StoryEditor
Biznes
17.08.2026 15:54

Verona Products Professional z wnioskiem o upadłość. Spółka miała 27,2 mln zł zobowiązań

Verona Products Professional, właściciel m.in. marki Ingrid, znajduje się w kolejnym etapie kryzysu finansowego. Po rozpoczętej we wrześniu 2023 r. restrukturyzacji spółka 7 maja 2026 r. złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości. Sąd Rejonowy w Płocku ustanowił następnie tymczasowego nadzorcę sądowego. Według ostatnich dostępnych danych finansowych zobowiązania firmy wynosiły 27,2 mln zł, przy przychodach na poziomie 52,6 mln zł.

Verona Products Professional sp. z o.o. działa na polskim rynku od 2003 r. Spółka, zarejestrowana pod numerem KRS 0000167637 i NIP 8371658005, zajmuje się produkcją wyrobów kosmetycznych i toaletowych. Jej portfolio obejmuje m.in. marki Ingrid Cosmetics, Vollare, Revia oraz Vittorio Bellucci. Siedziba przedsiębiorstwa znajduje się w Andrzejowie Duranowskim w województwie mazowieckim. 

Problemy finansowe Verona Products Professional nie są nowe. Już 1 września 2023 r. w sprawie spółki pojawiło się obwieszczenie dotyczące ustalenia dnia układowego. W tym samym miesiącu VPP znalazła się na 5. miejscu zestawienia najbardziej zadłużonych firm, wobec których rozpoczęto postępowania restrukturyzacyjne. Wartość jej zobowiązań wynosiła wówczas 27,2 mln zł.  Według danych MGBI we wrześniu 2023 r. postępowania restrukturyzacyjne rozpoczęły się w 347 firmach, a 228 przedsiębiorstw rozpoczęło starania o ich wszczęcie. VPP należała więc do największych pod względem zadłużenia podmiotów obejmowanych wówczas procesem restrukturyzacyjnym. MGBI zastrzega przy tym, że prezentowane wartości zobowiązań bazują na najnowszych dostępnych wówczas sprawozdaniach i mogą różnić się od ich późniejszej rzeczywistej wartości. 

image

Revers i Verona Products Professional w czołówce zakwestionowanych do 2024 r. przez Safety Gate polskich produktów kosmetycznych [ANALIZA]

Kolejny etap rozpoczął się 4 grudnia 2023 r., kiedy dłużnik złożył wniosek restrukturyzacyjny. Sprawa została wpisana do repertorium Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy pod sygnaturą WA1M/GRz/257/2023. W 2024 r. wierzyciele przyjęli układ, a do sądu skierowano wniosek o jego zatwierdzenie. 

Restrukturyzacja nie doprowadziła jednak do trwałego rozwiązania problemów. W 2026 r. w rejestrach pojawiły się kolejne czynności dotyczące postępowania. 7 maja 2026 r. Verona Products Professional złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości, który został zarejestrowany przez Sąd Rejonowy w Płocku w sprawie o sygnaturze PL1P/GU/260/2026. 

Sąd zabezpieczył majątek spółki

Istotnym wydarzeniem było postanowienie z 15 czerwca 2026 r. Sąd Rejonowy w Płocku, V Wydział Gospodarczy ds. Upadłościowych i Restrukturyzacyjnych, ustanowił wówczas tymczasowego nadzorcę sądowego. Funkcję tę powierzono Monice Wróblewskiej.

Oznaczało to jednocześnie ograniczenie swobody zarządu. Spółka zachowała możliwość wykonywania czynności zwykłego zarządu, natomiast działania wykraczające poza ten zakres wymagały zgody tymczasowego nadzorcy sądowego. 17 czerwca 2026 r. sąd opublikował sprostowanie wcześniejszego postanowienia, korygując nazwę dłużnika. Na tym etapie kluczowe jest rozróżnienie między złożeniem wniosku o ogłoszenie upadłości a samym ogłoszeniem upadłości. Dostępne informacje wskazują, że VPP znajduje się w postępowaniu dotyczącym wniosku o upadłość; nie należy więc utożsamiać decyzji o złożeniu wniosku z prawomocnym ogłoszeniem upadłości spółki. W rejestrze KRPU widnieje obecnie 10 obwieszczeń dotyczących VPP, w tym dotyczących postępowań restrukturyzacyjnych i upadłościowych. 

27,2 mln zł zobowiązań przy 52,6 mln zł przychodów

Skala problemów finansowych spółki najlepiej widoczna jest w danych ze sprawozdań finansowych. W 2022 r. Verona Products Professional osiągnęła 52,6 mln zł przychodów netto ze sprzedaży, wobec 40,4 mln zł w 2021 r. i 42,4 mln zł w 2020 r. Oznaczało to wzrost sprzedaży o około 30 proc. w ujęciu rok do roku. 

image

Verona Products Professional ponownie otwiera sklep online

Jednocześnie wynik finansowy pozostawał niewielki w relacji do skali działalności. W 2022 r. spółka wypracowała 242,4 tys. zł zysku netto, przy 242,4 tys. zł zysku brutto. Marża netto wyniosła zaledwie około 0,46 proc. 

Znacznie bardziej niepokojące były dane bilansowe. Zobowiązania i rezerwy na zobowiązania wyniosły w 2022 r. 27,2 mln zł, podczas gdy aktywa miały wartość 33,8 mln zł, a kapitał własny 6,6 mln zł. Oznaczało to zadłużenie odpowiadające około 80 proc. aktywów. W 2021 r. zobowiązania wynosiły 25,2 mln zł, a w 2020 r. 21,6 mln zł. W ciągu dwóch lat wzrosły więc o około 5,5 mln zł, czyli o ponad 25 proc. 

Szczególnie istotna była struktura zobowiązań. W 2022 r. zobowiązania krótkoterminowe sięgały 20,7 mln zł, a długoterminowe około 5,3 mln zł. Wskaźnik bieżącej płynności wynosił 1,23, podczas gdy wskaźnik zadłużenia netto do EBITDA osiągnął 4,52. Dane te pokazują, że mimo generowania ponad 50 mln zł sprzedaży spółka działała przy stosunkowo niewielkiej poduszce kapitałowej. 

Kryzys widać było także w relacjach z pracownikami

Sygnały dotyczące problemów VPP pojawiały się również poza dokumentami finansowymi. Na profilu firmy w serwisie GoWork znajduje się 858 opinii, a średnia ocena wynosi 3,8/5 na podstawie 581 ocen. Należy jednak zaznaczyć, że GoWork informuje, iż nie weryfikuje każdej opinii przed publikacją, dlatego wpisów użytkowników nie można traktować jako niezależnego źródła potwierdzającego sytuację finansową przedsiębiorstwa. 

W lipcu 2026 r. pojawiły się tam wpisy dotyczące opóźnień w wypłatach. Jeden z użytkowników twierdził, że 11 lipca pracownicy nadal nie otrzymali wynagrodzenia za marzec. Inny wpis z 24 lipca odnosił się bezpośrednio do oczekiwania na informacje dotyczące postępowania upadłościowego. Są to jednak relacje zamieszczane przez użytkowników serwisu i powinny być traktowane jako sygnały, a nie zweryfikowane dane dotyczące całej organizacji. 

Ingrid i zmiana strategii sprzedaży

Problemy właściciela marki Ingrid zbiegły się w czasie ze zmianami w jej obecności w handlu detalicznym. W sierpniu 2024 r. pojawiły się informacje o pustych szafach Ingrid w części sklepów Rossmann. Personel niektórych placówek informował o możliwym zakończeniu współpracy, natomiast rzecznik Rossmanna zaprzeczał, jakoby sieć wycofywała markę ze sprzedaży.  W tym samym okresie VPP znajdowała się już w restrukturyzacji. Jak informował wówczas branżowy portal, układ z wierzycielami został przyjęty, a do sądu trafił wniosek o jego zatwierdzenie. 

image

Ingrid u nas już nie będzie – mówi personel Rossmanna. Sieć zaprzecza. Co się dzieje z marką należącą do VPP?

W grudniu 2025 r. spółka próbowała natomiast wzmacniać sprzedaż bezpośrednią. 4 grudnia 2025 r. uruchomiła ponownie sklep internetowy, tym razem skoncentrowany przede wszystkim na marce Ingrid. Wcześniej VPP prowadziła multibrandowy sklep GoodSoul.eu, obejmujący wszystkie najważniejsze marki z portfolio. Pod koniec 2023 r. serwis zaczął przekierowywać użytkowników do monobrandowego sklepu Ingrid, co wskazywało na zmianę strategii e-commerce. Biedronki serię zapachów, która spotkała się z krytyką części konsumentek dotyczącą podobieństwa do wcześniejszych produktów. Firma zaprzeczała zarzutom dotyczącym sposobu komunikowania zmian w portfolio. 

image

Ingrid wprowadza do Biedronki serię zapachów: konsumentki zarzucają marce gaslighting

Kolejny etap dla producenta kosmetyków

Historia Verona Products Professional pokazuje, że pomiędzy pierwszymi działaniami restrukturyzacyjnymi a wnioskiem o upadłość minęły niespełna 3 lata. We wrześniu 2023 r. spółka miała około 27,2 mln zł zobowiązań i znalazła się w pierwszej piątce najbardziej zadłużonych przedsiębiorstw rozpoczynających wówczas restrukturyzację. W maju 2026 r. sama złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości, a w czerwcu sąd ustanowił tymczasowego nadzorcę mającego zabezpieczyć jej majątek. 

Dla rynku kosmetycznego oznacza to nie tylko problem pojedynczego producenta, lecz także niepewność dotyczącą dalszego funkcjonowania marek znajdujących się w jego portfolio. Ostateczne znaczenie dla wierzycieli, pracowników, kontrahentów i dystrybutorów będzie miało rozstrzygnięcie sądu w sprawie wniosku złożonego 7 maja 2026 r. oraz dalszy sposób prowadzenia postępowania. W dniu publikacji, tj. 17 sierpnia 2026 r., dostępne rejestry potwierdzają przede wszystkim trwające postępowanie w sprawie wniosku o upadłość i ustanowienie tymczasowego nadzorcy, a nie prawomocne zakończenie działalności spółki w wyniku ogłoszenia upadłości. 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
04.09.2026 10:49
Sejm odracza walkę z greenwashingiem. Dla branży kosmetycznej stawką są miliony opakowań
Shutterstock

Sejmowe komisje przyjęły projekt przepisów wdrażających unijną dyrektywę EmpCo, która ma zaostrzyć zasady stosowania deklaracji środowiskowych. Po burzliwej dyskusji posłowie poparli jednak poprawkę przesuwającą stosowanie nowych regulacji o rok – z 27 września 2026 r. na 27 września 2027 r. Dla branży kosmetycznej, intensywnie wykorzystującej komunikację opartą na „naturalności”, zrównoważonym rozwoju i neutralności klimatycznej, oznacza to więcej czasu na dostosowanie opakowań i marketingu, ale nie zwalnia z obowiązujących już dziś zasad zakazujących wprowadzania konsumentów w błąd.

Projekt ustawy wdrażającej dyrektywę 2024/825, określaną jako EmpCo, ma przede wszystkim ograniczyć zjawisko greenwashingu. Chodzi o sytuacje, w których produkt lub marka są przedstawiane jako bardziej przyjazne środowisku, niż wynika to z dostępnych i możliwych do zweryfikowania dowodów.

Nowe przepisy mają istotne znaczenie dla producentów kosmetyków, ponieważ deklaracje środowiskowe od lat stanowią jeden z ważnych elementów komunikacji marketingowej sektora beauty. Na etykietach i opakowaniach pojawiają się określenia takie jak „eko”, „ekologiczny”, „zrównoważony”, „przyjazny dla planety” czy „neutralny klimatycznie”. Po wdrożeniu nowych zasad stosowanie ogólnych twierdzeń tego rodzaju będzie znacznie bardziej ograniczone.

Certyfikat zamiast ogólnego hasła

Zgodnie z założeniami regulacji deklaracje środowiskowe będą musiały być odpowiednio uzasadnione. Przedsiębiorcy nie będą mogli posługiwać się ogólnymi hasłami sugerującymi pozytywny wpływ produktu na środowisko, jeśli nie będą w stanie poprzeć ich wiarygodnymi dowodami lub uznanym systemem certyfikacji.

Podczas prac połączonych komisji Gospodarki i Rozwoju oraz Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa pojawiły się jednak pytania o praktyczne stosowanie nowych przepisów. Biuro Legislacyjne Sejmu zwracało uwagę na brak szczegółowych kryteriów pozwalających określić, jakie systemy certyfikacji powinny być uznawane przez przedsiębiorców.

Daniel Mańkowski, wiceprezes UOKiK, wskazywał, że sama dyrektywa nie zawiera zamkniętego katalogu takich systemów, a Komisja Europejska przyjęła otwarty charakter definicji.

Dla branży kosmetycznej problem ma wymiar szczególnie praktyczny. Rynek wykorzystuje bowiem wiele różnych oznaczeń i certyfikatów odnoszących się do składników, pochodzenia surowców, opakowań, śladu węglowego czy wpływu produkcji na środowisko. Firmy będą musiały więc nie tylko zweryfikować same deklaracje marketingowe, ale również przeanalizować, czy stojące za nimi dowody i certyfikaty spełniają wymagania nowych regulacji.

Kosmetyki i opakowania pod presją zmian

Choć podczas sejmowej debaty najwięcej emocji wywołała kwestia żywności i unijnego „zielonego listka”, problem opakowań jest równie istotny dla sektora kosmetycznego. To właśnie packaging jest jednym z kluczowych obszarów, w których marki beauty budują obecnie swoją narrację środowiskową.

Komunikaty dotyczące plastiku z recyklingu, możliwości ponownego napełniania opakowania, ograniczenia zużycia materiałów czy zmniejszenia śladu środowiskowego stają się standardowym elementem strategii marketingowych. Jednocześnie przedsiębiorcy muszą przygotowywać się również do innych regulacji unijnych, w tym PPWR, czyli rozporządzenia dotyczącego opakowań i odpadów opakowaniowych.

image

Green is the new black. Greenwashing w branży kosmetycznej [Rocznik WK 2025/26]

W efekcie producenci kosmetyków stoją przed koniecznością równoległego dostosowania receptur komunikacyjnych, etykiet, opakowań oraz wewnętrznych procedur compliance. Problem dotyczy nie tylko nowych produktów. Szczególne kontrowersje wzbudziła kwestia towarów, które zostały już wyprodukowane i znajdują się w magazynach, dystrybucji lub na półkach sklepowych.

Biznes apelował o okres przejściowy

Przedstawiciele przedsiębiorców argumentowali podczas prac komisji, że brak odpowiedniego okresu przejściowego może prowadzić do konieczności wycofywania i niszczenia produktów, których jedynym problemem byłoby oznakowanie niezgodne z nowymi wymaganiami.

Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności, przekonywał, że regulacje nie powinny prowadzić do marnowania pełnowartościowych produktów. Pracodawcy RP postulowali wprowadzenie dwuletniego okresu przejściowego, natomiast przedstawicielka resortu rolnictwa wskazywała, że właściwym rozwiązaniem mógłby być okres roczny.

Ostatecznie połączone komisje przyjęły projekt stosunkiem głosów 22 za, 11 przeciw i przy 2 głosach wstrzymujących się. Jednocześnie zaakceptowano poprawkę przewidującą przesunięcie stosowania przepisów wdrażających EmpCo z 27 września 2026 r. na 27 września 2027 r.

Dla producentów kosmetyków dodatkowe 12 miesięcy może mieć znaczenie biznesowe. Zmiana etykiety czy opakowania nie jest bowiem jedynie korektą projektu graficznego. Oznacza często konieczność przeprowadzenia audytu komunikacji, zmianę materiałów, zamówienie nowych komponentów, wykorzystanie istniejących zapasów oraz aktualizację opisów produktów w e-commerce i materiałach marketingowych.

Czy roczne odroczenie jest zgodne z prawem UE?

Przesunięcie terminu budzi jednak poważne wątpliwości prawne. Dyrektywa EmpCo przewidywała, że państwa członkowskie powinny przyjąć przepisy niezbędne do jej wykonania do 27 marca 2026 r., natomiast ich stosowanie miało rozpocząć się 27 września 2026 r. Polska nie dotrzymała pierwszego z tych terminów – rządowy projekt ustawy wpłynął do Sejmu dopiero 10 lipca 2026 r.

image

Czy w twojej "zielonej" firmie klienci myją ręce plastikiem?

Wobec Polski zostało już wszczęte postępowanie naruszeniowe związane z brakiem terminowej transpozycji. Eksperci wskazują, że państwo może mieć przestrzeń do wprowadzania precyzyjnych przepisów przejściowych dotyczących konkretnych zapasów lub produktów już wprowadzonych do obrotu, jednak generalne przesunięcie stosowania całej ustawy o rok może być trudniejsze do pogodzenia z harmonogramem określonym w unijnej dyrektywie.

Sam UOKiK podkreślał w odpowiedzi przekazanej posłom, do której dotarła Rzeczpospolita, że już obecnie każde twierdzenie środowiskowe powinno być prawdziwe, weryfikowalne i nie może wprowadzać konsumenta w błąd. Projektowane regulacje mają przede wszystkim doprecyzować istniejące zasady i rozszerzyć katalog praktyk zakazanych.

Branża beauty zyskuje czas, ale nie „wakacje” od compliance

Dla sektora kosmetycznego najważniejszy wniosek jest więc taki, że ewentualne przesunięcie stosowania przepisów do września 2027 r. nie powinno oznaczać wstrzymania przygotowań. Producenci i marki nadal muszą analizować, czy komunikaty dotyczące ekologiczności, neutralności klimatycznej, zrównoważonego rozwoju czy wpływu opakowań na środowisko są możliwe do udowodnienia.

Dodatkowy rok może natomiast zostać wykorzystany na audyt opakowań i deklaracji marketingowych, uporządkowanie dokumentacji oraz stopniowe wycofywanie komunikatów, które w przyszłości mogą zostać uznane za zbyt ogólne. Przy milionach jednostek kosmetyków wprowadzanych każdego roku na rynek koszt nieprzygotowania się do zmian może być znacznie większy niż koszt wcześniejszego dostosowania strategii komunikacyjnej.

Ostateczny kształt ustawy nie został jeszcze przesądzony. Jedno jest jednak pewne: walka z greenwashingiem będzie coraz silniej wpływać na sposób, w jaki branża kosmetyczna projektuje nie tylko swoje kampanie reklamowe, ale również same opakowania i informacje przekazywane konsumentom.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
03.09.2026 15:48
TSUE podważa podstawy obciążeń dla kosmetyków. PZPK: udział sektora w mikrozanieczyszczeniach to 1–2 proc.
Zdaniem rzeczniczki generalnej TSUE Polska przekonująco zakwestionowała uzasadnienie spornej regulacji.pmv chamara

Opinia rzeczniczki generalnej Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej Juliane Kokott w sprawie skargi Polski przeciwko Parlamentowi Europejskiemu i Radzie UE daje branży kosmetycznej nadzieję na zmianę zasad finansowania oczyszczania ścieków. Kluczowym argumentem sektora są dane dotyczące rzeczywistego udziału kosmetyków w emisji mikrozanieczyszczeń. Według niezależnych analiz może on wynosić zaledwie 1–2 proc. lub mniej, podczas gdy w ocenie skutków regulacji Komisji Europejskiej wskazano poziom 26 proc.

Opinia rzeczniczki generalnej, wydana 3 września w sprawie wniesionej przez Rzeczpospolitą Polską przeciwko Parlamentowi Europejskiemu i Radzie Unii Europejskiej (sprawa C-193/25), została pozytywnie przyjęta przez polską branżę kosmetyczną. Dotyczy ona jednego z najbardziej kontrowersyjnych elementów unijnej dyrektywy dotyczącej oczyszczania ścieków komunalnych (UWWTD), a konkretnie systemu rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP).

Według stanowiska przedstawianego przez Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego, obecny mechanizm przypisywania odpowiedzialności za mikrozanieczyszczenia opiera się na danych i metodologii, które nie odzwierciedlają rzeczywistego udziału poszczególnych sektorów w zanieczyszczaniu ścieków.

– Od miesięcy staraliśmy się wyjaśniać, dlaczego obecny system ROP opiera się na wadliwej metodologii przypisywania mikrozanieczyszczeń i nie odzwierciedla rzeczywistych emisji naszego sektora. Dane, które w tym czasie zgromadziliśmy i przedstawiliśmy najpierw polskiemu rządowi, a równolegle legislatorowi unijnemu, pokazują, że przemysł kosmetyczny jest jedynie niewielkim źródłem mikrozanieczyszczenia ścieków komunalnych w UE i nie może ponosić odpowiedzialności za mikrozanieczyszczenia, których nie wytwarza – komentuje Justyna Żerańska, dyrektorka generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego.

W czym leży problem?

Branża kosmetyczna i farmaceutyczna ma finansować zdecydowaną większość kosztów nowego systemu oczyszczania ścieków. Nowa dyrektywa ściekowa wprowadza czwarty stopień oczyszczania, którego celem jest usuwanie mikrozanieczyszczeń. Do 31 grudnia 2028 r. producenci produktów kosmetycznych i leczniczych mają zostać objęci systemem rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP) i pokrywać co najmniej 80 proc. pełnych kosztów inwestycyjnych i operacyjnych tego procesu, a także kosztów monitoringu i gromadzenia danych. Wdrażanie czwartego stopnia oczyszczania ma postępować stopniowo do 2045 r.

image

Jerzy Szyda, Pol-Hun/General Fresh: Okres przejściowy rozwiązałby wiele problemów z PPWR

Sednem sporu jest pytanie, czy kosmetyki rzeczywiście są jednym z głównych źródeł mikrozanieczyszczeń. Unijny prawodawca uzasadnia objęcie sektora kosmetycznego ROP przekonaniem, że pozostałości kosmetyków i leków są obecnie głównymi źródłami mikrozanieczyszczeń wymagających dodatkowego oczyszczania ścieków. Polska kwestionuje tę ocenę, argumentując, że nie została ona wystarczająco zbadana i udowodniona. Zdaniem Polski przypisanie tak dużej części kosztów wyłącznie dwóm sektorom może naruszać zasadę „zanieczyszczający płaci”, zasadę proporcjonalności oraz prowadzić do nierównego traktowania producentów.

Dyrektywa przewiduje wyjątki, ale odpowiedzialność może w przyszłości objąć kolejne branże. Z systemu ROP mogą zostać zwolnieni producenci, którzy wprowadzają na rynek mniej niż 1 tonę substancji rocznie lub udowodnią, że ich substancje szybko biodegradują się w ściekach albo nie generują mikrozanieczyszczeń po zakończeniu użytkowania produktu. Jednocześnie sama dyrektywa zakłada, że Komisja Europejska będzie regularnie analizować dane naukowe i monitoring ścieków, aby ocenić, czy do systemu finansowania czwartego stopnia oczyszczania powinny zostać włączone również inne kategorie produktów.

Najważniejszym punktem sporu są dane dotyczące rzeczywistego udziału branży kosmetycznej w powstawaniu mikrozanieczyszczeń obecnych w ściekach komunalnych. Coraz liczniejsze niezależne analizy wskazują, że udział kosmetyków może być znacząco niższy niż wynikało z wcześniejszych założeń wykorzystanych podczas prac nad regulacją.

Badania przeprowadzone przez DHI, ECT Oekotoxikologie i Ricardo, a także własna weryfikacja Cosmetics Europe, organizacji, do której należy Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego, wskazują, że udział sektora kosmetycznego w mikrozanieczyszczeniach ścieków wynosi prawdopodobnie około 1–2 proc. lub nawet mniej. Do podobnych wniosków prowadzi również niedawno opublikowane, recenzowane badanie naukowe na łamach czasopisma „Environmental Sciences Europe”.

Tymczasem w ocenie skutków regulacji przygotowanej przez Komisję Europejską pojawiła się wartość 26 proc. Branża kosmetyczna kwestionuje jednak metodologię, która doprowadziła do uzyskania takiego wyniku. Jak wskazuje, w wykorzystywanych danych znalazły się m.in. substancje zakazane, substancje niestosowane w kosmetykach, takie jak środek owadobójczy permetryna, a także substancje powszechnie występujące w różnych produktach i sektorach, w tym popularne tłuszcze spożywcze. Zdaniem przedstawicieli sektora część tych substancji została błędnie przypisana wyłącznie jednej branży.

image

„Unia zabiła mój biznes”: PPWR może zahamować zagraniczną ekspansję polskich e-sklepów

Różnica między udziałem szacowanym obecnie na 1–2 proc. a wartością 26 proc. ma fundamentalne znaczenie dla sposobu podziału kosztów wynikających z systemu ROP. To właśnie na podstawie przypisania odpowiedzialności za emisję mikrozanieczyszczeń mają być określane obciążenia finansowe producentów.

Rzeczniczka generalna wskazuje na błędy prawodawcy

Zdaniem rzeczniczki generalnej TSUE Polska przekonująco zakwestionowała uzasadnienie spornej regulacji. W opinii wskazano, że prawodawca Unii Europejskiej popełnił oczywiste błędy w wykonywaniu przysługujących mu uprawnień dyskrecjonalnych.

Istotnym elementem opinii jest również wskazanie, że mikrozanieczyszczenia pochodzące z produktów innych niż objęte systemem mogły zostać w toku prac nad dyrektywą niedoszacowane. Ma to szczególne znaczenie dla przyszłej implementacji przepisów na poziomie krajowym.

W opinii podkreślono także, że unijny prawodawca nie wyjaśnił w wystarczający sposób, dlaczego systemem rozszerzonej odpowiedzialności producenta nie objęto innych sektorów mogących przyczyniać się do obecności mikrozanieczyszczeń w ściekach. Jednocześnie część danych wykorzystanych przy opracowywaniu przepisów była – według argumentacji przedstawionej w sprawie – niemożliwa do zweryfikowania lub budziła wątpliwości, które nie zostały odpowiednio przeanalizowane.

Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego zwraca uwagę, że rzeczniczka generalna wskazała na zasadność zarzutów dotyczących naruszenia zasady „zanieczyszczający płaci”, a także zasad równego traktowania i proporcjonalności. W opinii zaproponowano również stwierdzenie nieważności art. 9 ust. 1 oraz załącznika III do dyrektywy, czyli przepisów stanowiących podstawę obciążeń finansowych nakładanych na sektor kosmetyczny.

Branża oczekuje nowej oceny skutków regulacji

Organizacje branżowe i firmy kosmetyczne z całej Europy oczekują teraz reakcji Komisji Europejskiej. Kluczowe znaczenie może mieć nowa ocena skutków regulacji, o której przeprowadzenie Parlament Europejski zwrócił się do końca 2026 r.

Zdaniem branży taka analiza powinna przede wszystkim zidentyfikować substancje rzeczywiście obecne w ściekach komunalnych, zweryfikować rzeczywiste koszty ich oczyszczania oraz prawidłowo przypisać odpowiedzialność poszczególnym sektorom.

image

Prawo się rzekło, PPWR u płota. Nowe obowiązki, koszty starych stocków i problem fragmentacji

Sektor kosmetyczny postuluje wykorzystanie przejrzystej metodologii oraz zaangażowanie niezależnego autorytetu naukowego, np. Europejskiej Agencji Środowiska. Ważnym elementem procesu miałyby być również konsultacje z zainteresowanymi stronami.

Według branży przyszły system ROP powinien być neutralny sektorowo i opierać się na konkretnych substancjach oraz rzeczywistym wkładzie poszczególnych branż w emisję mikrozanieczyszczeń. Oznaczałoby to objęcie odpowiedzialnością wszystkich sektorów, które faktycznie przyczyniają się do problemu, zamiast koncentrowania kosztów na wybranych grupach producentów.

– Dobry system ROP powinien być sprawiedliwy, skuteczny, oparty na konkretnych substancjach i neutralny sektorowo. Powinien obejmować wszystkich, którzy przyczyniają się do emisji mikrozanieczyszczeń w ściekach i mobilizować każdy sektor do wysiłków na rzecz podnoszenia jakości wody. Mamy nadzieję, że sąd uwzględni niezależną opinię rzeczniczki, potwierdzającą przygotowanie dyrektywy bez odpowiedniej oceny merytorycznej – podsumowuje Justyna Żerańska.

Opinia rzeczniczki generalnej nie przesądza jeszcze o rozstrzygnięciu sprawy. Nie jest wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości UE, lecz niezależną, uzasadnioną opinią przygotowaną w celu wsparcia Trybunału przed wydaniem ostatecznego orzeczenia. Dla branży kosmetycznej jej znaczenie jest jednak istotne: po raz pierwszy tak wyraźnie zakwestionowano podstawy metodologiczne, na których oparto finansową odpowiedzialność sektora za usuwanie mikrozanieczyszczeń ze ścieków komunalnych.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
07. wrzesień 2026 07:52