MARKI

WYDARZENIA I PREMIERY

MARKETING

 

23 kwietnia 2019, 10:20



wiadomoscikosmetyczne.pl

napisz maila ‹ | ostatnie artykuły ‹
Michelle Pfeiffer nazwała swoją linię zapachową po dwójce swoich dzieci

Michelle Pfeiffer nazwała swoją linię zapachową po dwójce swoich dzieci (fot. FB Gorgeous Pfeiffer)

Amerykańska aktorka wprowadziła na rynek kolekcję „czystych” perfum o recepturach zatwierdzonych przez Environmental Working Group. 

Michelle Pfeiffer wkracza na światowy rynek perfum o wartości 29 miliardów funtów. Linia nazywa się Henry Rose, po dwójce dzieci Pfeiffer, Johnie Henrym i Claudii Rose, a każdy zapach przywołuje osobiste wspomnienie aktorki.

Dostępnych jest pięć zapachów, kosztujących 120 dol. za 50 ml, które są w szklanych butelkach z recyklingu oraz wtórnym opakowaniu wykonanym z kartonu z recyklingu. "Dom Jake'a” przypomina dom z Dakoty Południowej jej dziadków z cytrusami i białymi neroli, natomiast „Torn” przywołuje letnie zachody słońca z nutami paczuli, wetiweru i słodkiej wanilii.

Gwiazda powiedziała magazynowi Forbes, że jej zainteresowanie "czystą" linią zbiegło się z narodzinami jej dzieci. Aby ją stworzyć Pfeiffer współpracowała z Environmental Working Group, organizacją non-profit, która opowiada się za bezpieczniejszymi towarami konsumpcyjnymi i ustala, co można włączyć do czystej linii zapachowej, obniżając listę składników z około 3000 do 250.

Henry Rose jest teraz pierwszą linią zapachową zatwierdzoną przez EWG i jest wolny od takich składników jak ftalany. Na razie kolekcja autorska Pfeiffer jest obecna tylko w Stanach Zjednoczonych. 
 

0Komentarze

dodaj komentarz

Portal wiadomoscikosmetyczne.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony