StoryEditor
Drogerie
29.09.2017 00:00

Drogerii Noel pomysł na biznes

Noel to lokalna sieć drogeryjna obejmująca swoim zasięgiem centralną Polskę. To trudny region – twierdzą właściciele Elżbieta i Grzegorz Nowiccy. Dlatego ostrożnie zwiększają liczbę sklepów, mocno stawiając na jak najlepszą obsługę oraz konkurencyjną ofertę produktową. Dostawcy doceniają ich biznesową działalność. Przyznali drogeriom Noel tytuł najlepszej sieci lokalnej w konkursie Drogeria Roku 2017. 

Swoją przygodę z kosmetycznym biznesem państwo Nowiccy zaczęli 28 lat temu od otwarcia drogerii z logo Natura w Łowiczu. Tak im się spodobało, że zrezygnowali z pozostałych sklepów – z bielizną i jeansami. Po kilku latach mieli sześć drogerii Natura, w tym jedną o powierzchni przekraczającej 200 mkw., z trzema stanowiskami kasowymi. – Drogeria okazała się jednak zbyt duża jak na potrzeby małego miasta, a producenci nie umieli stanąć na wysokości zadania we współpracy z podmiotem zarządzającym dużą siecią sklepów – opowiada Elżbieta Nowicka. To spowodowało, że właściciele musieli zrewidować swoje biznesowe oczekiwania i plany rozwoju. – Po pierwsze ustaliliśmy, że działając w niewielkich miastach (8-90 tys. mieszkańców), ograniczymy się do sklepów o powierzchni 60-120 mkw. Zdecydowaliśmy się też opuścić naszą dotychczasową sieć, by móc korzystać z atrakcyjnych ofert producentów i dystrybutorów. Rachunek ekonomiczny był prosty, choć może to dziwić – korzystniej było kontraktować dostawy bezpośrednio niż za pośrednictwem ogólnopolskiej sieci, a do tego ponosić koszty opłaty franczyzowej. Postanowiliśmy więc działać samodzielnie pod własnym logo – wyjaśnia genezę powstania sieci Noel Grzegorz Nowicki.

Dziś drogerii z szyldem Noel jest dwanaście. Wszystkie znajdują się w promieniu 100 km od Łowicza, w takich miastach jak Sochaczew, Łęczyca, Głowno czy Zgierz. – Choć technicznie i mentalnie jesteśmy gotowi, by opuścić ten bezpieczny obszar, to na razie bacznie przyglądamy się rynkowi i zastanawiamy nad kolejnym otwarciem w bliższym sąsiedztwie. Nawet czeka już na nas jeden lokal – mówi Elżbieta Nowicka. Z podsumowań historycznych wynika, że nowe otwarcia w sieci Noel zdarzają się raz na dwa lata. Najwyższy więc czas na kolejne – w 2015 roku do sieci dołączyły bowiem dwie drogerie w galeriach handlowych.

Centralne zarządzanie i cenna praca ekspedientek

Wszystkie sklepy Noel są połączone jednym systemem zarządzania zamówieniami, a towar do drogerii jest dostarczany z centralnego magazynu. – Dzięki temu mamy pełną kontrolę nad firmą, a personel drogerii nie musi zajmować się obsługą dostaw. To bardzo ważne, bo ekspedientki, których rolą jest sprzedaż i obsługa klienta, właśnie na tym mogą się skupić. Nie muszą nic wprowadzać do bazy, bo gdy towar trafia do drogerii, wszystko już jest w systemie – wyjaśnia pani Elżbieta. Według niej czas i umiejętności ekspedientek w drogeriach są zbyt cenne, by angażować je w proces dostarczania nowego towaru na półki. I bez tego mają one mnóstwo zadań do wykonania.

– Sprzedaż kosmetyków to ciężka praca. Ekspedientka musi mieć ogromną wiedzę i wiele umiejętności związanych z obsługą kasy, komputera, to ona rozlicza rabaty i promocje. A do tego musi zawsze ładnie wyglądać, być uśmiechnięta, zadowolona, uczesana, znać produkty, nieustannie się o nich uczyć. Nie ma drugiej branży, w której tak często pojawiają się nowości – mówi nasza rozmówczyni.

Stąd też dbałość właścicieli o szkolenia. Ich przeprowadzenie jest jedną z barier wejścia do Noela dla nowych marek czy linii produktowych. Jednak firmy chętnie przystają na ten warunek, bowiem przy 30 uczestnikach i 12 punktach handlowych organizacja takiego przedsięwzięcia jest dla nich dobrą inwestycją. Pracownice drogerii Noel chętnie w nich uczestniczą, nie jest dla niech problemem to, że muszą w tym celu poświęcić swój prywatny czas. Po stronie właścicieli sieci jest natomiast zorganizowanie transportu lub zwrot jego kosztów. Takich szkoleń czy warsztatów odbywa się od kilku do kilkunastu w roku. Dotyczą zarówno produktów, jak i obsługi klienta.

Producenci muszą dostrzec, że handel tradycyjny rządzi się tymi samymi rynkowymi zasadami co pozostali uczestnicy rynku – by przetrwał, musi zarabiać.

Merytoryczne i praktyczne przygotowanie personelu procentuje. – Naszą pozycję na regionalnym rynku w 90 proc. osiągnęliśmy dzięki naszym pracownicom. Znają produkty, branżę, psychologię klienta, wiedzą, kiedy należy podejść i zaoferować pomoc, a kiedy warto zostawić konsumenta, by sam pochodził między półkami. Umieją zachęcić do zainteresowania się danym kosmetykiem, ale mają też świadomość, że nie można za wszelką cenę przekonywać do zakupu – zapewnia pani Elżbieta. Grzegorz Nowicki dodaje, że to dzięki nim klientki wracają do Noela, nawet gdy w bezpośrednim sąsiedztwie otwiera się Rossmann czy Biedronka. Najpierw drogeria notuje kilkudziesięcioprocentowy spadek obrotów, ale powoli (średnio trwa to dwa lata) wszystko wraca do normy. Najszybciej wracają te konsumentki, które od punktu sprzedaży oczekują czegoś więcej i doceniają wysoki poziom obsługi klienta.

Właściciele drogerii dbają nie tylko o umiejętności zawodowe swojego personelu. – Etat i atrakcyjna pensja to podstawa, zależy nam, żeby nasze pracownice czuły się bezpiecznie – zapewnia Grzegorz Nowicki. I choć dla finansów firmy jest to duże obciążenie (koszty zatrudnienia stanowią średnio 70 proc. zysków), to właściciele sieci Noel powtarzają, że siła sieci tkwi w pracownikach. Większość ekspedientek pracuje w drogeriach Noel od ich powstania. Z naborem do nowych sklepów nie ma problemu. Jeszcze do niedawna każde 5 lat przepracowane w drogerii było nagradzane zagranicznym wyjazdem fundowanym przez firmę. – Dziewczyny, które są z nami od początku, zwiedziły kawał świata – cieszy się Elżbieta Nowicka. Obecnie jednak właściciele musieli zrezygnować z tych gratyfikacji. Rynek jest bardzo trudny. Wszechobecne promocje powodują, że obroty rosną, a zyski są niemal zerowe. – Mamy jednak nadzieję, że w lepszych czasach wrócimy do dawnych praktyk – dodaje.

Jeszcze będzie wspaniale!

Z pewnością rynek drogeryjny już nigdy nie będzie taki sam jak przed ekspansją Rossmanna czy dyskontów. – Wiele jednak zależy od producentów i coraz wyraźniej widać, że doceniają rolę drogerii tzw. rynku tradycyjnego – uważa Grzegorz Nowicki. – Zniszczyć markę jest łatwo, trudniej ją odbudować po tym, gdy klienci napatrzyli się na jej produkty w podartych kartonikach walające się w dyskontowych koszach lub gdy przechodzili obojętnie, bo nie miał kto im opowiedzieć o walorach danego kosmetyku – dodaje Elżbieta Nowicka.

Poprzez nieprzemyślaną politykę dystrybucyjną polscy producenci pozwolili, by w kraju, który jest jednym z największych producentów kosmetyków na świecie, rynek zaczęły przejmować produkty z Korei, Białorusi, Rosji czy Ukrainy.

Masowa oferta nigdy nie będzie też kojarzona z najwyższą jakością. Nie dziwi więc, że konsumentki poszukujące wyjątkowych produktów zwróciły się w stronę innowacyjnych kosmetyków z Azji czy naturalnych produktów ze wschodniej Europy. Krajowych producentów niepokoi ten trend. Według właścicieli sieci Noel są oni jednak sami sobie winni. – To poprzez nieprzemyślaną politykę dystrybucyjną pozwolili, by w kraju, który jest jednym z największych producentów kosmetyków na świecie, rynek zaczęły przejmować produkty z Korei, Białorusi, Rosji czy Ukrainy – twierdzi Grzegorz Nowicki. – Sprzedajemy je, bo takie są oczekiwania klientek i pozwala nam to urozmaicić nasz asortyment i odróżnić go od mass marketowej konkurencji.

Państwo Nowiccy zauważają jednak pierwsze symptomy zmiany polityki dystrybucyjnej. Krajowe marki zaczynają wprowadzać specjalne linie skierowane tylko do tradycyjnych drogerii. Wiele z nich swoją pozycję buduje na zapewnieniach, że ich produkty nigdy nie trafią do sprzedaży mass marketowej. Kilka wycofało się z szerokiej dystrybucji, zawężając swoją obecność do sklepów specjalizujących się w kosmetykach. – Nieraz dotyczy to tylko wybranych linii, ale kierunek już został nadany. Mamy nadzieję, że coraz więcej producentów i dystrybutorów zorientuje się, że warto postawić na drogerie rynku tradycyjnego. Bardzo cenimy sobie takie marki, chcemy z nimi pracować i polecać je naszym klientkom, aby ich sprzedaż rosła – deklaruje Elżbieta Nowicka. Dodaje jednak, że producenci muszą dostrzec, że handel tradycyjny rządzi się tymi samymi rynkowymi zasadami co pozostali uczestnicy rynku – by przetrwał, musi zarabiać.

Trzydniowe szaleństwo czwartkowe

Drogerie Noel stale notują wzrosty obrotów. Odwiedzane są także przez coraz większą liczbę klientów. Dzieje się tak, mimo że przez trzy ostatnie lata w bezpośrednim sąsiedztwie drogerii otwarto aż osiem sklepów konkurencji. – Działalność handlowa w centralnej Polsce jest wyjątkowo trudna. To od tutejszych Rossmannów firma Baltic Company rozpoczęła sprzedaż marki Pupa, którą przez lata z powodzeniem sprzedawaliśmy. A sam Rossmann właśnie w naszej okolicy, w 9- tysięcznym mieście uruchomił 400-metrową drogerię. Nie w Krakowie i nie w Gdańsku, tylko właśnie w centrum kraju jako pierwsi narażeni jesteśmy na nieoczekiwane posunięcia naszych partnerów biznesowych i konkurentów – zdradza Grzegorz Nowicki.

Oprócz alternatywnej, ciekawej oferty i kompetentnej, dobrze przygotowanej obsługi ogromną rolę w zatrzymaniu dotychczasowych i zdobywaniu nowych klientów odgrywają akcje marketingowe. Sieć Noel często organizuje akcje promocyjne, które komunikuje poprzez media społecznościowe. Reklamuje się także w prasie regionalnej i w radiu. Wiele nowych klientek przyciągnęły też szalone czwartki, podczas których wybrane produkty były oferowane po bardzo obniżonych cenach. Zainteresowanie było ogromne, a klientki z dalszych miejscowości skarżyły się, że nie zawsze mogą dotrzeć do drogerii w tygodniu, więc szalone czwartki w Noelach trwały… aż do soboty.

Sieć Noel wydaje także gazetki reklamowe (11 rocznie), każda w nakładzie 50 tys. sztuk. Znaleźć w nich można ok. 800 produktów w preferencyjnych cenach oraz kupony rabatowe uprawniające do zakupów wybranych produktów nawet do 40-50 proc. taniej.

Noel z internetową Ewą

Oprócz sklepów stacjonarnych od dwóch lat Noel oferuje kosmetyki także przez internet. Za sklep drogeriaewa.pl odpowiada córka państwa Nowickich – Ewa, a do jej uruchomienia namówił ich syn, który w Warszawie prowadzi firmę informatyczną. W internetowym sklepie sprzedaż rośnie o 20-30 proc. rocznie, a większość zamówień jest realizowana z dostawą do domu. Z tej formy zakupów korzystają głównie mieszkanki mniejszych miejscowości, które mają utrudniony dojazd do drogerii stacjonarnej.

Właściciele sieci Noel cieszą się z zaangażowania córki w działalność firmy. Oprócz sklepu internetowego zajmuje się ona komunikacją poprzez media społecznościowe, a także monitorowaniem trendów kosmetycznych w internecie. To dzięki niej na drogeryjne półki Noeli trafiają modne kosmetyki, o których głośno jest na blogach i vlogach. – Za sprawą rozmaitych posunięć, do których nas namówiła, w drogeriach wyraźnie wzrosła marża, a równocześnie ceny produktów pozostały na mocno konkurencyjnym poziomie – chwali córkę pan Grzegorz.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Drogerie
01.10.2026 15:07
Normal wchodzi do Europy Środkowo-Wschodniej. Duńska sieć otwiera pierwsze sklepy w Rumunii
Normal Retail Romania S.R.L

Duńska sieć Normal rozpoczęła ekspansję w Europie Środkowo-Wschodniej. Jej pierwszym rynkiem w regionie została Rumunia, gdzie 30 września otwarto sklep w Mega Mall w Bukareszcie. Kolejny punkt, w Shopping City Timișoara, ruszy 2 października. Oba sklepy oferują około 3500 produktów, w tym kosmetyki, artykuły pielęgnacyjne oraz produkty z kategorii Korean i Japanese beauty.

Rumunia jest 14. europejskim rynkiem, na którym działa Normal. Duńska sieć rozwija format łączący sprzedaż kosmetyków i produktów codziennego użytku z formułą tzw. treasure hunt. Klientki i klienci przechodzą przez zmieniający się asortyment, w którym obok produktów znanych marek pojawiają się nowości i produkty trudniej dostępne w tradycyjnych kanałach sprzedaży.

Pierwszy rumuński sklep został otwarty 30 września w centrum handlowym Mega Mall w Bukareszcie. Lokal zajmuje 311 mkw. GLA, a jego oferta obejmuje około 3500 produktów. 2 października sieć uruchomi drugi punkt w Shopping City Timișoara. Ten sklep ma 445 mkw. GLA, również oferując około 3500 produktów.

Kosmetyki częścią konceptu „everything store”

Normal nie pozycjonuje się wyłącznie jako sieć kosmetyczna. W sklepach znajduje się szeroki wybór produktów do pielęgnacji, kosmetyków, artykułów gospodarstwa domowego, produktów spożywczych oraz artykułów codziennego użytku. Istotną częścią oferty pozostają jednak produkty beauty, w tym kosmetyki popularnych marek oraz produkty wpisujące się w trendy Korean i Japanese beauty.

Model biznesowy opiera się na częstej rotacji asortymentu i odkrywaniu kolejnych produktów podczas wizyty. Koncept określany przez sieć jako „treasure hunt” ma powodować, że sklep nie jest postrzegany wyłącznie jako miejsce realizacji konkretnej listy zakupowej.

image

Nowy gracz na polskim rynku drogeryjnym? Duński Normal może rzucić wyzwanie gigantom.

Z perspektywy rynku kosmetycznego istotne jest połączenie produktów beauty z innymi kategoriami FMCG. Około 3500 SKU w każdym z nowych sklepów oznacza możliwość eksponowania kosmetyków w otoczeniu produktów spożywczych i artykułów codziennego użytku, a nie wyłącznie w klasycznym środowisku drogerii.

Wybór pierwszych lokalizacji w Rumunii również wpisuje się w strategię rozwoju sieci. Mega Mall w Bukareszcie dysponuje ponad 75 900 mkw. GLA i ponad 200 sklepami. Centrum znajduje się w zasięgu około 1 mln potencjalnych klientów w promieniu 30 minut jazdy samochodem. Shopping City Timișoara ma z kolei 57 000 mkw. GLA, a jego strefa oddziaływania obejmuje około 350 tys. mieszkańców.

NEPI Rockcastle partnerem ekspansji

Za rozwój Normal w rumuńskich centrach handlowych odpowiada w ramach współpracy właściciel obiektów – NEPI Rockcastle. Spółka deklaruje, że partnerstwo z duńską siecią ma być elementem szerszej strategii wprowadzania nowych konceptów handlowych na rynki Europy Środkowo-Wschodniej.

– Normal jest wiodącym detalistą w niszowym segmencie artykułów codziennego użytku i pielęgnacji osobistej w Danii oraz najszybciej rozwijającym się sklepem typu „everything store” tej kategorii – podkreśla Ramona Marusac, Regional Head of Leasing w NEPI Rockcastle. Jak dodaje, spółka poszukuje nowych europejskich marek, które mogą wzbogacać ofertę jej centrów handlowych.

Wejście Normal do Rumunii jest pierwszym etapem współpracy, która może być rozwijana także na innych rynkach CEE. Dla sieci oznacza to wejście do regionu obejmującego m.in. Polskę, Czechy, Słowację, Węgry, Bułgarię i Chorwację, gdzie NEPI Rockcastle posiada i zarządza centrami handlowymi.

8 mld euro portfela nieruchomości

NEPI Rockcastle jest jednym z największych właścicieli i operatorów centrów handlowych w Europie Środkowo-Wschodniej. Wartość jej portfela inwestycyjnego wynosi około 8 mld euro, a obejmuje on 60 nieruchomości handlowych w ośmiu krajach.

Rumunia i Polska są dwoma największymi rynkami działalności spółki. W Polsce NEPI Rockcastle posiada 16 centrów handlowych, wśród nich Silesia City Center w Katowicach, Bonarka w Krakowie, Forum Gdańsk, Magnolia Park we Wrocławiu, Galeria Warmińska w Olsztynie i Karolinka w Opolu.

Rozwój Normal jest kolejnym przykładem ekspansji zagranicznych formatów handlowych, które konkurują o powierzchnię w centrach handlowych nie tylko z klasycznymi drogeriami, ale także z innymi konceptami oferującymi produkty kosmetyczne i codziennego użytku. Dla kategorii beauty oznacza to dalsze poszerzanie liczby kanałów, w których mogą być sprzedawane produkty kosmetyczne – również poza tradycyjnym modelem drogerii.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Drogerie
28.09.2026 06:19
15 lat Hebe na polskim rynku: rozwój sieci, wskaźniki biznesowe i silna pozycja w plebiscycie Drogeria Roku 2026
Z okazji 15. urodzin marki Hebe w Westfield Arkadia w Warszawie powstało Hebe Beauty Garden – bezpłatna strefa beautymat.prasowe

Świętowanie 15-lecia obecności sieci Hebe na polskim rynku wciąż trwa. Do 5 października sieć prowadzi ogólnopolską akcję promocyjną oraz loterię urodzinową („Pomyśl życzenie, spełnij je w Hebe”), napędzaną aplikacją mobilną oraz programem lojalnościowym my hebe. Jubileusz jest jednak przede wszystkim okazją do podsumowania dotychczasowej strategii handlowej detalisty, który z dystrybutora branżowego wyrósł na jednego z liderów polskiego rynku beauty retail.

Sieć drogerii Hebe, należąca do grupy Jerónimo Martins, zadebiutowała w Polsce w 2011 roku. W ciągu półtorej dekady przeszła transformację z wchodzącego na rynek konceptu w ogólnopolskiego operatora posiadającego obecnie ponad 400 sklepów stacjonarnych.

Z punktu widzenia wskaźników biznesowych i architektury sprzedaży, kluczowe obszary rozwoju Hebe obejmują model omnichannel i sprzedaż e-commerce, Kanał cyfrowy (sklep Hebe.pl oraz dedykowana aplikacja mobilna) stanowi istotny udział w całkowitych przychodach sieci. Doświadczenie zdobyte w polskim e-commerce posłużyło jako fundament do międzynarodowej ekspansji. Hebe z sukcesem weszło na rynki czeski i słowacki, łącząc model cross-border e-commerce z otwarciami placówek stacjonarnych.

Ważnym motorem marżowości sieci jest konsekwentny rozwój marek własnych (Hebe Cosmetics, By Hebe, Hebe Professional) oraz budowanie portfolio marek niedostępnych u konkurencji (m.in. z segmentu K-Beauty). Aplikacja mobilna Hebe stała się głównym narzędziem pozyskiwania danych first-party data, umożliwiającym precyzyjną personalizację oferty, wyższą częstotliwość zakupów i budowanie lojalności klientów z pokolenia Z oraz Milenialsów.

Jak Hebe obchodziło 15-lecie?

Uzupełnieniem strategicznych działań sieci pozostaje budowanie doświadczenia zakupowego typu retailtainment. Przykładem takich aktywacji było dwudniowe wydarzenie Hebe Beauty Garden, zorganizowane 18-19 września w warszawskim centrum handlowym Westfield Arkadia. Strefa oparta na bezpłatnych konsultacjach, diagnostyce skóry i włosów oraz pokazach na żywo posłużyła jako platforma komunikacji marek partnerujących z klientem końcowym.

Jak podkreśla Magdalena Mularuk, Dyrektor Marketingu Hebe: „Hebe od 15 lat towarzyszy Polkom w codziennym odkrywaniu piękna i dbaniu o siebie. Beauty Garden to dla nas wyjątkowa okazja, żeby świętować ten jubileusz razem z naszymi klientkami, w jednym miejscu, z ekspertami, markami i niespodziankami, które przygotowaliśmy z myślą o każdej z nich”.

Szerokie nominacje w plebiscycie Drogeria Roku 2026

Silna pozycja handlowa i operacyjna Hebe znajduje bezpośrednie odzwierciedlenie w tegorocznej edycji plebiscytu Drogeria Roku 2026, organizowanego przez Wiadomości Kosmetyczne i Wiadomości Handlowe. Konkurs podzielony na dwie niezależne ścieżki – Panel Ekspercki B2B (Jury złożone z przedstawicieli branży) oraz Plebiscyt Konsumentów B2C – uwzględnia Hebe jako jednego z głównych faworytów w większości kategorii:

Drogeria Roku (B2B i B2C): Nominacja za spójność strategii rozwoju, optymalizację konceptu handlowego oraz efektywność relacji inwestorskich i handlowych z dostawcami.

E-drogeria Roku oraz Beauty App: Wymienienie platformy Hebe.pl oraz aplikacji mobilnej za wysoki poziom UX, integrację logistyczną i skuteczną monetyzację ruchu online.

Marka własna: Ocena linii Hebe Cosmetics/By Hebe pod kątem innowacyjności składów, designu oraz budowania przewagi marżowej.

Wybór Gen Z: Nominacja za dynamikę reagowania na mikrotrendy z mediów społecznościowych (TikTok, Instagram) i szybkie przekładanie ich na ofertę półkową.

Drogeria bez barier & Doświadczenie zakupowe: Wyróżnienie za standardy inkluzywności (dostępność cyfrowa i architektoniczna) oraz merchandising ukierunkowany na doradztwo kosmetyczne.

Trwająca do 5 października loteria oraz otwarta ankieta w plebiscycie Drogeria Roku 2026 stanowią domknięcie obchodów 15-lecia marki, która ugruntowała swoją pozycję w ścisłej czołówce polskiego rynku retail beauty.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
04. październik 2026 06:26