StoryEditor
Rynek i trendy
09.05.2019 00:00

Przyszłość piękna to natura

Rynek produktów naturalnych i organicznych w Europie kwitnie, a ich sprzedaż rośnie w coraz szybszym tempie. Duża ich część to organiczne kosmetyki, bo naturalne piękno w Europie Zachodniej, Ameryce Północnej czy Australii to nie tylko trend, ale też styl życia i ruch społeczny. Czy będziemy w stanie rozwinąć rynek ekoproduktów na takim poziomie jak kraje zachodnie?

Świadomi i zaangażowani w troskę o środowisko konsumenci sprawiają, że rynek certyfikowanych organicznych i naturalnych produktów kosmetycznych ulega ewolucji. Oczekują nie tylko skutecznych kosmetyków, ale liczy się dla nich też fakt, że są bez parabenów, silikonów, detergentów, surowców z roślin genetycznie modyfikowanych, sztucznych barwników i innych dodatków.

Najlepiej gdy są oparte na organicznych, roślinnych składnikach, nietestowane na zwierzętach i sprzedawane w biodegradowalnych opakowaniach. Wegańskie, wyprodukowane w sposób ekologiczny i według zasad fair trade.

Według raportu „Slow life w Polsce”, przygotowanego na zlecenie firmy Naturativ, po naturalne kosmetyki sięga w Polsce już 25 proc. konsumentów, częściej kobiety – blisko 40 proc. z nich deklaruje taki wybór.

Sięganie po ekokosmetyki argumentują ich składem (36 proc.) Następnie biorą pod uwagę pozytywne opinie zamieszczone w internecie oraz atrakcyjne promocje (po 28 proc.). Wśród wymagań wobec kosmetyków ogólnie Polacy najczęściej deklarują, że muszą one dawać jak najlepsze efekty stosowania (25 proc.) oraz być wydajne (24 proc.) 16 proc. osób wskazało, że ważny jest dla nich też naturalny skład produktu.

Kosmetyki naturalne stanowią nadal nieduży procent polskiego rynku kosmetycznego, jednak ze względu na silny trend proekologiczny rynek takich kosmetyków ma u nas jeszcze bardzo duży potencjał rozwoju, co pokazują najbardziej rozwinięte pod tym względem kraje Europy i świata.

Kosmetyki naturalne w natarciu

Nadal jesteśmy pod względem nabywania produktów eko w tyle w porównaniu do krajów Europy Zachodniej. W Wielkiej Brytanii rynek produktów naturalnych wzrósł o 14 proc. tylko w 2018 roku – wynika z niedawno opublikowanego raportu „Organic Soil & Wellbeing Market 2019” organizacji Soil Association. Według „2018 Organic Market Report” rynek organiczny wart jest w tym kraju 2,2 miliarda funtów.

W tym raporcie podano także, że certyfikowana sprzedaż organiczna i naturalna wzrosła do 86,5 miliona funtów. Przy europejskim rynku produktów ekologicznych o wartości 37 miliardów euro i 45 milionach funtów tygodniowo wydawanych na produkty ekologiczne w Wielkiej Brytanii ten wzrost znajduje odzwierciedlenie w sektorze kosmetycznym. Od makijażu z organicznymi składnikami po certyfikowane naturalne rozwiązania do pielęgnacji skóry –  sektor beauty podąża za nowymi trendami w świecie organicznego piękna i higieny osobistej.

To styl życia

Dominacja produktów kosmetycznych z kategorii naturalne, organiczne czy wegańskie była doskonale widoczna na Natural & Organic Products Europe 2019 – największych w Europie targach naturalnych i organicznych produktów, które odbyły się w gigantycznej hali London ExCeL 7 i 8 kwietnia. Wzięło w nich udział 10 tysięcy osób, w tym najwięcej z Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Irlandii, Holandii, Francji, Włoch, Niemiec, Szwecji, Danii i Stanów Zjednoczonych. 1300 gości było spoza Europy, 700 wystawców przyjechało z 83 krajów, a wydarzenie obsługiwało prawie 150 dziennikarzy z całego świata.

Na londyńskich targach zaprezentowano najlepsze produkty naturalne, certyfikowane produkty ekologiczne, wegańskie, fair trade i „free from” – między innymi w sektorze kosmetyków. Wiele miejsca i uwagi poświęcono wegańskim kosmetykom, ekologicznym składnikom, problemowi tworzyw sztucznych w kosmetykach, kosmetykom CBD, czyli opartym na kannabidiolu, destygmatyzacji kobiecej higieny osobistej, pięknie pochodzącym z wnętrza, mikrobiomowi skóry.

– Z roku na rok targi Natural & Organic Products Europe stają się coraz większe i lepsze. Coraz więcej nowych producentów z Wielkiej Brytanii i Europy przybywa, by dostarczać najnowsze innowacje produktowe i zaspokoić popyt konsumentów na produkty naturalne, zrównoważone i przyjazne dla środowiska. Było ich w tym roku wiele do wyboru – od flagowych marek po adeptów, którzy mają szansę na wprowadzenie ich na rynek – komentuje dyrektor wydarzenia Carol Dunning.

Naturalne produkty kosmetyczne to nie tylko trend, to styl życia – tak eksperci z branży podsumowali targi Natural & Organic Products Europe 2019. Ich zdaniem, jeśli wszyscy w branży kosmetycznej popracują na wyraźnym zdefiniowaniem tego, co organiczne, a producenci zapewnią dostępność takich produktów, wtedy można będzie wykorzystać to rosnące zainteresowanie i kontynuować dynamiczny wzrost kategorii.

Bo dla wielu zwolenników ekologicznego piękna rozwój tego sektora jest postrzegany jako ruch społeczny. Takie jest zdanie ekspertki ds. urody i konsultantki ds. komunikacji Helen Yeardsley, która przewodniczyła dwóm panelom dyskusyjnym w hali ExCeL London.

– To ekscytujący czas, czas na naturalne i organiczne piękno. Mamy przeczucie, że jesteśmy u progu czegoś wyjątkowego. Firmy z głęboko zakorzenioną etyką tworzą niesamowite produkty, które sprawiają, że świat urody siada i słucha. Standard doskonałości w tegorocznych nagrodach kosmetycznych był imponujący i zawierał wyróżniające się innowacje. Jesteśmy dumni z marek kosmetycznych i sprzedawców detalicznych, którzy pomagają temu sektorowi rozwijać się w tak szybkim tempie – mówi Rosie Greenaway, redaktorka Natural Products News.

– Natural & Organic Products Europe to okno, przez które widać przyszłość. To jedyne targi, które odwiedzamy każdego roku. Pokazują bieżące gorące trendy i wskazują to, co będzie się działo – mówi John McKee, dyrektor Hanover Health Foods.

Dogonić liderów ekokosmetyków

To zainteresowanie naturą chce wykorzystać w rozwoju swojej marki Agnieszka Bogusławska, key account manger z Zojo Elixirs, która była na targach w Londynie.

– Jesteśmy polską marką, istniejemy od roku i oferujemy organiczne i wegańskie suplementy diety w formie sproszkowanej. Po raz pierwszy jesteśmy na targach w Anglii i w ogóle za granicą. Obserwujemy ogromne zainteresowanie naszymi produktami, na co wpływa ogólna europejska amerykańska i australijska tendencja do zdrowego odżywiania się – mówi Agnieszka Bogusławska.

– Reprezentujemy trend „beauty from within”, czyli chcemy kobietom zwrócić uwagę na to, że nie wystarczy używać drogich kremów na twarz, aby dobrze się czuć i wyglądać, ale należy podejść do urody holistycznie i przede wszystkim odżywiać skórę od wewnątrz. Jesteśmy w Londynie, bo liczymy na to, że rozwiniemy nasza markę w całej Europie. Nasze plany są ogólnoświatowe – chcemy wszędzie szerzyć ideę „beauty from within” – podkreśla.

Jej zdaniem Europa Zachodnia, Stany Zjednoczone, Australia pod względem świadomości znaczenia naturalnych produktów wyprzedziły Polskę, a Polki bardzo potrzebują zdrowego i holistycznego podejścia do swojego wyglądu i zdrowia. Na szczęście szybko te różnice nadrabiamy. – W naszym kraju jest już moda na takie produkty – rośnie liczba wegańskich restauracji, targów, powstaje ogromna liczba organicznych, cruelty free i wegańskich marek beauty. My też nie używamy żadnych sztucznych konserwantów, nasze produkty są organiczne i wegańskie – podkreśla Agnieszka Bogusławska.

Dominik Janas, przedstawiciel firmy Sylveco, producenta kosmetyków naturalnych z okolic Rzeszowa, również obecnej w Londynie, uważa, że rynek kosmetyczny w Polsce się bardzo intensywnie zmienia pod wpływem zainteresowania naturalnymi kosmetykami. – To wydarzyło się w ciągu kilku ostatnich lat i rośnie cały czas w siłę, bo ludzie poszukują ekoproduktów. Dlatego produkcja naturalnych kosmetyków to obecnie strzał w dziesiątkę – stwierdza.

Naturalne równa się droższe

Fernando Perez, export manager hiszpańskiej marki Naturtint, producenta naturalnych farb do włosów, który zajmuje się rynkami Europy Środkowo-Wschodniej, uważa, że największym wyzwaniem dla producentów kosmetyków naturalnych wchodzących na polski rynek są ceny.

–  Dla nas jako producentów priorytetem jest dać klientowi to, co najlepsze w kosmetykach. Tymczasem polski rynek jest ograniczony w kwestii cen naturalnych i organicznych produktów – mówi Fernando Perez.

Zdaniem Pereza w Wielkiej Brytanii istotne jest, aby wyróżnić się, określić, w czym jest się lepszym od konkurentów. Nie jest istotna kwestia ceny, tylko dobrej promocji i komunikacji. Natomiast w takich krajach jak Polska konsumenci domagają się naturalnych i organicznych produktów, bo są świadomi, jak ważne jest to nie tylko dla ich skóry, ale i środowiska naturalnego, ale najważniejsza jest nadal cena produktu.

W jego opinii takie sieci jak Rossmann rządzą rynkiem i dyktują bardzo niskie dyskontowe ceny, w pewien sposób blokując nowym i dobrym markom wejście na polski rynek.

– Tymczasem naturalne kosmetyki niosą ze sobą całą filozofię. To nie tylko naturalne i organiczne składniki i formuły, ale i metody produkcji. Aby produkować naturalnie, potrzebne są fabryki, które są dostosowane do takich wymagań i całego procesu selekcji składników, więc niemożliwe jest wyprodukowanie kosmetyków po obniżonych cenach, bo należy przestrzegać naturalnych procedur – tłumaczy Fernando Perez.Perez podkreśla, że to również kwestia odpowiedzialności największych graczy na rynku, którzy powinni podążać za tymi trendami i zmienić tradycyjne reguły rynku. – Jeśli naprawdę zależy ci na konsumentach i chcesz im zaoferować dobre, zdrowe produkty i wyprodukować „zielone” kosmetyki, może wymaga to zmiany twoich zasad? – zastanawia się.

Europejski rynek eko wyzwaniem dla producentów zza oceanu

Rob Martens, wiceprezes kanadyjskiej firmy Attitude, oferującej produkty do pielęgnacji skóry cruelty-free i przyjazne środowisku, odpowiedzialny za sprzedaż w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce, uważa, że europejski rynek produktów naturalnych jest bardzo zróżnicowany.

Jego zdaniem największym błędem amerykańskich i kanadyjskich producentów, gdy przyjadą do Europy w celach biznesowych, jest postrzeganie jej jako jednego, homogenicznego rynku. Tymczasem nie jest to prawda, bo zaraz po wylądowaniu można zaobserwować, jak duże są różnice nawet w obrębie jednego kraju w podejściu do naturalnych produktów. Między konsumentem mieszkającym na południu Portugalii a tym na północy Finlandii jest przepaść. Mają inny zestaw wartości, inne priorytety.

– Rynek europejski jest bardziej skoncentrowany i bardziej różnorodny, a oczekiwania handlowców i wysiłek włożony we wprowadzenie produktu na rynek są zupełnie inne niż w Kanadzie. W zasadzie nie można mówić o europejskim rynku jako całości, podczas gdy rynek amerykański jest dużo bardziej jednolity, podobnie jak kanadyjski – tłumaczy Rob Martens.

– Producenci kosmetyków z Ameryki Północnej popełniają sporo błędów, bo myślą, że da się podejść do tego rynku podobnie jak do rodzimego. A tu, aby odnieść sukces, potrzebna jest wrażliwość kulturowa, współpraca z miejscowymi specjalistami, zrozumienie lokalnego rynku. To jest jedyna droga – podkreśla.

Kolejna różnicą według Martensa jest to, że w Europie jest mnóstwo niezależnych sklepów i dużo wariacji w asortymencie kosmetyków w zależności od sklepu. Trzeba pracować o wiele ciężej, aby produkty marki znalazły się w odpowiednim miejscu, a w Stanach Zjednoczonych jest to inaczej zorganizowane.

Równie istotny jest fakt, że konsumenci w Europie są bardziej krytyczni i to jest ich wspólna cecha. Zadają więcej pytań o naturalne produkty kosmetyczne, wątpią, nie przyjmują wszystkich informacji i zapewnień bezrefleksyjnie. Upewniają się, czy cechy i działanie produktu są zgodne z prawdą.

– W Ameryce Północnej jest większe zaufanie i wiara w producentów ekokosmetyków. Myślę jednak, że podejście Europejczyków jest właściwe. Powinno się zadawać pytania, upewniać, dociekać, a producenci muszą się uwiarygodnić i udowodnić, że ich kosmetyki zasługują na zaufanie – uważa Rob Martens.

Joanna Rokicka
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
29.10.2026 14:31
Pinterest: różowe włosy trendują, a precyzja zapytań rośnie
Włosy w nienaturalnych kolorach już od ponad dekady święcą triumfy.Marina Demeshko

Pierwszy raport Pinterest poświęcony trendom beauty wskazuje na rosnące zainteresowanie bardziej precyzyjnie określonymi stylizacjami. W danych dotyczących włosów uwagę zwracają wyszukiwania różowych pasemek, zestawień z turkusem i fryzur typu peekaboo. Wśród cotygodniowych użytkowników platformy 85% deklaruje, że odkryło na niej nowe trendy lub pomysły beauty, zanim zobaczyło je gdzie indziej, a 64% uważa ją za lepsze miejsce do wyszukiwania aktualnych trendów.

Raport pokazuje zmianę widoczną w sposobie opisywania inspiracji. Użytkownicy nie szukają już wyłącznie ogólnych kategorii, takich jak bob czy czerwony manicure, lecz wpisują bardziej szczegółowe określenia: teksturowany French bob albo ciemnoczerwony manicure cat-eye. Podobny poziom precyzji widać w wynikach dotyczących koloryzacji. Zamiast jednego, jednolitego koloru różowego pojawiają się zapytania o konkretne odcienie, połączenia barw i rozmieszczenie pasemek.

W danych Pinterest rośnie zainteresowanie różem jako akcentem we fryzurze, a niekoniecznie kolorem na całej długości włosów. Wyszukiwania hasła „dark pink peekaboo hair”, odnoszącego się do różowych pasm ukrytych pod wierzchnią warstwą włosów, wzrosły o 481%. Zapytanie „pink hair stripe”, dotyczące różowego pasma, odnotowało wzrost o 463%. O 190% wzrosły wyszukiwania „pink hair dye streaks”, czyli pasemek uzyskanych za pomocą różowej farby.

image

Beauty wysyła sprzeczne sygnały. Co mówią o kondycji branży wyniki gigantów i jakie są wnioski dla polskiej półki? [ANALIZA WK]

Wyniki wskazują również na zainteresowanie różnymi odcieniami i sposobami ich łączenia. Hasło „teal and pink hair”, dotyczące zestawienia różu z turkusem, zanotowało wzrost o 273%, a „dusty rose pink hair”, odnoszące się do przygaszonego, pudrowego różu, o 198%. W przypadku frazy „pink money piece hair brunette”, opisującej różowe pasma okalające twarz na brązowych włosach, wzrost wyniósł 33%. Z kolei „pink wig hairstyle”, czyli fryzury z różową peruką, wyszukiwano o 84% częściej.

Róż pojawia się także w zapytaniach związanych z warkoczami. Wyszukiwania „black and pink knotless braids” wzrosły o 87%, a „blonde and pink box braids” o 37%. Zestawienia pokazują, że kolor jest łączony z określonym rodzajem fryzury, bazowym odcieniem włosów lub techniką zaplatania. Tak szczegółowe frazy pozwalają odróżnić poszczególne warianty trendu, które przy ogólnym haśle „różowe włosy” mogłyby być trudniejsze do rozpoznania.

W raporcie pojawia się również akcesorium do włosów: wyszukiwania „bedazzled claw clip”, czyli ozdobnej klamry typu claw clip z dekoracyjnymi elementami, wzrosły o 749%. To najwyższy wzrost wśród wymienionych w zestawieniu zapytań. Różnica między tym wynikiem a wzrostem dla haseł dotyczących koloryzacji pokazuje, że zainteresowanie obejmuje zarówno zmianę koloru i fryzury, jak i dodatki uzupełniające stylizację.

Czy róż zawsze jest "in"?

Róż regularnie powraca w trendach beauty, ale jego popularność nie utrzymuje się na stałym poziomie. Zmieniają się zarówno odcienie, jak i sposób wykorzystania koloru: raz dominuje intensywny róż na całej długości włosów, innym razem pojawia się jako subtelne pasemko, akcent ukryty pod wierzchnią warstwą lub kontrastowy detal przy twarzy. Wyszukiwania na Pinterest pokazują, że zainteresowanie różem jest aktualne, lecz przybiera różne formy.

Takie wahania nie oznaczają, że kolor znika z rynku. Raczej przesuwa się między niszowymi i bardziej wyrazistymi zastosowaniami, dostosowując się do zmieniających się preferencji użytkowników. Wzrost wyszukiwań fraz dotyczących różowych pasemek, połączeń różu z turkusem czy fryzur peekaboo sugeruje, że odbiorcy nadal sięgają po ten kolor, ale coraz częściej szukają sposobu, by włączyć go do stylizacji na własnych warunkach.

image

Plastikowe cyrkonie wracają. Viralowy trend na whimsy napędza sprzedaż, ale rodzi pytania o odpady

Dane wskazują na dużą różnorodność form, które użytkownicy ujmują w wyszukiwaniach: od pojedynczego pasma przy twarzy, przez akcent ukryty pod włosami, po mocniejszy efekt kolorystyczny. Pinterest opisuje ten kierunek jako wybór własnego wariantu różu — od niewielkiego detalu po intensywną stylizację. Podane wzrosty dotyczą konkretnych zapytań, dlatego nie należy utożsamiać ich z udziałem poszczególnych trendów w całym rynku beauty. Raport nie określa w przekazanych danych okresu porównawczego ani bazowej liczby wyszukiwań.

Wyniki wpisują się w deklaracje użytkowników dotyczące roli platformy w odkrywaniu inspiracji. Według raportu 85% cotygodniowych użytkowników Pinterest twierdzi, że znalazło tam nowe trendy lub pomysły beauty, zanim natknęło się na nie w innych miejscach. 64% uważa natomiast, że platforma lepiej pomaga odkrywać aktualne trendy kosmetyczne. Zestawienie tych odpowiedzi z precyzyjnymi hasłami pokazuje, że wyszukiwanie inspiracji obejmuje nie tylko sam trend, lecz także jego konkretne wykonanie.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
22.10.2026 13:32
GLP-1 zmienia rynek zapachów; gourmand zaczyna być substytutem rozkoszy podniebienia
Czy semaglutyd wpłynie na branżę zapachową?Domeckol via Pixabay

Rosnąca popularność leków z grupy GLP-1 może wpływać nie tylko na sposób odżywiania, ale również na preferencje zapachowe konsumentów. Producenci kompozycji zapachowych obserwują większe zainteresowanie perfumami jako źródłem przyjemności sensorycznej, podczas gdy segment gourmand rozszerza się o coraz bardziej wytrawne i złożone nuty.

Zapachy inspirowane żywnością od lat są istotną częścią rynku perfum. Do pionierów kategorii gourmand należą m.in. Angel Thierry’ego Muglera, inspirowany watą cukrową, oraz Nina marki Nina Ricci, przywołująca skojarzenia z jabłkiem w karmelu. W ostatnich latach segment zyskał jednak nowe znaczenie. Według analiz przywoływanych przez Reuters udział zapachów określanych jako „gourmet and edible” wśród innowacji produktowych w kategorii zapachów wzrósł do 24 proc., wobec 9 proc. dwa lata wcześniej. To obecnie drugi pod względem liczby nowych produktów segment zapachowy, ustępujący jedynie kompozycjom kwiatowym.

Rozwój gourmand był początkowo związany m.in. z pandemią i przyspieszeniem sprzedaży perfum online. Konsument kupujący zapach bez możliwości wcześniejszego powąchania produktu łatwiej może zdecydować się na kompozycję odwołującą się do znanych skojarzeń smakowych. Jednocześnie kategorię wspiera rosnąca siła nabywcza i wpływ generacji Z, która traktuje zapach jako element szerszego doświadczenia sensorycznego.

GLP-1 jako nowy czynnik

Jak donosi agencja Reuters, teraz producenci zapachów analizują kolejny czynnik mogący wpływać na rozwój kategorii: rosnącą popularność leków z grupy GLP-1, wykorzystywanych m.in. w terapii otyłości. Do tej grupy należą produkty takie jak Wegovy firmy Novo Nordisk czy Mounjaro Eli Lilly.

Skala potencjalnego wpływu jest znacząca. Według Światowej Organizacji Zdrowia ponad 1 mld osób na świecie żyje z otyłością, co tworzy ogromną potencjalną grupę użytkowników terapii redukujących masę ciała. Firmy farmaceutyczne i analitycy szacują, że wartość rynku leków GLP-1 może sięgnąć nawet 150 mld dolarów do 2030 r.

image

Firmy kosmetyczne wprowadzają pielęgnację korygującą tzw. Ozempic face

Na razie nie ma jednak podstaw, by jednoznacznie stwierdzić, że stosowanie GLP-1 bezpośrednio powoduje określone zmiany preferencji zapachowych. Zarówno firmy zapachowe, jak i naukowcy, z którymi rozmawiał Reuters, podkreślają konieczność prowadzenia dalszych badań.

Potencjalny mechanizm jest jednak przedmiotem analiz. Leki GLP-1 mogą powodować m.in. nudności i problemy żołądkowo-jelitowe, a badacze obserwują również możliwe zmiany dotyczące apetytu, odczuwania smaku i zapachu. Paule Joseph, współdyrektorka National Smell and Taste Center przy amerykańskim National Institutes of Health, wskazuje, że możliwość wpływu GLP-1 na układ chemosensoryczny nie jest hipotezą pozbawioną podstaw. Jednocześnie zaznacza, że jest zbyt wcześnie, by określić skalę i charakter tego oddziaływania.

Zapach jako źródło przyjemności

Potencjalna zmiana zachowań konsumenckich jest już analizowana przez największych producentów kompozycji zapachowych. Givaudan, IFF, CPL Aromas oraz L’Oréal potwierdziły Reutersowi, że badały zależności między terapiami GLP-1 a preferencjami dotyczącymi zapachów.

IFF wskazuje na możliwość zwiększenia zainteresowania zapachem jako źródłem przyjemności sensorycznej. Podobne obserwacje ma L’Oréal. Firma interpretuje je w kontekście poszukiwania przez część konsumentów innych form przyjemności w sytuacji, gdy jedzenie przestaje pełnić tak istotną funkcję nagradzającą.

Givaudan analizuje zależność od około roku. Według firmy u części użytkowników GLP-1 niektóre wcześniej lubiane zapachy mogą stać się mniej atrakcyjne, podczas gdy inne zyskują na znaczeniu. Ogólny kierunek obserwacji wskazuje jednak na wzrost zainteresowania zapachami i perfumami.

Dla producentów oznacza to możliwość dalszego rozwoju segmentu gourmand, ale także poszerzania jego definicji. Givaudan rozwija obecnie kompozycje odwzorowujące wielowarstwowe profile wypieków, takich jak banoffee, panettone czy cupcakes. Chodzi nie tylko o słodycz, lecz także o odtworzenie różnych elementów doświadczenia kulinarnego: chrupkości, kremowości, mleczności czy kwasowości.

Gourmand coraz bardziej wytrawny

Zmiany w kategorii widoczne są również niezależnie od GLP-1. Dane NIQ dotyczące amerykańskich użytkowników tych leków pokazują, że wydają oni na zapachy o 26 proc. więcej niż przeciętny konsument. Według Anny Mayo z NIQ użytkownicy GLP-1 są bardziej zaangażowani w kategorię beauty i wydają więcej również w innych segmentach.

image

Ozempiconomia: jak „chudszy” konsument wpłynął na mapę wydatków w sektorze beauty & wellness

Marki zapachowe nie prowadzą przy tym powszechnie własnych badań nad wpływem GLP-1 na preferencje konsumentów. Puig i Coty koncentrują się przede wszystkim na obserwacji zmian rynkowych. Obie firmy spodziewają się utrzymania popularności klasycznych kompozycji waniliowych, ale jednocześnie wskazują na rosnącą różnorodność nut gourmand.

Kategoria coraz wyraźniej odchodzi od prostego skojarzenia „słodkiego deseru”. W kompozycjach pojawiają się nuty alkoholi, whisky, rumu i tequili, a także kakao, przypraw i bardziej wytrawnych składników. CPL Aromas obserwuje szczególne zainteresowanie generacji Z aromatami słonymi, fermentowanymi, prażonymi i umami. Wśród nowych kierunków wymieniane są sezam, miso, ryż, trufla i matcha.

Równolegle rozwijają się połączenia wanilii z orzechami, m.in. pistacjami. Według Coty kolejna generacja gourmand będzie koncentrować się bardziej na smaku i teksturze niż na samej słodyczy.

Dla rynku kosmetycznego oznacza to dalsze poszerzanie granic kategorii zapachowej. Gourmand przestaje być wyłącznie synonimem cukru, wanilii i karmelu. Producenci testują kompozycje inspirowane całym doświadczeniem jedzenia – od kremowości i ciepłego mleka po fermentację, przyprawy i nuty wytrawne. Jeżeli dalsze badania potwierdzą wpływ terapii GLP-1 na percepcję zapachów i zachowania zakupowe, rosnąca grupa ich użytkowników może stać się dodatkowym czynnikiem kształtującym rozwój kategorii.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
30. październik 2026 07:53