StoryEditor
Ciało
09.08.2015 00:00

Algi cud z głębin

Algi to prawdopodobnie jedne z najstarszych organizmów na Ziemi i jeden z największych cudów, jakie kryją w sobie wody naszej planety. Spośród wyodrębnionych dotychczas ponad 30 tys. gatunków alg dokładnie zbadane są tylko nieliczne. Mimo to wiemy na pewno, że zawierają więcej witamin i składników mineralnych niż wszystkie rośliny lądowe. W kosmetyce ma zastosowanie około 50 rodzajów alg.

„Jak się przypuszcza, na przestrzeni rozciągającej się od lustra wody aż po dno głębin egzystuje około 10 milionów gatunków alg, około 3 milionów szczepów bakterii i 500 tys. gatunków organizmów zwierzęcych. Na jednym metrze kwadratowym rafy koralowej żyje ponad tysiąc różnych organizmów. Większość z nich pozostaje do dziś niezbadana”
Gabriela Schwarz
„Leki i kosmetyki z morskiej apteki”

Już 2 tysiące lat temu Hipokrates napisał, że  „wszelkie życie bierze początek z morza”  i tak jest w istocie. Woda stanowi około 70 proc. powierzchni ziemi, z czego 95 proc. to wody słone. Z kosmosu ziemia wygląda jakby była niebieska, dlatego często mówi się, że jest błękitną planetą. Morza i oceany świata kryją w swoich głębinach wiele skarbów, których nigdy nie uda nam się odkryć. Jako pierwsze w  „prazupie”  oceanu powstały 3,5 mld lat temu bakterie, a ponad miliard lat później sinice, dzięki którym pojawił się na ziemi tlen, co dało początek atmosferze ziemskiej, warstwie ozonu i umożliwiło dalszy rozwój flory i fauny.

Rodzaje alg
Algi (łac. Algae), inaczej glony – występują nie tylko w morzach, ale także w słodko- i słonowodnych jeziorach. Żyją wyłącznie na głębokościach, do których dociera światło słoneczne, ponieważ potrzebują go do procesu fotosyntezy. Algi mają różne kształty, kolory i rozmiary – od niewidocznych gołym okiem mikroskopijnych mikroalg do osiągających ponad 100 metrów brunatnic. Ze względu na kolor, będący wynikiem obecności w ich komórkach barwnika, dokonuje się podziału alg na pięć głównych grup, do których należą: sinice, brunatnice, zielenice, krasnorosty i chryzofity. W każdej z grup są glony, które żyją zarówno w słonych, jak i w słodkich wodach.
Algi są cennym surowcem w wielu różnych gałęziach przemysłu, m.in.: spożywczym (głównie w południowo-wschodniej Azji), farmaceutycznym i kosmetycznym. Spośród wyodrębnionych dotychczas ponad 30 tys. gatunków alg dokładnie zbadane są tylko nieliczne. Mimo to wiemy na pewno, że zawierają więcej witamin i składników mineralnych niż wszystkie rośliny lądowe. W kosmetyce ma zastosowanie około 50 rodzajów alg, głównie krasnorosty i brunatnice oraz spirulina. Występują w różnych postaciach: alginatu (proszek, granulat), mikronizowanej, liofilizowanej w formie ekstraktów (wodnych, tłuszczowych, żelowych), mączek oraz pochodnych kwasu alginowego.

Zastosowanie alg w kosmetyce
W pielęgnacji mamy do czynienia z kosmetykami na bazie samych alg lub z ich dodatkiem w formułach, w formie np. ekstraktów. Algi stosuje się zarówno w pielęgnacji twarzy, ciała, jak i włosów. Z uwagi na ich wszechstronne działanie, doskonałą przyswajalność oraz złożoność i kompleksowe działanie składników aktywnych bardzo często są wykorzystywane w pielęgnacji profesjonalnej (gabinety odnowy biologicznej i spa). Mogą być stosowane do każdego typu cery: suchej, mieszanej i tłustej, młodej i dojrzałej, a także wrażliwej oraz skóry z problemami dermatologicznymi.
Każdego dnia naukowcy z całego świata próbują odkryć substancje, które staną się źródłem przełomowych możliwości terapeutycznych. Skarbnicą cennych surowców są morza, ponieważ organizmy wodne w trakcie ewolucji trwającej miliardy lat wykształciły zupełnie inne mechanizmy obronne umożliwiające przetrwanie niż te żyjące na lądzie, ponadto porozumiewają się między sobą za pomocą substancji rozpuszczalnych w wodzie, co według naukowców może być kluczem do ich niespotykanych właściwości – zarówno pielęgnacyjnych, jak i leczniczych.

Beata Maciej
Bibliografia: Schwarz G., Leki i kosmetyki z morskiej apteki, wyd. Amber, 2003.


Przykładowe składniki aktywne zawarte w algach oraz ich działanie na skórę

Proteiny (związki białkowe) – źródło energii dla komórek skóry, utrzymują w nich wilgoć.
Witaminy: A, z grupy B, C, D, E, K – odżywiają skórę, wspomagają procesy naprawcze, pełnią funkcję przeciwutleniaczy.
Mikroelementy  – zapewniają prawidłowe funkcjonowanie skóry. Dzięki specyficznej budowie łatwo przenikają przez barierę warstwy rogowej. Ich zawartość jest w algach średnio 10 razy wyższa niż w roślinach lądowych.
Beta-karoten  – ochrona przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, zapobiega przedwczesnemu starzeniu.
Chlorofil  – zaopatruje komórki w tlen, przez co poprawia koloryt, niweluje oznaki zmęczenia.
Kwas gamma-linolenowy – przyspiesza gojenie ran, poprawia ukrwienie skóry, chroni komórki przed działaniem promieni UV, zapobiega utracie wody.
Śluzy  – działają nawilżająco i osłonowo, są nośnikami substancji czynnych.
Węglan wapnia  – oczyszcza skórę.
Siarka  – działa dezynfekcyjnie, hamuje rozwój stanów zapalnych.
Jod  – pobudza przemianę materii, stymuluje spalanie tłuszczów w tkankach.


Czy wiesz, dlaczego…

Morze Bałtyckie ma inny kolor niż lazurowe Morze Śródziemne? Kolor morza ma związek z ilością światła słonecznego, które przenika przez wody morskie, oraz ilością fitoplanktonu. Jeśli woda zawiera dużo zawiesin, morze nie jest przezroczyste i ma kolor od zielonego do brunatnego. W wodach turkusowo-błękitnych praktycznie nie ma zawiesin ani fitoplanktonu.


Najbardziej popularne algi występujące w kosmetykach i ich działanie

Jeśli na opakowaniu kosmetyku występuje nazwa łacińska:
Ascophyllum nodosum, Eisenia bicyclis, Fucus serratus, Fucus vesiculosus, Laminaria digitata, Macrocystis pyrifera, Undaria pinnatifida, to masz do czynienia z algą należącą do grupy brunatnic.

W grupie brunatnic wyróżnia się około 1500-2000 gatunków i – jak wskazuje nazwa – mają kolor brunatny. Wykorzystywane są zarówno w preparatach do pielęgnacji twarzy, ciała, jak i włosów. W zależności od rodzaju, zapobiegają utracie wody, regulują wydzielanie sebum, chronią przed szkodliwym działaniem promieni UV, wzmacniają włosy. Substancje w nich zawarte przyczyniają się do wzrostu nawilżenia i regeneracji skóry, opóźnienia procesów starzenia, łagodzenia stanów zapalnych oraz redukcji cellulitu, są też użyteczne w kuracjach wspomagających odchudzanie. Duże brunatnice nazywane są wodorostami.
Spirulina platensis to alga jednokomórkowa (mikroalga) należąca do sinic.
Zawiera wyjątkowo duże stężenia składników mineralnych, witamin i mikroelementów oraz białka, enzymy, bioflawonoidy, kwas foliowy, kwas linolenowy GLA oraz sprzężony kwas linolowy CLA. Ma działanie hamujące produkcję łoju, z tego względu bardzo często znajduje zastosowanie w kosmetykach do cery tłustej, łojotokowej i trądzikowej. Zawarte w niej barwniki – chlorofil i fitocyjanina – działają przeciwzapalnie, antyalergicznie i antyoksydacyjnie.
Ahnfeltia concinna, Chondrus crispus, Delesseria sanguinea, Palmaria palmata to algi z grupy krasnorostów (tzw. czerwonych alg, zawierających barwnik fikoerytrynę).
Stanowią cenny surowiec w przemyśle kosmetycznym, farmaceutycznym i chemicznym. Jedną z najważniejszych substancji w nich występujących jest agar – substancja żelująca, która stanowi m.in. pożywkę dla kultur bakteryjnych w laboratoriach. Jak większość alg krasnorosty zawierają mnóstwo bioaktywnych substancji poprawiających wygląd i funkcjonowanie skóry i mają zastosowanie we wszelkiego rodzaju kosmetykach i produktach leczniczych stosowanych m.in. w dermatologii.
Dunaliella salina, Ulva lactuca to zielenice – algi o zielonym zabarwieniu.
Ten rodzaj alg bardzo często jest wykorzystywany do pielęgnacji cery suchej i dojrzałej, ponieważ zawiera aosainę, która dezaktywuje elastazę odpowiedzialną za degradację elastyny w skórze oraz stymuluje syntezę kolagenu, dzięki czemu poprawia elastyczność i sprężystość skóry. Dodatkowo poprawia nawilżenie, wygładza naskórek i działa regenerująco. Zawarte w zielenicach związki fenolowe mają wysoką aktywność
antyoksydacyjną.


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Ogłoszenia
09.09.2026 15:44
Lush rozpoczyna kampanię przeciwko Big Tech. 75% ceny produktu trafi na cel społeczny
Lush rozpoczął kampanię Safer Socials przeciwko Big Tech (fot. lush.com)lush.com

Brytyjski gigant kosmetyki naturalnej – Lush rozpoczął kampanię Safer Socials, w której zwraca uwagę na problemy związane z działalnością największych platform społecznościowych. W ramach akcji firma wprowadziła limitowany produkt Ctrl Shower Gummy. 75% jego ceny sprzedaży, po odliczeniu podatku, zostanie przekazane organizacjom działającym na rzecz bezpieczniejszych mediów społecznościowych.

Lush rozpoczyna kampanię Safer Socials

3 września Lush rozpoczął kampanię Safer Socials w swoich sklepach w USA i Kanadzie. Firma chce zwrócić uwagę na szkody powodowane przez największe platformy społecznościowe oraz wskazać organizacje i źródła informacji, które pomagają ograniczyć ich wpływ.

Lush podaje, że prawie pięć lat temu zrezygnował z korzystania z Facebooka, Instagrama, TikToka, Snapchata i X. W listopadzie 2021 roku Lush wycofał się z Instagrama, Facebooka, TikToka i Snapchata na całym świecie. Był to skutek sprzeciwu firmy wobec praktyk biznesowych stosowanych przez te platformy.Na 48 rynkach, na których działała marka, Lush zachęcał klientów, aby „byli gdzie indziej” i angażowali się w aktywności organizowane przez firmę poza mediami społecznościowymi. Marka w 2019 roku opublikowała oświadczenie na Facebooku, które wyjaśnia powody odejścia z mediów społecznościowych. 

– Coraz częściej (...) utrudniają nam bezpośrednią rozmowę. Jesteśmy zmęczeni walką z algorytmami i nie chcemy płacić za pojawienie się w twoim kanale informacyjnym. Postanowiliśmy więc pożegnać się z niektórymi kanałami społecznościowymi i zamiast tego otworzyć rozmowę między tobą a nami – oświadczenie Lush 2019 rok.

Firma podkreślała, że nie chciała ograniczać swojej komunikacji tylko do mediów społecznościowych. Lush zamierzał przenieść jej ciężar do innych kanałów i budować społeczność wokół wspólnych zainteresowań i zaangażowania, a nie liczby polubień.

image

Lush obronił znak towarowy przed rejestracją „LushVibe”. EUIPO uznało ryzyko konfuzji konsumentów

Dlaczego Lush krytykuje media społecznościowe?

Firma zwraca uwagę m.in. na uzależniający charakter platform, wykorzystywanie danych użytkowników oraz wpływ mediów społecznościowych na młodych ludzi. Lush wskazuje również na problem mowy nienawiści oraz wykorzystywania platform do wpływania na procesy demokratyczne.

–  Ta kampania ma na celu zachęcić ludzi do rozmowy o tym, czym stały się media społecznościowe, oraz o tym, jak możemy wspólnie powstrzymać szkody, które są obecnie powodowane, i zamiast tego stworzyć lepszą, bezpieczniejszą cyfrową przyszłość – powiedział Andrew Butler, kierownik ds. kampanii w Lush.

image
Marki powinny odsunąć się od nieetycznych platform społecznościowych [Raport i manifest Lush]

Produkt w ramach kampanii

W ramach kampanii Lush wprowadził Ctrl Shower Gummy – limitowany produkt pod prysznic. 75% jego ceny sprzedaży, po odliczeniu podatku, zostanie przekazane grupom i organizacjom działającym na rzecz ograniczenia wpływu Big Tech oraz tworzenia bezpieczniejszych mediów społecznościowych.

O marce Lush

Lush to brytyjska firma kosmetyczna z siedzibą w Poole. W ofercie przedsiębiorstwa znajdują się m.in. mydła, balsamy do ciała, kule do kąpieli oraz kosmetyki do makijażu.

Podkreślmy, że zaangażowanie społeczne jest jednym z elementów działalności Lush. Program Charity Pot przyniósł dotąd ponad 100 mln funtów na cele charytatywne, a pieniądze trafiły do ponad 19 tys. organizacji na całym świecie. Marka wspierała m.in. inicjatywy związane z prawami człowieka, prawami zwierząt, ochroną środowiska oraz społecznością LGBTQIA+.

Kolejną inicjatywą Lush są „Keystone Products” – produkty inspirowane tzw. gatunkami kluczowymi (keystone species), ważnymi dla równowagi ekosystemów. Ich sprzedaż ma finansować projekty związane z ochroną zagrożonej dzikiej przyrody i kluczowych gatunków. Lush zapowiada, że przynajmniej jeden taki produkt będzie stale dostępny w sprzedaży.

image

Indyjski tygrys beauty e-commerce wrzuca wyższy bieg: Nykaa z najszybszym wzrostem od 3 lat

Lush wykorzystuje w swoich kosmetykach m.in. ekstrakty roślinne, glinki, masła oraz olejki eteryczne. Produkty firmy są wegetariańskie i nie są testowane na zwierzętach. W ramach ograniczania zużycia plastiku firma oferuje część kosmetyków w stałej formie. Dotyczy to m.in. szamponów oraz olejków do kąpieli i masażu, które mogą być sprzedawane bez plastikowych opakowań, w papierowych opakowaniach.

Źródło: Linkedln

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Ciało
26.08.2026 19:04
Bielizna staje się nowym skincare. Czy "carewear” będzie kolejną kategorią beauty?
Skincare wychodzi z łazienki. Teraz trafia do bieliznyShutterstock

Kremy, sera, suplementy, kosmetyki z probiotykami – do tej pory pielęgnacja skóry kojarzyła się przede wszystkim z tym, co nakładamy na ciało. Teraz do wellness i skincare coraz śmielej wkraczają ubrania. Bielizna ma nie tylko dobrze leżeć i być wygodna, ale także wspierać mikrobiom skóry. Powstaje nowa kategoria określana jako "carewear”, na styku mody, beauty i technologii.

W tym artykule przeczytasz:

  • Bielizna jako przedłużenie rutyny pielęgnacyjnej
  • Mikrobiom wychodzi poza łazienkę i kuchnię
  • Od bielizny do "drugiej skóry”
  • Carewear nie kończy się na majtkach
  • Kosmetyki konkurują już nie tylko z kosmetykami
  • Czy ubranie może naprawdę działać jak kosmetyk?
  • "Hyper-functionalization”, czyli funkcja na funkcji

Jeszcze niedawno wybierając bieliznę, konsumentki zwracały uwagę przede wszystkim na krój, materiał, dopasowanie i wygląd. Później doszły takie funkcje jak bezszwowość, odprowadzanie wilgoci, właściwości antybakteryjne czy termoregulacja. Dziś poprzeczka przesuwa się jeszcze wyżej. Ubranie ma aktywnie współpracować ze skórą.

To kolejny etap procesu, w którym granice między beauty, wellness i fashion coraz bardziej się zacierają. Skoro możemy kupić serum wspierające mikrobiom skóry, dlaczego podobnej funkcji nie miałaby pełnić tkanina, która przez wiele godzin bezpośrednio dotyka ciała?

Bielizna jako przedłużenie rutyny pielęgnacyjnej

Jednym z najciekawszych przykładów tego kierunku jest brytyjska marka bieliźniana Underdays. Jej założycielki Aurelie Salas i Oria Mackenzie postawiły na rozwój kategorii, którą można określić mianem "carewear”. Odzieży projektowanej z myślą nie tylko o komforcie, ale również o potrzebach skóry.

W najnowszej kolekcji marki wykorzystano technologię UNDERskin, opartą na rozwiązaniu HeiQ Skin Care. Tkanina została wykończona systemem synbiotycznym zawierającym prebiotyki i probiotyki, które mają wspierać równowagę mikrobiomu skóry.

Technologia HeiQ jest przeznaczona właśnie do materiałów pozostających w bezpośrednim kontakcie ze skórą. Producent deklaruje, że system może działać do 40 cykli prania, a substancje aktywne są uwalniane z powierzchni materiału podczas noszenia.

image

Polacy wydają na suplementy więcej niż Niemcy i Francuzi. “Beauty” napędza nową falę wzrostu

Mikrobiom wychodzi poza łazienkę i kuchnię

Nie jest przypadkiem, że właśnie mikrobiom znalazł się w centrum zainteresowania producentów funkcjonalnych tkanin. W kosmetyce od kilku lat obserwujemy rosnące zainteresowanie produktami, które mają pomagać w utrzymaniu równowagi mikrobiomu skóry.

HeiQ wykorzystuje w swoich rozwiązaniach połączenie prebiotyków i probiotyków, określane jako synbiotyki. W technologii tekstylnej są one osadzone w bio-based, porowatej matrycy polimerowej, z której mogą stopniowo przechodzić na skórę podczas kontaktu z materiałem.

To nie oznacza oczywiście, że majtki czy koszulka zastępują kosmetyk. Właśnie tutaj potrzebna jest ostrożność w komunikacji. Mówimy raczej o technologii tekstylnej wspierającej określone właściwości skóry, a nie o nowym rodzaju kremu w formie ubrania.

Sama technologia jest zresztą szersza niż bielizna. HeiQ wskazuje jako potencjalne zastosowania również odzież sportową, warstwy bazowe i tekstylia domowe.

Od bielizny do "drugiej skóry”

W przypadku Underdays zastosowanie takiej technologii jest szczególnie interesujące, ponieważ bielizna jest jedną z niewielu kategorii odzieży, która przez wiele godzin pozostaje w bardzo bliskim kontakcie z ciałem.

To właśnie dlatego może być atrakcyjnym nośnikiem funkcji kojarzonych dotychczas z kosmetykami.

Wyobraźmy sobie prosty schemat: rano aplikujemy serum, krem z filtrem i dezodorant, wieczorem kolejne kosmetyki, a przez cały dzień nosimy ubranie wykonane z materiału, który również ma określone właściwości pielęgnacyjne. Skincare przestaje być wtedy wyłącznie rytuałem wykonywanym przed lustrem. Staje się częścią środowiska, które otacza ciało przez cały dzień.

To dobrze wpisuje się w szerszą zmianę w kategorii intimate apparel. Jak wynika z materiałów dotyczących rozwoju rynku bielizny, współczesne produkty coraz częściej łączą komfort, funkcjonalność, technologię materiałową i wellness. Wśród rozwijanych rozwiązań wymienia się m.in. tkaniny odprowadzające wilgoć, antybakteryjne, termoregulacyjne czy adaptacyjne.

image

Azja coraz ważniejszym kierunkiem eksportu polskich kosmetyków. Trzy rynki, trzy różne strategie

Carewear nie kończy się na majtkach

Underdays nie jest jedynym przykładem tego, jak fashion zaczyna przejmować język beauty.

Technologia HeiQ Skin Care została wykorzystana również przez markę Coperni w kolekcji C+ Carewear. Producent materiałów opisuje ją jako odzież wykorzystującą technologię kosmetyczną przeznaczoną do wspierania równowagi mikrobiomu skóry.

W podobnym kierunku rozwija się brytyjska marka Sylva, założona przez Tallulah Harlech. Jej ubrania są projektowane z myślą o osobach ze skórą wrażliwą, a materiały mają zapewniać komfort i ograniczać dyskomfort związany z noszeniem odzieży.

Kosmetyki konkurują już nie tylko z kosmetykami

To jeden z ciekawszych aspektów tego trendu z punktu widzenia rynku beauty.

Marki rozwijające "carewear” niekoniecznie muszą postrzegać jako swoich konkurentów inne firmy odzieżowe. Ich punktem odniesienia mogą być marki skincare, wellness czy body care.

Logika jest podobna do tej, którą przez lata rozwijały marki kosmetyczne: produkt ma rozwiązywać konkretny problem i wpisywać się w codzienny rytuał konsumenta. Tyle że zamiast kremu czy serum rozwiązaniem jest teraz materiał.

To otwiera potencjalnie ogromne pole dla współpracy między sektorami. Marka kosmetyczna może wejść w tekstylia, marka odzieżowa w skincare, a producent technologii materiałowych stać się dostawcą "składników” dla obu kategorii.

Czy ubranie może naprawdę działać jak kosmetyk?

Tutaj pojawia się najważniejsze pytanie: ile w "carewear” jest realnej technologii, a ile marketingu?

Sam fakt zastosowania substancji aktywnych w tkaninie nie oznacza automatycznie, że efekt będzie porównywalny z działaniem kosmetyku aplikowanego bezpośrednio na skórę. Kluczowe są m.in. dawka, sposób uwalniania substancji, czas kontaktu ze skórą, trwałość technologii oraz to, czy deklarowany efekt został odpowiednio potwierdzony.

HeiQ informuje o testach, w których sprawdzano transfer synbiotyków z materiału na skórę. Firma podaje również, że technologia została oceniona jako niepodrażniająca i przeznaczona do materiałów pozostających w bezpośrednim kontakcie ze skórą.

Nie należy jednak robić z tego skrótu myślowego, że probiotyczna bielizna = kosmetyk do pielęgnacji skóry. To dwie różne kategorie produktów i różne sposoby działania.

image

Skims wprowadza nocną maskę modelującą twarz – nowy krok w kierunku “rzeźbienia” urody

"Hyper-functionalization”, czyli funkcja na funkcji

Rozwój carewear wpisuje się w szerszy trend funkcjonalizacji tekstyliów. Materiały mogą już nie tylko być miękkie czy przewiewne. Mogą regulować temperaturę, odprowadzać wilgoć, ograniczać powstawanie zapachu, a także wykorzystywać technologie biologiczne.

HeiQ rozwija obecnie całą gamę technologii tekstylnych, m.in. rozwiązania związane z termoregulacją, kontrolą zapachu czy zarządzaniem wilgocią.

Problem polega na tym, że im więcej funkcji dodajemy do materiału, tym bardziej rośnie jego technologiczna i produkcyjna złożoność. Pojawia się więc pytanie o koszty, trwałość oraz realną wartość dla konsumenta.

To szczególnie istotne w przypadku bielizny. Jest ona prana często, ma bezpośredni kontakt z wrażliwymi obszarami ciała i musi przede wszystkim pozostać wygodna. Technologia nie może odbywać się kosztem podstawowej funkcji produktu.

Skincare przyszłości może być noszony, a nie nakładany

Carewear jest na razie niewielką i eksperymentalną kategorią. Nie oznacza to jednak, że nie pokazuje kierunku, w którym może rozwijać się rynek beauty.

Przez ostatnie lata obserwowaliśmy przechodzenie kosmetyków od prostych produktów pielęgnacyjnych do produktów "smart”, spersonalizowanych, opartych na mikrobiomie, składnikach aktywnych i technologii. Naturalną konsekwencją tego procesu jest wyjście tych rozwiązań poza opakowanie kosmetyku.

Najpierw były kremy i sera. Potem suplementy, urządzenia beauty tech i kosmetyki wykorzystujące zaawansowane systemy dostarczania składników. Teraz pojawia się odzież, która chce stać się kolejną warstwą pielęgnacji.

Bielizna może więc być jednym z pierwszych miejsc, w których zobaczymy na większą skalę połączenie fashion i skincare. Nie dlatego, że zastąpi kosmetyki, lecz dlatego, że może rozszerzyć pojęcie pielęgnacji na wszystkie elementy, które mają bezpośredni kontakt z naszym ciałem.

 

Źródło: Iconicapparelhouse, Hypebae

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
15. wrzesień 2026 22:30