StoryEditor
Producenci
21.10.2014 00:00

25 lat firmy Ziaja. Rodzinne imperium

Ziaja – polska, rodzinna firma. Jedna z ostatnich tego kalibru z wyłącznie polskim kapitałem. Jej oferta to ponad tysiąc pozycji asortymentowych z kategorii pielęgnacji twarzy, ciała i włosów. Rocznie wypuszcza na rynek ponad 50 mln produktów. W tym roku świętuje 25 istnienia i przygotowuje się do otwarcia kolejnej hali, by zrobić miejsce na nowe linie produkcyjne.



Zenon Ziaja, prezes zarządu Ziaja Zakład Produkcji Leków

O firmie Ziaja powiedziano wiele, a zarazem niewiele w stosunku do tego, jaki ma potencjał i rynkową pozycję. Właścicieli firmy nie ciągnie na rauty i do fotografowania się na ściankach. Ciężko namówić ich na wywiad, a jeszcze trudniej do pokazania się na zdjęciu. – Ale jak trzeba, to trzeba. 25 lat w końcu poważna okazja – śmieje się Zenon Ziaja i daje się upozować do zdjęcia z rodziną, czyli z zarządem firmy. Bo Ziaja to firma typowo rodzinna. – Mam szczęście, że dzieci chcą kontynuować nasze dzieło. My mamy doświadczenie tych 25 lat, pewien spokój z niego wynikający, ale to młodzi powinni rządzić, są już z innych czasów, mają naturalną energię i inne spojrzenie na rzeczywistość. Jeszcze jestem im potrzebny, nie myślę I emeryturze, ale wiem, że zostawię firmę w dobrych rękach – dodaje Zenon Ziaja. Wiceprezesem i dyrektorem pionu badawczo-rozwojowego firmy jest syn – Bartosz Ziaja – z wykształcenia farmaceuta. Współwłaściciel przedsiębiorstwa, podobnie jak córka Barbara Biernacka, która po świetnie zdanym dyplomie z medycyny, uznała że ta dziedzina jej nie pociąga i zajęła się całym designem firmy – stworzyła dla Ziai charakterystyczny kod będący wypadkową oszczędnej formy, gierek słownych i symboli. – Nasze receptury bazują na tradycyjnych surowcach, ale konstruujemy je w nowoczesny sposób. Zawsze myślimy I produkcie całościowo. A poszczególne składowe – konsystencja, zapach, nazwa, opis, opakowanie – są jego integralnymi elementami i mają na celu wzmocnienie przekazu – podkreśla Barbara Biernacka.
Farmaceutyczna precyzja
Wróćmy do początków. Ziaję założyli w 1989 r. Aleksandra i Zenon Ziaja – farmaceuci. Zaczynali od produkcji leków (pełna nazwa firmy to Ziaja Zakład Produkcji Leków), ale proces ich rejestracji był tak skomplikowany i czasochłonny, że postanowili swoją wiedzę wykorzystać, tworząc kosmetyki. Stały się one trzonem biznesu, lecz farmacja nadal jest oczkiem w głowie Zenona Ziai, mimo że na wprowadzenie do obrotu nowego leku nadal czeka się kilka lat, a konkurencja koncernów farmaceutycznych jest ogromna. Ziaja produkuje maści apteczne i żele, m.in. Clotrimazolum, Dicloziaja, Heparizen i inne. Farmaceutyczne korzenie firmy znajdują odzwierciedlenie w procedurach produkcji kosmetyków. Cztery laboratoria: badawczo-rozwojowe, fizykochemiczne, mikrobiologiczne i kontroli jakości czuwają nad każdym szczegółem.
Powstanie końcowego produktu kosmetycznego poprzedzone jest przemyślanym, długotrwałym procesem tworzenia. Każdy zaakceptowany pomysł trafia do Laboratorium Badań i Rozwoju. Tu rozpoczyna się proces tworzenia receptury, której skuteczność opiera się nie tylko na substancjach czynnych, ale także na aktywnych dermobazach kosmetyków. To znaczy, że każdy użyty składnik w recepturze ma swój sens i dermatologiczne znaczenie. Pierwsze nowe receptury testujemy na własnej skórze – zdradzają pracownicy Laboratorium. Receptury przechodzą przez szereg prób, badań, testów stabilności fizyko-chemicznych, mikrobiologicznych, prób technologicznych, konfekcyjnych, badań dermatologicznych, testów wykluczających właściwości alergizujące. – Jesteśmy przekonani, że prowadzimy je na bardzo wysokim, wręcz wyśrubowanym poziomie – mówi Katarzyna Tyborowska, kierownik Laboratorium Badań i Rozwoju Produktów Kosmetycznych Ziaja. Kontroli i testom podlegają również surowce, opakowania i produkty gotowe – to niezwykle ważne badania – zaznacza Katarzyna Tyborowska.
Ziaja to firma z wyłącznie polskim kapitałem. – I mamy nadzieję, że długo tak pozostanie – mówią jej pracownicy. Sam Zenon Ziaja nie zamierza dopuszczać do spółki zachodnich inwestorów. Nie jest przeciwnikiem globalizacji, ale dostrzega szereg jej wad. – Przede wszystkim niszczy lokalne rynki, to co nas identyfikuje i wyróżnia na tle innych – mówi.

Ludzie i inwestycje

Wszystkie preparaty ze znakiem Ziaja są produkowane w dwóch nowoczesnych zakładach produkcyjnych na obszarze 15 tys. mkw., w ekologicznej strefie ujęcia wody pitnej na Kaszubach. Firma posiada certyfikat jakości ISO 9001:2000, a produkcja kosmetyków i farmaceutyków odbywa się w standardzie GMP (Good Manufacturing Practice For Medicinal Products). Obiekty należące do kompleksu zakładowego to hale produkcyjne, magazyny wysokiego składowania oraz cztery laboratoria. Konfekcja kosmetyków i farmaceutyków odbywa się w systemie trzyzmianowym, na w pełni zautomatyzowanych liniach, oddzielnych dla płynów i emulsji. Na wiosnę ma być gotowy kolejny moduł, do którego przeniesione zostaną magazyny surowcowe, opakowaniowe i wyrobów gotowych. W ten sposób zwolni się miejsce na kolejne linie produkcyjne. Centrala firmy Ziaja zatrudnia obecnie ponad 500 pracowników w biurach, zakładach produkcyjnych, magazynach i logistyce. Wielu związanych jest z firmą od początku. Łącznie z pracownikami oddziałów dystrybucyjnych i sieci sklepów Ziaja dla Ciebie na rzecz marki działa ponad 1000 osób.
Produkcja liczona w milionach sztuk
Pierwszym produktem firmy Ziaja był Naturalny Krem Oliwkowy. – Tworząc recepturę pierwszego kremu chciałem, aby łączył właściwości maści leczniczej i dobrego środka do pielęgnacji ciała oraz był przyjazny dla skóry – powtarza Zenon Ziaja w wywiadach. Zmieniały się opakowania, zmieniały technologie wytwarzania, ale receptura kremu oliwkowego jest ta sama od 25 lat – Do dziś jest to numer jeden w naszej ofercie, krem który odnotowuje co roku wzrosty sprzedaży – mówi Joanna Kowalczuk, kierownik działu marketingu firmy Ziaja.
Obecnie oferta producenta obejmuje około 1000 pozycji asortymentowych – preparatów pielęgnacyjnych do twarzy ciała i włosów. W 2013 roku na rynek trafiło ponad 50 milionów sztuk produktów z logo Ziaja. – Jesteśmy jedną z firm , która ilościowo sprzedaje najwięcej kosmetyków w Polsce – podkreśla Joanna Kowalczuk. Asortyment jest podzielony na linie przeznaczone do konkretnych kanałów dystrybucji: ziaja – oferta kosmetyczna ogólna do drogerii i sklepów; ziaja med – dermokosmetyki dostępne wyłącznie w aptekach; ziaja preparaty lecznicze dla rynku farmaceutycznego oraz ziaja pro – seria profesjonalna dedykowana gabinetom kosmetycznym.
Ziaja idzie w świat
Gdy Ziaja rozpoczynała działalność, kontakty handlowe były oparte na relacjach przyjacielskich, a odbiorcami produktów byli znajomi właścicieli firmy – farmaceuci prowadzący apteki. Dziś sprzedaż detaliczną i dystrybucję w Polsce tworzy sieć 14 oddziałów, które przy pomocy blisko 75 przedstawicieli handlowych docierają bezpośrednio do sklepów i aptek. Trudno trafić na takie, gdzie nie ma kosmetyków Ziaja. Mimo to firma zdecydowała się uruchomić projekt Ziaja dla Ciebie.
– Chodziło nam I ekspozycję całej naszej oferty. Sieci handlowe pracują na kilkudziesięciu wybranych indeksach, z nowych serii wybierają po 2-3 produkty, które wstawiają na półki. Sklepy tradycyjne i apteki, mimo że zaprzyjaźnione z nami i doskonale współpracujące, nie są w stanie eksponować wszystkiego – firma Ziaja nie jest jedyna, niemożliwe jest wyeksponowanie całego asortymentu każdej firmy. Dlatego postanowiliśmy otworzyć placówki doradcze z pełną ofertą kosmetyków Ziaja, ziaja med i ziaja pro – tłumaczy Joanna Kowalczuk.
Pierwsza placówka Ziaja dla Ciebie powstała w 2012 roku, obecnie jest ich ponad 120 w kluczowych galeriach handlowych i centralnych punktach miast w całej Polsce. W 2013 roku odwiedziło je 1,2 mln klientów. A projekt już wychodzi za granicę. Niedawno trzeci punkt Ziaja dla Ciebie powstał w Czechach.
Export rośnie najszybciej. Ziaja znana jest m. in. w Austrii, Bułgarii, Chorwacji, Czarnogórze, Czechach, Finlandii (głównie przez gabinety kosmetyczne), Gruzji, Hiszpanii, Irlandii, Serbii, Słowacji, Słowenii, na Ukrainie i Węgrzech. Kosmetyki Ziaja można też spotkać w bardziej odległych stronach świata, choćby na Filipinach, w Chile, Japonii, Korei Południowej, Tajwanie czy Wietnamie. Do zagranicznych partnerów firmy należą największe europejskie sieci handlowe, takie jak: Ahold, Auchan, Billa, Bipa, Dayli, DM, Globus, Interspar, Kaufland, Metro, Mercator, Merkur, Rossmann czy Tesco. Oczywiście kosmetyki są również obecne w licznych lokalnych sieciach drogeryjnych, aptecznych oraz niezależnych sklepach. 
Katarzyna Bochner
fot. serwis prasowy Ziaja


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
25.10.2026 21:40
Beauty 2030. Jak rosnąć w warunkach presji cenowej i rosnących kosztów? L’Oréal, INGLOT, Unilever i Arvato o branży dla branży [FBK 2026]
Iwona Towalska, Head of Customer Strategy Planning Personal Care w Unilever oraz Bartosz Woźnicki, Wiceprezes INGLOTwiadomoscikosmetyczne.pl

Ograniczenie ryzyka nietrafionego zakupu, innowacje o dłuższej żywotności i sprawne zaplecze rozwoju — te kierunki wskazywali przedstawiciele Unilevera, Inglota i Arvato podczas Forum Branży Kosmetycznej 2026. Ich wypowiedzi pokazują, gdzie firmy mogą szukać wzrostu w warunkach presji cenowej i rosnących kosztów działalności.

Po latach dynamicznych, dwucyfrowych wzrostów polski rynek kosmetyczny wchodzi w etap dojrzałości i weryfikacji dotychczasowych strategii biznesowych. Warto spojrzeć na najnowsze, twarde dane z raportów branżowych, które wyznaczyły tło dla dyskusji:

Sytuacja makroekonomiczna i polska potęga (Raporty PZPK i WiseEuropa):

Polska pozostaje 5. największym rynkiem kosmetycznym w Unii Europejskiej z wartością przekraczającą 30 mld zł i ogromną siłą eksportową. Raporty Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego wskazują jednak na wyraźne wyhamowanie dynamiki wolumenowej. Producenci mierzą się z presją marżową, rosnącymi kosztami surowców, energii i transportu oraz nadchodzącym tsunami regulacyjnym – z rozporządzeniem PPWR (opakowania) i paszportami cyfrowymi (DPP) na czele. Czysty wzrost oparty na podnoszeniu cen właśnie się wyczerpał.

Mimo wyzwań makro, rynek kosmetyczny w Polsce rośnie wartościowo – w 2025/2026 roku zanotowaliśmy wzrost na poziomie 7,8 proc. (produkty +7,5  proc., usługi +8,8 proc.). Co kluczowe, polski konsument kupuje inaczej: rośnie liczba transakcji o wysokiej wartości. Liczba paragonów powyżej 500 zł wzrosła o 8,3 proc. w produktach i aż o 12,1 proc. w usługach. Raport wskazuje jednoznacznie: weszliśmy w ‘Erę Rezultatów‘ (Outcomes Era). 

Klient nie płaci już za obietnice – oczekuje dowodów naukowych, diagnostyki, hiperpersonalizacji opartej na AI (z której korzysta już 58 proc. poszukujących wiedzy) oraz holistycznego podeście do długowieczności (Longevity/Healthy Ageing).

Weryfikacja operacyjna i e-commerce:

Nawet najbardziej genialna nauka i koncept marketingowy runą, jeśli zawiedzie egzekucja. Rynek e-commerce nie wybacza opóźnień ani błędów. Obietnica złożona klientowi musi zostać bezbłędnie dowieziona – zwłaszcza w szczytach sprzedażowych (peaki), przy zachowaniu pełnego bezpieczeństwa magazynowego.

Jak budować wartość, którą konsument dostrzeże i za którą będzie gotowy zapłacić? To pytanie połączyło perspektywy producentów, handlu i operatora logistycznego podczas debaty „Inspiring growth. Budowanie wartości dla konsumenta w sektorze beauty”, zorganizowanej 15 października w Warszawie podczas Forum Branży Kosmetycznej.

– Konsument nadal wydaje pieniądze na kosmetyki, ale coraz uważniej ocenia, co za nie otrzymuje. Szuka skuteczności, wygody, dopasowania do własnych potrzeb i wiarygodnych argumentów przemawiających za wyborem konkretnego produktu – mówił otwierający debatę Łukasz Stępniak, redaktor naczelny wiadomoscihandlowe.pl.

W rozmowie uczestniczyli Łukasz Bobiński z L’Oréal, Iwona Towalska z Unilevera, Bartosz Woźnicki z Inglota, Grzegorz Gęsik-Rudnicki z Douglasa i Przemysław Klich z Arvato. Dyskusję prowadzili Łukasz Stępniak i Anita Leowska-Skiba.

Konsument chce mieć pewność, że dobrze wybrał

Z perspektywy Unilevera budowanie wartości zaczyna się od zaufania. Iwona Towalska, odpowiedzialna za strategię komercyjną kategorii Personal Care w Unilewerze, zwracała uwagę na znaczenie ograniczania ryzyka zakupowego:.– Wzrosty nie będą wynikały z samej ceny, choć ona wciąż jest ważna. Niezwykle ważne będzie ograniczenie ryzyka nietrafionego zakupu, budowanie zaufania 

Wskazała trzy obszary rozwoju, które wylistowaliśmy skrótowo:

  • nowe okazje użycia produktów,
  • upowszechnianie skuteczniejszych rozwiązań 
  • precyzyjne dopasowanie asortymentu do kanałów sprzedaży.

Przykładem pierwszego kierunku są dezodoranty do całego ciała. Drugi oznacza udostępnianie szerszej grupie klientów korzyści popartych nauką. Trzeci wymaga rozpoznania, z jaką potrzebą konsument przychodzi do konkretnego sklepu.

Mniej premier, więcej trwałych innowacji - wyzwanie podjęte producentów na FBVK 2026 

Rozpoznanie przyszłych potrzeb klientów wymaga od marek wyjścia poza badanie bieżących deklaracji zakupowych. Zwróciła na to uwagę współprowadząca debatę.

– Konsument nie zawsze potrafi powiedzieć, czego będzie potrzebował za dwa czy trzy lata. Firmy muszą więc nie tylko badać deklaracje klientów, ale także rozumieć zmiany stylu życia, demografię, nowe nawyki i sytuacje zakupowe – podkreśliła Anita Leowska-Skiba, redaktor prowadząca wiadomoscikosmetyczne.pl.

Bartosz Woźnicki, wiceprezes Inglot, postawił wtedy pytanie o jakość innowacji w branży. – Ostatnio nadprodukujemy nowości, ale brakuje prawdziwych innowacji – takich, które będą relewantne nie przez miesiąc, lecz przez 5 czy 10 lat.

W jego ocenie przewagę mogą zdobywać firmy wprowadzające mniej produktów, ale utrzymujące ich znaczenie dla klientów przez dłuższy czas.

Woźnicki wskazał również eksport jako przestrzeń rozwoju. Potencjał P-beauty wiązał z zapleczem produkcyjnym i międzynarodową obecnością polskich firm. Zastrzegał jednak, że stworzenie rozpoznawalności porównywalnej z K-beauty wymaga szerszego wsparcia państwa. Sam udział w targach z pomocą PAIH uznawał za niewystarczający. Wśród marek z potencjałem dalszego skalowania wymienił Inglot, Dr Irena Eris i Oceanic.

FBK 2026: Logistyka może ułatwić ekspansję firm kosmetycznych 

Dyskusja o wartości obejmowała równo też zaplecze operacyjne marek i handlu. Jak zaznaczyła Anita Leowska-Skiba, logistyka „decyduje o tym, czy obiecana klientowi wartość rzeczywiście do niego dociera”.

Przemysław Klich, dyrektor ds. sprzedaży w Arvato, pokazał operacyjny wymiar wzrostu. Dla rozwijających się firm współpraca z operatorem logistycznym może ułatwiać ekspansję bez konieczności samodzielnego budowania infrastruktury i kompetencji potrzebnych do jej obsługi.

Jednocześnie logistyka mierzy się z rosnącymi kosztami paliw, energii, surowców i wynagrodzeń oraz niepewnością geopolityczną. Klich przestrzegał przed podejmowaniem decyzji pod wpływem strachu.

Wskazywał także na automatyzację, której opłacalność trzeba oceniać w odniesieniu do skali obsługiwanych produktów. To istotne zastrzeżenie dla marek planujących inwestycje: wybór technologii powinien wynikać z potrzeb i ekonomiki działalności.

Zestawienie tych perspektyw pokazuje, że strategia wzrostu wymaga połączenia obietnicy składanej konsumentowi z produktem i możliwościami firmy. Zaufanie pomaga zdobyć klienta, trwała innowacja daje powód do powrotu, a sprawna organizacja pozwala rozwijać sprzedaż.

Kryzys zaufania do tradycyjnego marketingu 

Zaledwie kilka dni przed FBK światem branży wstrząsnął incydent nazwany przez mediów ‘Eye Patch Gate‘. Trzy globalne marki (Fenty, Glow Recipe, Huda Beauty) wprowadziły na rynek niemal identyczny produkt w tym samym opakowaniu od jednego dostawcy kontraktowego. Konsumenci na TikToku natychmiast to wychwycili. Wyedukowany konsument wie dziś, jak działa produkcja kontraktowa, czyta składy, zna fabryki w Seulu i odrzuca marketingowe ‘gotowce‘.

 

 

Ciekawe wnioski panelistów FBK 2026 - FAQ: 

Za co konsument jest gotowy zapłacić więcej?

Unilever: zaufanie, skuteczność i ograniczenie ryzyka zakupu. ów i udostępnianie lepszych rozwiązań szerszej grupie klientów.

Gdzie technologia przynosi wymierną korzyść?

Arvato: automatyzacja uzasadniona skalą działalności. Do uzupełnienia konkretnymi przykładami AI i personalizacji od pozostałych rozmówców.

Co pozwala marce zwiększać skalę działalności?

Inglot: eksport i budowanie P-beauty.

Arvato: zaplecze logistyczne ułatwiające ekspansję.

Na czym budować wzrost do 2030 roku?

Iwona Towalska, Unilever Ograniczać ryzyko nietrafionego zakupu, budować zaufanie i zapewniać przyjemne doświadczenie związane z produktem. Rozwijać nowe okazje użycia, udostępniać lepsze korzyści szerszej grupie klientów i dopasowywać ofertę do misji zakupowych w poszczególnych kanałach.

Jakie innowacje mają potencjał?

Bartosz Woźnicki, Inglot Produkty o trwałym znaczeniu dla konsumenta. Większa liczba premier sama w sobie nie zapewnia sukcesu.

Co jest potrzebne do rozwoju P-beauty?

Bartosz Woźnicki, Inglot Wykorzystanie potencjału eksportowego i szersze wsparcie państwa w budowaniu rozpoznawalności polskich kosmetyków.

Jak ułatwić ekspansję marki?

Przemysław Klich, Arvato: Operator logistyczny może zapewnić infrastrukturę i kompetencje bez konieczności samodzielnego budowania zaplecza.

Kiedy automatyzacja ma sens?

Przemysław Klich, Arvato Gdy uzasadnia ją skala obsługiwanych produktów. Wdrożenie powinno uwzględniać opłacalność.

 

Źródło: relacje dziennikarzy z FBK 2026: 

Iwona Towalska — trzy filary wzrostu personal care

Bartosz Woźnicki — P-beauty i innowacje

Przemysław Klich — logistyka i automatyzacja

 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
23.10.2026 10:59
Oriflame traci klientów i notuje kolejne spadki. Sprzedaż w Europie niższa o 19 proc.
Oriflame traci klientów. Sprzedaż spadła o 23 proc.Oriflame

Oriflame zakończyło trzeci kwartał 2026 roku ze spadkiem sprzedaży o 23 proc. i stratą operacyjną EBITDA na poziomie 1,5 mln euro. Szwedzka firma ogranicza koszty, zmienia model sprzedaży i rozwija wybrane linie kosmetyczne, ale problemem pozostaje malejąca liczba aktywnych klientów i konsultantów. W ciągu roku ich społeczność skurczyła się o ponad jedną czwartą.

W tym artykule przeczytasz:

  • Sprzedaż spada, a aktywna społeczność się kurczy
  • Które kategorie kosmetyków radzą sobie lepiej?
  • Oriflame tnie koszty i zmienia model sprzedaży
  • Mniej zapasów, ale nadal trudna sytuacja finansowa

Sprzedaż spada, a aktywna społeczność się kurczy

W okresie od lipca do września 2026 roku przychody Oriflame wyniosły 97,6 mln euro, wobec 126 mln euro rok wcześniej. To spadek o 23 proc. W całym okresie od stycznia do końca września sprzedaż osiągnęła 338,5 mln euro, czyli o 16 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2025 roku.

Jednym z najważniejszych sygnałów jest liczba aktywnych członków społeczności Oriflame, obejmującej konsultantów i klientów, którzy złożyli zamówienie w ostatnich kampaniach. Na koniec września grupa ta liczyła 1,023 mln osób, wobec 1,388 mln rok wcześniej. Oznacza to spadek o 26 proc.

Firma wskazuje, że na wyniki wpłynęło m.in. ograniczenie aktywności sił sprzedaży oraz mniejsza liczba rekrutowanych osób. W Europie i krajach Wspólnoty Niepodległych Państw sprzedaż spadła o 19 proc., w Azji o 22 proc., a w regionie Turcji i Afryki aż o 26 proc. Najmniejszy spadek odnotowano w Ameryce Łacińskiej – o 5 proc.

Na wyniki wpłynęła także decyzja o zakończeniu sprzedaży produktów wytwarzanych w polskiej fabryce na rzecz zewnętrznych odbiorców. Oriflame szacuje, że zmniejszyło to kwartalną sprzedaż o około 4 punkty procentowe. Po wyłączeniu tego efektu spadek przychodów wyniósłby około 18 proc.

image

Oriflame ma nowego CEO. Kenneth Benaim Campbell zastępuje Annę Malmhake

Które kategorie kosmetyków radzą sobie lepiej?

Raport pokazuje, że problemy nie dotyczą wyłącznie jednej części portfolio. Sprzedaż pielęgnacji skóry pozostaje poniżej ubiegłorocznego poziomu, przede wszystkim z powodu mniejszej liczby aktywnych klientów i ograniczonej dostępności niektórych produktów. Wzrosty linii Novage+ i Diamond Cellular częściowo zrównoważyły spadki Optimals, Love Nature i Royal Velvet.

Podobna sytuacja występuje w kategorii wellness. Sprzedaż osłabiają starsze linie suplementów i produktów zastępujących posiłki, choć Oriflame odnotowuje wzrosty w przypadku Beauty Collagen Complex, Metabo Boost i Gluco Shape. Firma zapowiada rozwój produktów łączących różne obszary dbania o zdrowie i urodę oraz rozwiązań opartych na subskrypcji.

W makijażu presja na wolumen sprzedaży utrzymuje się w kategoriach produktów do twarzy i oczu. Lepsze wyniki wybranych marek premium, w tym Giordani Gold, oraz wzrost Waunt nie wystarczyły jednak, by odwrócić ogólny trend.

Na tle pozostałych kategorii wyróżniają się akcesoria. Choć ich sprzedaż również była niższa niż przed rokiem, segment ten poradził sobie lepiej niż cała grupa. Wsparciem okazała się biżuteria, nowe kolekcje i produkty do stylizacji paznokci. Słabiej wypadły natomiast narzędzia kosmetyczne i akcesoria modowe.

Oriflame tnie koszty i zmienia model sprzedaży

Oriflame kontynuuje restrukturyzację oraz ograniczanie wydatków. W trzecim kwartale koszty sprzedaży i marketingu zmniejszyły się o 25 proc. rok do roku, do 31,9 mln euro. Spadły również koszty administracyjne, m.in. w następstwie zmian organizacyjnych i redukcji wydatków na personel, IT oraz podróże.

Oszczędności nie wystarczyły jednak, by zrównoważyć spadek przychodów. Skorygowana EBITDA za kwartał wyniosła minus 1,5 mln euro, podczas gdy rok wcześniej firma wykazała 0,5 mln euro zysku. Po dziewięciu miesiącach wskaźnik ten był już ujemny i wyniósł minus 12,5 mln euro, wobec dodatnich 0,4 mln euro w 2025 roku.

Firma rozwija jednocześnie model sprzedaży skoncentrowany na kanałach cyfrowych, w tym handel społecznościowy. Testuje również narzędzia wykorzystujące sztuczną inteligencję do marketingu, rekrutacji i kontaktu z klientami. Wśród priorytetów znalazły się uproszczenie procesu dołączania do społeczności, personalizacja komunikacji oraz nowe rozwiązania motywacyjne dla sprzedawców.

Ważnym elementem zmian jest także reorganizacja produkcji. W trzecim kwartale Oriflame zakończyło przekazanie działalności produkcyjnej w Indiach i zawarło z nabywcą długoterminową umowę produkcyjno-dostawczą. Transakcja przyniosła około 5 mln euro wpływów gotówkowych.

image

Oriflame: nauka o długowieczności zmienia podejście branży beauty do starzenia się skóry

Mniej zapasów, ale nadal trudna sytuacja finansowa

W trzecim kwartale Oriflame wygenerowało 3,7 mln euro skorygowanych przepływów pieniężnych przed finansowaniem. Poprawę wsparło przede wszystkim zmniejszenie zapasów o 8,3 mln euro i należności o 5,3 mln euro. To część działań mających uwolnić kapitał zamrożony w działalności operacyjnej.

Na koniec września firma dysponowała jednak 23,2 mln euro gotówki, wobec 69 mln euro na koniec 2025 roku. Wyniki wskazują więc, że poprawa zarządzania zapasami nie rozwiązuje wszystkich problemów finansowych spółki.

Dla Oriflame kluczowe pozostaje teraz nie tylko ograniczanie kosztów, lecz także odbudowa aktywnej bazy klientów i konsultantów. Bez odwrócenia tego trendu nawet dalsze oszczędności i rozwój sprzedaży cyfrowej mogą nie wystarczyć do powrotu do wzrostu.

 

Źródło: Raport Oriflame Interim Management Statement 1 January - 30 September 2026

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
26. październik 2026 02:54