StoryEditor
Surowce
13.10.2023 11:56

Aleksandra Dziegieć, Zielone Laboratorium: przemysł surowców kosmetycznych opiera się nadal na nieetycznych olejach

Aleksandra Dziegieć, właścicielka marki kosmetyków Zielone Laboratorium. / Aleksandra Dziegieć
Chociaż surowce wegańskie są obecnie łatwiej dostępne, produkcja kosmetyków wegańskich pozostaje wyzwaniem, szczególnie jeśli chodzi o utrzymanie statusu cruelty-free. Przemysł surowców kosmetycznych opiera się w dużej mierze na nieetycznych tanich olejach, głównie palmowym, ponieważ konsumenci chcą tanich produktów, a sięganie po droższe surowce automatycznie podnosi cenę produktu na półce.

W 2012 roku, kiedy na polskim rynku pojawiała się marka kosmetyków Zielone Laboratorium, krajowy rynek kosmetyków wegańskich był w powijakach, a surowce wegańskie nie były tak rozpowszechnione, jak teraz. W sklepach dominowały kosmetyki testowane na zwierzętach, a świadomość konsumentów na temat produktów wegańskich była niska. Wówczas problemy, z jakimi mierzyli się producenci kosmetyków, były zupełnie inne niż obecnie. 11 marca 2013 roku Unia Europejska wprowadziła zakaz testowania składników kosmetycznych na zwierzętach oraz wprowadzania do obrotu substancji testowanych na zwierzętach. Ten rok był przełomowy. Od tego momentu branża kosmetyczna uległa znaczącej zmianie. Konsument staje się coraz bardziej świadomy i zaczyna baczniej sprawdzać kosmetyki pod kątem testowania na zwierzętach. Zakaz ten obejmuje kraje UE, więc marki kosmetyków działające na rynku chińskim musiały dostosować się do tamtejszych przepisów, wymagających testowania kosmetyków na zwierzętach. 

 

Wyzwania producentów kosmetyków cruelty-free

 

Chociaż surowce wegańskie są obecnie łatwiej dostępne, produkcja kosmetyków wegańskich pozostaje wyzwaniem, szczególnie jeśli chodzi o utrzymanie statusu cruelty-free, co oznacza brak okrucieństwa w procesie produkcji. Termin cruelty-free w świecie kosmetyków odnosi się do produktów, które nie były testowane na zwierzętach na żadnym etapie produkcji, a także żadne zwierzę ani człowiek nie ucierpiało podczas ich tworzenia. To dążenie do bycia cruelty-free oznacza podążanie drogą pełną szacunku dla wszystkich form życia, stanowiąc przeciwwagę dla tradycyjnych praktyk przemysłowych, które przez lata wykorzystywały niewinne stworzenia w brutalnych testach oraz podczas pozyskiwania surowców używanych do produkcji kosmetyków.

image
Olej palmowy pozyskiwany jest z nasion lub miąższu olejowca gwinejskiego.
Shutterstock
Egzotyczne oleje takie jak olej palmowy, kokosowy czy awokado są podstawą produkcji wielu kosmetyków, również tych wegańskich. Niestety, zwiększenie zasięgu upraw awokado, palm oleistych i kokosowych przyczynia się nie tylko do poważnych zmian klimatycznych i niszczenia środowiska naturalnego, ale także do nieetycznego traktowania lokalnej ludności. Rozwój plantacji palm olejowych kosztem lasów tropikalnych w Indonezji, Singapurze czy Malezji prowadzi do niszczenia siedlisk dzikich zwierząt, rozwoju kłusownictwa, a w rezultacie do osłabienia bioróżnorodności. Sytuacja mieszkańców tych terenów, którzy są wywłaszczani, oraz pracowników plantacji, którzy są źle opłacani i których prawa są ignorowane, jest niepokojąca. Dodatkowo, wypalanie lasów i globalny transport surowca przyczyniają się do zmian klimatycznych wynikających z wysokiego poziomu emisji gazów cieplarnianych.

 

Etyczne alternatywy i koszty produkcji

 

Olej kokosowy jest często mylony z tłuszczem palmowym, a podobnie jak w jego przypadku, rafinowana wersja oleju kokosowego jest wykorzystywana w przemyśle kosmetycznym. Produkcja tłuszczu kokosowego bazuje na suszonym miąższu orzechów palmy kokosowej, a jego największymi producentami są Filipiny, Indie, Indonezja, Sri Lanka i Tajlandia, a także Brazylia. Określa się go etycznym substytutem oleju palmowego, ponieważ palmy kokosowe osiągają szczyt produkcyjny znacznie później niż palmy oleiste – wytwarzają zaledwie 80-150 orzechów rocznie, co sprawia, że nie nadają się do masowej produkcji. W większości uprawą zajmują się lokalni rolnicy, często żyjący na skraju ubóstwa. Aby zwiększyć zyski, sadzą nowe drzewa w miejscu spalonych czy wykarczowanych lasów tropikalnych i sięgają po sztuczne nawozy. Problemem jest także transport orzechów kokosowych lub półproduktów oleju kokosowego na dalekie odległości, stanowiący jedno z największych źródeł emisji gazów cieplarnianych na świecie.

image
Olej z awokado to jeden z niewielu olejów jadalnych niepochodzących z nasion; jest wyciskany z mięsistego miąższu otaczającego pestkę awokado.
Shutterstock
Uprawa oleju awokado przyczynia się do karczowania lasów i wyczerpywania się naturalnych zasobów wody, między innymi w Meksyku, Chile czy na południu Stanów Zjednoczonych, co prowadzi do degradacji środowiska naturalnego i pożarów spowodowanych suszą. W Meksyku dodatkowym problemem jest bezprawne przejmowanie władzy nad plantacjami lub zysków z uprawy przez kartele narkotykowe. Rolnicy, którzy nie chcą się podporządkować, zostają do tego zmuszeni lub giną. Mafiozi, za niemym przyzwoleniem rządu, tworzą również nielegalne plantacje, pod które wycinają lasy, co prowadzi do erozji gleby i niszczenia siedlisk dzikich zwierząt. W Chile nawadnianie upraw awokado prowadzi do osuszania dolin i pogłębiania studni głębinowych, a po mniej więcej 10 latach, gdy drzewa są zbyt stare, by rodzić owoce, poziom wody gruntowej na tym terenie jest zbyt niski, by można było ponownie wykorzystać go rolniczo.

Przemysł surowców kosmetycznych opiera się w dużej mierze na nieetycznych olejach, głównie palmowym. Większość surowców, takich jak emulgatory czy emolienty, bazuje na oleju palmowym. Jest to surowiec tani, a jego niska cena powoduje, że produkty oparte na oleju palmowym są tańsze, co zachęca producentów kosmetyków do jego wyboru. Konsument szukający kosmetyków na półkach sklepowych również decyduje, ponieważ sięga po tańsze produkty, ale skład takiego kosmetyku jest adekwatny do ceny końcowej.

Świadomy producent kosmetyków, który chciałby wybierać mądrze i korzystać z surowców cruelty-free oraz etycznych, mierzy się z dużymi problemami. Głównym problemem są ceny surowców nieopartych na oleju palmowym. Jeśli producent zdecyduje się na wybór droższych, etycznych surowców, musi podwyższyć cenę końcową, co ostatecznie przełoży się na wyższą cenę kosmetyku na półce sklepowej. I tu pojawia się najważniejszy problem – konsumenci są świadomi testowania kosmetyków na zwierzętach i najczęściej wybierają kosmetyki wegańskie, ale również zwracają uwagę na cenę kosmetyku. Wybierając tańszy produkt, wybierają skład oparty na surowcach nieetycznych. Dopóki klient będzie wybierał tańsze produkty, nie będąc świadomym swoich wyborów, producenci kosmetyków będą wybierać surowce oparte na nieetycznych olejach.

image
Oleje to jeden z najpopularniejszych składników kosmetyków — od rzepakowego przez słonecznikowy aż do tak egzotycznych, jak babassu czy moringa.
Shutterstock

 

Przyszłość sektora kosmetyków wegańskich i cruelty-free

 

Rynek kosmetyków wegańskich w Polsce i na świecie przeszedł znaczącą ewolucję w ostatnich latach. Dzięki rosnącej świadomości konsumenckiej oraz regulacjom prawnym, coraz więcej marek dąży do oferowania produktów cruelty-free. Niemniej jednak przemysł kosmetyczny wciąż stoi przed trudnymi wyborami etycznymi, zwłaszcza w kontekście pozyskiwania surowców.

Niezależnie od postępów, trudności takie jak nieetyczne praktyki związane z produkcją olejów egzotycznych oraz wysokie koszty alternatywnych surowców etycznych wciąż stanowią bariery dla producentów dążących do pełnej zgodności z zasadami wegańskimi i cruelty-free. Z drugiej strony, konsumenci, choć coraz bardziej świadomi, często kierują się ceną, co komplikuje decyzje zakupowe.

Rynek kosmetyków wegańskich będzie prawdopodobnie kontynuować swój wzrost, wspierany przez edukację konsumentów i dalsze innowacje w produkcji surowców etycznych. Wraz z rozwojem alternatywnych, bardziej zrównoważonych źródeł surowców oraz nowych technologii, istnieje nadzieja na przyszłość, w której etyczne praktyki będą stanowić standard w branży kosmetycznej, a etyczne kosmetyki wegańskie staną się dostępne dla większej liczby konsumentów.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Surowce
03.11.2026 13:08
Bioodpady jako surowiec dla przemysłu kosmetycznego. Technologia celuje w niższy ślad węglowy
”Kwas kapronowy jest dla przemysłu czymś w rodzaju półproduktu. Możemy z niego otrzymywać związki wykorzystywane w żywności, perfumach, kosmetykach czy środkach czystości.” - powiedział prof. Oleśkowicz-Popiel portalowi Mam Startup.Kaboompics

Resztki z przetwórstwa żywności i odpady z brązowego pojemnika mogą posłużyć do wytwarzania związków wykorzystywanych m.in. w kosmetykach, perfumach i środkach czystości. Jak donosi portal Mam Startup, zespół prof. Piotra Oleśkowicza-Popiela rozwija proces fermentacji mieszanych kultur mikroorganizmów, który ma przekształcać odpady w wartościowe półprodukty chemiczne. Według wstępnych obliczeń ich ślad węglowy może być nawet o 80 proc. niższy niż w przypadku odpowiedników pochodzących z surowców kopalnych. Technologia jest na etapie badań i przygotowań do zwiększenia skali.

Dla producentów kosmetyków i dostawców składników liczy się nie tylko funkcja surowca, lecz także jego pochodzenie, powtarzalność i wpływ środowiskowy. Rozwiązanie rozwijane przez zespół prof. Piotra Oleśkowicza-Popiela wpisuje się w poszukiwanie alternatyw dla związków wytwarzanych z ropy naftowej. W procesie wykorzystywane są społeczności mikroorganizmów, które przetwarzają bioodpady w określone związki chemiczne. Badania prowadzone są od około 10 lat, a obecnie zespół przygotowuje technologię do kolejnego etapu rozwoju.

W odróżnieniu od fermentacji wykorzystującej pojedynczy, wyizolowany szczep, proces opiera się na współpracy wielu mikroorganizmów. Ma to ułatwiać przetwarzanie surowców o zróżnicowanym składzie. Potencjalnym wsadem mogą być odpady kuchenne z frakcji bio oraz pozostałości z przemysłu rolno-spożywczego. Zespół pracował m.in. z kwaśną serwatką; rozważane są także pozostałości po produkcji soków i przetwarzaniu warzyw. Dla zakładów spożywczych takie strumienie mogą oznaczać koszt zagospodarowania, a dla procesu fermentacji – źródło związków organicznych.

Jednym z głównych produktów badań jest kwas kapronowy, zaliczany do średniołańcuchowych kwasów karboksylowych. Może odgrywać rolę związku platformowego, czyli półproduktu, z którego można otrzymywać kolejne substancje. Wśród możliwych zastosowań jego pochodnych wymieniane są kompozycje zapachowe, kosmetyki, dodatki do żywności i środki czystości. Sam kwas ma charakterystyczny, niezbyt przyjemny zapach, ale jego pochodne mogą mieć inne, m.in. owocowe nuty. Oznacza to, że dla branży kosmetycznej potencjalnym obszarem wykorzystania są dalsze produkty chemiczne, a niekoniecznie sam kwas jako gotowy składnik kosmetyku.

image

Czy kosmetyki mogą pomóc mleczarniom? Serwatka zyskuje na znaczeniu w czasie zmian na rynku nabiału

Najważniejsza liczba dotycząca wpływu środowiskowego odnosi się do wstępnych analiz zespołu: produkty otrzymywane z bioodpadów mogą mieć ślad węglowy niższy nawet o 80 proc. od odpowiedników wytwarzanych w konwencjonalnych procesach z surowców kopalnych. To szacunek, a nie wynik zweryfikowany dla każdego produktu i pełnego cyklu życia. Fermentacja oraz dalsze przetwarzanie również wymagają energii, dlatego technologia nie jest bezemisyjna.

Dla potencjalnych odbiorców przemysłowych kluczowe będzie potwierdzenie parametrów procesu przy większej skali. Obecnie zespół dysponuje reaktorem laboratoryjnym o pojemności kilkunastu litrów. Następnym krokiem ma być instalacja demonstracyjna o pojemności do 1000 litrów, czyli 1 m³. Skala pośrednia pozwoli sprawdzić, czy możliwe jest utrzymanie odpowiedniej temperatury, mieszania i pH w większej objętości. Warunki, które można kontrolować w niewielkim reaktorze, nie muszą być jednakowe w całym urządzeniu o znacznie większej pojemności, a mikroorganizmy reagują na takie różnice.

Dopiero wyniki prób w instalacji demonstracyjnej mają pomóc przygotować technologię do pierwszej niewielkiej skali komercyjnej. Z perspektywy branży kosmetycznej oznacza to, że na tym etapie rozwiązanie należy traktować jako rozwijaną technologię, a nie dostępne już źródło surowca o potwierdzonej skali dostaw. Potencjalni partnerzy będą potrzebowali danych m.in. o wydajności procesu, jakości i powtarzalności produktu, kosztach oraz wymaganiach dotyczących przygotowania surowca. 

image

Z kanalizacji do perfumerii: nowa technologia zmienia odpady tłuszczowe w luksusowe zapachy

Rozwój technologii wspiera program PRIME Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, który pomaga zespołom badawczym przygotować rozwiązania do transferu do gospodarki. W projekcie uczestniczą także opiekun transferu technologii Łukasz Łowiński oraz lider biznesowy dr Filip Brodowski. Zespół prowadzi rozmowy z uczelnią o powołaniu spółki, która mogłaby rozwijać rozwiązanie. Program ma wesprzeć m.in. rozpoznanie potrzeb rynku i przygotowanie modelu komercjalizacji.

Wykorzystanie bioodpadów nie zastąpi wszystkich surowców kopalnych ani nie oznacza, że odpady powinny być wytwarzane w celu pozyskania wsadu. Może jednak stworzyć dodatkową ścieżkę zagospodarowania pozostałości z produkcji rolno-spożywczej i ograniczyć zużycie surowców kopalnych w części łańcucha dostaw. Dla producentów kosmetyków znaczenie technologii będzie zależeć od wyników skalowania oraz potwierdzenia, że uzyskiwane związki spełniają wymagania jakościowe i ekonomiczne przemysłu.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Surowce
08.10.2026 08:17
L’Oréal pod presją pozwów w USA. W tle talk i ryzyko zanieczyszczenia azbestem
Największą zmianą dla rynku może być więc nie natychmiastowe wycofanie talku, ale wzrost kosztów i ryzyka związanego z jego stosowaniem.Shutterstock

L’Oréal powołał doradców ds. restrukturyzacji, którzy mają przeanalizować możliwości rozwiązania problemu rosnących zobowiązań prawnych w USA związanych z talkiem i innymi składnikami chemicznymi stosowanymi w części produktów kosmetycznych firmy.

W tym artykule przeczytasz:

  • Talk i azbest. Skąd wzięły się kontrowersje?
  • Sąd uchyla 950 mln dolarów odszkodowania
  • Spory o talk obejmują dziesiątki tysięcy pozwów
  • Talk w kosmetykach: zastosowanie i ryzyko
  • Co rosnąca presja oznacza dla rynku kosmetycznego?

Jak podaje “The Wall Street Journal”, amerykańska spółka zależna L’Oréal współpracuje z kancelarią prawną specjalizującą się w restrukturyzacji Weil, Gotshal & Manges oraz bankiem inwestycyjnym Ducera Partners. Doradcy mają pomóc w zmierzeniu się z masowymi pozwami składanymi przez osoby twierdzące, że zachorowały w związku ze stosowaniem produktów zawierających talk. Jak czytamy w “The Wall Street Journal”, informacje te pochodzą od osób zaznajomionych ze sprawą.

Grupa kosmetyczna mierzy się również z odrębnymi zarzutami dotyczącymi produktów do chemicznego prostowania włosów. Ich użytkownicy twierdzą, że produkty te przyczyniły się do rozwoju nowotworów. Gazeta nie precyzuje, jakie rozwiązania restrukturyzacyjne rozważa L’Oréal.

Zaangażowanie wyspecjalizowanych doradców może wskazywać, że L’Oréal analizuje sposoby zarządzania ryzykiem związanym z postępowaniami dotyczącymi odpowiedzialności za produkty w USA. W przypadku talku problem dotyczy nie tylko bezpieczeństwa samego składnika, lecz także potencjalnego zanieczyszczenia go azbestem.

image

Johnson & Johnson zawiera ugodę za 5,5 mld dol. To może zakończyć spór o talk

Talk i azbest. Skąd wzięły się kontrowersje?

Kontrowersje wokół talku sięgają kilkudziesięciu lat. Już w latach 60. XX wieku pojawiły się badania sugerujące możliwy związek stosowania talku w okolicach intymnych ze zwiększonym ryzykiem raka jajnika. Temat powracał w kolejnych dekadach wraz z następnymi badaniami oraz procesami sądowymi. W 2016 roku w USA zapadł jeden z głośnych wyroków w sprawie kobiety chorej na raka jajnika, która pozwała producenta talku.

Drugim ważnym wątkiem stało się ryzyko zanieczyszczenia talku azbestem. Oba minerały mogą występować w tych samych formacjach geologicznych, a azbest jest uznanym czynnikiem rakotwórczym. W przeszłości w kosmetykach zawierających talk wykrywano azbest, co stało się jednym z powodów wzrostu kontroli nad bezpieczeństwem tego surowca.

W USA sprawy dotyczące talku zaczęły przeradzać się w masowe postępowania przeciwko producentom. Jednym z najgłośniejszych przykładów jest Johnson & Johnson. Koncern mierzy się z dziesiątkami tysięcy roszczeń. Podejmowane przez niego próby zakończenia sporów poprzez postępowanie upadłościowe były odrzucane przez sądy.

Problem z talkiem nie jest nowy. W 2020 roku “Wiadomości Kosmetyczne” informowały, że Chanel usunął talk z pudru do twarzy i zakończył produkcję pachnącego pudru do ciała, a Revlon usunął talk z produktów do ciała. L’Oréal miał wówczas szukać alternatywy dla tego składnika. Oznacza to, że kwestia ograniczenia stosowania talku przez producentów kosmetyków pojawiała się już wcześniej.

image

Marka OnlyBio wchodzi na rynek wydawniczy z kompendium wiedzy o trychologii

Sąd uchyla 950 mln dolarów odszkodowania

Sąd w Kalifornii uchylił odszkodowanie karne w wysokości 950 mln dolarów zasądzone wobec Johnson & Johnson w sprawie dotyczącej międzybłoniaka. Sprawa dotyczyła użytkowniczki kosmetycznego talku, u której rozwinęła się choroba powiązana z ekspozycją na azbest.

Sędzia uznała, że nie przedstawiono wystarczających dowodów na to, iż firma świadomie ukrywała ryzyko lub działała ze złą wolą. Jednocześnie utrzymano w mocy odszkodowanie kompensacyjne w wysokości 16 mln dolarów, uznając, że istnieją podstawy do powiązania produktu z chorobą.

Spory o talk obejmują dziesiątki tysięcy pozwów

Sprawa jest częścią znacznie większej liczby postępowań. Johnson & Johnson mierzy się obecnie z ok. 67 tys. pozwów związanych z produktami zawierającymi talk, w których powodowie wskazują na potencjalny związek produktów z nowotworami. Dotychczasowe próby zakończenia sporów poprzez postępowania upadłościowe były odrzucane przez sądy.

image

Kontrowersje wokół talku wracają. Johnson & Johnson na celowniku

Równolegle "The Lancet” wycofał komentarz naukowy z 1977 roku dotyczący bezpieczeństwa talku kosmetycznego. Powodem była ujawniona po latach współpraca autora z przemysłem kosmetycznym, która nie została wcześniej zadeklarowana. Publikacja ta była przez lata wykorzystywana jako argument wspierający bezpieczeństwo talku w sporach sądowych. Jej wycofanie ponownie zwróciło uwagę na jakość i niezależność części dowodów naukowych wykorzystywanych w sporach dotyczących bezpieczeństwa talku.

Johnson & Johnson kwestionuje zarówno zasadność wycofania artykułu, jak i argumenty przeciwników, określając je jako element strategii procesowej. Firma podkreśla, że jej produkty są bezpieczne, nie zawierają azbestu i nie powodują nowotworów. Jednocześnie część badań i opinii ekspertów wskazuje na możliwy związek między stosowaniem talku a niektórymi nowotworami, co pozostaje przedmiotem debaty naukowej i prawnej.

Talk w kosmetykach: zastosowanie i ryzyko

Talk to naturalny minerał wykorzystywany w wielu gałęziach przemysłu. W kosmetykach stosuje się go m.in. w pudrach, zasypkach i innych produktach do pielęgnacji osobistej. Odpowiada za pochłanianie wilgoci, ograniczanie tarcia i efekt matowienia. Jednym z głównych problemów związanych z talkiem jest fakt, że talk może występować w złożach znajdujących się w pobliżu minerałów zawierających azbest.

Azbest jest substancją o dobrze udokumentowanym działaniu rakotwórczym. Może powodować m.in. międzybłoniaka oraz raka płuc, krtani i jajnika, a także choroby nienowotworowe, takie jak azbestoza. Dawniej komercyjny talk był zanieczyszczony azbestem. W latach 70. XX wieku podjęto działania mające na celu zapewnienie, że talk stosowany w przemyśle – w tym w kosmetykach i farmacji – będzie wolny od azbestu.

Ówczesne metody analityczne miały jednak ograniczoną czułość i mogły nie wykrywać niewielkich ilości azbestu. Rozwój bardziej zaawansowanych technik, takich jak transmisyjna i skaningowa mikroskopia elektronowa, pozwolił na wykrywanie znacznie mniejszych ilości włókien.

Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) zwraca uwagę, że problem zanieczyszczenia talku azbestem w produktach kosmetycznych jest znany od wielu lat. Mimo działań regulacyjnych, jeszcze w 2019 roku w niektórych produktach kosmetycznych można było wykryć włókna azbestowe.

image

Iwona Białas, Cosmetosafe Consulting: Potrzebna będzie elastyczność i zdolność adaptacji do nowych realiów regulacyjnych [SONDA: Prognozy 2025]

Co rosnąca presja oznacza dla rynku kosmetycznego?

Rosnąca presja prawna i regulacyjna wokół talku może skłonić producentów do przyspieszenia prac nad jego zamiennikami. Składnik jest wykorzystywany m.in. w pudrach do twarzy i ciała, zasypkach dla niemowląt i dorosłych, dezodorantach, antyperspirantach oraz suchych szamponach.

W kosmetykach talk odpowiada m.in. za pochłanianie wilgoci, ograniczanie tarcia i efekt matowienia, dlatego jego zastąpienie może wymagać zmiany właściwości gotowego produktu. Talk znajduje zastosowanie także w farmacji, gdzie może pełnić funkcję substancji pomocniczej, czyli składnika wykorzystywanego przy produkcji leku, który nie jest substancją czynną.

Dla rynku oznaczałoby to przede wszystkim przyspieszenie reformulacji, czyli zmiany receptur produktów. Firmy musiałyby znaleźć surowce, które pozwolą zachować właściwości produktów, a następnie przeprowadzić odpowiednie testy i dostosować dokumentację. W przypadku dużych marek może to dotyczyć całych linii produktowych, natomiast dla mniejszych producentów dodatkowe koszty prac nad recepturami mogą być bardziej odczuwalne.

image

„Twilight” wraca w zapachu. Dlaczego beauty tak chętnie sięga po popkulturę?

Zmiany mogą być szczególnie widoczne w kategorii makijażu, zasypek i produktów w proszku. To właśnie w nich właściwości talku mają duże znaczenie dla konsystencji, aplikacji i pochłaniania wilgoci. Możliwe jest więc stopniowe zwiększanie udziału produktów oznaczanych jako „talc-free”, czyli niezawierających talku, zwłaszcza jeśli obawy konsumentów będą się nasilać.

Kluczowe pozostaje jednak rozróżnienie między samym talkiem a ryzykiem jego zanieczyszczenia azbestem. Historycznie zdarzało się wykrywanie włókien azbestowych w produktach zawierających talk.

Jednocześnie nie oznacza to, że każdy współczesny kosmetyk z talkiem jest zanieczyszczony azbestem. W 2023 roku amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) badała próbki kosmetyków zawierających talk, w tym produkty marek L’Oréal, i nie wykryła w nich azbestu.

Największą zmianą dla rynku może być więc nie natychmiastowe wycofanie talku, ale wzrost kosztów i ryzyka związanego z jego stosowaniem. Producenci mogą coraz częściej wybierać alternatywne składniki, aby ograniczyć ryzyko regulacyjne, prawne i reputacyjne. Jeśli presja ze strony sądów, regulatorów i konsumentów będzie się zwiększać, producenci mogą częściej sięgać po alternatywne składniki.

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
03. listopad 2026 23:30