StoryEditor
Producenci
09.10.2019 00:00

UOKiK: przejęcie Luksji przez Sarantis pod znakiem zapytania

Urząd Konkurencji i Konsumentów obawia się, że po przejęciu przez Sarantis marki Luksja od PZ Cussons mogłoby dojść w Polsce do ograniczenia konkurencji na rynku sprzedaży mydła w kostce. UOKiK będzie teraz badał rynek, konkurentów i kontrahentów pod tym kątem.

UOKiK poinformował, że skierował do drugiego etapu  postępowanie w sprawie przejęcia przez Sarantis części mienia dwóch spółek: PZ Cussons (International) oraz PZ Cussons Polska. UOKiK obawia się, że w tej sprawie istnieje ryzyko ograniczenia konkurencji.

Zarówno PZ Cussons, jak i Sarantis zajmują się produkcją i dystrybucją produktów higieny osobistej. Grupa Sarantis sprzedaje produkty należące do 80 marek i są to m.in. STR8, Kolastyna, Jan Niezbędny. W Polsce firma oferuje przede wszystkim mydła w kostce, żele pod prysznic, dezodoranty, perfumy, a także detergenty oraz produkty dla gospodarstwa domowego. PZ Cussons (International) oraz PZ Cussons Polska prowadzą podobną działalność, dodatkowo oferują urządzenia elektryczne i artykuły spożywcze. W Polsce znane są głównie pod markami Luksja, Carex oraz Morning Fresh. Sarantis planuje nabycie od obu spółek części mienia, związanego z marketingiem i sprzedażą produktów Luksja.

„Z danych przekazanych przez przejmującą spółkę wynika, że po koncentracji mogłoby dojść do ograniczenia konkurencji na polskim rynku sprzedaży mydła w kostce. Dlatego konieczne jest przeprowadzenie badania rynku, w którym UOKiK będzie weryfikował otrzymane informacje. W szczególności konkurentów i kontrahentów uczestników koncentracji na tym rynku” – czytamy w komunikacie UOKiK.

Rozpoczęcie drugiego etapu postępowania nie przesądza o rodzaju decyzji, jaka w przyszłości zostanie wydana – informuje UOKiK. Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów może wyrazić zgodę (bezwarunkową lub warunkową) na koncentrację albo zakazać jej przeprowadzenia. Na tym etapie spółka może również wycofać wniosek. Zgodnie z prawem antymonopolowym, UOKiK w takiej sytuacji obligatoryjnie umorzy prowadzone postępowanie, a zgłoszona koncentracja nie dojdzie do skutku.

Zgodnie z ustawą o ochronie konkurencji i konsumentów postępowanie w sprawach koncentracji jest dwuetapowe. Pierwszy etap trwa do miesiąca. Natomiast w sprawach szczególnie skomplikowanych, w których istnieje prawdopodobieństwo istotnego ograniczenia konkurencji lub wymagających badania rynku, postępowanie może trwać dłużej.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
23.01.2026 16:28
Zmiana na szczycie Eurofragance od 1 stycznia 2026 roku: Joan Pere Jiménez dyrektorem
Eurofragrance

Eurofragance poinformowało, że 1 stycznia 2026 r. stanowisko dyrektora generalnego objął Joan Pere Jiménez. Spółka, której centrala mieści się w Barcelonie, podkreśla, że nominacja jest elementem strategii opartej na rozwoju wewnętrznych talentów i ma wzmocnić jej pozycję w globalnym sektorze kompozycji zapachowych.

Nowy etap w zarządzaniu firmą opiera się na planie strategicznym zbudowanym wokół trzech filarów: innowacji, ludzi oraz klientów. Według zapowiedzi zarządu taki model ma przyspieszyć ekspansję na rynkach kluczowych i wzmocnić konkurencyjność Eurofragance w perspektywie kolejnych lat.

Proces sukcesji był planowany od 2023 r. i realizowany etapami w 2025 r., aby zapewnić ciągłość zarządzania. Dotychczasowy CEO, Laurent Mercier, który kierował spółką od 2018 r., pozostaje związany z Eurofragance jako członek rady dyrektorów, co ma zagwarantować stabilność strategiczną po zmianie na najwyższym stanowisku.

Joan Pere Jiménez jest związany z firmą od ponad 10 lat. Dołączył jako dyrektor operacyjny (COO), odpowiadając za efektywność operacyjną i rozwój zaplecza przemysłowego. Następnie kierował ekspansją w Europie, Afryce i Turcji, a później w regionie Azji i Pacyfiku. W okresie od stycznia 2024 r. do końca 2025 r. pełnił funkcję dyrektora ds. rynków (Chief Market Officer), zarządzając wszystkimi rynkami na poziomie globalnym.

Zapowiedziany plan działania obejmuje m.in. rozbudowę globalnej obecności poprzez nowe fabryki i Creative Centers oraz przyspieszenie cyfryzacji. Wśród priorytetów wskazano także taktyczne wykorzystanie narzędzi AI, które mają zwiększyć zwinność organizacyjną, tempo innowacji i bliskość współpracy z klientami na poszczególnych rynkach.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
23.01.2026 14:09
Nomi Beauty pozywa Estée Lauder o kradzież technologii i potencjalne straty
Estée Lauder mierzy się z kolejną w tym miesiącu kontrowersją.Marzena Szulc

Startup Nomi Beauty złożył pozew w federalnym sądzie na Manhattanie, oskarżając Estée Lauder Companies o bezprawne wykorzystanie technologii, która miała zwiększać sprzedaż kosmetyków w hotelach i kanałach duty free. Spółka twierdzi, że po zerwaniu kontraktów w 2018 i 2020 r. koncern miał przejąć rozwiązania umożliwiające identyfikację rzeczywistych preferencji konsumentów, co — według pozwu — przełożyło się na „dosłownie miliardy dolarów” nowego przychodu po stronie Estée Lauder.

Nomi, której nazwa jest fonetyczną grą słów od „know me”, wskazuje, że jej „tajny składnik” był projektowany z myślą o zwiększaniu sprzedaży w luksusowych hotelach — zarówno w strefach duty free, jak i poprzez zakupy dokonywane bezpośrednio w pokojach. Rozwiązanie miało też ograniczyć zależność koncernu od tradycyjnych kanałów detalicznych i wspierać marki należące do grupy, takie jak Clinique oraz MAC Cosmetics.

Zgodnie z treścią skargi Estée Lauder, zamiast wywiązać się z umów lub sfinalizować rozmowy o przejęciu Nomi, miał „zagłodzić” partnerów hotelowych startupu poprzez ograniczenie dostaw produktów, a następnie wdrożyć konkurencyjne programy. Te inicjatywy uruchomiono m.in. w Chinach, Kostaryce, Malezji, Wielkiej Brytanii oraz w Stanach Zjednoczonych, a — jak twierdzi Nomi — miały one opierać się na tych samych tajemnicach handlowych, które startup przekazywał koncernowi przez lata.

image

Ronald Lauder zamieszany w plany Trumpa dt. Grenlandii? Konsumenci sugerują bojkot Estée Lauder

Nomi domaga się odszkodowania o nieujawnionej wartości, obejmującego roszczenia kompensacyjne, karne oraz potrójne. Prawnik spółki, Matthew Schwartz, stwierdził w korespondencji mailowej, że „skradzione innowacje Nomi wprowadziły Estée Lauder w erę informacji”, a koncern nadal „czerpie z nich ogromne korzyści finansowe”. Obie firmy mają siedziby w Nowym Jorku; Estée Lauder nie odpowiedział bezpośrednio na prośby o komentarz.

Pozew pojawia się w momencie, gdy Estée Lauder realizuje strategię „Beauty Reimagined”, ogłoszoną w lutym ubiegłego roku. Plan zakłada m.in. nowe premiery w segmencie prestiżowym, uproszczenie łańcucha dostaw oraz redukcję kosztów, w tym zapowiedź nawet 7 000 zwolnień, mających pomóc w odbudowie wyników po okresie spadków sprzedaży.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
23. styczeń 2026 17:45