StoryEditor
Perfumerie
12.03.2020 00:00

Kolejne sieci drogeryjne czasowo zdejmują testery z półek w związku z koronawirusem

Po Douglasie kolejne sieci sklepów kosmetycznych i perfumerii decydują się na czasowe zdjęcie z półek testerów kosmetyków do makijażu, pielęgnacyjnych, a nawet perfum w obawie przed przenoszeniem się koronawirusa wśród klientów przez wspólne używanie kosmetyków. Specjalne procedury wprowadziły perfumerie Sephora, drogerie Super-Pharm i Natura. Rossmann ani Hebe nie zdecydowały się na razie na takie posunięcie.

We wtorek poinformowaliśmy, że sieć perfumerii Douglas prewencyjnie wycofuje z półek testery produktów, do których do tej pory klienci miel swobodny dostęp. Kosmetyki można nadal wypróbować, ale podają je konsultantki i nakładają np. za pomocą szpatułki. To działanie prewencyjne, mające zapobiec przenoszeniu koronawirusa pomiędzy osobami, które nakładają kosmetyki na ciało i często robią to nie zachowując zasad higieny. Do powszechnego użytku dla klientek nadal pozostały testery produktów z atomizerem, np. perfumy.  

Zapytaliśmy największe sieci sklepów kosmetycznych, przez które codziennie przewijają się tysiące klientów, czy wprowadzają podobne środki zapobiegawcze.

Sieć perfumerii Sephora również wprowadza dodatkowe prewencyjne działania. – Na terenie wszystkich perfumerii Sephora w Polsce wstrzymane zostało wykonywanie serwisów pielęgnacyjnych i makijażowych. Zostały również usunięte wszystkie testery pielęgnacyjne – informuje Sergiusz Osmański, artistic and PR Director Sephora. Testery kosmetyków do makiajażu będą nadal dostępne – to większość asortymentu tej perfumeryjnej sieci.

Sergiusz Osmański  przypomina, że na co dzień konsultanci w perfumeriach Sephora są zobowiązani postępować zgodnie z procedurą dotyczącą zasad higieny, w tym również w przypadku konsultacji połączonych z testowaniem produktu przez klienta. Ta procedura zakłada dokładną dezynfekcję przez konsultanta przed każdą aplikacją produktu: samego testera, dłoni konsultanta, dłoni klienta, oraz wszystkich narzędzi, które służą do nałożenia produktu. Procedura ta zakłada również używanie, gdzie jest to możliwe, jednorazowych narzędzi – np. specjalnej jednorazowej szpatułki do nałożenia kremu, jednorazowej szczoteczki do nałożenia maskary, czy też jednorazowej gąbeczki do nałożenia pomadki lub błyszczyka, chusteczek do demakijażu, bawełnianych wacików i patyczków, i innych narzędzi. Dezynfekcja dłoni przy każdej aplikacji produktu odbywa się przy użyciu żelu antybakteryjnego, a dezynfekcja narzędzi płynem dezynfekującym (z alkoholem), specjalnie przeznaczonym do tego celu. Dezynfekcja każdorazowo odbywa się w obecności klienta.

Jednak, w związku z rozwijającą się dynamicznie sytuacją w ostatnich dniach Sephora wprowadza dodatkowe prewencyjne działania:  

- konsultanci w perfumeriach będą zobowiązani do używania wyłącznie jednorazowych narzędzi do nakładania produktu, a użycie pędzli makijażowych będzie zawieszone do odwołania,

- jednocześnie, wszystkie dotychczasowe zasady dotyczące dezynfekcji testerów produktów, dłoni konsultantów, oraz dłoni klientów pozostają w mocy, zgodnie z istniejącą procedurą,

- żele dezynfekujące i jednorazowe aplikatory udostępniane są klientom do użycia przy samodzielnym testowaniu produktów i klienci są o tym informowani poprzez odpowiedni komunikat widoczny w sklepie,

- klienci są także zachęcani do tego, by zwracali się do konsultanta, jeśli życzą sobie dodatkowej dezynfekcji testera.

Super-Pharm także idzie śladami Douglasa. W tej sieci nie będzie można korzystać z testerów nie tylko kosmetyków kolorowych, czy pielęgnacyjnych, ale także perfum. – Zawieszamy możliwość testowania kosmetyków do makijażu, produktów do pielęgnacji oraz perfum, o czym będziemy informować na plakatach POS, wobblerach, w wewnętrznym radiowęźle – informuje Beata Dąbrowska, marketing communication manager Super-Pharm Polska. – Będziemy również sugerować płatności raczej kartą, niż gotówką. Zalecamy też klientom  zachowanie odpowiedniego, co najmniej 1,5 metrowego odstępu w kolejkach. O tym wszystkim informujemy w drogeriach – dodaje Beata Dąbrowska.

Drogerie Natura również podjęły specjalne środki. – Polecone zostało usunięcie z sali sprzedaży testerów tuszy do rzęs, pomadek oraz błyszczyków czyli kosmetyków, które mają kontakt z błonami śluzowymi przez które następuje zakażenie. Personel naszych drogerii dezynfekuje blaty, koszyki zakupowe oraz terminale. Dbamy o to aby zachowywać bezpieczną odległość w trakcie obsługi klientów oraz zachęcamy do dokonywania płatności zbliżeniowych – informuje Kinga Furmanek-Tul, menedżer ds. komunikacji w sieci drogerii Natura.

Rossmann, największa sieć drogerii (blisko 1400 sklepów w Polsce) nie decyduje się na razie na czasowe wycofanie testerów kosmetyków. – Nie planujemy obecnie usunięcia z naszych drogerii testerów produktów do makijażu. Zakładamy, że nasi klienci znają i świadomie stosują ogólne wytyczne przygotowane dla obywateli przez Ministerstwa Zdrowia w związku z koronawirusem. W przeciwnym razie musielibyśmy usunąć z półek wszystkie produkty, bo one także mogą być dotykane przez klientów chcących np. przeczytać etykiety – mówi Agata Nowakowska, rzecznik prasowy Rossmanna.

Agata Nowakowska informuje natomiast, że zgodnie z przyjętą przez firmę Rossmann strategią działań prewencyjnych związanych z zagrożeniem zakażenia koronawirusem pracownicy otrzymują  na bieżąco wytyczne dotyczące postępowania w obecnej sytuacji, m.in. zasady higieny osobistej i zachowania w miejscu pracy, zasady dezynfekcji rąk preparatami na bazie alkoholu, zasady mycia i dezynfekcji np. klamek, włączników światła, a także ekranów w kasach, także samoobsługowych, stanowisk foto, terminali płatniczych, klawiatur komputerowych itd., zasady organizacji spotkań firmowych, zasady postępowania w wypadku stwierdzenia u pracownika objawów infekcji oraz zasad postepowania w sytuacji, gdy  pracownik miał kontakt z osobą zarażoną.

„Sieć Hebe stale i uważnie monitoruje obecną sytuację. Na bieżąco wdrażamy w naszych sklepach zalecenia służb sanitarnych. Pracownicy sklepów otrzymują odpowiednie instrukcje postępowania i znają procedury bezpieczeństwa, które są dostosowywane na bieżąco. W ich ramach zarówno pracownikom, jak i klientom, w sklepach zostaną udostępnione m.in. żele do dezynfekcji rąk (w zależności od bieżącej dostępności środków u dostawców i producentów)” – tak odpowiedziało na nasze pytanie biuro prasowe sieci Hebe.

Przypominamy, że testery kosmetyków, niezależnie od obecnej sytuacji epidemiologicznej, są potencjalnym źródłem bakterii i zarazków. Wszystkie testery (również cieni i pudrów) udostępniane klientom w sklepach powinny być codziennie dezynfekowane odpowiednimi preparatami.

Jeśli na miejscu w drogerii są wykonywane makijaże, wizażystki mają obowiązek używać czystych pędzli i dezynfekować je przed każdym użyciem (płynami wskazanymi w prawie sanitarnym). Najlepiej, jeśli cienie, pudry, czy inne tego typu produkty są najpierw nakładane na oddzielną paletę, a nie pobierane z tego samego testera przy malowaniu każdej klientki. Podkład na twarz najlepiej jest nakładać jednorazową gąbeczką (wyrzucamy ją po jednym użyciu).

Również sami klienci nie powinni nakładać kosmetyków z testerów bezpośrednio  na skórę. Zarówno kosmetyki pielęgnacyjne, jak i do makijażu (np. pomadki, błyszczyki) powinny być nakładane za pomocą jednorazowej szpatułki, wacika lub patyczka kosmetycznego np. na czystą dłoń i następnie dopiero na twarz lub usta (nie wkładamy tego samego patyczka ponownie do produktu).

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Handel
06.09.2026 09:16
60 proc. młodych woli kosmetyki z dyskontów. „Dupe culture” zmienia układ sił na rynku
”Dupe culture” nie jest jedynie przelotną modą z TikToka, co wyraźnie potwierdzają twarde dane analityczne (fot. Shutterstock)Shutterstock

Kupowanie tanich zamienników to już nie wstyd, lecz powód do dumy. „Dupe culture” zmienia polskie FMCG. Młodzi konsumenci chwalą się na TikToku kosmetykami z dyskontów. Jak sieci handlowe monetyzują ten trend, rzucając wyzwanie markom luksusowym?

Spis treści:

  • Psychologia portfela, czyli nowa definicja konsumenckiego sprytu
  • Koniec ery wstydu: „Dupe Mindset” w liczbach i badaniach rynkowych
  • Inżynieria produktu: Jak zaprojektować dyskontowy hit z TikToka?
  • Organiczny zasięg za zero złotych, czyli algorytm w służbie detalu
  • Fast Beauty nad Wisłą
  • Inspiracja, klon czy plagiat?
  • Kto traci najwięcej?

Psychologia portfela, czyli nowa definicja konsumenckiego sprytu

Jeszcze dekadę temu marki własne sieci handlowych kojarzyły się z produktami gorszej jakości, wybieranymi wyłącznie z powodu ograniczeń budżetowych. Często ukrywano je na dnie koszyka, obawiając się oceny innych klientów. Dziś, za sprawą pokolenia Z oraz Millenialsów, obserwujemy na polskim rynku całkowite odwrócenie tego paradygmatu. „Dupe” (skrót od angielskiego słowa duplicate) przestał być postrzegany jako tania, żenująca podróbka. W nowej, cyfrowej rzeczywistości znalezienie kosmetyku, który kosztuje ułamek ceny oryginału, a oferuje zbliżone właściwości, to dowód na konsumencki spryt i nowoczesny pragmatyzm.

Dla młodych nabywców ślepe przepłacanie za logotyp straciło na znaczeniu. W dobie inflacji i presji ekonomicznej, kultura zamienników idealnie wpisuje się w szeroki nurt smart shoppingu. Konsument w mediach społecznościowych chwali się swoim odkryciem, udowadniając, że potrafi zoptymalizować budżet bez rezygnacji z doskonałego wyglądu czy pożądanego zapachu. Powodem do dumy nie jest już samo posiadanie luksusowego przedmiotu, ale wiedza, jak ten luksus rynkowo „zhakować”.

Koniec ery wstydu: „Dupe Mindset” w liczbach i badaniach rynkowych

Zjawisko to nie jest jedynie przelotną modą z TikToka, co wyraźnie potwierdzają twarde dane analityczne. Jak wynika z raportu globalnej agencji badawczej YPulse zatytułowanego „Dupe Mindset”, mamy do czynienia ze zjawiskiem strukturalnym. Aż 67 proc. konsumentów z grupy docelowej (18–39 lat) deklaruje świadome i regularne kupowanie zamienników.

Najbardziej przełomowy wniosek z tego badania obala jednak dotychczasowy mit biedy: aż 60 proc. młodych dorosłych stwierdziło, że wybraliby tani odpowiednik, nawet gdyby w danym momencie było ich stać na oryginalny produkt z perfumerii. Dodatkowo niemal 70 proc. z nich uważa, że używanie wysokiej jakości zamienników daje im takie samo poczucie ekskluzywności. Luksus dla pokolenia Z zyskał więc nową definicję – oderwał się od tradycyjnych, stuletnich domów mody na rzecz natychmiastowego zaspokajania potrzeb w ramach racjonalnego budżetu.

Na rodzimym gruncie polskim zjawisko to podsyca tzw. Fast Beauty. Z raportu CSA „Nowe oblicze piękna” płynie wniosek, że presja wyglądu jest ogromna – 58 proc. przedstawicieli pokolenia Z czuje się przytłoczonych pędzącymi trendami. Jednocześnie 79 proc. odczuwa bolesną zależność między zawartością portfela a możliwością dbania o urodę. Dyskontowe „dupes” rozwiązują ten ból niemal idealnie, dając bilet wstępu do modnego świata za jedyne kilkanaście złotych.

Inżynieria produktu: Jak zaprojektować dyskontowy hit z TikToka?

Naiwnością byłoby sądzić, że uderzające podobieństwo kosmetyków z dyskontu do najdroższych marek selektywnych to dzieło przypadku. Giganci rynku detalicznego tacy jak Biedronka czy Lidl działają tu z precyzją chirurga. Cały proces projektowania opiera się na strategii inżynierii wstecznej i natychmiastowym mapowaniu globalnych virali.

Tworzenie idealnego zamiennika opiera się na trzech filarach.

  • Pierwszym jest błyskawiczne odtwarzanie profilu zapachowego (tzw. nut olfaktorycznych) lub konsystencji masy kosmetycznej. Wprawdzie tanie perfumy rzadko posiadają wielogodzinną trwałość zaawansowanych kompozycji, ale dla konsumenta kluczowy jest „efekt wow” podczas testowania w sklepie.
  • Drugim filarem jest psychologia opakowań i kodowanie wizualne. Projektanci dyskontowi celowo wykorzystują kształty, ciężar i kolory kojarzące się z oryginałem. Jeśli luksusowy pierwowzór używa grubego szkła i złotej typografii, zamiennik na pewno powieli tę paletę. Co ciekawe, inżynierowie opakowań potrafią sztucznie dociążyć dno taniego flakonu, aby ten „leżał w dłoni” jak produkt z kategorii premium.
  • Trzeci filar to drastyczne skrócenie czasu od projektu do wdrożenia (time-to-market). Łańcuchy dostaw marek własnych są obecnie tak wyśrubowane, że odpowiedź na internetowy hit pojawia się na paletach w sklepach w zaledwie kilka do kilkunastu tygodni.

Organiczny zasięg za zero złotych, czyli algorytm w służbie detalu

Cała ta machina nie miałaby tak spektakularnych wyników bez potęgi algorytmów. TikTok, Instagram Reels i YouTube Shorts stały się głównymi dźwigniami sprzedażowymi dla branży detalicznej. Materiały typu ślepe testy zapachów czy nakładanie zamiennika na połowę twarzy generują dziesiątki milionów wyświetleń.

Dla biznesu FMCG to sytuacja bez precedensu. Sieci takie jak Biedronka czy drogerie typu Rossmann otrzymują olbrzymi, wysoce stargetowany zasięg reklamowy bez wydawania choćby złotówki na tradycyjny marketing medialny. Użytkownicy sami wytwarzają popyt, sami budują napięcie i sami wywołują w sobie psychologiczny lęk przed przegapieniem okazji (FOMO – Fear Of Missing Out). Jeden wiralowy film potrafi wyczyścić zapasy konkretnego perfumu w tysiącach sklepów w całej Polsce w przeciągu kilkunastu godzin.

Fast Beauty nad Wisłą

Analizując rynek, łatwo zauważyć, że najwięksi gracze w Polsce doskonale podzielili między siebie segmenty. Biedronka wyspecjalizowała się w zapachowym luksusie. Na jej półkach (m.in. pod marką BeBeauty) regularnie pojawiają się perfumy nawiązujące do światowych bestsellerów takich marek jak Tom Ford (np. słynne Lost Cherry), Yves Saint Laurent czy Carolina Herrera. Sieć opiera swoją sprzedaż na ofertach rotacyjnych (in-out), co dodatkowo wymusza szybką decyzję zakupową u klienta pod presją braku ponownej dostawy.

Lidl z kolei obrał kurs na zaawansowaną pielęgnację. Jego linia Cien, ze szczególnym uwzględnieniem kremów z Q10, od lat jest obiektem porównań do absurdalnie drogich kremów La Mer czy kosmetyków La Prairie. Nawet jeśli chemiczny skład lidlowskiego kremu nie opiera się na opatentowanych algach oceanicznych, jego właściwości nawilżające i otoczka „luksusu za grosze” wystarczają do zbudowania kultowego statusu na TikToku.

Swoją potęgę w tym trendzie budują również drogerie. Rossmann, wykorzystując marki Isana oraz Rival Loves Me, błyskawicznie reaguje na światowe trendy z Sephory. Gdy w sieci wybuchł szał na bazy rozświetlające od Charlotte Tilbury, płynne róże Seleny Gomez (Rare Beauty) czy krwawe peelingi kwasowe (The Ordinary), niemiecka drogeria natychmiast dostarczyła swoim nastoletnim klientkom budżetowe odpowiedniki w łudząco podobnych opakowaniach.

Inspiracja, klon czy plagiat?

Fenomen zamienników rodzi oczywiste pytanie z zakresu prawa własności intelektualnej: dlaczego koncerny luksusowe nie wytaczają dyskontom masowych procesów? Odpowiedź leży w lukach i konstrukcji samego prawa. Zastrzeżenie patentowe konkretnej kompozycji zapachowej jest na całym świecie niesamowicie trudne i często nieskuteczne.

Można chronić znak towarowy, precyzyjne logo i unikalny design butelki, ale producenci zamienników potrafią lawirować po tej granicy perfekcyjnie. Nazwa odpowiednika jest inna, a czcionka tylko delikatnie nawiązuje do oryginału, nie wprowadzając w bezpośredni błąd co do pochodzenia towaru. W świetle prawa nie mówimy więc o nielegalnej podróbce, lecz o produkcie inspirowanym. Kluczowym argumentem obronnym dyskontów jest to, że klient w Lidlu doskonale wie, iż kupuje krem marki Cien. Nie ma tu mowy o oszustwie – konsument dokonuje wyboru w pełni świadomie.

Kto traci najwięcej?

Czy „dupe culture” dusi zyski koncernów takich jak LVMH czy Estée Lauder? Paradoksalnie nie. Grupa docelowa polująca na flakon perfum za 25 zł rzadko posiada budżet na wydanie 1500 zł w luksusowym butiku. Co więcej, istnienie tanich naśladowców utrwala w kulturze masowej status oryginału, ugruntowując go na pozycji ostatecznego wyznacznika prestiżu i marzenia zakupowego, które w przyszłości może zostać zrealizowane.

Największym przegranym całej rewolucji są marki z tzw. średniej półki, określane w biznesie jako segment masstige. Oferują one poprawne kosmetyki w cenach od 100 do 300 zł. Kiedy konsument ma do wyboru przeciętny produkt ze średniej półki w drogerii lub precyzyjnie zaprojektowany i sprawdzony przez tiktokerów dyskontowy zamiennik najdroższych marek za jedyne 20 zł, decyzja staje się prosta. Polacy omijają średnią półkę, maksymalizując w ten sposób użyteczność wydanego pieniądza.

Kultura „dupe” przestała być fanaberią nastolatków, a stała się solidnym, długofalowym wektorem rozwoju dla branży detalicznej. Będzie ona postępować i ewoluować. Marki własne, zyskując ogromny kapitał zaufania, w najbliższych latach zaczną przechodzić od etapu naśladownictwa do innowacji, oferując zaawansowane składy aktywne w dyskontowych cenach. Bariera pomiędzy produktem masowym a luksusowym na naszych oczach bezpowrotnie się zaciera. Wygranym tego procesu jest niewątpliwie poinformowany, sprytny konsument, dla którego dowodem wyczucia stylu jest dziś nie metka od słynnego projektanta, ale imponująco niski rachunek przy kasie.

Michał Czubak
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Perfumerie
04.09.2026 12:07
P-Beauty to odpowiedź na światowy luksus, nowa era retailu i starcie trendów na Douglas Cruise
25-lecie sieci Douglas w PolsceDouglas

Polskie marki luksusowe bez kompleksów stają na półkach perfumerii Douglas choć za plecami lśnią rynkowe potęgi takie jak Estēe Lauder, Lancome, Sisley, Mugler czy Pradą, a największym wyzawaniem jest rosnąca konkurencja ze strony tańszych produtów K-Beauty. Firmy z kategorii P-Beauty pokazują jednak imponujące tempo skalowania biznesu oraz nowatorskie podejście do konsumentów i strategii omnichannel

 

P-Beauty (Polish Beauty) przestało być jedynie lokalną alternatywą — dziś to dojrzały, bezkompromisowy segment premium. To właśnie przy polskich markach uczestnicy jubileuszowego Dogulas Cruise z okazji 25-lecia obecności sieci w Polsce zatrzymywali się najdłużej. Polska odpowiedź na światowy luksus  to prawdziwy bohater i najgłośniejsze odkryciem tego wydarzenia. Hdrey - przykład przemyślanej strategii omnichannel. Marka, budując równolegle własne salony monobrandowe, ze wszystkich sieci perfumeryjnych na rynku zdecydowała się na wyłączność w Douglas.P

Naprzciw niej, bez świateł kamer i celebrytów stanęła młoda polska firma SKN Hour. To trochę ewenement rynkowy, który trafił na półki Douglas zaledwie pół roku po swoim oficjalnym debiucie. Przykład ten  pokazuje nowy trend – skrócony do minimum cykl od powstania konceptu do wejścia w kanał prestiżowy. W rozmowie ze mną założycielka, Weronika podkreśliła, że nie jest, wcale łatwo wejść do masowej sprzedaży, zwłaszcza stacjonarnej, nawet markom większym, znanym. 

Veoli Botanica istnieje na rynku kilka lat, obecnie także w kanale Omnichannel - jest jednym z reprezerntantów polskiej strefy luksusu, wyznacza bowiem trendy w kategorii zaawansowanych receptur i świadomej pielęgnacji, podpiera sie badaniami, inwestuje w skladniki, nie rezygnuje ze szklanych opakowań. 

Nowy retail: Customer Experience zamiast samej półki

Jubileusz 25 lat obecności sieci Douglas w Polsce wyraźnie pokazał też ewolucję handlu stacjonarnego. Sama obecność produktu na półce to za mało — nowoczesna sprzedaż opiera się na relacji, technologii i doświadczeniu. Wyznacznikiem nowej ery w perfumeriach Douglas staje się zaawansowana diagnostyka sprzętowa, analizy skóry oparte na AI oraz eksperckie doradztwo. Sklep przekształca się w przestrzeń usług: miejsce, gdzie kosmetyk można dogłębnie poznać, dobrać podczas badania, umówić się na masaż czy skorzystać z profesjonalnego stoiska fryzjerskiego, które na evencie robiło ogromne wrażenie.

Azjatyckie starcie i niszowe zwieńczenie

Wydarzenie stało się również areną konfrontacji dwóch azjatyckich filozofii: dynamicznego K-Beauty (z nowymi markami makijażowymi i pielęgnacyjnymi) oraz stanowiącej dla niego innowacyjną przeciwwagę Japan Beauty z neurokosmetyką na czele, skupioną na redukcji stresu skóry i biologicznej harmonii. Równie intrygująco zaprezentowała się strefa zapachów niszowych. Obok legendarnych domów mody – jak Atkinsons czy Tom Ford – oraz bogatych flakonów inspirowanych estetyką arabską, wyrazisty akcent postawiła rodzima, polska marka perfum, udowadniając, że P-Beauty zdobywa najwyższe półki w każdej możliwej kategorii.

Jubileuszowy rejs z okazji 25-lecia obecności sieci Douglas w Polsce stał się doskonałym soczewką pokazującą głęboką transformację rynku kosmetycznego. Najważniejszym wnioskiem i wyraźnie zarysowanym trendem tego wydarzenia nie jest już tylko dominacja zachodnich koncernów, lecz potężna ekspansja rodzimego segmentu P -Beauty,

- Widać dojrzewanie i profesjonalizacje, rodzime firmy zaczęły to, co od dawna robiła Dr Irena Eris w segmencie luksusowym - przestały konkurować wyłącznie ceną czy naturalnym składem; dziś rywalizuje z globalnymi gigantami innowacją, estetyką i modelem dystrybucji:

Ekspresowy debiut w segmencie premium:

 Marki takie jak Hdrey wyznaczają trend budowania hybrydowego modelu sprzedaży. Rozwijając własne monobrandowe salony, jednocześnie świadomie wybierają wiodącego partnera perfumeryjnego.

OBECNE TRENDY W HANDLU LUKSUSEM BEAUTY pokazane przez Douglas Polska

Trend Customer Experience

Ewolucja z "półki" do "doświadczenia"  jest kolejnym trendem, który wyraźnie zarysował siię na evenciee, to ostateczny odwrót od tradycyjnej sprzedaży półkowej na rzecz retailu opartego na doświadczeniu (CX):

Technologia w służbie pielęgnacji - Trend tech 

tym przyciąga Douglas -  miejsce na półce przestaje wystarczać. Nowym standardem staje się obecność wykwalifikowanego doradcy, zaawansowana diagnostyka sprzętowa w sklepach stacjonarnych oraz analizy skóry oparte na sztucznej inteligencji.

Trend rozwijającej się przestrzeń usług i doradztwa

 Konsument nie przychodzi już tylko po produkt. Zgodnie z nowym trendem szuka regeneracji, wiedzy i opieki – od możliwości przetestowania formuł, przez masaże, po pełnowymiarowe strefy fryzjerskie, które stały się jednym z najbardziej obleganych punktów wydarzenia.

Trend azjatycki i neurokosmetyka

Przesunięcie w stronę biologicznej harmonii Rejs uwypuklił także zmianę w podejściu do trendów z Azji. O ile K-Beauty wciąż utrzymuje silną pozycję w obszarze dynamicznych nowości makijażowych i pielęgnacyjnych, o tyle nową, dynamicznie rosnącą siłą staje się Japan Beauty oraz neurokosmetyka. Ten trend stawia na redukcję stresu biologicznego skóry, wyciszenie, holistyczną równowagę i technologiczne wspieranie naturalnych procesów naprawczych.

Trend niszowego perfumiarstwa

Unikatowość i orientalne inspiracje W segmencie zapachowym wyraźnie widać odwrót od masowości na rzecz autentyczności i mocnych koncepcji wizualnych. Obok ikonicznych domów mody (Atkinsons, Tom Ford) rośnie popularność flakonów inspirowanych bogatą estetyką arabską. Co istotne, trend ten nie omija rodzimego rynku – dumnie dołącza do niego polskie perfumiarstwo niszowe, udowadniając, że trend P-Beauty objął już pełne spectrum branży kosmetycznej.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
07. wrzesień 2026 15:47