StoryEditor
E-commerce
10.12.2024 11:55

Bartosz Kliś, Notino: Dla nas nie ma granicy między online a offline

Bartosz Kliś, chief commercial officer w Notino / fot. Notino

Prowadzimy działalność e-commerce w 27 krajach Europy, a w 7 z nich posiadamy sklepy stacjonarne. Obsługujemy prawie 30 mln klientów. Dzięki zastosowaniu AI oraz wirtualnej rzeczywistości z powodzeniem przełamujemy bariery zakupów online i personalizujemy sprzedaż w sklepach. Wierzymy, że produkty i doświadczenia powinny być dostępne dla konsumentów, niezależnie od tego, czy wolą robić zakupy online, czy offline – mówi Bartosz Kliś, chief commercial officer w Notino.

Każdy jubileusz jest okazją do podsumowań. Zacznijmy więc od nich. Czy robił Pan analizę tego, gdzie byliście 20-lat temu a gdzie jesteście dzisiaj? Co pomogło Notino znaleźć się w tym miejscu, w którym dziś jesteście?

Myślę, że patrząc wstecz, trzeba analizować, nie tyle to, gdzie Notino było 20 lat temu, ale gdzie wówczas byliśmy jako społeczeństwo. Notino narodziło się z tego, co wielu mogłoby uznać wtedy za niedorzeczny pomysł – sprzedaży perfum przez internet. Jednak wierzyliśmy w tę wizję i wierzyliśmy, że ten segment produktów powinien być dostępny online dla każdego.

Naszym celem jest demokratyzacja branży kosmetycznej. Niezależnie od tego, gdzie mieszka klient, w dużym czy w małym mieście, kupując online ma on dostęp do najlepszych globalnych produktów i usług, których nie mogą zapewnić stacjonarne sklepy z przyczyn obiektywnych – jest ograniczona liczba sklepów i ograniczona liczba produktów, które mogą być prezentowane na półkach.

Innowacje i postęp technologiczny zawsze napędzały Notino i nadal tak jest. Było to w naszym DNA od samego początku, kiedy poszliśmy całkowicie pod prąd i staliśmy się pierwszymi w Europie, którzy sprzedawali perfumy online. Natomiast w centrum naszych działań zawsze był klient. Nie dostosowujemy się do standardów jakości usług; sami je tworzymy.

Przed każdą zmianą lub wprowadzeniem nowej funkcji zadajemy sobie pytania: „Czy to przyniesie korzyści klientowi? Czy uprości jego proces zakupowy?”.

Nasza strategia jest regularnie weryfikowana nie tylko przez wyniki sprzedażowe, ale również dzięki mierzeniu satysfakcji klientów przy użyciu międzynarodowej metodologii NPS (Net Promoter Score), której średnia wynosi 83 dla wszystkich krajów. To właśnie te dwa filary, które kierowały nami od samego początku, pozwoliły nam osiągnąć obecną pozycję na rynku. Nie zamierzamy zwalniać ani się zmieniać.

Jaki zasięg ma dziś Notino, na jakich rynkach inwestujecie a na jakie chcecie jeszcze wejść?

Prowadzimy działalność e-commerce w 27 krajach Europy, a w 7 z nich posiadamy sklepy stacjonarne. Obsługujemy prawie 30 milionów klientów. To ogromny zasięg, który wiąże się z odpowiedzialnością. Inwestujemy przede wszystkim w nasze kluczowe rynki, gdzie dostrzegamy największy potencjał – zarówno pod kątem wzrostu, jak i dostarczania wyjątkowych doświadczeń klientom. Obecnie koncentrujemy się na 15 rynkach, w tym oczywiście na polskim. Nie zamykamy się na ekspansję do innych krajów; mamy przygotowane plany na kolejne cztery rynki, w których zamierzamy się rozwijać w przyszłości. Niemniej jednak nasz główny cel to zwiększanie naszego udziału na rynkach, na których już działamy.

Z jakimi wynikami sprzedaży zamkniecie rok?

Miniony rok fiskalny, obejmujący okres od maja 2023 do kwietnia 2024, okazał się dla nas ogromnym sukcesem, ze wzrostem rok do roku o prawie jedną trzecią, z przychodem 1,2 mld euro. Choć nasz obecny rok fiskalny zakończy się dopiero w kwietniu 2025 r., to na podstawie wyników z ostatnich kilku miesięcy mogę stwierdzić, że kontynuujemy ten pozytywny trend. To naprawdę niesamowity wynik, za co chciałbym serdecznie podziękować wszystkim moim kolegom oraz partnerom biznesowym, którzy wierzą w naszą wizję i strategię oraz wspierają nas w ich realizacji.

Jak na tle innych rynków wypada Polska? Jakie są kluczowe inwestycje Notino w nasz rynek?

Polska jest naszym największym rynkiem, zarówno pod względem przychodów, jak i liczby zamówień.

Jedną z naszych największych inwestycji w Polsce było otwarcie nowego centrum dystrybucyjnego w Głuchowie o powierzchni 27 tys. mkw. Dzięki temu możemy teraz dostarczać przesyłki jeszcze szybciej niż wcześniej.

Istotną inwestycją są nasze kampanie marketingowe, z ambasadorką Małgorzatą Sochą włącznie.  To kampanie 360 stopni, widoczne we wszystkich naszych kanałach, a także w kanałach zewnętrznych – w mediach, OOH, TV i sieciach społecznościowych.

Jeśli chodzi o porównanie polskiego rynku z innymi, na których działamy, najbardziej znaczącą różnicą jest liczba sklepów stacjonarnych. W Polsce prowadzimy 10 sklepów, z czego 3 w innowacyjnym formacie Flagship – w takim modelu jako pierwszy został otwarty nasz sklep w warszawskim centrum handlowym Westfield Arkadia. Jest to największa sieć placówek w całej Europie, a polskie sklepy stanowią aż 38 proc. wszystkich naszych lokalizacji.

W bieżącym roku fiskalnym zakupy w Notino.pl zrealizowało prawie 3 miliony klientów. Dzięki naszej strategii omnichannel, Polska stała się jednym z liderów wzrostu sprzedaży, osiągając 40 proc. wzrost w porównaniu do roku ubiegłego.

Jeszcze niedawno wydawało się, że firmy związane z rynkiem beauty zachłysnęły się wręcz e-commercem i całe siły rzuciły w rozwijanie tego kanału sprzedaży. Wy – tak mocni w internetowej sprzedaży – otwieracie sklepy stacjonarne. Dlaczego? Co stacjonarna sprzedaż daje takim firmom jak Notino, co dzięki niej możecie lepiej zobaczyć, poczuć?

Wierzymy, że produkty i doświadczenia powinny być dostępne dla klientów, niezależnie od tego, czy wolą robić zakupy online, czy offline. Dlatego dostrzegamy znaczenie sklepów stacjonarnych, mimo że nie są one naszym głównym kanałem sprzedaży. Postrzegamy je jako sposób na zbliżenie się do naszych klientów, umożliwiając im osobiste odwiedzenie nas, konsultację z naszym personelem oraz wypróbowanie produktów. Uzupełniają jednocześnie transakcje online’owe poprzez Click & Collect – klienci odbierają zamówienia internetowe w naszych sklepach stacjonarnych.

Transformacja technologiczna dotyczy nie tylko e-commerce – w naszych sklepach stacjonarnych klienci mogą korzystać z takich innowacji, jak wirtualne lustro czy Fragrance Finder – asystent w doborze spersonalizowanych perfum. Wkrótce wprowadzone zostaną także nowe cyfrowe rozwiązania, które jeszcze bardziej wesprą personalizację doświadczeń zakupowych w przestrzeni offline. Zdajemy sobie sprawę, że to również ważne dla naszych partnerów, by mieli przestrzeń, w której mogą zaprezentować swoje produkty klientom, ponieważ fizyczna obecność w segmencie kosmetycznym pozostaje niezbędna.

W jakich obszarach powinien się realizować model omnichannel?

W Notino postrzegamy omnichannel znacznie szerzej niż tylko jako połączenie sklepu internetowego ze sklepami stacjonarnymi. Oprócz tradycyjnej platformy e-commerce, aplikacji oraz sklepów, nasza koncepcja omnichannel obejmuje narzędzia, które integrują świat wirtualny z fizycznym. Na przykład wirtualne lustro umożliwia klientom łatwe „przymierzanie” produktów do makijażu. Oferujemy również w pełni personalizowane Self Choice Boxes, w których klienci mogą wybrać pięć próbek produktów online do przetestowania, zamiast zamawiać finalne produkty „w ciemno” lub odwiedzać sklep stacjonarny. Tak definiujemy omnichannel, a nieustannie pracujemy nad wprowadzaniem nowych rozwiązań i innowacji w tym zakresie.

Omnichannel w Notino to nie tylko kwestia transakcyjna. To propozycja sprzedaży, która obejmuje fazy drogi zakupowej klienta oraz etapów potransakcyjnej opieki: świadomość, zainteresowanie, wyszukiwanie, odkrywanie, rozważenie, doświadczenie (magia technologii), zakup (doskonałość operacyjna), serwis transakcyjny, budowanie długoterminowej relacji z klientem po zakupie. To 360-stopniowe podejście do klienta i jego potrzeb związanych z produktami kosmetycznymi i zdrowotnymi.

 

Powyższy materiał jest fragmentem obszernego wywiadu z rocznika Wiadomości Kosmetycznych "Przyszłość rynku beauty 2025", który ukaże się na rynku w drukowanym wydaniu w drugiej połowie grudnia. Dowiesz się z niego m.in., ile sklepów stacjonarnych chce otworzyć Notino w najbliższej przyszłości, jak wspólpracuje z markami, jaki potencjał ma przed sobą polski rynek kosmetyczny i jakie trendy będą kluczowe dla marek w kontekście ich dalszego trwania. Rocznik można już zamawiać: tutaj 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
14.09.2026 11:16
Europejski e-commerce beauty rośnie. Notino, Douglas i Oriflame w czołówce transgranicznej sprzedaży
Zakupy online to główny motor cross-border.Samuel Regan-Asante

Europejski rynek online fashion, beauty i luxury wchodzi w kolejną fazę rozwoju, w której rosną znaczenie marketplace’ów, marek cyfrowych i re-commerce, a jednocześnie coraz większą przewagę zyskuje segment beauty. Według piątej edycji rankingu „TOP 500 Fashion, Beauty & Luxury Cross-Border Retail Europe 2026” firmy z zestawienia wygenerowały w 2025 r. 120 mld euro sprzedaży online, z czego 79 mld euro przypadło na handel transgraniczny.

Cross-Border Commerce Europe opublikował piątą edycję badania obejmującego 500 największych transgranicznych detalistów i marketplace’ów działających w obszarach mody, kosmetyków i dóbr luksusowych w Europie. Analiza obejmuje 30 rynków: 27 państw Unii Europejskiej, Wielką Brytanię, Szwajcarię i Norwegię. W 2025 r. cały europejski rynek fashion, beauty & luxury, uwzględniający zarówno sprzedaż online, jak i offline, był wart 635 mld euro. Z tego 185 mld euro przypadało na kanał internetowy. Oznacza to, że firmy ujęte w TOP 500 odpowiadały za około 65 proc. całego europejskiego rynku online w tych kategoriach.

120 mld euro sprzedaży TOP 500

Szczególnie istotny jest udział sprzedaży transgranicznej. Spośród 120 mld euro obrotu online wygenerowanego przez TOP 500 w 2025 r. aż 79 mld euro pochodziło z e-commerce cross-border. Oznacza to, że sprzedaż zagraniczna odpowiadała za około 66 proc. obrotu internetowego przedsiębiorstw znajdujących się w rankingu. Jednocześnie liczba firm uwzględnianych przy tworzeniu zestawienia wzrosła o 7,5 proc., co – zdaniem autorów badania – pokazuje utrzymującą się atrakcyjność europejskiego rynku transgranicznego, ale także rosnącą konkurencję.

image
Cross Border Commerce Europe

Sektor fashion, beauty & luxury pozostaje największą kategorią produktową europejskiego e-commerce. Według Cross-Border Commerce Europe odpowiada za 23 proc. całej internetowej sprzedaży produktów. W 2026 r. europejski rynek online w tych trzech segmentach ma wzrosnąć o 7 proc., do około 198 mld euro. Jeszcze szybciej ma rozwijać się grupa największych graczy: sprzedaż TOP 500 ma zwiększyć się o 8 proc., do 130 mld euro, a ich obroty transgraniczne o 10 proc., do 87 mld euro.

Na tym tle szczególnie interesująco przedstawia się sytuacja marketplace’ów. W 2025 r. generowały one 31 mld euro GMV w ramach TOP 500, odpowiadając za 39 proc. transgranicznego rynku online tej grupy. W 2026 r. wartość ta ma wzrosnąć do około 35 mld euro, czyli o 12 proc. Wzrost marketplace’ów jest jednym z najważniejszych czynników zmieniających strukturę europejskiego handlu internetowego. Jednocześnie umacnia się re-commerce, w tym sprzedaż C2C, napędzana m.in. poszukiwaniem niższych cen oraz rosnącym zainteresowaniem gospodarką obiegu zamkniętego.

Beauty radzi sobie lepiej niż moda

Jednym z najważniejszych wniosków raportu jest przewaga beauty nad fashion pod względem perspektyw rozwoju online. Autorzy badania wskazują, że kosmetyki korzystają z charakterystycznej dla tej kategorii wysokiej częstotliwości zakupów, powtarzalności sprzedaży, dużego zaangażowania konsumentów i niższego poziomu zwrotów niż w przypadku odzieży. Szczególnie istotne są segmenty skincare, kolorówki i wellness, które dobrze odpowiadają na zachowania konsumentów aktywnych cyfrowo.

image

„Unia zabiła mój biznes”: PPWR może zahamować zagraniczną ekspansję polskich e-sklepów

W przypadku branży kosmetycznej dodatkową przewagę zapewnia możliwość łączenia kilku modeli sprzedaży. Marki mogą rozwijać własne kanały DTC, budować społeczności w mediach społecznościowych, współpracować z twórcami internetowymi, a jednocześnie wykorzystywać zasięg wyspecjalizowanych e-drogerii i marketplace’ów. Taka wielokanałowość ułatwia również ekspansję zagraniczną. W praktyce marka kosmetyczna nie musi budować od podstaw własnej infrastruktury sprzedażowej na każdym rynku, aby rozpocząć działalność międzynarodową.

Potwierdza to ranking TOP 10 Beauty. Liderem europejskiego zestawienia jest Notino, wyprzedzające Douglas oraz Oriflame. Kolejne miejsca zajmują Di, Sephora, KIKO Milano, Weleda, L’Occitane, Garnier oraz Kérastase. Zestawienie pokazuje, że w transgranicznym e-commerce beauty konkurują ze sobą zarówno wyspecjalizowani sprzedawcy internetowi, sieci perfumeryjne, marki bezpośrednie, jak i globalne koncerny kosmetyczne.

Dla porównania, TOP 10 Fashion otwierają Amazon, Temu, eBay, Etsy i AliExpress, a więc przede wszystkim platformy o szerokim asortymencie oraz typu marketplace. W beauty struktura jest bardziej wyspecjalizowana. W pierwszej dziesiątce znalazły się przede wszystkim firmy i marki jednoznacznie kojarzone z kosmetykami, pielęgnacją, perfumerią lub profesjonalną pielęgnacją włosów. Jest to istotna różnica z punktu widzenia strategii ekspansji międzynarodowej.

Marketplace’y rosną, ale wraca siła marek

Raport wskazuje jednocześnie na zmianę zachowań konsumentów po okresie dynamicznego rozwoju marketplace’ów i sprzedaży napędzanej performance marketingiem. Rosnące znaczenie mają autentyczność, zaufanie i emocjonalna więź z marką. Dotyczy to także beauty, gdzie społeczności konsumenckie mogą być istotnym źródłem międzynarodowego popytu. Jako przykłady marek cyfrowych wykorzystujących storytelling, współpracę z twórcami i strategie community-driven raport wymienia m.in. Skims, Fenty Beauty i Rare Beauty.

image

Karolina Szałas, PMR: E-sklepy i cross-border zyskują na znaczeniu [ROCZNIK WK 2025/26]

Jednocześnie rozwija się segment określany jako affordable premium, lokujący się pomiędzy masowym rynkiem a tradycyjnym segmentem premium i luxury. Konsumenci poszukują produktów zapewniających jakość, atrakcyjny design i poczucie wartości, ale przy cenach bardziej dostępnych niż w klasycznym segmencie luksusowym. Dla firm kosmetycznych oznacza to konieczność precyzyjnego pozycjonowania produktów oraz równoważenia ceny, jakości i wartości marki.

W przypadku mody presja jest większa m.in. ze względu na wyższy poziom zwrotów, problemy z zapasami oraz silną konkurencję cenową. Beauty ma pod tym względem bardziej sprzyjającą charakterystykę sprzedaży internetowej. Powtarzalność zakupów i mniejsza liczba zwrotów mogą ułatwiać budowanie wartości klienta w czasie oraz skalowanie działalności na kolejnych rynkach.

Regulacje stają się elementem konkurencji

Raport zwraca również uwagę na rosnące znaczenie regulacji dotyczących handlu transgranicznego. Wymogi związane ze zrównoważonym rozwojem, transparentnością produktów i kolejnymi regulacjami europejskimi wpływają na sposób funkcjonowania przedsiębiorstw. W przypadku branży kosmetycznej oznacza to m.in. konieczność zapewnienia odpowiedniej informacji o produktach, pochodzeniu i łańcuchu dostaw oraz dostosowania komunikacji do zmieniających się wymagań.

Cross-Border Commerce Europe wskazuje, że firmy inwestujące w identyfikowalność produktów, odpowiedzialne pozyskiwanie surowców, modele cyrkularne i transparentną komunikację mogą wykorzystywać regulacje nie tylko jako obowiązek kosztowy, ale również jako element budowania przewagi konkurencyjnej i zaufania konsumentów. Dla kosmetycznych e-commerce’ów działających w wielu krajach ma to szczególne znaczenie, ponieważ skala działalności zwiększa jednocześnie skalę wymogów, które trzeba spełnić na poszczególnych rynkach.

image

Notino zwiększa sprzedaż. Polska odpowiada już za ponad 15 proc. obrotów

Prognozy na 2026 r. wskazują, że wzrost będzie kontynuowany. Przy rynku online fashion, beauty & luxury szacowanym na około 198 mld euro, TOP 500 ma osiągnąć 130 mld euro sprzedaży, w tym 87 mld euro transgranicznie. Najszybciej, według prognozy, będzie zwiększał się GMV marketplace’ów – o 12 proc., do 35 mld euro. W przypadku beauty kluczowym czynnikiem pozostaje natomiast zdolność marek i wyspecjalizowanych sprzedawców do łączenia własnych kanałów sprzedaży z marketplace’ami, społecznościami cyfrowymi i ekspansją cross-border.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
09.09.2026 14:42
Agent AI sam kupił kosmetyk i zapłacił Blik. Pierwszy taki test w Polsce
Czy AI będzie robić zakupy za nas? Pierwszy taki pilotaż w PolsceShutterstock

Po raz pierwszy w Polsce agent AI samodzielnie przeprowadził cały proces zakupowy – od monitorowania dostępności kosmetyku po jego zakup i płatność Blikiem. Pilotaż przeprowadzono w sklepie internetowym Your KAYA. To przykład tzw. agentic commerce, który może zmienić sposób, w jaki konsumenci robią zakupy online.

W tym artykule przeczytasz:

  • Konsument określa zasady, agent wykonuje zadanie
  • AI może pilnować dostępności kosmetyku
  • Blik testuje agentic commerce
  • Czy klient przestanie sam robić zakupy?

Czy w przyszłości klient będzie musiał sam pamiętać o tym, że jego ulubiony kosmetyk wrócił do sprzedaży? Niekoniecznie. Pilotaż przeprowadzony przez Blik, Juo i PayU pokazuje scenariusz, w którym takie zadanie można powierzyć agentowi AI.

W teście agent monitorował dostępność konkretnego produktu w sklepie internetowym Your KAYA – lekkiego kremu do rąk o zapachu kokosa i migdałów. Kosmetyk był początkowo niedostępny. Kiedy ponownie pojawił się w sprzedaży, agent rozpoznał jego dostępność, dodał produkt do koszyka i samodzielnie sfinalizował transakcję.

Zakup kosztował 19,99 złotych i został opłacony Blikiem. W momencie finalizacji użytkownik nie musiał wykonywać żadnej dodatkowej czynności.

Konsument określa zasady, agent wykonuje zadanie

Autonomiczny zakup nie oznaczał jednak, że sztuczna inteligencja otrzymała nieograniczony dostęp do konta czy środków użytkownika.

Najpierw konsument wskazał produkt i określił, że chce go kupić, gdy ponownie pojawi się w sprzedaży. Następnie potwierdził zgodę płatniczą, wpisując sześciocyfrowy kod BLIK i zatwierdzając operację w aplikacji bankowej. Dopiero uzyskane w ten sposób uprawnienie umożliwiło agentowi późniejsze samodzielne wykonanie transakcji.

Model opiera się więc na wcześniejszym określeniu celu, warunków i zakresu działania agenta. Konsument deleguje zadanie, ale to on ustala reguły, w ramach których sztuczna inteligencja może działać.

– Na rynku pojawia się coraz więcej rozwiązań, które potrafią wyszukać produkt, porównać oferty i wskazać najlepszą opcję zakupu. Płatność dotąd była brakującym elementem tego procesu. Nasze rozwiązanie domyka ten model: agent może przejąć cały proces zakupowy, od monitorowania oferty po finalizację transakcji Blikiem – mówi Monika Król, wiceprezeska Blika.

image

Ulta Beauty wchodzi w AI commerce. Partnerstwo z Google Gemini

AI może pilnować dostępności kosmetyku

Dla e-commerce beauty taki model może mieć szczególne znaczenie. Agent może nie tylko znaleźć kosmetyk, ale także obserwować jego dostępność i zareagować w określonym momencie.

W przyszłości podobny mechanizm może dotyczyć np. produktu, który regularnie znika ze sklepu, konkretnego wariantu kolorystycznego czy kosmetyku dostępnego w ograniczonej liczbie sztuk. Zamiast samodzielnie sprawdzać stronę sklepu, klient może określić warunki zakupu i pozostawić agentowi realizację zadania.

Technologia może być również wykorzystywana w przypadku zakupów cyklicznych. Agent może automatycznie zamawiać wskazane produkty zgodnie z ustalonym harmonogramem lub innymi warunkami.

Blik testuje agentic commerce

Pilotaż jest dla Blika próbą wykorzystania infrastruktury płatniczej w rozwijającym się modelu agentic commerce, w którym sztuczna inteligencja przejmuje część czynności wykonywanych dotychczas przez konsumenta.

– Agentic commerce zmienia definicję tego, kim jest kupujący, a wygrają w nim te systemy płatności, które będą gotowe na tę zmianę, zanim stanie się ona standardem rynkowym. Chcemy, żeby Blik był jednym z nich – podkreśla Monika Król.

W projekcie Juo odpowiadało za uruchomienie czatu z agentem AI, natomiast PayU obsłużyło płatność. Sklepem, w którym przeprowadzono test, był Your KAYA.

image

Drogeria przyszłości nie musi rywalizować z AI i TikTokiem. Jak kupuje pokolenie Alfa? Oto nowe drogi wzrostu beauty

Czy klient przestanie sam robić zakupy?

Agentic commerce może oznaczać zmianę roli konsumenta w e-commerce. Zamiast samodzielnie wyszukiwać produkty, sprawdzać ich dostępność, dodawać je do koszyka i przechodzić przez proces płatności, klient może w przyszłości przede wszystkim określać, czego potrzebuje i na jakich zasadach chce dokonać zakupu.

To jednocześnie stawia przed rynkiem nowe pytania dotyczące kontroli, bezpieczeństwa i zakresu autonomii agentów. W przeprowadzonym pilotażu zakres działania oraz zgoda na płatność zostały określone wcześniej przez użytkownika.

Na razie jest to rozwiązanie testowe, ale sam kierunek może być istotny dla e-commerce, w tym również dla rynku kosmetycznego. Jeśli agenci AI zaczną przejmować kolejne etapy ścieżki zakupowej, sklep internetowy może stać się dla konsumenta nie miejscem, do którego przychodzi po produkt, lecz zapleczem, z którego agent dokonuje zakupu w jego imieniu.

Więcej o pierwszej w Polsce transakcji zrealizowanej przez agenta AI oraz o tym, jak agentic commerce może zmienić handel, można przeczytać w Wiadomościach Handlowych.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
15. wrzesień 2026 13:33