StoryEditor
Włosy
26.07.2013 00:00

Konsumenci ciągle otwarci na nowości

Produkty do pielęgnacji włosów – jedna z podstawowych i największych kategorii kosmetycznych ciągle ma potencjał rozwoju. Choć rywalizacja jest tu ogromna, bo o portfele klientów zaciekle walczą światowe koncerny, ciągle pojawiają się kolejni odważni, gotowi do zmierzenia się z gigantami.

Nowe marki trafiają na nasz rynek dzięki importerom i dystrybutorom, ale też polscy producenci, silni w innych kategoriach kosmetycznych, decydują się o rozszerzenie swojego portfolio o produkty do pielęgnacji włosów. Tak jak Eveline Cosmetics, firma o ugruntowanej pozycji w kosmetyce białej i kolorowej, która właśnie wprowadziła swoją pierwszą serię wielofunkcyjnych produktów włosów Argan + Keratin z olejkiem arganowym i keratyną. – Na rynku wciąż rośnie zapotrzebowanie na profesjonalne, innowacyjne i zaawansowane technologicznie produkty do pielęgnacji włosów, dlatego będziemy mocno rozwijać tę kategorię. Stawia ona przed nami ogromne możliwości i mamy zamiar mocno w niej powalczyć – przyznaje Dominika Hachuła, group product manager Eveline Cosmetics. Powód, dla którego polscy producenci angażują się w tę kategorię, może być też inny. Paradoksalnie sprzyja im kryzysowa aura. – Polacy zrezygnowali z droższych marek na rzecz znanych, ale tańszych – przekonuje Maja Kiżys, brand manager w Laboratorium Kosmetycznym Joanna. 
Nowe musi być dobre
Sklepowe półki nie są z gumy, a rynek produktów do pielęgnacji włosów wydaje się być nasycony, ale w rzeczywistości tak nie jest, uważają producenci działający na nim od lat.
– Ponad 50 proc. konsumentów deklaruje, że lubi wypróbowywać nowe produkty. I choć coraz trudniej jest się wyróżnić na tle konkurencji – zarówno rodzimym producentom, jak i koncernom zagranicznym – to jednak udaje się z powodzeniem lansować nowe produkty i czerpać korzyści z bieżących rynkowych tendencji – podkreśla Maja Kiżys. Szanse powodzenia we wdrażaniu nowego produktu zależą od jego innowacyjności – musi się wyróżnić w gąszczu nowości – oraz od spełnienia obietnicy składanej przez producenta. Deklaracje z przekazów marketingowych o wyjątkowych walorach kosmetyku muszą odnaleźć odzwierciedlenie w rzeczywistości. W dobie internetu natychmiast są bowiem weryfikowane i poddawane publicznej krytycznej analizie na blogach, portalach społecznościowych, tematycznych forach. – Dzisiejsi konsumenci są bardzo świadomi swoich wyborów, poszukują produktów, które zaspokoją ich potrzeby i dostarczą oczekiwanych efektów. To dotyczy każdego segmentu rynku, w tym pielęgnacji włosów – przyznaje Marta Piechowicz, product manager Hair Care
w L’Oréal Polska.
Konsumenci pod presją
Marki kosmetyków do pielęgnacji włosów, warianty szamponów i odżywek trudno zliczyć. Jak to się dzieje, że tak konkurencyjny rynek nadal się rozwija i przyjmuje kolejne nowości? Po prostu – coraz szybszy rozwój nauki, wykorzystywanie najnowocześniejszych metod badawczych, błyskawiczne poszerzanie wiedzy z zakresu biologii człowieka pozwalają na wprowadzanie kolejnych, lepszych, wyposażonych w nowe funkcje produktów. Tak jest we wszystkich dziedzinach życia, nie inaczej w kosmetyce i kosmetologii. Informacje o nowych odkryciach, funkcjach, składnikach produktów błyskawicznie trafiają do mediów, a przez nie do konsumentów. Poprzez typowe reklamy i ich niestandardowe formy (jak marketing szeptany) potrzeby konsumentów są podsycane. Chcemy sięgnąć po nowe, by sprawdzić, czy jest lepsze od tego, co już wypróbowaliśmy. Poza tym presja na bycie pięknym, młodym i atrakcyjnym jest coraz większa i potrzebujemy kolejnych narzędzi by jej podołać. – Zdrowe i piękne włosy to marzenie wielu kobiet i mężczyzn. Konsumenci są coraz bardziej świadomi, jak ważna jest ich pielęgnacja. Rozpoczyna się ona od wyboru szamponu, potem odżywki do codziennego stosowania, a następnie odżywki specjalistycznej, po którą sięga się regularnie raz lub dwa razy w tygodniu. I w taki też sposób rozkłada się rynek – szampony są niezaprzeczalnie produktem pierwszej potrzeby i jako takie cieszą się największym zainteresowaniem konsumentów. Segmenty odżywek i preparatów specjalistycznych w dalszym ciągu się rozwijają i pojawia się na nich bardzo dużo nowości – tłumaczy Aleksander Kulikowski z działu marketingu Henkel Beauty Care.
Tyle szamponów, ile potrzeb
Rynek dąży do specjalizacji – widać to właśnie po nowościach, które są na niego wprowadzane. Szampony stanowią prawie 75 proc. sprzedaży wszystkich kosmetyków pielęgnacyjnych do włosów. Ich podstawową funkcją jest oczywiście oczyszczanie skóry głowy i włosów, ale nie chodzi już o sam rytuał higieniczny. Jest tak wiele szamponów, jak wiele prawdziwych lub wykreowanych przez kosmetyczny biznes potrzeb konsumentów. – To już nie tylko szampony do włosów suchych lub przetłuszczających się, ale także prostych, kręconych, farbowanych – i to do konkretnych odcieni. Wśród kosmetyków przeciwłupieżowych też już istnieje podział na przeznaczone do różnych typów włosów – wymienia Maja Kiżys. – Zawężanie specjalizacji jest też widoczne w segmencie odżywek do włosów. Nie tylko ułatwiają rozczesywanie, ale także np. nadają objętość, intensywnie wygładzają, czy nawet chronią przed oznakami starzenia się włosów. Segment ten ma jeszcze duży potencjał wzrostu, gdyż popularność odżywek jest prawie o 3/4 mniejsza w stosunku do szamponów. Zainteresowanie nimi stale rośnie – dodaje Maja Kiżys.
Producenci obserwują trendy i szybko na nie reagują. – Obecnie skupiamy swoją uwagę na największym segmencie na polskim rynku produktów do pielęgnacji włosów – preparatach do włosów suchych i zniszczonych – to aż 12 proc. udziałów wartościowych ze wzrostem  11 proc. rok do roku – mówi Marta Piechowicz z L’Oréal Polska, powołując się na dane Nielsena. Serie Elséve Total Repair Extreme L’Oréal Paris i Garnier Frucis Goodbye Damage – obie do włosów bardzo zniszczonych z rozdwojonymi końcówkami – to nowości, które koncern obecnie lansuje. Takie produkty są jednak pozycją obowiązkową w portfolio każdej firmy, która jest obecna w kategorii pielęgnacji włosów.


Rynek wart prawie 2 mld zł

Łączna sprzedaż produktów do włosów, rozumianych jako szampony i odżywki oraz produkty do stylizacji i koloryzacji włosów, osiągnęła w 2012 r. wartość 1,95 mld złotych i jest to o 4 proc. więcej w porównaniu do analogicznego okresu w ubiegłym roku.
Spośród czterech wspomnianych kategorii jedynie produkty do stylizacji włosów charakteryzował stabilny względem poprzedniego roku wynik, podczas gdy pozostałe odnotowały wzrost wartości sprzedaży – szampony 4,9 proc., odżywki 8,7 proc., a produkty do koloryzacji o 3,8 proc. w skali roku.
Najczęściej kupowane szampony to te o pojemności od 301 do 500 ml – właśnie ten segment osiągnął w 2012 r. największe wzrosty rok do roku i był odpowiedzialny za ponad połowę sprzedaży kategorii.
W najmniejszej lecz najdynamiczniej rozwijającej się wśród kosmetyków do włosów kategorii odżywek dominującym segmentem są odżywki do spłukiwania, stanowiące 71 proc. wartości sprzedaży kategorii.
Największy udział w sprzedaży kosmetyków do włosów mają sklepy drogeryjno-kosmetyczne. Generują one  39 proc. wartościowej sprzedaży szamponów (wzrost znaczenia o 3,6 pkt. proc. rok do roku),  47 proc. (+2,2 pkt. proc.) produktów do układania włosów, 59 proc. (+2,9 pkt. proc.) odżywek i aż 67 proc. (+1,9 pkt. proc.) sprzedaży kosmetyków do koloryzacji włosów. Ważnym kanałem dystrybucji są także hiper- i supermarkety, przy czym zyskują na znaczeniu tylko supermarkety (uwzględniające sieci dyskontowe) i to jedynie w przypadku szamponów i produktów do stylizacji włosów.
Anna Stępień, Nielsen



Adam Kulikowski,
dział marketingu, Henkel Beaty Care
Podążamy za trendami
Rynek produktów do pielęgnacji włosów jest bardzo konkurencyjny, jednak same konsumentki lubią eksperymentować i często sięgają po nowości. Dowodem na to jest np. sukces suchych szamponów Syoss oraz Schauma. W przypadku szamponów, odżywek, czy odżywek specjalistycznych ich szanse na rynku zależą od ich innowacyjności. Dlatego tworzymy produkty, które z jednej strony będą odpowiedzią na potrzeby naszych konsumentów, a z drugiej pozwolą im podążać za obecnymi trendami, takie jak Gliss Kur Oil Elixir, czy Syoss Glossing z zupełnie nowymi formułami.
Nasze produkty zawsze otrzymują od nas silne wsparcie, zarówno mediowe jak i w punktach sprzedaży. W sklepach wykorzystujemy materiały POS, jak np. plakaty, wobblery, czy shelf stoppery. Dodatkowo rekomendujemy naszym klientom różnego rodzaju promocje – atrakcyjną ofertę cenową, która ma zachęcić konsumentów do zakupu naszych produktów. Z myślą o konsumentach organizujemy również konkursy i loterie. „Piękno w pełnym blasku” to akcja organizowana przez markę Gliss Kur. Konsumenci, którzy do 15 sierpnia kupią co najmniej dwa dowolne produkty Gliss Kur, codziennie mają szansę na wygranie bransoletki Pandora. Więcej szczegółów nt. loterii można znaleźć na stronie internetowej pieknowpelnymblasku.pl


Dominika Hachuła,
group product manager, Eveline Cosmetics
Profesjonalne serie z salonów fryzjerskich do sklepów
Badania wykazują, że klient w Polsce jest coraz bardziej otwarty i wciąż poszukuje nowych, innowacyjnych, ale przede wszystkim profesjonalnych preparatów do pielęgnacji włosów. Kosmetyki profesjonalne dotychczas dostępne wyłącznie w salonach fryzjerskich – coraz częściej odnajdują swoje miejsce na półkach drogeryjnych i cieszą się coraz większym zainteresowaniem.


Maja Kiżys, brand manager,
Laboratorium Kosmetyczne Joanna
Nowości przyjmowane z dużą otwartością
Szampony stanowią prawie 75 proc. sprzedaży kosmetyków pielęgnacyjnych do włosów. Konsument przyjmuje nowości w tej kategorii z dużą otwartością – ponad 50 proc. konsumentów deklaruje, że lubi wypróbowywać nowe produkty.



Katarzyna Bochner


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
20.03.2026 11:32
Anna Lahey, Typebea: Brand kosmetyczny musi jasno określić, czym jest i co oferuje
Anna Lahey

O tym, jak Typebea konsekwentnie buduje swoją pozycję w segmencie haircare premium oraz o współpracy na wyłączność z siecią Douglas rozmawiałam z Anną Lahey, współtwórczynią marki – prawie dokładnie rok po premierze pierwszej linii produktów. Teraz na półkach Douglas pojawia się nowa, druga linia kosmetyków pielęgnacyjnych tego młodego, obiecującego brandu.

Ubiegłoroczna premiera Typebea w sieci Douglas była znaczącym krokiem w europejskiej ekspansji marki. Przez ostatnie miesiące Polska stała się dla brandu najlepiej sprzedającym się rynkiem w Europie, co – jak podkreśla Anna Lahey – wynika m.in. z wysokiej świadomości konsumentek i ich dużej wiedzy na temat pielęgnacji włosów.

W wywiadzie współtwórczyni marki (której biznesową wspólniczką jest piosenkarka Rita Ora) opowiada o strategii współpracy z Douglas, dalszych planach rozwoju portfolio oraz o tym, dlaczego przyszłość kategorii haircare należy do marek, skupionych na rozwiązywaniu ukierunkowanych, konkretnych problemów konsumentów.

Anno, minął już rok od momentu, kiedy wasza marka pojawiła się w Polsce. Jak podsumowałabyś ten czas? Czy było to spełnieniem twoich i Rity oczekiwań? 

To był niesamowity rok! W marcu 2025 zadebiutowaliśmy na wyłączność w sieci Douglas jako ich pierwsza ekskluzywna marka haircare – i właśnie mija dokładnie dwanaście miesięcy od tej pory. Kiedy otrzymujesz taką szansę od największego w Europie omnichannelowego sprzedawcy kosmetyków premium, trudno ją odrzucić. Dziś jesteśmy obecni w 22 krajach Europy i w ponad 1500 sklepach.

Douglas okazał się dla nas świetnym partnerem, szczególnie jeśli chodzi o edukację konsumentów. W Polsce jest to wyjątkowo ważne, bo tutejsi klienci są bardzo dobrze wyedukowani w zakresie pielęgnacji włosów i składników kosmetycznych. Są wymagający – ale w bardzo pozytywnym sensie. Chcą dokładnie wiedzieć, czego używają i jak działa dany produkt. Jednocześnie ufają markom obecnym w ofercie Douglas, dlatego ta współpraca jest dla nas kluczowa w budowaniu pozycji marki. 

Teraz koncentrujemy się przede wszystkim na dalszym wzmacnianiu jej rozpoznawalności u boku tak ikonicznego partnera.

Czyli Typebea jest w dalszym ciągu dostępna na wyłączność w tej jednej sieci?

Tak – jesteśmy w sprzedaży stacjonarnej i online Douglas.

Co sądzisz o polskich konsumentkach?

Są fantastyczne!

Pamiętam, jak podczas ubiegłorocznego eventu Rita opowiadała, że była pod wielkim wrażeniem liczby pięknych, zadbanych kobiet, które spotkałyście w Warszawie…

To akurat bardzo oczywiste. Polacy oraz Polki są niezwykle zadbani i przywiązują dużą wagę do swojego wyglądu. Wystarczy spojrzeć na ludzi na ulicy – wszyscy są bardzo zadbani. 

Ale jest też coś więcej, co chciałabym podkreślić. Jedna z rzeczy, która najbardziej mnie w Polsce zaskoczyła, to profesjonalizm ludzi. Chciałabym zatrudniać więcej Polaków w naszej firmie. Są bardzo efektywni, pełni energii, życzliwi i zwracają ogromną uwagę na detale. Uwielbiam to.

A jeśli chodzi o konsumentów haircare, są naprawdę wyjątkowi! Zresztą, Polska jest obecnie naszym najlepiej sprzedającym się rynkiem w Europie.

Naprawdę? Aż tak?

Tak. Myślę, że wynika to właśnie z podejścia klientów do zakupów. Polscy konsumenci chcą dokładnie zrozumieć produkt – co robi, jak działa, jakie przynosi korzyści oraz jak skutecznie włączyć go do swojej rutyny pielęgnacyjnej.

Teraz rozszerzacie portfolio Typebea – stąd zresztą twoja wizyta w Warszawie. Możesz opowiedzieć więcej o nowej linii i o tym, skąd wziął się pomysł na jej stworzenie? Na jakie problemy konsumentek mają odpowiadać?

Pierwszym krokiem, rok temu, było wprowadzenie przez nas na rynek czterech produktów z linii G (Growth), której zadaniem było wspieranie wzrostu włosów. W tamtym czasie, gdy startowała marka Typebea, równolegle pracowaliśmy też nad linią naprawczą R (Repair), która właśnie teraz ma premierę. Zależało nam jednak, aby na początku jasno komunikować jeden główny obszar – wzrost włosów. Ta linia koncentruje się na zdrowiu skóry głowy, problemie wypadania włosów i ich przerzedzania, a także na wyzwaniach związanych z okresem poporodowym, perimenopauzą i menopauzą. Po roku działalności przyjrzeliśmy się głównym problemom konsumentek. Okazuje się, że 40-50 proc. kobiet doświadcza wypadania lub przerzedzania włosów. 

Z kolei aż 60 proc. zmaga się z problemem włosów zniszczonych – rozdwajającymi się końcówkami, włosami rozjaśnianymi chemicznie czy nadmiernie stylizowanymi wysoką temperaturą – stąd idea stworzenia linii R.

image

Rita Ora i Anna Lahey gościły w Warszawie, promując autorską linię kosmetyków do włosów

Wydaje się, że to bardzo uniwersalne, powszechne problemy…

Dokładnie. Do tego dochodzi jeszcze problem puszenia się włosów – dotyczy on nawet 70 proc. kobiet. Dlatego chcemy być marką, która odpowiada na konkretne potrzeby. Analizujemy najczęstsze problemy naszych klientów i tworzymy rozwiązania właśnie pod nie. W ten sposób powstała zielona linia Repair – i dlatego zdecydowałyśmy się na rozszerzenie oferty o nową kategorię.

Ile nowych produktów pojawi się na półkach w ramach linii R?

Cztery. Pierwszym z nich jest maska stosowana przed myciem włosów.

Aplikuje się ją na suche włosy?

Tak. Maskę nakłada się na włosy około 20 minut przed wejściem pod prysznic – na całej długości. Po 20 minutach można umyć włosy jak zwykle. Włosy są bardzo delikatne, gdy są mokre i wtedy łatwo się łamią. Dlatego chcemy je przygotować na proces mycia i zapewnić im optymalną ochronę.

Co ważne, jest to produkt do stosowania raz, maksymalnie dwa razy w miesiącu – jest to specjalistyczna maska kuracyjna. W linii R mamy też szampon i odżywkę.

Pomysł na maskę przed myciem pojawił się, ponieważ zauważyłam, jak bardzo konsumenci lubią rytuały pielęgnacyjne. Lubią nałożyć maskę na włosy i zostawić ją na dłużej – na przykład kiedy kończą kolację albo odpowiadają na maile przed wzięciem prysznica. Nasz nowy flagowy produkt działa w trzy minuty, ale wiemy, że wielu użytkowników lubi też dłuższe zabiegi. Dlatego wprowadziliśmy nowy produkt, który można pozostawić na włosach przez 20 minut przed myciem.

Czy planujecie dalsze rozszerzanie oferty w ramach brandu, na przykład o akcesoria czy kolejne kategorie kosmetyków?

Na razie trudno powiedzieć. Oczywiście pracujemy nad kolejnymi produktami zarówno w linii Growth (czyli tej pierwszej, żółtej), jak i w ramach nowej linii Repair. Ale chcemy zachować koncentrację, nie rozdrabniać się. Typebea to bardzo młoda marka – nie ma jeszcze nawet dwóch lat. Najważniejsze jest teraz, aby klienci dobrze zrozumieli, kim jesteśmy jako marka i jakie są nasze priorytety. Dlatego obecnie skupiamy się na dwóch filarach: wzroście włosów i regeneracji zniszczonych włosów.

Ile czasu zajmuje wdrożenie produktu – od pomysłu i zdefiniowania potrzeby do pojawienia się fizycznego kosmetyku na sklepowej półce?

To zależy od produktu, ale zwykle jest to od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu miesięcy. Linia Repair była opracowywana przez około dwa lata przed premierą. Linia Growth powstawała około 18 miesięcy.

Nowa linia R wykorzystuje unikalną technologię RDS Bond Technology. W formule wykorzystujemy trzy mieszanki keratyny pochodzącej z hydrolizowanej wełny owiec nowozelandzkich, która w 91 proc. jest zgodna z ludzkim włosem, i dzięki temu naśladuje jego strukturę.

Technologia wiąże się z mostkami dwusiarczkowymi we włosie, naprawiając je i zapewniając konkretne efekty: zmniejszenie łamliwości o 80 proc., ograniczenie blaknięcia koloru o 67 proc., zwiększenie wytrzymałości włosa o 52 proc. oraz poprawę połysku o 40 proc. Największym wyzwaniem było stworzenie produktu typu bond, który nie będzie tak ciężki jak wiele innych dostępnych na rynku formuł, opartych głównie na białkach.

Flagowym produktem linii R jest maska bez spłukiwania. Po umyciu włosów szamponem należy je osuszyć ręcznikiem, pominąć odżywkę i nałożyć maskę od nasady aż po końce. Produkt pozostaje na włosach i działa jak zabieg salonowy. Aktywuje się w trzy minuty, a potem można stylizować włosy – jak zwykle.

Podziwiam twoje włosy przez całą naszą rozmowę i muszę o to zapytać: czy testujesz wszystkie kosmetyki Typebea właśnie na nich? 

Oczywiście, zawsze!

A czy Rita (Ora, współwłaścicielka marki - red.) też nadal ich używa?

Tak. Rita niedawno bardzo skróciła włosy i ma teraz mocno rozjaśniony blond, więc obecnie jest wręcz uzależniona od linii Repair. Bardzo angażuje się w swoje stylizacje – zarówno w karierze aktorskiej, jak i muzycznej – więc jej włosy przechodzą sporo eksperymentów.  

Hmmm, czyli wasze nowe produkty, kolejne linie nie powstają przypadkiem…

Dokładnie. Ja sama nie byłabym w stanie robić z włosami tego, co ona, ale naprawdę podziwiam jej zaangażowanie w kreowanie wizerunku [śmiech]

Myślicie już o kolejnych rynkach zbytu dla swojej marki? Na przykład o Ameryce Południowej, gdzie kategoria haircare bardzo szybko rośnie i tamtejszy rynek wręcz chłonie nowości?

Myślimy o wszystkich rynkach, bo jesteśmy marką globalną. Aktualnie jesteśmy obecni w Australii, Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii, w Europie – wyłącznie z Douglas. W przyszłym tygodniu startujemy w Kanadzie. Najważniejsze jest jednak zachowanie koncentracji.

Indie to także ogromny rynek kosmetyczny, z dużym potencjałem…

Zgadza się. Podobnie jak Chiny czy Bliski Wschód. Otrzymujemy dużo zapytań z Brazylii, z krajów Zatoki Perskiej czy z Chin. Ale jesteśmy młodą marką i musimy bardzo rozsądnie zarządzać zasobami. Wejście na nowy rynek to ogromne przedsięwzięcie – wymaga czasu, ludzi i dużych inwestycji. Chcemy przede wszystkim dobrze rozwijać się tam, gdzie już jesteśmy.

Anno, co sądzisz o globalnym rynku haircare? Wydaje się, że wciąż ma duży potencjał rozwoju. Czy widać gdzieś granice, horyzont tego wzrostu?

Myślę, że ten rynek będzie nadal rosnąć. Istnieje ogromna różnorodność typów włosów, a konsumenci szukają coraz bardziej wyspecjalizowanych produktów. Jednocześnie obserwujemy ciekawy trend: klienci są lojalni wobec produktów, ale niekoniecznie wobec marek. Dostrzegamy to w przypadku pielęgnacji skóry czy makijażu – i podobny kierunek pojawia się w haircare. Dlatego dla nowych brandów szczególnie kluczowe jest jasne określenie: czym jest ich oferta, i w czym się specjalizują.

Do tego mamy obecny silny trend skinifikacji… 

Tak – czyli traktowanie włosów podobnie jak skóry, pielęgnowanie ich. Ja wolę mówić raczej o „wellness dla włosów”. Ludzie chcą mieć naturalnie zdrowe, rosnące włosy. Jednocześnie też wciąż lubią eksperymentować – z kolorem, przedłużaniem czy stylizacją. Dlatego marka musi bardzo jasno określić, kim jest i co oferuje. Nie da się być wszystkim dla wszystkich.

Serdecznie podziękowania dla Douglas Polska za umożliwienie przeprowadzenia tej rozmowy, która miała miejsce 16 marca w perfumerii Douglas w Westfield-Arkadia w Warszawie

image

Douglas pod presją cen, ale z jasną strategią ekskluzywności. Nowe marki jako motor odbudowy marż

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Mężczyzna
23.02.2026 10:07
Kosmetyki i pielęgnacja męska – ten trend rośnie globalnie. Ale dlaczego?
adobestock

Segment kosmetyków i pielęgnacji męskiej rozwija się dynamicznie, stając się jednym z kluczowych kierunków wzrostu w branży beauty – wskazują zgodnie eksperci i retailerzy. Coraz większa liczba mężczyzn włącza regularną pielęgnację do swojej codziennej rutyny – nie tylko w zakresie higieny, ale także pielęgnacji ciała, włosów i zarostu (grooming’u). To zmienia tradycyjne archetypy rynku kosmetycznego i stwarza nowe możliwości dla producentów, dystrybutorów i detalistów.

Dlaczego rynek pielęgnacji męskiej rośnie?

Rosnące zainteresowanie kosmetykami męskimi można wyjaśnić kilkoma kluczowymi czynnikami. Pierwszy z nich to zmiana społecznych postaw – pielęgnacja twarzy i ciała przez mężczyzn przestaje być tabu, a staje się wyrazem troski o zdrowie i wygląd. Nie bez znaczenia jest też rozwój kultury self-care i wellness – coraz więcej mężczyzn utożsamia grooming z dbaniem o siebie, zarówno w aspekcie estetycznym, jak i zdrowotnym.

W zmianie postaw dużą rolę grają media społecznościowe i edukacja produktowa – influencerzy i treści edukacyjne powszechnie obalają stereotyp „męskiej pielęgnacji jako luksusu”, co przekłada się na powszechność i popularność trendu, wzrost świadomości i zakupów. Ponadto producenci oferują cały czas coraz bardziej zaawansowane formuły i produkty, dopasowane do specyfiki męskiej skóry czy włosów. 

image

RALLS. – polska marka męskiej pielęgnacji premium, która podbija Europę

Jakie są perspektywy wzrostu dla tej kategorii?

Według najnowszych analiz rynkowych, globalny rynek produktów do pielęgnacji męskiej (men’s grooming) ma przed sobą długoterminowy wzrost. Prognozuje się, że globalny rynek kosmetyków do pielęgnacj zarostu osiągnie wartość powyżej 106 mld dolarów do 2035 r., przy średniorocznym wskaźniku wzrostu CAGR ~5,6 proc. w latach 2025–2035.

Segmenty mniej popularne do tej pory, takie jak pielęgnacja ciała dla mężczyzn, rosną jeszcze szybciej -- tu prognozy CAGR sięgają nawet 6-7 proc. w najbliższych latach. Niektóre źródła (np. futuremarketinsights.com) wskazują nawet wyższe CAGR (ok. 7-8 proc. lub więcej) dla niektórych produktów, rynków premium lub personalizowanych rozwiązań groomingowych.

Takie tempo wzrostu wskazuje na rosnące zapotrzebowanie na innowacyjne kosmetyki męskie, zaawansowaną pielęgnację twarzy i produkty do pielęgnacji zarostu.

Pielęgnacja męska – dookoła świata

Zjawisko wzrostu popytu na kosmetyki męskie jest globalne, ale pewne regiony szczególnie mocno napędzają tę dynamikę:

  • Ameryka Północna – duża świadomość konsumencka i wysokie wydatki na grooming premium.
  • Europa Zachodnia – silna kultura self-care i rosnące zainteresowanie zaawansowanymi produktami skincare.
  • Azja i region APAC – szczególnie Korea Południowa i Japonia, gdzie pielęgnacja męska jest już głęboko zakorzeniona, a młode pokolenia dalej zwiększają ten popyt.
  • Rynki wschodzące – Indie, Chiny i kraje Bliskiego Wschodu jako obszary o najszybszym CAGR dzięki urbanizacji i wzrostowi klasy średniej.

image

Maja Justyna, PAIH: Dominacja K-beauty: pielęgnacja, makijaż i co dalej? [ROCZNIK WK]

Najpopularniejsze kategorie produktów dla mężczyzn

Dynamika popytu różni się w zależności od segmentu:

  • Pielęgnacja twarzy (facial skincare) – to najszybciej rosnąca kategoria, obejmuje oczyszczanie, nawilżanie twarzy oraz preparaty przeciwstarzeniowe.
  • Haircare i pielęgnacja zarostu – kosmetyki do włosów, trymery, olejki do brody oraz balsamy groomingowe.
  • Produkty do pielęgnacji ciała – żele pod prysznic, balsamy i peelingi dostosowane do specyfiki męskiej skóry.
  • Zapachy i grooming luksusowy – perfumy i kosmetyki premium.

Co rozwój tego trendu oznacza dla branży?

Dla producentów, dystrybutorów i detalistów beauty obecna faza rozwoju rynku kosmetyków męskich oznacza:

  • wzmacnianie oferty produktowej dedykowanej mężczyznom, z segmentacją linii 
  • inwestycje w marketing edukacyjny i komunikację lifestyle, uwzględniającą zmieniające się postawy i aspiracje męskich konsumentów.
  • rozwój kanałów e-commerce i omnichannel – mężczyźni chętnie korzystają z zakupów online oraz personalizowanych rekomendacji.

Segment pielęgnacji męskiej to dziś nie tylko kosmetyki codzienne, ale rosnący obszar innowacji i premiumizacji, który może stać się trwałym filarem wzrostu w branży beauty na najbliższe lata.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
08. kwiecień 2026 22:02