StoryEditor
Rynek i trendy
16.07.2019 00:00

Właściciele małych sklepów i hurtowni najbardziej zadłużeni w Polsce

76 proc. zadłużonych firm figurujących w Krajowym Rejestrze Długów, to przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą. Wierzycielom są winni ponad 5 mld zł – o 3,2 mld zł więcej niż przed 5 laty. Sami mają do odzyskania od kontrahentów 910 mln zł - najwięcej od dużych firm.

W bazie danych KRD BIG widnieje prawie 190 tys. mikroprzedsiębiorstw, które mają do oddania swoim wierzycielom ponad 730 tys. zobowiązań o łącznej wartości 5 mld zł. Średnie zadłużenie każdego z nich to ponad 26,5 tys. zł, ale rekordzista zalega ze zwrotem aż 14,48 mln zł. Choć w ciągu ostatnich 5 lat liczba zadłużonych jednoosobowych działalności gospodarczych zwiększyła się o ponad 62 proc., to ich zadłużenie wzrosło aż o 174 proc.

- Przyczyn zadłużania się mikroprzedsiębiorców jest wiele. Częściowo odpowiadają za to nietrafione inwestycje, zwłaszcza jeśli na ich sfinansowanie był zaciągnięty kredyt lub inwestor skorzystał z leasingu. Umiejętność analizy potrzeb rynku nie jest najmocniejsza w tym segmencie przedsiębiorstw, a koniunktura gospodarcza sprzyja nadmiernemu optymizmowi. W części branż za rosnące zadłużenie odpowiada niesprzyjające otoczenie gospodarcze, czy to w Polsce czy za granicą. Istotnym czynnikiem zadłużania się są też zatory płatnicze, a zwłaszcza zjawisko niepłacenia przez duże spółki. Na nie przypada 47 proc. wierzytelności, jakie mają do odzyskania mikrofirmy – wyjaśnia Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Najbardziej pogrążone w długach są firmy handlowe, które mają do uregulowania prawie 210 tys. zobowiązań o łącznej wartości 1,46 mld zł. Na liście dłużników jest aż 51,5 tys. małych sklepów i hurtowni. Drugie na liście najbardziej zadłużonych branż jest budownictwo z długiem w wysokości 875 mln zł. Tyle ma do oddania 37,1 tys. małych zakładów budowlanych. Zdecydowana większość z nich (64,5 proc.) to podwykonawcy zajmujący się na budowach pracami specjalistycznymi – elektrycy, tynkarze, hydraulicy itp. Mali przewoźnicy mają do oddania swoim wierzycielom 657 mln zł, a niewielkie zakłady przemysłowe 526 mln zł. W tej ostatniej branży najliczniejszą grupę stanowią producenci artykułów spożywczych, wyrobów z drewna i metalu.

- We wszystkich tych branżach mamy do czynienia z olbrzymim rozdrobnieniem, dużą konkurencją i niskimi marżami. Do tego rykoszetem uderza w przedsiębiorców niekorzystne otoczenie gospodarcze, które powoduje zmniejszenie przychodów. W przypadku sklepów zakaz handlu w niedzielę, w budownictwie rosnące ceny materiałów i brak rąk do pracy, a w transporcie konieczność dostosowania wynagrodzeń kierowców do regulacji obowiązujących w państwach, do których jeżdżą, czyli głównie Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii – zauważa Andrzej Kulik, ekspert Rzetelnej Firmy.

Lista wierzycieli, którym przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą są winni najwięcej pieniędzy, nie odbiega od tego, co dzieje się w całej gospodarce. Największe zadłużenie, ponad 1,9 mld zł, mikroprzedsiębiorcy mają wobec funduszy sekurytyzacyjnych, które skupują długi głównie od banków, ale też operatorów telefonicznych czy towarzystw ubezpieczeniowych. Drugim największym wierzycielem tych firm jest sektor finansowy, któremu jednoosobowe firmy muszą oddać ponad 1,5 mld zł, z czego większość, bo ponad 1 mld zł bankom, 195 mln zł firmom leasingowym i 211 mln zł faktorom. Z tego zestawienia widać, że największym problemem dla mikroprzedsiębiorców jest finansowanie działalności – niespłacane kredyty to pośrednio i bezpośrednio prawie 68 proc. ich długu.

- Najbardziej narażone na nieotrzymanie zapłaty od kontrahentów są właśnie najmniejsze firmy. Jak pokazuje nasze najnowsze badanie „Portfel należności polskich przedsiębiorstw” mikrofirmy czekają na zapłatę około 3,5 miesiąca. Najmniejszych przedsiębiorców po prostu nie stać na utrzymywanie dłużników, dlatego zmuszone są zaciągać kredyty, których potem nie są w stanie spłacić. Podobny problem występuje też przy kredytach inwestycyjnych czy leasingu, po które sięgają, by się rozwijać, zwiększać sprzedaż. Niestety ich spłata jest uzależniona od tego, czy i kiedy klienci zapłacą. Nasze dane pokazują, że zaległe zobowiązania wobec branży finansowej ma ponad 23,5 tys. jednoosobowych działalności gospodarczych. Problem nie byłby tak nabrzmiały, gdyby mikroprzedsiębiorcy częściej weryfikowali swoich kontrahentów i nie współpracowali z notorycznymi dłużnikami – wyjaśnia Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów.

O tym, że coraz częściej mikroprzedsiębiorcy zadłużają się, by inwestować, świadczą też zaległości wobec agencji reklamowych. To łącznie 609 mln zł długów, więcej niż wobec handlu (głównie hurtowego), któremu są winni ponad 550 mln zł.

Przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą są też wierzycielami. Sami mają do odzyskania blisko 910 mln zł. Interesująca jest analiza formy prawnej ich dłużników. Dominują wśród nich spółki prawa handlowego. To ponad 11,5 tys. dużych firm, które zalegają z zapłatą 430 mln zł, czyli 47 proc. należności JDG-ów.

- Zauważamy podobny schemat powstawania długu. Doskonale to widać na przykładzie budownictwa. Załóżmy, że X Sp. z o.o. jest generalnym wykonawcą budowy biurowca i zatrudnia firmę A Jan Kowalski do wykończenia wnętrza. Ale Jan Kowalski nie ma odpowiednich fachowców i sprzętu, więc do tego celu podnajmuje firmę B Adam Nowak. Jeśli spółka X nie rozliczy się z firmą A, to firma A nie rozliczy się z firmą B. Tym samym firma B, będzie musiała pożyczyć pieniądze na przetrwanie – wyjaśnia Jakub Kostecki, prezes Zarządu Kaczmarski Inkasso.

Taki mechanizm bywa niekiedy nazywany rolowaniem długu między firmami. Spółka X ma darmowy kredyt kupiecki, firma A Jan Kowalski nie dostała co prawda od X pieniędzy za wykonane prace, ale też nie zapłaciła za nie firmie B Adam Nowak, więc jakoś sobie poradzi. Firma B Adam Nowak, która najczęściej oprócz zaangażowania ludzi i sprzętu często też sfinansowała materiały wykorzystane do realizacji zlecenia musi pożyczyć pieniądze.

- Taka sytuacja może trwać miesiącami. I zawsze ten, który jest na końcu, ucierpi najbardziej. Ponieważ to on wziął kredyt w banku i on spłaca odsetki, wszystko przez to, że ma dłużnika, któremu ktoś inny nie zapłacił – mówi Jakub Kostecki.

To częsty, choć niejedyny powód powstawania długów między firmami prowadzonymi przez osoby fizyczne. Ponad 18 tys. jednoosobowych działalności gospodarczych jest winna innym najmniejszym firmom ponad 50 tys. zobowiązań na łączną kwotę 287 mln zł.

Zaskakujące jest to, że w gronie dłużników, którzy nie uregulowali faktur wobec JDG-ów są też konsumenci. Prawie 16,5 tys. takich klientów zalega właścicielom mikrofirm blisko 178 mln zł, a maksymalne zadłużenie konsumenta wynosi ponad 4 mln zł.

- To wina trochę samych wierzycieli. Windykowani przez nas konsumenci mówią, że nie ma wszystkich dokumentów, więc nie będą płacić. Często nie ma pisemnej umowy, która jasno określa zakres prac do wykonania i cenę za nie, w trakcie robót ustnie wprowadzane są dodatkowe zlecenia. To samo dzieje się także w relacjach z innymi firmami. Mikroprzedsiębiorcy sami dają swoim nieuczciwym klientom pretekst do tego, żeby nie płacić. Tak, jakby ciągle żyli w świecie Kargula i Pawlaka, dla których „słowo było droższe pieniędzy”. Niestety tak nie jest – zauważa Jakub Kostecki.

Największe zadłużenie mają przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą na Mazowszu (839 mln zł), zaraz za nimi są firmy ze Śląska (634 mln zł), a ostatnie miejsce na podium zajmują przedsiębiorcy z Wielkopolski (499,5 mln zł). Dłużnikiem-rekordzistą jest przedsiębiorca z woj. pomorskiego, który ma do oddania swoim wierzycielom prawie 14,5 mln zł.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
26.08.2026 14:24
Ozempic czy Mounjaro napędzają nowy rynek suplementów i beauty. W użytkowników GLP-1 celuje nie tylko Nestle. Eksperci ostrzegają
Ankieta Instytutu Gallupa - wyniki dotyczące stosowania GLP-1Gallup

Preparaty białkowe, witaminy i minerały, elektrolity, produkty wspierające jelita, a także suplementy na włosy i skórę — wokół osób stosujących leki GLP-1 powstaje nowa kategoria produktów „towarzyszących”. O ten rynek rywalizują już producenci suplementów, żywności i składników oraz firmy farmaceutyczne. Wejście Nestlé potwierdza potencjał kategorii. Esperci ostrzegają, że nie każdy produkt czy oznaczenie GLP-1 ma uzasadnienie naukowe.

Leki z grupy agonistów receptora GLP-1, takie jak Ozempic, Wegovy, Mounjaro czy Zepbound, nie zmieniają wyłącznie rynku farmaceutycznego. Ich rosnąca popularność wpływa także na sposób odżywiania, sprzedaż żywności funkcjonalnej, suplementów diety i produktów beauty-from-within.

Jak podaje portal "NutraIngredients", 11 proc. dorosłych Amerykanów przyjmuje obecnie leki GLP-1 w celu redukcji masy ciała. To wystarczająco duża grupa konsumentów, by wokół potrzeb pojawiających się podczas terapii zaczął powstawać odrębny rynek tzw. companion nutrition, czyli żywienia i suplementacji wspierających osoby stosujące te leki.

image
Ankieta Instytutu Gallupa - wyniki dotyczące stosowania GLP-1
Gallup

Nestlé zmienia zagrożenie w szansę biznesową

Dla największych koncernów spożywczych leki ograniczające apetyt początkowo były przede wszystkim zagrożeniem: ich upowszechnienie może zmniejszać popyt na przekąski, napoje i żywność paczkowaną. Nestlé próbuje jednak wykorzystać tę zmianę do stworzenia nowego obszaru działalności.

image

Nestlé chce zarobić na lekach odchudzających. Rozwija produkty dla użytkowników GLP-1

W 2024 r. Nestlé Health Science uruchomiło w Stanach Zjednoczonych platformę żywieniową dla użytkowników GLP-1. Łączy ona produkty i materiały dotyczące m.in. zachowania masy mięśniowej, zdrowia jelit, odpowiedniej podaży mikroskładników, nawodnienia, kondycji skóry i włosów oraz kontroli ponownego wzrostu masy ciała. W ofercie znalazły się marki należące do koncernu, m.in. Garden of Life, Boost, Nature’s Bounty, Nuun i Vital Proteins.

W sierpniu 2026 r. firma poinformowała, że dalej rozwija tę strategię. Według Reutersa Nestlé wykorzystuje sztuczną inteligencję i wiedzę z zakresu żywienia do analizowania badań klinicznych, identyfikowania połączeń składników oraz projektowania produktów odpowiadających na potrzeby osób stosujących GLP-1. Koncern przygląda się m.in. utracie masy mięśniowej oraz zmianom wyglądu twarzy towarzyszącym szybkiemu chudnięciu.

Suplementy były pierwsze, ale konkurencja szybko rośnie

Producenci suplementów wcześniej niż wielkie firmy spożywcze zaczęli odpowiadać na nowe potrzeby tej grupy konsumentów. Na rynek trafiały produkty z białkiem, błonnikiem, witaminami i minerałami, elektrolitami, probiotykami oraz składnikami kierowanymi do osób obawiających się pogorszenia kondycji włosów i skóry podczas szybkiej redukcji masy ciała.

Scott Dicker, dyrektor ds. analiz rynkowych w SPINS, ocenia na łamach NutraIngredients, że zaangażowanie firm spożywczych, suplementacyjnych, składnikowych i farmaceutycznych wokół tej samej potrzeby konsumenckiej świadczy o dojrzewaniu kategorii. Wejście dużych graczy może powiększyć cały rynek, ale jednocześnie zwiększa presję na wyspecjalizowane marki suplementów.

image

Honorata Jarocka, Mintel: Efekt Ozempiku w koszyku. Jak leki GLP-1 redefiniują strategię marek spożywczych? [Retail Trends 2026]

Koncerny dysponują skalą, rozbudowaną dystrybucją, dużymi budżetami badawczo-rozwojowymi i szerokim zasięgiem konsumenckim. Mniejsze marki mogą konkurować szybkością wprowadzania innowacji, wyspecjalizowanymi recepturami, wiarygodnością w środowisku medycznym oraz lepszym rozpoznaniem potrzeb użytkowników.

Granice między branżami już się zacierają. Novonesis i Novo Nordisk rozpoczęły współpracę badawczą dotyczącą mikrobiomu i zdrowia metabolicznego. Firmy analizują m.in. możliwość wykorzystania rozwiązań synbiotycznych oraz biomarkerów mikrobiomu. Pokazuje to, że rynek produktów towarzyszących GLP-1 może objąć nie tylko klasyczne suplementy, ale też żywność funkcjonalną, składniki specjalistyczne i rozwiązania rozwijane wspólnie z sektorem farmaceutycznym.

Obietnice dotyczące „Ozempic face”

Nie wszystkie segmenty nowej kategorii mają jednak równie mocne uzasadnienie. Dr Kantha Shelke, wykładowczyni Johns Hopkins University i założycielka firmy Corvus Blue, wskazuje, że największe znaczenie ma gęstość odżywcza produktów. Przy mniejszym apetycie i ograniczonej ilości spożywanego jedzenia trudniej dostarczyć odpowiednią ilość białka, witamin i składników mineralnych.

image

Firmy kosmetyczne wprowadzają pielęgnację korygującą tzw. Ozempic face

Najsilniejsze podstawy naukowe ma wsparcie podaży białka i ochrona beztłuszczowej masy ciała, szczególnie w połączeniu z treningiem oporowym. Uzasadnione może być także zwrócenie uwagi na mikroskładniki i nawodnienie. Nie oznacza to jednak, że każdy taki produkt wymaga specjalnej receptury „dla GLP-1” — podobne potrzeby mogą występować również u innych konsumentów jedzących mniej lub szybko tracących masę ciała.

- Znacznie ostrożniej należy podchodzić do produktów kosmetycznych i suplementów obiecujących przeciwdziałanie tzw. Ozempic face. Określenie to opisuje widoczną utratę tkanki tłuszczowej w obrębie twarzy podczas szybkiego chudnięcia. Nie jest ona skutkiem niedoboru kolagenu, a obecnie nie ma dowodów, że doustne przyjmowanie kolagenu może odtworzyć utraconą objętość twarzy lub w sposób ukierunkowany napiąć luźną skórę — podkreśla Shelke.

Dla branży beauty rosnące zainteresowanie kondycją skóry i włosów w trakcie terapii GLP-1 otwiera przestrzeń do wprowadzania nowych produktów.

Komunikacja powinna opierać się na realnym działaniu składników i dowodach, a nie na obietnicy rozwiązania skutków szybkiej utraty tkanki tłuszczowej.

Sama zmiana etykiety nie wystarczy

Według ekspertki wiele firm na razie przede wszystkim zmienia pozycjonowanie już istniejących produktów. Znacznie mniej marek rzeczywiście modyfikuje receptury pod kątem osób przyjmujących GLP-1. Tymczasem użytkownicy tych leków mogą jeść mniejsze porcje, inaczej odczuwać apetyt i wybierać inne smaki, co stawia przed producentami konkretne wyzwania formulacyjne i sensoryczne.

W dłuższej perspektywie określenie „GLP-1 companion” może stracić na znaczeniu, a produkty zostaną włączone do szerszych kategorii zdrowia metabolicznego, kontroli masy ciała i wellness. Konsumenci szukają bowiem nie tyle produktów związanych z mechanizmem działania leku, ile konkretnych korzyści: sytości, zachowania mięśni, komfortu trawiennego, nawodnienia i odpowiedniego odżywienia.

Na trwałym wzroście popytu mogą więc skorzystać segmenty białka, błonnika, probiotyków, elektrolitów i celowanej suplementacji witaminowo-mineralnej. W obszarze beauty-from-within przewagę zyskają natomiast marki, które potrafią udokumentować działanie i uczciwie określić granice swoich produktów. Sama etykieta z hasłem GLP-1 może przyciągnąć uwagę, ale wraz z dojrzewaniem rynku przestanie wystarczać.

*Opracowanie własne na podstawie artykułu Danielle Masterson „GLP-1 nutrition race heats up as Nestlé, supplements and pharma target ‘companion’ market”, opublikowanego 25 sierpnia 2026 r. w serwisie NutraIngredients, informacji Nestlé Health Science oraz Reutersa.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
25.08.2026 14:26
Listonic: Mydło z rekordowym wzrostem popytu, szampony z najwyższą lojalnością
Agata Grysiak

Dane z aplikacji Listonic pokazują, że w okresie od sierpnia 2025 do lipca 2026 Polacy nie tylko częściej planowali zakupy wybranych kategorii FMCG i higienicznych, ale także zmieniali swoje preferencje dotyczące marek. Największy wzrost popytu odnotowano w przypadku mydła – aż o 142,92 proc. Z kolei szampony osiągnęły najwyższy w zestawieniu wskaźnik lojalności wobec marek – 41,55 proc.

Miniony rok przyniósł kolejne zmiany w sposobie planowania codziennych zakupów. Choć podstawowe kategorie FMCG pozostają stałym elementem koszyków, wybór konkretnych marek jest znacznie bardziej dynamiczny. Konsumenci z jednej strony wracają do sprawdzonych producentów, z drugiej nadal silnie reagują na cenę, promocje oraz dostępność produktów.

Wpływ na decyzje zakupowe ma również utrzymująca się rywalizacja cenowa pomiędzy dyskontami i supermarketami. Sieci handlowe wykorzystywały m.in. promocje typu 1+1, drugie opakowanie w niższej cenie czy 12 produktów w cenie 6. 

15 kategorii pod lupą

Raport Listonic powstał na podstawie danych z aplikacji, obejmujących listy zakupów tworzone w języku polskim od sierpnia 2025 do lipca 2026. Wyniki porównano z analogicznym okresem rok wcześniej.

Analizą objęto 15 kategorii: szereg produktów spożywczych, mydło, pastę do zębów, szampon oraz papier toaletowy. Sprawdzano przede wszystkim częstotliwość pojawiania się poszczególnych kategorii na listach, najczęściej wybierane marki, zmianę popytu oraz wskaźnik Brand Loyalty Index (BLI).

BLI pokazuje, jak często przy produkcie pojawia się konkretna marka. Wysoka wartość wskaźnika oznacza więc większą skłonność użytkowników do wskazywania marki podczas planowania zakupu.

Mydło z największym wzrostem popytu

image
Listonic

Największą zmianę w całym zestawieniu odnotowano w kategorii mydła. Popyt na tę kategorię wzrósł aż o 142,92 proc. To zdecydowanie najwyższy wynik spośród analizowanych segmentów.

Najczęściej wskazywaną marką było Dove, z udziałem 30,13 proc. Kolejne miejsca zajęły Biały Jeleń – 15,06 proc. oraz Luksja – 14,37 proc. Dove miało zatem około dwukrotnie większy udział niż dwie kolejne marki, które osiągnęły bardzo zbliżone wyniki.

Jednocześnie BLI dla mydła wzrósł do 4,56 proc., czyli o 2,06 pkt proc. rok do roku. Pomimo wzrostu pozostaje to relatywnie niski poziom lojalności wobec konkretnych marek. Dane mogą wskazywać, że mydło coraz częściej jest świadomie uwzględniane na regularnych listach zakupów, ale wybór konkretnego producenta nadal pozostaje elastyczny.

Pasta do zębów: funkcja ważniejsza od samej marki?

image
Listonic

Popyt na pasty do zębów zwiększył się o 5,72 proc. Liderem kategorii został Elmex z udziałem 30,98 proc., wyprzedzając Sensodyne – 22,36 proc. – oraz Colgate – 19,18 proc.

W przeciwieństwie do wzrostu popytu, BLI spadł o 1,20 pkt proc., do 7,08 proc. Oznacza to, że użytkownicy nieco rzadziej wskazywali konkretną markę podczas planowania zakupu.

Może to być związane ze specyfiką kategorii. Przy wyborze pasty znaczenie mają m.in. potrzeby związane z nadwrażliwością, wybielaniem czy ochroną dziąseł. Konsumenci mogą więc porównywać przede wszystkim deklarowane działanie, skład, cenę i bieżące promocje, a dopiero w dalszej kolejności kierować się przywiązaniem do producenta.

Szampony z najwyższą lojalnością

image
Listonic

Popyt na szampony zwiększył się o 25,08 proc. Liderem został Radical, który osiągnął 22,14 proc. udziału. Kolejne miejsca zajęły Head&Shoulders – 13,30 proc. – oraz Elsève – 13,00 proc. Różnica pomiędzy dwiema kolejnymi markami wyniosła zaledwie 0,30 pkt proc.

Najbardziej charakterystycznym wynikiem tej kategorii pozostaje jednak BLI. Wskaźnik wzrósł o 9,98 pkt proc., do 41,55 proc., osiągając najwyższy poziom w całym zestawieniu.

Tak wysoki poziom lojalności może wynikać z tego, że szampon jest produktem silnie powiązanym z indywidualnymi potrzebami włosów i skóry głowy. Konsumenci poszukują produktów odpowiadających konkretnym problemom i oczekiwanym efektom, przez co wybór może być bardziej świadomy i mniej podatny na przypadkową zmianę.

Na widoczność Radicala wpływała również prowadzona kampania marketingowa, która zwiększała ekspozycję marki wśród użytkowników aplikacji.

Papier toaletowy: wysoki udział liderów, niska lojalność

image
Listonic

Popyt na papier toaletowy wzrósł o 14,60 proc. Najsilniejszą pozycję w kategorii mają dwie marki: Queen z udziałem 41,12 proc. oraz Velvet – 36,65 proc. Regina osiągnęła 10,17 proc.

Pomimo silnej pozycji dwóch liderów BLI wyniósł zaledwie 2,64 proc., zwiększając się o 1,61 pkt proc. To jeden z najniższych poziomów w analizowanym zestawieniu.

W przypadku papieru toaletowego decyzja zakupowa pozostaje silnie związana z parametrami użytkowymi i cenowymi. Znaczenie mogą mieć m.in. liczba rolek, wielkość opakowania, cena jednostkowa oraz aktualna promocja. W efekcie konsumenci często planują zakup kategorii, ale nie zawsze wskazują konkretną markę.

Liderzy nie mogą zakładać stałej lojalności

Dane Listonic pokazują, że wzrost popytu nie musi automatycznie oznaczać wzrostu przywiązania do marek. Dobrym przykładem są pasty do zębów: zainteresowanie kategorią zwiększyło się o 5,72 proc., podczas gdy BLI spadł o 1,20 pkt proc. Odwrotna sytuacja wystąpiła w przypadku szamponów, gdzie wzrost popytu o 25,08 proc. współwystępował z bardzo wyraźnym zwiększeniem lojalności – o 9,98 pkt proc.

Zestawienie pokazuje również różnicę pomiędzy kategoriami funkcjonalnymi a produktami, przy których wybór jest bardziej podatny na cenę i promocję. W papierze toaletowym dwie marki odpowiadają łącznie za 77,77 proc. wskazań, ale BLI pozostaje niski. W mydle lider ma 30,13 proc., a cała kategoria zanotowała rekordowy wzrost popytu o 142,92 proc.

Dla producentów i sieci handlowych oznacza to, że analiza samego udziału marki w listach zakupowych nie wystarcza do oceny jej pozycji. Równie istotne pozostają dynamika popytu oraz BLI, które pozwalają określić, czy konsumenci rzeczywiście planują zakup konkretnej marki, czy przede wszystkim poszukują produktu spełniającego określoną funkcję i dostępnego w atrakcyjnej cenie.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
26. sierpień 2026 22:32