StoryEditor
Rynek i trendy
25.10.2010 00:00

Drogerie Natura: jeszcze większa specjalizacja w kosmetykach do makijażu

Polbita przygotowuje się do wprowadzenia nowego formatu sklepów. Być może już w przyszłym roku pojawią się Drogerie Natura o powierzchni 350 mkw. z jeszcze szerszą ofertą kosmetyków do makijażu.

Wojciech Filipczyk, prezes spółki Polbita, szczegóły tego projektu trzyma w tajemnicy. Wiadomo jednak, że rozwój sieci Drogerie Natura będzie przebiegał w myśl hasła „Drogerie Natura – Twój doradca w makijażu i pielęgnacji”. Z badań, które spółka regularnie prowadzi, wynika bowiem, że konsumentki cenią ją przede wszystkim za szeroki wybór oferty typowo kosmetycznej. – To nas odróżnia od naszego głównego konkurenta, Rossmanna, który rozwija swoją sieć w koncepcji supermarketu. Od tradycyjnych, niewielkich drogerii różni nas natomiast to, że wszystkie kosmetyki kolorowe są u nas dostępne w samoobsłudze. Byliśmy zresztą pionierem na polskim rynku w tego rodzaju sprzedaży – podkreśla Wojciech Filipczyk.
Potencjał? 600 drogerii
Polbita świętuje w tym roku 20-lecie istnienia. 13 lat temu spółka otworzyła pierwszą Drogerię Natura w Warszawie. Dziś jest drugą co do wielkości siecią drogerii, należy do niej ponad 230 sklepów własnych i agencyjnych o powierzchni od 100 do 300 mkw. Do końca bieżącego roku wszystkie będą  posiadały ujednolicony wystrój i szyld, dopasowany do zatwierdzonego w 2007 r. standardu. – Nasz potencjał oceniam na 600 drogerii. Nie wykluczam, że sposobem na dalszy rozwój będą placówki agencyjne, na pewno nie wrócimy jednak do franczyzy – mówi Wojciech Filipczyk.
Bieżący rok spółka zamknie liczbą 20 nowych drogerii. Dalsze tempo rozwoju będzie uzależnione od ogólnej sytuacji gospodarczej i od dostępności atrakcyjnych lokalizacji.
– Otwarcia galerii handlowych zaplanowane na przyszły rok już przesuwają się o rok lub dwa, co naturalnie wpływa na nasz terminarz. Pozycja naszej spółki jest jednak nieporównywalnie lepsza, niż kilka lat temu, jesteśmy coraz bardziej pożądanym operatorem w galeriach handlowych, więc jestem spokojny o rozwój – dodaje.
20 mln zł rocznie na inwestycje
Na przełomie 2002 i 2003 roku Polbita stała na granicy bankructwa. W 2006 r. wraz
z całym holdingiem IWP została przejęta przez fundusze inwestycyjne i zapadła decyzja o rezygnacji z nierentownej działalności hurtowej. Spółka skoncentrowała się na rozwoju sieci detalicznej. Dziś jest drugą pod względem liczby placówek siecią drogerii w Polsce. Chwali się ponad 9 proc. udziałem w rynku drogerii i sprzedażą na poziomie 378 mln zł. Na  inwestycje przeznacza 20 mln zł rocznie. Przez ostatnie 3 lata środki, poza inwestycjami w nowe sklepy, szły na rozwój infrastruktury informatycznej wspierającej działalność detaliczną. Drogerie Natura są wyposażone w system Apollo do zarządzania powierzchnią sprzedaży (półki i podłoga) oraz w system SAF wspomagający zarządzanie zamówieniami na linii sklep-magazyn oraz magazyn-dostawca. Implementacja tego ostatniego systemu pozwoliła na kolejne zmniejszenie poziomu zapasów o 10 proc. przy jednoczesnym zwiększeniu dostępności towarów na półce. 95 proc. zamówień obsługiwanych jest „z automatu”, co daje ogromne oszczędności czasu pracy oraz pozwala na głębsze analizy dotyczące struktury zapasów.
System RT jest natomiast zaawansowanym narzędziem do kontaktów ze sklepami. Dział marketingu sieci może dzięki niemu błyskawicznie przeprowadzić ankietę np. na temat nowo wprowadzonej linii produktów i otrzymuje zwrotnie już przeanalizowane dane. Nowoczesny system kadrowo-płacowy pozwala zarządzać bazą pracowników, która przekracza 1700 osób. Zaawansowany system ECP  przeznaczony jest do rejestracji czasu pracy i budowania grafików przy zachowaniu zgodności z przepisami prawa w tym zakresie, co nie jest łatwym zadaniem przy zarządzaniem personelem w ponad 230 sklepach.
– Są to rozwiązania na najwyższym poziomie technologicznego zaawansowania, jesteśmy pod tym względem najlepiej wyposażoną siecią – podkreśla Wojciech Filipczyk.
Nikomu się nie sprzedajemy
Co jakiś czas na rynku pojawia się plotka o rzekomym przejęciu Drogerii Natura przez inną sieć. Jako główny kandydat wymieniany jest Schlecker. Tymczasem Wojciech Flipczyk nie tylko zaprzecza tym informacjom, ale sam nie wyklucza rozwoju sieci poprzez przejęcia.
– Jeśli pojawi się interesująca propozycja przejęcia lokalnej sieci,  być może będziemy chcieli skorzystać z takiej możliwości. Co do Schleckera, każdy kto choć trochę interesuje się tym rynkiem wie, że w żaden sposób formuła naszych sklepów nie pasuje do jego koncepcji. Ta sieć szuka przede wszystkim tanich rozwiązań. Wiele z naszych lokalizacji nie pasowałby do koncepcji sklepów Schleckera – tłumaczy. – Proszę nie słuchać plotek, z tego rodzą się tylko nieporozumienia. Jeśli ktoś ma pytania, wątpliwości, jestem do dyspozycji. Polbita jest w rękach funduszy inwestycyjnych, które – jak wiadomo – inwestują w różnego rodzaju przedsięwzięcia w celu uzyskania większych zwrotów aniżeli na rynku kapitałowym. Naturalnym zatem jest to, iż po założonym okresie fundusze wychodzą z tych inwestycji.  I nie jest to żadna tajemnica, dlatego też  spekulacje na ten temat są niepotrzebne. Natomiast jeśli chodzi o sposoby wyjścia z inwestycji to jest ich kilka – może to być sprzedaż kolejnemu inwestorowi finansowemu lub branżowemu, który zagwarantuje rozwój spółki zgodny z obraną strategią, możliwe jest też wyjście z inwestycji poprzez giełdę. Jeśli zaś chodzi o naszą spółkę to inwestorzy nie podjęli jeszcze decyzji ani o dacie wyjścia, ani o jego sposobie. Typowym okresem inwestycji w segmencie rynku na którym my działamy, czyli rynku detalicznym, jest okres 5-7 lat a my z naszymi inwestorami jesteśmy od 4 lat – dodaje Wojciech Filipczyk.
Marki własne – sposób na odróżnienie się od innych
Sieć Drogerie Natura współpracuje z ponad 100 dostawcami najpopularniejszych marek. Gwarantuje im nie tylko szeroką sieć dystrybucji, ale też przejrzystą ekspozycję produktów i regularne promocje. Równocześnie spółka bardzo intensywnie rozwija asortyment marek własnych. – To właśnie marki, które mamy na wyłączność pozwalają nam odróżnić się od innych uczestników rynku – podkreśla Agnieszka Jaszczuk, dyrektor  marketingu Drogerii Natura. W produkcję marek własnych na potrzeby sieci zaangażowane są również polskie firmy. Sensique to pierwsza marka własna Drogerii Natura. Wyszła z fabryki krakowskiej firmy Hean. Po kilku miesiącach od wprowadzenia miała już 4 proc. ilościowego udziału w rynku kosmetyków do makijażu. Jej sukces powtórzyła w 2009 r. marka My Secret, produkowana przez firmę Pierre René z Ustki, osiągając po dwóch miesiącach 2 proc. ilościowego udziału w rynku. W odniesieniu do całej sprzedaży Drogerii Natura marki własne w kategorii kosmetyków kolorowych mają ponad 20 proc. udziału ilościowo.

 


Wojciech Filipczyk, prezes spółki Polbita: Potencjał rozwoju Drogerii Natura szacuję na 600 sklepów

Wiadomości Kosmetyczne, Październik 2010 Nr 10 (46)


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
25.09.2026 10:05
AI zmienia rynek kosmetyczny od laboratorium po półkę. Eksperci: firmy muszą produkować skuteczne produkty, a nie idealne twarze
AI zmieni rynek beauty. Unilever wyda 270 mln USD na kosmetyki nowej generacjishutterstock

Sztuczna inteligencja coraz mocniej wchodzi w proces tworzenia kosmetyków. Jednak branża mierzy się z problemem zaufania do treści generowanych przez AI i ryzykiem utrwalania nierealistycznych standardów urody. Dla polskiego rynku nie jest to odległa przyszłość: Euromonitor już wskazuje rosnącą świadomość składników oraz wykorzystywanie AI do budowania spersonalizowanych rutyn pielęgnacyjnych.

Sztuczna inteligencja coraz mocniej wchodzi w proces tworzenia kosmetyków: pomaga szukać nowych składników aktywnych, analizować mechanizmy biologiczne, dobierać formuły i personalizować pielęgnację. Eksperci Croda Beauty Actives i Vantage Beauty wskazują jednak, że kolejnym etapem nie będzie po prostu „więcej AI”.Przewagę mają dawać rozwiązania łączące sztuczną inteligencję, biotechnologię, diagnostykę, dane środowiskowe i skuteczne składniki. 

image

Drogeria Roku 2026. Twój gust ma głos! Wybierz najlepszą drogerię, perfumerię, koncept i strefę beauty w sieciach handlowych.

 

AI - od wyszukiwania składnika do projektowania mechanizmu działania

W rozmowie z Personal Care Insights przedstawicielki Croda Beauty Actives i Vantage Beauty*  zwracają uwagę, że najważniejsza zmiana zachodzi dziś jeszcze przed pojawieniem się kosmetyku na półce – na etapie badań i rozwoju.

Hishda Mohamed, senior marketing lead Insights and Innovation w Croda Beauty Actives, wskazuje, że AI może pomagać w analizowaniu złożonych systemów biologicznych, identyfikowaniu nowych celów działania i selekcji substancji aktywnych oddziałujących na określone szlaki biologiczne. Połączenie sztucznej inteligencji z omiką, biologią obliczeniową i modelowaniem predykcyjnym przesuwa rozwój kosmetyków w stronę bardziej precyzyjnego podejścia opartego na mechanizmach działania.

To istotna zmiana również z punktu widzenia komunikacji produktu. Coraz większego znaczenia nabiera nie samo posiadanie modnego składnika, lecz odpowiedź na pytanie, dlaczego działa, na jaki mechanizm wpływa i jakie dowody potwierdzają jego skuteczność.

image

Od „Sephora Kids” do smart beauty. Gen Alpha już kupuje. Marki i drogerie muszą mówić „tego produktu nie potrzebujesz”

W ten kierunek przesuwa się także rynek konsumencki. Euromonitor wskazuje, że świadomość składników rośnie wśród wszystkich grup konsumentów, a technologie takie jak AI, machine learning czy nawet quantum computing mogą przyspieszać kolejną falę odkrywania składników kosmetycznych. Jednocześnie konsumenci coraz częściej poszukują produktów opartych na nauce, zweryfikowanych claimsach i jasno wyjaśnionej skuteczności.

Personalizacja przestaje oznaczać „mam suchą skórę”

Drugim kluczowym obszarem jest diagnostyka. Zdaniem ekspertki Croda przyszłe systemy nie powinny przypisywać konsumenta raz na zawsze do kategorii „skóra sucha”, „tłusta” czy „wrażliwa”.

Stan skóry i włosów zmienia się pod wpływem wieku, hormonów, stresu, snu, promieniowania UV, pory roku, temperatury, zanieczyszczenia powietrza czy stylu życia. AI może integrować te zmienne i na bieżąco dopasowywać rekomendacje.

Personalizacja zaczyna więc odpowiadać nie na pytanie: „jaki produkt jest odpowiedni dla mojej skóry?”, lecz raczej: „czego moja skóra potrzebuje dzisiaj?”.

image

AI to nowa elektryczność. Branża kosmetyczna u progu głębokiej redefinicji

Ma to szczególne znaczenie dla rozwijającego się nurtu climate-adaptive beauty. Kosmetyk, urządzenie diagnostyczne lub aplikacja mogłyby w przyszłości uwzględniać aktualną ekspozycję na UV, temperaturę, wilgotność, zanieczyszczenia czy zmiany mikrobiomu i na tej podstawie modyfikować rekomendowaną rutynę.

Nadchodzi „systemic beauty”: kosmetyk stanie się częścią systemu

To prowadzi do jednego z ciekawszych wniosków rozmowy: branża może przechodzić od pojedynczych produktów do „systemic beauty”.

W takim modelu składnik aktywny, gotowa formuła, urządzenie beauty-tech, diagnostyka, aplikacja oraz informacje o środowisku nie funkcjonują osobno. Tworzą jeden system mający wspierać zdrowie i długowieczność skóry lub włosów.

Takie podejście wpisuje się w szerszy trend longevity. Euromonitor wśród pięciu najważniejszych kierunków dla beauty w latach 2026–2027 wskazuje przechodzenie od klasycznego anti-aging w stronę profilaktyki, zdrowia komórkowego i utrzymywania dobrej kondycji skóry przez jak najdłuższy czas.

Technologia nie musi więc prowadzić do kolejnego gadżetu czy kolejnego produktu. Może raczej łączyć dotychczas oddzielne elementy pielęgnacji.

AI jako claim może szybko się zużyć

Kimia Koushesh, technical marketing director EMEA & APAC w Vantage Beauty, zwraca uwagę na jeszcze jeden problem: rynek zaczyna być nasycony komunikacją wokół AI.

Samo stwierdzenie, że produkt został „opracowany z wykorzystaniem sztucznej inteligencji”, może przestać być wyróżnikiem. Zdaniem Vantage szczególnie młodsi konsumenci będą poszukiwać prostszych rutyn, mniejszej liczby lepszych produktów, wielofunkcyjności oraz bardziej odpowiedzialnych rozwiązań.

Technologia ma więc sens wtedy, gdy rozwiązuje konkretny problem, poprawia skuteczność albo pozwala zaoferować realną personalizację – a nie wtedy, gdy staje się kolejnym marketingowym hasłem.

Jak podkreśla Koushesh, szansą nie jest wybór między technologią a ludzkim insightem, ale połączenie obu tych elementów.

Polscy konsumenci już korzystają z AI przy wyborze pielęgnacji

To szczególnie ważny wniosek dla polskich producentów i sieci handlowych.

Według Euromonitor polski rynek beauty and personal care sprzedaż w Polsce rośnie wartościowo o 7 proc. Firma badawcza zwraca jednocześnie uwagę na coraz bardziej świadomych konsumentów, rosnącą znajomość składników oraz rozwój spersonalizowanych rutyn pielęgnacyjnych tworzonych przy pomocy narzędzi AI. Towarzyszy temu większe zainteresowanie produktami o potwierdzonej klinicznie skuteczności oraz eksperckim doradztwem.

Dla producentów oznacza to konieczność coraz precyzyjniejszego opisywania składników, mechanizmów działania i dowodów skuteczności. Dla drogerii – możliwość rozwijania cyfrowego doradztwa, diagnostyki i rekomendacji produktowych.

Jest jeszcze jeden powód. Produkty kosmetyczne coraz częściej wybiera dla konsumenta nie klasyczna wyszukiwarka, lecz algorytm.

Beauty staje się jedną z najważniejszych kategorii dla rekomendacji AI

Według Euromonitor ruch kierowany z platform generatywnej AI do stron sprzedawców wzrósł w całym 2025 r. aż o 304 proc. Beauty and personal care znalazło się wśród kategorii najmocniej napędzanych przez taki sposób odkrywania produktów.

W globalnym badaniu Digital Shopper 43 proc. użytkowników GenAI deklarowało, że korzysta z niego po to, aby otrzymywać bardziej trafne rekomendacje produktowe, a 39 proc. ceni bardziej spersonalizowaną pomoc zakupową.

Euromonitor podaje również, że w 2026 r. beauty and personal care odpowiada już za niemal połowę globalnych wyszukiwań produktów rozpoczynających się na platformach AI.

McKinsey również dostrzega zmianę układu sił. Firma szacuje, że platformy AI mogą w ciągu kolejnych trzech–pięciu lat uczestniczyć nawet w 35 proc. transakcji e-commerce. W beauty ich rola będzie szczególnie istotna na etapie porównywania składników, claimsów, skuteczności i dopasowania produktu do konkretnych potrzeb.

Oznacza to, że marki będą musiały myśleć już nie tylko o SEO i widoczności produktu na półce, lecz także o tym, czy informacje o kosmetyku są wystarczająco jednoznaczne, wiarygodne i dobrze ustrukturyzowane, aby mógł je poprawnie zinterpretować algorytm rekomendacyjny.

Druga strona AI: nierealistyczne twarze i utrata zaufania

Rozmówczynie Personal Care Insights ostrzegają jednak przed użyciem AI tam, gdzie technologia może podważać wiarygodność branży.

Koushesh wskazuje przede wszystkim na obrazy generowane przez AI, które mogą utrwalać nierealistyczny i mało reprezentatywny wzorzec urody. Przytacza dane, według których osoby blond stanowią w realnej populacji ok. 2–3 proc., podczas gdy w analizowanych obrazach generowanych przez AI blond modelki pojawiały się w 37 proc. przypadków. Analogiczny problem dotyczył koloru oczu.

Dla branży kosmetycznej problem jest podwójny. Chodzi nie tylko o reprezentację konsumentów, ale także o wiarygodność efektów produktu. Jeśli twarz pokazująca rezultat działania kremu, serum czy kosmetyku kolorowego została wygenerowana lub mocno zmodyfikowana przez AI, konsument nie ma możliwości oceny rzeczywistej skuteczności produktu.

W Unii Europejskiej kwestia transparentności nie jest już wyłącznie problemem etycznym. Od 2 sierpnia 2026 r. obowiązują wymogi przejrzystości wynikające z art. 50 AI Act. Dostawcy systemów generujących treści syntetyczne muszą umożliwiać ich maszynowe rozpoznawanie, a w określonych przypadkach treści typu deepfake wymagają również poinformowania odbiorcy o ich sztucznym pochodzeniu.

Dla marek działających w Polsce oznacza to, że wykorzystanie AI w komunikacji marketingowej powinno być rozpatrywane jednocześnie z trzech perspektyw: kreatywnej, reputacyjnej i regulacyjnej.

AI nie zastąpi skutecznego kosmetyku

Najważniejszy wniosek z rozmowy Croda i Vantage jest więc paradoksalnie dość mało „futurystyczny”. Sztuczna inteligencja nie zwalnia producentów z konieczności tworzenia dobrego produktu.

Może za to przyspieszyć odkrywanie składników, lepiej powiązać je z konkretnymi mechanizmami biologicznymi, pomóc analizować ogromne zbiory danych i dopasować rozwiązanie do zmieniających się potrzeb konsumenta. Jednocześnie w handlu może stać się jednym z najważniejszych pośredników pomiędzy marką a klientem.

Przewaga nie będzie jednak należała do firm, które najczęściej użyją skrótu „AI” na opakowaniu czy w informacji prasowej. Wygrają te, które potrafią wykorzystać technologię do dostarczenia lepszej skuteczności, wiarygodnych dowodów i prostszej, bardziej indywidualnej odpowiedzi na realną potrzebę konsumenta.

* Źródłem rozmowy jest Personal Care Insights, CNS Media: „AI drives beauty innovation but experts flag bias and trust risks”.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Beauty
24.09.2026 14:52
Czym jest Milan Beauty Week? Mediolan chce zostać stolicą włoskiego beauty
Milan Beauty Weekmat. prasowe

Mediolan kojarzy się przede wszystkim jako stolica mody, designu i dobrego jedzenia. Zaraz obok pięknych kreacji i zjawiskowej architektury mieści się jeszcze jeden filar – beauty. Choć kiedy myślimy o urodzie, przychodzi nam na myśl modne koreańskie K-beauty, a gdy o zapachu – francuskie perfumerie, do tego zestawienia chcą dołączyć Włochy i wynieść swoje kosmetyki do rangi równie wysokiej, co włoska moda.

W tym artykule przeczytasz:

  • Czym właściwie jest Milan Beauty Week?
  • Jak wygląda Milan Beauty Week?
  • Beauty Week, czyli nie tylko kosmetyki
  • Za włoskim beauty stoi potężny przemysł
  • Włoskie beauty stawia na technologię
  • Beauty Gives Back – kiedy kosmetyki pomagają
  • Czy Milan Beauty Week może stać się wydarzeniem pokroju Fashion Week?

Tego, czym jest włoski Fashion Week czy Design Week, nikomu zapewne nie trzeba tłumaczyć. Jedne z największych wydarzeń obu tych branż cieszą się wielką sławą i popularnością na całym świecie. Milan Beauty Week chce dołączyć do tych wydarzeń i na jeden tydzień w roku zwrócić oczy wszystkich na kategorię beauty.

Tegoroczna, piąta już edycja odbyła się od 16 do 20 września 2026 roku. Wraz z jej końcem rozpoczął się Milan Fashion Week. Oba wydarzenia są więc ze sobą połączone i tworzą swoistą syntezę, choć każde z nich opowiada o innej części włoskiego przemysłu kreatywnego.

Czym właściwie jest Milan Beauty Week?

Milan Beauty Week to inicjatywa organizowana przez Cosmetica Italia, czyli włoskie stowarzyszenie reprezentujące krajowy przemysł kosmetyczny, we współpracy z Cosmoprof i Esxence. Nie jest to więc klasyczne targi kosmetyczne ani zamknięte wydarzenie przeznaczone wyłącznie dla przedstawicieli branży.

Organizatorzy określają je jako wydarzenie miejskie i terytorialne, którego celem jest pokazanie wartości i charakterystycznych cech włoskiego sektora kosmetycznego oraz jego miejsca w świecie Made in Italy. Program łączy edukację, doświadczenie, rozrywkę i udział publiczności.

I właśnie to otwarcie na zwykłych mieszkańców i turystów jest jednym z najważniejszych elementów całego wydarzenia. Beauty Week nie odbywa się w jednym centrum konferencyjnym, do którego trzeba przyjechać z konkretnym celem. Wychodzi na ulice, do zabytkowych pałaców, sklepów, przestrzeni pop-upowych i charakterystycznych punktów miasta.

W 2026 roku głównymi hubami wydarzenia były Palazzo Giureconsulti, położony kilka kroków od mediolańskiej katedry, Palazzo Castiglioni oraz Palazzo Bovara. Do tego dochodziły Beauty Cubes, Beauty Trams, specjalne instalacje oraz wydarzenia organizowane bezpośrednio przez marki kosmetyczne i partnerów detalicznych.

 

image
Milan Beauty Week
mat. prasowe

 

Jak wygląda Milan Beauty Week?

Głównym filarem mediolańskiego Beauty Week są rozrzucone po całym mieście punkty, pop-upy i wydarzenia skupiające się na beauty. Można znaleźć tam zarówno wielkie światowe marki i koncerny, jak i mniejsze włoskie marki.

Głównym elementem wyróżniającym to wydarzenie od pozostałych tygodni jest otwarcie na publiczność. W większości wydarzeń mogą brać udział zwykli ludzie. Cały proces bookowania miejsc automatyzuje specjalnie przygotowana do tego aplikacja. Użytkownicy mogą zapisać się na interesujące ich wydarzenia, przez co czas oczekiwania i płynność w przemieszczaniu się jest znacznie ułatwiona. Choć kolejki i tak w większości miejsc ciągnęły się na kilometr.

Uczestnicy mogli skorzystać m.in. z analiz skóry, makijażowych masterclass, dowiedzieć się więcej o pielęgnacji włosów, a także o zapachach. W większości miejsc na odwiedzających czekały też różnego rodzaju upominki i próbki.

Nie bez znaczenia jest również lokalizacja. Zamiast budować całkowicie nową przestrzeń dla beauty, wydarzenie wykorzystuje istniejącą tkankę Mediolanu. Zabytkowe pałace, sklepy, ulice czy charakterystyczne dla miasta tramwaje stają się częścią doświadczenia. Beauty nie jest więc zamknięte w jednym miejscu, a stało się kolejnym elementem miejskiego krajobrazu.

 

image
Milan Beauty Week
mat. prasowe

 

image

Interparfums przedłuża licencję Roberto Cavalli na perfumy do końca 2046 roku

Beauty Week, czyli nie tylko kosmetyki

Tegoroczna edycja miała również konkretny temat przewodni – essentiality, czyli istotną rolę kosmetyków w codziennym życiu. Organizatorzy zwracali uwagę na to, że kosmetyki są obecne w naszych codziennych rytuałach od rana do wieczora. Według materiałów Milano Beauty Week przeciętnie korzystamy z około ośmiu produktów kosmetycznych dziennie. Ich rola nie ogranicza się przy tym wyłącznie do poprawiania wyglądu – mają służyć higienie, ochronie, profilaktyce, pielęgnacji i ogólnemu dobrostanowi fizycznemu oraz psychicznemu.

To ważny punkt całej narracji wydarzenia. Organizatorzy nie chcą mówić o kosmetykach wyłącznie przez pryzmat nowości, trendów czy kolejnych produktów pojawiających się na półkach. Beauty ma być częścią codziennego życia i kultury. Taka jest też zresztą ich szersza definicja tego, czym jest Italian Beauty. Cosmetica Italia opisuje ją jako połączenie nauki, technologii i kreatywności, ale także tradycyjnego rzemiosła, lokalnej bioróżnorodności, designu i włoskiego stylu życia. Wśród charakterystycznych elementów wymieniane są m.in. bergamotka, cytryna, irys, oliwka czy aloes.

To właśnie ta mieszanka ma być wyróżnikiem włoskiego podejścia do kosmetyków. Z jednej strony mamy laboratoria, badania i technologię, z drugiej – rzemiosło, opakowania, zapachy, design i przywiązanie do lokalnych surowców.

Za włoskim beauty stoi potężny przemysł

Milan Beauty Week nie jest wyłącznie próbą stworzenia kolejnego atrakcyjnego wydarzenia dla turystów. W tle znajduje się bardzo duży sektor gospodarki.

W 2025 roku wartość obrotów włoskiego przemysłu kosmetycznego osiągnęła rekordowe 18 mld euro. Cały łańcuch wartości obejmujący m.in. surowce, opakowania, maszyny, produkcję oraz dystrybucję – wygenerował 49 mld euro obrotu. Branża zapewnia około 500 tys. miejsc pracy, z czego 105 tys. to zatrudnienie bezpośrednie.

Włoskie kosmetyki są przy tym mocno nastawione na eksport. W 2025 roku eksport osiągnął 8,6 mld euro, czyli odpowiadał za 48 proc. obrotów sektora. Według danych Cosmetica Italia Włochy są piątym największym eksporterem kosmetyków na świecie, a do najważniejszych rynków należą Stany Zjednoczone, Francja, Niemcy, Hiszpania i Wielka Brytania.

Cosmetica Italia reprezentuje około 650 przedsiębiorstw – od międzynarodowych koncernów po małe i średnie firmy działające we Włoszech.

image

Notino zwiększa sprzedaż. Polska odpowiada już za ponad 15 proc. obrotów

Włoskie beauty stawia na technologię

Choć włoska kosmetyka jest mocno kojarzona z designem i stylem, równie istotnym elementem jej pozycjonowania jest technologia.

Według danych Cosmetica Italia firmy kosmetyczne przeznaczają około 6 proc. swoich obrotów na badania i rozwój. To dwa razy więcej niż średnia dla włoskiego przemysłu. W 2025 roku wartość inwestycji w technologie związane z transformacją ekologiczną wyniosła około 300 mln euro.

„This is Bellezza” - to hasło promowane przez Cosmetica Italia, którego promocji towarzyszył film ukazujący ten kierunek jako połączenie naukowej precyzji, badań, technologii i kreatywności. Włoska branża podkreśla również znaczenie jakości produkcji. Część międzynarodowych firm wybiera właśnie włoskie zakłady jako miejsce produkcji swoich kosmetyków.

Design pozostaje przy tym jednym z mocnych punktów włoskiego przemysłu. Cosmetica Italia wskazuje na połączenie tradycyjnego rzemiosła z rozwiązaniami technicznymi, przywołując m.in. przykład Bormioli i jego udziału w tworzeniu charakterystycznych flakonów perfumeryjnych.

Beauty Gives Back – kiedy kosmetyki pomagają

Jednym z najbardziej wyrazistych elementów Milan Beauty Week jest jego część charytatywna. Wydarzenia Beauty Gives Back odbywają się w Palazzo Castiglioni i są związane z działalnością La forza e il sorriso Onlus – organizacji prowadzącej bezpłatne warsztaty kosmetyczne dla kobiet w trakcie leczenia onkologicznego.

Mechanizm jest prosty. Odwiedzający mogą przekazać darowiznę, a w zamian wybrać produkty kosmetyczne przekazane przez firmy wspierające inicjatywę. W poprzednich edycjach wydarzeniu towarzyszył także projekt Love is in the Hair, w ramach którego można było skorzystać z usług fryzjerskich w zamian za dobrowolną wpłatę. Zebrane środki trafiały na rozwój i rozszerzanie warsztatów organizowanych przez La forza e il sorriso dla kobiet w trakcie leczenia onkologicznego.

Skala zbiórki pokazuje, że nie jest to wyłącznie symboliczny dodatek do programu. W 2023 roku Beauty Gives Back i Love is in the Hair przyniosły łącznie 68 tys. euro, a rok później zebrano ponad 63,5 tys. euro. Środki przeznaczano na rozszerzanie bezpłatnych warsztatów beauty dla kobiet w trakcie leczenia onkologicznego.

image

Zendaya reklamuje nowy zapach Prada Paradoxe. Kampanię wyreżyserował laureat Oscara

Czy Milan Beauty Week może stać się wydarzeniem pokroju Fashion Week?

Milan Beauty Week jest znacznie młodszy od Fashion Week czy Design Week. Jego historia dopiero się tworzy. Organizatorzy konsekwentnie budują jednak wydarzenie, które ma działać według podobnego mechanizmu. Ma wykorzystać miasto jako scenę, zaprosić do niego zarówno profesjonalistów, jak i publiczność, a przy okazji pokazać światu konkretną gałąź włoskiego przemysłu.

Mediolan ma już swoją modę, design, gastronomię i sztukę. Teraz próbuje do tej listy dopisać beauty. I patrząc na to, jak miasto podczas kilku dni września zamienia się w jedną wielką przestrzeń poświęconą kosmetykom, trudno nie zauważyć, że włoska branża ma ambicję, by Italian Beauty stało się równie rozpoznawalnym określeniem jak Italian Fashion.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
25. wrzesień 2026 10:37