skarbu Państwa

Zdając sobie sprawę z okoliczności, w jakich przyszło działać władzom publicznym i rozumiejąc potrzebę wprowadzenia środków zapobiegających rozprzestrzenianiu się wirusa oraz dostrzegając wadliwość, czy też brak precyzji ustawodawcy w skonstruowaniu przepisów umożliwiających wprowadzanie tychże środków zapobiegawczych w drodze rozporządzenia, uważam, że nie jest wykluczone w sytuacji zaistniałej sformułowanie przez przedsiębiorców, którzy odnieśli szkodę na skutek wejścia w życie Rozporządzenia, roszczenia wobec Skarbu Państwa.

Podstawę prawną takiego roszczenia odnajdujemy w przepisie art. 417 par 1 kodeksu cywilnego, stanowiącego, że za szkodę wyrządzoną przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej ponosi odpowiedzialność Skarb Państwa lub jednostka samorządu terytorialnego lub inna osoba prawna wykonująca tę władzę z mocy prawa.

Wydaje się, że dodatkową komplikacją i kolejnym polem potencjalnych sporów i roszczeń może być projektowany przepis art. 15ze tzw. „tarczy antykryzysowej”, który przewiduje, w chwili przygotowywania tego tekstu, wygaśnięcie zobowiązań z umów najmu w sklepach wielkopowierzchniowych (w wersji pierwotnej przewidywał obniżenie czynszów o 90%).

Ewentualna obrona Skarbu Państwa mogłaby opierać się na zarzucie z art. 5 kc, który znajduje uzasadnienie w sytuacjach, gdy wydane rozstrzygnięcie, mimo że zgodne z prawem, musiałoby jednocześnie zostać negatywnie ocenione na podstawie norm pozaprawnych, regulujących zasady moralne funkcjonujące w społeczeństwie (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 20.08.2013 r., I ACa 343/13). Przyjmując słuszność prezentowanego stanowiska co do nałożenia przez Ministra Zdrowia zakazów pomimo braku delegacji ustawowej, można by uznać, że w zaistniałych okolicznościach był to jedyny instrument prawny, dostępne organowi władzy odpowiedzialnemu za sprawy zdrowia.

 AUTOR: dr Piotr Michał Kosmęda, radca prawny, specjalista w zakresie prawa nieruchomości w kancelarii Eversheds Sutherland Wierzbowski

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
25.09.2026 14:49
Koniec z „eko” bez dowodów. Nowe zasady zielonych claimów coraz bliżej branży kosmetycznej
Anna Shvets

Dyrektywa Empowering Consumers for the Green Transition (UE) 2024/825 zaostrza zasady komunikowania środowiskowych cech produktów. Dla branży kosmetycznej oznacza to konieczność weryfikacji claimów na opakowaniach, stronach internetowych, w e-commerce i reklamach. W Polsce przepisy mają zacząć obowiązywać 27 września 2027 r. – o rok później niż przewiduje unijny termin.

„Ekologiczny”, „zielony”, „przyjazny dla środowiska”, „neutralny klimatycznie” czy „zero waste” – tego rodzaju określenia coraz częściej pojawiają się w komunikacji marek kosmetycznych. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/825, przyjęta 28 lutego 2024 r., zmienia jednak zasady wykorzystywania takich przekazów. Jej przepisy zmieniają dyrektywy 2005/29/WE dotyczące nieuczciwych praktyk rynkowych oraz 2011/83/UE dotyczącą praw konsumentów. Państwa członkowskie powinny były dokonać transpozycji do 27 marca 2026 r., a unijne przepisy mają być stosowane od 27 września 2026 r.

Polska implementacja jest już na końcowym etapie parlamentarnym. Sejm uchwalił 4 września 2026 r. ustawę zmieniającą ustawę o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym oraz ustawę o prawach konsumenta. 24 września Senat przyjął ją bez poprawek. W toku prac parlamentarnych zmieniono termin wejścia ustawy w życie z 27 września 2026 r. na 27 września 2027 r. (⁠Sejm)

Skala greenwashingu

Za zaostrzeniem przepisów stoją konkretne dane. Według Komisji Europejskiej analiza przeprowadzona w 2020 r. wykazała, że 53,3 proc. badanych deklaracji środowiskowych przekazywało informacje niejasne, wprowadzające w błąd lub bezpodstawne, a 40 proc. nie było popartych dowodami. W innym badaniu, obejmującym 344 deklaracje dotyczące zrównoważonego rozwoju, organy ochrony konsumentów uznały w 57,5 proc. przypadków, że przedsiębiorcy nie przedstawili wystarczających informacji pozwalających ocenić prawdziwość deklaracji.

Problem jest szczególnie istotny dla kategorii kosmetycznej i produktów higieny osobistej. W unijnym przeglądzie z 2020 r. kosmetyki i produkty personal care stanowiły 17 proc. analizowanych przypadków dotyczących potencjalnie wprowadzających w błąd deklaracji dotyczących zrównoważonego rozwoju.

image

L’Oréal Polska z zarzutem greenwashingu. UOKiK kwestionuje eko-oznaczenia kosmetyków Garnier

Nowe przepisy wprowadzają do katalogu tzw. czarnych praktyk kolejne zachowania, które będą zakazane niezależnie od kontekstu. Jednym z nich jest stosowanie ogólnych twierdzeń środowiskowych bez możliwości wykazania odpowiedniej, uznanej efektywności środowiskowej. Dotyczy to m.in. określeń takich jak „eko”, „zielony”, „ekologiczny” czy „przyjazny dla środowiska”. Co istotne, deklaracja środowiskowa może być przekazem nie tylko tekstowym. Unijna definicja obejmuje także ilustracje, grafiki, symbole, oznakowania, nazwy marek, przedsiębiorstw i produktów, jeżeli sugerują korzystny wpływ na środowisko.

W praktyce nie oznacza to automatycznego zakazu każdego użycia słowa „eko”. Problemem będzie ogólne twierdzenie, którego przedsiębiorca nie jest w stanie poprzeć odpowiednimi dowodami. Dyrektywa przewiduje bowiem możliwość przedstawienia konkretnego uzasadnienia na tym samym nośniku. Przykładowo ogólne określenie dotyczące „przyjaznego dla klimatu opakowania” różni się od precyzyjnej informacji o tym, że 100 proc. energii wykorzystanej do produkcji opakowania pochodzi ze źródeł odnawialnych.

Opakowanie, reklama i e-commerce pod lupą

Szczególne znaczenie dla kosmetyków będzie miała regulacja dotycząca oznakowań związanych ze zrównoważonym rozwojem. Przedsiębiorcy nie będą mogli posługiwać się dowolnymi, własnymi „zielonymi” symbolami sugerującymi certyfikowaną ekologiczność produktu. Dyrektywa przewiduje, że takie oznaczenia powinny być oparte na systemie certyfikacji albo ustanowione przez organ publiczny.

Ograniczenia obejmą także deklaracje dotyczące neutralności klimatycznej. Dyrektywa wprost zakazuje twierdzeń, że produkt ma neutralny, ograniczony lub pozytywny wpływ na klimat, jeżeli takie przekazy opierają się na kompensowaniu emisji gazów cieplarnianych poza łańcuchem wartości produktu. Dotyczy to m.in. komunikatów typu „climate neutral”, „carbon neutral”, „climate compensated” czy „reduced climate impact”.

Osobną kategorię stanowią deklaracje dotyczące przyszłych celów środowiskowych. Komunikat w rodzaju „do 2030 r. osiągniemy neutralność klimatyczną” będzie musiał opierać się na jasnych, obiektywnych, publicznie dostępnych i możliwych do zweryfikowania zobowiązaniach, zawartych w szczegółowym i realistycznym planie. Plan powinien obejmować m.in. mierzalne i określone w czasie cele oraz środki potrzebne do ich realizacji, a jego wykonanie ma być regularnie weryfikowane przez niezależnego eksperta.

image

Sejm odracza walkę z greenwashingiem. Dla branży kosmetycznej stawką są miliony opakowań

Dla producentów kosmetyków oznacza to konieczność spojrzenia na komunikację szerzej niż tylko przez pryzmat pojedynczego hasła na opakowaniu. Audytu będą wymagały również strony internetowe, karty produktów w e-commerce, materiały reklamowe, kampanie w mediach społecznościowych, komunikacja korporacyjna oraz symbole i oznaczenia wykorzystywane przy produktach.

– Nowe przepisy dotyczące komunikacji to dla branży kosmetycznej znacznie więcej niż kwestia zmiany kilku haseł na opakowaniu. Firmy będą musiały z jeszcze większą ostrożnością oceniać treści, które wykorzystują w komunikacji marketingowej, a same komunikaty projektować precyzyjnie, tak aby konsumenci mieli jasność, czego one dotyczą – tłumaczy Magdalena Turowska, regulatory affairs managerka w Polskim Związku Przemysłu Kosmetycznego.

Jak dodaje, deklaracja środowiskowa powinna mieć konkretne i adekwatne uzasadnienie, które przedsiębiorca będzie w stanie wykazać i obronić. W praktyce oznacza to konieczność współpracy działów marketingu, regulatory, prawnych, ESG i osób odpowiedzialnych za opakowania oraz e-commerce.

Istotne będą również nowe zasady dotyczące praktyk wprowadzających w błąd. Dyrektywa obejmuje nie tylko bezpośrednio fałszywe deklaracje, lecz także komunikaty dotyczące cech środowiskowych, społecznych i aspektów gospodarki o obiegu zamkniętym, takich jak trwałość, naprawialność czy możliwość recyklingu. Regulacja obejmuje również eksponowanie korzyści, które nie wynikają z rzeczywistych cech produktu, a także przedstawianie jako przewagi środowiskowej cechy, która jest w rzeczywistości obowiązkowym wymogiem prawnym.

image

Green is the new black. Greenwashing w branży kosmetycznej [Rocznik WK 2025/26]

Z punktu widzenia firm kosmetycznych kluczowe będzie więc nie tylko to, co marka komunikuje, ale również czego dotyczy claim, na jakich danych się opiera i czy zakres deklaracji odpowiada rzeczywistej właściwości produktu. Przedsiębiorcy powinni już teraz przejrzeć stosowane oznaczenia, claims i materiały marketingowe oraz sprawdzić, czy dla każdego komunikatu istnieje odpowiednia dokumentacja potwierdzająca jego prawdziwość. Unijna dyrektywa ustanawia ramy ochrony przed greenwashingiem, a szczegółowe zasady uzasadniania deklaracji środowiskowych mają być dodatkowo rozwijane w kolejnych regulacjach.

Dla branży kosmetycznej oznacza to zmianę podejścia do komunikacji środowiskowej: od atrakcyjnego, ogólnego hasła w kierunku precyzyjnego claimu, którego zakres można jednoznacznie określić, a podstawę – udokumentować. Przy 27 września 2027 r. jako dacie przewidzianego w polskiej ustawie wejścia przepisów w życie firmy zyskują dodatkowy rok, ale kierunek zmian jest już określony.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
22.09.2026 13:11
Ponad 904 mln zł kar dla największych hurtowni farmaceutycznych. UOKiK: przez ponad dekadę ograniczały konkurencję
Kaboompics

UOKiK uznał, że największe hurtownie farmaceutyczne w Polsce przez ponad 10 lat wymieniały się informacjami o cenach i warunkach handlowych oferowanych aptekom. Łączna wartość kar nałożonych na Neucę, Farmacol-Logistykę, Farmacol i Świat Zdrowia wyniosła 904,97 mln zł. Sprawa pokazuje również znaczenie danych handlowych pozyskiwanych za pośrednictwem cyfrowych programów partnerskich.

Grupy Neuca, Farmacol oraz Polska Grupa Farmaceutyczna należą do największych hurtowych sprzedawców produktów farmaceutycznych w Polsce. Według ustaleń UOKiK ich łączny udział w rynku sprzedaży hurtowej leków w latach 2015–2022 przekraczał 70 proc. Skala działalności tych podmiotów ma bezpośrednie znaczenie dla funkcjonowania rynku aptecznego, ponieważ hurtownie są jednym z kluczowych ogniw łańcucha dostaw produktów leczniczych.

Według UOKiK przedsiębiorcy przez ponad dekadę wymieniali między sobą informacje mające wartość gospodarczą, w tym dotyczące cen leków, wielkości sprzedaży oraz warunków handlowych oferowanych poszczególnym aptekom. Mechanizm wykorzystywał narzędzia informatyczne funkcjonujące w ramach programów partnerskich dla aptek. Hurtownie, oferując aptekom m.in. rabaty, szkolenia czy wsparcie marketingowe, uzyskiwały dostęp do danych dotyczących ich zakupów. Następnie informacje te były udostępniane innym uczestnikom porozumienia i wykorzystywane przy podejmowaniu decyzji handlowych.

Dane z tysięcy aptek elementem mechanizmu

Istotne było to, że nie chodziło o publicznie dostępne cenniki konkurentów. UOKiK wskazuje, że przedsiębiorcy uzyskiwali informacje o cenach, po których konkretne produkty były sprzedawane konkretnym aptekom, a także o innych warunkach transakcji. Dzięki temu uczestnicy porozumienia mogli obserwować zachowania konkurentów na znacznie bardziej szczegółowym poziomie, niż byłoby to możliwe na podstawie informacji dostępnych publicznie.

Z ustaleń Urzędu wynika, że z mechanizmu od października 2015 r. korzystały Neuca i Polska Grupa Farmaceutyczna, natomiast od stycznia 2017 r. dołączyły do niego również spółki z grupy Farmacol. Dane pochodzące z aptek pozwalały przedsiębiorcom ustalać, jakie produkty kupował dany odbiorca, od którego dostawcy, po jakiej cenie i na jakich warunkach.

image

Czy Żabka może zostać apteką? Blisko 13 tys. punktów zmienia układ sił na rynku zdrowia i kosmetyków

W ocenie UOKiK taka wymiana ograniczała przestrzeń do niezależnego konkurowania o apteki. Hurtownia mogła bowiem dostosować własną ofertę do warunków, jakie znała z oferty konkurenta. W materiałach postępowania znalazła się również korespondencja pracowników jednej z hurtowni, w której pojawiło się określenie „nie wywołać wojny cenowej”. Według Urzędu wymiana informacji pozwalała uczestnikom porozumienia unikać intensywnej rywalizacji cenowej.

UOKiK wskazuje, że konsekwencją mechanizmu było ograniczenie konkurencji pomiędzy największymi hurtowniami oraz utrwalanie istniejącego układu sił. W komunikacie Urząd zwraca uwagę, że skutki były odczuwalne również przez apteki, które mogły otrzymywać mniej konkurencyjne warunki zaopatrzenia. Ostatecznym odbiorcą leków jest natomiast pacjent.

Ponad 904 mln zł kar

Decyzja Prezesa UOKiK z 21 września 2026 r. zakwalifikowała opisane działania jako praktykę ograniczającą konkurencję polegającą na wymianie informacji handlowych mających wartość gospodarczą. Urząd zastosował przepisy polskiej ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów oraz art. 101 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Decyzja została pozytywnie zaopiniowana przez Komisję Europejską, która potwierdziła kwalifikację praktyki i argumentację UOKiK w świetle zgromadzonego materiału dowodowego.

Łączna wysokość kar wyniosła 904 969 744,47 zł. Na Neucę nałożono 499 037 763,85 zł, na Farmacol-Logistykę 400 532 440 zł, na Farmacol 3 488 520 zł, a na Świat Zdrowia 1 911 020,62 zł. Maksymalna kara, jaka może zostać nałożona za udział w porozumieniu ograniczającym konkurencję, wynosi 10 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy.

image

Po 14 latach zakaz znika. Apteki będą mogły walczyć o klientów reklamą

Sankcji finansowej uniknęła Polska Grupa Farmaceutyczna. Spółka skorzystała z programu łagodzenia kar, przekazała UOKiK informacje i dowody oraz współpracowała z Urzędem w toku postępowania. Według UOKiK to właśnie jej wniosek pomógł w wykryciu i udokumentowaniu mechanizmu.

Decyzja nie jest prawomocna

Postępowanie ma również wymiar istotny dla innych sektorów wykorzystujących dane sprzedażowe. Programy partnerskie i lojalnościowe pozwalają przedsiębiorstwom uzyskiwać szczegółową wiedzę o zachowaniach klientów, a dane te mogą mieć wysoką wartość gospodarczą. Granica między wykorzystaniem informacji do poprawy oferty a działaniem ograniczającym konkurencję jest szczególnie istotna na rynkach, na których kilka podmiotów kontroluje znaczącą część sprzedaży.

Znaczenie sprawy wykracza więc poza sam rynek farmaceutyczny. Dotyczy również sposobu wykorzystywania danych handlowych w sektorach o wysokiej koncentracji, w tym w handlu detalicznym i hurtowym produktami zdrowotnymi, kosmetycznymi czy FMCG. W przypadku kosmetyków szczególne znaczenie mogą mieć dane o cenach, rabatach, sprzedaży i warunkach handlowych przekazywane w ramach programów dla detalistów i partnerów biznesowych.

image

DM umacnia się w segmencie aptecznym. Aplikacja dm-med rozszerza ekosystem drogerii

Decyzja UOKiK nie jest prawomocna. Przedsiębiorcom przysługuje odwołanie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Neuca poinformowała, że nie zgadza się z zarzutami i zamierza skorzystać z prawa do odwołania. Grupa podkreśliła, że ostateczna wysokość ewentualnej kary oraz termin jej zapłaty zostaną ustalone po zakończeniu postępowania odwoławczego i wydaniu prawomocnego wyroku.

Dane dotyczące zwłaszcza aktualnej pozycji Neuki pokazują skalę podmiotów objętych sprawą. Grupa jest liderem krajowego rynku hurtowej sprzedaży leków, a średnioroczny udział spółek z grupy Neuca w krajowym rynku hurtu aptecznego wyniósł w 2024 r. 29,5 proc. W przypadku rynku o takiej koncentracji sposób gromadzenia, udostępniania i wykorzystywania danych handlowych może mieć istotne znaczenie dla warunków konkurencji w całym łańcuchu dostaw.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
25. wrzesień 2026 23:58