– Polski handel ma się coraz gorzej, zalewa nas fala dyskontów. Drobni przedsiębiorcy tracą swoje biznesy, a całe rodziny źródła utrzymania. Kiedy upadają sklepy, problemy zaczynają mieć też dystrybutorzy. Musimy temu przeciwdziałać i stąd zrodził się pomysł na sieć, która daje polskim sklepom narzędzia marketingowe, by mogły zmierzyć się z konkurencją – tłumaczy Robert Zawitkowski, prezes firmy Integrum. Wywodzi się z rodziny związanej z handlem od kilkudziesięciu lat. Jego ojciec prowadził własne sklepy, jest też właścicielem hurtowni chemicznej Atut. – Obserwowaliśmy co dzieje się u nas i na całym rynku, widzieliśmy, że właściciele tradycyjnych sklepów nie mają wystarczającego zaplecza finansowego, żeby samodzielnie organizować dobre promocje, siły przetargowej w rozmowach z producentami, ani dostatecznej wiedzy, aby odnaleźć się w dzisiejszej rzeczywistości. Handel artykułami chemicznymi nie był przemyślany, ani dostatecznie wspierany marketingowo. Postanowiliśmy to zmienić – dodaje. W sieci działa obecnie 260 sklepów w województwach: łódzkim, małopolskim, śląskim, dolnośląskim, kujawsko-pomorskim i mazowieckim. Zaopatrywane są przez hurtownie chemiczne Atut z Sieradza, Wir z Radlin, Farex z Węgrowa, Tabox z Krakowa, Lams z Tych i Ewa z Legnicy.
Wsparcie sprzedaży i konkursy dla konsumentów
Sieć Dobre Ceny Dobry Sklep skupia się na aktywnej promocji produktów z kategorii chemii gospodarczej oraz kosmetyków typowo mass marketowych do podstawowej higieny i pielęgnacji ciała. Współpracuje zarówno z polskimi, jak i międzynarodowymi dostawcami. Warunki z nimi w imieniu całej sieci negocjuje Integrum (tak samo, jak z dostawcami usług, np. w bankach albo firmach telefonii komórkowej, by obniżać koszty działalności detalistów). Integrum podpisuje trójstronne umowy na linii: sklep-sieć-centrum logistyczne (zawsze jedno i niezmienne). Właściciele sklepów muszą kupić pakiet startowy każdej promocji zaplanowanej przez sieć z producentem, wyeksponować materiały reklamowe i utrzymać ustalone ceny w czasie jej trwania. Sklepy dostają do dyspozycji pakiet materiałów wspierających sprzedaż – plakaty, gazetki reklamowe, banery. W sieci organizowane są akcje lojalnościowe i konkursy dla konsumentów. Ostatnio wśród cennych nagród ufundowanych przez producentów znalazły się m.in. pralki i zmywarki. Właściciel sklepu i hurtownia, z którą współpracuje mogą dodatkowo realizować własne akcje dopasowane do potrzeb lokalnego rynku.
Więcej niż grupa zakupowa
Integrum przyjmuje do projektu zarówno nowe sklepy, jak i dystrybutorów. Wymagania dla sklepów nie są wygórowane, choć Robert Zawitkowski podkreśla, że sieć wybiera liderów na lokalnych rynkach i rzetelnych płatników. Do sieci mogą przystąpić placówki o wielkości już od 40 mkw. (najwięcej jest obecnie 100-metrowych). Detaliści nie wnoszą opłat, ani wejściowej, ani za uczestnictwo w sieci. Nie mają sztywno narzuconego asortymentu, ani marż, poza towarem objętym promocją. Realizacja akcji promocyjnych gratyfikowana jest bonusami retro. Placówki zachowują swój wygląd i nazwę, dodatkowo brandowane są logo sieci Dobre Ceny Dobry Sklep. Wewnątrz sklepów wydzielone są dodatkowe miejsca na ekspozycję promocyjnej oferty, ale nie pojawiają się spójne dla całej sieci elementy wyposażenia. Na pytanie, czy przy takiej formule nie powinno się raczej mówić o grupie zakupowej niż sieci, Robert Zawitkowski odpowiada: – Na pewno wykraczamy organizacyjnie poza grupę zakupową. Gwarantujemy producentom dystrybucję, wprowadzenie towaru na półki, realizację promocji, ekspozycję ofert specjalnych i utrzymanie cen maksymalnych. Tego grupy zakupowe nie oferują. Natomiast nie tworzymy sieci na pokaz, po to, by ją sprzedać jednemu czy drugiemu funduszowi inwestycyjnemu, nie mamy drogich biurowców, ani nie utrzymujemy prezesów z pensjami po kilkadziesiąt tysięcy złotych. Naszym nadrzędnym celem jest wspieranie polskiego detalu, by nie upadł, i producentów, których asortyment jest wypierany z rynku przez marki własne sieci – podkreśla Robert Zawitkowski. Do końca roku chce skupić w sieci 300 sklepów.
Katarzyna Bochner
fot. Dobre Ceny Dobry Sklep
K-Beauty przestało być niszowym trendem i coraz mocniej wpływa na ofertę marek kosmetycznych. Koreańskie podejście do pielęgnacji, wielofunkcyjne formuły, innowacyjne opakowania i nowe spojrzenie na makijaż inspirują również europejskich producentów. O tym, jak przenosić te rozwiązania na polski rynek i dlaczego kluczowe pozostaje dopasowanie oferty do lokalnego konsumenta, mówiła Katarzyna Warzecha, General Manager w Gabona, podczas Forum Branży Kosmetycznej 2026.
K-Beauty wychodzi poza niszę
Koreańskie kosmetyki coraz wyraźniej zaznaczają swoją obecność na rynku, a ich znaczenie wykracza poza zainteresowanie pojedynczymi produktami czy sezonowymi trendami. K-Beauty staje się kategorią, która realnie sprzedaje się i wpływa na kierunki rozwoju branży. Jej siła wynika między innymi z wielofunkcyjności produktów oraz podejścia do pielęgnacji, które nie ogranicza się do tradycyjnego podziału na kosmetyki dla kobiet i mężczyzn.
– K-Beauty przestało być niszową ciekawostką. Stało się kategorią, która dobrze się sprzedaje i wyznacza trendy. Między innymi dzięki multifunkcjonalności i zdjęciu ograniczeń, które na polskim rynku były, na przykład, związane z genderowaniem, gdyż K-beauty nie ma płci – podkreślała Katarzyna Warzecha podczas debaty „Hybrid Beauty. Trendy, które zmieniają tradycyjne kategorie kosmetyczne”.
Najpierw pielęgnacja, później makijaż
Jedną z cech wyróżniających koreańskie podejście do urody jest traktowanie pielęgnacji jako podstawy całego efektu. Makijaż nie stanowi odrębnego etapu, lecz uzupełnia pracę nad kondycją skóry.
– Tu liczy się, żeby ta "baza”, skóra, była zadbana. Dopiero do tego dochodzi makijaż – mówiła Warzecha.
Podobne podejście widać w produktach do makijażu, które coraz częściej łączą funkcje upiększające z pielęgnacyjnymi. Przykładem jest kategoria produktów do ust, na którą koreańskie marki zwracają szczególną uwagę.
– K-Beauty bardzo skupia się na ustach. W Korei usta są ważniejsze od oczu. I faktycznie te usta są ogrywane tam na wiele sposobów. To, co jest innego w tych markach, to to, że wszystkie konsystencje są pielęgnujące. Nawet tinty matowe w tych markach odżywiają i nawilżają – wskazywała przedstawicielka Gabona.
Wielofunkcyjność wymaga jasnej komunikacji
Łączenie kilku właściwości w jednym kosmetyku to kolejny ważny element strategii produktowej. Sama liczba deklarowanych korzyści nie przesądza jednak o sukcesie. Z perspektywy marketingowej istotne pozostaje wskazanie jednej, najważniejszej obietnicy, którą konsument zrozumie już w miejscu sprzedaży.
– Nawet jeżeli mamy produkty multifunkcjonalne, to na koniec dnia marketer powinien wybrać korzyść kluczową, którą można zakomunikować już przy półce. Na koniec dnia klient jest tak wyedukowany, że nie oczekuje jednego efektu, tylko tego, że produkt, którego szuka, będzie obładowany wartościami – zaznaczyła Warzecha.
Europejskie marki inspirują się Koreą
Wpływ K-Beauty jest widoczny nie tylko w rosnącym zainteresowaniu koreańskimi produktami. Z koreańskich rozwiązań korzystają również marki europejskie, które próbują przenieść na własne produkty elementy charakterystyczne dla tego segmentu.
– Ten trend koreański jest tak silny, że europejskie marki starają się w niego wbić. Wiele marek czerpie z tego, co jest najlepszego w K-Beauty, czyli między innymi szybkość innowacji czy opakowania, które są inne i ciekawe – mówiła przedstawicielka Gabona.
Wśród przykładów wskazała markę colorgram, której tinty do ust mają opakowania inspirowane piankami marshmallow. Takie rozwiązania pokazują, że konkurencja nie dotyczy wyłącznie składu i działania kosmetyku. Znaczenie ma również forma produktu, sposób jego prezentacji i wyróżnienie go na półce.
Lokalny konsument wyznacza granice trendu
Koreańskie kosmetyki mogą inspirować producentów, ale nie wszystkie rozwiązania sprawdzą się na każdym rynku. Różnice dotyczą między innymi oczekiwań wobec efektów pielęgnacji, preferencji kolorystycznych i podejścia do wyglądu skóry.
– Istotny jest dobór asortymentu tak, żeby pasował do lokalnego odbiorcy. W Azji popularne jest rozjaśnienie cery, co niekoniecznie by się u nas przyjęło. Kolorystykę trzeba dopasować do lokalnego rynku – podkreślała Warzecha.
Oznacza to konieczność selekcji asortymentu, a nie bezpośredniego kopiowania oferty popularnej w Korei. Produkt, który odnosi sukces na jednym rynku, może wymagać innej gamy kolorystycznej lub odmiennego sposobu komunikacji w Polsce.
K-Beauty pokazuje tym samym, jak zmieniają się granice tradycyjnych kategorii kosmetycznych. Pielęgnacja łączy się z makijażem, jeden produkt może odpowiadać na kilka potrzeb, a inspiracje z rynków azjatyckich wpływają na działania europejskich marek. Ostatecznie o powodzeniu tych rozwiązań decyduje jednak to, czy producent potrafi przełożyć globalny trend na konkretną potrzebę lokalnego konsumenta.
O Forum Branży Kosmetycznej
Forum Branży Kosmetycznej to biznesowe wydarzenie dla branży kosmetycznej łączące konferencję, przestrzeń wystawienniczą i networking. Skupia się na dostarczaniu wiedzy na temat rynku kosmetycznego, wiodących kategorii, trendów, konsumenckich, rozwoju kanałów sprzedaży oraz wyzwań stojących przed branżą. FBK pod skrzydłami Wiadomości Kosmetycznych organizowane jest przez Wydawnictwo Gospodarcze, wydawcę biznesowych portali wiadomoscikosmetyczne.pl i wiadomoscihandlowe.pl oraz magazynu „Wiadomości Handlowe”.
Polski rynek kosmetyków premium rozwija się w tempie dwucyfrowym, a konsumenci coraz wyraźniej poszukują produktów, które zapewniają nie tylko jakość, lecz także wyjątkowe doświadczenie. O kierunkach wzrostu sektora beauty, zmianach na rynku luksusowym i wyzwaniach związanych z rozwojem sztucznej inteligencji mówił Łukasz Bobiński, Chief Growth Officer Lux Division w L’Oréal, podczas Forum Branży Kosmetycznej 2026.
Kosmetyki premium napędzają wzrost rynku
Niepewność gospodarcza nie przekreśla perspektyw rozwoju branży kosmetycznej. Zdaniem Łukasza Bobińskiego beauty pozostaje kategorią, w której decyzje zakupowe w dużym stopniu wynikają z emocji. To właśnie ten aspekt, w połączeniu z rosnącym zainteresowaniem produktami premium, może wspierać dalszy rozwój rynku.
– Ja uważam, że tak naprawdę przed branżą beauty jest cały czas optymistyczna perspektywa. Wierzymy, że beauty jest kategorią, którą kupujemy emocjami. Jeżeli chodzi o kategorię kosmetyków premium, to w Polsce rozwija się ona dwucyfrowo, więc ta dynamika jest i będziemy ją utrzymywać. Wierzę, że ta premiumizacja to jest coś, co będzie się przyczyniało do jakościowego wzrostu sektora – podkreślał przedstawiciel L’Oréal.
Premiumizacja oznacza dla branży szansę na budowanie wartości nie tylko przez zwiększanie sprzedaży, ale również przez rozwijanie oferty odpowiadającej na wyższe oczekiwania klientów. Istotne pozostaje przy tym uzasadnienie ceny. Konsumenci muszą dostrzegać wartość, która wykracza poza sam produkt.
Rynek luksusowy się polaryzuje
Segment kosmetyków luksusowych przez lata uchodził za stosunkowo odporny na kryzysy. Obecne otoczenie rynkowe stawia jednak przed nim nowe wyzwania. Jak zauważył Łukasz Bobiński, zmienia się zarówno struktura wydatków konsumentów, jak i sposób, w jaki wchodzą oni w świat luksusu.
– Klienci chcieli i dalej będą chcieli płacić za doświadczenie. Widzimy, że społeczeństwo się polaryzuje i rozkład pieniędzy w nim również. W samej kategorii luksusowej przyrosty są największe w segmencie ultra-luxury – mówił.
Oznacza to, że szczególnie dynamicznie rozwija się najwyższy poziom rynku luksusowego. Jednocześnie nie znika zainteresowanie konsumentów, którzy aspirują do tej kategorii, ale dysponują mniejszym budżetem. Marki muszą więc odpowiadać na potrzeby różnych grup: zarówno klientów gotowych wydawać coraz więcej na najbardziej ekskluzywne produkty, jak i tych, którzy dopiero chcą rozpocząć swoją przygodę z luksusem.
– Mamy też większą aspiracyjność. Konsumenci chcą wejść do tej kategorii. Stąd produkty z tej kategorii również o niższej cenie – wskazywał Bobiński.
Więcej selektywnych perfumerii w Polsce
Jednym z obszarów, w których L’Oréal dostrzega potencjał dalszego rozwoju, jest rozbudowa sieci selektywnej dystrybucji. W przypadku kosmetyków luksusowych znaczenie ma bowiem nie tylko dostępność produktu, lecz także miejsce zakupu i związane z nim doświadczenie.
– Widzimy duży potencjał w tym, żeby pokryć Polskę jeszcze bardziej selektywnymi perfumeriami – zapowiedział przedstawiciel L’Oréal.
Starzenie się społeczeństwa i wpływ AI
Podczas debaty poruszono również temat starzenia się społeczeństwa. Zmiany demograficzne będą istotnym kontekstem dla rozwoju branży beauty.
Za jedno z najważniejszych wyzwań nadchodzących lat uznał natomiast rozwój sztucznej inteligencji i jego konsekwencje dla sektora kosmetycznego.
– Największym wyzwaniem na najbliższe lata będzie zrozumienie wpływu AI na branżę kosmetyczną i wpływu tych zmian – podsumował.
Obok premiumizacji i zmieniających się oczekiwań klientów branża będzie musiała zmierzyć się także z technologiczną transformacją. Dla producentów i sprzedawców kluczowe stanie się zrozumienie, w jaki sposób AI wpłynie na funkcjonowanie rynku i relacje z konsumentami.

