StoryEditor
Producenci
21.12.2021 00:00

Waldemar Ostrowski, Marion: Jesteśmy firmą rodzinną i tak zostanie

– Otrzymujemy nieustannie pytania o sprzedaż firmy, czy wykup udziałów. Nie podejmujemy nawet tematu, szkoda czasu. Marion się rozwija, praktycznie co miesiąc kupujemy nowe maszyny i wdrażamy nowe technologie, mamy środki na innowacje. Powiększamy zaplecze produkcyjne i zespół, przygotowujemy się do stworzenia holdingu z firm, które założyłem – mówi Waldemar Ostrowski, prezes polskiej firmy Marion, która od 30 lat w Gdyni produkuje kosmetyki.

Rocznice, jubileusze, to zawsze okazja do wracania do początków. W tym przypadku sięgamy przynajmniej 30 lat wstecz, bo wtedy zaczęła się historia firmy Marion. Nie był to jednak początek Pana działania w biznesie. Kiedy zaczął Pan myśleć o sobie jako przedsiębiorcy? O byciu „na swoim”?

Zacząłem zarabiać swoje pierwsze pieniądze już w okresie studiów. Studiowałem na Politechnice Gdańskiej, a pracowałem w firmie Techno Service. Zarabiałem całkiem nieźle, mogłem już trochę uniezależnić się od rodziców. A kilka lat po studiach założyłem swoją pierwszą firmę. Prowadziłem działalność w komunistycznej rzeczywistości. Specyficzne czasy. Nie można było dużo zarabiać, bo to nie było dobrze widziane. Firmy prywatne miały bardzo poważne ograniczenia, chociażby w zakupie surowców. Nie było łatwo. Ale udało mi się stworzyć firmę, która pod koniec lat 80. zatrudniała około 30 osób. Produkowaliśmy różne produkty, m.in. zabawki, a za kolekcję noży kuchennych dostawaliśmy nagrody na targach, za wzornictwo, za walory użytkowe.

Pana pierwsza firma nie przetrwała, ale to Pana nie złamało, tylko zmobilizowało do działania i właściwie miało wpływ na całą dalszą karierę zawodową. Jak doszło do tego, że zaczął Pan produkować kosmetyki?

Po upadku komunizmu zostałem z kilkumilionowym kredytem, który w czasie trwania ustroju komunistycznego nie stanowił problemu, ale jak weszła reforma Balcerowicza nagle okazało się, że każdego miesiąca mam o 30 proc. większą kwotę do spłacenia. Sytuacja była katastrofalnie ciężka. Na szczęście udało mi się zamknąć produkcję.

Zatrudniłem się jako przedstawiciel handlowy firmy Schwarzkopf, działałem na terenie województwa pomorskiego. Zajmowałem się tym przez około półtora roku, ale zawsze ciągnęło mnie do produkcji, nie bardzo widziałem siebie w handlu. Zauważyłem, że świetnie sprzedają się farby Palette, które rozwoziłem po sklepach. To był najprostszy pomysł – postanowiłem uruchomić produkcję farb do włosów. Nie było to takie proste, uwzględniając fakt, że skończyłem Politechnikę, Wydział Budowy Maszyn, więc bardzo odległy kierunek od tego, czym postanowiłem się zajmować. Po pół roku udało mi się jednak uruchomić produkcję. To były początki firmy Marion. W międzyczasie zajmowałem się jeszcze importem, sprowadzaliśmy kosmetyki ze Stanów Zjednoczonych.

Wydaje mi się, że nie jest powszechną wiedza, że to również Pana zasługą jest to, że w sklepach nie kupujemy farb do włosów w ciemno, tylko mamy do dyspozycji próbniki z włoskami – tzw. karty kolorów. Wykorzystał Pan rynkową niszę?

Tak można powiedzieć. Wiedziałem, że producenci farb do włosów potrzebują kart kolorów – wzorników ze sztucznymi włosami, które pokazują, jaki odcień można uzyskać po farbowaniu. Wiedziałem też, że będę sam potrzebował takich wzorników do swoich farb, czemu więc nie zacząć ich produkować? Miałem kontakty w Schwarzkopfie – pomyślałem więc, że im zaproponuję współpracę. Dałem dość wysoką cenę, bo nie bardzo liczyłem, że mam szansę na to, żeby przyjęli moją ofertę. Tu mała polska firma, tam koncern – myślałem, że to się raczej nie uda. Ku mojemu zdziwieniu, po kilku miesiącach od złożenia oferty, Schwarzkopf odezwał się do nas z zamówieniem. Ruszyliśmy z produkcją.

Powstała firma Marc Kolor, która dzisiaj jest mocno zaawansowanym technologicznie producentem kart kolorów. W firmie zatrudniamy około 150 osób, produkujemy karty kolorów na zlecenie zachodnich koncernów i eksportujemy je do 30-40 krajów. W Polsce, w sklepach detalicznych już rzadziej karty kolorów są eksponowane, ale wykonujemy też zlecenia dla salonów fryzjerskich i mogę się pochwalić, że jesteśmy jedną z czterech firm na świecie, które biorą udział w przetargach dla takich koncernów jak Henkel czy Procter & Gamble. Obecnie, w przeciwieństwie do lat 90. kiedy zaczynaliśmy, wymogi stawiane przez koncerny są bardzo wysokie, trzeba je spełnić, żeby móc w ogóle przystąpić do przetargu. Radzimy sobie dobrze, produkcja idzie z dużym sukcesem.

Wróćmy do firmy Marion, co – patrząc z perspektywy 30 lat działania firmy – daje Panu największą satysfakcję biznesową?

Na pewno dużym sukcesem jest to, że udało nam się tę firmę rozbudować, bo nie miałem żadnego wsparcia finansowego, żadnego zaplecza. Dziś pracuje ze mną mój syn, który nie będzie musiał zaczynać od zera, co w sposób istotny ułatwia wejście w biznes. U mnie było inaczej.

Marion to dziś duża, licząca się na rynku firma. Zatrudniamy 350 osób. Mamy 10 tys. mkw. pod dachem, ponadto w bardzo dobrym miejscu działki z możliwością rozbudowy dalszej infrastruktury. Produkujemy dziennie nawet do 400 tys. kosmetyków.

Warto w tym miejscu powiedzieć, że na początku naszej działalności w Marion, to nie trwałe farby ostatecznie były strzałem w dziesiątkę tylko szampony koloryzujące 4-8 myć. To jest produkt, który wytwarzamy od 28 lat i sprzedajemy obecnie w setkach tysięcy miesięcznie. Jesteśmy numerem 1 w Polsce, robimy w tym segmencie większą sprzedaż niż Schwarzkopf.

Dzisiaj Marion to nie tylko koloryzacja, ale też szampony, odżywki, olejki, specjalistyczne kuracje do włosów. To także kosmetyki do twarzy i ciała. Które z tych kategorii są obecnie najważniejsze w biznesie firmy i dają jej stabilną podstawę?

Na pewno same koloranty nie dałyby nam szansy na taki rozwój, nie bylibyśmy w tym miejscu, w którym dziś jesteśmy. Wejście szeroko w kosmetykę dało nam ilościowy i wartościowy wzrost sprzedaży. Dochody z kosmetyków pielęgnacyjnych znacznie przewyższają dochody z kolorantów. Duże znaczenie ma także produkcja kontaktowa na zlecenie innych podmiotów.

Czy jest już większa niż produkcja własnych brandów Mariona?

Od roku tak – usługi na zewnątrz przewyższają produkcję naszych marek. Zlecenia kontraktowe idą na Zachód. Nie staramy się natomiast specjalnie wchodzić z marką Marion w eksport, bo widzę, że nawet bardzo mocne polskie firmy nie osiągają takich wyników, jak by chciały i jak planowały. My poszliśmy w kierunku realizacji produktów dla marek zachodnich. Najczęściej odbywa się to tak, że my proponujemy receptury, masy, opakowania, etykiety – pełna usługa.

Kiedyś, wcale nie tak dawno, współpraca z sieciami handlowymi, a szczególne z dyskontami była dla firm kosmetycznych czymś wstydliwym, czym raczej nie chciały się chwalić. Dziś to się zmieniło, wielu chciałoby się dowiedzieć, jak dostać się na półki dyskontów. Czy współpraca z takimi kontrahentami jest trudna? Na co trzeba być gotowym?

Naszym największym odbiorcą sieciowym jest Biedronka. Dobrze nam się współpracuje, chociaż początki były różne. Zanim wypracowaliśmy formułę współpracy to były wzloty i upadki. Bardziej upadki (śmiech). Ale teraz, po prawie dwóch latach współpracy, jesteśmy chyba wygodnym i atrakcyjnym partnerem dla Biedronki. Robimy produkty w oczekiwanej cenie, na które jest popyt.

Generalnie, trzeba mieć, jak w każdym biznesie, szczęście. I trzeba je podeprzeć wiedzą, umiejętnością rozmowy i elastycznością w negocjacjach.

Ważne jest też to, że trzeba wykazać niezwykłą otwartość na wprowadzanie innowacji, zmian. Tak jak kiedyś sieci, szczególnie duże, chciały mieć produkty z udokumentowaną dobrą sprzedażą rynkową, tak teraz wszystko zmieniło się diametralnie – badania rynkowe nie są najważniejsze, sieci handlowe chcą przede wszystkim otrzymać coś nowego, innowacyjnego.

Czy planuje Pan wchodzenie w kolejne kategorie produktów?

My już produkujemy bardzo szeroką gamę produktów z różnych kategorii, mamy bardzo rozbudowany park maszynowy, ale gdy widzę, że jest zapotrzebowanie na ciekawy asortyment, to jestem szczególnie zainteresowany uruchomieniem takiej produkcji. W praktyce to wygląda tak, że natychmiast zastanawiamy się, jakie urządzenia trzeba kupić. Mam też grupę specjalistów, którzy znakomicie radzą sobie z modernizacją urządzeń i jesteśmy w stanie szybko przestawić produkcję na innowacyjne rozwiązania.

Z tego, co Pan mówi wynika, że był Pan przygotowany mentalnie na to, co zgotowała nam pandemia, kiedy trzeba było zacząć działać w biznesie bardzo szybko i elastycznie, czasem podejmować decyzje z dnia na dzień.

Tak, to prawda, nie boję się wyzwań. Jeśli widzę, że projekt jest ciekawy i oceniam, że warto w niego wejść, robię to. Obecnie, z racji zwiększenia obrotów i wejścia w szeroką dystrybucję, mamy więcej środków na inwestycje. Właściwie co miesiąc kupujemy nowe maszyny i wdrażamy technologie, których kiedyś nie mógłbym wziąć pod uwagę po prostu ze względu na brak funduszy. Liczę na to, że firma będzie się nadal rozwijać, rozpędzać, bo są środki na to, żeby wdrażać nowości.

Co jest głównym celem biznesowym, który stawia Pan przed sobą i firmą na najbliższy rok?

Mamy ambitne plany wzrostu obrotów. Rozbudowujemy w tym celu halę produkcyjną. Potwierdzamy certyfikaty bezpieczeństwa i higieny BRC oraz HCCP. Budujemy również nową strukturę firmy, ponieważ z przedsiębiorstw, które prowadzę, chcę utworzyć holding i na tej bazie rozwijać nowe gałęzie działalności. Mamy rozpisane na trzy lata do przodu plany dotyczące rozwoju produkcji.

Proszę powiedzieć więcej o holdingu. Jakie firmy mają wejść w jego skład?

Marion, Marc Kolor i …. nie wykluczamy akwizycji. Rozmawiamy też o nowych działalnościach i chcemy stworzyć takie podstawy, żeby każda nowa gałąź, którą będziemy rozwijać, finansowała się sama, bo wtedy jest łatwiej rozliczać takie przedsięwzięcia osobno niż w ramach jednej firmy. Nie mówiąc o ryzyku, które po drodze może się pojawić i spowodować poważne kłopoty, a tak tylko część firmy jest narażona na ewentualne perturbacje.

Marion jest firmą rodzinną?

Tak. I wszystkie moje inne firmy też. Dostaję stale zapytania o sprzedaż udziałów, wykup. Nie jestem zainteresowany. Zastanawiałem się nad wejściem na giełdę, nie wykluczam tego, ale nie mam konkretnych planów w tym zakresie. Na razie stawiamy mocno na rozwój własny bez kapitału obcego, bo banki na ten moment są na tyle otwarte i jest taka nadpodaż pieniądza na rynku, że jeśli firma ma dobre wyniki, to chętnie udzielają kredytów. Jeśli chodzi o finansowanie, nie mamy żadnych problemów.

Marion – choć ma znakomite produkty – nie jest marką powszechnie dostępną. Nie sposób kupić farby do włosów w pełnej gamie odcieni w wiodących sieciach drogeryjnych, choć marka ma bardzo dobrą opinię. Dlaczego tak się dzieje?

Faktycznie nie jesteśmy mocno obecni w największych sieciach handlowych. Prowadzimy sprzedaż poprzez przedstawicieli handlowych do mniejszych sieci lokalnych i franczyzowych, tu mamy dość dobrze zbudowaną dystrybucję, ale wiadomo, że potencjał tego kanału jest o wiele mniejszy. W tej chwili rozpoczęliśmy rozmowy z Rossmannem. Mogę powiedzieć, że jako producent jesteśmy obecni w tej sieci poprzez markę, którą robimy dla innej firmy, ale teraz chcemy rozpocząć współpracę wprowadzając na półki nasze produkty. Mogę powiedzieć, że zatrudniliśmy obecnie kilka osób, które mają zająć się naszą obecnością w wiodących sieciach. Ostatnio mocno stawialiśmy na usługi, produkcję kontraktową i niestety nie do końca wykorzystaliśmy potencjał polskiego rynku i sprzedaży w sieciach, ale mamy to nadrobić.

Jak to zrobicie?

Złotego środka nie ma. Na pewno ważne są dobre produkty i korzystne ceny, ale trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że nie są to jedyne warunki sukcesu. Są też inne składowe. Na pewno reklama telewizyjna, z której nie korzystaliśmy. Raz, niedawno, sięgnęliśmy po reklamę telewizyjną promując maseczki ochronne, które zaczęliśmy produkować na początku pandemii. To kosztowna inwestycja, w którą nie do końca wierzyłem, zwłaszcza, że maseczki najpierw sprzedawały się na pniu, potem w ogóle. Jednak w końcowym rozrachunku reklama telewizyjno-prasowa przyniosła efekty, bo w tej chwili sprzedajemy dużo maseczek, mimo że są one dwu-trzykrotnie droższe od podobnych maseczek chińskich. Będziemy więc też więcej inwestować w marketing.

Skoro mówimy o produkcji maseczek ochronnych, to też pokazuje, że szybko podejmuje Pan nawet ryzykowne decyzje.

Fakt, to była ryzykowna decyzja. Wiele firm na płynach antybakteryjnych, mówiąc dosadnie, utopiło się. Rynek był przez krótki czas bardzo chłonny, a potem nagle ich sprzedaż stanęła. Firmy zostały z zapasami produktów. My również, ale po rozliczeniach księgowych ostatecznie wyszliśmy na plus. Jednak, jeśli ktoś nie miał zaplecza finansowego, to mógł boleśnie odczuć tę sytuację, bo to była gwałtowna zmiana zapotrzebowania rynku, który właściwie przestawił się tylko na maseczki.

Jaka będzie, Pana zdaniem, przyszłość naszego rynku, przyszłość polskich producentów? Co działa na korzyść firm, a co może być największą przeszkodą w rozwoju?

Przeszkodą na pewno może się okazać brak stabilności gospodarczo-politycznej, podatkowej. Nasza obecność w Unii Europejskiej jest też bardzo ważnym elementem budowania dalszego rozwoju firm. Wiadomo, że biznes potrzebuje spokoju i stabilności, a żyjemy w takich czasach, że trudno przewidzieć, co może się wydarzyć nawet w najbliższych miesiącach.

A jeżeli chodzi o samą produkcję – bezsprzecznie widać, że rynek będzie poszukiwał nowości. Ja to odbieram jako trwały trend. Firmy będą musiały umieć szybko przestawiać produkcję. Z racji tych wielokrotnych wdrożeń trzeba będzie nauczyć się produkować mniejszymi partiami, co w wielu zakładach może się okazać kłopotem, bo to wymaga i innych urządzeń i innych rozwiązań. My na szczęście nie mamy z tym problemu, produkujemy setki różnych produktów i to nie są długie serie.

Myślę, że potrzeby kobiet się nie zmienią. Będą nadal podobne jak teraz, kobiety będą chciały dbać o wygląd, urodę. A jeżeli zarobki będą w Polsce szły w górę to również sprzedaż będzie rosła wartościowo i ilościowo.

Marion jest firmą polską i rodzinną. Czy to jest dla Pana ważne?

Tak. Syn wpisał się w firmę, prowadzi działalność razem ze mną, jest udziałowcem, ma przełożenie w zarządzie do wykonywania ważnych ruchów. W tej chwili, dzięki temu, że tylko we dwóch decydujemy, elastyczność firmy jest bardzo duża, nie trzeba każdego ruchu konsultować gdzieś dalej.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
23.06.2026 05:10
Nowa era "Liberating Beauty". Collistar odpowiada na zmęczenie perfekcją
Nowa linia CollistarMariusz Bodnar

Rynek kosmetyków selektywnych przechodzi transformację. Współczesny konsument dóbr luksusowych i premium odwraca się od nierealistycznych, wyidealizowanych obietnic na rzecz transparentności i tzw. smart-agingu. To właśnie w ten silny trend makroekonomiczny celuje obecnie włoska marka Collistar, należąca do Bolton Group,

Podczas czerwcowego spotkania prasowego w Warszawie zainaugurowano nową, globalną strategię firmy i filozofię brandu Collistar– "Liberating Beauty – piękno, które daje wolność".

Jak podkreślają przedstawiciele brandu, to radykalne odejście od narzucania rygorystycznych standardów urody. Zamiast tego, Collistar stawia na uwalnianie unikalnego potencjału każdej osoby za pomocą prostych, sensorycznych i skutecznych formuł, które zapewniają przede wszystkim komfort i zdrowie skóry.

image

Strategia Henkel w Polsce: Zielona misja vs. twarde realia rynku [WYWIAD WIDEO]

Spotkanie zainaugurował Adam Kacprzyk, Prezes Selcos Distribution (oficjalnego dystrybutora marki w Polsce). W swoim wystąpieniu wskazał na nowe, humanistyczne podejście do konsumenta w branży beauty. Event był angażujący – uczestnicy otrzymali dedykowane etykiety, na których definiowali własne pojęcie Liberating Beauty, współtworząc tym samym unikalną, spersonalizowaną tablicę z logotypem marki. Przestrzeń wypełniły rozmowy oraz testowanie innowacyjnych formuł kosmetycznych.

Dialog o pięknie i edukacja rynku

Ważnym punktem agendy, łączącym perspektywę marki, retailera oraz konsumenta końcowego, był panel dyskusyjny. Poprowadziła go Agata Korneluk, brand nanager marki, a w dyskusji udział wzięły ambasadorki znane z naturalnego podejścia do kobiecości – gwiazdy Anna Iberszer i Ela Romanowska – oraz Monika Mantewka, ekspertka pielęgnacyjna sieci perfumerii Douglas.

image

Firmy kosmetyczne w sieci zasięgów. Jak zaufać twórcy internetowemu?

Ta obecność ekspercka to wyraźny sygnał dla rynku B2B, potwierdzający kluczową rolę edukacji na poziomie doradcy klienta w punkcie sprzedaży.

Collistar: Włoska ikona na wymagającym rynku premium

Collistar od dekad dzierży tytuł lidera sprzedaży w perfumeriach we Włoszech, będąc synonimem innowacji. Na polskim rynku marka odgrywa strategiczną rolę w koszykach zakupowych segmentu premium, szczególnie w kategorii zaawansowanej pielęgnacji ciała.

Podczas gdy rynek makijażu premium bywa podatny na wahania, kategorie takie jak pielęgnacja ujędrniająca, antycellulitowa czy produkty pro-słoneczne (w których Collistar wiedzie prym dzięki takim hitom jak kultowe Talasso-Scrub) pozostają niezwykle rentowne dla sieci perfumeryjnych.

Podczas eventu zaprezentowano odpowiedź marki na najgorętszy trend ostatnich sezonów – zjawisko "Skinification of Body" (traktowanie skóry ciała z równą uwagą co skóry twarzy). Goście mieli okazję testować nowości, w tym kosmetyki do ciała gwarantujące efekt GLASS SKIN (skóry nawilżonej, gładkiej i rozświetlonej).

Strategiczne partnerstwo detaliczne Collistar i Douglas

Nowa strategia to także impuls dla kanałów dystrybucji. Collistar konsekwentnie buduje swoją obecność w Polsce w oparciu o selektywny model sprzedaży. Kluczowym partnerem w tym procesie pozostają Perfumerie Douglas.

Marka stara się łączyć bogate włoskie dziedzictwo i apteczną skuteczność z nowoczesnym storytellingiem. W erze przesyconego rynku beauty, to właśnie może stanowić o przewadze konkurencyjnej na drogeryjnej półce.

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
19.06.2026 09:25
Inglot z nowym właścicielem. Avallon MBO przejmuje większościowy pakiet akcji
Avallon MBO inwestuje w InglotAvallon

Inglot rozpoczyna nowy etap rozwoju. Fundusz private equity Avallon MBO przejmie pakiet większościowy jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich marek kosmetycznych. Partnerstwo ma przyspieszyć międzynarodową ekspansję firmy, rozwój nowych kategorii produktowych i wzmocnienie kanałów e-commerce. Rodzina Inglotów pozostaje jednak aktywnie zaangażowana w zarządzanie spółką.

  • Avallon MBO inwestuje w Inglot
  • Trzy filary rozwoju: ekspansja, nowe produkty i omnichannel
  • Rodzina Inglotów pozostaje w spółce
  • Polski sukces na światową skalę
  • Ile wart jest dziś globalny rynek beauty?
  • Fundusze coraz chętniej inwestują w kosmetyki

Avallon MBO inwestuje w Inglot

Fundusz private equity Avallon MBO poinformował o inwestycji w Inglot – markę obecną na rynku od ponad 40 lat, która należy do grona nielicznych polskich firm kosmetycznych mogących pochwalić się globalną rozpoznawalnością.

Transakcja zakłada przejęcie pakietu większościowego. Jej finalizacja uzależniona jest od uzyskania wymaganych zgód i ma nastąpić po wakacjach.

Nowy inwestor podkreśla, że widzi duży potencjał dalszego rozwoju polskiej marki na rynkach międzynarodowych.

Trzy filary rozwoju: ekspansja, nowe produkty i omnichannel

Współpraca z Avallon MBO ma otworzyć przed Inglotem kolejny etap wzrostu. Strategia spółki opiera się na trzech kluczowych obszarach: dalszej ekspansji zagranicznej, rozwoju portfolio produktowego oraz umacnianiu kanałów cyfrowych i modelu omnichannel.

Polska pozostanie jednym z najważniejszych rynków dla firmy, jednak jednym z głównych celów będzie dalsze zwiększanie skali działalności na świecie.

– To dla nas kolejny etap rozwoju. Pozyskanie partnera takiego jak Avallon daje nam możliwość przyspieszenia realizacji strategicznych celów i szybszego skalowania biznesu na rynkach międzynarodowych. Operacyjnie nie planujemy rewolucji. Chcemy konsekwentnie rozwijać poszczególne obszary działalności i wykorzystywać nowe możliwości wzrostu – podkreśla Grzegorz Inglot, prezes zarządu Inglot.

image

Virginie Duigou, Zalando: Kategoria beauty rośnie dwucyfrowo [ROCZNIK WK 2025/2026]

Rodzina Inglotów pozostaje w spółce

Zmiana właścicielska nie oznacza odejścia rodziny założycieli od biznesu. Grzegorz Inglot pozostanie prezesem i akcjonariuszem spółki, a w zarządzie nadal będzie zasiadać Milena Inglot. W radzie nadzorczej rodzinę reprezentować będzie Zbigniew Inglot.

Także Elżbieta Inglot i Barbara Inglot pozostaną w strukturze akcjonariatu i będą pełnić funkcje eksperckie.

Polski sukces na światową skalę

Założony przez Wojciecha Inglota biznes wyrósł na jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich marek kosmetycznych. Firma od początku rozwijała się w oparciu o własną produkcję, niezależność kreatywną i samodzielne opracowywanie produktów.

Dziś marka jest obecna na dziesiątkach rynków i od lat buduje swoją pozycję zarówno w segmencie profesjonalnego makijażu, jak i kosmetyków dla klientów indywidualnych.

image

ChatGPT będzie sprzedawał kosmetyki? L’Oréal ogłasza partnerstwo z OpenAI

Ile wart jest dziś globalny rynek beauty?

Decyzja o inwestycji wpisuje się w bardzo dobre perspektywy dla całej branży kosmetycznej. Według prognoz globalny rynek beauty do 2030 roku może przekroczyć wartość 800 mld dolarów, przy średniorocznym tempie wzrostu wynoszącym od 3,4 do nawet 7 proc.

W Polsce wzrost rynku szacowany jest na 6-7 proc. rocznie.

Jednocześnie konsumenci coraz częściej oczekują od marek produktów opartych na potwierdzonych naukowo składnikach i rozwiązaniach typu science-led. Rosnące znaczenie mają także kosmetyki łączące funkcje makijażowe i pielęgnacyjne oraz rozwój sprzedaży cyfrowej.

Fundusze coraz chętniej inwestują w kosmetyki

Transakcja z udziałem Avallon MBO wpisuje się w szerszy trend obserwowany na światowym rynku. Sektor beauty pozostaje jednym z najbardziej atrakcyjnych dla funduszy inwestycyjnych dzięki stabilnemu wzrostowi, wysokim marżom i rosnącej globalizacji marek.

Partnerstwo z Avallon MBO otwiera przed Inglotem kolejny etap rozwoju. Firma, która od ponad 40 lat konsekwentnie buduje swoją pozycję na świecie, chce wykorzystać nowy kapitał i doświadczenie inwestora do dalszej ekspansji, nie rezygnując przy tym z rodzinnego charakteru i fundamentów, na których powstała marka.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
23. czerwiec 2026 17:30