W tym artykule przeczytasz:
- Boty odpowiadają za 30–40 proc. zapytań do serwerów
- Godzina awarii może zagrozić sprzedaży o wartości 30 tys. zł
- Testy muszą obejmować całą ścieżkę zakupową
- Przywrócenie strony nie oznacza odzyskania klientów
- Plan awaryjny trzeba przygotować przed promocją
Boty odpowiadają za 30–40 proc. zapytań do serwerów
Z październikowych szacunków Lizard Media, opartych na trzymiesięcznej obserwacji 18 sklepów osiągających po kilkadziesiąt milionów złotych rocznego obrotu, wynika, że około 30–40 proc. zapytań do serwerów generowały boty. Nie oznacza to, że taki odsetek stanowili klienci ani że cały ten ruch miał charakter szkodliwy. Wśród automatów są zarówno roboty wyszukiwarek, jak i niepożądane skrypty.
Rozwój narzędzi AI dodatkowo komplikuje zarządzanie ruchem. Automaty mogą zbierać treści, wyszukiwać informacje lub pomagać użytkownikom w odkrywaniu produktów. Sklepy muszą więc odróżniać przydatne zapytania od tych, które niepotrzebnie obciążają infrastrukturę.
Godzina awarii może zagrozić sprzedaży o wartości 30 tys. zł
Skala potencjalnych strat zależy od obrotów sklepu i rozkładu zamówień w czasie. Przyjmijmy przykład sprzedawcy, który chce zrealizować 1000 zamówień o średniej wartości 300 złotych. Oznacza to 300 tys. złotych dziennej sprzedaży. Jeśli w najbardziej intensywnej godzinie przypadłoby 100 zamówień, awaria w tym momencie zagroziłaby sprzedaży o wartości 30 tys. złotych.
To scenariusz obliczeniowy, a nie prognoza rzeczywistych strat. Część klientów może wrócić po przywróceniu działania strony, dlatego zagrożonej sprzedaży nie należy utożsamiać z przychodem bezpowrotnie utraconym ani z utraconym zyskiem. W przypadku drogerii internetowych, które w Black Friday konkurują cenami kosmetyków, perfum i zestawów prezentowych, nawet krótkotrwała niedostępność sklepu może oznaczać, że klient zdecyduje się na zakup tych samych produktów u innego sprzedawcy.
Dla porównania, według danych AtomStore podczas Black Week 2025 średnia wartość koszyka w polskich sklepach korzystających z tej platformy wyniosła 349 złotych. Z kolei podczas Black Friday w Rumunii 7 listopada 2025 roku eMAG wraz ze sprzedawcami marketplace zrealizował około 62 proc. dziennej wartości zamówień w ciągu pierwszych trzech godzin. Shopify podało natomiast, że sprzedawcy korzystający z platformy osiągnęli w szczytowej minucie Black Friday 2025 łącznie 5,1 mln dolarów sprzedaży na świecie. Dane te dotyczą różnych rynków i zakresów działalności, ale pokazują, jak duża część obrotu może koncentrować się w krótkim czasie.
Testy muszą obejmować całą ścieżkę zakupową
Przygotowanie sklepu do szczytu sprzedażowego nie powinno ograniczać się do sprawdzenia, czy otwiera się strona główna. Testów wymagają również wyszukiwarka, karty produktów, aktualizacja dostępności, koszyk, płatności i integracje przekazujące zamówienia do dalszej obsługi. Usterka jednego z tych elementów może uniemożliwić zakup, nawet jeśli pozostałe funkcje działają poprawnie.
– Promocja ma sprowadzić klientów w określonym momencie. Infrastruktura musi być gotowa właśnie na tę kumulację, a nie tylko na przeciętny ruch z poprzednich tygodni. Dlatego trzeba przetestować całą ścieżkę zakupową pod odpowiednim obciążeniem, znaleźć słabe punkty i sprawdzić je ponownie po poprawkach. To proces wieloiteracyjny. Test wykonany w ostatniej chwili może pokazać problem, ale pozostawić zbyt mało czasu na jego rozwiązanie – mówi Paweł Biliński, członek zarządu i CTO Lizard Media.
Osobnym zadaniem jest sprawdzenie aktualności oprogramowania i zabezpieczeń. Zwiększenie mocy serwera nie usuwa luk bezpieczeństwa, a ochrona przed atakami nie gwarantuje, że system płatności czy integracja magazynowa obsłuży nagły wzrost liczby zamówień.
Przywrócenie strony nie oznacza odzyskania klientów
Skutki awarii nie kończą się w chwili, gdy sklep ponownie zaczyna działać. Część kupujących może przenieść zakupy do konkurencji, a problemy z dostępnością strony mogą wpłynąć na ich decyzje przy kolejnych zakupach.
– Przywrócenie działania sklepu nie oznacza automatycznie odzyskania klientów. Część z nich zdąży już skorzystać z oferty konkurencji, a doświadczenie problemów może wpłynąć na to, gdzie zaczną następne zakupy. Dlatego przy ocenie skutków awarii trzeba uwzględnić zarówno niezrealizowaną sprzedaż, jak i ryzyko utraty zaufania oraz przyszłych zamówień – komentuje Tomasz Śpibida, Manager e-commerce z Abplanalp.
Do kosztów mogą dojść interwencje techniczne, dodatkowa obsługa klientów oraz wydatki na reklamę kierującą użytkowników na niedziałającą stronę. Szczególnej uwagi wymagają zamówienia, w których klient rozpoczął płatność, ale nie otrzymał potwierdzenia. Po przywróceniu sklepu trzeba ustalić status takiej transakcji i przekazać kupującemu jasną informację.
Plan awaryjny trzeba przygotować przed promocją
Oprócz testów obciążeniowych sklepy powinny wcześniej ustalić, kto odpowiada za reakcję na awarię, jak kontaktować się z dostawcami usług i w jaki sposób informować klientów o problemach. Ważne jest również sprawdzenie możliwości odtworzenia danych i bezpiecznego przywrócenia zakupów.
Przeciążenie serwera, błąd integracji i incydent bezpieczeństwa mogą wymagać różnych działań. Samo uruchomienie strony głównej nie oznacza jeszcze, że klienci mogą bez przeszkód przejść przez cały proces zakupowy.
– Liczy się cały czas od wystąpienia problemu do bezpiecznego przywrócenia zakupów. Samo zauważenie awarii albo uruchomienie strony głównej to dopiero etap pracy. Trzeba jeszcze sprawdzić, czy klient może znaleźć produkt, złożyć zamówienie, zapłacić i otrzymać potwierdzenie. Podział odpowiedzialności za te działania powinien być jasny przed rozpoczęciem promocji – podkreśla Paweł Biliński.
Pozostałe tygodnie przed Black Friday można wykorzystać na testy, poprawki i ponowną weryfikację. Zgodnie z zaleceniami Adyen dotyczącymi przygotowań do szczytu sprzedażowego duże aktualizacje warto zaplanować z wyprzedzeniem, zamiast wdrażać je tuż przed najbardziej intensywnym okresem.