StoryEditor
Ciało
30.11.2014 00:00

W domu, ale profesjonalnie

Profesjonalne kosmetyki wychodzą z gabinetów, salonów spa i trafiają na półki w drogeriach. Dzięki nim nowoczesne technologie kosmetologiczne są dostępne na co dzień i to dla coraz szerszej grupy klientów, nie tylko tych dysponujących pokaźnym budżetem do wydania na preparaty kosmetyczne. Specjalistycznymi produktami z dopiskiem professional chwalą się coraz częściej marki ekonomiczne.

Chyba pierwszą profesjonalną kategorią, która trafiła na drogeryjne półki, była pielęgnacja włosów. W drogerii Jasmin w Wesołej, gdy dwa lata temu do oferty na próbę wprowadzono szampony i odżywki zamówione w hurtowni z ofertą dla salonów fryzjerskich, okazało się, że niewielkie na początek zakupy już po tygodniu trzeba powtórzyć, zwiększając liczbę produktów. Jednak nie tylko profesjonalne preparaty do pielęgnacji włosów mogą liczyć na zainteresowanie konsumentów. Rok temu niewielki sklepik w Warszawie otworzyła firma Cosmetica, która zaopatruje salony kosmetyczne w produkty marek Guam, Leim oraz Dr. Spiller. Krok ten był konsekwencją zainteresowania się przez konsumentki specjalistycznymi preparatami do zabiegów przeciwzmarszczkowych czy antycellulitowych, licznie zamawianych w sklepie internetowym, w pojemnościach detalicznych.
Sprzedaż specjalistycznych kosmetyków poza salonami fryzjerskimi czy gabinetami kosmetycznymi to jeden trend. Drugi, który jest konsekwencją tego pierwszego, to tworzenie linii profesjonalnych przez masowe marki. – Zaczęliśmy to obserwować jakieś dwa lata temu – mówi Sergiusz Osmański, dyrektor artystyczny Sephora Polska. – To wtedy zaczęły się pojawiać u nas produkty pielęgnacyjne o bardzo zaawansowanych formułach wykorzystujących technologie, które do tej pory były zastrzeżone dla kosmetyków gabinetowych. I stąd w nazwie tych linii słowo professional. Warto jednak wiedzieć, że nie oznacza ono zwiększonego stężenia komponentów w produkcie. Nie trzeba więc obawiać się o bezpieczeństwo ich stosowania, nawet bez specjalistycznej wiedzy czy umiejętności. Zaawansowane technologie, trafiając coraz częściej także do produktów marek ekonomicznych, sprawiają, że profesjonalnie mają szansę zadbać o siebie osoby, które nigdy nie pozwoliłby sobie na serię zabiegów w specjalistycznym gabinecie lub dla których taki wydatek wiązałby się ze znacznymi wyrzeczeniami – dodaje.
Alternatywa
Producenci i dystrybutorzy przyznają, że segment przyjaznych konsumentom drogeryjnych produktów, które w założeniu mają dać takie same rezultaty jak gabinetowe zabiegi kosmetyczne, staje się coraz bardziej atrakcyjny. Przykładem może tu być mezoterapia igłowa, o której – z uwagi na jej spektakularne efekty przeciwzmarszczkowe – marzy niejedna kobieta. Nie da się jednak ukryć, że jest to zabieg dość drogi. Jego ceny zaczynają się od 250-300 zł, a powinno się zrobić przynajmniej cztery w serii. Teraz jednak za mniejszą cenę można sobie zafundować cykl zabiegów mezoterapii w domu. Anna Rolf-Smuniewska, product manager w firmie Tenex, która wprowadziła na polski rynek zestaw do zabiegu odmładzająco-regenerującego z mezorollerem DermoFuture Precision, zapewnia, że bezpiecznie i z równie dobrym efektem można przy jego użyciu wykonać taki zabieg samodzielnie. Zestaw jest dostępny w drogeriach i jest alternatywą dla osób, dla których terapia gabinetowa jest zwyczajnie zbyt droga. – Coraz więcej kobiet z braku czasu, oszczędności i wielu innych powodów nie może skorzystać z zabiegów kosmetycznych w salonie. Ale także chcą wyglądać pięknie. Dlatego powstają portale internetowe, na których wymieniają się doświadczeniami, podają przepisy na zabiegi i preparaty, które można wykonać samodzielnie. W sklepach powstają wyspecjalizowane półki, gdzie stoją preparaty profesjonalne do użytku domowego. Zapoczątkowała to branża fryzjerska, która już od dłuższego czasu sprzedaje swoje produkty w sklepach tradycyjnych – tłumaczy Anna Rolf-Smuniewska.
Czas i cena
Odpowiedź na silny trend domowej pielęgnacji opartej na gabinetowych formułach kosmetycznych ma także firma Bielenda. To linia Professional Home Expert. Produkty zawierają składniki aktywne (m.in. kwas migdałowy i hialuronowy, kolagen, retinol, algi morskie) stosowane w gabinetach kosmetycznych, które już po jednym zastosowaniu mają zapewnić widoczne rezultaty. Dzięki nim można bez wychodzenia z domu, samodzielnie wykonać mikrodermabrazję, mezoterapię bezigłową lub zabieg antycellulitowy. – Oszczędzamy czas na dojazdy, a dodatkowo w domu z nałożonym preparatem nie musimy leżeć bezczynnie, możemy zająć się czymś innym. Całość trwa maksymalnie 45 minut. Nie bez znaczenia jest cena. Za zabieg w gabinecie kosmetycznym zapłacimy zdecydowanie więcej – zapewnia Gerta Pająk, product manager w firmie Bielenda. A to nie jedyna propozycja firmy. Na podobnym koncepcie opiera się linia Skin Clinic Professional, której skuteczność wynika z innowacyjnych receptur inspirowanych medycyną estetyczną. Produkty te skierowane są do kobiet, które oczekują szybkich, a przy tym widocznych i spektakularnych efektów. Są to bowiem zaawansowane, mocno skoncentrowane preparaty anti-age, przeznaczone do pielęgnacji cery borykającej się z różnego typu problemami: Mezo Terapia Nawilżająca poprawia nawilżenie, jędrność oraz koloryt cery, Mezo Terapia Korygująca przeznaczona jest do pielęgnacji skóry z niedoskonałościami – delikatnie złuszcza naskórek, redukuje błyszczenie i rozjaśnia przebarwienia, Mezo Terapia Odmładzająca niweluje zmarszczki i opóźnia powstawanie nowych, rewitalizuje komórki skóry, wygładza cerę, przywracając jej młodzieńczy blask.
Dla tych bardziej wymagających klientów, którzy przywiązują dużą wagę do domowej pielęgnacji, profesjonalne linie przygotowała też firma Eveline. – Są one odpowiedzią na trend anti-age i zapotrzebowanie konsumentów na profesjonalne, paragabinetowe produkty do użytku domowego – mówi Małgorzata Karubin, senior brand manager kategorii kosmetyków do pielęgnacji twarzy i ciała Eveline. Intensywną regenerację i odżywienie ciała zapewnia seria SPA! Professional Argan & Vanilla z olejkiem
 arganowym, której produkty podczas aplikacji roztaczają dodatkowo ciepły aromat wanilii. Działają więc kojąco na zmysły, zapewniając chwile relaksu i pozwalając we własnej łazience poczuć się jak w profesjonalnym salonie spa. Specjalnie wyselekcjonowane składniki trafiły też do linii Body Therapy Professional i Face Therapy Professional, tworząc innowacyjne kompleksy. Podobnie w linii Hydra Expert Professional do pielęgnacji twarzy, w której formuły z kwasem hialuronowym utrzymują wewnętrzne nawilżenie głębokich warstw skóry na optymalnym poziomie i tworzą ochronę przed nadmierną utratą wody.
Spryt i aspiracje
Zainteresowanie preparatami o innowacyjnych recepturach inspirowanych medycyną estetyczną, skierowanych do kobiet, które oczekują szybkich, a przy tym widocznych i spektakularnych efektów, jest coraz większe. W Sephorze z roku na rok rośnie ich oferta. – Są to w jakimś sensie kosmetyki aspirujące – mówi Sergiusz Osmański. – Ich ceny są wyższe wobec klasycznych preparatów pielęgnacyjnych, ale wciąż bardzo konkurencyjne do kuracji w gabinecie spa czy zabiegu w klinice chirurgii plastycznej. Pozwalają więc „sprytnie”, bez ponoszenia dużych kosztów, wejść do świata zaawansowanych technologicznie kuracji kosmetologicznych.
Również marki makijażowe mają swoje profesjonalne linie kierowane do masowego klienta. Eryka Sokólska, wizażystka gwiazd związana z marką Max Factor, która w pracy zawodowej używa produktów ogólnie dostępnych, twierdzi co prawda, że użycie w nazwie kosmetyków kolorowych słowa professional nie jest niczym innym jak marketingowym chwytem, to znajdują one jednak coraz liczniejsze grono zwolenniczek. – Są to produkty tworzone lub testowane przez profesjonalistów, więc postrzegane są jako skierowane do zawężonej grupy, specjalnych klientów, a to działa na wyobraźnię – mówi Sergiusz Osmański. – Takie szminki czy podkłady są co najmniej 15 proc. droższe wobec klasycznych produktów, ale dają poczucie wyjątkowości i pozwalają poczuć się jak gwiazda na back stage’u.
Zgodnie z obecnymi trendami, brak czasu czy oszczędności budżetowe nie pozwalające na częste wizyty w gabinecie kosmetycznym czy salonie fryzjerskim nie są przeszkodą, by profesjonalnie, czyli na wysokim poziomie, dbać o siebie. Nie mogą też być żadną wymówką, gdy półki drogeryjne coraz liczniej wypełniają się profesjonalnymi produktami do użytku domowego. 
Anna Zawadzka-Szewczyk


Kosmetyki zamiast operacji plastycznych
Wyglądać świetnie, ale niekoniecznie młodziej

Kobiece wyobrażenia o starzeniu się wciąż ulegają zmianom. W dzisiejszych czasach kobiety pragną czuć się tak samo dobrze jak wyglądają. Do takich wniosków doszła firma Frank About Women, jeden z największych światowych konsultantów strategicznych wspierających firmy kosmetyczne w pozyskiwaniu lojalności i siły nabywczej klientów. Przeprowadziła ona ankietę, która obaliła dotychczasowe wyobrażenia o kobietach w kwiecie wieku. Zdecydowana większość, bo aż 55 proc., stwierdziło, że starzeć się godnie oznacza wyglądać świetnie, ale niekoniecznie młodziej. Zaledwie 12 proc. ankietowanych zdefiniowało godne starzenie się jako wyglądanie młodziej, natomiast 25 proc. kobiet biorących udział w ankiecie stwierdziło, że wiek starczy nigdy nie nadchodzi. Na dodatek, badania przeprowadzone przez WSL Strategic Retail wykazały, iż konsumenci wydają coraz mniej pieniędzy na fanaberie. Aż 34 proc. ankietowanych kobiet twierdzi, że poświęca teraz mniej czasu na makijaż niż pięć lat temu, gdyż prowadzą obecnie zdecydowanie szybszy tryb życia. Producenci produktów pielęgnujących skórę pracują nad produktami przyjaznymi konsumentom, które dawałyby takie same efekty jak drastyczne zabiegi kosmetyczne, typu peeling mechaniczny, botox oraz niektóre formy operacji plastycznych.
Ostatnio przeczytałam w Cosmetology & Toiletries, że do 2020 roku popularne w kosmetyce będą 3 główne trendy:
* Więcej produktów więcej korzyści
* Bardziej autentyczne i proste kosmetyki, które zaspokajają więcej potrzeb emocjonalnych. Będzie więcej kosmetyków naturalnych.
* Produkty kosmetyczne będą traktowane jako substytut lub aby odroczyć operację plastyczną. Mają one wpływać głęboko w skórę. Plusem jest to, że wyniki będą natychmiastowe i widoczne.
Są to dość ogólnikowe hasła, ale ostatni z wymienionych trendów – czyli oczekiwanie natychmiastowych i widocznych efektów – utwierdza nas w przekonaniu, że droga rozwoju naszych produktów jest adekwatna do potrzeb klientów.

Anna Rolf-Smuniewska,
product manager, Tenex


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Ogłoszenia
09.09.2026 15:44
Lush rozpoczyna kampanię przeciwko Big Tech. 75% ceny produktu trafi na cel społeczny
Lush rozpoczął kampanię Safer Socials przeciwko Big Tech (fot. lush.com)lush.com

Brytyjski gigant kosmetyki naturalnej – Lush rozpoczął kampanię Safer Socials, w której zwraca uwagę na problemy związane z działalnością największych platform społecznościowych. W ramach akcji firma wprowadziła limitowany produkt Ctrl Shower Gummy. 75% jego ceny sprzedaży, po odliczeniu podatku, zostanie przekazane organizacjom działającym na rzecz bezpieczniejszych mediów społecznościowych.

Lush rozpoczyna kampanię Safer Socials

3 września Lush rozpoczął kampanię Safer Socials w swoich sklepach w USA i Kanadzie. Firma chce zwrócić uwagę na szkody powodowane przez największe platformy społecznościowe oraz wskazać organizacje i źródła informacji, które pomagają ograniczyć ich wpływ.

Lush podaje, że prawie pięć lat temu zrezygnował z korzystania z Facebooka, Instagrama, TikToka, Snapchata i X. W listopadzie 2021 roku Lush wycofał się z Instagrama, Facebooka, TikToka i Snapchata na całym świecie. Był to skutek sprzeciwu firmy wobec praktyk biznesowych stosowanych przez te platformy.Na 48 rynkach, na których działała marka, Lush zachęcał klientów, aby „byli gdzie indziej” i angażowali się w aktywności organizowane przez firmę poza mediami społecznościowymi. Marka w 2019 roku opublikowała oświadczenie na Facebooku, które wyjaśnia powody odejścia z mediów społecznościowych. 

– Coraz częściej (...) utrudniają nam bezpośrednią rozmowę. Jesteśmy zmęczeni walką z algorytmami i nie chcemy płacić za pojawienie się w twoim kanale informacyjnym. Postanowiliśmy więc pożegnać się z niektórymi kanałami społecznościowymi i zamiast tego otworzyć rozmowę między tobą a nami – oświadczenie Lush 2019 rok.

Firma podkreślała, że nie chciała ograniczać swojej komunikacji tylko do mediów społecznościowych. Lush zamierzał przenieść jej ciężar do innych kanałów i budować społeczność wokół wspólnych zainteresowań i zaangażowania, a nie liczby polubień.

image

Lush obronił znak towarowy przed rejestracją „LushVibe”. EUIPO uznało ryzyko konfuzji konsumentów

Dlaczego Lush krytykuje media społecznościowe?

Firma zwraca uwagę m.in. na uzależniający charakter platform, wykorzystywanie danych użytkowników oraz wpływ mediów społecznościowych na młodych ludzi. Lush wskazuje również na problem mowy nienawiści oraz wykorzystywania platform do wpływania na procesy demokratyczne.

–  Ta kampania ma na celu zachęcić ludzi do rozmowy o tym, czym stały się media społecznościowe, oraz o tym, jak możemy wspólnie powstrzymać szkody, które są obecnie powodowane, i zamiast tego stworzyć lepszą, bezpieczniejszą cyfrową przyszłość – powiedział Andrew Butler, kierownik ds. kampanii w Lush.

image
Marki powinny odsunąć się od nieetycznych platform społecznościowych [Raport i manifest Lush]

Produkt w ramach kampanii

W ramach kampanii Lush wprowadził Ctrl Shower Gummy – limitowany produkt pod prysznic. 75% jego ceny sprzedaży, po odliczeniu podatku, zostanie przekazane grupom i organizacjom działającym na rzecz ograniczenia wpływu Big Tech oraz tworzenia bezpieczniejszych mediów społecznościowych.

O marce Lush

Lush to brytyjska firma kosmetyczna z siedzibą w Poole. W ofercie przedsiębiorstwa znajdują się m.in. mydła, balsamy do ciała, kule do kąpieli oraz kosmetyki do makijażu.

Podkreślmy, że zaangażowanie społeczne jest jednym z elementów działalności Lush. Program Charity Pot przyniósł dotąd ponad 100 mln funtów na cele charytatywne, a pieniądze trafiły do ponad 19 tys. organizacji na całym świecie. Marka wspierała m.in. inicjatywy związane z prawami człowieka, prawami zwierząt, ochroną środowiska oraz społecznością LGBTQIA+.

Kolejną inicjatywą Lush są „Keystone Products” – produkty inspirowane tzw. gatunkami kluczowymi (keystone species), ważnymi dla równowagi ekosystemów. Ich sprzedaż ma finansować projekty związane z ochroną zagrożonej dzikiej przyrody i kluczowych gatunków. Lush zapowiada, że przynajmniej jeden taki produkt będzie stale dostępny w sprzedaży.

image

Indyjski tygrys beauty e-commerce wrzuca wyższy bieg: Nykaa z najszybszym wzrostem od 3 lat

Lush wykorzystuje w swoich kosmetykach m.in. ekstrakty roślinne, glinki, masła oraz olejki eteryczne. Produkty firmy są wegetariańskie i nie są testowane na zwierzętach. W ramach ograniczania zużycia plastiku firma oferuje część kosmetyków w stałej formie. Dotyczy to m.in. szamponów oraz olejków do kąpieli i masażu, które mogą być sprzedawane bez plastikowych opakowań, w papierowych opakowaniach.

Źródło: Linkedln

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Ciało
26.08.2026 19:04
Bielizna staje się nowym skincare. Czy "carewear” będzie kolejną kategorią beauty?
Skincare wychodzi z łazienki. Teraz trafia do bieliznyShutterstock

Kremy, sera, suplementy, kosmetyki z probiotykami – do tej pory pielęgnacja skóry kojarzyła się przede wszystkim z tym, co nakładamy na ciało. Teraz do wellness i skincare coraz śmielej wkraczają ubrania. Bielizna ma nie tylko dobrze leżeć i być wygodna, ale także wspierać mikrobiom skóry. Powstaje nowa kategoria określana jako "carewear”, na styku mody, beauty i technologii.

W tym artykule przeczytasz:

  • Bielizna jako przedłużenie rutyny pielęgnacyjnej
  • Mikrobiom wychodzi poza łazienkę i kuchnię
  • Od bielizny do "drugiej skóry”
  • Carewear nie kończy się na majtkach
  • Kosmetyki konkurują już nie tylko z kosmetykami
  • Czy ubranie może naprawdę działać jak kosmetyk?
  • "Hyper-functionalization”, czyli funkcja na funkcji

Jeszcze niedawno wybierając bieliznę, konsumentki zwracały uwagę przede wszystkim na krój, materiał, dopasowanie i wygląd. Później doszły takie funkcje jak bezszwowość, odprowadzanie wilgoci, właściwości antybakteryjne czy termoregulacja. Dziś poprzeczka przesuwa się jeszcze wyżej. Ubranie ma aktywnie współpracować ze skórą.

To kolejny etap procesu, w którym granice między beauty, wellness i fashion coraz bardziej się zacierają. Skoro możemy kupić serum wspierające mikrobiom skóry, dlaczego podobnej funkcji nie miałaby pełnić tkanina, która przez wiele godzin bezpośrednio dotyka ciała?

Bielizna jako przedłużenie rutyny pielęgnacyjnej

Jednym z najciekawszych przykładów tego kierunku jest brytyjska marka bieliźniana Underdays. Jej założycielki Aurelie Salas i Oria Mackenzie postawiły na rozwój kategorii, którą można określić mianem "carewear”. Odzieży projektowanej z myślą nie tylko o komforcie, ale również o potrzebach skóry.

W najnowszej kolekcji marki wykorzystano technologię UNDERskin, opartą na rozwiązaniu HeiQ Skin Care. Tkanina została wykończona systemem synbiotycznym zawierającym prebiotyki i probiotyki, które mają wspierać równowagę mikrobiomu skóry.

Technologia HeiQ jest przeznaczona właśnie do materiałów pozostających w bezpośrednim kontakcie ze skórą. Producent deklaruje, że system może działać do 40 cykli prania, a substancje aktywne są uwalniane z powierzchni materiału podczas noszenia.

image

Polacy wydają na suplementy więcej niż Niemcy i Francuzi. “Beauty” napędza nową falę wzrostu

Mikrobiom wychodzi poza łazienkę i kuchnię

Nie jest przypadkiem, że właśnie mikrobiom znalazł się w centrum zainteresowania producentów funkcjonalnych tkanin. W kosmetyce od kilku lat obserwujemy rosnące zainteresowanie produktami, które mają pomagać w utrzymaniu równowagi mikrobiomu skóry.

HeiQ wykorzystuje w swoich rozwiązaniach połączenie prebiotyków i probiotyków, określane jako synbiotyki. W technologii tekstylnej są one osadzone w bio-based, porowatej matrycy polimerowej, z której mogą stopniowo przechodzić na skórę podczas kontaktu z materiałem.

To nie oznacza oczywiście, że majtki czy koszulka zastępują kosmetyk. Właśnie tutaj potrzebna jest ostrożność w komunikacji. Mówimy raczej o technologii tekstylnej wspierającej określone właściwości skóry, a nie o nowym rodzaju kremu w formie ubrania.

Sama technologia jest zresztą szersza niż bielizna. HeiQ wskazuje jako potencjalne zastosowania również odzież sportową, warstwy bazowe i tekstylia domowe.

Od bielizny do "drugiej skóry”

W przypadku Underdays zastosowanie takiej technologii jest szczególnie interesujące, ponieważ bielizna jest jedną z niewielu kategorii odzieży, która przez wiele godzin pozostaje w bardzo bliskim kontakcie z ciałem.

To właśnie dlatego może być atrakcyjnym nośnikiem funkcji kojarzonych dotychczas z kosmetykami.

Wyobraźmy sobie prosty schemat: rano aplikujemy serum, krem z filtrem i dezodorant, wieczorem kolejne kosmetyki, a przez cały dzień nosimy ubranie wykonane z materiału, który również ma określone właściwości pielęgnacyjne. Skincare przestaje być wtedy wyłącznie rytuałem wykonywanym przed lustrem. Staje się częścią środowiska, które otacza ciało przez cały dzień.

To dobrze wpisuje się w szerszą zmianę w kategorii intimate apparel. Jak wynika z materiałów dotyczących rozwoju rynku bielizny, współczesne produkty coraz częściej łączą komfort, funkcjonalność, technologię materiałową i wellness. Wśród rozwijanych rozwiązań wymienia się m.in. tkaniny odprowadzające wilgoć, antybakteryjne, termoregulacyjne czy adaptacyjne.

image

Azja coraz ważniejszym kierunkiem eksportu polskich kosmetyków. Trzy rynki, trzy różne strategie

Carewear nie kończy się na majtkach

Underdays nie jest jedynym przykładem tego, jak fashion zaczyna przejmować język beauty.

Technologia HeiQ Skin Care została wykorzystana również przez markę Coperni w kolekcji C+ Carewear. Producent materiałów opisuje ją jako odzież wykorzystującą technologię kosmetyczną przeznaczoną do wspierania równowagi mikrobiomu skóry.

W podobnym kierunku rozwija się brytyjska marka Sylva, założona przez Tallulah Harlech. Jej ubrania są projektowane z myślą o osobach ze skórą wrażliwą, a materiały mają zapewniać komfort i ograniczać dyskomfort związany z noszeniem odzieży.

Kosmetyki konkurują już nie tylko z kosmetykami

To jeden z ciekawszych aspektów tego trendu z punktu widzenia rynku beauty.

Marki rozwijające "carewear” niekoniecznie muszą postrzegać jako swoich konkurentów inne firmy odzieżowe. Ich punktem odniesienia mogą być marki skincare, wellness czy body care.

Logika jest podobna do tej, którą przez lata rozwijały marki kosmetyczne: produkt ma rozwiązywać konkretny problem i wpisywać się w codzienny rytuał konsumenta. Tyle że zamiast kremu czy serum rozwiązaniem jest teraz materiał.

To otwiera potencjalnie ogromne pole dla współpracy między sektorami. Marka kosmetyczna może wejść w tekstylia, marka odzieżowa w skincare, a producent technologii materiałowych stać się dostawcą "składników” dla obu kategorii.

Czy ubranie może naprawdę działać jak kosmetyk?

Tutaj pojawia się najważniejsze pytanie: ile w "carewear” jest realnej technologii, a ile marketingu?

Sam fakt zastosowania substancji aktywnych w tkaninie nie oznacza automatycznie, że efekt będzie porównywalny z działaniem kosmetyku aplikowanego bezpośrednio na skórę. Kluczowe są m.in. dawka, sposób uwalniania substancji, czas kontaktu ze skórą, trwałość technologii oraz to, czy deklarowany efekt został odpowiednio potwierdzony.

HeiQ informuje o testach, w których sprawdzano transfer synbiotyków z materiału na skórę. Firma podaje również, że technologia została oceniona jako niepodrażniająca i przeznaczona do materiałów pozostających w bezpośrednim kontakcie ze skórą.

Nie należy jednak robić z tego skrótu myślowego, że probiotyczna bielizna = kosmetyk do pielęgnacji skóry. To dwie różne kategorie produktów i różne sposoby działania.

image

Skims wprowadza nocną maskę modelującą twarz – nowy krok w kierunku “rzeźbienia” urody

"Hyper-functionalization”, czyli funkcja na funkcji

Rozwój carewear wpisuje się w szerszy trend funkcjonalizacji tekstyliów. Materiały mogą już nie tylko być miękkie czy przewiewne. Mogą regulować temperaturę, odprowadzać wilgoć, ograniczać powstawanie zapachu, a także wykorzystywać technologie biologiczne.

HeiQ rozwija obecnie całą gamę technologii tekstylnych, m.in. rozwiązania związane z termoregulacją, kontrolą zapachu czy zarządzaniem wilgocią.

Problem polega na tym, że im więcej funkcji dodajemy do materiału, tym bardziej rośnie jego technologiczna i produkcyjna złożoność. Pojawia się więc pytanie o koszty, trwałość oraz realną wartość dla konsumenta.

To szczególnie istotne w przypadku bielizny. Jest ona prana często, ma bezpośredni kontakt z wrażliwymi obszarami ciała i musi przede wszystkim pozostać wygodna. Technologia nie może odbywać się kosztem podstawowej funkcji produktu.

Skincare przyszłości może być noszony, a nie nakładany

Carewear jest na razie niewielką i eksperymentalną kategorią. Nie oznacza to jednak, że nie pokazuje kierunku, w którym może rozwijać się rynek beauty.

Przez ostatnie lata obserwowaliśmy przechodzenie kosmetyków od prostych produktów pielęgnacyjnych do produktów "smart”, spersonalizowanych, opartych na mikrobiomie, składnikach aktywnych i technologii. Naturalną konsekwencją tego procesu jest wyjście tych rozwiązań poza opakowanie kosmetyku.

Najpierw były kremy i sera. Potem suplementy, urządzenia beauty tech i kosmetyki wykorzystujące zaawansowane systemy dostarczania składników. Teraz pojawia się odzież, która chce stać się kolejną warstwą pielęgnacji.

Bielizna może więc być jednym z pierwszych miejsc, w których zobaczymy na większą skalę połączenie fashion i skincare. Nie dlatego, że zastąpi kosmetyki, lecz dlatego, że może rozszerzyć pojęcie pielęgnacji na wszystkie elementy, które mają bezpośredni kontakt z naszym ciałem.

 

Źródło: Iconicapparelhouse, Hypebae

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
15. wrzesień 2026 23:06