StoryEditor
Drogerie
29.09.2017 00:00

Drogerii Noel pomysł na biznes

Noel to lokalna sieć drogeryjna obejmująca swoim zasięgiem centralną Polskę. To trudny region – twierdzą właściciele Elżbieta i Grzegorz Nowiccy. Dlatego ostrożnie zwiększają liczbę sklepów, mocno stawiając na jak najlepszą obsługę oraz konkurencyjną ofertę produktową. Dostawcy doceniają ich biznesową działalność. Przyznali drogeriom Noel tytuł najlepszej sieci lokalnej w konkursie Drogeria Roku 2017. 

Swoją przygodę z kosmetycznym biznesem państwo Nowiccy zaczęli 28 lat temu od otwarcia drogerii z logo Natura w Łowiczu. Tak im się spodobało, że zrezygnowali z pozostałych sklepów – z bielizną i jeansami. Po kilku latach mieli sześć drogerii Natura, w tym jedną o powierzchni przekraczającej 200 mkw., z trzema stanowiskami kasowymi. – Drogeria okazała się jednak zbyt duża jak na potrzeby małego miasta, a producenci nie umieli stanąć na wysokości zadania we współpracy z podmiotem zarządzającym dużą siecią sklepów – opowiada Elżbieta Nowicka. To spowodowało, że właściciele musieli zrewidować swoje biznesowe oczekiwania i plany rozwoju. – Po pierwsze ustaliliśmy, że działając w niewielkich miastach (8-90 tys. mieszkańców), ograniczymy się do sklepów o powierzchni 60-120 mkw. Zdecydowaliśmy się też opuścić naszą dotychczasową sieć, by móc korzystać z atrakcyjnych ofert producentów i dystrybutorów. Rachunek ekonomiczny był prosty, choć może to dziwić – korzystniej było kontraktować dostawy bezpośrednio niż za pośrednictwem ogólnopolskiej sieci, a do tego ponosić koszty opłaty franczyzowej. Postanowiliśmy więc działać samodzielnie pod własnym logo – wyjaśnia genezę powstania sieci Noel Grzegorz Nowicki.

Dziś drogerii z szyldem Noel jest dwanaście. Wszystkie znajdują się w promieniu 100 km od Łowicza, w takich miastach jak Sochaczew, Łęczyca, Głowno czy Zgierz. – Choć technicznie i mentalnie jesteśmy gotowi, by opuścić ten bezpieczny obszar, to na razie bacznie przyglądamy się rynkowi i zastanawiamy nad kolejnym otwarciem w bliższym sąsiedztwie. Nawet czeka już na nas jeden lokal – mówi Elżbieta Nowicka. Z podsumowań historycznych wynika, że nowe otwarcia w sieci Noel zdarzają się raz na dwa lata. Najwyższy więc czas na kolejne – w 2015 roku do sieci dołączyły bowiem dwie drogerie w galeriach handlowych.

Centralne zarządzanie i cenna praca ekspedientek

Wszystkie sklepy Noel są połączone jednym systemem zarządzania zamówieniami, a towar do drogerii jest dostarczany z centralnego magazynu. – Dzięki temu mamy pełną kontrolę nad firmą, a personel drogerii nie musi zajmować się obsługą dostaw. To bardzo ważne, bo ekspedientki, których rolą jest sprzedaż i obsługa klienta, właśnie na tym mogą się skupić. Nie muszą nic wprowadzać do bazy, bo gdy towar trafia do drogerii, wszystko już jest w systemie – wyjaśnia pani Elżbieta. Według niej czas i umiejętności ekspedientek w drogeriach są zbyt cenne, by angażować je w proces dostarczania nowego towaru na półki. I bez tego mają one mnóstwo zadań do wykonania.

– Sprzedaż kosmetyków to ciężka praca. Ekspedientka musi mieć ogromną wiedzę i wiele umiejętności związanych z obsługą kasy, komputera, to ona rozlicza rabaty i promocje. A do tego musi zawsze ładnie wyglądać, być uśmiechnięta, zadowolona, uczesana, znać produkty, nieustannie się o nich uczyć. Nie ma drugiej branży, w której tak często pojawiają się nowości – mówi nasza rozmówczyni.

Stąd też dbałość właścicieli o szkolenia. Ich przeprowadzenie jest jedną z barier wejścia do Noela dla nowych marek czy linii produktowych. Jednak firmy chętnie przystają na ten warunek, bowiem przy 30 uczestnikach i 12 punktach handlowych organizacja takiego przedsięwzięcia jest dla nich dobrą inwestycją. Pracownice drogerii Noel chętnie w nich uczestniczą, nie jest dla niech problemem to, że muszą w tym celu poświęcić swój prywatny czas. Po stronie właścicieli sieci jest natomiast zorganizowanie transportu lub zwrot jego kosztów. Takich szkoleń czy warsztatów odbywa się od kilku do kilkunastu w roku. Dotyczą zarówno produktów, jak i obsługi klienta.

Producenci muszą dostrzec, że handel tradycyjny rządzi się tymi samymi rynkowymi zasadami co pozostali uczestnicy rynku – by przetrwał, musi zarabiać.

Merytoryczne i praktyczne przygotowanie personelu procentuje. – Naszą pozycję na regionalnym rynku w 90 proc. osiągnęliśmy dzięki naszym pracownicom. Znają produkty, branżę, psychologię klienta, wiedzą, kiedy należy podejść i zaoferować pomoc, a kiedy warto zostawić konsumenta, by sam pochodził między półkami. Umieją zachęcić do zainteresowania się danym kosmetykiem, ale mają też świadomość, że nie można za wszelką cenę przekonywać do zakupu – zapewnia pani Elżbieta. Grzegorz Nowicki dodaje, że to dzięki nim klientki wracają do Noela, nawet gdy w bezpośrednim sąsiedztwie otwiera się Rossmann czy Biedronka. Najpierw drogeria notuje kilkudziesięcioprocentowy spadek obrotów, ale powoli (średnio trwa to dwa lata) wszystko wraca do normy. Najszybciej wracają te konsumentki, które od punktu sprzedaży oczekują czegoś więcej i doceniają wysoki poziom obsługi klienta.

Właściciele drogerii dbają nie tylko o umiejętności zawodowe swojego personelu. – Etat i atrakcyjna pensja to podstawa, zależy nam, żeby nasze pracownice czuły się bezpiecznie – zapewnia Grzegorz Nowicki. I choć dla finansów firmy jest to duże obciążenie (koszty zatrudnienia stanowią średnio 70 proc. zysków), to właściciele sieci Noel powtarzają, że siła sieci tkwi w pracownikach. Większość ekspedientek pracuje w drogeriach Noel od ich powstania. Z naborem do nowych sklepów nie ma problemu. Jeszcze do niedawna każde 5 lat przepracowane w drogerii było nagradzane zagranicznym wyjazdem fundowanym przez firmę. – Dziewczyny, które są z nami od początku, zwiedziły kawał świata – cieszy się Elżbieta Nowicka. Obecnie jednak właściciele musieli zrezygnować z tych gratyfikacji. Rynek jest bardzo trudny. Wszechobecne promocje powodują, że obroty rosną, a zyski są niemal zerowe. – Mamy jednak nadzieję, że w lepszych czasach wrócimy do dawnych praktyk – dodaje.

Jeszcze będzie wspaniale!

Z pewnością rynek drogeryjny już nigdy nie będzie taki sam jak przed ekspansją Rossmanna czy dyskontów. – Wiele jednak zależy od producentów i coraz wyraźniej widać, że doceniają rolę drogerii tzw. rynku tradycyjnego – uważa Grzegorz Nowicki. – Zniszczyć markę jest łatwo, trudniej ją odbudować po tym, gdy klienci napatrzyli się na jej produkty w podartych kartonikach walające się w dyskontowych koszach lub gdy przechodzili obojętnie, bo nie miał kto im opowiedzieć o walorach danego kosmetyku – dodaje Elżbieta Nowicka.

Poprzez nieprzemyślaną politykę dystrybucyjną polscy producenci pozwolili, by w kraju, który jest jednym z największych producentów kosmetyków na świecie, rynek zaczęły przejmować produkty z Korei, Białorusi, Rosji czy Ukrainy.

Masowa oferta nigdy nie będzie też kojarzona z najwyższą jakością. Nie dziwi więc, że konsumentki poszukujące wyjątkowych produktów zwróciły się w stronę innowacyjnych kosmetyków z Azji czy naturalnych produktów ze wschodniej Europy. Krajowych producentów niepokoi ten trend. Według właścicieli sieci Noel są oni jednak sami sobie winni. – To poprzez nieprzemyślaną politykę dystrybucyjną pozwolili, by w kraju, który jest jednym z największych producentów kosmetyków na świecie, rynek zaczęły przejmować produkty z Korei, Białorusi, Rosji czy Ukrainy – twierdzi Grzegorz Nowicki. – Sprzedajemy je, bo takie są oczekiwania klientek i pozwala nam to urozmaicić nasz asortyment i odróżnić go od mass marketowej konkurencji.

Państwo Nowiccy zauważają jednak pierwsze symptomy zmiany polityki dystrybucyjnej. Krajowe marki zaczynają wprowadzać specjalne linie skierowane tylko do tradycyjnych drogerii. Wiele z nich swoją pozycję buduje na zapewnieniach, że ich produkty nigdy nie trafią do sprzedaży mass marketowej. Kilka wycofało się z szerokiej dystrybucji, zawężając swoją obecność do sklepów specjalizujących się w kosmetykach. – Nieraz dotyczy to tylko wybranych linii, ale kierunek już został nadany. Mamy nadzieję, że coraz więcej producentów i dystrybutorów zorientuje się, że warto postawić na drogerie rynku tradycyjnego. Bardzo cenimy sobie takie marki, chcemy z nimi pracować i polecać je naszym klientkom, aby ich sprzedaż rosła – deklaruje Elżbieta Nowicka. Dodaje jednak, że producenci muszą dostrzec, że handel tradycyjny rządzi się tymi samymi rynkowymi zasadami co pozostali uczestnicy rynku – by przetrwał, musi zarabiać.

Trzydniowe szaleństwo czwartkowe

Drogerie Noel stale notują wzrosty obrotów. Odwiedzane są także przez coraz większą liczbę klientów. Dzieje się tak, mimo że przez trzy ostatnie lata w bezpośrednim sąsiedztwie drogerii otwarto aż osiem sklepów konkurencji. – Działalność handlowa w centralnej Polsce jest wyjątkowo trudna. To od tutejszych Rossmannów firma Baltic Company rozpoczęła sprzedaż marki Pupa, którą przez lata z powodzeniem sprzedawaliśmy. A sam Rossmann właśnie w naszej okolicy, w 9- tysięcznym mieście uruchomił 400-metrową drogerię. Nie w Krakowie i nie w Gdańsku, tylko właśnie w centrum kraju jako pierwsi narażeni jesteśmy na nieoczekiwane posunięcia naszych partnerów biznesowych i konkurentów – zdradza Grzegorz Nowicki.

Oprócz alternatywnej, ciekawej oferty i kompetentnej, dobrze przygotowanej obsługi ogromną rolę w zatrzymaniu dotychczasowych i zdobywaniu nowych klientów odgrywają akcje marketingowe. Sieć Noel często organizuje akcje promocyjne, które komunikuje poprzez media społecznościowe. Reklamuje się także w prasie regionalnej i w radiu. Wiele nowych klientek przyciągnęły też szalone czwartki, podczas których wybrane produkty były oferowane po bardzo obniżonych cenach. Zainteresowanie było ogromne, a klientki z dalszych miejscowości skarżyły się, że nie zawsze mogą dotrzeć do drogerii w tygodniu, więc szalone czwartki w Noelach trwały… aż do soboty.

Sieć Noel wydaje także gazetki reklamowe (11 rocznie), każda w nakładzie 50 tys. sztuk. Znaleźć w nich można ok. 800 produktów w preferencyjnych cenach oraz kupony rabatowe uprawniające do zakupów wybranych produktów nawet do 40-50 proc. taniej.

Noel z internetową Ewą

Oprócz sklepów stacjonarnych od dwóch lat Noel oferuje kosmetyki także przez internet. Za sklep drogeriaewa.pl odpowiada córka państwa Nowickich – Ewa, a do jej uruchomienia namówił ich syn, który w Warszawie prowadzi firmę informatyczną. W internetowym sklepie sprzedaż rośnie o 20-30 proc. rocznie, a większość zamówień jest realizowana z dostawą do domu. Z tej formy zakupów korzystają głównie mieszkanki mniejszych miejscowości, które mają utrudniony dojazd do drogerii stacjonarnej.

Właściciele sieci Noel cieszą się z zaangażowania córki w działalność firmy. Oprócz sklepu internetowego zajmuje się ona komunikacją poprzez media społecznościowe, a także monitorowaniem trendów kosmetycznych w internecie. To dzięki niej na drogeryjne półki Noeli trafiają modne kosmetyki, o których głośno jest na blogach i vlogach. – Za sprawą rozmaitych posunięć, do których nas namówiła, w drogeriach wyraźnie wzrosła marża, a równocześnie ceny produktów pozostały na mocno konkurencyjnym poziomie – chwali córkę pan Grzegorz.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
24.06.2026 14:26
"Hair Skinification" i trychokosmetyki. Od niszy do masowego fenomenu [WYWIAD]
Marta Iwanowska-Giler, dyrektor ds. kreacji OnlyBio.lifeOnlyBio

Obserwujemy dziś wyraźny trend traktowania skóry głowy z taką samą powagą jak skóry twarzy - tzw. skinifikację włosów. Choć cały rynek kosmetyków do pielęgnacji w Polsce rośnie, kategoria „scalp care”, dynamicznie rozszerzająca swoją obecność na półkach sklepowych, jest jednym z najbardziej wyrazistych przejawów jego premiumizacji i specjalizacji - mówi Marta Iwanowska-Giler, dyrektor ds. kreacji w firmie OnlyBio.

Czy specjalistyczne peelingi, wcierki i olejki to już standard w koszyku przeciętnego Polaka, czy wciąż domena wąskiej grupy „włosomaniaczek”?

Marta Iwanowska-Giler: Zdecydowanie, w naszej ocenie „hair skinification” przestało być chwilowym trendem, a zmianą w podejściu do pielęgnacji włosów. Konsumenci coraz lepiej rozumieją, że kondycja włosów zaczyna się od zdrowej skóry głowy, dlatego zaczynają traktować ją z taką samą uwagą. Nawet patrząc szerzej na rozwój hair care, zdecydowanie widać, że peelingi, wcierki czy inne produkty stricte do skóry głowy zajmują już większą część półki w drogeriach, więc nie są już wyborem wyłącznie najbardziej świadomych włosomaniaczek. Coraz częściej trafiają do koszyków osób, które do tej pory ograniczały pielęgnację do szamponu i odżywki. 

image

Kosmetyki inspirowane słodyczami. Jak legalnie korzystać z cudzych znaków towarowych?

Czy marka OnlyBio wpasowała się w trend czy wykreowała większy popyt na kosmetyki trychologiczne? 

Od kilku lat konsekwentnie i bardzo intensywnie rozwijamy kategorię pielęgnacji włosów, a pozycja, jaką dziś w niej zajmuje OnlyBio, pokazuje, że ten kierunek odpowiada na potrzeby konsumentów. Wspomnę tylko, że dziś jesteśmy obecni nie tylko w kategorii pielęgnacji włosów, ale również w pielęgnacji ciała, rąk oraz w pielęgnacji włosów i ciała dla dzieci. Tak szerokie portfolio nie powstało przypadkiem, bo widzimy, że konsumenci oczekują skutecznych i łatwo dostępnych rozwiązań pielęgnacyjnych w wielu kategoriach. A to, jak rozwija się nasza oferta i jak jest odbierana przez rynek, utwierdza nas w przekonaniu, że dobrze odczytujemy potrzeby konsumentów i potrafimy na nie odpowiadać.

image

Trzy trendy w pielęgnacji włosów na 2026 rok wg Hebe

Jak udało się przenieść niszową, gabinetową wiedzę trychologiczną na masową półkę drogerii w cenach dostępnych dla każdego? Co było największym ryzykiem przy tym kroku?

W kategorii pielęgnacji włosów od początku chcieliśmy pokazać, że skuteczna pielęgnacja oparta na wiedzy trychologicznej nie musi być zarezerwowana dla gabinetów specjalistycznych. Chcieliśmy przełożyć tę wiedzę na produkty dostępne na drogeryjnej półce tak, aby były skuteczne, przystępne cenowo i jednocześnie łatwe do zrozumienia dla konsumenta. Myślę, że w tym przypadku kluczowym wyzwaniem było znalezienie równowagi między eksperckim podejściem a prostą komunikacją. Zależało nam na tym, aby nie upraszczać samej wiedzy, ale mówić o niej w sposób zrozumiały.

Od lat konsekwentnie stawiamy nie tylko na rozwój produktów, ale również na edukację. Dobrym przykładem jest wydana w tym roku książka „Trychomania. Moja pierwsza książka o włosach”, przygotowana we współpracy z lekarzami, naukowcami, trychologami i kosmetologami. Traktujemy ją jako naturalne rozwinięcie działań, które prowadzimy od lat. Bardzo zależy nam na tym, aby rzetelna wiedza o pielęgnacji włosów i skóry głowy była dostępna dla każdego.

Czy współczesny konsument kupuje oczami i zapachami, czy faktycznie czyta składy (INCI)?

Myślę, że dzisiejszy konsument nie wybiera już między wyglądem, zapachem i składem - naprawdę oczekuje jednego i drugiego. Zapach, konsystencja czy wygląd produktu nadal mają ogromne znaczenie i często decydują o pierwszym zakupie, a dziś już nie musimy wybierać pomiędzy ładnym a skutecznym produktem. Jednocześnie coraz więcej osób czyta składy, interesuje się składnikami aktywnymi i chce rozumieć, dlaczego dany produkt działa a dzisiejszy rynek pozwala na to, by produkt był skuteczny, miał dobry skład i do tego pięknie pachnął.

Jak zmieniły się wymagania klientów na przestrzeni ostatnich 2-3 lat w kontekście transparentności marek?

Ponadto konsumenci są bardziej wymagający wobec marek, bo oczekują prostego i uczciwego komunikowania składu oraz działania produktów, bez zbędnych obietnic i skomplikowanego języka. Dla nas to bardzo pozytywna zmiana, bo świadomy konsument podejmuje lepsze decyzje zakupowe, dlatego od lat stawiamy na edukację i transparentną komunikację.

Przez lata trychologia kojarzyła się z drogimi kuracjami w klinikach. Czy skuteczna walka z łupieżem, przetłuszczaniem się skóry czy wypadaniem włosów musi rujnować portfel?

My obserwujemy dziś trzy główne problemy skóry głowy, z którymi konsumenci szukają pomocy: nadmierne wypadanie włosów, przetłuszczanie się skóry głowy oraz łupież i różnego rodzaju podrażnienia/przesuszenia. Oczywiście, dużej mierze są one efektem współczesnego stylu życia, w tym przewlekłego stresu, nieodpowiedniej diety czy zaburzeń hormonalnych. Jednocześnie nie powiedziałabym, że problemów jest dziś znacząco więcej. Myślę, że przede wszystkim wzrosła świadomość konsumentów, którzy szybciej zauważają niepokojące objawy i częściej szukają profesjonalnego wsparcia. I przede wszystkim nie tuszują problemów w pierwszej kolejności, tylko szukają przyczyny.

Czy epidemia problemów z łysiejącą skórą głowy to efekt cywilizacyjny (stres, dieta), czy po prostu wynik lepszej diagnostyki?

Trzeba wziąć pod uwagę,że kosmetyk ma swoje możliwości, ale i ograniczenia. Szampon, wcierka czy peeling są niezbędną bazą do uzyskania zdrowych i mocnych włosów, jednak jeśli problem jest przewlekły i zaawansowany, pojawia się nagle lub towarzyszą mu inne objawy, warto poszerzyć diagnostykę i skonsultować się ze specjalistą. Zdrowie skóry głowy jest ściśle związane z ogólnym stanem organizmu, dlatego zawsze podkreślamy, że pielęgnacja to jeden z elementów holistycznego podejścia pielęgnacji włosów i skóry głowy.

Na szczęście skuteczna pielęgnacja nie zawsze musi dziś oznaczać od razu kosztownych wizyt czy bardzo drogich kuracji. Specjalistyczna wiedza trafiła na półki drogerii, dzięki czemu konsumenci mają dostęp do zaawansowanych produktów w przystępnych cenach. Kluczowe znaczenie ma właściwy dobór kosmetyków, regularność ich stosowania i świadoma pielęgnacja, a nie cena pojedynczego produktu. Dodam, że trycholodzy sami często we współpracy z podopiecznym zaczynają od zmiany pielęgnacji i nawyków, i to już w wielu przypadkach daje duże efekty.

Czy produkty drogeryjne są równie skutecz, co te apteczne czy te z sektora premium?

Jeśli chodzi o segmenty w kategorii pielęgnacji włosów, patrzyłabym dziś na podział między kosmetykami drogeryjnymi a premium przez pryzmat skuteczności. Dobrze opracowane produkty drogeryjne są w stanie bardzo efektywnie odpowiadać na codzienne potrzeby skóry głowy i włosów. Segment premium częściej wyróżnia się personalizacją czy dodatkowymi doświadczeniami, natomiast sama skuteczność coraz częściej wynika z jakości formulacji i właściwego dopasowania produktu do potrzeb użytkownika, a nie z jego ceny.

Czy planują Państwo ekspansję zagraniczną lub współpracę z partnerami z rynku Unii Europejskiej?

Tak, zdecydowanie - rozwój na rynkach zagranicznych jest dla nas naturalnym kierunkiem. Konsekwentnie budujemy obecność OnlyBio poza Polską i dostrzegamy duży potencjał szczególnie na rynkach europejskich. Świadoma pielęgnacja włosów i skóry głowy rozwija się nie tylko w Polsce, dlatego nasze podejście znajduje zainteresowanie również wśród zagranicznych partnerów i konsumentów. Jednocześnie do ekspansji podchodzimy z dużą uważnością. Zależy nam nie tylko na obecności w kolejnych krajach, ale przede wszystkim na budowaniu marki w oparciu o te same wartości, które są dla nas kluczowe od początku: skuteczne formulacje, przystępność cenową, edukację i transparentną komunikację. Wierzymy, że właśnie takie podejście ma potencjał, by dobrze odnaleźć się również na innych europejskich rynkach.

Dziękuję za rozmowę. 

Polski segment produktów do pielęgnacji włosów to dynamicznie rosnąca część całego rynku kosmetyków

Z raportu Centrum Analiz PKO BP „Branża kosmetyczna 06.2026: Sytuacja bieżąca i prognozy do 2031” z 23 czerwca 2026 roku wynika, że:

  • w strukturze polskiej produkcji kosmetyków szampony i preparaty do włosów zajmują bardzo mocną pozycję – odpowiadają za około 9% wartości całej produkcji sprzedanej (ustępując miejsca jedynie pielęgnacji skóry, która generuje 45 proc.) 
  • szampony odpowiadają za 11,3% sprzedaży kosmetyków
  •  z kolei koksmetyki do pielęgnacji włosów (odżywki, lakiery, pasty) stanowią obecnie 8,1% rynku
  • „pielęgnacja osobista” (do której zalicza się klasyczna pielęgnacja włosów) to wciąż największy segment rynku kosmetycznego na świecie z udziałem 43,5%
  • co ciekawe, w polskim eksporcie na wymagające rynki (np. azjatyckie) preparaty do włosów to nawet ponad 40% wysyłanych za granicę produktów kosmetycznych.

Trend trychologiczny (Science-led beauty)

Choć słowo „trychologia” rzadko pojawia się w tabelach makroekonomicznych, PKO BP wyraźnie zaznacza, że:

  • motorami wzrostu rynku są produkty oparte na dowodach naukowych (science-led)
  • konsumenci masowo przesuwają zainteresowanie z ogólnego mycia włosów na zaawansowaną pielęgnację i leczenie skóry głowy (tzw. trend skinification of hair).
  • sprzedaż rośnie m.in. dzięki dynamicznemu rozwojowi powiązanego rynku dermokosmetyków, którego wartość w Polsce przekroczyła 3 mld zł. 

Trychokosmetyki są silnie napędzane przez rynek usług -  Aż 78 proc. specjalistów działających w Polsce rozpoczęło swoją działalność niedawno (w latach 2019–2025). Popyt na specjalistyczne preparaty rośnie równolegle z tym boomem.

Oferta trychokosmetyków dzieli się na produkty profesjonalne (dostępne w gabinetach u trychologów) oraz te z półki "masstige" (dostępne w drogeriach i aptekach). 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Drogerie
24.06.2026 12:45
Kryzys na ukraińskim rynku beauty. Sieć Prostor zamyka sklepy po 21 latach
Sieć Prostor zamyka sklepy po 21 latachShutterstock

Ukraiński rynek kosmetyczny traci jednego ze swoich największych graczy. Sieć Prostor, działająca od ponad dwóch dekad i posiadająca blisko 470 sklepów, rozpoczęła proces wygaszania działalności. Decyzja oznacza zakończenie funkcjonowania jednej z najważniejszych sieci beauty w kraju, która przez lata oferowała kosmetyki, perfumy i produkty pielęgnacyjne zarówno marek międzynarodowych, jak i własnych.

W tym artykule przeczytasz:

  • Po 21 latach znika jeden z liderów rynku beauty
  • Sieć miała niemal 470 sklepów
  • Powody pozostają nieznane
  • Rynek beauty w Ukrainie pozostaje odporny, ale konkurencja rośnie

Po 21 latach znika jeden z liderów rynku beauty

Decyzja została ogłoszona przez spółkę Numis LLC, która odpowiada za rozwój i zarządzanie marką Prostor. Jak podają ukraińskie media branżowe, proces wygaszania działalności rozpocznie się 1 lipca 2026 roku i będzie przebiegał etapami.

Przedstawiciele firmy określili decyzję jako "bardzo trudną” i przeprosili klientów oraz partnerów za to, że nie mogli poinformować o niej wcześniej. 

– Głęboko doceniamy drogę, którą przeszliśmy wspólnie z naszymi klientami i partnerami, i chcemy przeprowadzić wszystkie procesy w sposób możliwie transparentny i uporządkowany – przekazała spółka w komunikacie, cytowanym przez portal All Retail.

image

Ukraina: notyfikacja rewizji technicznego regulaminu do WTO oraz start systemu notyfikacji informacji o kosmetykach

Sieć miała niemal 470 sklepów

Przez lata Prostor należał do największych sieci drogeryjnych na Ukrainie. Sieć specjalizowała się w sprzedaży kosmetyków, produktów higienicznych, chemii gospodarczej i artykułów codziennego użytku. Placówki działały w wielu miastach kraju, konkurując z innymi dużymi detalistami w segmencie health & beauty.

Jak podają ukraińskie media, sieć prowadzi działalność w 22 regionach Ukrainy. Nie ujawniono jednak, ile dokładnie sklepów obejmie proces likwidacji ani kiedy działalność zostanie całkowicie zakończona.

Powody pozostają nieznane

Spółka nie podała oficjalnych przyczyn decyzji o wycofaniu się z rynku. Jednocześnie zapewniła, że wywiąże się ze wszystkich zobowiązań wobec partnerów biznesowych.

– Firma zobowiązuje się do pełnego uregulowania wszystkich zobowiązań finansowych wobec kontrahentów – podkreślono w komunikacie.

Po zakończeniu bieżącej współpracy mają zostać podpisane dokumenty formalizujące rozwiązanie obowiązujących umów.

image

Nova Poshta testuje pełną samoobsługę w oddziałach i zapowiada skalowanie formatu

Rynek beauty w Ukrainie pozostaje odporny, ale konkurencja rośnie

Informacje o zakończeniu działalności przez Prostor pojawiają się w czasie, gdy handel detaliczny w Europie Wschodniej przechodzi okres głębokich zmian. W ostatnich miesiącach media informowały m.in. o wycofaniu się części zagranicznych marek odzieżowych z Rosji oraz restrukturyzacjach w sektorze handlu.

Pomimo wycofania się Prostor, ukraiński sektor beauty pozostaje aktywny. Silnie rozwija się sprzedaż internetowa, a liderami rynku pozostają m.in. EVA, Watsons czy platforma Makeup. Rosnące znaczenie e-commerce sprawia, że część sprzedaży kosmetyków przenosi się do kanałów cyfrowych, które w czasie wojny okazały się bardziej odporne niż handel stacjonarny. 

 

Źródło: wiadomoscihandlowe.pl

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
25. czerwiec 2026 18:05