StoryEditor
Biznes
04.03.2025 13:44

Problemy z zakupami makijażowymi, o których nikt nie mówi wprost – ani konsumentkom, ani wizażystom

Gdyby istniały krzyżówki dedykowane wizażystom, hasło “kufer” zostałoby opisane jako “skarbonka bez dna”. Jakie pułapki zastawiają na profesjonalistów, a także pasjonatów, producenci kosmetyków kolorowych?

Terminy ważności kosmetyków

Fraza kluczowa “termin ważności kosmetyków kolorowych” daje ponad 240 tysięcy wyników wyszukiwarce Google, prowadzących zarówno do publikacji medialnych, jak i tekstów na stronach producentów kosmetyków. Wydawałoby się, że system jest prosty: każdy kosmetyk musi mieć umieszczony na opakowaniu termin przydatności od otwarcia opakowania. Jednak zarówno zwykły konsument, jak i zawodowy wizażysta może przeżyć szok, kiedy zorientuje się, jak trudno jest zużyć kosmetyk w przewidzianym na to czasie. Niektóre firmy dają wręcz absurdalnie krótkie terminy ważności względem pojemności produktów, np. sześć miesięcy na paletę kilkunastu cieni do powiek (Palety z linii Norvina marki Anastasia Beverly Hills) lub trzy miesiące na eyeliner (Glam Shop).

Po zakupie pozostają dwa wyjścia: albo z ciężkim sercem wyrzucić kosmetyk wraz z upływem terminu na opakowaniu, albo ryzykować podrażnienia, a nawet choroby skóry czy okolic oczu oraz ust. O ile indywidualny konsument może podjąć taką decyzję na własną odpowiedzialność, o tyle każdy wizażysta powinien podchodzić do zdrowia i bezpieczeństwa swoich klientów z największą odpowiedzialnością.

Istnieją pewne rozwiązania, które możemy zastosować jako profesjonaliści, wymagają one jednak doskonałej znajomości asortymentu profesjonalnego oraz znajomości i zaufania wśród kolegów i koleżanek po fachu.

Kosmetyki adresowane do profesjonalistów mają zwykle dłuższe terminy ważności (minimum 12 miesięcy), ale są zdecydowanie trudniej dostępne i słabiej promowane niż produkty dla szerokiej klienteli. O ile na szkoleniach często otrzymuje się rekomendacje kosmetyczne, każdy wizażysta może mieć inne preferencje względem formuł i technik, które dają najlepsze dla niego rezultaty. Wyszukiwanie ulubionych marek i produktów potrafi trwać latami, zwłaszcza jeśli mamy za sobą sporo doświadczenia i wyrobione nawyki.

Kolejnym możliwym rozwiązaniem mogą być wspólne zakupy. W przypadku kosmetyków o dużych pojemnościach, np. pudrów sypkich czy palet kremowych, podzielenie kosztów na dwie lub trzy osoby daje znaczącą różnicę. Trudność tkwi jednak w logistyce takich zakupów: trzeba znaleźć osoby chętne na używanie tych samych kosmetyków, a także obdarzyć się wzajemnym zaufaniem, co należy w branży do rzadkości. Ponadto nie każda formuła może zostać bez szkody podzielona na części, np. pudry prasowane).

Koszty zużycia

Od czasu boomu na kosmetyki kolorowe, czyli mniej więcej 2016 r., możemy zaobserwować trendy nie tylko w kolorach i formułach, ale także rozmiarach produktów. Palety cieni po kilkadziesiąt sztuk w jednej, zestawy PR-owe do kupienia jako prezent, pozornie opłacalne duże pojemności. Nie da się wyznaczyć dokładnej granicy, od której większy rozmiar kosmetyku podnosi koszt jego użycia, ale taka zależność niewątpliwie istnieje: im więcej produktu, im więcej odcieni w palecie, tym trudniej je zużyć.

O ile makijaż jest jedynie hobby, koszt zużycia pozostaje jednie naszą wewnętrzną rozterką. Jednak osoby zawodowo zajmujące się makijażem powinny traktować koszt zużycia kosmetyku jako ważną składową swojego dochodu, co realnie przekłada się na ich możliwości finansowe i styl życia.

Social media i nadkonsumpcja

Media społecznościowe to istotna część życia wizażystów i entuzjastów sztuki makijażu: źródło inspiracji, wiedzy, informacji o nowinkach rynkowych i trendach. Młodsi adepci zawodu często zaczynają swoją przygodę od oglądania treści w social media i odkrywania możliwości ekspresji, którą niewątpliwie daje makijaż. Jednak wciąż niewiele mówi się o różnicy w wykonywaniu makijażu od strony profesjonalnej i amatorskiej, a w filmikach na TikToku i Instagramie trudno te niuanse wychwycić. Nawyki i postrzeganie kosmetyków przez influencerów i makijażystów odbiegają od siebie tak, jak drogie hobby odbiega od pracy zarobkowej.

Dowolny kosmetyk w kufrze profesjonalisty to koszt biznesowy, który nie tylko musi się zwrócić, ale również pośrednio przynosić zysk.

Gwiazdy social mediów stanowią część zjawiska viralowości, silnie wpływającego na społeczność makijażową. Są często zobowiązane umowami do reklamy konkretnych produktów i tworzą na nie krótki, intensywny popyt, po czym przechodzą do zachwytów nad kolejnym otrzymanym za darmo produktem. Tymczasem nie każdy viralowy produkt można przetestować przed zakupem. Nawet największy bestseller może okazać się pomyłką, jeśli wizażysta ma określone metody pracy i preferencje co do formuł, wykończeń, konsystencji, etc.  Trendy przychodzą i odchodzą, a kosmetyki raz użyte zostają z nami… aż do terminu ważności. 

Opakowanie vs. zawartość

Ten temat dotyka przede wszystkim zawodowców, którzy korzystają ze swoich produktów o wiele bardziej intensywnie i muszą ściśle przestrzegać zasad higieny. Wiele opakowań jest projektowana z myślą o prywatnej kolekcji, a nie profesjonalnym użytkowaniu: ciężkie tworzywa, ozdobne flakony i mało higieniczne aplikatory mogą stwarzać wiele kłopotów.

Viralowość określonych produktów stwarza wręcz modę na pewne rodzaje opakowań, np. tubki zakończone malutkim puszkiem czy gąbeczką do delikatnego rozprowadzania płynnej formuły. Brak możliwości dokładnego oczyszczenia i dezynfekcji sprawia, że produkt zużywa się w błyskawicznym tempie (przez uprzednią aplikację na paletkę). Objętość kosmetyku, który faktycznie nada się do profesjonalnego użytku, może okazać się niewielka w stosunku do rozmiaru opakowania.

image
Dior
Podobne niedogodności dotyczą produktów w paletach. Popularne kartonowe opakowania palet niszczą się o wiele szybciej niż plastikowe (gniotą, rysują, po kilku dezynfekcjach alkoholem wyglądają na zniszczone), ale etykietka “eko” sprawia, że klienci wybaczają więcej. To jednak nie wszystko – nawet plastikowe opakowanie może nie wytrzymać regularnej dezynfekcji. Zdarza się, że plastik przy zawiasach zaczyna matowić się i łamać od kontaktu z alkoholem i zjawisko to dotyczy nie tylko kosmetyków drogeryjnych, ale również premium, np. popularna wśród polskich wizażystek paleta do twarzy Dior.

Rozsądek? Na wagę złota!

W każdym biznesie można przesadzić z zakupami, ale z doświadczenia wiem, jak trudno jest poskromić swoją spontaniczność i kreatywność, kiedy otacza nas mnóstwo pięknych obrazków i przedmiotów wołających “mamo, to ja, kup mnie!”. Warto jednak odwrócić wzrok od tej karuzeli marzeń, spojrzeć w głąb siebie i zastanowić się, co tak naprawdę kryje się za tym zakupem.

Często może się wydawać, że nowy zakup przyspieszy drogę do perfekcyjnego warsztatu albo niesamowitych efektów w makijażu, jednak nie wszystko w zawodzie artystyczno-manualnym można kupić. Czas i wysiłek poświęcony na szlifowanie umiejętności i własnego stylu to coś, czego żaden influencer nie będzie próbował sprzedać na swoim profilu, a jednak ma wartość: nieograniczoną.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Beauty
24.09.2026 14:52
Czym jest Milan Beauty Week? Mediolan chce zostać stolicą włoskiego beauty
Milan Beauty Weekmat. prasowe

Mediolan kojarzy się przede wszystkim jako stolica mody, designu i dobrego jedzenia. Zaraz obok pięknych kreacji i zjawiskowej architektury mieści się jeszcze jeden filar – beauty. Choć kiedy myślimy o urodzie, przychodzi nam na myśl modne koreańskie K-beauty, a gdy o zapachu – francuskie perfumerie, do tego zestawienia chcą dołączyć Włochy i wynieść swoje kosmetyki do rangi równie wysokiej, co włoska moda.

W tym artykule przeczytasz:

  • Czym właściwie jest Milan Beauty Week?
  • Jak wygląda Milan Beauty Week?
  • Beauty Week, czyli nie tylko kosmetyki
  • Za włoskim beauty stoi potężny przemysł
  • Włoskie beauty stawia na technologię
  • Beauty Gives Back – kiedy kosmetyki pomagają
  • Czy Milan Beauty Week może stać się wydarzeniem pokroju Fashion Week?

Tego, czym jest włoski Fashion Week czy Design Week, nikomu zapewne nie trzeba tłumaczyć. Jedne z największych wydarzeń obu tych branż cieszą się wielką sławą i popularnością na całym świecie. Milan Beauty Week chce dołączyć do tych wydarzeń i na jeden tydzień w roku zwrócić oczy wszystkich na kategorię beauty.

Tegoroczna, piąta już edycja odbyła się od 16 do 20 września 2026 roku. Wraz z jej końcem rozpoczął się Milan Fashion Week. Oba wydarzenia są więc ze sobą połączone i tworzą swoistą syntezę, choć każde z nich opowiada o innej części włoskiego przemysłu kreatywnego.

Czym właściwie jest Milan Beauty Week?

Milan Beauty Week to inicjatywa organizowana przez Cosmetica Italia, czyli włoskie stowarzyszenie reprezentujące krajowy przemysł kosmetyczny, we współpracy z Cosmoprof i Esxence. Nie jest to więc klasyczne targi kosmetyczne ani zamknięte wydarzenie przeznaczone wyłącznie dla przedstawicieli branży.

Organizatorzy określają je jako wydarzenie miejskie i terytorialne, którego celem jest pokazanie wartości i charakterystycznych cech włoskiego sektora kosmetycznego oraz jego miejsca w świecie Made in Italy. Program łączy edukację, doświadczenie, rozrywkę i udział publiczności.

I właśnie to otwarcie na zwykłych mieszkańców i turystów jest jednym z najważniejszych elementów całego wydarzenia. Beauty Week nie odbywa się w jednym centrum konferencyjnym, do którego trzeba przyjechać z konkretnym celem. Wychodzi na ulice, do zabytkowych pałaców, sklepów, przestrzeni pop-upowych i charakterystycznych punktów miasta.

W 2026 roku głównymi hubami wydarzenia były Palazzo Giureconsulti, położony kilka kroków od mediolańskiej katedry, Palazzo Castiglioni oraz Palazzo Bovara. Do tego dochodziły Beauty Cubes, Beauty Trams, specjalne instalacje oraz wydarzenia organizowane bezpośrednio przez marki kosmetyczne i partnerów detalicznych.

 

image
Milan Beauty Week
mat. prasowe

 

Jak wygląda Milan Beauty Week?

Głównym filarem mediolańskiego Beauty Week są rozrzucone po całym mieście punkty, pop-upy i wydarzenia skupiające się na beauty. Można znaleźć tam zarówno wielkie światowe marki i koncerny, jak i mniejsze włoskie marki.

Głównym elementem wyróżniającym to wydarzenie od pozostałych tygodni jest otwarcie na publiczność. W większości wydarzeń mogą brać udział zwykli ludzie. Cały proces bookowania miejsc automatyzuje specjalnie przygotowana do tego aplikacja. Użytkownicy mogą zapisać się na interesujące ich wydarzenia, przez co czas oczekiwania i płynność w przemieszczaniu się jest znacznie ułatwiona. Choć kolejki i tak w większości miejsc ciągnęły się na kilometr.

Uczestnicy mogli skorzystać m.in. z analiz skóry, makijażowych masterclass, dowiedzieć się więcej o pielęgnacji włosów, a także o zapachach. W większości miejsc na odwiedzających czekały też różnego rodzaju upominki i próbki.

Nie bez znaczenia jest również lokalizacja. Zamiast budować całkowicie nową przestrzeń dla beauty, wydarzenie wykorzystuje istniejącą tkankę Mediolanu. Zabytkowe pałace, sklepy, ulice czy charakterystyczne dla miasta tramwaje stają się częścią doświadczenia. Beauty nie jest więc zamknięte w jednym miejscu, a stało się kolejnym elementem miejskiego krajobrazu.

 

image
Milan Beauty Week
mat. prasowe

 

image

Interparfums przedłuża licencję Roberto Cavalli na perfumy do końca 2046 roku

Beauty Week, czyli nie tylko kosmetyki

Tegoroczna edycja miała również konkretny temat przewodni – essentiality, czyli istotną rolę kosmetyków w codziennym życiu. Organizatorzy zwracali uwagę na to, że kosmetyki są obecne w naszych codziennych rytuałach od rana do wieczora. Według materiałów Milano Beauty Week przeciętnie korzystamy z około ośmiu produktów kosmetycznych dziennie. Ich rola nie ogranicza się przy tym wyłącznie do poprawiania wyglądu – mają służyć higienie, ochronie, profilaktyce, pielęgnacji i ogólnemu dobrostanowi fizycznemu oraz psychicznemu.

To ważny punkt całej narracji wydarzenia. Organizatorzy nie chcą mówić o kosmetykach wyłącznie przez pryzmat nowości, trendów czy kolejnych produktów pojawiających się na półkach. Beauty ma być częścią codziennego życia i kultury. Taka jest też zresztą ich szersza definicja tego, czym jest Italian Beauty. Cosmetica Italia opisuje ją jako połączenie nauki, technologii i kreatywności, ale także tradycyjnego rzemiosła, lokalnej bioróżnorodności, designu i włoskiego stylu życia. Wśród charakterystycznych elementów wymieniane są m.in. bergamotka, cytryna, irys, oliwka czy aloes.

To właśnie ta mieszanka ma być wyróżnikiem włoskiego podejścia do kosmetyków. Z jednej strony mamy laboratoria, badania i technologię, z drugiej – rzemiosło, opakowania, zapachy, design i przywiązanie do lokalnych surowców.

Za włoskim beauty stoi potężny przemysł

Milan Beauty Week nie jest wyłącznie próbą stworzenia kolejnego atrakcyjnego wydarzenia dla turystów. W tle znajduje się bardzo duży sektor gospodarki.

W 2025 roku wartość obrotów włoskiego przemysłu kosmetycznego osiągnęła rekordowe 18 mld euro. Cały łańcuch wartości obejmujący m.in. surowce, opakowania, maszyny, produkcję oraz dystrybucję – wygenerował 49 mld euro obrotu. Branża zapewnia około 500 tys. miejsc pracy, z czego 105 tys. to zatrudnienie bezpośrednie.

Włoskie kosmetyki są przy tym mocno nastawione na eksport. W 2025 roku eksport osiągnął 8,6 mld euro, czyli odpowiadał za 48 proc. obrotów sektora. Według danych Cosmetica Italia Włochy są piątym największym eksporterem kosmetyków na świecie, a do najważniejszych rynków należą Stany Zjednoczone, Francja, Niemcy, Hiszpania i Wielka Brytania.

Cosmetica Italia reprezentuje około 650 przedsiębiorstw – od międzynarodowych koncernów po małe i średnie firmy działające we Włoszech.

image

Notino zwiększa sprzedaż. Polska odpowiada już za ponad 15 proc. obrotów

Włoskie beauty stawia na technologię

Choć włoska kosmetyka jest mocno kojarzona z designem i stylem, równie istotnym elementem jej pozycjonowania jest technologia.

Według danych Cosmetica Italia firmy kosmetyczne przeznaczają około 6 proc. swoich obrotów na badania i rozwój. To dwa razy więcej niż średnia dla włoskiego przemysłu. W 2025 roku wartość inwestycji w technologie związane z transformacją ekologiczną wyniosła około 300 mln euro.

„This is Bellezza” - to hasło promowane przez Cosmetica Italia, którego promocji towarzyszył film ukazujący ten kierunek jako połączenie naukowej precyzji, badań, technologii i kreatywności. Włoska branża podkreśla również znaczenie jakości produkcji. Część międzynarodowych firm wybiera właśnie włoskie zakłady jako miejsce produkcji swoich kosmetyków.

Design pozostaje przy tym jednym z mocnych punktów włoskiego przemysłu. Cosmetica Italia wskazuje na połączenie tradycyjnego rzemiosła z rozwiązaniami technicznymi, przywołując m.in. przykład Bormioli i jego udziału w tworzeniu charakterystycznych flakonów perfumeryjnych.

Beauty Gives Back – kiedy kosmetyki pomagają

Jednym z najbardziej wyrazistych elementów Milan Beauty Week jest jego część charytatywna. Wydarzenia Beauty Gives Back odbywają się w Palazzo Castiglioni i są związane z działalnością La forza e il sorriso Onlus – organizacji prowadzącej bezpłatne warsztaty kosmetyczne dla kobiet w trakcie leczenia onkologicznego.

Mechanizm jest prosty. Odwiedzający mogą przekazać darowiznę, a w zamian wybrać produkty kosmetyczne przekazane przez firmy wspierające inicjatywę. W poprzednich edycjach wydarzeniu towarzyszył także projekt Love is in the Hair, w ramach którego można było skorzystać z usług fryzjerskich w zamian za dobrowolną wpłatę. Zebrane środki trafiały na rozwój i rozszerzanie warsztatów organizowanych przez La forza e il sorriso dla kobiet w trakcie leczenia onkologicznego.

Skala zbiórki pokazuje, że nie jest to wyłącznie symboliczny dodatek do programu. W 2023 roku Beauty Gives Back i Love is in the Hair przyniosły łącznie 68 tys. euro, a rok później zebrano ponad 63,5 tys. euro. Środki przeznaczano na rozszerzanie bezpłatnych warsztatów beauty dla kobiet w trakcie leczenia onkologicznego.

image

Zendaya reklamuje nowy zapach Prada Paradoxe. Kampanię wyreżyserował laureat Oscara

Czy Milan Beauty Week może stać się wydarzeniem pokroju Fashion Week?

Milan Beauty Week jest znacznie młodszy od Fashion Week czy Design Week. Jego historia dopiero się tworzy. Organizatorzy konsekwentnie budują jednak wydarzenie, które ma działać według podobnego mechanizmu. Ma wykorzystać miasto jako scenę, zaprosić do niego zarówno profesjonalistów, jak i publiczność, a przy okazji pokazać światu konkretną gałąź włoskiego przemysłu.

Mediolan ma już swoją modę, design, gastronomię i sztukę. Teraz próbuje do tej listy dopisać beauty. I patrząc na to, jak miasto podczas kilku dni września zamienia się w jedną wielką przestrzeń poświęconą kosmetykom, trudno nie zauważyć, że włoska branża ma ambicję, by Italian Beauty stało się równie rozpoznawalnym określeniem jak Italian Fashion.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
23.09.2026 12:26
Indie wprowadzają nowe oznaczenia kosmetyków: eksporterze, przeczytaj
Wiadomości Kosmetyczne

Indie wprowadzają obowiązek oznaczania kosmetyków i produktów higieny osobistej symbolem wskazującym, czy zawierają składniki pochodzenia zwierzęcego. Nowe przepisy obejmują m.in. mydła, szampony i pasty do zębów. Dla producentów i importerów oznaczają konieczność weryfikacji receptur oraz pochodzenia surowców wykorzystywanych w produktach.

Jak donoszą New Delhi Television i Firstpost, Indyjskie Ministerstwo Spraw Konsumenckich wprowadziło nowe wymagania dotyczące oznakowania opakowań kosmetyków i produktów higieny osobistej. Zmiana została dokonana poprzez nowelizację Legal Metrology (Packaged Commodities) Rules, 2011, czyli przepisów regulujących m.in. informacje umieszczane na opakowaniach produktów wprowadzanych do obrotu. Nowe zasady weszły w życie w poniedziałek. Ich istotnym elementem jest obowiązek wskazania, czy produkt ma pochodzenie wegetariańskie, czy zawiera składniki pochodzenia zwierzęcego.

Zgodnie z nowymi wymogami produkty sklasyfikowane jako wegetariańskie mają być oznaczane zieloną kropką, natomiast produkty zawierające składniki pochodzenia zwierzęcego – czerwoną lub brązową kropką. Symbol ma być umieszczony w górnej części głównego panelu ekspozycyjnego opakowania, czyli w miejscu, które konsument widzi podczas wyboru produktu na półce. System nawiązuje do oznaczeń funkcjonujących już od lat na indyjskim rynku żywności, gdzie kolorowe symbole informują o rodzaju wykorzystanych składników.

Pochodzenie surowców pod kontrolą

Nowe przepisy mają zwiększyć przejrzystość informacji o pochodzeniu składników stosowanych w produktach do pielęgnacji i higieny. Jest to istotne nie tylko dla konsumentów kierujących się dietą, lecz także dla osób, których wybory zakupowe wynikają z przekonań etycznych lub praktyk religijnych. W przypadku kosmetyków kwestia ta jest bardziej złożona niż w przypadku produktów spożywczych, ponieważ składniki pochodzenia zwierzęcego mogą być wykorzystywane w wielu różnych funkcjach technologicznych.

Wśród potencjalnie problematycznych surowców znajdują się m.in. gliceryna, łój, kolagen, keratyna i skwalan. Samo wskazanie nazwy składnika nie zawsze pozwala jednak ustalić jego pochodzenie. Część z tych substancji może być bowiem pozyskiwana zarówno ze źródeł zwierzęcych, jak i roślinnych lub wytwarzana syntetycznie. W praktyce oznacza to, że dla prawidłowego zaklasyfikowania produktu konieczna będzie analiza nie tylko receptury, lecz także źródła poszczególnych surowców.

image

Indie kuszą branżę beauty. Polskie marki mają tam większy potencjał, niż mogłoby się wydawać

Dotyczy to również komponentów wykorzystywanych w stosunkowo niewielkich ilościach. Firmy będą musiały zweryfikować pochodzenie olejów, dodatków, substancji pomocniczych oraz innych komponentów receptur. Z perspektywy producenta oznacza to konieczność zebrania i uporządkowania informacji pochodzących z całego łańcucha dostaw, a nie wyłącznie danych dotyczących głównych składników aktywnych.

Kosmetyczny łańcuch dostaw

Nowe wymagania mogą mieć konsekwencje zarówno dla dużych koncernów FMCG i firm kosmetycznych, jak i dla mniejszych producentów oraz marek DTC. W przypadku przedsiębiorstw korzystających z wielu dostawców szczególnego znaczenia nabierze możliwość udokumentowania pochodzenia surowców wykorzystanych w konkretnych recepturach. Dotyczy to także produktów importowanych, w przypadku których producent lub importer będzie musiał zapewnić zgodność oznakowania z indyjskimi regulacjami.

Zmiana może więc przełożyć się nie tylko na sam wygląd opakowań, ale również na procesy związane z zarządzaniem recepturami, dokumentacją produktową i dostawcami. Firmy będą musiały ustalić, które produkty wymagają zielonego oznaczenia, a które symbolu wskazującego na obecność składników pochodzenia zwierzęcego. W przypadku produktów o identycznej formule sprzedawanych na różnych rynkach konieczne może być także przygotowanie odmiennych wersji opakowań.

Dla branży kosmetycznej istotne jest również to, że indyjski regulator nie ograniczył nowych zasad do jednej kategorii produktów. Obowiązek obejmuje produkty określane jako kosmetyki i artykuły toaletowe, w tym mydła, szampony i pasty do zębów, a więc kategorie należące do podstawowego segmentu FMCG. Skala potencjalnych zmian zależeć będzie od liczby produktów objętych regulacją oraz od tego, w ilu recepturach wykorzystywane są surowce pochodzenia zwierzęcego.

image

Indyjski tygrys beauty e-commerce wrzuca wyższy bieg: Nykaa z najszybszym wzrostem od 3 lat

Nieprzestrzeganie wymogów dotyczących oznakowania opakowań może skutkować działaniami organów egzekwujących przepisy Legal Metrology, w tym sankcjami przewidzianymi w indyjskich regulacjach. Dla producentów oznacza to, że weryfikacja pochodzenia składników staje się elementem nie tylko polityki informacyjnej wobec konsumentów, ale również zgodności regulacyjnej.

Indyjska zmiana wpisuje się jednocześnie w szerszy trend zwiększania transparentności dotyczącej składu i pochodzenia produktów kosmetycznych. W praktyce oznacza ona przesunięcie części odpowiedzialności za identyfikację źródeł surowców na producentów i importerów. Dla rynku beauty może to oznaczać większe znaczenie danych dotyczących łańcucha dostaw, certyfikacji surowców i możliwości prześledzenia ich pochodzenia – także w przypadku składników, które z perspektywy konsumenta pozostają niewielkim elementem gotowego produktu.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
24. wrzesień 2026 17:04