StoryEditor
Twarz
26.10.2010 00:00

Chcę być piękna w każdym wieku

Współczesna kobieta wygląda o wiele młodziej niż jej równolatki kilkadziesiąt lat temu. Mamy do dyspozycji cała gamę nowoczesnych sposobów, by się odmłodzić, a także kształtować nasze ciała według życzeń. A jednak na skórze najbardziej widać, że zegar biologiczny tyka nieubłaganie. Z biegiem lat coraz bardziej widoczne stają się też efekty zaniedbań w pielęgnacji cery.


mgr Barbara Włudyka, konsultant
ds. badań i rozwoju branży kosmetycznej,
biolog, kosmetolog, absolwentka
Uniwersytetu Jagiellońskiego

Skóra to żywy organ funkcjonujący na granicy ciała i środowiska. Jej starzenie zaczyna się od chwili osiągnięcia dojrzałości, jednak są czynniki, które przyspieszają ten proces i zmiany mogą pojawić się wcześniej. Promieniowanie UV stanowi pierwszą przyczynę starzenia. Agresja zanieczyszczeń środowiskowych jest intensywna i powoduje osłabienie struktur skóry. Długotrwały stres także nie jest obojętny. Zmiany hormonalne, związane z menopauzą, wpływają niekorzystnie na funkcjonowanie, wygląd i ogólną jej kondycję.
Różne rodzaje starzenia nakładają się z upływem lat. Gdy skóra jest młoda ma zrównoważony proces umierania i odnowy komórek. W skórze dojrzałej brak równowagi, zaczynają dominować procesy destrukcyjne, czyli więcej komórek umiera niż powstaje, więcej ulega niekorzystnym zmianom, następuje spowolnienie procesów, komórki żyją krócej. Pracujemy na wygląd i stan skóry przez całe życie, szczególnie dotyczy to okolic odsłoniętych, narażonych na światło słoneczne. Właściwa profilaktyka i ochrona przed promieniami UV stosowana u dzieci może zmniejszyć objawy starzenia się skóry w przyszłości nawet o 80 proc.
Fotostarzenie
Cera jak brzoskwinia jest odwiecznym marzeniem kobiet. Jednak już w wieku 20+ dopadają nas skutki fotostarzenia i trwają przez całe życie. To starzenie zewnątrzpochodne, bo zależy od czynników zewnętrznych. Jest wynikiem działania promieniowania UV, zanieczyszczeń, wolnych rodników i ukochanego, ale nie zawsze rozsądnego opalania. Objawami są suchość i szorstkość naskórka, rogowacenie słoneczne, zaburzenia pigmentacji dające przebarwienia i plamy. Stajemy się bogatsi o zmarszczki. W wyniku elastozy degenerują się włókna budulcowe. Powstają trudne do usunięcia pajączki, czyli teleangiektazje oraz następują zmiany przerostowe gruczołów łojowych. Jakość i ilość tych zmian zależy od indywidualnych uwarunkowań oraz zdolności naszego organizmu do naprawiania szkód. Będzie ona gorsza, gdy palimy papierosy, prowadzimy mało aktywny tryb życia, a nasza dieta jest pozbawiona korzystnych składników.
Chronostarzenie
Jesteśmy zaprogramowani genetycznie i nieuchronnie podlegamy starzeniu genetycznemu. To starzenie wewnątrzpochodne. W genach mamy zapisane kiedy i jak nasze organy, w tym i skóra, zaczną się starzeć. Ta wewnętrzna nieodwołalność daje znać o sobie zwykle około 35+ i towarzyszy do końca. W miarę upływu lat procesy podziałów komórkowych rozregulowują się, gdyż następuje skracanie się końcówek chromosomów, tzw. telomerów. Dodatkowo pojawiają się zaburzenia zaprogramowanej śmierci komórek, czyli apoptozy. Stąd brak równowagi w ilości młodych i starych komórek. Ułomność procesów wynikająca z tych zmian prowadzi do namnażania się wolnych rodników. Te zaś wywołują uszkodzenia białek i materiału genetycznego DNA. Powstają wadliwe włókna kolagenu i elastyny, stają się coraz cieńsze i słabsze, zmniejsza się ilość proteoglikanów w skórze właściwej. Zaczynają nasilać się zmarszczki mimiczne, które delikatnie zarysowują się już po 25. roku życia. Widać zmarszczki wokół oczu, cienie pod oczami, zaczerwienienia. Skóra traci powoli gładkość, elastyczność, sprężystość i świeżość.
Starzenie hormonalne
Ten typ starzenia zaliczamy do starzenia wewnątrzpochodnego. Związane jest z powolną dysfunkcją gruczołów wydzielania wewnętrznego. Po okresie młodości i maksymalnej produkcji hormonów następuje spadek, co widać w organizmie i na skórze. Około 45+ skóra wydaje się cieńsza, jakby pergaminowa. Tylko pozornie, gdyż w rzeczywistości warstwa rogowa naskórka jest znacznie grubsza niż wcześniej. Następuje natomiast atrofia, czyli zanikanie warstw skóry. To efekt zmian hormonalnych związanych z menopauzą, bo nastąpił spadek produkcji estrogenów. Skóra właściwa traci napięcie, warstwa rogowa naskórka jest sucha. Pojawia się szorstkość, pionowe bruzdy w dolnych partiach twarzy, utrata gęstości skóry, wiotkość, fałdy na szyi. Mięśnie wiotczeją, owal twarzy zatraca swą linię. Dają też znać o sobie błędy przeszłości: palenie papierosów, nadmierne opalanie bez właściwej ochrony, nieprawidłowe odżywianie, nieracjonalne kuracje odchudzające, stres i zanieczyszczenie środowiska.
Ile masz lat? Tyle na ile wyglądasz

Potrzeby skóry zmieniają się z wiekiem, ale zależą od jej typu oraz naszego zdrowia, stanu stresu, pory roku, pogody, poziomu hormonów, otoczenia w miejscach, gdzie codziennie spędzamy wiele godzin. Wiek metrykalny nie zawsze idzie w parze z wiekiem fizjologicznym skóry. Trzeba o tym pamiętać dobierając kosmetyki. Najlepiej skonsultować się z kosmetyczką i dobrać produkty indywidualnie w zależności od potrzeb i wieku fizjologicznego naszej skóry. Informację producenta o sugerowanym wieku dla konkretnego produktu trzeba traktować jako umowną. Zawsze jednak pamiętajmy, by chronić skórę przed szkodami powodowanymi nadmierną ekspozycją na słońce i to cały rok.

25+

Teraz jeszcze prawie nie widać zmian. Czasem pojawiają się cienie lub lekkie opuchnięcia pod oczami, ale szybko mijają. W okolicach oczu zauważamy pierwsze, delikatne zmarszczki mimiczne. Cera jest świeża, o zdrowym, równomiernym kolorycie, jędrna i elastyczna. Prawidłowa produkcja kolagenu i elastyny daje dobre napięcie i gładkość. Skóra nie potrzebuje specjalistycznej pielęgnacji, wymaga przede wszystkim oczyszczania, zabezpieczania przed wpływem niekorzystnych czynników zewnętrznych i nawilżania. Sprawny, młody organizm posiada mechanizmy zabezpieczające przed działaniem wolnych rodników. Młodej skóry nie należy przeciążać nadmiarem substancji biologicznie czynnych. Najlepsze są kremy o lekkiej konsystencji, które nawilżają, delikatnie odżywiają i złuszczają naskórek, by lepiej wnikały substancje czynne. Dobre są dla niej: algi, ekstrakty z roślin oraz oleje dostarczające skórze witamin, a także prowitamina B5 i alantoina. Kremy na dzień z filtrami UV i bezpieczne opalanie to podstawa. Szczególną uwagę warto zwrócić uwagę na szyję i dekolt, by w przyszłości nie okazało się, że są starsze niż twarz. Im wcześniej zaczynamy troszczyć się o skórę, tym dłużej będzie nam to wynagradzać.

35+

W tym wieku nadal skóra jest jeszcze dość gładka i napięta, ale pojawiają się zmarszczki mimiczne. Szczególnie na czole i w okolicach oczu. Pomogą kremy o właściwościach przeciwskurczowych i rozluźniających typu botox-like. W tym okresie przechodzimy na silniejsze kosmetyki zawierające składniki ujędrniające i przeciwzmarszczkowe, bo cera staje się bardziej sucha i cieńsza. Działalność gruczołów łojowych zmienia się, przez co skóra traci swoją wcześniejszą elastyczność. Jest wrażliwsza na wpływy atmosferyczne. Trzeba wzmocnić jej warstwę ochronną i wygładzić. Mikrokrążenie zwalnia, komórki zaczynają tracić zdolność do szybkiej regeneracji. Niewielkie rogowacenie słoneczne, delikatne przebarwienia skóry już widać. Niezbędne staje się sięganie po aktywniejsze kosmetyki. Nawilżanie i odżywianie to podstawa. Należy dobrze chronić skórę przed wysuszeniem, UV i atakami wolnych rodników. Najlepiej stosować kremy odbudowujące i naprawiające uszkodzenia, takie, które stymulują odnowę komórkową. Dobrze sprawdzają się antyutleniacze, kwas hialuronowy, proteiny, witamina E, A, C, ekstrakty z herbaty, wszelkie polifenole, dobre naturalne oleje, prowitamina B5, bogate ekstrakty roślinne, a także bardzo istotny naturalny czynnik nawilżający NMF czy ceramidy. Złuszczanie naskórka kwasami AHA poprawi wchłanianie aktywnych składników kosmetyków, a składniki wybielające wyrównają koloryt. Raz w tygodniu dobrze zastosować maseczkę, by odżywić i ujędrnić skórę. Pod oczy stosujemy specjalny krem odżywczy. Na noc kładziemy kremy zawierające składniki uelastyczniające, wygładzające skórę. Pamiętamy o pielęgnacji szyi i dekoltu.

45+

Skóra zaczyna sprawiać duże kłopoty, nie ma już takich właściwości regeneracyjnych jak dotychczas. Traci sprężystość i elastyczność, jest słabo nawilżona.
Owal twarzy zaczyna się zmieniać. Zaczyna się okres przedmenopauzalny. Trzeba przyspieszyć metabolizm skóry, pobudzić produkcję kolagenu i elastyny, wzmóc odnowę komórkową. Włókna kolagenowe i elastynowe produkowane są już w znacznie wolniejszym tempie, a ich jakość jest gorsza. Zauważamy stopniową utratę blasku i jędrności. Pierwsze zmarszczki mimiczne, które wystąpiły między 30 a 40 rokiem życia, uległy pogłębieniu a do tego doszły jeszcze te, które przybywają z wiekiem. Skóra wyraźnie się wysusza, ponieważ ma teraz około 20 proc. mniej gruczołów łojowych. Podział komórek jest coraz wolniejszy, a ukrwienie i dotlenienie gorsze. Pojawiają się też worki pod oczami, bruzdy między nosem i kącikami ust, drobne zmarszczki na górnych powiekach i dekolcie oraz rozszerzone naczynka krwionośne. Do pielęgnacji trzeba stosować kosmetyki z zawartością składników pobudzających odbudowę komórkową, wspierające procesy regeneracji, m.in. retinol, kolagen, bardzo skuteczne peptydy niskocząsteczkowe, kwas foliowy oraz koenzym Q10. Uzupełniamy braki w nawilżaniu na wszelkie sposoby, złuszczamy naskórek kwasami. Ważny jest dobry przeciwzmarszczkowy krem pod oczy, serum o działaniu liftingującym, nawilżającym i odżywczym. Peeling enzymatyczny powinien być stosowany 2-3 razy w tygodniu. Sięgamy po specjalne produkty do pielęgnacji szyi i dekoltu. Dobrze sprawdzają się maski kremowe, pod które stosujemy silne koncentraty.

50+

Skóra traci sprężystość. Na skutek zmniejszonej produkcji estrogenów staje się cieńsza, bardziej wysuszona i wrażliwa. Gruczoły łojowe i potowe nie pracują już na najwyższych obrotach. Pojawiają się plamy starcze i przebarwienia pigmentacyjne, początki podwójnego podbródka, kurze łapki wokół oczu, wiotczenie konturów twarzy. Cała twarz zaczyna być bardziej pomarszczona, pojawiają się zmarszczki na szyi. Teraz kosmetyki pielęgnacyjne powinny posiadać właściwości neutralizujące wszelkie objawy związane z procesem starzenia się. Skóra potrzebuje w tym wieku wyspecjalizowanych preparatów, bogatych w ukierunkowane substancje, np. fitohormony, retinoidy, koenzym Q10, kwas hialuronowy o różnej wielkości cząstek, składniki zwiększające gęstość skóry właściwej i zmniejszające głębokość zmarszczek. Świetnie nadają się do pielęgnacji liczne peptydy niskocząsteczkowe, będące hydrolizatami protein, karotenoidy robiące coraz większą karierę. Pamiętamy o rozjaśnianiu przebarwień. W dojrzałym wieku zmarszczki ulegają znacznemu pogłębieniu. Miorelaksanty pomagające rozprostować zmarszczki mimiczne poprzez blokowanie skurczu mięśni są bardzo pomocne. Aby składniki aktywne mogły zadziałać trzeba pamiętać, że złuszczanie jest ważnym zabiegiem.

60+

Po przekroczeniu tego wieku cera staje się bardzo delikatna, cienka i krucha, wymaga starannej pielęgnacji. Jest zwiotczała, z siecią zmarszczek i przebarwień. Najskuteczniejszym składnikiem kosmetyków przeznaczonych dla tej cery jest wapń, który podany w odpowiedniej formie jest bardzo dobrze przyswajany przez skórę. Wapń pomaga wzmocnić spoistość komórek oraz głęboko odbudować bardzo delikatny naskórek. Powinno się również stosować kremy i preparaty na przebarwienia skórne i plamy starcze. Istotne w pielęgnacji są wypełniacze zmarszczek, kwas hialuronowy w różnej wielkości cząstek, miorelaksanty, składniki uzupełniające płaszcz wodno-lipidowy, czynniki wzmagające zagęszczanie skóry oraz składniki odżywcze.

 

 

Bibliografia:  Kosmetologia pielęgnacyjna i lekarska – redakcja naukowa Maria Noszczyk; Kosmetyka Imke Barbara Peters; Kosmetologia i farmakologia skóry Marie-Claude Martini

 


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Twarz
26.10.2026 10:00
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku? / Materiał Partnera
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
/ Materiał Partnera
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
/ Materiał Partnera
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Gallery

Konsumentka szukająca serum do skóry wrażliwej coraz częściej nie wpisuje już w wyszukiwarkę dwóch słów. Opisuje typ skóry, składniki, budżet i oczekiwany efekt, a następnie prosi AI o zawężenie wyboru. Dla marek beauty oznacza to zmianę nie tylko w mediach, ale w całej ścieżce decyzji zakupowej.

Od frazy do rozmowy

Przez lata wyszukiwanie można było opisywać dość prostą ścieżką: potrzeba, fraza, wynik, karta produktu. Ten model nie znika, ale obok niego pojawia się rozmowa, np. w ChatGTP. Użytkownik może zadać dłuższe pytanie, doprecyzować oczekiwania i oczekiwać odpowiedzi uwzględniającej konkretny kontekst. Widać to również w rozwoju samego Google. Firma testuje formaty reklamowe oparte na Gemini, które mają odpowiadać na konkretne pytania i pojawiać się jako pomocny element konwersacyjnego wyszukiwania. 

Dla beauty ma to szczególne znaczenie. Wybór kosmetyku rzadko sprowadza się przecież do samej kategorii produktowej. Znaczenie mają rodzaj skóry lub włosów, skład, rutyna, budżet, wcześniejsze doświadczenia i oczekiwany efekt.

Różnica polega więc nie tylko na długości zapytania. Zmienia się również sposób podejmowania decyzji. Użytkownik może najpierw zapytać o problem, później o składnik, następnie porównać kilka rozwiązań, a dopiero na końcu zainteresować się konkretną marką. Dla marketera oznacza to, że komunikacja produktowa powinna odpowiadać nie tylko na pytanie „co sprzedajemy?”, ale również „na jaki problem użytkownika odpowiadamy?” i „dlaczego właśnie ten produkt ma sens w danym kontekście?”.

Widoczność, wiarygodność i konwersja

Pierwszym wyzwaniem jest widoczność. Marka powinna myśleć nie tylko o zapytaniach takich jak „serum z witaminą C”, ale również o pytaniach opisujących potrzebę: „co stosować przy skórze reaktywnej?”, „jak pielęgnować włosy wysokoporowate?” czy „jaki kosmetyk wybrać przy pierwszych przebarwieniach?”. To wymaga szerszego spojrzenia na content. Opisy produktów nadal są ważne, ale coraz większą rolę odgrywają także poradniki, treści edukacyjne, FAQ, materiały eksperckie i odpowiedzi na bardziej szczegółowe pytania pojawiające się przed zakupem.

Drugim wyzwaniem jest wiarygodność. W środowisku, w którym użytkownik oczekuje konkretnej odpowiedzi, coraz większe znaczenie mają jasne informacje o produkcie, składnikach, zastosowaniu i efektach. Ogólny claim marketingowy może budować zainteresowanie, ale nie zawsze odpowiada na pytanie, które poprzedza zakup. Szczególnie w branży kosmetycznej istotna staje się spójność informacji. Jeśli reklama obiecuje jeden efekt, karta produktu opisuje go inaczej, a treść edukacyjna pozostaje bardzo ogólna, marka utrudnia użytkownikowi podjęcie decyzji. Im więcej punktów styku pojawia się po drodze, tym większe znaczenie ma konsekwencja w komunikowaniu właściwości i zastosowania produktu.

Trzecim wyzwaniem pozostaje konwersja. Nawet dobrze dopasowana rekomendacja niewiele daje, jeśli użytkownik trafia na stronę, która nie rozwija obietnicy, utrudnia znalezienie produktu albo nie prowadzi czytelnie do zakupu.

Reklama powinna pomagać, a nie przerywać

Reklamy w środowiskach konwersacyjnych nie warto traktować jak kolejnego miejsca do wyświetlenia tego samego komunikatu. Ich potencjał pojawia się wtedy, gdy reklama rzeczywiście odpowiada na intencję użytkownika i prowadzi do treści lub produktu związanego z jego potrzebą.

Można to sprowadzić do prostego modelu:

pytanie konsumenta → pomocna odpowiedź → wiarygodny dowód → właściwy kanał → mierzalne działanie.

AI nie zastępuje przy tym wyszukiwarki, social mediów, video czy remarketingu. Dokłada kolejny punkt styku do ścieżki, która już wcześniej była wielokanałowa. Google rozwija rozwiązania pozwalające lepiej dopasowywać reklamy i strony docelowe do bardziej konwersacyjnych zapytań, co pokazuje, że granica między wyszukiwaniem informacji a wyborem produktu będzie coraz mniej wyraźna. 

Dla marki kosmetycznej oznacza to konieczność większego uporządkowania całego ekosystemu komunikacji. Social media mogą inspirować i budować zainteresowanie, Search przechwytywać konkretną intencję, video demonstrować produkt lub sposób użycia, a remarketing przypominać o ofercie na późniejszym etapie decyzji. Środowiska AI dochodzą do tego układu jako kolejne miejsce, w którym użytkownik może zetknąć się z rekomendacją, porównaniem albo wyjaśnieniem.

Nie chodzi więc o zastępowanie jednego kanału drugim. Chodzi o to, aby odpowiedź na tę samą potrzebę pozostawała spójna niezależnie od miejsca, w którym konsument rozpoczyna swoją ścieżkę. Dlatego ważna jest obecność w miejscach, gdzie użytkownicy zadają pytania. Dobrym pomysłem jest korzystanie np. z ChatGPT Ads.

Co powinien sprawdzić marketer beauty?

Przed dokładaniem kolejnego narzędzia do media planu warto odpowiedzieć na kilka prostych pytań:

  • Czy znamy pytania, które konsumenci zadają przed zakupem?
  • Czy opisujemy efekt produktu językiem klienta, a nie wyłącznie językiem marki?
  • Czy treści odpowiadają na różne potrzeby skóry, włosów i rutyn pielęgnacyjnych?
  • Czy materiały produktowe zawierają konkretne i możliwe do zweryfikowania informacje?
  • Czy landing page rozwija obietnicę reklamy?
  • Czy kreacje odpowiadają etapowi decyzji?
  • Czy mierzymy nie tylko kliknięcia, ale także wartościowe działania po wejściu na stronę?
  • Czy Search, social media, video, remarketing i nowe środowiska AI tworzą jedną ścieżkę, czy funkcjonują osobno?

Strategia przed technologią

 – Największym błędem byłoby potraktowanie AI jak kolejnej powierzchni reklamowej. Marka kosmetyczna musi najpierw zrozumieć pytanie konsumenta, a dopiero potem dobrać komunikat, format i kanał. Widzimy to także w działaniach dla Sessio z portfolio Chantal, gdzie łączymy Search, Meta, TikTok, Performance Max i remarketing. Każdy z tych punktów styku pełni inną rolę, ale razem powinny prowadzić użytkownika drogą od zainteresowania produktem do zakupu – mówi Mateusz Bojanowski, Head of Digital w agencji Cityboard Digital.

Cityboard Digital odpowiada w przypadku Sessio za zintegrowane działania obejmujące m.in. kampanie Meta Ads, kampanie na TikToku, Google Search, Performance Max i remarketing, łącząc budowanie świadomości z generowaniem ruchu i sprzedaży online. 

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Twarz
06.10.2026 13:38
PDRN w serum zamiast w gabinecie. Czy kosmetyki mogą wykorzystać jego potencjał?
PDRN robi karierę w kosmetykach. Czy naprawdę działa?mat. prasowe

PDRN, do niedawna kojarzony przede wszystkim z zabiegami regeneracyjnymi i koreańską medycyną estetyczną, coraz mocniej wchodzi do codziennej pielęgnacji. Po składnik sięgają kolejne marki kosmetyczne, a jedną z najnowszych propozycji jest serum Revitalift Filler L’Oréal Paris z wegańską cząsteczką PDRN+. Pojawia się jednak pytanie: na ile składnik znany z zastosowań iniekcyjnych może działać również wtedy, gdy nakładamy go na skórę?

W tym artykule przeczytasz:

  • PDRN wychodzi z gabinetów
  • Wegański PDRN. Co właściwie oznacza?
  • Czy PDRN rzeczywiście działa nakładany na skórę?
  • PDRN w kosmetykach dopiero buduje bazę dowodową
  • L’Oréal Paris chce przenieść PDRN do codziennej pielęgnacji
  • Od koreańskich klinik do drogeryjnej półki

PDRN wychodzi z gabinetów

PDRN to skrót od polydeoxyribonucleotide – polideoksyrybonukleotydów, czyli fragmentów DNA. Składnik zyskał popularność w medycynie regeneracyjnej i estetycznej dzięki właściwościom związanym m.in. z procesami naprawczymi, regeneracją tkanek i działaniem przeciwzapalnym. Mechanizm działania PDRN wiązany jest m.in. z aktywacją receptorów adenozynowych A2A oraz tzw. szlaku odzyskiwania nukleotydów.

W klasycznej postaci PDRN wykorzystywany w zastosowaniach medycznych jest zazwyczaj pozyskiwany z oczyszczonego DNA łososia lub pstrąga. To właśnie pochodzenie zwierzęce stało się jednym z powodów poszukiwania alternatywnych źródeł składnika.

Dziś PDRN jest jednym z aktywnych składników, które najlepiej wpisują się w popularny w beauty trend przenoszenia języka i technologii medycyny estetycznej do kosmetyków. Na opakowaniach pojawiają się określenia sugerujące regenerację, biostymulację czy poprawę jakości skóry, a PDRN zaczyna funkcjonować obok takich składników jak kwas hialuronowy, peptydy czy retinoidy.

Wegański PDRN. Co właściwie oznacza?

Rosnąca popularność PDRN wymusiła rozwój technologii pozwalających pozyskiwać podobne cząsteczki bez wykorzystania materiału pochodzenia zwierzęcego. W badaniach pojawiają się m.in. PDRN pozyskiwane z materiału roślinnego – z kultur komórkowych, korzeni czy kalusa roślinnego.

Nie oznacza to jednak automatycznie, że każdy "wegański PDRN” jest dokładnie tym samym materiałem co PDRN stosowany w medycynie. Pochodzenie, długość fragmentów DNA, masa cząsteczkowa, sposób oczyszczania i formulacja mogą się między produktami znacząco różnić.

To istotne, ponieważ w przypadku PDRN określenie "wegański” mówi przede wszystkim o źródle materiału, a nie samo w sobie o jego skuteczności.

L’Oréal Paris deklaruje, że jego PDRN+ jest opatentowaną cząsteczką pozyskiwaną w procesie biofermentacji. Według producenta została ona opracowana z myślą o zastosowaniu w kosmetyku i ma być odpowiednio mała, aby przenikać do naskórka.

image

Koniec pustych obietnic. Nowe kosmetyki z DNA łososia i mikroigłami, czyli medycyna estetyczna w domu

Czy PDRN rzeczywiście działa nakładany na skórę?

To właśnie tutaj pojawia się najciekawsza część historii. PDRN ma już pewne zaplecze naukowe w zastosowaniach medycznych i estetycznych, ale nie można automatycznie przenosić wyników dotyczących preparatów podawanych w formie iniekcji na serum czy krem.

Przegląd badań dotyczących polinukleotydów stosowanych w medycynie estetycznej wskazuje na obiecujące rezultaty w zakresie poprawy zmarszczek, tekstury i elastyczności skóry. Jednocześnie podkreśla niewielką liczbę badań wysokiej jakości i brak pełnego konsensusu dotyczącego optymalnego zastosowania.

W przypadku kosmetyków stosowanych miejscowo barierą jest przede wszystkim dostarczenie odpowiedniej ilości składnika w odpowiednie miejsce. PDRN jest cząsteczką DNA, a więc nie wystarczy samo umieszczenie jej w formule. Liczy się m.in. jej wielkość, stabilność i sposób dostarczania.

Co ciekawe, pojawiają się już badania próbujące odpowiedzieć właśnie na to pytanie. Opublikowane w 2026 roku badanie dotyczące miejscowo stosowanego PDRN wykazało jego obecność w żywych warstwach naskórka oraz wskazało na poprawę parametrów skóry poddanej fotouszkodzeniom. W badaniu klinicznym oceniano krem pod oczy z 0,1 proc. PDRN przez 28 dni i porównywano go z retinolem. Wyniki były obiecujące, ale dotyczą konkretnej długości fragmentów PDRN i konkretnej formulacji – nie każdego kosmetyku określanego jako produkt z PDRN.

To ważne rozróżnienie. Nie ma jednej, uniwersalnej "mocy PDRN”. Składnik może występować w różnych formach i o różnych parametrach, a wyniki jednego preparatu nie mogą być automatycznie przypisywane całej kategorii.

PDRN w kosmetykach dopiero buduje bazę dowodową

Podobnie wygląda sytuacja w przypadku roślinnych i wegańskich odpowiedników. Badania laboratoryjne nad PDRN pozyskiwanym z roślin, m.in. żeń-szenia czy Gynostemma pentaphyllum, wskazują na potencjalne działanie wspierające barierę skóry, proliferację komórek czy procesy naprawcze.

Jednocześnie najnowszy przegląd dotyczący roślinnych polinukleotydów i PDRN wyraźnie zaznacza, że większość dostępnych danych ma charakter przedkliniczny. Na tym etapie nie można więc uznać, że roślinny PDRN jest klinicznie równoważny tradycyjnemu PDRN pochodzenia zwierzęcego.

image

TikTok Shop napędza sprzedaż beauty. Te marki zarobiły miliony na livestreamach

L’Oréal Paris chce przenieść PDRN do codziennej pielęgnacji

Na tym tle interesująca jest premiera nowego Revitalift Filler L’Oréal Paris. Marka połączyła w nim opatentowaną, wegańską cząsteczkę PDRN+ z trzema rodzajami kwasu hialuronowego. Producent przedstawia produkt jako przykład trendu "zabiegu w buteleczce”, czyli przenoszenia składników kojarzonych dotychczas z gabinetami do codziennej pielęgnacji.

Według danych przedstawionych przez L’Oréal Paris sześciotygodniowa ocena kliniczna z udziałem 53 kobiet wykazała redukcję drobnych zmarszczek do 60 proc.

Od koreańskich klinik do drogeryjnej półki

Popularność PDRN dobrze wpisuje się w szerszą zmianę na rynku beauty. Konsumentki coraz częściej interesują się składnikami wcześniej zarezerwowanymi dla gabinetów, a marki odpowiadają na to kosmetykami inspirowanymi procedurami medycyny estetycznej.

PDRN ma w tym trendzie szczególne miejsce, bo łączy kilka obecnie mocnych kierunków: zainteresowanie koreańską pielęgnacją, regeneracją skóry, „skin quality”, biotechnologią i składnikami pochodzenia alternatywnego. Sam termin przestał być już wyłącznie specjalistycznym określeniem stosowanym przez lekarzy i kosmetologów.

Do mainstreamu wprowadza go także marketing największych koncernów. W kampanii nowego serum L’Oréal Paris występuje Kendall Jenner, która od 2026 roku jest globalną ambasadorką marki.

 

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
27. październik 2026 09:51