StoryEditor
E-commerce
13.10.2021 00:00

Łukasz Kuczkowski, Unilever: Klient planuje zakupy w internecie, rzadko robi je impulsowo

Polski e-konsument kupuje na zapas, nie ufa płatnościom mobilnym i jest przyzwyczajony do darmowej dostawy. Rzadko kupuje pod pływem impulsu, to są zakupy planowane. Niezwykle ważna jest prezentacja produktu w internecie – zdjęcia i opisy, w których klienci są w stanie wyłapać literówki i porównywać z tym, co czytają na kartonikach produktów, i na tej podstawie nawet zwrócić produkt do sklepu – mówi Łukasz Kuczkowski, Head of e-Commerce Poland & East Europe w firmie Unilever. 

Co może Pan powiedzieć o polskim konsumencie kupującym w internecie i jego wyborach?

W Polsce wciąż głównym czynnikiem zakupowym w e-commerce jest misja "stockowa", czyli konsumenci kupują więcej, żeby mieć na zapas. Dzięki temu też są w stanie osiągnąć lepszą cenę niż kupując jedną sztukę. Proszę zwrócić uwagę, że nie wszyscy sprzedawcy wciąż adresują tę misję, a przygotowanie odpowiedniej oferty producenta dla konsumenta pod tym względem jest bardzo istotne. Oczywiście to nie jest też tak, że konsument "stockuje" się każdym produktem. Są takie produkty, które kupuje się na zapas i dobrym przykładem jest tu Domestos, który konsumenci kupują zawsze w wielosztukach – 4, a czasami nawet 6 sztuk jednego produktu, bo to jest produkt pierwszej potrzeby, używany bardzo często, którego też penetracja na polskim rynku jest na bardzo wysokim poziomie.

Przygotowanie oferty skrojonej pod potrzeby jest bardzo istotne. Na drugim końcu są produkty mniej impulsowe, użytkowane nieco wolniej i nieco rzadziej. Takim przykładem są dezodoranty. Ważne jest aby znać swojego konsumenta.

Za każdym razem, gdy tworzymy nowe oferty sprzedażowe, stawialiśmy w samym centrum konsumenta i jego potrzebę. Analizujemy to, w jaki sposób kupuje, w jaki sposób poszukuje naszych produktów. Chcemy ułatwić mu wybór i zakup, aby nie spędzał zbyt dużo czasu, ponieważ jeżeli on poszukuje czegoś zbyt długo, to zazwyczaj nie dokonuje tego zakupu wcale.

Polski klient jest przyzwyczajony do darmowej dostawy. Coś co na rynkach zachodnich jest świętem np. w ramach Amazon Prime Day, w Polsce stało się nową normalnością.

Czy jest coś co szczególnie wyróżnia polskiego konsumenta?

Polski konsument ma kilka cech, które go wyróżniają na tle innych krajów. Wciąż nie ufa do końca płatnościom mobilnym. Widzimy to również na podstawie zachowań konsumenckich. Często klienci dodają produkty do koszyka korzystając ze smartfona, natomiast finalizują zakupy na komputerze. Jest to często powiązane albo z problemami technologicznymi, czyli że nie do końca technologie mobilne są dla użytkownika przyjazne, ale często jest to również obawa o bezpieczeństwo danych.

Drugą cechą jest przyzwyczajenie do darmowej dostawy. Coś co na rynkach zachodnich jest świętem np. w ramach Amazon Prime Day, w Polsce stało się nową normalnością. Konsumenci porównując ceny czy wyszukując różnych ofert w sklepach internetowych bardzo często zwracają uwagę na koszty dostawy i termin dostawy. To nie jest ani złe ani dobre. Jest to po prostu specyfika naszego konsumenta, którą trzeba umieć zaadresować, żeby móc odnosić sukcesy na tym rynku.

Polski konsument też wydaje dość dużo w internecie przy jednym akcie zakupowym, więc koszyk jest rozbudowany. Kupuje rzadziej, ale jak już kupuje to robi większe zakupy.

W jaki sposób digital wpływa na zakupy w kanale offline?

To, jak ważny jest to aspekt pokazują przykłady wiodącej drogerii stacjonarnej w Polsce, która nawet trakcie pandemii utrzymywała sprzedaż online z dostawą kurierem, ale umożliwiała też odbiór bezpośrednio w sklepie. Polacy często dokonują zakupów czy wybierają sklepy, które działają w środowisku omnichannel w momencie, kiedy mogą ten produkt odebrać stacjonarnie. To jest jak najbardziej korzystne dla kanału offline. Odbierając paczkę w sklepie stacjonarnym, konsument często przechodzi przez halę sprzedaży i jest w stanie coś jeszcze dokupić. Ten efekt jest bardzo istotny.

Podobnie jeśli chodzi o różnego rodzaju reklamy marketingowe czy reklamy digitalowe obecne wyłącznie w internecie. Obecnie konsumpcja reklam znacząco się zmieniła. Przeglądając strony internetowe czy portale społecznościowe co chwilę natrafiamy na reklamy produktowe, które mają potem wpływ na nasze wybory przy półce. Przekaz musi być bardzo spójny między jednym a drugim środowiskiem, czyli to co prezentujemy w digitalu potem również musi być odzwierciedlone w offline i też w drugą stronę, tak żeby konsument nie czuł się przytłoczony.

Osoby po pięćdziesiątym roku życia zaczęły robić zakupy w sieci. Barierą jest to, że osoby te mają często gorszy wzrok. Sposób prezentowania produktu musi być inny. Nawet silniki sklepów internetowych muszą się dostosować, żeby móc powiększyć czcionkę i zdjęcie. To wydaje się oczywiste, ale nie zawsze jest standardem.

Prezentacja produktów w Internecie i w sklepie stacjonarnym różnią się. Jak odpowiednio pokazać produkt w sieci?

Środowisko internetowe zmienia się na naszych oczach. Jeszcze niedawno przeżywaliśmy pierwszą, epokową zmianę, kiedy korzystanie z internetu przy pomocy smartfonów przekroczyło znacząco korzystanie z komputerów stacjonarnych. To automatycznie wymusiło dostosowanie contentu prezentowanego na stronach internetowych. To nie jest tak, że stworzony raz opis produktu czy jego zdjęcie będzie cały czas żyło w internecie. Pracujemy na bieżąco optymalizując właśnie treści, które dostarczamy, bazując na analizie zachowań odbiorców.

Pandemia przyciągnęła do zakupów internetowych tzw. silver shoppera. Osoby, które wcześniej nigdy nie kupowały w internecie, zazwyczaj osoby po pięćdziesiątym roku życia, zaczęły robić zakupy w sieci. Okazało się, że barierą jest to, że osoby te mają często gorszy wzrok. Sposób prezentowania produktu musi być inny. Nawet silniki sklepów internetowych muszą się dostosować, żeby móc powiększyć czcionkę i zdjęcie. To wydaje się oczywiste, ale nie zawsze jest standardem.

Jakie mogą być konsekwencje złej prezentacji produktu?

Dostarczamy doskonałej jakości zdjęcia, które muszą obrazować dokładnie sprzedawany produkt. Znane są przykłady z zagranicy, kiedy w bardzo wrażliwej kategorii, na pack shocie była zrobiona jedna literówka przegapiona na etapie produkcji. Konsumenci byli w stanie zwracać produkt, uznając go za nieoryginalny, ponieważ porównywali opis na pack shocie z tym co jest na kartoniku na produkcie.

Na polskim rynku nowym standardem stała się darmowa dostawa. Zamówienie produktu i odesłanie go konsumenta nic nie kosztuje, dzięki popularyzacji programu lojalnościowego Allegro Smart!, za którym podążyli też inni sprzedawcy internetowi. Dlatego sposób pokazania produktu, jego cech, sposobu użytkowania są bardzo istotne. Dysponujemy rozmaitymi badaniami, które pokazują, co interesuje konsumentów w internecie, a co ich nie interesuje, co pokazywać na zdjęciach, a czego nie pokazywać. Na przykład konsumenci nie lubią czytać, a lubią przeglądać zdjęcia. Można zaprezentować cechy produktu pismem obrazkowym.

Czy pojemności produktów Unilever dostępne w internecie są również takie same jak w detalu? W sieci pojawiają się produkty przeznaczone do tej pory np. dla rynku profesjonalnego, które klient detaliczny może zużywać w kilka miesięcy.

Konsumenci w Polsce cały czas budują swoją rutynę zakupową. Ostatnie dane rynkowe pokazują, że częstotliwość zakupów z kategorii home care w internecie to około 5-6 razy w roku, co jest relatywnie rzadko. Jeżeli zbyt mocno zatowarujemy klienta, to on nie będzie chciał wracać do internetu. Zapomni, że może tam znaleźć dobrą ofertę. W pierwszej kolejności rzeczywiście zastanowiłbym się nad atrakcyjnością takiej oferty dla samego konsumenta. Łazienki w Polsce nie są tak pojemne, aby pomieścić opakowania 12 litrów płynu do płukania czy wiaderka kostek do toalet.

Od jakich produktów zaczęło zaczął się e-commerce w Unilever?

Unilever ma w swoim portfelu bardzo szeroki przekrój asortymentowy. Ruszyliśmy do internetu z kilkoma kategoriami jednocześnie. Z jednej strony były to produkty z kategorii home care i one stanowiły znaczący udział w sprzedaży. W drugiej kolejności wprowadziliśmy produkty do pielęgnacji, czyli kosmetyki. Okazało się, że konsumenci poszukiwali w kanale on-line właśnie produktów z kategorii home care. Bardzo długo te produkty stanowiły filar sprzedaży e-commercowej w Unileverze, natomiast od 2020 roku rozbudowaliśmy również drugą propozycję. Chodzi właśnie kategorię BPC, czyli kategorie kosmetyczne.

W jaki sposób firma decyduje, co trafi do poszczególnych kanałów sprzedaży?

Mocno przepracowaliśmy swoją strategię. Dostosowaliśmy naszą ofertę do oczekiwań konsumentów, którzy kupują w internecie. Zmieniliśmy portfel produktowy tam oferowany. Podzieliliśmy też co i gdzie chcemy sprzedawać. Strategia, którą nazywam "cokolwiek, gdziekolwiek" w naszym przypadku, nie do końca się sprawdziła. Nie oznacza to jednak, że w innych kategoriach czy markach, byłoby tak samo. W innym otoczeniu takie podejście mogłoby okazać się skuteczniejsze.

Konsumenci w e-commerce po części zachowują się dość podobnie jak w kanale offline, czyli przychodzą do sklepu internetowego z określoną misją zakupową. Istotne jest poznać tą misję. Sprzedawanie Domestosa w aptece nie jest więc najlepszym pomysłem, bo klient go tam nie poszukuje. Wprowadzenie tego typu produktów w otoczeniu, gdzie konsument kupuje czy poszukuje również innych produktów do sprzątania - np. mopów, ściereczek - jest jak najbardziej skuteczne.

Shopper zaczynając swoje zakupy w internecie zawsze ma określoną misję zakupową. Przychodzi tam w jakimś celu. To są częściej zakupy planowane, a rzadko zakupy impulsowe, jak się odbywa na rynku tradycyjnym. Adresując element planowania zakupów również musimy odpowiadać właśnie skrojoną ofertę pod konsumenta.

Czy Unilever ma specjalne produkty pod e-commerce?

To wszystko uzależnione jest od rodzaju produktu i miejsca sprzedaży. Inne mechaniki stosujemy w kanałach typu marketplace, a inne np. w drogeriach internetowych. W zdecydowanej większości pracujemy na tym samym portfelu produktowym, który jest sprzedawany szeroko we wszystkich innych kanałach dystrybucji. Wynika to chociażby z tego, że jesteśmy w stanie osiągnąć ekonomię skali i możemy zaproponować ten produkt w atrakcyjnej cenie dla konsumenta. Są też takie marki dystrybuowane relatywnie wąsko, na przykład Seventh Generation, która jest marką home care z certyfikatami ekologiczności. Jest to produkt droższy, dla dość wysublimowanego konsumenta i on nigdy nie będzie miał szerokiej dystrybucji.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
22.07.2026 06:00
Lato 2026 weryfikuje lojalność konsumentów. Co napędza rynek beauty? [ANALIZA BLIX]
Analiza paragonów: Colgate, Eveline i Nivea jako królowie dyskontowych koszyków na lato 2026fot. Super-Pharm

Rynek kosmetyczny w sezonie letnim 2026 roku stawia przed producentami i marketerami jasne wyzwania. Z najnowszej analizy „Summer 2026: Beauty & Personal Care Shopper Insights”, przygotowanej przez aplikację Blix, wyłania się obraz nowoczesnego konsumenta, jego lojalności wobec marek oraz produktów, które wybiera w okresie wakacyjnym.

Produkty codziennej higieny napędzają zakupy w segmencie beauty & personal care. Najnowsze dane Blix pokazują, że konsumenci latem zaspokajają konkretne potrzeby, pozostają otwarci na promocje, interesują ich produkty ochrony przeciwsłonecznej, odświeżające i zapachowe. 

 Analiza skupia się na etapie planowania zakupów, przedstawiając między innymi zestawienia najpopularniejszych marek w swoich kategoriach, częstotliwość dodawania przykładowych brandów na listy w Blix, trendy w wyszukiwaniach czy zainteresowanie kategoriami z sektora beauty & personal care w wybranych sieciach handlowych.

Codzienna higiena przed pielęgnacją i makijażem

Ranking kategorii najczęściej umieszczanych na listach zakupowych wyraźnie pokazuje użytkowy charakter większości zakupów beauty. 

Na pierwszym miejscu znalazły się żele pod prysznic i mydła w kostce, przed szamponami i kosmetykami do włosów oraz produktami do higieny jamy ustnej. Kolejne pozycje zajmują antyperspiranty i dezodoranty, środki higieniczne dla kobiet, pielęgnacja twarzy i makijaż. Dopiero dalej pojawiają się produkty do golenia i pielęgnacji dla mężczyzn, pielęgnacja ciała oraz perfumy. 

Zdaniem ekspertów BLIX pełen przekrój kategorii pokazuje, że w beauty & personal care decyzje zapadają na etapie planowania, zanim konsument dotrze do sklepu. Bardziej uznaniowe segmenty, takie jak perfumy, makijaż czy specjalistyczna pielęgnacja, rzadziej stanowią punkt wyjścia do tworzenia listy - kupujemy je impulsowo, okazjonalnie lub z powodu promocji cenowej. 

Liderzy kategorii: kto rządzi na listach zakupów?

Analiza częstotliwości pojawiania się marek na listach zakupowych Blix pozwala wyłonić liderów w kluczowych segmentach. 

Główni gracze w poszczególnych kategoriach:

Żele pod prysznic: Kategorię tę otwiera Palmolive, wyprzedzając Nivea oraz Dove. 

Pielęgnacja ciała i antyperspiranty: Tutaj bezkonkurencyjna pozostaje Nivea, zajmując pierwsze miejsce zarówno w segmencie ochrony przed potem (przed Rexoną i Dove), jak i w pielęgnacji ciała (przed Eveline i Garnier). Co ciekawe, co czwarta lista zakupów w kategorii beauty zawiera produkt marki Nivea, a kultowy Nivea Soft to drugi najchętniej kupowany produkt (SKU) na paragonach w dyskontach.

Higiena jamy ustnej (pasty do zębów): Absolutnym liderem na paragonach smart shopperów oraz na listach planowanych zakupów jest Colgate, pozostawiając w tyle markę Sensodyne oraz Blend-a-med.

Kosmetyki do makijażu (twarz): Segment ten zdominował Eveline Cosmetics, który zajmuje również spektakularne 2. miejsce w rankingu najczęściej pojawiających się marek kosmetycznych na paragonach w dyskontach ogółem.

Szampony i pielęgnacja włosów: W obu tych obszarach na pozycji lidera umocnił się L‘Oréal.

Golenie i pielęgnacja dla mężczyzn: Niezmiennie pierwsze miejsce na podium utrzymuje Gillette.

Paragony potwierdzają przewagę marek masowych

Równoległa analiza rzeczywistych paragonów z wiodącego dyskontu w Polsce (zebrana w zweryfikowanym okresie od 1 maja do 30 czerwca 2026 r. przez CMR) daje nieco inną perspektywę rynkową. Pokazuje, że wybór finalny jest zależny od cen konkurencji i dostępnego asortymentu.

Najczęściej pojawiającą się na paragonach marką kosmetyczną jest Colgate. Na drugim miejscu znajduje się Eveline Cosmetics, a podium zamyka Nivea.

W pierwszej dziesiątce marek masowych i funkcjonalnych uplasowały się kolejno: Blend-a-med, Bell, Dove, Garnier Fructis, Elmex, Palmolive oraz L’Oréal Elseve.

Zachowania zakupowe: Otwarte decyzje i mit absolutnej lojalności

Analiza Blix przynosi niezwykle interesujące wnioski na temat tego, jak i kiedy konsumenci podejmują decyzje o zakupie. Choć większość planuje zakupy kosmetyków w aplikacji jeszcze przed wyjściem z domu, ponad 30 proc. konsumentów nie ma wybranych konkretnych marek na wakacje. Na pytanie o plany zakupu produktów wiodących brandów w czasie tegorocznego lata, odpowiedzi „jeszcze nie wiem” udzieliło:

  • 36,3 proc. badanych dla marki Dove
  • 34,9 proc. badanych dla marki Nivea
  • 32,8 proc. badanych dla marki L‘Oréal

Dla marketerów to jasny sygnał – walka o klienta trwa do ostatniej chwili, a odpowiednia promocja lub ekspozycja w sklepie może łatwo przeważyć szalę.

Kupujemy potrzebami, nie markami

Analiza współwystępowania produktów na listach zakupowych pokazuje, że konsumenci miksują marki w zależności od kategorii i rzadko kompletują kosmetyczkę u jednego producenta:

  • Blisko 20 proc. osób planujących zakup kosmetyków do twarzy od Eveline, zamierza kupić żel pod prysznic od Dove.
  • Prawie 18 proc. planujących tusz do rzęs Rimmel, szuka jednocześnie szamponu L‘Oréal.
  • Ponad 14 proc. mężczyzn łączących markę Axe (dezodoranty) z produktami do golenia od Nivea Men.

Letnie trendy: Czego najchętniej szukamy w sieci?

Analiza fraz najszybciej zyskujących na popularności w okresie od maja do lipca 2026 roku ("Hot Search Trends") idealnie odzwierciedla sezonowość potrzeb. Sezonowość najmocniej widać w wyszukiwaniach. Na podium najszybciej rosnących kategorii znalazły się: SPF, perfumy oraz produkty do opalania. W pierwszej piątce znalazły się również podpaski oraz pasty do zębów.

Wzrost zainteresowania ochroną przeciwsłoneczną jest naturalną konsekwencją sezonu wakacyjnego, ale dane pokazują również, że lato zwiększa zainteresowanie zapachem i poczuciem świeżości. Co ważne, trendy sezonowe nie wypierają produktów podstawowej higieny. 

Wśród marek najwyższe wzrosty zainteresowania notują latem Avon, Nivea oraz Listerine.

Marki własne: Gdzie dyskonty i drogerie wygrywają z gigantami?

Marki własne najczęściej pojawiają się w podstawowych, stosunkowo łatwych do porównania kategoriach i widać ich powtarzalność, co nie jest przypadkowe. Analiza BLIX pokazuje, że przestały być jedynie tańszym zamiennikiem – stały się celem zakupowym, zwłaszcza w kategoriach podstawowej higieny, gdzie konsumenci łatwiej akceptują zmianę marki, szczególnie jeśli ma niską cenę i jest dobrze widoczna na półce. Ich obecność na listach zakupów różni się jednak w zależności od sieci:

  • w Rossmannie prowadzą kosmetyki do włosów, mydła w płynie i produkty do kąpieli oraz żele pod prysznic. 
  • w Biedronce najważniejsze są środki higieniczne dla kobiet, mydła w płynie i produkty do kąpieli oraz akcesoria do pielęgnacji twarzy. 
  • w Lidlu na czele znajdują się akcesoria do pielęgnacji twarzy, mydła w płynie i produkty do kąpieli oraz żele pod prysznic. 

Większość klientów kupuje markę okazjonalnie

Wykres częstotliwości dodawania produktów do list pokazuje podobny rozkład dla Isany, Pantene, Dove, Garnier i Palmolive. Zdecydowanie największa grupa konsumentów dodawała daną markę do listy tylko raz w ciągu roku. Przy każdej kolejnej liczbie dodań udział użytkowników szybko malał. Oznacza to, że wolumen budują przede wszystkim liczni, okazjonalni nabywcy, a nie wyłącznie niewielka grupa najbardziej lojalnych klientów. 

Case study: szeroka dostępność Nivea

Marka Nivea stanowi doskonały przykład brandu o potężnej dostępności mentalnej. Jej produkty pojawiają się na co czwartej liście zakupowej w kategorii personal care,  zajmuje też pozycję lidera w pielęgnacji ciała.

Analiza wskazuje jednak również na obszar niewykorzystanego potencjału marki, jakim są szampony. - Przypadek ten dowodzi, że nawet silna marka parasolowa potrzebuje wyrazistego pozycjonowania i dedykowanego wsparcia w konkretnym miejscu zakupu, by z powodzeniem rywalizować w każdej kategorii - podsumowują eksperci Blix..

 

BLIX to największa aplikacja shopperowa typu multi-retail, odzwierciedlająca intencje zakupowe konsumentów wielu sieci handlowych. Rocznie generuje ponad miliard odsłon e-gazetek, a zasięg całej Grupy Blix dociera do ponad 10 milionów użytkowników.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
07.07.2026 09:03
Algorytmy AI polecają wybrane kosmetyki. Sprawdź jak zyskać przewagę w wyszukiwarkach
Modele językowe zmieniają nawyki zakupowe konsumentów w sektorze beautyShutterstock

Modele językowe zmieniają nawyki zakupowe konsumentów w sektorze beauty. Najnowsze dane agencji Foundation pokazują, które marki najczęściej zyskują rekomendacje algorytmów. O sukcesie decyduje zaufanie społeczności oraz silna pozycja w konkretnej kategorii.

Przemysł kosmetyczny wchodzi w zupełnie nową erę pozyskiwania lojalnych klientów. Współcześni konsumenci coraz częściej rezygnują z tradycyjnego wpisywania haseł w wyszukiwarkę Google na rzecz zadawania bezpośrednich pytań sztucznej inteligencji. Algorytmy tworzą gotowe listy zakupowe, analizując w ułamku sekundy opinie w sieci. Stąd producenci muszą błyskawicznie dostosować swoje strategie do nowych realiów cyfrowych.

Jak informuje Cosmetics Business, widoczność w algorytmach AI nie wynika z przypadku, a programy premiują konkretne podmioty. Analiza ponad 1335 wzmianek w popularnych modelach językowych pokazuje jasną zależność rynkową. Systemy polecają firmy, które zbudowały najwyższy autorytet w danej dziedzinie, zamiast promować wielkie, uniwersalne korporacje o bardzo rozmytym profilu.

Wyszukiwarki doskonale segregują asortyment w zależności od precyzyjnych potrzeb użytkowników. W kategorii produktów budżetowych najczęściej pojawiają się e.l.f., Maybelline, NYX oraz L‘Oréal Paris. Z kolei segment luksusowy zdominowały marki Giorgio Armani, Charlotte Tilbury i NARS, co odzwierciedla realne, zakorzenione podziały finansowe na rynku kosmetycznym.

Społeczność wygrywa z reklamą

Wyniki audytu całkowicie burzą dotychczasowe przekonania wielu menedżerów odpowiedzialnych za marketing. Okazuje się, że tradycyjne treści tworzone bezpośrednio przez producentów mają znikomy wpływ na decyzje sztucznej inteligencji. Jak podaje Cosmetics Business, bazy własne marek odpowiadały jedynie za 7 proc. analizowanych materiałów, z których czerpały popularne boty.

Prawdziwym zwycięzcą okazują się publikacje redakcyjne oraz niezależny cyfrowy PR. Tak zwane media zdobyte generują aż 44 proc. odnośników w rekomendacjach algorytmów. Systemy szukają potwierdzenia jakości w niezależnych artykułach, recenzjach dziennikarskich oraz eksperckich testach konsumenckich, które budują autentyczną wiarygodność.

Największą niespodzianką dla branży pozostaje jednak potęga platformy internetowej Reddit. Forum dyskusyjne stało się najczęściej cytowanym punktem odniesienia w całym zestawieniu. Jak informuje Cosmetics Business, wpisy zwykłych użytkowników oraz ich codzienne wymiany opinii wyprzedziły prestiżowe, globalne magazyny modowe i lifestyle, takie jak Vogue czy Allure.

image

Unilever stawia na algorytmy. Sztuczna inteligencja tworzy nowe kosmetyki

– Platformy AI w ogromnym stopniu opierają się na potwierdzeniu wiarygodności przez niezależne źródła. Choć publikacje redakcyjne nadal mają ogromne znaczenie, widzimy obecnie, że równie istotne stają się dyskusje prowadzone przez społeczność. Widoczność zdobywają marki, o których mówią zaufani wydawcy, sprzedawcy oraz konsumenci – a nie tylko te, które mówią same o sobie – podkreśla Olivia Ford, Performance Lead w Foundation.

Różne algorytmy to odmienne źródła

Warto zaznaczyć, że poszczególne systemy technologiczne drastycznie różnią się pod względem doboru informacji. ChatGPT chętnie wybiera renomowane magazyny modowe. Gemini sprawnie łączy oficjalne bazy produktowe z artykułami prasowymi. Perplexity stawia na oferty sklepów online, a Claude szuka mniej oczywistych, niszowych producentów z mniejszym budżetem.

Zestawienie czterech popularnych programów ujawnia zaskakujący brak spójności danych w sieci. Tylko 40 rekomendacji pokrywało się we wszystkich modelach dla tego samego zapytania. Świadczy to o pilnej potrzebie dywersyfikacji działań w sieci, budowania stałego zaangażowania konsumentów oraz pozycjonowania produktów w swojej wąskiej specjalizacji.

Źródło: Cosmetics Business

image

AI w branży beauty i prawny bumerang. Jak budować markę w erze algorytmów, by nie narazić się na wielomilionowe straty?

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
22. lipiec 2026 14:16