StoryEditor
Drogerie
29.09.2017 00:00

Drogerii Noel pomysł na biznes

Noel to lokalna sieć drogeryjna obejmująca swoim zasięgiem centralną Polskę. To trudny region – twierdzą właściciele Elżbieta i Grzegorz Nowiccy. Dlatego ostrożnie zwiększają liczbę sklepów, mocno stawiając na jak najlepszą obsługę oraz konkurencyjną ofertę produktową. Dostawcy doceniają ich biznesową działalność. Przyznali drogeriom Noel tytuł najlepszej sieci lokalnej w konkursie Drogeria Roku 2017. 

Swoją przygodę z kosmetycznym biznesem państwo Nowiccy zaczęli 28 lat temu od otwarcia drogerii z logo Natura w Łowiczu. Tak im się spodobało, że zrezygnowali z pozostałych sklepów – z bielizną i jeansami. Po kilku latach mieli sześć drogerii Natura, w tym jedną o powierzchni przekraczającej 200 mkw., z trzema stanowiskami kasowymi. – Drogeria okazała się jednak zbyt duża jak na potrzeby małego miasta, a producenci nie umieli stanąć na wysokości zadania we współpracy z podmiotem zarządzającym dużą siecią sklepów – opowiada Elżbieta Nowicka. To spowodowało, że właściciele musieli zrewidować swoje biznesowe oczekiwania i plany rozwoju. – Po pierwsze ustaliliśmy, że działając w niewielkich miastach (8-90 tys. mieszkańców), ograniczymy się do sklepów o powierzchni 60-120 mkw. Zdecydowaliśmy się też opuścić naszą dotychczasową sieć, by móc korzystać z atrakcyjnych ofert producentów i dystrybutorów. Rachunek ekonomiczny był prosty, choć może to dziwić – korzystniej było kontraktować dostawy bezpośrednio niż za pośrednictwem ogólnopolskiej sieci, a do tego ponosić koszty opłaty franczyzowej. Postanowiliśmy więc działać samodzielnie pod własnym logo – wyjaśnia genezę powstania sieci Noel Grzegorz Nowicki.

Dziś drogerii z szyldem Noel jest dwanaście. Wszystkie znajdują się w promieniu 100 km od Łowicza, w takich miastach jak Sochaczew, Łęczyca, Głowno czy Zgierz. – Choć technicznie i mentalnie jesteśmy gotowi, by opuścić ten bezpieczny obszar, to na razie bacznie przyglądamy się rynkowi i zastanawiamy nad kolejnym otwarciem w bliższym sąsiedztwie. Nawet czeka już na nas jeden lokal – mówi Elżbieta Nowicka. Z podsumowań historycznych wynika, że nowe otwarcia w sieci Noel zdarzają się raz na dwa lata. Najwyższy więc czas na kolejne – w 2015 roku do sieci dołączyły bowiem dwie drogerie w galeriach handlowych.

Centralne zarządzanie i cenna praca ekspedientek

Wszystkie sklepy Noel są połączone jednym systemem zarządzania zamówieniami, a towar do drogerii jest dostarczany z centralnego magazynu. – Dzięki temu mamy pełną kontrolę nad firmą, a personel drogerii nie musi zajmować się obsługą dostaw. To bardzo ważne, bo ekspedientki, których rolą jest sprzedaż i obsługa klienta, właśnie na tym mogą się skupić. Nie muszą nic wprowadzać do bazy, bo gdy towar trafia do drogerii, wszystko już jest w systemie – wyjaśnia pani Elżbieta. Według niej czas i umiejętności ekspedientek w drogeriach są zbyt cenne, by angażować je w proces dostarczania nowego towaru na półki. I bez tego mają one mnóstwo zadań do wykonania.

– Sprzedaż kosmetyków to ciężka praca. Ekspedientka musi mieć ogromną wiedzę i wiele umiejętności związanych z obsługą kasy, komputera, to ona rozlicza rabaty i promocje. A do tego musi zawsze ładnie wyglądać, być uśmiechnięta, zadowolona, uczesana, znać produkty, nieustannie się o nich uczyć. Nie ma drugiej branży, w której tak często pojawiają się nowości – mówi nasza rozmówczyni.

Stąd też dbałość właścicieli o szkolenia. Ich przeprowadzenie jest jedną z barier wejścia do Noela dla nowych marek czy linii produktowych. Jednak firmy chętnie przystają na ten warunek, bowiem przy 30 uczestnikach i 12 punktach handlowych organizacja takiego przedsięwzięcia jest dla nich dobrą inwestycją. Pracownice drogerii Noel chętnie w nich uczestniczą, nie jest dla niech problemem to, że muszą w tym celu poświęcić swój prywatny czas. Po stronie właścicieli sieci jest natomiast zorganizowanie transportu lub zwrot jego kosztów. Takich szkoleń czy warsztatów odbywa się od kilku do kilkunastu w roku. Dotyczą zarówno produktów, jak i obsługi klienta.

Producenci muszą dostrzec, że handel tradycyjny rządzi się tymi samymi rynkowymi zasadami co pozostali uczestnicy rynku – by przetrwał, musi zarabiać.

Merytoryczne i praktyczne przygotowanie personelu procentuje. – Naszą pozycję na regionalnym rynku w 90 proc. osiągnęliśmy dzięki naszym pracownicom. Znają produkty, branżę, psychologię klienta, wiedzą, kiedy należy podejść i zaoferować pomoc, a kiedy warto zostawić konsumenta, by sam pochodził między półkami. Umieją zachęcić do zainteresowania się danym kosmetykiem, ale mają też świadomość, że nie można za wszelką cenę przekonywać do zakupu – zapewnia pani Elżbieta. Grzegorz Nowicki dodaje, że to dzięki nim klientki wracają do Noela, nawet gdy w bezpośrednim sąsiedztwie otwiera się Rossmann czy Biedronka. Najpierw drogeria notuje kilkudziesięcioprocentowy spadek obrotów, ale powoli (średnio trwa to dwa lata) wszystko wraca do normy. Najszybciej wracają te konsumentki, które od punktu sprzedaży oczekują czegoś więcej i doceniają wysoki poziom obsługi klienta.

Właściciele drogerii dbają nie tylko o umiejętności zawodowe swojego personelu. – Etat i atrakcyjna pensja to podstawa, zależy nam, żeby nasze pracownice czuły się bezpiecznie – zapewnia Grzegorz Nowicki. I choć dla finansów firmy jest to duże obciążenie (koszty zatrudnienia stanowią średnio 70 proc. zysków), to właściciele sieci Noel powtarzają, że siła sieci tkwi w pracownikach. Większość ekspedientek pracuje w drogeriach Noel od ich powstania. Z naborem do nowych sklepów nie ma problemu. Jeszcze do niedawna każde 5 lat przepracowane w drogerii było nagradzane zagranicznym wyjazdem fundowanym przez firmę. – Dziewczyny, które są z nami od początku, zwiedziły kawał świata – cieszy się Elżbieta Nowicka. Obecnie jednak właściciele musieli zrezygnować z tych gratyfikacji. Rynek jest bardzo trudny. Wszechobecne promocje powodują, że obroty rosną, a zyski są niemal zerowe. – Mamy jednak nadzieję, że w lepszych czasach wrócimy do dawnych praktyk – dodaje.

Jeszcze będzie wspaniale!

Z pewnością rynek drogeryjny już nigdy nie będzie taki sam jak przed ekspansją Rossmanna czy dyskontów. – Wiele jednak zależy od producentów i coraz wyraźniej widać, że doceniają rolę drogerii tzw. rynku tradycyjnego – uważa Grzegorz Nowicki. – Zniszczyć markę jest łatwo, trudniej ją odbudować po tym, gdy klienci napatrzyli się na jej produkty w podartych kartonikach walające się w dyskontowych koszach lub gdy przechodzili obojętnie, bo nie miał kto im opowiedzieć o walorach danego kosmetyku – dodaje Elżbieta Nowicka.

Poprzez nieprzemyślaną politykę dystrybucyjną polscy producenci pozwolili, by w kraju, który jest jednym z największych producentów kosmetyków na świecie, rynek zaczęły przejmować produkty z Korei, Białorusi, Rosji czy Ukrainy.

Masowa oferta nigdy nie będzie też kojarzona z najwyższą jakością. Nie dziwi więc, że konsumentki poszukujące wyjątkowych produktów zwróciły się w stronę innowacyjnych kosmetyków z Azji czy naturalnych produktów ze wschodniej Europy. Krajowych producentów niepokoi ten trend. Według właścicieli sieci Noel są oni jednak sami sobie winni. – To poprzez nieprzemyślaną politykę dystrybucyjną pozwolili, by w kraju, który jest jednym z największych producentów kosmetyków na świecie, rynek zaczęły przejmować produkty z Korei, Białorusi, Rosji czy Ukrainy – twierdzi Grzegorz Nowicki. – Sprzedajemy je, bo takie są oczekiwania klientek i pozwala nam to urozmaicić nasz asortyment i odróżnić go od mass marketowej konkurencji.

Państwo Nowiccy zauważają jednak pierwsze symptomy zmiany polityki dystrybucyjnej. Krajowe marki zaczynają wprowadzać specjalne linie skierowane tylko do tradycyjnych drogerii. Wiele z nich swoją pozycję buduje na zapewnieniach, że ich produkty nigdy nie trafią do sprzedaży mass marketowej. Kilka wycofało się z szerokiej dystrybucji, zawężając swoją obecność do sklepów specjalizujących się w kosmetykach. – Nieraz dotyczy to tylko wybranych linii, ale kierunek już został nadany. Mamy nadzieję, że coraz więcej producentów i dystrybutorów zorientuje się, że warto postawić na drogerie rynku tradycyjnego. Bardzo cenimy sobie takie marki, chcemy z nimi pracować i polecać je naszym klientkom, aby ich sprzedaż rosła – deklaruje Elżbieta Nowicka. Dodaje jednak, że producenci muszą dostrzec, że handel tradycyjny rządzi się tymi samymi rynkowymi zasadami co pozostali uczestnicy rynku – by przetrwał, musi zarabiać.

Trzydniowe szaleństwo czwartkowe

Drogerie Noel stale notują wzrosty obrotów. Odwiedzane są także przez coraz większą liczbę klientów. Dzieje się tak, mimo że przez trzy ostatnie lata w bezpośrednim sąsiedztwie drogerii otwarto aż osiem sklepów konkurencji. – Działalność handlowa w centralnej Polsce jest wyjątkowo trudna. To od tutejszych Rossmannów firma Baltic Company rozpoczęła sprzedaż marki Pupa, którą przez lata z powodzeniem sprzedawaliśmy. A sam Rossmann właśnie w naszej okolicy, w 9- tysięcznym mieście uruchomił 400-metrową drogerię. Nie w Krakowie i nie w Gdańsku, tylko właśnie w centrum kraju jako pierwsi narażeni jesteśmy na nieoczekiwane posunięcia naszych partnerów biznesowych i konkurentów – zdradza Grzegorz Nowicki.

Oprócz alternatywnej, ciekawej oferty i kompetentnej, dobrze przygotowanej obsługi ogromną rolę w zatrzymaniu dotychczasowych i zdobywaniu nowych klientów odgrywają akcje marketingowe. Sieć Noel często organizuje akcje promocyjne, które komunikuje poprzez media społecznościowe. Reklamuje się także w prasie regionalnej i w radiu. Wiele nowych klientek przyciągnęły też szalone czwartki, podczas których wybrane produkty były oferowane po bardzo obniżonych cenach. Zainteresowanie było ogromne, a klientki z dalszych miejscowości skarżyły się, że nie zawsze mogą dotrzeć do drogerii w tygodniu, więc szalone czwartki w Noelach trwały… aż do soboty.

Sieć Noel wydaje także gazetki reklamowe (11 rocznie), każda w nakładzie 50 tys. sztuk. Znaleźć w nich można ok. 800 produktów w preferencyjnych cenach oraz kupony rabatowe uprawniające do zakupów wybranych produktów nawet do 40-50 proc. taniej.

Noel z internetową Ewą

Oprócz sklepów stacjonarnych od dwóch lat Noel oferuje kosmetyki także przez internet. Za sklep drogeriaewa.pl odpowiada córka państwa Nowickich – Ewa, a do jej uruchomienia namówił ich syn, który w Warszawie prowadzi firmę informatyczną. W internetowym sklepie sprzedaż rośnie o 20-30 proc. rocznie, a większość zamówień jest realizowana z dostawą do domu. Z tej formy zakupów korzystają głównie mieszkanki mniejszych miejscowości, które mają utrudniony dojazd do drogerii stacjonarnej.

Właściciele sieci Noel cieszą się z zaangażowania córki w działalność firmy. Oprócz sklepu internetowego zajmuje się ona komunikacją poprzez media społecznościowe, a także monitorowaniem trendów kosmetycznych w internecie. To dzięki niej na drogeryjne półki Noeli trafiają modne kosmetyki, o których głośno jest na blogach i vlogach. – Za sprawą rozmaitych posunięć, do których nas namówiła, w drogeriach wyraźnie wzrosła marża, a równocześnie ceny produktów pozostały na mocno konkurencyjnym poziomie – chwali córkę pan Grzegorz.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
20.07.2026 23:06
Drogeria przyszłości nie musi rywalizować z AI i TikTokiem. Jak kupuje pokolenie Alfa? Oto nowe drogi wzrostu beauty
Wybór i decyzje zakupowe kosmetyków pokolenia AlfaPatryk Makowiecki

Gen Alpha wykorzystuje internet, social media, AI i spersonalizowane rekomendacje do odkrywania kosmetyków, ale decyzje zakupowe nadal podejmuje w świecie rzeczywistym: w sklepie, w rozmowie z rodzicami i rówieśnikami oraz poprzez bezpośrednie testowanie produktów - wynika z raportu NielsenIQ i Ulta Beauty, „Smart Beauty”. Technologia nie wyeliminuje więc z rynku drogerii, ale musi zostać odpowiednio przez nie wykorzystana.

Pokolenie Alfa odkrywa świat kosmetyków i produktów beauty w internecie, ale weryfikuje swoje wybory w świecie rzeczywistym. Kanały cyfrowe pozwalają im znajdować nowości, śledzić trendy i poznawać produkty. Ale to bezpośredni kontakt z produktem pomaga im ocenić, co im odpowiada, co się sprawdza i czemu mogą zaufać.

Dane z raportu NielsenIQ i Ulta Beauty, „Smart Beauty, nowe trendy - personalizacja i Gen Alpha" wskazują na ścisły związek między tymi zachowaniami. Mimo że przedstawiciele pokolenia Alfa dorastali w świecie cyfrowym, w przypadku wielu kategorii kosmetycznych wciąż preferują zakupy stacjonarne. Powody są proste: chęć natychmiastowego zakupu oraz możliwość osobistego poznania produktu. Produkty beauty oddziałują na zmysły – kolor, zapach, konsystencję, opakowanie czy dopasowanie do skóry łatwiej ocenić na żywo.

Cyfrowe odkrywanie produktów rozpala więc ich zainteresowanie, ale sklep stacjonarny daje przedstawicielom pokolenia Alfa przestrzeń do podejmowania decyzji. Dla marek z branży beauty i wellness stanowi to szansę na połączenie tych etapów w jedną, płynną ścieżkę odkrywania produktów.

image
Wybór i decyzje zakupowe kosmetyków pokolenia Alfa
Patryk Makowiecki

Gen Alpha jest konsumentem hybrydowym

Aż 78 proc. badanych przedstawicieli Gen Alpha odkrywa produkty beauty przez co najmniej jedno źródło internetowe, ale jednocześnie 77 proc. korzysta z potwierdzenia w świecie rzeczywistym: opinii rodziny i znajomych, wydarzeń lub wizyt w sklepach.

Najważniejsze źródła wiedzy o kosmetykach to:

  • rodzice lub opiekunowie – 55%
  • znajomi i rówieśnicy – 52%
  • social media – 51%
  • oglądanie i testowanie produktów w sklepie – 39%
  • filmy i tutoriale internetowe – 31%
  • wyszukiwarki – 25%
  • konkretni influencerzy – 15%
  • strony i aplikacje marek lub sklepów – 15%
  • narzędzia AI i czaty – 14%.


Social media są więc bardzo ważne, ale nie funkcjonują samodzielnie. Wpływ rodziców i rówieśników jest co najmniej równie silny.

- Nasze badania z obszaru „Smart Beauty” wskazują, że pokolenie Alfa otwiera się na sztuczną inteligencję i personalizację w sposób, który fundamentalnie zmienia metody odkrywania produktów oraz dokonywania zakupów w kategoriach beauty i wellness – a jednocześnie wciąż polega na sklepach stacjonarnych i rzeczywistych doświadczeniach, by poruszać się w tym segmencie rynku - powiedziała Kelly Mahoney, dyrektor ds. marketingu w Ulta Beauty. 

- Szczególnie istotne jest to, że technologia napędza większą eksplorację i zaangażowanie w kategorię beauty, sprawiając, że odkrywanie jest szybsze, bardziej trafne i inspirujące dla konsumentów Generacji Alfa - dodała.

Sklep nadal buduje pewność zakupu

Okazuje się konsumenci z pokolenia Alfa korzystający ze sztucznej inteligencji częściej niż osoby niekorzystające z AI odwiedzają sklepy stacjonarne, aby obejrzeć produkty i wypróbować je osobiście - odpowiednio 57% i 36%.. Zjawisko personalizacji staje się powszechne, ponieważ przedstawiciele pokolenia Alfa mają nie tylko praktyczną, ale także emocjonalną potrzebę odkrywania i wypróbowywania nowości, chcą wiedzieć jak się go używa i natychmiast go zabrać. 

Większość młodych konsumentów preferuje zakup kosmetyków stacjonarnie:

  • zapachy – 73%;
  • makijaż – 70%;
  • pielęgnacja skóry – 66%;
  • pielęgnacja włosów – 66%;
  • produkty do paznokci – 66%.

Wniosek? AI nie zmniejsza zatem znaczenia sklepu. Przeciwnie: może wzbudzać ciekawość, która prowadzi konsumenta do fizycznej drogerii.

 

Pokolenie Alfa i zakupy. Personalizacja staje się standardem

Z narzędzi personalizacyjnych podczas zakupów beauty korzysta już 73% badanych przedstawicieli Gen Alpha. Najczęściej są to:

  • dopasowane rekomendacje produktów – 35%;
  • wyniki wyszukiwania wspierane przez AI – 31%;
  • treści proponowane na podstawie zainteresowań – 29%

Najważniejsze powody korzystania z AI to odkrywanie produktów – 53%, próbowanie czegoś nowego – 45% oraz nauka używania kosmetyków – 42%.

Personalizacja ma nie tylko znaczenie praktyczne. Sprawia również, że odkrywanie beauty wydaje się bardziej angażujące, zabawne i dopasowane do użytkownika.

Chłopcy mogą stać się nową grupą wzrostu branży beauty

Nastoletni chłopcy stanowią istotny sygnał tego, co może nadejść w przyszłości. Wyróżniają się jako wcześni użytkownicy narzędzi AI w beauty. Z asystentów zakupowych AI korzysta z nich, wobec około 15% w pozostałych grupach Gen Alpha.

Autorzy raportu interpretują to jako możliwość stworzenia przez AI nowych punktów wejścia do kategorii dla konsumentów, którzy dotychczas byli z nią słabiej związani. Wg nich “personalizowane doradztwo może obniżyć próg wejścia, ułatwić poznanie produktów i ograniczyć niepewność”.

Rodzice są strażnikami w wyborze kosmetyków

Aż 98% rodziców i opiekunów deklaruje aktywny udział w wyborze produktów beauty i personal care dla Gen Alpha. Są oni również uznawani za najbardziej pomocne źródło informacji – tak twierdzi 41% młodych respondentów, podczas gdy social media wskazuje 34% a znajomych 29%.

Dlatego sklepy stacjonarne muszą odpowiedzieć na dwie potrzeby: młodzież oczekuje szybkości i angażującego odkrywania produktów, a rodzice oczekują bezpieczeństwa, przejrzystości i odpowiedzialnego doradztwa.

Rodzice chcą przede wszystkim czytelnego oznakowania składników, produktów dopasowanych do wieku, wyodrębnionych stref oraz kompetentnej pomocy w sklepie.

image
Wybór i decyzje zakupowe kosmetyków pokolenia Alfa
Patryk Makowiecki

 „Konsument. Emocje. Technologie” -  klucz do sukcesu na Forum Branży Kosmetycznej 2026

Wnioski z raportu NIQ bezpośrednio korespondują z tematyką Forum Branży Kosmetycznej 2026, które odbędzie się 15 października 2026 jaką jest przyszłość konsumenta beauty, AI, social commerce, personalizację oraz rozwój handlu omnichannel.

Raport pokazuje, że przyszły konsument beauty nie oddziela świata cyfrowego od fizycznego. 

- Przedstawiciele pokolenia Alfa doskonale odnajdują się w realiach sztucznej inteligencji i personalizacji, jednak wykorzystują te narzędzia, by ułatwić sobie odkrywanie nowych rzeczy i budować pewność siebie – a nie po to, by zastąpić nimi doświadczenia płynące z wizyt w sklepach stacjonarnych - wskazuje  Jacqueline Flam Managing,  Director Beauty & Health at NIQ 

Dla Gen Alpha odkrycie produktu może rozpocząć się w mediach społecznościowych, zostać rozwinięte dzięki rekomendacji AI, a zakończyć testowaniem kosmetyku i zakupem w drogerii. W takim modelu AI i automatyzacja nie zastępują sklepu ani kontaktu z człowiekiem. Największą wartość przynoszą wtedy, gdy są częścią większego ekosystemu obejmującego sklep, aplikację, social media, doradców oraz wiarygodne informacje produktowe.

Wnioski te są również istotne dla dyskusji o TikTok Shop i social commerce. Social media należą do najważniejszych źródeł inspiracji kosmetycznych dla Gen Alpha, ale nie podejmują decyzji za konsumenta. Na ostateczny wybór wpływają także rodzice, rówieśnicy oraz możliwość bezpośredniego poznania produktu. Sama obecność marki na TikToku czy współpraca z influencerami nie wystarczy. 

Rola drogerii przyszłości

Sklep stacjonarny staje się miejscem podjęcia decyzji zainicjowanej w internecie. W modelu omnichannel fizyczna drogeria nie traci na znaczeniu, lecz otrzymuje nową funkcję: ma budować pewność, zaufanie i poczucie bezpieczeństwa.

Personalizacja jest podstawowym oczekiwaniem młodych konsumentów.Marki i retailerzy powinni pamiętać, że musi być także odpowiedzialna i dopasowana do wieku użytkownika. Rekomendacje produktów, wyniki wyszukiwania wspierane przez AI i treści dopasowane do zainteresowań są już częścią ich ścieżki zakupowej. 

Raport NielsenIQ wskazuje również kierunek dla innowacji produktowych i komunikacyjnych. Potencjał wzrostu tkwi w rozwiązaniach dopasowanych do wieku, poziomu wiedzy oraz potrzeb nowych grup konsumentów. Przykładem są nastoletni chłopcy. Technologia może ułatwiać im wejście do kategorii beauty, tłumacząc funkcje produktów i pomagając znaleźć rozwiązania odpowiadające konkretnym potrzebom. Popularność asystentów AI wśród części Gen Alpha można wreszcie uznać za wczesny sygnał rozwoju agentic commerce. 

Raport NIQ, choć badania nie zostały przeprowadzone w Polsce, a wyłącznie w USA, rozwija hasło Forum „Konsument. Emocje. Technologie” o czwarty, niezbędny element: zaufanie.

Firma NielsenIQ będzie miała wystąpienie podczas Forum Branży Kosmetycznej  - State of beauty. Diagnoza 2030. 

Komentarz redakcji: 

Walka o uwagę i portfel klienta nie zostanie rozstrzygnięta przez jeden kanał sprzedaży. Przyszłość rynku beauty nie będzie oparta na dominacji technologii nad handlem tradycyjnym. Gen Alpha nie wybiera między AI a drogerią. Dlatego drogeria przyszłości nie powinna rywalizować z AI, TikTokiem czy social commerce.  Nową drogą wzrostu stanie się umiejętne połączenie AI, personalizacji i sklepu w jedno doświadczenie. O tym jak to zrobić, rozmawiać będą paneliści Forum Branży Kosmetycznej 2026. Serdecznie zapraszamy!

Źródło: IQNielsen Smart Beauty: AI, Personalization and the Gen Alpha Consumer. Badanie przeprowadzono wyłącznie w USA w dniach 27 kwietnia–8 maja 2026 r. Objęło 522 przedstawicieli Gen Alpha i 500 rodziców lub opiekunów

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
15.07.2026 18:27
Niemiecki gigant goni Hebe. Rossmann bezpieczny na szczycie drogeryjnego podium
Rossmann nadal kontroluje ogromną część rynku beautyshutterstock

Konsumenci w Polsce rzadko zmieniają swoje przyzwyczajenia, ale walka o drugie miejsce na podium w branży beauty nabiera tempa. Wyniki analizy list zakupów za pierwsze sześć miesięcy 2026 roku pokazują, że choć liderzy zachowali pozycje, ich konkurenci wrzucili wyższy bieg. Na rynku drogerii najciekawsza rywalizacja toczy się obecnie za plecami lidera.

Według najnowszych analiz, pierwsza połowa 2026 roku nie przyniosła przetasowań na podium w kategorii Health & Beauty. Niekwestionowanym liderem pozostaje Rossmann. Polacy przygotowali do tej sieci niemal 10-krotnie więcej list zakupów niż do zajmującego drugą lokatę Hebe.

Prawdziwe emocje wzbudza jednak pościg, który rozpoczął zdobywca trzeciego miejsca. Jak wskazuje Listonic Ads, sieć DM dynamicznie skraca dystans do wicelidera. Różnica w liczbie planowanych zakupów między Hebe a DM wynosi obecnie 55 proc. Dla porównania, jeszcze w 2025 roku przewaga ta sięgała 75 proc.

Cyfrowe zaangażowanie i planowane zakupy

Popularność mierzona samą liczbą wizyt w placówkach handlowych to jednak nie wszystko. Konsumenci wykazują odmienne zachowania podczas planowania zakupów. Drogerie DM odnotowują świetne wyniki w obszarze lojalności i zaangażowania.

Sieć DM pozostaje liderem pod względem współdzielenia list zakupów. W pierwszym półroczu 2026 roku dodatkowo powiększyła swój udział oraz przewagę nad Rossmannem, który w tym parametrze odnotował regres.

Wyższym odsetkiem współdzielonych zestawień zakupowych może pochwalić się również Hebe. Według analiz, marka ta częściej pojawia się przy zakupach bardziej zaplanowanych i angażujących. To jasny sygnał dla dostawców kosmetyków, którzy chcą dotrzeć do odbiorców z konkretną intencją zakupową.

Nowa dynamika w branży beauty

Doganianie wicelidera przez niemiecką sieć DM zbiega się z rosnącą siłą nabywczą Polaków w 2026 roku. Konsumenci chętniej decydują się na premiumizację koszyka, szukając nieszablonowych produktów do pielęgnacji ciała i włosów. Tradycyjne drogerie wygrywają z dyskontami szerokością oraz głębokością asortymentu.

Chociaż Rossmann nadal kontroluje ogromną część rynku, dynamiczny rozwój aplikacji mobilnych i programów lojalnościowych mniejszych graczy zmienia dotychczasowy układ sił. Skracający się dystans między Hebe a DM zapowiada niezwykle emocjonującą drugą połowę roku.

Źródło danych: Listonic Ads

image

Dm stawia na aplikację. Nowa kampania ma zachęcić klientów do zakupów mobilnych

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
23. lipiec 2026 05:29