StoryEditor
Szkolenia
11.02.2013 00:00

Uważaj, co piszesz na opakowaniach!

To, co producent deklaruje na etykietach czy w reklamach, ma za zadanie stworzyć przewagę rynkową i sprzedać produkt, jednak nie wszystkie chwyty są tu dozwolone. Od połowy tego roku będzie można jeszcze mniej. W życie wchodzi bowiem rozporządzenie Parlamentu Europejskiego dotyczące produktów kosmetycznych, które reguluje także kwestie oświadczeń o produkcie, czyli wszelkich przekazów zachęcających do zakupu.

Do Komisji Etyki Rady Reklamy w ubiegłym roku wpłynęła rekordowa liczba skarg – 3,5 tys. wobec 1053 w roku 2011. Jak dotąd niewielka część z tej liczby dotyczyła produktów kosmetycznych (dokładne dane będą dostępne dopiero w połowie marca). Jednak trzeba mieć na względzie to, że konsumenci są coraz bardziej świadomi swoich praw, a żądania organizacji konsumenckich rosną. W sektorze kosmetycznym wyjątkowo czujni są też konkurenci, a bywa też i tak, że skargę wnosi organizacja zrzeszająca firmy kosmetyczne, czyli Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego. Skąd taka aktywność branży w trosce o dobre praktyki w reklamie?
Z jednej strony firmy bardzo pilnują tego, czy reklama konkurencji nie narusza ich interesów, jako producenta konkurencyjnych produktów. Z drugiej jednak strony dbają o to, by branża była postrzegana jako rzetelna i uczciwa. Zbliża się bowiem termin oceny, którą Komisja Europejska przeprowadzi w kontekście zgodności produktów kosmetycznych i związanych z nimi oświadczeń marketingowych z obowiązującymi kryteriami. W 2016 roku ma powstać raport i w przypadku poważnych rozbieżności prawa z praktyką rynkową komisja zapewne zaostrzy prawo, przed czym przestrzega Polski Związek Przemysłu  Kosmetycznego. Dlatego nawołuje do samoregulacji, przekonując, że to od samych przedsiębiorców i ich odpowiedzialności – również za słowo – zależy, czy dotychczasowe praktyki zostaną doregulowane i ograniczone. Retorycznie pyta: samoregulacja czy twarde reguły?
I podpowiada: przyszłość zależy od nas.
Kreatywni twórcy reklam i przekazów marketingowych od połowy tego roku będą musieli pilnować się jeszcze bardziej. W życie wchodzi bowiem rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady 1223/2009 dotyczące produktów kosmetycznych, które również reguluje kwestie oświadczeń o produkcie, czyli wszelkich przekazów zachęcających do zakupu. Dotychczas producentów i dystrybutorów, a także twórców treści reklamowych i marketingowych, obowiązywały przepisy krajowe, takie jak ustawa o kosmetykach, o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, o języku polskim, a także Kodeks Etyki Reklamy opracowany przez Związek Stowarzyszeń Rada Reklamy, który jest organizacją samoregulującą (co znaczy, że firmy dobrowolnie poddają się jej werdyktom).
Branża się skarży
Trzeba przyznać, że nie wszystkim udawało się uniknąć błędów w komunikacji marketingowej. Weźmy pod uwagę choćby ostatni rok… Nivea zmodyfikowała przekaz reklamowy dla swoich szamponów po tym, gdy skargę do Komisji Etyki Reklamy wniosła firma Unilever. Chodziło o reklamy, w których wykorzystano hasło oznaczone gwiazdką: „Wypróbuj najlepsze w historii formuły do pielęgnacji włosów”. W rogu umieszczony został przypis: „od Nivea”. Zdaniem Komisji Etyki Reklamy gwiazdka rzeczywiście została użyta w sposób nieodpowiedni. Jej zastosowanie powinno bowiem jedynie doprecyzować przekaz reklamowy, a nie zmieniać znaczenie głównego hasła. Dlatego reklama została uznana za nieetyczną i wprowadzającą konsumentów w błąd. Po tym werdykcie szybko zreflektowała się także firma Bielenda i do hasła reklamującego swoją linię kremów: „Nr 1 w pielęgnacji przeciwzmarszczkowej” – przy którym gwiazdka była odnośnikiem do informacji, że chodzi o ofertę Bielendy – dodała słowo „Nasz” na początku i zrezygnowała z gwiazdki.
Przed Komisją Etyki Reklamy musiał się tłumaczyć Oceanic. Skargę na jego hasło „Czuła natura nie uczula” reklamujące kosmetyki AA Eco, złożyła firma L’Oréal Polska. Dowodziła ona, że slogan sugeruje, iż kosmetyki naturalne są bezpieczniejsze i mniej szkodliwe niż inne. Tymczasem naturalne składniki, takie jak pyłki roślin, olejki eteryczne czy niektóre owoce, zawierają wiele substancji mogących uczulać. Swoje argumenty L’Oréal poparł wynikami zleconego przez siebie badania, które pokazało, że dla blisko 70 proc. osób hasło oznacza, iż kosmetyki naturalne nie uczulają. Natomiast 64 proc. badanych wywnioskowało z niego również, że kosmetyki z dodatkiem sztucznych składników są bardziej uczulające niż te oparte na składnikach naturalnych. Firma Oceanic broniła się przedstawiając dokumentację potwierdzającą właściwości kosmetyków AA Eco. Podkreślała też, że slogan reklamowy nie miał na celu dyskredytowania kosmetyków opartych na składnikach syntetycznych, które przecież stanowią większą część w portfolio firmy. Jednak Komisja Etyki Reklamy uznała, że billboardy z takim hasłem naruszyły kodeks branżowy, wykorzystując brak doświadczenia lub wiedzy konsumentów. W efekcie mogły wprowadzać w błąd.
Reakcji branży doczekała się także reklama firmy Phenome w formie wywiadu z dyrektor ds. rozwoju marki, która ukazała się w kilku poczytnych tytułach prasowych. Skargę do KER wniósł Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego. Według werdyktu komisji reklama nie mieściła się w ramach przyjętych norm etycznych, ponieważ dyskredytowała kosmetyki nieorganiczne. Prezentowane w wywiadzie kategoryczne stwierdzenia typu „syntetyczne kremy mogą zaszkodzić zdrowiu” czy też „zrobione z resztek po rafinacji ropy naftowej szkodzą skórze” wymagają poparcia dowodami, których firma Phenome nie przedstawiła. Ponadto Zespół Orzekający KER zgodził się z zarzutami związku kierowanymi pod adresem wydawców pism, w jakich ukazały się reklamy. Nie oznaczyli oni bowiem wyraźnie, że jest to przekaz reklamowy.
Wiele sprzeciwów, także na świecie, odnosi się do prezentowanego wizerunku gwiazd i modelek biorących udział w reklamie. Ich twarze są często poddane mocnej ingerencji w graficznych programach do retuszu zdjęć. Tymczasem przekaz sugeruje, że tak nieskazitelną cerę można uzyskać poprzez używanie kremu lub podkładu, a długie i podkręcone rzęsy wyglądające jak sztuczne to jedynie efekt zastosowania danej maskary. – Techniki pre- i postprodukcyjne są oczywiście dopuszczalne, ale pod warunkiem, że nie sugerują, iż produkt ma właściwości lub funkcje, których w istocie nie posiada – twierdzi Julie Vermooten-du Cailar, public affairs director europejskiego zrzeszenia Cosmetisc Europe. Dodaje także, że w reklamach oprócz szczerości przekazu i obrazu ważna jest odpowiedzialność społeczna, na którą składa się poczucie smaku i przyzwoitości oraz szacunek dla istoty ludzkiej. Tymczasem zdarza się, że powstają reklamy naruszające normy przyzwoitości, seksistowskie czy pokazujące nieletnie modelki w wyzywających pozach, promujące wczesną seksualizację młodzieży i zachęcające dzieci do nadużywania kosmetyków do makijażu lub perfum. Dlatego organizacja wydała przewodnik dla twórców przekazów marketingowych dla produktów kosmetycznych. Do przestrzegania zawartych w nim zasad (ich litery i ducha) zobowiązali się wszyscy członkowie Cosmetisc Europe, wśród których są takie firmy jak Beiersdorf, Chanel, Colgate-Palmolive, Coty, LVMH, Johnson & Johnson, Henkel, Procter & Gamble, Unilever, Pierre Fabre, Revlon, L’Oréal, Shiseido, Esteé Lauder i Avon. Organizacja zachęca także krajowe stowarzyszenia producentów kosmetyków do współpracy z organizacjami samoregulującymi w ich krajach. Stąd Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego od grudnia 2012 jest członkiem Rady Reklamy, która jest właśnie taką instytucją samoregulującą.

Czym jest i co kosmetyk ma w składzie?

Konsument jest zachęcany do zakupu nie tylko przez reklamę. O tym, by wybrał ten a nie inny produkt, przekonują także deklaracje zawarte na opakowaniach. Tymczasem wielu producentów wciąż umieszcza na etykietach informacje, które zgodnie z obowiązującymi przepisami nie powinny się tam znaleźć. Jeszcze więcej ograniczeń niż krajowe przepisy nakłada w tym względzie rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady dotyczące produktów kosmetycznych. Dokładnie reguluje tę kwestię uzupełniając ogólne przepisy bardziej szczegółowymi wytycznymi, z rynkowymi przykładami, tak aby uniknąć wszelkich wątpliwości. Zgodnie z nimi niedopuszczalne jest np. informowanie, że produkt został zatwierdzony przez jakiś organ, ponieważ produkty kosmetyczne wprowadzane są do obrotu bez jakiegokolwiek zatwierdzenia ze strony administracji państwowej. Nie mogą też pojawiać się oświadczenia wskazujące, że produkt ma szczególną zaletę, jeśli ta zaleta wynika jedynie ze zgodności z minimalnymi wymogami prawnymi. Niedopuszczalne jest więc oświadczenie: „produkt jest zgodny z ustawodawstwem UE dotyczącym produktów kosmetycznych”, bowiem wszystkie produkty wprowadzone do obrotu na terenie Unii muszą być zgodne z tym ustawodawstwem. To samo dotyczy informowania, że dany produkt nie zawiera jakiejś konkretnej substancji, jeśli jej stosowanie w produktach kosmetycznych jest zakazane. Z drugiej strony zaznaczono też, że oświadczenia nie powinny przypisywać danemu produktowi szczególnych właściwości, jeśli podobne produkty charakteryzują się takimi samymi cechami. Np. w przypadku perfum nieuczciwe jest podkreślanie w materiałach reklamowych faktu, że nie zawierają żadnych substancji konserwujących, gdyż zawarty alkohol sprawia, że nie są one w tych produktach potrzebne. Również wyraźnie zostało zaznaczone, że jeśli deklaruje się, że produkt zawiera określony składnik, to składnik ten musi być obecny. Przykładowo, aby oświadczenie „zawiera miód” było zgodne z prawdą, produkt musi zawierać miód, a nie jedynie miodowy aromat. Prawdziwe muszą też być informacje o składnikach, w tym kontekście, że nie można powoływać się na ich dobroczynne właściwości, jeśli produkt ostatecznie ich nie posiada. Jako przykład podane jest oświadczenie: „zawiera nawilżający aloes”, które nie powinno być stosowane, jeśli produkt sam w sobie nie daje efektu nawilżania. Jeśli natomiast działanie produktu jest uzależnione od szczególnych warunków, jak np. stosowanie go wraz z innymi produktami, musi zostać to wyraźnie zaznaczone, np. „24-godzinną kontrolę nad puszeniem się włosów osiąga się przy zastosowaniu zestawu szampon i odżywka”.
Kolejną kwestią jest uczciwość w stosunku do konkurencji. Oświadczenia nie mogą stawiać jej w złym świetle, ani składników stosowanych bezpiecznie i zgodnie z prawem w produktach kosmetycznych. „Dobrze tolerowany, ponieważ nie zawiera olejów mineralnych” stanowi oświadczenie nieuczciwe w stosunku do innych produktów z tą substancją, które są równie dobrze tolerowane. Inny przykład to oświadczenie mówiące o tym, że produkt jest „przyjazny dla alergików, ponieważ nie zawiera konserwantów”. Ono także jest nieuczciwe, gdyż zakłada, że wszystkie konserwanty mają właściwości uczulające.
Bezwzględnym wymogiem w stosunku do oświadczeń dotyczących produktów kosmetycznych jest to, że muszą one być poparte dowodami, ocenami eksperckimi itp. Zapisy rozporządzenia wyraźnie też zobowiązują do tego, by każde ze stwierdzeń użytych na opakowaniu czy w informacji o produkcie (reklama, ulotka, katalog) było rzetelne, uczciwe i umożliwiało podjęcie świadomej decyzji, biorąc pod uwagę uwarunkowania społeczne, kulturowe i językowe odbiorcy. Należy więc uwzględnić zdolność potencjalnych użytkowników do zrozumienia tego przekazu.
Czego produkt może nie zawierać?
Komisja Europejska jest także w trakcie uszczegółowiania zagadnień dotyczących deklaracji „nie zawiera” („free of”). Już jest przygotowany projekt dokumentu. Według jego zapisów deklaracje: „nie zawiera alkoholu”, „nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego”, „nie zawiera mydła” – są dozwolone, gdyż umożliwiają dokonanie świadomego wyboru tym, którzy ze względu na poglądy religijne, styl życia, wiek czy wrażliwą skórę mają takie a nie inne zasady i potrzeby. Jednak deklaracji „nie zawiera” należy unikać, gdy dyskredytuje to składniki dozwolone w przemyśle kosmetycznym. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy są one negowane jedynie na podstawie domniemanego negatywnego postrzegania przez konsumentów w kwestii bezpieczeństwa ich stosowania. Dotyczy to np. parabenów, aluminium czy nanomateriałów. Należy też unikać sformułowań: „nie zawiera substancji uczulających” czy „zaburzających gospodarkę hormonalną”, gdyż takie działanie nie może być zagwarantowane. Wpływ substancji na ludzi bywa bowiem bardzo indywidualny i niczego nie można wykluczyć w stu procentach.
Oświadczenie „free off” to nie wszystkie szczególne przypadki, którym Komisja Europejska przygląda się w tej chwili. Wciąż opracowywane są kryteria związane ze zdrowiem. Chodzi o oświadczenia, które dotyczą skuteczności produktu, a których nieprawdziwość może stanowić ryzyko dla zdrowia konsumenta, takie jak: „odpowiedni dla skóry atopowej” czy „hipoalergiczny”. Podjęta została też kwestia naturalności i organiczności produktów. Tu jednak komisja czeka na normy ISO, które zamierza przyjąć jako wytyczne dla deklaracji w tym zakresie.  
Po tym pobieżnym zapoznaniu się z nowymi wytycznymi widać, ile jeszcze jest do zrobienia i jak wiele firm powinno zmienić swoje opakowania, na których z dumą prezentują właściwości swoich preparatów lub próbują wyróżnić produkt poprzez informowanie o niestosowaniu np. parabenów. Aby uniknąć wpadek, krajowe organizacje sektorowe przygotowały wytyczne dla producentów
i twórców przekazów marketingowych i reklamowych. Ze strony Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego (kosmetyczni.pl) można pobrać przewodnik zatytułowany „Dobre Praktyki Deklaracji Marketingowych i Reklamy Kosmetyków”.    
  
Anna Zawadzka-Szewczyk


Artykuł powstał na podstawie wystąpień zaprezentowanych podczas seminarium Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego: „Dobre praktyki reklamy kosmetyków”, m.in.: „Self Regulation in Advertising – project Cosmetics Europe” – Julie Vermooten, Cosmetics Europe Decyzja Komisji Europejskiej dotycząca kryteriów dla deklaracji i jej stosowanie – Anna Frydrych, Cederroth Polska Prace Komisji Europejskiej: Kryteria szczegółowe „free of”, „naturalne i organiczne”, „kryteria związane ze zdrowiem” – Laura Błażko, Nivea Polska



ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Drogerie
13.05.2026 16:50
Sephora UK stawia na "face equality”. Sieć rozwija inkluzywne szkolenia
Sephora UK rozwija szkolenia z face equalityShutterstock

Sephora angażuje się w działania na rzecz większej inkluzywności w retail beauty. Brytyjski oddział sieci rozpoczął współpracę z organizacją Face Equality International w ramach kampanii "Seen and Served”, której celem jest poprawa doświadczeń zakupowych osób z widocznymi różnicami twarzy.

W tym artykule przeczytasz:

  • Beauty retail pod lupą inkluzywności
  • Klienci oczekują większej świadomości personelu
  • Sephora wdraża specjalne szkolenia dla zespołów
  • Retail beauty coraz mocniej mówi o reprezentacji
  • Sephora wesprze organizację również finansowo

  • Inkluzywność coraz ważniejsza dla branży beauty

Inicjatywa to część obchodów International Face Equality Week, odbywającego się w dniach 11–15 maja.

Beauty retail pod lupą inkluzywności

Tegoroczna edycja kampanii koncentruje się na barierach, z jakimi osoby z różnicami twarzy spotykają się w przestrzeniach handlowych, usługowych i hospitality.

Chodzi m.in. o sytuacje ignorowania przez personel, niechciane komentarze czy poczucie wykluczenia podczas zakupów.

W ramach współpracy Sephora UK zleciła organizacji FEI badanie wśród klientów swojej brytyjskiej bazy CRM, aby lepiej zrozumieć doświadczenia konsumentów z widocznymi różnicami twarzy w środowisku beauty retail.

image

Sephora traci przewagę w Chinach. Lokalny beauty zmienił rynek

Klienci oczekują większej świadomości personelu

Wyniki badania pokazały, że osoby z różnicami twarzy czują się mniej komfortowo podczas zakupów kosmetycznych niż pozostali konsumenci. Respondenci wskazywali m.in., że trudniej jest im poprosić beauty advisorów o pomoc lub dobrać odpowiednie produkty.

Ponad 21 proc. ankietowanych zadeklarowało, że spotkało się z niechcianymi komentarzami ze strony innych klientów lub przechodniów, a ponad 11 proc. — z niewłaściwymi pytaniami lub komentarzami ze strony personelu sklepów.

Jednocześnie aż 90 proc. respondentów uznało, że konsultanci beauty powinni przechodzić szkolenia z zakresu face equality.

Sephora wdraża specjalne szkolenia dla zespołów

W odpowiedzi na wyniki badania Sephora UK i Face Equality International opracowały specjalny program szkoleniowy dotyczący face equality.

Projekt powstał we współpracy z działem edukacji Sephory i ma pomóc pracownikom lepiej rozumieć potrzeby osób z różnicami twarzy oraz budować bardziej inkluzywne doświadczenia zakupowe.

Program został pilotażowo wdrożony w nowo otwartym sklepie sieci w Bristol Cabot Circus i ma zostać rozszerzony na kolejne zespoły retailowe w Wielkiej Brytanii.

image

Sephora napędza wyniki LVMH. Beauty silniejsze niż moda

Retail beauty coraz mocniej mówi o reprezentacji

Inicjatywa wpisuje się w szerszy kierunek zmian zachodzących w branży beauty, która coraz mocniej koncentruje się na reprezentacji, różnorodności i inkluzywności doświadczeń zakupowych.

Jak podkreśla Sarah Boyd, managing director Sephora UK, projekt ma pomóc budować środowisko, w którym każdy klient czuje się zauważony i wspierany.

Z kolei Phyllida Swift, CEO Face Equality International, zwraca uwagę, że osoby z różnicami twarzy przez lata były wykluczane z przestrzeni beauty i często miały negatywne doświadczenia podczas zakupów kosmetycznych.

Sephora wesprze organizację również finansowo

W ramach obchodów International Face Equality Week Sephora UK przekaże również 15 proc. przychodów ze sprzedaży wybranych produktów Sephora Collection organizacji Face Equality International. Akcja obejmie m.in. produkty takie jak Size Up Mascara, Cream Lip Stain oraz mgiełki do ciała i włosów.

Inkluzywność coraz ważniejsza dla branży beauty

Działania Sephory pokazują, że temat inkluzywności w beauty retail coraz częściej wykracza poza komunikację marketingową i obejmuje także szkolenia pracowników, customer experience oraz realne zmiany operacyjne w sklepach.

To kierunek, który staje się jednym z ważniejszych elementów budowania nowoczesnego doświadczenia zakupowego w branży kosmetycznej.

 

Źródło: The Industry Beauty

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Szkolenia
29.04.2026 10:18
Dobry zawód i atrakcyjne zarobki. Jak zdobyć pożądany fach w kilka lat?
Dobry zawód i atrakcyjne zarobki. Jak zdobyć pożądany fach w kilka lat?materiał partnera

Rynek pracy przechodzi transformację, która wyraźnie premiuje osoby posiadające konkretne, praktyczne umiejętności. Pracodawcy zmagają się z niedoborem wykwalifikowanych rzemieślników, techników i specjalistów z branży budowlanej, mechanicznej czy instalacyjnej. Brak rąk do pracy powoduje znaczny wzrost wynagrodzeń w tych sektorach. Absolwenci szkół wyższych często napotykają trudności ze znalezieniem zatrudnienia zgodnego z kierunkiem studiów, podczas gdy fachowcy z dyplomem mistrzowskim lub czeladniczym przebierają w ofertach. Zdobycie pożądanego zawodu nie wymaga dekady nauki. System edukacji oferuje ścieżki pozwalające na uzyskanie pełnych uprawnień w zaledwie kilka lat, łącząc teorię z intensywną praktyką w rzeczywistych warunkach pracy.

Zapotrzebowanie na specjalistów na rynku pracy

Analizy urzędów pracy oraz raporty gospodarcze wskazują na trwały deficyt pracowników fizycznych o wysokich kwalifikacjach. Na szczycie listy najbardziej poszukiwanych profesji stale znajdują się spawacze, elektrycy, operatorzy maszyn CNC, stolarze oraz pracownicy ogólnobudowlani. Przedsiębiorstwa budowlane i produkcyjne oferują stawki początkowe często przewyższające średnią krajową, aby przyciągnąć młodych adeptów sztuki rzemieślniczej. Wynika to z luki pokoleniowej – starsi specjaliści przechodzą na emeryturę, a system szkolnictwa przez lata promował głównie edukację ogólnokształcącą.

 Obecnie trend ten ulega odwróceniu. Młodzi ludzie zauważają, że szybkie wejście na rynek pracy z konkretnymi umiejętnościami w ręku pozwala na szybsze usamodzielnienie się i budowanie stabilnej pozycji finansowej. Zapotrzebowanie to dotyczy zarówno wielkich aglomeracji, jak i mniejszych miejscowości, gdzie lokalni przedsiębiorcy borykają się z brakiem wykonawców do realizacji zleceń.

Edukacja branżowa jako droga do szybkiego zatrudnienia

Zreformowane szkolnictwo zawodowe, opierające się na szkołach branżowych I i II stopnia, stanowi odpowiedź na potrzeby gospodarki. Szkoła branżowa I stopnia trwa zaledwie trzy lata. W tym czasie uczeń realizuje przedmioty ogólnokształcące oraz, co najistotniejsze, intensywny program kształcenia zawodowego. Duży nacisk kładzie się na zajęcia praktyczne, które odbywają się w nowocześnie wyposażonych pracowniach szkolnych lub bezpośrednio u pracodawców. Taki model pozwala na bieżąco weryfikować zdobytą wiedzę teoretyczną.

Uczniowie mają kontakt z najnowszymi technologiami, narzędziami i materiałami wykorzystywanymi w danej gałęzi przemysłu. Po ukończeniu trzyletniego cyklu i zdaniu egzaminu państwowego absolwent otrzymuje dyplom potwierdzający kwalifikacje w zawodzie. Dokument ten jest honorowany przez pracodawców w Polsce oraz innych państwach Unii Europejskiej, co otwiera drogę do kariery międzynarodowej i zarobków w walutach obcych.

Konkretne zawody budowlane z gwarancją zatrudnienia

Sektor budowlany generuje ogromne zapotrzebowanie na wyspecjalizowanych pracowników. Praca na budowie wymaga precyzji, znajomości rysunku technicznego oraz właściwości materiałów. Jedną z najbardziej poszukiwanych profesji jest specjalista zajmujący się przygotowywaniem i montażem konstrukcji stalowych w elementach betonowych. Osoby zainteresowane tą ścieżką kariery mogą podjąć naukę w wyspecjalizowanych placówkach oświatowych. Dobrym przykładem jest zawód betoniarz-zbrojarz CosinusYoung, gdzie program nauczania obejmuje wykonywanie mieszanek betonowych, układanie zbrojenia oraz montaż elementów prefabrykowanych.

Praca w tym zawodzie jest bardzo dobrze płatna ze względu na ciężar gatunkowy wykonywanych zadań oraz odpowiedzialność za stabilność wznoszonych konstrukcji. Zarobki doświadczonych zbrojarzy często przekraczają stawki oferowane inżynierom na stanowiskach biurowych. Dodatkowo uprawnienia zdobyte w tym zawodzie pozwalają na podjęcie pracy przy budowie autostrad, mostów, wieżowców oraz infrastruktury energetycznej, co gwarantuje ciągłość zleceń przez cały rok.

Praktyka i teoria w systemie dualnym

Najbardziej efektywnym sposobem nauki rzemiosła jest system dualny, szeroko stosowany w państwach o silnej gospodarce, takich jak Niemcy czy Szwajcaria. W Polsce ten model również zyskuje na popularności. Uczeń szkoły branżowej podpisuje umowę o pracę w celu przygotowania zawodowego z konkretnym przedsiębiorstwem. Status pracownika młodocianego niesie za sobą wymierne korzyści: gwarantuje comiesięczne wynagrodzenie za pracę, zapewnia opłacanie składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne oraz wlicza cały okres nauki do ogólnego stażu pracy.

Teoria wykładana jest w szkole przez kilka dni w tygodniu, natomiast pozostały czas uczeń spędza w zakładzie pracy, wykonując realne zadania pod okiem doświadczonego mistrza. Taka forma edukacji eliminuje problem braku doświadczenia u absolwentów. Pracodawcy chętnie zatrudniają na stałe osoby, które sami wyszkolili, ponieważ znają one specyfikę firmy, procedury bezpieczeństwa oraz standardy obsługi klienta. System dualny minimalizuje ryzyko bezrobocia tuż po opuszczeniu murów placówki edukacyjnej.

Możliwości dalszego kształcenia i awansu

Ukończenie szkoły branżowej I stopnia nie zamyka drogi do dalszego rozwoju naukowego. Absolwenci pragnący poszerzyć swoje kompetencje mogą kontynuować edukację w dwuletniej szkole branżowej II stopnia. Pozwala ona na zdobycie tytułu technika oraz przystąpienie do egzaminu maturalnego. Posiadanie świadectwa dojrzałości uprawnia do rekrutacji na studia wyższe, na przykład na politechnikach czy uniwersytetach przyrodniczych. Osoba z doświadczeniem praktycznym i tytułem inżyniera staje się niezwykle cenionym ekspertem na rynku pracy, mogącym pełnić funkcje kierownicze, nadzorować duże procesy technologiczne lub projektować nowe rozwiązania.

Alternatywną ścieżką po zdobyciu zawodu jest założenie własnej działalności gospodarczej. Wykwalifikowany rzemieślnik z uprawnieniami państwowymi może świadczyć usługi bezpośrednio dla klientów indywidualnych oraz firm. Prowadzenie własnego warsztatu, firmy budowlanej lub salonu usługowego daje niezależność finansową i pozwala na samodzielne kształtowanie cennika, co prowadzi do znacznego pomnożenia dochodów.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
25. maj 2026 01:33